Dodaj do ulubionych

Do ślubu ...

IP: *.* 26.11.01, 15:01
Na wstępie witam serdecznie wszystkich czytelników forum :-)No właśnie ... bo ja dopiero niedawno stałam się czytelniczką tego sympatycznego forum. Przejrzałam bieżące wątki, zajrzałam do archiwum. I przy temacie "chrześcijańscy rodzice" coś mnie trafiło i postanowiłam napisać.Trochę o mnie ... mam 28 lat, jestem mężatką od ponad 2 miesięcy, od początku stosuję metody NPR (za ogromną aprobatą męża). Właśnie czekamy na poczęcie dzidziusia :-)Ale do tematu. Nie pamiętam już nicka osoby, która to napisała, zresztą to nieważne. Trochę zabolało mnie uogólnienie, że nie ma już par, które czekają do nocy poślubnej z pierwszym razem, "bo przecież wszyscy współżyliśmy przed ślubem". To nieprawda, może nie są to tłumy, ale jeszcze ciągle są takie pary. Ja i mój mąż jesteśmy tego żywymi przykładami. Oboje czekaliśmy - ale warto było. Nie żałuję.Proszę, nie uogólniajcie, to boli. Zwłaszcza kogoś, kto włożył wiele (naprawdę!) wysiłku w to, żeby dotrzymać i być w zgodzie z własnym sumieniem i z tym, w co naprawdę wierzy.Pozdrawiam serdecznieAgnieszka (jeszcze nie mama, ale mam nadzieję, że wkrótce)
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 27.11.01, 08:46
      Czesc Agnieszko!My tez czekalismy z "tym" na noc poslubna. Nie bylo to latwe, ale teraz (dwa lata po slubie) uwazam, ze bylo warto. Co ciekawe, tez stosujemy NPR no i od paru dobrych miesiecy wygladamy dzidziusia (ale sie spoznia, upraciuch).KasiaO (z Poznania)
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 27.11.01, 15:38
        Agnieszko, jak się wczytasz w Forum, to takich uogólnień znajdziesz więcej, parafrazując, że każdy pijak to złodziej, każdy Polak to katolik i hipokryta co za tym idzie, osoby usuwające ciążę to morderczynie, a te, co to krytykują, to nietolerancyjne katoliczki.Oczywiście też ogólniam i wprowadzam Cię w kilmat.Ale statmy się wszyscy dojrzewać do dojrzałych dyskusji ;)))Twoja zaś postawa może być dla niektórych dowodem, jak ludzie w swych zyciowych wyborach się różniąruda kasiaPSOgólnie jest tu fajnie
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 00:44
        Hej Dziewczyny! Wielu facetów nie miałam, ale z moim ślubnym współżyliśmy przed ślubem i nie raz rozmawialiśmy na temat czystości o której piszecie i nie mogliśmy zrozumieć coóż pięknego jest w "takiej" nocy poślubnej. Na czym polega wyjątkowość "pierwszego razu". Ja byłam z moim pierwszym narzeczonym cztery lata zanim rozpoczeliśmy współżycie (z racji wieku i dojrzewania, a nie przekonań). Mając 20 lat spędziłam upojną noc z moim kochanym i wymarzonym mężczyzną w ślicznym pokoju hotelowym (dla podkreślenia znaczenia chwili) i było to najgorsze przeżycie jakie pamiętam. Mimo delikatności partnera, bolało jak licho, pobrudziliśmy pościel i dalej zupełnie nam nie szło. Po kolejnym roku związek się rozpadł, bo zrozumiałam że nie samą miłością człowiek żyje. Uświadomiły mi to zaręczyny, mój wymarzony facet to tylko dobry kumpel do zabawy a nie partner na życie. Aż kiedyś spotkałam mojego męża, po trzech latach pobraliśmy się.Noc poślubną spędziłam cudownie, mój mąż dokładnie wiedział co sprawia mi największą przyjemność, ja odwzajemniłam się znajomością jego upodobań. Tak tę noc będziemy wspominać do końca życia! Jeżeli nie jest to za intymne pytanie, oświećcie mnie jak wygląda życie seksualne takich par przed ślubem? Czy ograniczaliście się tylko do buziaków, czy może coś więcej? Czy chodzi wyłącznie o tę "błonkę" czy o jakąś magię?Co zrobić jeżeli po ślubie okaże się, że różnicie się temperamentem i współżycie nie przynosi zadowolenia? Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam, z góry uprzedzam, że mój post nie ma na celu : krytykować waszego wyboru, wyśmiewać i innych paskudnych rzeczy. Chciałabym tylko zrozumieć ideał dziewicy.Dzięki za każdą odpowiedź, podaną w faktach bez niepotrzebnej zgryźliwości. Aga trzymam kciuki, owocnego seksu!
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 10:20
          Ruda Kasiu - wiem że jest tu fajnie, dlatego tu wpadam od czasu do czasu, to prawdziwa kopalnia cennych rad i w ogóle.Agucha (witam imienniczkę :-)))postaram się wyczerpująco wyjaśnić Twoje wątpliwości. Post będzie długawy, i pewnie prez to trochę chaotyczny (sorry).Jest to, między innymi, kwestia moich i męża przekonań religijnych. Jesteśmy katolikami wierzącymi i praktykującymi i odpowiada nam to. Poza tym zawsze marzyłam aby „to” stało się podczas nocy poślubnej (no cóż, romantyczka i tradycjonalistka ze mnie). Dziewictwo ma się tylko jedno - chciałam oddać je temu jedynemu. Tak a nie inaczej rozumiemy miłość i dobrze nam z tym. A co do nocy poślubnej - było to cudowne przeżycie (pomimo tego iż był jakiś ból, i plamy - a cóż w tym dziwnego?). Miałam to ogromne szczęście, że dla niego także byłam tą pierwszą. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mężczyzna jest dumny, gdy wie, że był pierwszy, obchodzi się wtedy z kobietą jak z jajkiem.A jak wyglądało nasze życie seksualne przed ślubem? Jak już napisałam, nie było łatwo, bo w tym wieku (ha ha) krew nie woda :-) ale nie ma rzeczy niemożliwych dla tych, co naprawdę chcą. Były pocałunki, przytulenia, pieszczoty itd. A jaki jest sens czekania do ślubu, pomijając religię? Moim zdaniem, miłość (oprócz tzw. chemii między partnerami) to przede wszystkim maximum zaufania. Jeśli ktokolwiek chciałby mnie w jakikolwiek sposób „sprawdzać” przed ślubem - to oznaczałoby, że mi nie ufa. A to już nie jest miłość. O takiej miłości marzyłam - takiej, co ufa do końca, bez względu na wszystko, na to co się może potem stać. To był skok na główkę na głęboką wodę, ale nie zawiodłam się. Warto było czekać na tego, który zgodził się poczekać na mnie. A tych paru, którzy zostawili mnie z tego właśnie powodu, nie mam powodu żałować. Szerokiej drogi :-) Niedopasowanie seksualne po ślubie ??? Nic podobnego - jeżeli przyjmie się podstawową zasadę: będę żyć tak, żeby przede wszystkim tej drugiej osobie było ze mną dobrze, a nie na pierwszym miejscu mnie. Odzew z drugiej strony murowany :-)A co do owocnego seksu - to trzymajcie kciuki - dziś chyba kupię test ciążowy, o ile nie pojawi się miesiączka. Bo właśnie dziś powinna się pojawić. Hm, czy nie za szybko chcę to sprawdzić? A może powinnam poczekać jeszcze parę dni? Co Wy na to?
          • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 11:14
            Agnieszko - przede wszystkim szczere wyrazy szacunku, za "pójście pod prąd" i wierność zasadom.Podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś o "sprawdzaniu się" przed ślubem. Dokładnie tak uważam - jeśli ktoś naprawdę kocha, to czy przed ślubem, czy po ślubie nie będzie wymagał od współmałżonka rzeczy, których ta osoba nie akceptuje. A jeśli będzie - to znaczy, że nie szanuje partnera i to jest poważniejszy problem, który nie dotyczy tylko sfery seksualnej. Ja też nie wierzę w "sprawdzanie" - my nie dotrzymaliśmy do ślubu, ale przynajmniej nie udawaliśmy, że robimy to, żeby się dopasować - to było dla przyjemności, wyrażenia uczuć - tak samo jak w małżeństwie. Kilka razy rozmawialiśmy o tym, czy nie warto było czekać, i jak by to było - byłoby pięknie... I dlatego nie zamieszkaliśmy razem przed ślubem, bo chcieliśmy chociaż w ten sposób podkreślić wyjątkowość naszej decyzji, i odczuć zmianę - i też się nie zawiedliśmy.Pozwolisz jeszcze, że Cię zacytuję:>Niedopasowanie seksualne po ślubie ??? Nic podobnego - jeżeli przyjmie się podstawową zasadę: będę żyć tak, żeby przede wszystkim tej drugiej osobie było ze mną dobrze, a nie na pierwszym miejscu mnie. Odzew z drugiej strony murowany :-)Otóż to. Nic dodać nic ująć.Pozdrawiam i życzę dwóch upragnionych kreseczek :-)
            • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 21:17
              Dzięki za odpowiedzi! Trudno mi jednak zrozumieć wstrzemięźliwość przedmałżeńską, strefa naszego erotyzmu moim zdaniem jest bardzo ważna. Niestety znam małżeństwo pod tym względem niedopasowane, mają duże problemy łóżkowe, które chciał nie chciał wychodzą w codziennym życiu przy okazji byle konfliktu. Oczywiście trening czyni mistrza więc za jakiś czas wszyscy będziemy "demonami seksu", hihihi. Ja rozpoczęłam współżycie w miłości i był to mój dobrowolny wybór. A męża nie sprawdzałam przed ślubem, po prostu zaczęliśmy seksić kiedy się dobrze poznaliśmy, zaufaliśmy sobie i tyle. Nie popieram wymuszonych dowodów miłości ani seksu bez uczucia "dla sportu". A mojej imienniczce z całego serca życzę "dwóch paseczków" na teście i wszelkich szczęśliwości rodzinnych i macierzyńskich, które moją rodzinkę już wypełniają. Pozdrówka. Aga
            • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 12:35
              Witam wszystkichMy rowniez dotrwalismy do slubu, choc naprawde nie bylo latwo. Jestesmy z tego bardzo dumni. Teraz stosujemy NPR, a od 9 dni cieszymy sie nasza upragniona coreczka.Podpisuje sie "obydwoma rekami" pod tym co napisala Agnieszka. Agnieszko zycze Ci upragnionego Dzidziusia.Wszystkich serdecznie pozdrawiam.Aneta mama Olenki
          • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 03.12.01, 22:07
            Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mężczyzna jest dumny, gdy wie, że był pierwszy, obchodzi się wtedy z kobietą jak z jajkiem.To znanie mnie z kolei uderzylo. Kazda z nas byla pierwszy raz z mezczyzna. Smiem twierdzic ze to ty teraz uogolniasz, to ze seks przed slubem nie znaczy ze byl w namiocie po pijaku.....Z kazda z nas mezczyzna obchodzil sie jak z jajkiem, bo fakt "rozdziewiczania" raczej trudno ukryc :))A co do bolu- dzieki doswiadczonemu mezczyznie i systemowi poduszek i jego zachowaniu- nie bolalo :)))) z czego ty mozesz nie zdawac sobie sprawy, nie?
            • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 04.12.01, 09:06
              Gosiu 26, przepraszam, jeżeli przez moje nieskładne (jak zaznaczyłam na początku postu) wyrażanie myśli uraziłam Cię. Nie jestem najlepsza w wyrażaniu myśli na piśmie (zawsze byłam na bakier z wypracowaniami), i mogłaś mnie źle zrozumieć. Zresztą, każda z nas ma swoje zdanie, z którym dobrze się czuje, i niech tak pozostanie. Mój post, zarówno ten początkowy, jak i odpowiedź do Aguchy, miał jedynie na celu zaznaczenie, że są osoby czekające do ślubu, a nie przekonanie nikogo na siłę do moich racji. Zdanie które tak Cię poruszyło, było w odpowiedzi na pytanie Aguchy (jak już zaznaczyłam, chaotycznej), starałam się wyrazić swoje myśli jak mogłam najlepiej, ale widocznie mi nie wyszło.Jeszcze raz Cię przepraszam i pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 04.12.01, 22:54
                Nawet, nie zwróciłam uwagi na to zdanie! Gosia, analityczka z ciebie, że hej! Aguś nie przejmuj się, Twopja wypowiedź była skierowana do mnie, a ja tak szybko sięnie oburzam. A tak poważnie to mój mąż jest niezwykle dumny, że został moim mężem, że to jego wybrałam z pośród innych i na resztę życia. A wiadomość o moim "doświadczeniu" przyjął z ulgą, bo jak stwierdził nie ma nic gorszego niż "dwoje teoretyków gawędziarzy przy pracy", a to, że nie miał doświadczenia wynikało wyłącznie z braku odpowiadającej partnerki. Jakoś żadna za serce go nie chwyciła, więc czekał na mnie! Sprawiały mu wielką przyjemność moje lekcje i nauka nie poszła w las, hihi. Aguś jeszcze raz , dbaj o brzuszek, buziaki.
            • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 07:58
              Jeszcze- absolutnie bez zlosliwosci- gdzie to jest napisane ze nie wolno przed? Czy to przypadkiem nie prawo Mojzeszowe. I w takim razie co z pieszczotami- sa dozwolone? Cos mi sie wierzyc nie chce ze tylko hm..... penetracja jest be :)Juz latwiej mi zrozumiec te randki z dawnych lat w towarzystwie cioci :) to byla czystosc. Te koszulki z otworkiem :) to chyba "niebezpieczne zwiazki "
              • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 09:18
                Gosiu, wydaje mi się, że Cię przeprosiłam i zaproponowałam pozostanie przy swoich zdaniach, sądząc, że zakończymy na tym wymianę myśli, bo nie ma sensu przeciąganie jedna drugiej na swoją stronę. Chyba moja wypowiedź uderzyła w jakąś Twoją czułą strunę, o której istnieniu nie mogę mieć pojęcia, bo Cię nie znam. Jeżeli jeszcze nie czujesz się usatysfakcjonowana, to przepraszam ponownie. Nie sądziłam, że ponownie spróbujesz mi dokopać. Żeby nie było niejasności - jeżeli miałaś na celu dołożyć mi jeszcze raz, to nie udało Ci się, jestem na to uodporniona. Skąd w Tobie tyle agresji pod moim adresem, bo aż bije z Twoich ostatnich dwóch postów - nie wydaje mi się, żebym wypowiedziała się w sposób niekulturalny. Powtarzam, że być może nieskładny, ale chyba nic obraźliwego tam nie było. Każda z nas ma swoje sumienie i według niego żyje. Zadałaś pytanie a"propos pieszczot - jak już napisałam w którymś poście, jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, i tu jest odpowiedź. Jeżeli chciałabyś żebym to jakoś rozwinęła, to proszę napisz na priva, chętnie się wypowiem.Pozdrawiam.
              • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 15:03
                Hej Gosiu! I tu właśnie tkwi problem. Dlatego też zapytałam, jak wyglądają pieszczoty w dziewiczych związkach przedślubnych. Bo trzeba zadać sobie pytanie, gdzie jest granica między czystośćią a nieczystością, bo przecież orgazm można przeżywać bez naruszenia "błonki", a po tym to już chyba niedziewica, przynajmniej moralnie... Całkowicie bez złośliwości, miałam koleżankę, która szczyciła się swoim dziewictwem, bo przed ślubem kochała się ze swoim narzeczonym ... ale nie do końca ;). Buziaczki. Nie dajcie nam się sprowokować! :hello:
                • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 15:23
                  No wlasnie ty zapytalas ja zapytalam, ale ja jestem agresywna....Agnieszko W takie pytanie az sie samo nasuwa. Ide teraz do lozka. Z Biblia. Trzeba poznac inny punkt widzenia....Szanuje twoj punkt widzenia ale go nie podziwiam, a cos w tym rodzaju zobaczylam w twym poscie, w tych slowach o tym ze bylo ciezko....A Pycha jak pamietam jest jednym z grzecvhow glownych wiec postanowilam pograzyc...Co wiecej nie ma tam nic o spaniu przed slubem. W 10 Przykazaniach takze nie.
                  • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 16:17
                    Agnieszko i inne, ktore czekaly do slubu...Tak bardzo Was podziwiam za hasardowe podejscie do zycia i odwage poslubienia przyslowiowego kota w worku.Znajac dobrze zalozenia i dogmaty religi katolickiej nie sadze zeby mialo to jakis realny zwiazek z jej nakazami, byc moze jedynie z glupia polityka polskiego kosciola.Wasze rozumowanie jest wbrew naturze. Sex jest czyms bardzo waznym w zyciu, a doswiadczenie czyni mistrza.Moj pierwszy raz odbyl sie jak mialam 18 lat. Moja dojrzalosc psychiczna i fizyczna w pelni mi na to pozwalala.Odbylo sie to w spanialej scenografi z mezczyzna moich marzen, moja pierwsza miloscia.Chodzilismy ze soba od lat, a ten pierwszy raz planowalismy jak najbardziej swiadomie. Bylam jego pierwsza kobieta.Mam cudowne wspomnienia z tym zwiazane...Jednak az strach pomyslec jakby wygladalo moje zycie sexualne dzisiaj, a raczej jakby bylo ubogie gdybym zaprzestala na jednym partnerze.To tak jak uwazac sie za znawce wina, po sprobowaniu jedynego rocznika...Uwazam, ze kazdy mlody czlowiek powinien dac sobie czas na znalezienie partnera, ktory mu bedzie odpowiadal.I nie oszukujmy sie ale wiekszosc zwiazkow rozpada sie bo nie sa usadysfakcjonowane pod wzgledem sexu.Pierwsza milosc jest piekna, ale jak naiwna i nierealna.Nie jestesmy w stanie byc subiektywni co do naszych oczekiwan, upodoban, czy tez potrzeb.Z perspektywy czasu jestem pewna, ze nigdy nie moglabym miec tak udanego malzenstwa jakie mam, gdybym nie dysponowala doswiadczeniem i dojrzala swiadomoscia ujawniajaca mi moje potrzeby w stosunku do partnera.Nie zgadzam sie tez z Wasza teoria usprawiedliwiajaca niedopasowanie partnerow.Najpierw trzeba kochac siebie zeby w pelni pokochac kogos innego i zadne religie ani sady tego nie smienia. To wieczne prawo milosci.Tak samo jest z seksem. Jesli kobieta nie jest w pelni usadysfakcjonowana to nigdy nie bedzie w stanie zadowolic swojej drugiej polowki. No chyba ze decydujemy sie zyc w zaklamaniu mowiac sobie, ze sex sluzy wylacznie do reprodukcji.Pozdrawiam wszystkie odwazne.
                    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:02
                      Jakiś czas temu była taka ankieta na forum:w jakim wieku zaczełysmy współzycie,kiedy urodziłysmy dziecko...itd.Wynikało z niej,że większość nie dotrwała do nocy poślubnej.A tu jak na lekarstwo podobnych opinii.Co najwyżej żal,że nie udało się dotrwać.Czy to jakis nowy rodzaj kultu-kult błony dziewiczej?Bo jak pisze Agnieszka: "Były pocałunki, przytulenia, pieszczoty itd." A to już nie ma nic wspólnego z sexem?To jakieś dziwne pojmowanie sexu.Przecież mozna się tak całować że oboje partnerzy są na skraju kontroli nad swoim pożądaniem?To nie sex? Właśnie,jak na taki "celibat" reaguje organizm?Jeśli ktoś chce się chwalić faktem wytrwania z tym pierwszym razem aż do ślubu,to rozumiem że jego postepowanie przed ślubem nie wiązało się sexem(proszę Agnieszko nie bierz sobie tego za mocno do serca) I mam tu na myśli osiąganie orgazmu przez partnerów bez odbywania stosunku (o stosunku analnym nie wspomnę).Podziwiam te dziewczyny,które wytrwały w swoim postanowieniu .Mi się nie udało i nigdy takiego zamiaru nawet nie miałam.Jeszcze bardziej podziwiam męża Agnieszki.Nie wiem jak on to zrobił.Bo jak rozumiem katolik-wierzący i praktykujący-nigdy nie uprawia masturbacji.Ma facet silną wolę.Pozdrawiam serdeczniexyz
                    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:15
                      Słuchajcie,Nie chcę już więcej wracać do tego wątku. Naprawdę, nie liczyłam na wielki entuzjazm i przyklaśnięcie - wiem, czym pachną takie poglądy jak moje i jak są postrzegane osoby wyznające takie zasady. Do tego zdążyłam się już przyzwyczaić. Tym niemniej dziękuję tym którzy mnie poparli, tym którzy zrozumieli lub próbowali zrozumieć, jak również tym, którzy po prostu wysłuchali (no, przeczytali). Ponownie (po raz trzeci) podkreślam, że nie próbuję nikogo przeciągnąć na swoją stronę. Każdy niech żyje według swojego sumienia.Zostawiam ten temat - mam teraz znacznie milsze zajęcie (dbanie o mojego Dzidziusia :-)Pozdrawiam raz jeszcze.
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:32
                        Agnieszko,sama wywołałaś tą dyskusję.Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B.Tu nie chodzi o przeciąganie kogos na swoją stronę,ale o dyskusję.Nie było postu-nie ma dyskusji.Ale sama go zamiesciłaś.Najłatwiej schować głowę w piasek.I nie odpowiadać na niewygodne pytania.
