Dodaj do ulubionych

Tanie obiady

10.01.09, 13:16
tanie obiady na cały miesiąc
- pulpety starcza na 5 dni
- gołąbki 5 dni
- schabowe 5 dni
- bigos 5 dni
- jajka sadzone z makaronem 2 dni
- wątróbka drobiowa 3 dni
- udka pieczone 2 dni
- żeberka 2 dni
- gulasz wiepszowy 3 dni
Do tego ziemniaki, kasze, ryż, jakies surówki i za ok 200 zł może najeść sie do syta 2 osobowa rodzina z 3 letnim dzieckiem ( dziecko jada w przedszkolu ale też coś przekąsi w domu)
Dodam, że raz w tygodniu robię jakąś zupe ale to już małe koszty.
Obserwuj wątek
    • ofelia1982 Re: Tanie obiady 10.01.09, 16:01
      Ja zauwazylam wlasnie, ze zupy wychodza naprawde tanio, a i smaczne
      i pożywne są. Ostatnio zrobilam szczwiową i cały garnek - starczylo
      na 4 porcje wyszedl za 6zł..
      • ixtlilto Re: Tanie obiady 10.01.09, 17:54
        Ja ostatnio nagotowałam garnek jarzynowej.
        Wielki pęczek włoszczyzny kosztował mnie całe 2 zł, do tego pół kapusty
        pekińskej, kostka rosołowa, 5 ziemniaków i kilka mrożonych brukselek.
        Jedzenie w sam raz na zimny wieczór. Po podsumowaniu też pewnie wyjdzie z jakieś
        5-6 zł.
        • sorbek Re: Tanie obiady 10.01.09, 19:22
          Zgadzam się zupki bardzo tanio wychodzą zwłaszcza jak ktoś tak ja ja gotuje na
          tzw gwoździu wink ( czyli kogutku)
          • miska_malcova Re: Tanie obiady 10.01.09, 20:45
            zupy, zupy i jeszcze raz zupy. Uwielbiamy je z mężem. Nie uzywam kostek
            rosołowych. Nasz zupy są wegetariańskie i pyszne smile
            • kreatywni Re: Tanie obiady 10.01.09, 20:57
              Ja uwielbiam zupy, mój M. także, ale dla niego zupa to nie obiad... Co najwyżej pierwsze danie, dlatego ja zup nie określam jako tanich obiadów.
              • kreatywni Re: Tanie obiady 10.01.09, 21:03
                @jogusia24
                Jeszcze raz przeczytałam twój post. Czy 200 złotych o których piszesz to koszt ryżu, makaronów, surówek i mięsa(!), które wymieniłaś?
                Nie wiem jakie u Ciebie są ceny, ale u mnie 200 złotych nie wystarczyłoby na te zakupy... Same schabowe na 5 dni dla dwóch osób to spory wydatek...
                • jogusia24 Re: Tanie obiady 11.01.09, 09:59
                  200 zł zupełnie wystarczy
                  koszt schabu to ok 16 zł/ kg z kilograma robie 10 kotletów, nie jemy ich 5 dni pod rząd tylko zamrażam.
                  gołąbki to koszt też ok 16 zł., pulpety z kilograma zrobiłam 20 sztuk koszt 15 zł, gulasz wieprzowy cały gar za 15 zł, wątróbka 6 zł za kg, bigos 15 zł z dodatkami, udka z kurczaka 6 sztuk 14 zł
                  za 100 zł mięso na cały miesiąc i 100 zł do dodatki.
                  • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 11.01.09, 10:19
                    Potwierdzam, to wcale nie jest takie drogie jak się powszechnie
                    wydaje.
                    Kupuję podobne rzeczy, zamrażam i mam gotowe obiady w paręnaście minut.
                  • sorbek Re: Tanie obiady 11.01.09, 20:52
                    NO w sumie wydaje się realne wiec jestem już spokojna o moje 200 na tydzień na
                    pewno dam rade smile)
                  • maplawczerwonym2 Re: Tanie obiady 07.03.09, 16:20
                    to dlaczego piszesz na innym watku, ze to pisze twoja 2ga osobowosc?
                    i ze mozesz tak zyc ale nie chcesz?

                    pierwszy wpis to jest stwierdzenie, ze tak zyjesz a nie ze tak bys
                    mogla

                    a co do tego, czy mozna w praktyce? ja osobiscie nie widzialam 100g
                    schabowych (po obrobce cieplnej jeszcze mniej zostaje miesa a
                    napisalas ze z kg robisz 10 sztuk) dla mnie obiady dla 3 osobowej
                    rodziny za 200PLN miesiecznie to malo realne i przylaczam sie do
                    opinii kreatywnej, ktora do TWOJEGO watku z polowy lutego, ze jest
                    14.02 a ty nie mozesz za 200PLN na jedzenie do konca miesiaca wyzyc
                    napisala ci, ze tutaj pisalas, ze za tyle to masz caly miesiac
                    obiadow

                    to 200PLN na sniadania i kolacje powinny w zupelnosci wystarczyc

                    ale sie nie bede klocic o cos, co jest wymyslem twojej 2giej
                    osobowosci jak napisalas w watku o tym, ze nie umiesz oszczedzac
      • aadzia21 to zależy 26.02.10, 13:48
        Jak na początku lata są w sklepach tylko młode jarzyny, to zupy się
        zupełnie nie opłacają. Taniej wychodzi drugie. No chyba, że z
        mrożonki.
    • sorbek Re: Tanie obiady 10.01.09, 21:13
      też mi się wydaje ze to nie starczy ale gdyby nawet ( zależy jakie kto lubi
      schabowe wink to nie mogła bym jeść przez 5 dni tego samego
      • aaaguniaaa Re: Tanie obiady 10.01.09, 21:50
        przeciez to nie chodzi o to zeby schabowe jesc 5 razy z rzedu tylko zeby zrobic
        je 5x w miesiacu.
        no i niekoniecznie sa to prawdziwe schabowe, ze schabu. ostatnio czesto
        spotykam sie z nazywaniem kotletow z kurczaka schabowymi. bo przeciez jak sie
        mowi w skrocie to nie mowi sie kotlet tylko schabowy.

        ja czesto jak gotuje to wieksze ilosci. dzisaij zrobialm jakies 150 pierogow,
        ruskich i z miesem. pozniej jak mi sie nie chce gotowac to poprostu wyciagam z
        zamrazarki. bigosu tez zawsze robie wiecej i czesc zamrazam. wczoraj robilam
        pizze, wszystkie resztki z lodowki na niej wyladowaly...
        • miska_malcova Re: Tanie obiady 10.01.09, 22:03
          > no i niekoniecznie sa to prawdziwe schabowe, ze schabu. ostatnio czesto
          > spotykam sie z nazywaniem kotletow z kurczaka schabowymi. bo przeciez jak sie
          > mowi w skrocie to nie mowi sie kotlet tylko schabowy.

          ciekawe smile
          • aaaguniaaa Re: Tanie obiady 11.01.09, 17:49
            chodzilo mi o to ze ludzie jak chca powiedziec krocej to na kotlet z kurczaka
            zamiast powiedziec tylko kotlet mowia schabowy... mam nadzieje ze teraz troche
            bardziej zrozumiale to napisalam smile

            ostatnio dziwilam sie jak kolezanka ktora jada tylko drob powiedziala ze robi
            schabowe na obiad... smile
            • gabisolka Re: Tanie obiady 25.02.10, 12:20
              a moja znajoma ze wszystkiego ma polędwicę wink czy to indyk czy schabowy - zawsze
              polędwica!
          • aaaguniaaa Re: Tanie obiady 11.01.09, 18:15
            ostatnio zdziwil mnie tez kolega mowiac ze u niego robi sie takie wielgasne
            schabowe po krotkim dochodzeniu (bo moje schabowe jakos duze nie sa) okazalo sie
            ze to nie ze schabu tylko z takiego miesa co kolo mnie w sklepie nazwa sie "od
            szynki" a normalnie to chyba zwie sie szynka
        • sorbek Re: Tanie obiady 10.01.09, 22:09
          no 5 razy w miesiącu to też dla mnie za dużo nawet jeśli nie pod rząd wink

          A poza tym schabowe sa dla mnie ze schabu wink a z kurczaka to po prostu kotlet z
          piersi i tyle nie schabowy na pewno smile
    • woman-in-the-city Re: Tanie obiady 10.01.09, 21:26
      Nie mogłabym jesc tego samego przez kilka dni , ale mam sposób na dobre i zdrowe
      jedzenie
      poza tradycyjnymi daniami, które gotuję mam często ochote na cos innego i tak
      składniki do nich kupuję na promocji w Lidlu lub Carrefurze)
      Pod koniec dnia sałata lodowa lub rucola kosztuje w Lidlu 1 zł, avocado 1,6
      sztuka,a paluszki krabowe za 1,99smilejedno z moich ulubionych dan to makaron
      włoski plus jogurt bałkanski, paluszki krabowe pociete drobno i podsmażone
      krótko na patelni i zioła, wychodzi tanio i pyszniesmile
      • anula36 Re: Tanie obiady 10.01.09, 21:58
        teraz warto kupowac avocado ( w marketach) za 2- 2,50 zl, robie pasty z jajkami albo tunczykiem.
        • woman-in-the-city Re: Tanie obiady 10.01.09, 22:09
          z łososiem też jest pysznesmile
          czase robię też pastę na kanapki- rozgniatam miękkie avocado i dodaję
          zmiażdżony ząbek czosnku- pychotasmile
          • sorbek Re: Tanie obiady 10.01.09, 22:10
            a ja lubie pastę z dwóch jajek na twardo i serka topionego mniam mniam
    • asia.asz Re: Tanie obiady 11.01.09, 11:19
      jakos mi nie przyszlo do glowy zeby odczytac watek w ten sposob ze ktos je dany obiad 5 dni pod rzad, ciekawie ludzie potrafia intermpretowac slowo pisane wink

      a co do tematu: ja ostatnio zrobilam rosol, wieczorem, na kolacje byl, nastepnego dnia na tym pomidorowke, trzecigo dnia mieso z ziemniakami i odlozone jeszcze mieso na 4 dzien - pokroje w kawalki i sosik na kasze, tyle ze jestem ja i 3-latek, z m. bedzie gorzej, bo na 2 obiady, gora trzywink
      co do ceny to nie wylicze, bo za granica jestem wiec na zl wyjdzie sporo, dodatkowo kupuje wszystko lepszej jakosci, czyli kurczak nie z farmy a tzn "z pola", gospodarski, warzywa z targu od drobnych sprzedajacych, mimo to uwazam ze to spora oszczednosc, dwa- nie chce mi sie codziennie gotowacwink
    • madzia1708 ryby nie ma ;/ srednio to zdrowe 11.01.09, 12:15

      • jogusia24 Re: ryby nie ma ;/ srednio to zdrowe 11.01.09, 12:22
        Jadamy ryby wędzone i w galarecie a także śledzie pod każdą postacią.
        Dodam,że jest to przykładowy jadłospis i inne rzeczy nie wymienione także jadamy
        • madzia1708 :) to ok :) 11.01.09, 14:05
          ale fajnie to napisałaś. Wogole opłaca się kupowa mięsa raz na
          miesiąc i mrożenie w porcjach czy tam zmielone juz
    • sorbek Re: Tanie obiady 11.01.09, 14:14
      co do tych 5 dni pod rząd - to się trochę przyczepiłam niepotrzebnie - sorki

      Dla mnie rzadsze zakupy to mniejsza szansa na kupienie czegoś niepotrzebnego smile
    • tabaluga0 Re: Tanie obiady 12.01.09, 14:16
      a zupki jakie gotujesz, bo nam sie juz pomodorowa znudzilasmile
      • sorbek Re: Tanie obiady 12.01.09, 14:48
        tanio wychodzi też

        pieczarkowa ( makaron pieczarki grzybki jak mam suszone kilka sztuk i śmietana)

        żurek też taniocha
        kapuśniak
        barszcz czerwony mniam mniam ( buraki trę na grubej tarce + ziemniaki i śmietana
        palce lizać )
      • jogusia24 Re: Tanie obiady 12.01.09, 17:35
        Ja gotuję jeszcze:- krupnik-
        - ogórkową
        - soczewicową
        - z serków topionych
        - fasolową
        - grzybową
        • sorbek Re: Tanie obiady 12.01.09, 17:40
          jogusia24 napisała:

          > Ja gotuję jeszcze:- krupnik-
          > - ogórkową
          > - soczewicową
          > - z serków topionych
          > - fasolową
          > - grzybową

          krupnik też gotuję zapomniałam ale tymi serkami mnie zadziwiłaś możesz podać
          przepis smile
          • jogusia24 Re: Tanie obiady 12.01.09, 18:23
            na około 2 litry wody daję 3 kostki rosołowe drobiowe, gdy wywar
            zagotuje się dodaję 2 serki śmietankowe i 1 ziołowy
            , w tak zwanym międzyczasie, gdy serki rozpuszczają się w
            wywarze, podsmażam na oleju na patelni (na rumiano) 5 pieczarek
            pokrojonych w cienkie plasterki
            ,wrzucamy pieczarki do zupki;
            na tym samym tłuszczu i patelni podsmażam pokrojonego w cienkie
            półplasterki pora (białą część-około 8-10 cm kawałek),pora
            przekładamy do garnka;
            zupę gotujemy do momentu rozpuszczenia serków;
            podaję najczęściej z gotowanym makaronem łazanki
            • sorbek Re: Tanie obiady 12.01.09, 18:59
              kurcze muszę spróbować brzmi fajnie a można by zamiast pora dac coś innego ? te
              serki są po 100g ??
              • madzia1708 mozesz zrobić wywar jak na każda zupę 12.01.09, 19:17
                marchew, pietruszka, seler, ziemniaki i pod koniec dodać serki
                topione, ja najbardziej lubie w kiełbasce smile pyszna jest taka zupka
                i taka bielutka smile
                • sorbek Re: mozesz zrobić wywar jak na każda zupę 12.01.09, 19:42
                  no tom spróbuję na pewno smile

                  A z tanich dań przypomniała mi się fasolka po bretońsku my uwielbiamy i za 15 zł
                  mam fasolki na trzy obiady smile
                  • jogusia24 nie jestem kłamczuchą 07.03.09, 12:25
                    PRZECIEŻ TO CO TU NAPISAŁAM TO PRAWDA
                    MOŻNA NAJEŚC SIĘ DO SYTA ZA 200 ZŁ.
                    wYMIENIONE SĄ TU TYLKO OBIADY.
                    NA kolacje ,śniadania też się cos je.
                    • maplawczerwonym2 Re: nie jestem kłamczuchą 07.03.09, 16:21
                      odpisalam ci wyzej
          • progress04 Re: Tanie obiady 17.04.12, 22:21
            a ja robię z serkiem topionym taksmile

            ogórek np. wężowy zetrzeć na tarce na grubych oczkach, zalać wodą, dosypać kucharka, po 15 minutach do wrzątku dorzucić kostkę serka topionego bez dodatków. podawać z grzankami lub na zimno, latem, w formie chłodnika. smacznego.
    • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 13:52
      u nas by to nie przeszło, bo
      bigos
      wątróbka
      jajka sadzone nie zaliczają się do potraw obiadowych.

      jajka to tylko na śniadania
      wątróbka i bigos to śniadania lub kolacje.

      mąż głównie jest wybredny, a i ja lubię jeść konkretne potrawy.
      jedyne co przemycam jako obiad to spagetti, w kawalerskich czasach
      było robione jako kolacja także, ale odkąd dzieci polubiły - jemy
      jako drugie danie.

      obiad bez zupy - to u nas nie obiad
      zupa bez drugiego - to też nie obiad
      zupa na kostce - to nie zupasmile
      mięso z rosołu - to nie mięso, chyba że babcia zrobi pierogi
      ale pierogi - to nie obiad, i tak w koło macieju.

      z jednej strony to zazdroszczę niektórym takich niewymagających
      domowników - u mnie to nie przechodzi, by makaron z łososiem, czy
      szpinakiem zapieczony czy podsmażony był drugim daniem. nikt się nie
      da oszukać - ani dzieci ani mąż.


      • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 25.02.10, 15:05
        volta2 napisała: > z jednej strony to zazdroszczę niektórym takich niewymagających
        > domowników - u mnie to nie przechodzi, by makaron z łososiem, czy
        > szpinakiem zapieczony czy podsmażony był drugim daniem. nikt się nie
        > da oszukać - ani dzieci ani mąż.
        >

        Nie za bardzo rozumiem o co chodzi z tymi "niewymagającymi domownikami" i
        "oszukiwaniem". My na obiad zawsze mamy tylko jedno danie i nikt nie czuje się
        oszukiwany, jak rówież nie uważam nas za osoby niewymagające (ani takie
        wymagające za dużo). Mamy normalne wymagania żywieniowe i szczerze mówiąc nie
        wyobrażam sobie, abym musiała jakieś kombinacje wykonywać aby "przemycić" coś na
        obiad.
        Wątróbka, jajka sadzone, pierogi nie nadają się na obiad??!!

        Bez sensu.
        • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 15:58
          no u nas jajak sadzone na obiad nie przejdą.

          my jadamy bardziej tradycyjnie i makaron z serami pleśniowymi i
          szpinakiem może być zrobiony dla gości na kolację, ale nie jest to
          coś, czym możemy się żywić na codzień.

          a jedzenie tradycyjne to u nas
          zupa+ drugie danie+ deser+ kompot/herbata częściej

          jak nie będzie takiego obiadu to znaczy, że coś w domu jest nie
          halo. dzieci by mi się z głodu zapłakały i nie zapchałabym ich
          żadnym makaronem.
          i to są dla mnie wymagający domownicy - jeśli twoje dzieci/mąż/ty
          nie widzicie nic złego w zjedzeniu na obiad zupy (z pieczywem lub
          bez) to przecież to nie mój problem.
          ale u mnie w domu byłby to problem że hej.

          jak nie ma w domu obiadu to idziemy do restauracji i też kupujemy
          tam dzieciom zupę, drugie i herbatę/sok/kompot.
          tak są nauczeni wszyscy łącznie ze mną.

          czy zjedzenie na obiad tylko jednego dania jest normalnym wymaganiem
          żywieniowym? nie wiem, ale dla mnie nie. w całej mojej rodzinie i
          rodzinie męża normą jest obiad w zestawie
          zupa /drugie/slodkie/napoje/owoce

          i tak u nas jest codziennie

          u ciebie może być inaczej i może to również być twoją normą - ale
          gdybyś nas zaprosiła na obiad i podała jedno danie (nie wnikam czy
          to byłby schabowy z kapustą i ziemniakami czy wątróbka z cebulką i
          ziemniakami czy w końcu sadzone) to nie czulibyśmy się komfortowo w
          tej sytuacji.

          dzieci by pewnie dopominały się o zupęsmile niekoniecznie głośnosmile

          a i dla mnie jak podajesz rodzinie jedno danie(już nie wnikając co
          konkretnie) to dla mnie - podkreślę, znaczy że jesteście
          niewymagający(mam nadzieję, że pozwolisz mi tak myśleć?)
          • mazel_tov Re: Tanie obiady 25.02.10, 16:24
            zaintrygowałas mnie. Volta, możesz przybliżyć co jecie na obiad?

            wszystko co wymieniłas jako nie-obiad u mnie własnie obiadowe jest smile
            • anetapzn Re: Tanie obiady 25.02.10, 16:41
              mazel_tov napisał:


              >
              > wszystko co wymieniłas jako nie-obiad u mnie własnie obiadowe jest smile

              U mnie tak samo. Natomiast bardzo trudno mi wyobrazić sobie, ze jemy wątróbkę
              czy bigos na śniadanie...No sorry, ale jedzenie bigosu na śniadanie to z reguły
              kojarzy mi sie z jakimś po imprezowym, bardzo ciężkim i brzemiennym w skutki
              porankiem.
              I taki drobiazg- skoro pierogi to nie obiad, to kurcze co?
              A poza tym w jaki sposób oszukuję rodzinę podając na obiad np. makaron ze
              szpinakiem czy łososiem???
            • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 17:10
              kurrr.
              tyle się napisałam i wcięło, więc w skrócie:
              zupy:
              rosół
              pomidorowa
              kalafiorowa
              barszcz ukraiński i na słodko z ziemniakami
              grzybowa
              pieczarkowa
              warzywna
              krupnik

              na kościach wołowych, mięsie nigdy na kostce

              drugie dania:
              tradycyjnie:
              schabowe
              mielone
              pieczony kurczak
              pierś z kurczaka jako schabowy
              filet z indyka duszony
              polędwiczka wieprzowa duszona
              chińszczyzna kurczak+ warzywa chińskie hortexu
              spagetti boloniese
              gulasz węgierski z papryką
              polędwica wołowa
              bardzo rzadko wieprzowina duszona lub bitki wołowe - bo dzieci nie
              przepadają
              w każdy piątek ryba - teraz samżony dorsz, w czasach
              przeddzieciowych często pieczony pstrąg lub łosoś(dzieci nie lubią)

              jako dodatek ziemniaki/kasza/ryż/kluski śląskie i kopytka
              jako warzywa
              szpinak
              buraczki czerwone
              fasolka zielona i żółta
              marchew z groszkiem
              tu królował hortex jak mieszkałam w pl
              teraz robię ręcznie te buraczki i szpinak mam świeży do zrobienia
              i częsciej dzieci jedzą surową marchewkę, fasoli tu nie mamysad
              dzieci nie lubią surówek na bazie pekińskiej czy normalnej kapusty,
              więc i my wcinamy szpinaksmile

              w sytuacji kryzysowej, czyli braku mięsa jako drugie danie
              przechodzą :
              kopytka lub kluski śląskie z rozpuszczonym masłem i posypane cukrem
              knedle z jabłkami
              kluski serowe/leniwe się chyba nazywają?
              oczywiście robione osobiście
              naleśniki z serem(to musi być meeega kryzys - bo naleśniki jedzą co
              niedziela na śniadanie i wiedzą, że to nie jest obiad)
              czasem na drugie przechodziły też pierogi - ale tu gdzie mieszkam
              nie ma czegoś takiego, a sama się nie biorę - chyba nie umiem zrobić?

              mąż gdy obiad jest niemięsny zostaje na obiadokolację w pracy.

              czy my jemy jakoś nienormalnie? wydawało mi się, że to taki raczej
              standard? żadnych cudów, obiad gotowany raz na 2 dni.
              dzieci nie jedzą szkolnych obiadów, bo w szkole nie lubią a że są
              drogie - to szkoda mi codziennie 7 eurasów na niezaspokojenie głodusmile
              bo potem i tak po szkole muszą w domu dzieci zjeść to co ww.
              MUSZĄ, zatem mam w domu wymagających domowników, gdybym mogła sobie
              pozwolić na podanie dzieciom tylko zupy lub tylko drugiego
              uważałabym, że mam domowników niewymagających.

              • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 25.02.10, 17:32
                No nie, dla mnie to są wymagania ponad normę.
                Taki sposób gotowania i żywienia jest ok. gdy jedna osoba nie pracuje i zajmuje
                się tylko domem. W dzisiejszych czasach gdy zazwyczaj dwie osoby pracują (z
                wyboru lub z konieczności) nie wyobrażam sobie czegoś takiego.
                Na szczęście mój partner też nie ma takich wygórowanych wymagań i gdy gotujemy
                (czasem ja, czasem on, w zależności od tego kto ma czas i komu się chce), to
                obiady jemy NORMALNE (moim zdaniem) czyli jakaś zupa albo drugie danie, w skład
                drugiego dania wchodzi jakieś mięsko + dodatki (ziemniaki, ryż, surówka) albo
                pierogi albo spagetti albo ryż z sosem... W sumie jako obiad traktujemy wszystko
                co jest "na ciepło".

                Bywają też take dni, kiedy nie gotujemy obiadu tylko jemy w pracy np. krokiety.
                I nie przeszkadza nam to.

                Uważam, że to dobrze, że nie mamy jakichś tam straszliwych wymagań, bo w życiu
                bywa różnie.
                • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 20:16
                  W sumie jako obiad traktujemy wszystk
                  > o
                  > co jest "na ciepło".

                  a, to ciekawe, bo u mnie to najchętniej na ciepło by wszystkie
                  posiłki były. czyli i na śniadanie i na kolację.
                  ale aż tak różowo to nie ma, zabrakłoby mi inwencji.
                  • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 25.02.10, 21:41
                    no tak,ale na to wszystko trzeba mieć czas...
                    U nas najczęściej jest tak, że śniadanie i obiad przygotowujemy dla siebie
                    wspólnie, a na kolację każdy je we własnym zakresie, wtedu kiedy jest głodny
                    • mama1dawidka volta2!!! 27.02.10, 21:18
                      po przecczytaniu twoich postów podziwiam cie smile za te dwa dania wg
                      mnie jestes idealna smile naprwade ja nawet nie pracujac robie
                      zazwyczaj tylko jedno danie uncertain w domu tez mialam zupei drugie ale od
                      ad sama mieszzkam z mezem i dzieckiem nie chce mi sie poprstu
                      gotowac no ale na szczescie moi nie sa wyredni a maz to by
                      codziennie kotleta z kurczaka jadł smile maly je obiadek w przeczkolu
                      noi drugi w domciu smile ale wg mnie to naprawde jest poswiecenie
                      2dania plus deserki smile twoje dzieciczki napewno zadowolone sa smile i
                      fajnie ze twój maly tez sie tym interesuje chociaz mój to nrazie
                      chlebek i kakao potrafi sobie zrobic ale tez lubi mi pomagac w
                      kuchni smile pozdrawiam cie serdecznie i zycze ciekwych pomysłów
                      obiadowych smile
              • mazel_tov Re: Tanie obiady 25.02.10, 22:12
                Volta, wiesz co, mi to wygląda na zywienie robotnicze smile

                Jak ja bym wystartowała z naleśnikami na śniadanie, albo bigosem, to by mnie
                chyba chłop na egzorcyzmy zapisał.

                Ale się nie upieram, u mojej babci dzień zaczynało się od talerza zalewajki i
                pajdy chleba. tylko, że potem szło się kopać węgiel.

                Co do dzieci, że się domagają. Sama żeś ich tego nauczyła kochanieńka.
                • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 22:55
                  mi to wygląda na zywienie robotnicze
                  no cóż, mąż robotnik zasuwa od 8 do 19-tej, więc?

                  Jak ja bym wystartowała z naleśnikami na śniadanie, albo bigosem, to
                  by mnie
                  > chyba chłop na egzorcyzmy zapisał.
                  a u mnie to chłop preferuje ciepłe śniadania i z bigosem to on na
                  mnie czekasmile
                  ale bez obaw, taki bigos to tylko jak dostaniemy od teściowej a że
                  robi najlepszy na świecie, to ja też mogę go jeść na śniadanie,
                  obiad i kolację.

                  Co do dzieci, że się domagają. Sama żeś ich tego nauczyła
                  kochanieńka.
                  no cóż... protekcjonalnie kończysz, a nie znasz szczegółów, dzieci
                  jedzą tylko obiady(opisane powyżej) poza tym zupę mleczną w dni
                  szkolne i to prawie wszystko.
                  w szkole głodują bo nic im nie smakuje(zjedzą danonka, ciasteczko
                  francuskie, makaron czy ryż polany śmienką w ilościach
                  mikroskopijnych) a na kolację kaszkę dla niemowlaka albo suchy chleb.
                  nie jadają kanapek, jogurtów, serków, kisieli, budyni, no ... nic
                  nie jadają.
                  nie mogą, mają schizy zapachowe, szynka im śmierdzi, pasztet domowy
                  jest zimny, ryba wędzona też śmierdzi, ser żółty - niejadalny.
                  jeśli 7-latek nigdy nie zjadł kanapki - to mam mu jeszcze obiadu nie
                  dać? no, taki się urodził i uwierz, niczego go nie uczyłam. ja
                  jestem przeszczęśliwa jak kolejny element żywienia wpisuję do menu.
                  jako 6-latek dopiero zaakceptował pizzę i pierogi z serem, rozumiem,
                  że ty karmisz na siłę, nawet jak ci dzieciak rzyga? w imię
                  nienauczenia go lubienia obiadów, bo ci gotowanie z jakichś przyczyn
                  nie idzie?
                  jedna z was pisała, że dziecku daje jogurt i idzie spać. ja tak nie
                  mogę, bo mi tego jogurtu by nie zjadł i tyle.
                  a skoro mi to nie sprawia trudności to po co mam stresować dzieciaka
                  i dietę chleb i woda stosować?
                  • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 11:19
                    Mój brat miał podobne schizy jedzeniowe. Pomidory ochydne, ale nigdy ich nie
                    spróbował, więc skąd miał wiedzieć? Podobna opinia na temat 80% produktów
                    spożywczych.

                    Współczuję ci trochę, mnie by takie upodobania zamęczyły.
                    • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 13:58
                      Mój brat miał podobne schizy jedzeniowe
                      piszesz w czasie przeszłym - znaczy już jest ok?

                      Pomidory ochydne, ale nigdy ich nie
                      > spróbował, więc skąd miał wiedzieć? Podobna opinia na temat 80%
                      produktów
                      > spożywczych.
                      u mnie tak samo, kanapki są niedobre choć nigdy szynki nie
                      spórbował - czy to się zmieni?

                      Współczuję ci trochę, mnie by takie upodobania zamęczyły.
                      zbyteczne współczucie, ja naprwdę jestem zadowolona, że oni jedzą
                      cokolwiek i wszystko z mojej listy powyżej. jak mnie męczy takie
                      jedzenie - to przecież nikt mi pistoletu do skroni nie przykłada.
                      idę do knajpy i finito. tylko mało która knajpa karmi mnie lepiej
                      niż ja samą siebie, zatem jestem w punkcie wyjściasmile
                      • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 15:52
                        Minęło, ale nie do końca. Je więcej, ale powiedziałabym, że ciągle to samo. Nie
                        wygląda zbyt zdrowo smile (to brat wujeczny).

                        Prawdę powiedziawszy, ja bym swoje dzieci lała po dupie, jakby mi się stawiały
                        przy jedzeniu big_grin
                        • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:02
                          Nie
                          > wygląda zbyt zdrowo smile

                          a czym się objawia u niego taki niezyby zdrowy wygląd?

                          ja bym swoje dzieci lała po dupie, jakby mi się stawiały
                          > przy jedzeniu big_grin
                          serio?
                          ja bym dziecka cudzego uderzyć nie pozwoliła o swoim nie wspomnę.
                          i choć wiele nerwów straciłam na nakarmienie dziecka w przeszłości
                          to widzę, że odpuszczenie przynosi efekty, np. zjadł pierogi z
                          jagodami! i to całą miskę. i to z restauracji!
                          także u mnie zamiast terroryzmu - metoda małych kroczków się
                          sprawdza.
                          • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:34
                            Volta, kurde, od samego początku tej dyskusji byłam neutralna, ale poczytaj sama
                            siebie czasem "np. zjadł pierogi z
                            > jagodami! i to całą miskę. i to z restauracji!
                            > także u mnie zamiast terroryzmu - metoda małych kroczków się
                            > sprawdza."

                            Wielki wyczyn, bo dzieciak zjadł pierogi? Z restauracji? O matko, zróbmy ściepę
                            na pomnik.

                            I powstrzymaj się od określeń typu terroryzm, jeśliś łaskawa, bo sobie nie
                            życzę, żeby robić ze mnie tyrana.

                            Rozumiem, że jesteś poddenerwowana całą dyskusją, ale czytaj uważniej.

                            Niezdrowy wygląd brata objawia się pryszczami, ziemistością i bladością skóry
                            oraz nadmiernym wychudzeniem. Morfologii mu nie robiłam.
                            • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 23:28
                              jeżeli dałabyś dzieciom w dupę za niejedzenie - to dla mnie to
                              terroryzm wobiec dziecka. koniec. kropka

                              tak, dla nas był to wielki wyczyn. możemy tak uważać?
                              i na dodatek zrobił to na oczach dziadków, którzy jak większość z
                              was uważa, że wystarczyłoby dać w dupę.
                              albo poglodzić tydzień o suchym chlebie(lubi więc raczej nie byłoby
                              sukcesu)
                              a tu i im szczęki opadły, nie tylko nam.

                              ty mi o pierogach z jagodami, on frytek nie weźmie do ust, dużo
                              znasz dzieci niejedzących frytki? o coli nie wspominam, ale też go
                              odrzuca.