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 08:12
                        Agnieszko- nowy post jest dla mnie zaproszeniem do dyskusji. Jesli probe takowej odebralas jako krytyke- to sie mylisz. Bogusia chociaz tez doczekala do slubu, jakos zrozumiala moje intencje wiec nie bylo to jakos skomplikowane czy tez zarezerwowane dla tych co juz przed slubem.....Kiedys rozmawialam na ten temat z pastorem a wiec czlowiekiem zonatym. powiedzial mi, ze pojecie grzechu i spowiedzi jest zwiazane z naszym sumieniem. jesli nie czujemy wyrzutow sumienia, nie mozemy zalowac za grzechy i obiecac poprawy a wiec spowiedz jest nieszczera co jest juz grzechem, jak sadze :)Prawde mowiac w momencie gdy napisalam o 10 Przykazaniach, zdziwilam sie ze nie pomyslalas o cudzolóstwie. Ale w koncu jestes wierzaca i praktykujaca katoliczka ;)Ojejej, nie lubie takich tlumaczen.... Ja jestem katoliczka tylko w sensie chrztu- nie jestem praktykujaca, jestem mocna watpiaca katoliczka :) Moje pytania moze naiwne i denerwujace sa tylko proba zrozumienia co znaczy czystosc dzisiaj.... no nie, Bogusia ;)
                    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:48
                      MartoTwoj klucz do szczescia jest taki akurat ale nie uniwersalny niestety(a moze stety).Moj `kot w worku`.:lol: calkowicie mnie uszczesliwia (uszczesliwiamy siebie nawzajem i pod kazdym wzgledem)i jesli ktos ma lepszego to niech ma.;)A moje przekonanie o wartosci wstrzemiezliwoci nie wynikalo bynajmniej z punktu widzenia religii a z wlasnych przemyslen i potrzeby serca.Moze dlatego nasza milosc nie wygasla czy przycichla po roku,po pierwszym czy kolejnym dziecku a ciagle rozkwita.Mysle,ze najwazniejsze to byc w zgodzie z wlasnym sumieniem(Czy moze sercem).Moje nie pozwalaloby mi kochac meza i wspominac jednoczesnie z rozzewnieniem wczesniejszych doswiadczen seksualnych.Dlatego wlasnie ich nie bylo. Trening czyni mistrza-to jak najbardziej. Z tym,ze nie koniecznie trzeba zmieniac trenera-wystarczy trafic na tego wlasciwego,najlepszego-najlepszego dla nas oczywiscie.;)Mysle,ze szczescie trudno porownywac. Ja do swojego nie mam zastrzezen.Co wiecej-pozwala mi to zyc w ciaglej euforii ktora jakos nie wygasa(wrecz przeciwnie) a to chyba o to chodzi,prawda?Czuje ze rozkwitamy oboje w tym zwiazku a dzieci sa jego uwienczeniem.:)Zaczynam truc ale slowa,jak zwykle,nie wyrazaja do konca glebi i zaczynaja `brzeczec` wiec lepiej juz skoncze.Cd za ...50 lat moze.:)B
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 18:44
                        Bogusiu uwazam, ze mialas szczescie. Wystarczy wejsc na to forum by miec dowod ze takich osob jak Ty jest malo.Co do Twojego postepowania i filozofi zyciowej w pelni popieram i uwazam za interesujace.Dla mnie wypowiedzi Agnieszki sa OBLUDNE I GLUPIE.Falszywosc i hanbienie religi katolickiej.Nie zrozumiem takiego postepowania, a Agnieszka mi tego nie wytlumaczy po jak to juz okreslily inne dziewczyny - schowala glowe w piasek...tak wygodniej.O takich dziewicach jak Agnieszkao krazy wiele kawalow. Nie bede przetaczac bo nie chce byc wulgarna.Cnota w wylacznej postaci nienaruszonej blony dziewiczej jest istna obluda i zaklamaniem obyczajowym... i niczym wiecej.Dziewictwem nazywa sie polaczenie aspektow czystosci fizycznej i psychicznej. Takim chwalebnym przykladem jestes Ty Bogusiu.Co do Agnieszki to brak mi slow. Na jej miejscu spalilabym sie ze wstydu za wypisywanie takich bzdur, a tym samym danie swiadectwa wlasnemu zaklamaniu i obludzie, jak i zlekcewarzeniu wlasnej religi.
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 08:39
                        Bogusia1234? napisała/ł:> Marto> Twoj klucz do szczescia jest taki akurat ale nie uniwersalny niestety(a moze stety).> Moj `kot w worku`.:lol: calkowicie mnie uszczesliwia (uszczesliwiamy siebie nawzajem i pod kazdym wzgledem)i jesli ktos ma lepszego to niech ma.;)Bogusiu, to prawda! Ja co prawda nie brałam "kota w worku", ale jak tak sobie sięgnę pamięcią... na początku naprawdę, naprawdę byliśmy niedobrani. I co, mieliśmy się rozstać, zapomnieć o uczuciu, szukać innych "trenerów" sztuki miłosnej, zamiast popracować nad sobą? Teraz jest super. I wiem, że gdybysmy poczekali do ślubu, też by tak było. Wyobrażam sobie, że te pary, które czekają, muszą mieć czas na "dotarcie", na poznanie siebie nawzajem. Gdyby zaczęli przed ślubem, i coś by nie grało, to co, mają dać sobie spokój i szukać innych roczników wina? Swoją drogą, jakie to dziwne - osoby czekające do ślubu muszą się tłumaczyć...a takie postępowanie jak moje i innych dziewczyn, świadome naruszanie zasad religii jakoś jest normalne, powszechnie akceptowane, i nikt się nie dziwi? Pozostawiam bez komentarza - i tak jak znam życie zaraz się pojawią wypowiedzi o katolickiej hipokryzji - przyjmę z pokorą, bo mi się należy...