                              nie jestem poddenerwowana dyskusją,
                              poddenerwowana to jestem wtedy, jak mi syn jeść nie chce, mąż nie
                              wraca z roboty na czas, czy inne takie.
                              przecież tej dyskusji mogłoby nie być, nie muszę w niej brać
                              udziału, więc tym bardziej gdyby mnie to jakoś denerwowało. co
                              najwyżej irytuje brak zrozumienia - że to nie ja narzucam dzieciom
                              styl żywienia, a raczej one mi. i ja to przyjmuję. a wy uważacie, że
                              powinnam w dupę dać i makaron z łososiem wtrynić w gębę, bo zdrowszy
                              (a guzik zdrowszy, makaron to zapychacz, łosoś jest bardzo tłustą
                              rybą). do wyrzygu, bo tak by się skończyło.
                              • anika_ic Re: Boże Narodzenie - zupełnie wystarczy (menu) 08.12.12, 12:17
                                Zachęcam wszystkich do powstrzymania się przed szałem zakupów i chaotycznych (kosztownych, pracochłonnych) świątecznych przygotowań. Od lat korzystam z listy "Na święta ZUPEŁNIE wystarczy", co działa zbawiennie na moją kieszeń i nerwy smile, a poczucie, ze panuję nad sytuacją jest ... bezcenne smile.
                                Oczywiście, to propozycja, niech każdy ustali własną listę. Polecam, powodzenia !
              • ponis1990 Re: Tanie obiady 14.08.18, 13:41
                No widzisz, a my z kolei nie potrafimy zjeśc na raz dwóch dan, no nie wcisnelabym. Albo zupa, albo drugie - a deser tuż po to już bym sie wogóle toczyła smile
          • agattka_84 Re: Tanie obiady 25.02.10, 17:32

            > a jedzenie tradycyjne to u nas
            > zupa+ drugie danie+ deser+ kompot/herbata częściej

            Respect, że masz czas robić codziennie takie obiady. Ja wracam do
            domu najwcześniej o 18:30, więc na przygotowanie takiego obiadu nie
            miałabym ani chęci, ani czasu.

            I cieszę się, że mój mąż jest taki niewymagający, że się zapcha
            łososiem z warzywami bez zupy, bo dzięki temu świetnie wygląda, w
            przeciwieństwie do części swoich podtatusiałych kolegów z
            brzuszkiem. wink
            • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 19:08
              Respect,
              dzięki, ale to jednak jest wymuszone, aczkolwiek mniej przez męża,
              bardziej przez dzieci. to one nie potrafią "żyć" bez mojej kuchni,
              zresztą do niedawna starszy(bardziej niejadkowaty) nadzorował
              osobiście każdy proces gotowania - dzięki temu gotowanie dla niego
              tajemnicą nie jest żadnąsmile

              do części swoich podtatusiałych kolegów z
              > brzuszkiem. wink
              wiedziałam, że na podstawie jadłospisu ktoś wyciągnie brzuszek -
              ale, moje dzieciaki są najchudsze w swoich grupach - bo jak pisałam,
              są niejadkami i obiady to są ich w zasadzie jedyne, konkretne
              żywienie.

              co do taty - ma prawie 40-tkę a chodzi w dżinsach tych samych od 20-
              lat, wspina się w górach, szczyty po 3000 metrów robi bez
              przygotowania szczególnego, 3tygodnnie temu wybrał się na skiturach
              samotnie pod namiot, i to co dostaje na obiad nie ma wpływu na jego
              figurę. w przeciwieństwie do tych co się "trzymają" z niedożywienia.
              a brzuszki to myślę, że pojawiają się dlatego, że lata się do
              fastfoodu, bo żona/mąż nie ma czasu gotować po pracy.
              albo zwyczajnie - gotować nie potrafi/nie umie się zorganizować.

              o swojej figurze wypowiadać się nie zamierzam - faktem jest że na 3
              tysie raczej z nim nie wejdęsmile

              że mój mąż jest taki niewymagający
              nie pisałam o wymagających mężach - tylko domownikach - a ja się też
              do takich w końcu zaliczam.
              i dla mnie dzień bez zupy - dniem straconym, drugiego w sumie
              mogłabym czasem nie jeść i jak brakuje w domu dla kogoś porcji to
              osobą niedojadającą jestem ja. ale generalna zasada jest taka, że
              obiady pełne u nas jadają wszyscy domownicy.

              Ja wracam do
              > domu najwcześniej o 18:30, więc na przygotowanie takiego obiadu
              nie
              > miałabym ani chęci, ani czasu.
              no dobrze, ty dorosła to ok.
              a co mówisz dzieciom, które chcą zjeść obiad, bo ten w stołówce nie
              był zjadliwy?(nie śledzę sytuacji, więc nie wiem czy w ogóle masz
              dziecismile
              bo ja ostatnio po 10 godzinach lotu i czekania na lotnisku w porze
              obiadowej wróciłam do domu z dziećmi i od razu stanęłam do garnków.
              bo to dzieci chciały jeść a w samolocie poczęstowano je właśnie
              makaronem ze szpinakiem - i choć makaron lubią i szpinak lubią to
              jednak w innych zestawieniach - i przez cały lot nic nie tknęły.
              wyjście do restauracji i oczekiwanie na obidad zajęłyby tyle samo
              czasu co przygotowanie prostego drugiego dania, czyli chińszczyzny.
              a tłumaczenie dzieciom, że mama zmęczona po podróży i nie ma ochoty
              gotować nie napełniłoby im brzuszka...
              • amandaas Re: Tanie obiady 25.02.10, 20:25
                O Bożusz... jeśli masz synów to już dziś żal mi ich żonbig_grin
                • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 21:02
                  żal mi ich żon

                  zupełnie niepotrzebnie
                  starszy gotować uwielbia i myślę, że jak trafi mu się jakieś
                  beztalencie to sam stanie do gotowania.

                  2 lata temu jako pięciolatek prowadził opiekunkę w naszej kuchni i
                  gotowali wspólnie krupnik - to on wiedział, gdzie są wszystkie
                  warzywa, kiedy i co po czym włożyć do gara.

                  a opiekunka jak miała coś przyrządzić dzieciom do jedzenia to
                  zostawiałam ją ze słowami "syn ci wszystko powie"
                  więc powiedział jej, że bazylię do spagetti ma dodać na końcu, bo
                  się źle rozprowadza, jak się ją dosypie wcześniej. miał wtedy 5 lat.

                  nie muszę mówić, że kuchcikowo i makłowicz to były jego ulubione
                  programy?
                  to on sam przyprawia kurczaka do pieczenia i polędwiczkę do
                  duszenia - to co lubi jeść najbardziej, sam sobie "przygotowuje",
                  zagląda do piekarnika, czy gotowe, wciąga nosem zapachysmile

                  no i widok taty w kuchni myślę, że też jest dobrym wzorcem - tata u
                  nas zabezpiecza śniadania łikendowe i często kolacje. ja jestem
                  tylko od obiadów i zaopatrzenia.

                  a co do żon
                  jak mnie mąż brał, to zupy jeszcze jakoś tam kleciłam
                  całej reszty uczyłam się po ślubie, bo kuchnia nigdy mnie nie
                  interesowała. to mąż właśnie mi pokazał urodę gotowaniasmile
                  i nie wiedziałam, że tak mi się rzuci na mózg.
                  gotuję chętnie, z zamkniętymi oczami i smacznie na dodatek.
                  widać to po kolegach moich dzieci, które w domu mają mniej
                  zaagnażowane mamy - gdy jedzą u nas obiad, to tylko chłeptanie
                  słychać i komentarze, że takie dobre. a to zwykłe zupy...
                  a, jeśli chodzi o dom, to tylko z tym gotowaniem tak mam, porządki
                  robię tak źle, jak dobrze gotujęsmile
              • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 25.02.10, 20:32
                Dobra matka jesteś ... jak ja padam, daję synowi jogurta, albo zupę
                mleczną i idę spac z hasłem "Mama też człowiek i mama padasmile))...
                Zresztą przeważnie wcześniej niż on chodzę spac...
          • maja8549 Re: Tanie obiady 25.02.10, 21:49
            a jakie bmi w rodzinie?
          • marta.uparta Re: Tanie obiady 25.02.10, 22:11


            > a jedzenie tradycyjne to u nas
            > zupa+ drugie danie+ deser+ kompot/herbata częściej

            Ja pierdykam. I tak codziennie?

            Absolutnie nie krytykuję, raczej podziwiam, że masz na to czas, a
            domownicy spusty, żeby to wszystko pomieścić.
            U nas obiad to tzw. drugie danie + sok do popicia. Zupy gotuję
            sporadycznie, raz na tydzień może, jak jest zupa to drugie danie
            należy do tzw. lżejszych, jakieś naleśniki lub makaron (chociaż mąż
            preferuje kotleta)

            Kolacja to kanapki lub salatka, ale najczęściej nie jadamy kolacji
            (z wyjątkiem dzieci, one jedzą). Jakbyśmy jedli obiady złożone z
            dwóch dań i deseru + pierogi albo bigos na kolację wyglądalibyśmy
            chyba jak barbapapy.


            Obiad w zestawie jaki opisałaś to tylko u babci w niedzielę.
            • volta2 Re: Tanie obiady 25.02.10, 23:07
              Kolacja to kanapki lub salatka, ale najczęściej nie jadamy kolacji

              wątek jest o obiadach, zatem napisałam o naszych obiadachsmile
              my też najczęściej nie jadamy kolacji, szczególnie ja i mąż
              dzieci kaszkę na mleku a nie bigos czy pierogi

              ja napisałam, że tego typu jedzenie jak bigos, pierogi, gołąbki u
              nas w menu obiadowym nie istnieje. jest to dla nas jedzenie
              kolacyjne - ale to nie znaczy, że je jemy na kolację, szczególnie w
              dni powszednie.
              ja żadnej z tych potraw nie potrafię zrobić, zatem - w zasadzie nie
              jadamy ich w ogóle. chyba że dostaniemy od mamy/teściowej.
              a ostatnio widzimy się raz do roku więc nic nie dostajemy.

              kolacja jeśli już - to najczęściej kanapki, czasem wątróbka, ale to
              tylko w łikend, gdy obiad jest o 15-tej a nie jak co dzień o 18-tej.
              wówczas nikt przy zdrowych zmysłach tej wątróbki by już nie dał rady
              nigdzie zmieścić.

              zupa+ drugie danie+ deser+ kompot/herbata częściej
              >
              > Ja pierdykam. I tak codziennie?

              no tak, codziennie a u was obiady są raz na tydzień czy jak?

              co do tych spustów:
              ponieważ dzieci jak już pisałam gdzieś wyżej w szkole głodują to po
              przyjściu jedzą talerz zupy, czyli o 16-tej.
              i o 17.30 zapraszam ich na drugie danie.
              potem jest deser słodkościowy, czyli parę ciasteczek, a o 18-30
              deser owocowy, czyli jabkło albo banan.
              i potem ok 21-tej kolacja czyli jakaś mleczna kaszka, czasem kanapka
              z nutellą, czasem drożdżówka.
              nikt nie daje im gołąbków, pierogów, itp. rzeczy - faktem jest że
              nie lubią.
      • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 08:13
        volta2 napisała:


        > wątróbka i bigos to śniadania lub kolacje.
        >
        ło matko z całym szacunkiem, ale to chyba nie jest zbyt zdrowe uncertain
    • aga90210 Re: Tanie obiady 25.02.10, 23:33
      ja w domu tez jadlam zawsze dwa dania- tylko były one podawane w odstepie
      1,5-2godzinnym. Sama nigdy tak nie robie i nie będę robila, podawanie i
      przygotowywanie posiłków rozciąga się wówczas w nieskończoność...
      • myszmusia Re: Tanie obiady 26.02.10, 07:29
        tylko były one podawane w odstepie
        > 1,5-2godzinnym. Sama nigdy tak nie robie i nie będę robila, podawanie i
        > przygotowywanie posiłków rozciąga się wówczas w nieskończoność...

        nic sie nie rozciaga, kwestia organizacji, gotuje w taki sposób jak volta i tak jak u volty znajome córki zawsze wsuwaja u nas duzo wiecej i chetniej niz u zapracowanych mamus które"padaja" . Doskonale rozumiem sposób myslenia i gotowania volty. Mało tego ja gotuje dwa rózne obiady (dwa rozne drugie dania , bo zupy czesto sie pokrywaja wege dla siebie i córki i mięsne dla męża) da siewink kwestia checi i organizacji.
        • reni_78 Re: Tanie obiady 26.02.10, 08:24

          w wielu Rodzinach tak się jada jak u myszmusi czy volty smile
          na codzień oczywiście, nie od niedzieli...
          mnie akurat nic tu nie szokuje
          podziwiam raczej zorganizowanie i pomysły na
          różnorodność !!!


          osobiście nie lubię stać przy garach dwie godziny tylko po to, by
          to, co w garach, zostało zjedzone w 15minut...
          muszę mieć niezłą fazę, by przykuć się do kuchni na dłużej...
          u mnie gęsta zupa z chlebem albo samo drugie danie
          naleśniki, pierogi, makaron z sosem mięsnym jest obiadem


          mnie się wydaje, że generalnie chodzi tu o wielkość porcji
          nie lubię restauracji, kawiarni, barów - kolorowa woda w talerzu,
          trzy kawałki warzywa, nalane poniżej do zagięcia; dwa małe kartofle,
          łyżka surówki, mikroskopijne mięso jak dla roczniaka; kompot ala
          woda z sokiem - w życiu bym się tym nie najadła!, co najwyżej
          rozwścieczyła żółądek i poszła do domu gotować...
          więcej u mnie w samym talerzu zupy pływa...


          Pozdrawiam
          • naturella Re: Tanie obiady 26.02.10, 09:55
            Mnie szokuje zestaw podany przez Voltę, bo oprócz kaloryczności, to
            naprawdę nie jest to zdrowy sposób odżywiania się. Dzieci niewiele
            lubią, są dość wycofane kulinarnie, bo tak mama przyzwyczaiła. Jakoś
            tacy mało otwarci jesteście, skoro to ble, tamto ble, a na obiad
            wcinacie schabowego i kompot. Tak się jadało, odnoszę wrażenie, w
            latach 80-tych w Polsce. Dla mnie, szczerze mówiąc, to lekka
            porażka, takie tradycyjne żywienie. Polska kuchnia w ogóle nie jest
            zbyt zdrowa, te ziemniaki z tłuszczem, mięsa z panierką, warzywa z
            masłem, zasmażki, zabielane zupy, słodkie kompoty - a jeszcze tak
            żywić się na co dzień? masakra... Ja moim dzieciom też gotuję zupę i
            II danie, no ale mężowi już nie - jesteśmy dorośli i nie
            potrzebujemy dwóch dań, nie mówiąc o czymś słodkim. Mąż zjada na
            obiado-kolację np. kawał gotowanego lub pieczonego mięsa i do tego
            warzywa. Albo zupę z kawałkiem mięsa, ryż z warzywami, sałatę z
            łososiem, makaron ze szpinakiem itp. Pełen obiad jest u nas w
            weekendy, a i też nie są to schabowe, tylko np. filet z indyka
            pieczony w folii, polędwiczki wieprzowe pieczone bez tłuszczu, łosoś
            pieczony itp. Dla moich dzieci makaron z gorgonzolą i szpinakiem to
            coś, co uwielbiająsmile
            • nela12 Re: Tanie obiady 26.02.10, 10:10
              witamsmileja tez podziwiam,jak mam czas i checi robie podobnie jak
              voltasmilezdrowe czy nie,to zależy,bo co teraz jest zdrowe???wszystko
              faszerowane chemia(nawet słoiczki dla dzieci)moi dziadkowie jedli
              bardzo ,,tłusto''a zyli 92,98latwinka mój mąż tez by sie makaronem nie
              najadł ,dla niego jajka tez nie obiad czy zupa-także jak kto lubi-
              rozumięsmilepozdrawiam
              • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 26.02.10, 10:53
                A ja nie podziwiam, bo uważam, że nie ma czego. Każdy ma taką organizację w domu
                jaka mu odpowiada. Niektórzy widocznie lubią stać przy garach, ja nie lubię i
                dlatego u mnie nie jada się obiadów dwudaniowych z deserem.

                Zresztą moim zdaniem nie ma tu nic do podziwiania. Zacytuję co pisała Vlta2:
                "szynka im śmierdzi, pasztet domowy
                jest zimny, ryba wędzona też śmierdzi, ser żółty - niejadalny.
                (...)7-latek nigdy nie zjadł kanapki". Czy jest tu cokolwiek do podziwiania?
                Rozpuszczone dzieci, które nie zjedzą normalnego jedzenia?
                • reni_78 Re: Tanie obiady 26.02.10, 11:53

                  > 7-latek nigdy nie zjadł kanapki

                  kiedyś rozmawiałam z pewną Starszą Panią po 80tce
                  powiedziała mi coś w ten deseń: 'Wy to macie dobrze w tymi
                  kanapkami. Dziś takie cieniutkie te kromeczki i dużo na nich, więcej
                  niż tego chleba. Kiedyś tego nie było. Owszem, zjadło się pajdę
                  chleba w przelocie, albo do zupy, albo z mlekiem na kolacje. Na
                  kolacje i śniadanie, jak jeszcze zostało, to jadło się resztki
                  obiadu z poprzedniego dnia, bo inaczej Mama nie miała garnków, żeby
                  nowy nagotować. Nikt nie pomyślał o kanapkach. Ciągle się tylko coś
                  na ciepło robiło. A jak dużo dzieci w domu było, to się na zaś
                  gotowało, żeby nikomu nie zbrakło.'
                  a i osobiście znałam dziewczynę, co wogóle nie jadła pieczywa i
                  mięsa - podejrzewam, że nadal żyje, nic jej nie dolega i jest
                  zdrowa - choć ja bym tak nie mogła...


                  to ja pisałam o podziwianiu - pisałam też co podziwiam ->
                  organizację i różnorodność - ja nie jestem na tyle zorganizowana ani
                  rozgarnięta, żeby na co dzień planować pełny obiad zachowując
                  różnorodność - u mnie jedno danie full wypas, zupa albo drugie, a i
                  tak coraz częściej się łapię na tym, że pomysły mi się kończą i
                  jakby ciągle to samo w kółko na stole...
                  • reni_78 Re: Tanie obiady 26.02.10, 13:06

                    > osobiście znałam dziewczynę, co wogóle nie jadła pieczywa i mięsa

                    ups, zapomniałam o ziemniakach, mące i ich 'przetworach'



                    Mąż jadał normalnie, Ona mu gotowała, On smakował i przyprawiał

                    -
            • myszmusia Re: Tanie obiady 26.02.10, 10:37
              tzn musze drobna poprawke dac - to u mnie sa dwa dania, czesto cos deserowego ale to nie jest tłuste, nie jest niezdrowe i ma zero chemiiwink pod tym wzgledem to ja mam totalnego hoplawinkjedyny "półprodukt" jaki toleruje to sa mrozonkismile zadnych , knorów, veget, fixów itp...
              hiwink chleb tez pieke samasmile
              • nela12 Re: Tanie obiady 26.02.10, 12:35
                super,własny, pyszny chlebek mniamsmile
                • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 13:23
                  volta2 napisała:


                  >
                  > z jednej strony to zazdroszczę niektórym takich niewymagających
                  > domowników - u mnie to nie przechodzi, by makaron z łososiem, czy
                  > szpinakiem zapieczony czy podsmażony był drugim daniem. nikt się nie
                  > da oszukać - ani dzieci ani mąż.
                  >
                  Przepraszam cię bardzo, ale dla mnie obiad, na który jest kotlet schabowy z
                  ziemniakami jest nie dla wymagających a łosoś z makaronem i szpinakiem to
                  raczej wykwintniejsza potrawa - wiec masz zdecydowanie niewymagających
                  domowników - to ze lubią dużo zjeść nie znaczy zawsze dobrze zjeść
                  Trochę chyba mylisz pojęcia - nie wnikam juz czy jecie zdrowo wasza sprawa - ale
                  jak czytam że mięso z czyms tam to jest dla wymagających a łososiem ich nie
                  zapchasz to mnie troche śmiech ogarnia
                  • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 13:53
                    łososiem ich nie
                    > zapchasz to mnie troche śmiech ogarnia

                    ależ możesz się śmiać, moi od łososia wolą okonie i dorsze
                    a od kiedy mararon jest potrawą wykwintą? umówmy się, nawet ten
                    makaron, który ręcznie robisz to jest tylko mąka z wodą i jajkiem,
                    czyli klasyczne zapychacze - jak ziemniaki. bo ja nie pisałam o
                    łososiu tylko o makraronie z łososiem - cytujesz sama powyżej więc
                    masz punkt odniesienia.

                    ja akurat łososia bardzo lubię,taki tatar z łososie u gesslerowej w
                    domu polskim - marzenie, polecam wam, francuska 11 w wawie. łososia
                    lubię a nie jego skrawki, których należy szukać przez szkło
                    powiększające we wstęgach makaronu(tak to widzę w restauracjach).
                    ostatnio planujemy przerzucić się na bieługę, tylko jeszcze nie wiem
                    jak to się robi - a ryba piękna...

                    makaron ze szpinakiem, mowisz że wykwintny? hmm...
                    dla mnie wykwinte to są ślimaki, jagnięcina w rozmarynie, łosoś na
                    szpinaku właśniesmile
                    makarony bardzo awansowały odkąd w polsce pojawiły się serwujące je
                    na potęgę droższe i te nieco mniej restauracje. ale to są dalej
                    tylko makarony(znacie skład?), ja rozumiem, że włosi to jedzą
                    pasjami, widziałam to na własne oczy wiele razy, ale żeby to
                    wykwintne było? przecież kuchnia włoska to jedna z PROSTSZYCH I
                    TAŃSZYCH kuchni świata (to w opozycji do francuskiej) no, trudno mi
                    się zgodzić z tezą, że mają wykwintą kuchnię.
                    ale przyjmuję, że ktoś może tak myśleć.
                    • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 14:25
                      no łosoś ze szpinakiem i nawet z makaronem to dla mnie wykwintniejsze niz
                      schabowy np - ale rozumiem ze ktos woli schabowego tylko "czepnęłam sie" big_grin bo
                      troche tak zabrzmialo jakby było na odwrót - generalnie mam zły dzień wiec sie
                      wszystkich czepiam wink
                      • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 15:56
                        Dziewczęta, w dzisiejszych czasach łosoś już nie jest szpanerską rybą, w sumie i
                        dobrze. Hodowlany ma znacznie mniej kwasów omega.
                        • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 20:02
                          mazel_tov napisał:

                          > Dziewczęta, w dzisiejszych czasach łosoś już nie jest szpanerską rybą, w sumie
                          > i
                          > dobrze. Hodowlany ma znacznie mniej kwasów omega.
                          >
                          oczywiście, że nie jest nie w tym rzecz generalnie ale już nie będę roztrząsać
                          bo nie chcę psuć atmosfery na forum wink
                    • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 14:29
                      volta2 napisała:

                      >
                      > makaron ze szpinakiem, mowisz że wykwintny? hmm...