                  • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 08:43
                    ale jest "nie cudzołóż"KasiaO
                    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 08:47
                      Oj, ta odpowiedz miala byc pod postem Gosi26 z 05.12.01 15:23. Nie wiem dlaczego tu ja wlozylo. Bez sensu. Teraz nie wiem gdzie skolei ten dopisek sie umiesci...KasiaO
                • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:31
                  Agucha napisała/ł:>Całkowicie bez złośliwości, miałam koleżankę, która szczyciła się swoim dziewictwem, bo przed ślubem kochała się ze swoim narzeczonym ... ale nie do końca ;). Buziaczki. Nie dajcie nam się sprowokować! :hello:No i wlasnie w tym rzecz. Ja tez znam przypadek osoby ktora uprawiala przypadkowy seks oralny-by nie stracic cnoty(?!?!?!)Wlasnie o to chodz-kiedy to jest wartoscia dla tego jedynego partnera a kiedy zwykla oslonka ,czyt. Obluda.Cenie ludzi ktorzy maja jasne zasady w swoim zyciu i zgodnie z nimi postepuja ale zalosni sa Ci ktorzy te zasady obchodza dokola byle by tylko zachowac pozory.:( Choc to tez ich sprawa w koncu. I to tez bez zlosliwosci.B
              • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 05.12.01, 17:23
                Gosia26 napisała/ł:I w takim razie co z pieszczotami- sa dozwolone? Cos mi sie wierzyc nie chce ze tylko hm..... penetracja jest be :)> Juz latwiej mi zrozumiec te randki z dawnych lat w towarzystwie cioci :) to byla czystosc. I tu sie Gosiu z Toba zgodze.Jak wstrzemiezliwosc to wstrzemiezliwosc - w 100% i cala geba bo niby gdzie jest granica? Co jest ok a co nie?Oj mysle,ze nam sie tu wylania podobna dyskusja ktora ktos juz wczesniej sprowokowal .;)Agnieszko, mysle,ze Gosia chciala raczej zapoczatkowac dyskusje nad istota czystosci,sklonic nas do myslenia skoro juz w tym kierunku poszla rozmowa(patrz:pytanie Aguchy).Nie wydaje mi sie by robila to w celu atakowania Twoich pogladow.PozdrowieniaBogusiaktora doczekala nocy poslubnej we wstrzemiezliwosci(cala geba.;) i wlasnie dlatego chyba BYLO latwo.:)
                • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 09:41
                  Obawiam się, że Agnieszka już nie odpowie, bo się zacięła. A szkoda, bo dla mnie jako również osoby wierzącej, ale nie tak czystej jest to ciekawy problem, gdzie się czystosć kończy, a gdzie zaczyna.Zrozumiałabym tłumaczenie przedślubnej czystości jako wyrzeczenia (na zasadzie: ja w czasie postu: nie piję, nie palę, nie oglądam telewizora - choć na codzień to robię). wtedy jest to rodzaj ofiary, ale takiej, która ma sens jako ćwiczenie silnej woli, ale po prawdzie jak trochę dojrzałam do wiary również, to stwierdziłam, że to ma sens, ale w małżeństwie np, kiedy wiesz, czego sobie odmawiasz, a nie czegoś abstrakcyjnego...No i rzeczywiście, czystość mnie intryguje, ale taka naturalna, jak u Bogusi - gdzie jest łatwo i prosto.A ci którzy długo czekają, wedle mojego rozumienia grzechu, sami siebie wodzą na pokuszenie i niech mi ktoś powie, że nie można grzeszyć myślą! I jeśli nie mają takich myśli to i całowac i pieścić się nie muszą, a jak mają - to świadomie trwają w grzechu, aż... no właśnie, do kiedy czekają na ślub.Bardzo bym chciała, żeby Agnieszka umiała traktować nas jak partnerów do dyskusji nawet o rzeczach trudnych.Sama jako osoba wierząca nie odebrałam uwag dziewczyn jako napastliwych, a na zadane pytania starałam się odpowiadać, choć bywało trudno (jak na pytanie Dorki, skąd się bierze wiara???). Zresztą, jak pisałam, jestem osobą wierzącą i nie moge tak intuicyjnie rozgryźć problemu, który mnie nie dotyczył, gdyż się rozdziewiczyłam jako osoba niewierząca.Aga, wróć, pomyśl, że chcemy się różnić mądrze i pięknie i napisz, jak to jest - inaczejruda kasia
                  • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 06.12.01, 09:51
                    OK. Wracam, żeby powiedzieć to, co Bogusia powiedziała na swój temat - dziewictwo dla mnie to CAŁKOWITE ZACHOWANIE CZYSTOŚCI, BEZ POŁOWICZNEGO SEKSU, BEZ PIESZCZOT DOPROWADZAJĄCYCH DO ORGAZMU I BEZ SEKSU ORALNEGO. Tak je rozumiem. To wyjaśnienie jestem Wam winna. Czy dalej chcecie zarzucać mi obłudę i hipokryzję? Nie mam powodu, by palić się ze wstydu i chować głowę w piasek.
                    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 09:49
                      Poczulam sie wywolana do odpowiedzi na temacie o zdradzie.Myslalam ze temat chcesz zakonczyc. Okazuje sie ze nie.Otoz odpowiem ci tak. Termin pieszczoty bez orgazmu to definicja tak pojemna ze nawet nie chce mi sie z nia dyskutowac gdyz przezylam juz orgazm po przytuleniu sie do mojego meza po przywiezieniu ze szpitala malego tobolka, oboje w dzinsach ja w kurtce.....Z drugiej strony jesli ktos nie przezywa orgazmu przy pierwszym stosunku to jest dziewica?? Wiem wiem napisalas ze bez seksu tak sie tylko czepiam bo takie mialam skojarzenie z brakiem orgazmu.Reasumujac. Uwazam ze czystosc jest stanem umyslu. Uwazam ze osoba zgwalcona na przyklad ma szanse czuc sie dziewica. Dlaczego? Bo sie nie oddala. Jest taki piekny cykl "Dzieci ziemi" taka bajka aczkolwiek oparta na faktach o poganach homo erectus :) I tam na podstawie glownej bohaterki jest ilustrowane to o czym mowie.W wielu religiach, jesli nie we wszystkich, inicjacja to rytulal. Natomiast brak religii nie oznacza jeszcze ze ten rytulalsie nie odbedzie. Bo tak jak sakrament malzenstwa w gruncie rzeczy moze sie obejsc bez ksiedza (bo w koncu ludzie pzysiegaja sobie...) tak samo cnota moze sie obejsc bez slubu.Dla mnie czystosc przedslubna to patrzenie sobie w oczy i trzymanie sie za raczki. W Judaizmie skad zwyczaj ten sie wywodzi malzenstwa byly aranzowane a narzeczeni spotykali sie bez swiadkow po raz pierwszy w noc poslubna. Na Bogusie nie naskakuje bo skad iniad mam wrazenie ze jej sytuacje jest nieco inna niz twoja... Ja nie zachowalam czystosci. Ty- w twoim mniemaniu tak. Ale dziewica juz nie jestes, czyli efekt ten sam. Zas przedmiot dyskusji sie rozpadl...Naprawde nie jestem agresywna.....
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 10:41
                        Wyobraź sobie Gosiu, że chodziło mi dokładnie o taką samą czystość co Bogusi. Wbrew pozorom, tak jest najłatwiej dochować czystości przedmałżeńskiej - wiadomo, jedno dotknięcie za dużo i ... nici z wytrwania w czystości, jeżeli miało się taki zamiar. Dlatego lepiej jest nie kusić oczu czy rąk :-) jeżeli (podkreślam) naprawdę chce się dochować czystości przedmałżeńskiej, obowiązku takiego przecież nie ma. Napisałaś, że dla Ciebie czystość przedmałżeńska to patrzenie sobie w oczy i trzymanie się za rączki - masz dużo racji. Chodzi o to, żeby we wzajemnych kontaktach przedślubnych (wiem, fatalnie brzmi, ale nie umiem tego inaczej ująć) nie dopuszczać do sytuacji, kiedy poczuje się podniecenie seksualne. Dla jednych będzie to już dotknięcie ręki, dla drugich - np. pocałunek, dla innych jeszcze - no nie wiem, np. mocne przytulenie się, itd. Każdy ma inną wrażliwość na bodźce seksualne i samemu trzeba wyczuć tę subtelną granicę. Skąd to wiem? Powiem szczerze (chociaż wiem że narażę się znów na krytykę) - jest to zdanie spowiednika, którego pytałam, jak to rozgraniczyć. Sama tego nie wymyśliłam.A swoją drogą, ciekawe - wystarczy że napiszę o jedno zdanie mniej niż Bogusia, Wy zaraz dopowiadacie ciąg dalszy, jakbyście wiedziały lepiej ode mnie, co też ja wyprawiałam :-) Ciekawe jak to się dzieje, że to co Bogusia powie, jest święte i poważane, a to co ja, wyśmiewane, zaprzeczane itd. Nawet kiedy mówimy to samo. Jedyna różnica między nami polega na tym, że ja odwołałam się do religii katolickiej, i za to tak oberwałam?Zgadzam się w pełni, że dziewictwo jest stanem umysłu, dodam jeszcze że chyba także serca i sumienia.