                      nie makaron ze szpinakiem tylko łosoś ze szpinakiem i makaronem wink kolejność
                      bardzo ważna bo i ilość jest wprost do kolejności proporcjonalna - czyli łosoś z
                      makaronem a nie na odwrót big_grin
                      • only_marcopol Re: Tanie obiady 26.02.10, 14:30
                        chociaż osobiście makaronu nie lubie i nie jadam poza pełnoziarnistym - łosoś
                        jest z reguły z warzywami brokułem i brukselka najczęściej


                        dorsza tez uwielbiam ale okonia nie jadłam - jaki ma smak podobny do czegoś ??
            • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 13:37
              Mąż zjada na
              > obiado-kolację np. kawał gotowanego lub pieczonego mięsa i do tego
              > warzywa.

              no widzisz, mój mąż zjada dokładnie to samo, co twój - kawałek mięsa
              z warzywami(masz inną klasyfikację do fasol, szpinaku czy
              buraczków?)


              tylko np. filet z indyka
              > pieczony w folii, polędwiczki wieprzowe pieczone bez tłuszczu,
              łosoś
              > pieczony
              matko jednyna - podałam już jadłospis, czy mam jeszcze podawać
              sposób przyrządzania? ja też nie gotuję kalorycznie, poza potrawami,
              które jak schabowe są a priori tłuste.
              a poza tym pieczone potrawy które tak preferujesz jak widzę, mają
              bardzo zły indeks glikemiczny(konia z rzędem temu, co wie co to
              znaczysmile - ale to ponoć dla zdrowia takie dobre nie jest)

              Dla moich dzieci makaron z gorgonzolą i szpinakiem to
              > coś, co uwielbiająsmile
              >
              a moje uweilbiają szpinak soute, nie muszę ich zapychać kalorycznym
              makaronem, vide włoskie tłuściutkie bambini i przysadziści italino z
              ichnimi mammami.

              wybacz, nie mam siły i nie chce mi się pisać jak robię fasolę, czy
              zupy zabielam czy nie. dopóki dzieciaki jedzą moje obiady i dalej są
              najchudsze w klasie, ach to wycofanie kulinarne... to nie mam
              powodów do obaw. mąż 10 lat ma moim wikcie nie przytył więcej niż
              kilogram, żony zmieniać nie zamierzasmile nie tylko z powodów
              kulinarnych oczywiście, pozdrawiam!

              idę zabrać się za okonia, wszak piątek dziś i godzina u nas już
              obiadowasmile
              do dyskusji dołączę późniejsmile
              • naturella Re: Tanie obiady 26.02.10, 15:49
                Volta, zapewne smażone potrawy mają niższy indeks glikemiczny?
                Uśmiałam się. No i jak to, Twój mąż odpuści ziemniaki do schabowego?
                Bo piszesz, że je to samo, co mój mąż. Tylko mój nie je ziemniaków,
                nie je schabowych, nie je zup, słodkiego i nie pije kompotów w
                ramach obiadu... Wiesz, mnie to, jak się żywicie zwisa i powiewa,
                ale nie wtykaj nam, że "widocznie jesteśmy mniej wymagający" - bo
                Twoja rodzina nie jest bardziej wymagająca, tylko przyzwyczajona do
                wielkiego obżarstwa. Sorry, ale tak to widzę.
                • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 17:53
                  ale nie wtykaj nam, że "widocznie jesteśmy mniej wymagający"

                  dla mnie rodzina w której nie jada się pełnego zestawu obiadowego
                  jest właśnie mniej wymagająca.
                  to nie jest żadne wytykanie - czy takie stwierdzenie cię obraża?
                  jakem językowiec - użyłam słów nieoceniejących, najbardziej
                  neutralnych znaczeniowo. bardziej stwierdzających fakt niż
                  oceniających i to w dodatku niekoniecznie oceniających negatywnie.
                  bo w zasadzie chyba przyznasz, że stworzenie obiadu z jednej potrawy
                  jest życiowo wygodniejsze, niż stworzenie dwóch dań i deseru
                  (hipotetycznie, bo ja deserów nie stwarzam osobiście i kompotów też
                  nie gotuję - choć to byłby ideał)
                  a może uważasz jednak, że ci, którzy z jakichś przyczyn tworzą takie
                  obiday mniej się napracują? i jest to mniej pracochłonne niż makaron
                  ze szpinakiem?


                  i nie rozumiem, coś się tak schabowego uczepiła?
                  ja w odróżnieniu od ciebie nie wartościuję tu które jedznie
                  lepsze/wykwintne a które wycofane i z lat 80-tych.
                  dla mnie wymagający domownicy to będą ci, którzy jedzą w tygodniu
                  rosłół z makaronem, schabowego z ziemniakami i surówką, do tego
                  popiją herbatą i zjedzą np. szarlotkę(może być z cukierni)

                  i tak samo będą wymagającymi domownikami, którzy zjedzą w tygodniu
                  krem ze szparagów, łososia ze szpinakiem i makaronem, wypiją do tego
                  lampkę białego wina i przekąszą belgijską praliną

                  niewymagający będą ci, którzy na obiad zjedzą leczo z pieczywem, nie
                  wypiją nic po posiłku, bo nie lubią, albo pociągną łyk mineralnej i
                  padną ze zmęczenia
                  niewymagający będą też ci, którzy zjedzą na obiad penne ze
                  szpinakiem i łososiem, popiją mineralną i udadzą się do gabinetu
                  poczytać ulubioną książkę.

                  nie używam słów antagonizujących typu obżarstwo, niedożywienie,
                  lenistwo, zawężenie horyzontów do garów.
                  ty to robisz, i wybacz, ale to że jesteś kulinarnie otwarta to widać
                  tylko na tyle tej otwartości ci wystarca, i nic więcej otwartości
                  na inność nie widzę.

                  twój mąż nie je ziemniaków, schabowych i zup, bo taki jest jego
                  wybór, nie mnie to oceniać. i nie mam takich intencji. dla mnie taki
                  chłop w domu mógłby być uznany za skarb, jako właśnie niewymagający.

                  dzieci, które zamiast obiadu zadowolą się jogurtem - takoż

                  przyzwyczajona do
                  > wielkiego obżarstwa.
                  zjedzenie jednego pełnego ciepłego zestawu obiadowego dziennie u
                  ciebie znalazło się w szufladce obżarstwo - chyba ci mózg od
                  czytania cosmopolitana z lekka wyżarło, btw. na jakich dietach i ilu
                  już byłaś? bo wyraźnie masz jakieś problemy z jedzeniemsmile
                  ewentualnie zabolało cię to, że nie daj boże masz niewymagającego
                  męża - a nuż nie tylko w sferze jedzenia taki niewymagający? boisz
                  się że ktoś pomyśli że jak taki niewymagający tu to i niewymagający
                  w seksie, w wyborze baby, w ubiorze, w zarobkach?
                  może masz jakieś projekcje na inne obszary pozajedzeniowe?
                  bo bycie wymagającym w tych czasach jest w zasadzie konieczne?

                  jak można się do jednego słowa zanadto przywiązać, ot ciekawostka...

                  Tylko mój nie je ziemniaków,
                  > nie je schabowych, nie je zup, słodkiego i nie pije kompotów w
                  > ramach obiadu...
                  a tak szczerze, kiedy mu coś takiego ugotowałaś? miał chociaż okazję
                  odmówić?

                  moja koleżanka też mnie przekonywała na wspólnym urlopie, że jej
                  dzieci herbaty po obiedzie nie piją.
                  no nie piją, bo ona im tej herbaty nigdy nie robiła.
                  więc nie mieli okazji ani wypić, ani odmówić.
                  • foretka Re: Tanie obiady 26.02.10, 18:50
                    Moze i jestescie "wymagajacy" ale niestety odzywiacie sie niezdrowo.
                    Zupa na miesie badz kosciach, na drugie znowu miecho... tragedia
                    zywieniowa i tak codziennie. Poza tym, po obiedzie cos slodkiego
                    (cukier), potem owoce (fruktoza - cukier) - tak czy siak bledna
                    kolejnosc. Owoce sa duzo szybciej trawione, wiec jedzone po obiedzie
                    i deserze gnija - powinny byc jedzone przed glownymi posilkami i to
                    40minut/godzine wczesniej.

                    A zeby nie bylo calkowicie OT to napisze, ze Twoje "pelne zestawy
                    obiadowe" sa ani tanie, ani zdrowe.

                    Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
                    Zakątek Szczecińskich MaM!
                    Zaglądnij do Mateusza!
                    • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 19:17
                      A zeby nie bylo calkowicie OT to napisze, ze Twoje "pelne zestawy
                      > obiadowe" sa ani tanie, ani zdrowe.
                      >
                      są smaczne i to nam póki co wystarczy
                      o zdrowotności tych obiadów nigdzie nie pisałam
                      o taniości tym bardziej

                      pisałam o tym, że z wagą i zdrowiem problemów nie mamy żadnych
                      za to podejrzałam twoje dzieciaki - moje tak tuczone niezdrowymi
                      posiłkami są znacznie szczuplejsze od twoich, widocznych na
                      zdjęciach. jakoś nam te cukry, tfu tfu, nie szkodzą
                      brzuszki pod bluzeczkami im się nie zarysowują, niestety, choć nie
                      miałabym nic przedciwko temu, bo każde spodnie z tyłka im spadają.
                      na potwierdzenie prawdziwości mych słów zdjęć przytoczyć niestety
                      nie mogę, nie mam pozwolenia ani od męża ani od dzieci na publikację
                      ich wizerunków. i nie chciałabym naruszać naszej prywatności - choć
                      tyle pisząc na forum, zdaję sobie sprawę że nieco naruszam(ale póki
                      co nie wizerunkowo)

                      oczywiście być może to nie twoje dzieciaki, ale użyłam tylko
                      wizerunku tego dziecka jako porównania do moich.
                      • foretka Re: Tanie obiady 26.02.10, 20:29
                        smile Widze, ze merytorycznych argumentow Ci nie wystarczylowink No
                        trudno.

                        O "taniosci" dodalam, zeby wypowiedz nie byla OT.

                        Co do moich dzieci, ktorych to zdjecia raczylas obejrzec, co bawi
                        mnie niezmiernie, mlodsza jest karmiona piersia i jak widac jej to
                        sluzysmile, starsza jest szczuplutka, spodnie z niej spadaja. Obie
                        uwielbiaja za to jesc, choc u starszej ten okres zaczyna powoli
                        mijac.

                        Natomiast calkowicie rozumiem, ze Twoje sa szczuplejsze - jak sama
                        przyznajesz sa bardzo wybredne - tego nie tkna, to im smierdziwink

                        Co do "pelnych zestawow obiadowych" - nie pisalam, ze nie sa smaczne
                        tylko, ze nie sa zdrowe. Tym bardziej, ze "smaczne" dla kazdego
                        oznacza co innego, a piramida zywieniowa jest dosc uniwersalna.

                        Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
                        Zakątek Szczecińskich MaM!
                        Zaglądnij do Mateusza!
                        • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 21:58
                          Widze, ze merytorycznych argumentow Ci nie wystarczylowink No
                          > trudno.
                          >
                          a w którym miesjscu było niemerytorycznie?
                          w tym że weszłam na galerię?
                          no to się nie wystawiaj, i po problemie
                          chyba się nie dziwisz, że w sytuacji zagrożenia śmiercią z powodu
                          tłuszczów i gnilnych procesów owoców po posiłku natychmiast chciałam
                          sprawdzić, czy może te moje dzieciory nie za grube są?
                          a jak z tą watą cukrową? w owocach to straszny taki ten cukier a w
                          wacie to proszę jak prosto podany. to codziennie tak?
                          a mąż faktycznie, szczupły, niedożywiony może?
                          za mało zarabia i brakuje do pierwszego czy jak?
                          dziecko na piersi, ale z czego ta pierś produkuje, to chyba też ma
                          znaczenie? a może i nie ma, nie wiem, bo mnie szczególnie zasady
                          odżywiania, wszelkie diety i glikeksy nie zajmują w ogóle.

                          to tyle w temacie dyskusji niemerytorycznej i braku argumentów.
                          • vikatl Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:12
                            Jesli pojechalam,to przepraszam...
                            Nie taki byl moj cel.
                            Nie krytykuje ani wychowania jako takiego ani sposbu zywienia.
                            Ja mieszkam w Europie poludniowej i u mnie taki jadlospis nie
                            sprawdzilby sie,chociazby ze wzgledu na klimat.
                            To super,ze tak dbasz o dzieci,ale przyzwyczajasz je do dobrego i
                            pozniej moze byc im ciezko sie przestawic.
                            Malo kto robi obiady zlozone z tylu''czesci''.
                            No i dla mnie bardzo wazne jest,zeby moja corka jednak radzila sobie
                            w kazdej sytuacji.
                            Mama chora?Zjem kanapke i nie marudze.
                            Jestesmy w gosciach i nie lubie dan?
                            Zjem kawalek chleba i siedze cicho.
                            Nie chce Cie pouczac,sama nie jestem idealem.
                            Teraz masz duzo energii,moze byc tak,ze bedziesz sie czula
                            zle,roznie w zyciu bywa?
                            Czy Twoi synowie to zrozumieja?
                            • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:18
                              Mnie się właśnie wydaje, ze zrozumieją ... I pomogą ...Właśnie
                              dlatego , że matka dużo z siebie dawała.

                              Piszę z perspektywy mamy 16 latka, który już może sobie sam zrobic
                              jedzenie jak mama się źle czuje... A jak jestem chora, albo się żle
                              czuję - syn mi pomaga...bo i ja mu pomagam ...(niekoniecznie po
                              przyjściu z samolotu smile...
                            • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:34
                              Jesli pojechalam,to przepraszam...
                              > Nie taki byl moj cel.

                              nie ma sprawy, to w sumie nie ja czuję się zaatakowana, tylko ktoś
                              ci zwrócił uwagę.
                              widzę, że straszną wagę przykładasz do wychowania/pedagogizacji
                              posiłkówsmile?
                              a to jakoś zupełnie nie tak.

                              jak już pisałam - dla dzieci gotoawnie nie jest tajemnicą, są za
                              małe, by stanąć przy kuchni(wiadomo - bezpieczeństwo), więc jak mnie
                              trzeba będzie na chorobę pomóc, a będą starsi, to pewnie sami coś
                              ugotują.

                              Zjem kawalek chleba i siedze cicho.
                              ależ kawałek suchego chleba a jeszcze lepiej suchej(w sensie bez
                              masła, nie że starej) bułki to najlepsze zaspokojenie głodu w
                              sytuacji kryzysowej. tam gdzie jest chleb, nie ma problemu - poza
                              oczywiście moim mentalnym, że nie zjedli jak trzeba.
                              zresztą takich sytuacji też staram się unikać i jak wiem, gdzie i do
                              kogo jadę, to czasem zabieram "prowiant". albo karmię w domu, przed
                              wyjściem.

                              Czy Twoi synowie to zrozumieja?
                              to zależy chyba od ich wieku, teraz by nie zrozumieli.

                              ja też mieszkam obecnie na południu i to na dodatek w kraju, gdzie
                              wieprzowina jest "zdobywana" a nie kupowana w sklepie na życzenie.
                              tak to barana mogę kupićsmile
                              i uwierz mi, nawet przy 38 stopniach moi zjadają zupę i drugie
                              danie, normalnie. ja jem arbuza na obiad a oni dają czadu z
                              mielonymi czy spagetti. i to w swojej zwyczajowej porze. ze
                              słodkościami i herbatą (wcale nie zimną).
                              no i jak dają radę, to im gotuję. no i nie mam czego dać im w zamian.

                    • vikatl Re: Tanie obiady 26.02.10, 19:58
                      Nie bede oceniac,czy jecie zdrowo,tanio,nie moja sprawa.
                      Rozumiem,ze sa ludzie,odzywiajacy sie inaczej.
                      Ale jednak nie daje mi spokoju to ''gotowanie po wyjsciu z
                      samolotu''.
                      Tez sporo podrozujemy,ale nie wyobrazam sobie,za zaraz po wejsciu do
                      domu mialabym stac w garach.
                      Moja corka rowniez wielu rzeczy nie lubi,ale w przeciwienstwie do
                      Twoich dzieci jest nauczona,ze nie wolno wybrzydzac.
                      Ma do wyboru jedno danie,ewentualnie dwa.Gdy zadnego nie chce
                      tracic,po prostu jej dziekuje.Jak zglodnieje,sama poprosi.
                      I tez jest szczupla,zeby nie powiedziec, ze chuda.
                      Nie wiem tez,jak udaje Ci sie podrozowac po swiecie z takimi dziecmi.
                      Wchodza do restauracji i jecza?
                      Tego nie lubie,tamto smierdzi.
                      W samolocie nie zjem,bo niesmaczne,najlepiej niech mama zmeczona
                      gotuje mi to,na co mam ochote.
                      Uwazam,ze rozpuscilas swoje dzieci,dajesz im za duzo swobody.
                      Zycze Ci,zeby Twoim dzieciom dobrze sie powodzilo finansowo w
                      przyszlosci,bo w przeciwnym razie nie bedzie ich stac na takie
                      obiady.
                      Nie sztuka tez jest przejesc cala pensje.
                      Wspolczuje rowniez przyszlym zonom Twoich synow.
                      I to nie tylko dlatego,ze beda staly pol dnia w kuchni,by zaspokoic
                      wybredne gusta.
                      Piszesz,ze beda umieli gotowac.A wyobrazasz sobie,ze beda to robic
                      codziennie?
                      Jakos w to nie wierze.Przyjdzie na swiat dziecko, a zona zamiast
                      zajmowac sie nim,bedzie spelniac kulinarne zachcianki meza.
                      Poza tym uczysz ich tego,ze nie liczy sie to,czy jestes zmeczona czy
                      nie,oni chca jesc i koniec.
                      Nie podoba mi sie to.
                      • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 20:49
                        Moja corka rowniez wielu rzeczy nie lubi,ale w przeciwienstwie do
                        > Twoich dzieci jest nauczona,ze nie wolno wybrzydzac.

                        moi nie wybrzydzają - ja już od dawna wiem, czego nie lubią i im
                        tego nie podaję, zatem jedzą z pieśnią na ustach

                        Wchodza do restauracji i jecza?
                        w świecie wchodzimy do restauracji chińskiej na chińszczyznę,
                        włoskiej na pizzę, ew, gniocci? bianco, tureckiej na kebaba(taki
                        skok dokonał się w ostatnich 2 latach - wcześniej nie wchodziliśmy
                        nigdzie,
                        wynajmowaliśmy apartament i jedliśmy kurczaka, schabowe itp., żaden
                        problem

                        Zycze Ci,zeby Twoim dzieciom dobrze sie powodzilo finansowo w
                        > przyszlosci,bo w przeciwnym razie nie bedzie ich stac na takie
                        > obiady
                        jak się nie chodzi do knajp na obiady i w domu gotuje to nie
                        wychodzi wcale drogo.

                        beda staly pol dnia w kuchni,by zaspokoic
                        > wybredne gusta.
                        jakie wybredne, toż ci dziewczyny piszą że robotnicze, zacofane,
                        prostackie znaczy

                        a żeby zrobić obiad nie trzeba stać pół dnia w kuchni, wystarczy
                        godzina co drugi dzień. ja tyle właśnie poświęcam, bo to że zupa się
                        gotuje długo, czy mięso długo piecze, to nie znaczy że ja tam tak
                        długo jestem. piecze piekarnik, ma nastawiony timer i sam się
                        wyłącza, zupa też się gotuje sama - a ja w tym czasie pieczołowicie
                        odpisuję na forumiesmile
                        i co drugi dzień mam od kuchni urlop, więc nie opowiadaj o staniu
                        nad garami pół dnia. codziennie.
                        to naprawdę nie moja wina, że niektóre dziewczyny albo pojęcia o
                        gotowaniu nie mają, albo o sprawnej organizacji, skoro pojawia sie
                        tu często takie sformułowanie,"stać pół dnia nad garami" to znaczy
                        że ktoś no czegoś nie jest w stanie przeskoczyć? ale to akurat ja
                        nie jestem z tej drużyny.

                        Poza tym uczysz ich tego,ze nie liczy sie to,czy jestes zmeczona
                        czy
                        > nie,oni chca jesc i koniec.
                        dla mnie moje zmęczenie nie jest najważniejsze na świecie, łatwo się
                        regeneruję, w zasadzie to wcale się nie męczę(adhd?), moje zmęczenie
                        jest niczym wobec głodu moich dzieci.
                        a może jest też tak, że gotowanie mnie odstresowuje, bo jakoś nie
                        przypominam sobie bycia tak zmęczoną, żeby obiadu nie ugotować.
                        może u nas obiadu nie być, ale to raczej dlatego, że nie zrobiłam
                        zakupów i nic nie ma w zamrażarce do rozmrożenia, wtedy idziemy do
                        kanjpy, ale jak mam materiał, to nie ma gadania, gotuję.

                        przyjmujesz jakąś dziwną perspektywę, że to oni chcą jeść a ja im
                        posłusznie usługuję tym czasem to chyba jest odwrotnie, ja uznaję,
                        że ciepły dwudaniowy posiłek należy zjeść, i koniec. toż trudo
                        wymagać mi od pięciolatka żeby sobie obiad ugotował, bo ja zmęczona
                        jestem. toż chyba mi dzieci z nieba nie spadły i łatwo przewidzieć,
                        że jak już je mam, to moim obowiązkiem jest dać im posiłek. a nie
                        jakąś łaską?

                        Nie podoba mi sie to.
                        boisz się, że córka wymaganiom nie sprosta, bo mamunia rozpuściła
                        dzieci, czy jak?

                        ''gotowanie po wyjsciu z
                        > samolotu''.
                        już pisałam, zanim bym wyszła do knajpy, tam zamówiła i dostała do
                        zjedzenia upłynęłoby więcej czasu niż stanęłam i sama zrobiłam.
                        czas: 10 minut pokojenie w kostkę kurczaka i posmażenie na patelni,
                        do tego 15 minut podsmażenie warzyw chińskich hortexu, na drugim
                        palniku gotował się ryż, też 10 minut, do chińszczyzny wyjątkowo
                        używam też sosu konrra - na 3 palniku też robił się 10 minut.
                        zatem w 25 minut miałam drugie danie - dzieci mlaskały aż miło.
                        nie bez znaczenia był fakt, że tę chińszczyznę wiozłam z kraju w
                        walizce bo u nas nie ma, więc dojechała rozmrożona a nie chciałam,
                        by się popsuła. następny taki rartytas dostępny będzie dla nas za
                        pół roku.
                        wariant drugi:
                        wyjście do knajpy
                        ubranie całej rodzinki 10minut
                        dojscie/podjechanie autobusem do kanjpy 10 min
                        zamówienie i jego realizacja 25 minut w najlepszym przypadku

                        widzisz różnicę w czasie? ja tak.
                        dodatkowo dzieci były bardziej zmęczone podróżą ode mnie więc po
                        wejściu do domu "padły" i postawienie ich na nogi i ciąganie do
                        knajpy byłoby po prostu nieludzkie.