                        • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 11:42
                          Wiesz co Agnieszko nie wiem, moze trzeba cie troche wzburzc bys zaczela gadac jak czlowiek a nie sie urazac, moze powoli dociera do ciebie specyfika pisania postow, faktem jest ze odpowiedzialas mi teraz normalnie :)A wczesniej jakos nie moglysmy sie dogadac....Chyba tylko marta jest na tym forum na trwale uprzedzona do katolicyzmu.Ktos gdzies napisal ze malo kto z seksem czeka do slubu. Bo taka jest prawda. W tym zdaniu jednakze zawiera sie rowniez zalozenie ze sa tacy co do slubu czekaja.Bez zadnej krytyki. Ani ich potepiac ani podziwiac prawde mowiac... A ty odebralas to zdanie jako krytyke. Zdeklarowalas sie jako katoliczka. No to ja- watpiaca ;) wzielam sie za zadawanie pytan,gdyz w dzisiejszych czasach trudno dorwac deklarowanego katolika. I tyle powodowala mna niezdrowa byc moze ciekawosc, ten pierwszy stopen do piekla, w ktore na szczescie nie wierze wiec ciekawosc niczym nie hamowana. I tyle zadna niechec.Bogusi nie moglabym zadac tych pytan z powodow zasadniczych. A co do religii, to ona jak nikt inny powinna odszkodowanie dostawac smile :)Prawde mowiac lepiej mi sie dyskutuje na zachdnich forach.Tam katolicyzm z zalozenia nie jest cacy tak jak kazda inna religia. Jesli ktos juz wchodzi w taka dyskusje- umie bronic swoich przekonan. Jesli sie deklarujesz- to wiadomo ze ktos ci moze zadac pytanie, ba skrytykowac...... i jest OK. Tu wystarczylozadac pytanie o sens cnoty do slubu i juz nietolerancja....Troche luzu......:)
                          • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 14:08
                            Dzięki Gosiu :-)I jeszcze raz przepraszam.A mój zdeklarowany katolicyzm ... rodził się w bólach, przykrych i milszych przeżyciach, przemyśleniach, poszukiwaniach i przez wiele lat. Nie było to tak, że wmówiono mi to wszystko w dzieciństwie i tak mi zostało. Tak dobrze to nie było, nie myślcie sobie. Nie wystarczą "korzenie" katolickie czy jakiekolwiek inne, by pozostać katolikiem, czy wiernym jakiejkolwiek innej religii. Myślę, że gdybym spotkała inny zestaw ludzi niż tych, których poznałam w czasie, gdy byłam nastolatką, to moje życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Jakby nie było, ludzie których spotykamy mają ogromny wpływ na nasze życie czy poglądy, zarówno teraźniejsze, jak i przyszłe. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść.Tym niemniej, wiara katolicka, po tych wszystkich moich "bojach" z Panem Bogiem, dyskusjach, przeżyciach i przemyśleniach, odpowiada mi bez zastrzeżeń. Pozdrawiam.
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 12:26
                        Pozwole sobie wtracic sie do dyskusji.Otoz Agnieszko, rozumiem i cenie Twoj punkt widzenia i ciesze sie,ze wrocilas by go ukazac. Mysle,ze nieporozumienie czy roznice w reakcjach wynikly moze z tego,ze Gosia,jak mowi, zna juz co nieco nie tylko moje podejscie do czystosci ale i inne fakty. Ja Gosie tez zdarzylam poznac odrobinke dlatego moze latwiej nam zinterpretowac nawzajem nasze wypowiedzi(bo pewien stopien poznania kogos otwiera inne spojrzenie na te osobe-z punktu widzenia doswiadczenia).Odnosze wrazenie,ze jednak dla mnie i dla Ciebie ten okres przedslubny wygladal nieco inaczej. My sie dopiero uczylismy milosci do siebie i to raczej na odleglosc,poznawalismy siebie nawzajem jako ludzi-swoje wnetrze ,swoj sposob myslenia. Nie bylo patrzenia w oczy,chodzenia trzymajac sie za rece itd-chocby ze wzgledy na dzielaca nas odleglosc.;) ale oczywiscie to nie glowna przyczyna. Byly natomiast listy,telefony i czasem spotkania ale skoncentrowalismy sie na tworzeniu... jakby tu powiedziec...bliskosci duchowej? wewnetrznej? Tak budowalismy te nasza relacje i wiem,ze pokochalismy sie bardzo ale wtedy jeszcze w sensie duchowym.Moze trudno jest to wytlumaczyc slowami i trudno tez zrozumiec gdy sie tego nie doswiadczylo w ten konkretny sposob. Zreszta nasze poznanie sie tez wygladalo ..no powiedzmy niestandardowo czy,jak kto woli...staromodnie?;)A jakie z tego korzysci? Coz,moim zdaniem glebokie skoncentrowanie sie na wnetrzu i tylko wnetrzu tej drugiej osoby sprawilo,ze poznalismy sie na wskros,a przynajmniej na tyle ze tzw docieranie sie bylo i jest bezproblemowe poki co. Rozumiemy sie czesto bez slow (choc nie ukrywam,ze uwielbiamy gadac.:crazy: ) a rozmowy chocby o seksie,spojrzeniu na wychowanie dzieci, naszych uczuciach i innych czasem trudnych sprawach sa naprawde tworcze i prowadza do konkretnych wnioskow.Ot moze poprostu tamten etap nauczyl nas nie tylko wsluchania sie we wlasne wnetrze i wyrazania siebie ale rowniez i sluchania i rozumienia tej drugiej osoby. Tego nie wiem bo oczywiscie nie wiem jakby bylo z nami gdybysmy poszli inna droga. Czasem mam wrazenie,ze najprawdopodobniej bysmy sie nigdy nie spotkali.:(,nie odkryli nawzajem.Nie lubie sie uwywnetrzniac tak na forum publicznym bo moze to zabrzmiec patetycznie i moze niezrozumiale dla wiekszosci dlatego lepiej skoncze,ale, jesli chcesz, odezwij sie na priv (sawlsawl@yahoo.co.uk).PozdrowionkaB
                      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 17.12.01, 12:28