                        do tego jesteśmy na forum oszczędzamy, więc restauracja koszt jakieś
                        30 euro, domowy obiad, no nie wiem, 10 max.

                        co do roli męża w tym dniu:
                        był w pracy cały dzień, nie wyjechał nawet po nas na lotnisko,
                        przyjechał kierowca by nas zabrać, on na nasz powrót po prostu urwał
                        się z roboty i wszedł do domu razem z nami(bagaże)


                        dziś miałam śmieszną sytuację, bo ja z rana rozkręcam się raczej
                        powoli, a miałam gości, dziewczyna z dwójką dzieci i przyjechały do
                        nas w porze snacktime(coś jak u nas drugie śniadanie tylko bardziej
                        na słodko). jak sobie wyobraziłam, że muszę pójść po coś słodkiego
                        do kawy i dla dzieci(4 piętro, sklep 150 metrów od domu) to
                        wygodniej mi było zrobić kruche ciasteczka w kuchni. samej. było
                        smacznie, pachnąco, szybko również. to tak analogicznie jak z tym
                        lotniskiem.
                        • gggaaaddd Re: Tanie obiady 26.02.10, 21:36
                          Witam
                          Popieram Voltę w całej rozciągłości co do zup i schabowego czy
                          ziemniaków. Rzeczywiście media, internet cały czas Nam wmawiają, że
                          od jedzenia tradycyjnie polskiego się tyje. Moim zdaniem od tego
                          typu jedzenia się nie tyje (oczywiście jeżeli się je je w
                          odpowiednich ilościach), a tyje się od nieregularnego jedzenia,
                          podjadania między posiłkami szczególnie słodyczy, od fastfoodów,
                          słodzonych, sztucznych napojów. Przy Naszym klimacie szczególnie w
                          zimie dobrze jest zjeść tradycyjny obiad, o jakim pisze Volta daje
                          on dużo energii ja jak zjem schabowego z ziemniakami i surówką przez
                          dobrych kilka godzin jestem najedzona. Natomiast makarony czy ryż
                          nie są już dla mnie tak energetyczne, zaraz robię się głodna i
                          podjadam. Dodam jeszcze, że schudłam dobrych kilka kg (jestem osobą
                          szczupłą) jedząc tradycyjne obiady. Dużo osób pyta się o dietę i
                          mówię im to co napisałam wyżej. Nie wierzę w tzw. diety, które
                          działają na chwile. Przedstawione przez Voltę menu uważam, że jest
                          zdrowe.
                          • astrum-on-line Re: Tanie obiady 27.02.10, 23:00
                            Zgadzam się z Tobą. Jakoś nie wierzę, że schobowy jest niezdrowy, a
                            makaron z sosem z torebki jest ok. Zresztą mnie to torebkowe
                            jedzenie nie smakuje, gotuję tradycyjnie, na wywarach z jarzyn i
                            czasem mięs. Przyprawiam ziołami, przyprawami, bez warzywek i
                            knorów.
                            Ale uważam, że dzieci muszą być nauczone, że je się to co jest, nie
                            do pomyślenia dla mnie jest gotowanie po wyjściu z samolotu, w
                            którym podano posiłek.
                            Nie krytykuję Volty, uważam, że nie ma lepszego jedzenia niż domowe,
                            ale czasem trzeba się dopasować.
                        • amandaas Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:16
                          Tak dumnie opowiadasz że w Twoim domu je się "pełne zestawy obiadowe" i że Ty
                          tak cudownie i zdrowo gotujesz. Policz sobie ile Twój "pełny zestaw obiadowy" ma
                          kalorii. Bez oszukiwania, znajdź w googlach licznik i sobie policz. Sama
                          wspomniana przez Ciebie szarlotka może mieć nawet 400. Słodki kompocik minimum
                          200 na szklanke. Schabowy- zależy od wielkości ale jeśli policzysz panierkę i
                          tłuszcz to spokojnie wyjdzie 400-500 kcal. Dodaj ziemniaczki i zupę (ok250kcal
                          talerz, zależy od zupy+ziemniaczki 60kcal średni ziemniak, licze ze jesz chociaż
                          2). Okazuje się, że Twój "pełny zestaw obiadowy" (wybacz ale tak mnie bawi to
                          stwierdzenie że nie moge sie powstrzymać), wynosi ok. 1500 kcal. A przeciętna
                          kobieta powinna zjadać ok 1800kcal dziennie. Na śniadanie i kolację zostaje Ci
                          po 150 kcal. I TO NIE JEST ZDROWE. Cokolwiek byś nie mówiła, to nie jest zdrowe.

                          Nie wspominając, że zrobiłaś ze swoich dzieci kaleki żywieniowe.
                          Po pierwsze wyrobiłaś (w dobrej wierze wprawdzie) złe nawyki żywieniowe, po
                          drugie patologią jest to że dzieci nie próbują nic nowego bo jak napisałaś
                          "wiesz czego nie lubią i tego im nie dajesz". Ok, mozna nie lubić jednej, dwóch,
                          trzech rzeczy, ale nie całego repertuaru, tak jak napisalaś powyżej. Nikt Ci nie
                          każe dzieci zmuszać do jedzenia sera żółtego czy pasztetu, ale jeśli Ty ich tego
                          nie nauczysz, jeśli Ty im nie podsuniesz pod nos innych smaków niż zwykle, to
                          nikt tego za Ciebie nie zrobi.

                          Patologii jaką jest stawanie do garów po 10godzinach lotu, bo dzieciom słowa
                          "zmęczona mama" brzuszka nie zapełnią nie skomentuję.
                          • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 23:19
                            ale jeszcze wytłumacz mi, po jakiego ja mam tak liczyć te kalorie?
                            wystarczy kolorówki nie czytać, i problem kalorii rozwiązuje się
                            błyskawicznie.

                            Patologii jaką jest stawanie do garów po 10godzinach lotu, bo
                            dzieciom słowa
                            > "zmęczona mama" brzuszka nie zapełnią nie skomentuję.


                            no właśnie komentujesz, brak komentarza to też komentarz
                            inna sprawa, ciekawa jestem jaką byś miała propozycję w mojej
                            sytuacji?
                            może skorzystam, bo niedługo czeka mnie lot powrotny i na przesiadkę
                            mamy 20 minut, czyli pizzerii nie zaliczymy po drodze i znów będą
                            głodni. a lecimy w porze obiadu i kolacji chyba?
                            po przelocie napiszę, czy się sprawdziło?
                            nie sztuka krzyczeć o patologii, sztuką jest znaleźć sensowne
                            rozwiązanie - u nas na razie takich brak.

                            Nikt Ci ni
                            > e
                            > każe dzieci zmuszać do jedzenia sera żółtego czy pasztetu, ale
                            jeśli Ty ich teg
                            > o
                            > nie nauczysz, jeśli Ty im nie podsuniesz pod nos innych smaków niż
                            zwykle, to
                            > nikt tego za Ciebie nie zrobi.
                            gdzieś pisałam, że nie uczę?
                            uczę i właśnie mamy postępy, bo dziecko od zakończenia piersi nie
                            jadało nic mięsnego. ani przemyconego w zupie, ani miksowanego, ani
                            żadnego, żadnego. a dziś je nie wiem, 12-15 propozycji mięsnych,
                            wędlin dalej nie tyka, ale widział że jemy wątróbkę przez 7 lat a
                            dopiero teraz poprosił o gryzka. i nie wypluł. zjadł i za tydzień
                            spytał o jeden kawałeczek. dla mnie to sukces, a dla ciebie
                            patologia, niech ci będzie.
                            tylko nie bardzo rozumiem jak my tacy patologiczni a drugi syn
                            zajada znaczenie więcej i jemu w zasadzie nic nie śmierdzi. starszy
                            jest nadwrażliwcem i może nawet przydałby mu się psycholog, bo to
                            ewidnetnie jego psyche tu nie działa jak trzeba, ale widzę że z
                            wiekiem repertuar się rozszerza, więc nie panikuję.

                            Tak dumnie opowiadasz że w Twoim domu je się "pełne zestawy
                            obiadowe" i że Ty
                            > tak cudownie i zdrowo gotujesz.

                            a ty jesteś pewna, że czytasz moje wpisy?
                            jak znajdziesz gdzieś ifno o tym, że ja zdrowo gotuję, to będę
                            zdziwiona.
                            napisałam, że u nas jedzenie jest tradycyjne(w domyśle - polskie)
                            polska kuchnia nie uchodzi za niskokaloryczną i zdrową, prawda?

                            a to, że gotuję cudownie - też nigdzie nie ma takiego sformułowania -
                            nadinterpretujesz mocno.
                            piszę, że gotuję smacznie i możesz mi nie wierzyć, na obiad cię nie
                            zaproszę przecież i na pewno byś na drugi dzień umarła od kalorii.

                            przeciętna
                            > kobieta powinna zjadać ok 1800kcal dziennie.
                            nigdy nie miałam ambicji by być przeciętną kobietą, sorry, że nie
                            wpiszesz mnie w jakieś schematy kaloryczne. mie to w ogóle nie
                            interesi, ile jest kalorii w moim posiłku. ma być smaczny. świeży i
                            najlepiej domowy. jeśli wiem, ile tłuszczu zużywam, domownicy nie
                            mają problemów z tuszą, to oooossssssooooochodzi?

                            Nie wspominając, że zrobiłaś ze swoich dzieci kaleki żywieniowe.
                            z dwojga złego to już lepiej niech będą żywieniowe niż życiowe,
                            a ty myślisz, że nie jesteś patologiczna?
                            no chyba jak tak liczysz kalorie, i nie dojadasz, bo ci kalkulator
                            nie pozwala, to to też jest patologia. przynajmniej dla mnie.
                            ja jem wtedy gdy jestem głodna, a nie wtedy, gdy licznik pozwala.

                            i polecam zjedzenie schabowego - tak tu większości podziałał na
                            wyobraźnię, że aż zdziwiona jestem. my jemy go raz w miesiącu
                            najczęśicej przez dwa dni, a tu wszyscy mordują schabowego?
                            no, starszy je więcej, bo lubi, więc jemu średnio wychodzi 3 sztuki
                            schabowego w miesiącu. myślisz, że skaracam mu w ten sposób życie o
                            ile lat?

                            Tak dumnie opowiadasz
                            to ty tak czytasz.
                            ja tylko mam przekonanie, że to co robię jest dla naszej rodziny
                            dobre. a przekonanie to nie duma.

                            dumna to ja jestem z tego, że poprosili nas dziś w szkole o
                            wypisanie syna, tak tego co to taką