                        Pozwole sobie wtracic sie do dyskusji.Otoz Agnieszko, rozumiem i cenie Twoj punkt widzenia i ciesze sie,ze wrocilas by go ukazac. Mysle,ze nieporozumienie czy roznice w reakcjach wynikly moze z tego,ze Gosia,jak mowi, zna juz co nieco nie tylko moje podejscie do czystosci ale i inne fakty. Ja Gosie tez zdarzylam poznac odrobinke dlatego moze latwiej nam zinterpretowac nawzajem nasze wypowiedzi(bo pewien stopien poznania kogos otwiera inne spojrzenie na te osobe-z punktu widzenia doswiadczenia).Odnosze wrazenie,ze jednak dla mnie i dla Ciebie ten okres przedslubny wygladal nieco inaczej. My sie dopiero uczylismy milosci do siebie i to raczej na odleglosc,poznawalismy siebie nawzajem jako ludzi-swoje wnetrze ,swoj sposob myslenia. Nie bylo patrzenia w oczy,chodzenia trzymajac sie za rece itd-chocby ze wzgledy na dzielaca nas odleglosc.;) ale oczywiscie to nie glowna przyczyna. Byly natomiast listy,telefony i czasem spotkania ale skoncentrowalismy sie na tworzeniu... jakby tu powiedziec...bliskosci duchowej? wewnetrznej? Tak budowalismy te nasza relacje i wiem,ze pokochalismy sie bardzo ale wtedy jeszcze w sensie duchowym.Moze trudno jest to wytlumaczyc slowami i trudno tez zrozumiec gdy sie tego nie doswiadczylo w ten konkretny sposob. Zreszta nasze poznanie sie tez wygladalo ..no powiedzmy niestandardowo czy,jak kto woli...staromodnie?;)A jakie z tego korzysci? Coz,moim zdaniem glebokie skoncentrowanie sie na wnetrzu i tylko wnetrzu tej drugiej osoby sprawilo,ze poznalismy sie na wskros,a przynajmniej na tyle ze tzw docieranie sie bylo i jest bezproblemowe poki co. Rozumiemy sie czesto bez slow (choc nie ukrywam,ze uwielbiamy gadac.:crazy: ) a rozmowy chocby o seksie,spojrzeniu na wychowanie dzieci, naszych uczuciach i innych czasem trudnych sprawach sa naprawde tworcze i prowadza do konkretnych wnioskow.Ot moze poprostu tamten etap nauczyl nas nie tylko wsluchania sie we wlasne wnetrze i wyrazania siebie ale rowniez i sluchania i rozumienia tej drugiej osoby. Tego nie wiem bo oczywiscie nie wiem jakby bylo z nami gdybysmy poszli inna droga. Czasem mam wrazenie,ze najprawdopodobniej bysmy sie nigdy nie spotkali.:(,nie odkryli nawzajem.Nie lubie sie uwywnetrzniac tak na forum publicznym bo moze to zabrzmiec patetycznie i moze niezrozumiale dla wiekszosci dlatego lepiej skoncze,ale, jesli chcesz, odezwij sie na priv (sawlsawl@yahoo.co.uk).PozdrowionkaB
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 22:04
      Agnieszko-podziwiam Cię za to, że doczekałaś do ślubu. Ja nie -głównie dlatego, że mój mąż miał spore doświadczenie.Ważne jest dla mnie to, że z nikim innym nie byłam-tylko z mężem. Też stosuję NPR... Mimo że mnie się nie udało, podziwiam osoby, które potrafią oprzeć się namiętności przed ślubem. Chyba wtedy ta noc poślubna ma ten niesamowity cudowny smak...Czasami żałuję, winię się za to, że nie wytrzymałam...Ale jak się chodzi z doświadczonym facetem-to już tak jest... Kiedy byłam młodziutka nawet nie przyszło mi do głowy, że można spać z kimś bez ślubu. No, ale krew nie woda...
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 28.11.01, 22:38
        Ania, podpisuje się pod Twoim postem.
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 29.11.01, 20:09
      A propos niedopasowania, prof Fijalkowski powiedzial kiedys, ze fizycznie (!) kazda kobieta pasuje do kazdego mezczyzny, a psychicznie zadna kobieta nie pasuje do zadnego mezczyzny, wiec nie ma sensu sie sprawdzac!Oczywiscie troche uogolnilsmile!Ja uwazam, ze czekanie z seksem do slubu nauczylo nas, ze mozna okazywac sobie milosc bez wspolzycia- poprzez pieszczoty, rozmowe (!) pocalunki itd... nawet jesli bardzo tego wspolzycia pragniemy, co pomaga nam teraz radzic sobie z NPR- patrz: dni plodne :)Pozdrawiam, kolejna AgnieszkaPs. Podobno to imie oznacza "czystosc,dziewiczosc", a tu podobnie wypowiedzialy sie juz trzy Agnieszki- czyzby jednak imie zobowiazywalo? ;))
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 10:03
      Do kolejnej imienniczki :-) - może to imię rzeczywiście coś w sobie ma?Dziewczyny, stchórzyłam - nie zrobiłam jeszcze testu chociaż kupiłam go dwa dni temu :-( nie chcę zobaczyć jednej krechy :-(Ale miesiączka spóźnia się już trzeci dzień :-) i temperatura trzyma się na poziomie 37,0 stopnia. Ale poza tym nie mam żadnych specjalnych objawów ciąży, może troszkę pobolewają mnie piersi i to wszystko. Co Wy na to - czy mogę mieć nadzieję, że jestem w ciąży?
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 10:14
        Aga - no to jeszcze parę dni i czekamy na posta z podpisem Agnieszka (już prawie mama ):-)A co do imienia, no cóż - jeśli chodzi o znaczenie, to się nie wypowiadam, ale tak w ogóle to jest piękne, nie? Szkoda że takie popularne....;-)Pozdrawiam - ja też jestem Agnieszka (wcześniej nie napisałam o tym).
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 13:23
        U mnie była tylko temperatura i byłam w ciąży :)) . Trzymam kciuki.Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 22:37
      X. Twardowski tak napisał: Spójrzcie na ptaki, najpierw wiją gniazdko, potem zapraszają samiczkę, a potem mają pisklę... A u was najpierw dziecko, potem ślub, a na koniec: Jezus Maria, gdzie będziemy mieszkać. A to wino w Kanie, też nie od razu, ale jakie!AgapePS A ja próbowałem ją złamać. Nawet nie żałuję, że się nie udało. Mąż.PS2 Mamy Lolka od prawie 2 lat, naturalnie.Udało się bez treningu przedmałżeńskiegoi na zaproszenie.
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 30.11.01, 23:04
        No właśnie! Jak jest z tą kolejnością! Moje podejście do związków damsko-męskich wynika prawdopodobnie z doświadczenia. Zainwestowałam uczucia nie tam gdzie trzeba, mój wymarzony okazał się zwykłym draniem (nikomu kto nas znał to głowy to by nie przyszło). Kiedyś był czuły, opiekuńczy, troskliwy, opiekował się dziadkami. Kiedy dziadkowie zmarli zmienił się nie do poznania. Miał wolną chatę, zaczął imprezować, popijać i mimo zaręczyn, coraz rzadziej wspominał o ślubie za to proponował wspólne mieszkanie. Pogoniłam, ze ściśniętym sercem ale pogoniłam i tyle. Od życzliwych dowiedziałam się potem o kilku sprawach, które przekonały mnie, że spotykając kogoś cztery razy w tygodniu nie można zaufać, bez względu na to co sobą reprezentuje w danej chwili. Uwiłam więc swoje gniazdko, poznałam fajnego chłopaka, który po dwóch latach zamieszkał w moim gniazdku, nadal był troskliwy, opiekuńczy,wił ze mną to gniazdko, a potem ślub, dzidziuś i żyli długo i szczęśliwie (tak przynajmniej się zapowiada). Czego wszystkim z całego serca życzę.
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 01.12.01, 22:15
          Pozdrawiam wszystkie mamy i prawie mamy-zakochane w ks.Twardowskim, prof.Fijałkowskim, NPRze... Mama Jasia-której mimo usilnych starań nie udało się doczekać do ślubu-zakochana w Twardowskim, Fijałkowskim, NPRze.p.strochę dobrze się stało,że mąż zaciągnął mnie do łóżka przed ślubem-mimo że miałam 20 lat, jednak długo opłakiwałam swoje dzewictwo, ta noc była cudowna, ale nauczyła mnie ...skromności i pokory-bo może za dumna byłam-taka święta-nawet wina do 18 roku życia nie skosztowałam-taka prawie zakonnica-cierpirnie, choroby-to w kółko...Załowałam, mialam wyrzuty sumienia-ale to też zbliżyło mnie do Boga-zaczęłam z Nim dużo rozmawiać. Bałam się pójść do Kościoła-bo zawiodłam Pana Boga...Rozmawiałam z Nim w domu. Az wreszcie coś mi się przyśniło-ksiądz rozdawał Komunię w czasie Mszy św. Chciałam Ją przyjąć, ale miałam świadomość, że tak zgrzeszyłam... I usłyszałam głos w kościele"Bierz - To jest dla grzeszników!"-i zobaczyłam rękę kapłana z bieluśkim kółkiem. Nie fantazjuję-taki miałam sen... Moja ułomność wiele mnie nauczyła i mimo , że byłam w depresji przez ten mój seks przedmałżeński- to było potrzebne...Taka właśnie ułomność,niedoskonałość-ale o to chodziło - nie jestem doskonała. I zrobiłam to z Miłości... Pozdrawiam.Anna-znaczy Łaska Ewa-każdy wie-to moje imiona
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 03.12.01, 14:37
        Agnieszkao, gratuluję.Chciałam się dołączyć do dyskusji. Z moim obecnym mężem "chodziłam" przez 4 lata. Jest moim pierwszym mężczyzną, ale współżycie rozpoczęliśmy ok. roku przed ślubem, gdy zdecydowaliśmy się, że zostaniemy ze sobą na zawsze. I nie żałuję tej decyzji. A teraz, 3 lata po ślubie zostaniemy rodzicami. Żeby nie uogólniać ;-) chciałam powiedzieć, że każdy ma prawo wyboru takiej drogi jaka mu najbardziej odpowiada. To, co jest dobre dla innych, nie musi być idealnym wyjściem dla innych.POzdrawiam te, które wytrzyymały do ślubu, i te, które nie chciały czekać. Obydwie opcje są OK.Następna Agnieszka
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... IP: *.* 03.12.01, 15:24
          Ja nie czekalam...Agnieszko chyba w tamtej wypowiedzi nie chodzilo o pognebienie osob ktore czekaja do slubu a o zaznaczenie ze takich osob jest niewiele i uwydatnienie pewnej hipokryzji...W koncu ludzie nie zawsze biora sluby. My zrobilismy sobie poscik przed slubem- tydzien :) Ciezko bylo :)))Ale sie udalo :)))Sama stosuje NPR wiec takich poscikow teraz mam duzo, za to po 10 latach malzenstwa problem spowszednienia seksem jest mi obcy. Mysle ze dla niektorych tydzien jest meczarna (jak dla mnie). Z drugiej strony sa osoby i od razu zastrzegam ze nie twierdze ze sa nienormalne :) ktorym seks raz na miesiac wystarcza. To nie byloby sprawiedliwe czekac dwa lata nie ;)?Sama do dziewictwa nie przywiazuje wagi specjalnej.... i moim corkom tez nie bede wpajac idealow mi obcych-
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... - NPR IP: *.* 02.12.01, 00:16
      dziewczyny nie śmiejcie sie ze mnie ale co oznacza skrót NPR ???
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... - NPR IP: *.* 02.12.01, 00:29
        Czemu mamy się śmiać? NPR - Naturalne Planowanie Rodziny.
    • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 10:41
      Hurraaaaaaa :-)Ale mi prezent się trafił - dwie kreseczki w sobotni poranek jak malowanie :-)Niniejszym zmieniam nick na Agnieszka W. (bo ten powyżej jest trochę za długi, chociaż bardzo adekwatny :-)Buziaki dla Was wszystkich kiss******Agnieszka W. i jej prawie trzytygodniowe dzieciątko
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 11:18
        Gratulujemy, dbaj o siebie i malucha!Kinga z Konradem
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 11:48
          :bic: Spieszymy z gratulacjami... Kinga i Zosia :hello:
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 11:25
        Agnieszko! Gratulacje!!! Teraz już tylko słodkiego stanu błogosławionego, bez niemiłych doznań. Dużo zdrowia i radości z każdego dnia!!! Buziaki! Nosić w sobie nowe życie, to najwspanialsza nagroda za wszystkie cierpienia kobiety! Dbaj o siebie i maluszka. Buziaki. Agucha
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... do Wioli IP: *.* 04.12.01, 10:51
          Nie wiem, czy ktoś wytłumaczył Ci już co to jest NPR. NPR-to po prostu skrót-naturalne planowanie rodziny-czyli wszelkie metody bez chemii, spiralek, gumy-stos. przerywany nie jest metodą naturalną. Metody naturalne NPR są zalecane przez Kościół, wielu lekarzy i są ekologiczne.Pozdrawiam. Ania
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 12:06
        Jako jedna z uczestniczek powyższej dyskusji, też serdecznie gratuluję. Aga, życzę Ci takiej ciąży jak moja, bez problemów, niedogodności i sensacji, i dużo radości z pociechy. Zapamietaj dobrze pierwsze USG, pierwsze kopnięcia, czkawki - to takie piękne...Ej, jak czytam takie posty, to łezka się w oku kręci :cry:, bo mam coraz większą ochotę na drugiego dzidziusia...ale rozsądek każe poczekać jeszcze dwa lata...Dużo zdrówka i miłości! pozdrawiam Agnieszka
        • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 12:37
          Dziękuję wszystkim za gratulacje i serdeczne słowa :-)Mam szczerą nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że dzidziuś będzie zdrowy - trzymajcie kciuki :-)
          • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 03.12.01, 18:12
            Agnieszko!Z całego serca gratulacje i najlepsze życzenia!!! Teraz staraj sie niczym nie martwic - tylko ciesz się każdym dniem, a kciuki będziemy trzymać. Muszę przyznać, że od paru dni zaglądałam z ciekawością na Twój post, czy zrobiłaś już test :)Jeśli dobrze liczę będziesz sierpniową mamusią, prawda? Nasz "Znaczek zapytania" ma się pojawić w drugiej połowie czerwca. A Weronika ma 3 lata w co trudno mi uwierzyć...Pozdrowienia. A.
            • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 04.12.01, 08:57
              Dobrze liczysz :-) wyszło mi, że data porodu to około 8 sierpnia 2002 (dzidziuś począł się w okolicach dnia szczytu - 20 dzień cyklu, dziś jest 38 dzień - to ma już 2,5 tygodnia :-), pewnie zleci szybko, prawda? Czasami chciałabym, żeby czas płynął wolniej - żeby wszystko zapamiętać, nacieszyć się tym stanem, ale z drugiej strony chciałabym już zobaczyć to Malutkie :-)
              • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 04.12.01, 12:18
                Na pewno zleci szybko. Ja teraz żałuję, że nie zapisywałam wszystkiego bardzo dokładnie przy pierwszej ciąży. Oczywiście takie rzeczy jak pierwsze odczuwalne przeze mnie ruchy Niki mam zanotowane, ale teraz chciałabym mieć dla porównania najdrobniejszcze szczegóły. Np. kiedy dokładnie skończyłam wymiotować, itp.Z całą pewnością jednak pierwszą ciążą bardziej się "delektowałam" pomimo oczywistych niedogodności od czasu do czasu, wszystko było przecież nowe i ekscytujące. Teraz niecierpliwie czekam na kolejne etapy i liczę tygodnie :)
      • Gość: guest Re: Do ślubu ... dwie krechy na Mikołajki :-)))) IP: *.* 04.12.01, 10:47
        Agnieszko-gratuluję. Przed Tobą wiele cudownych dni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka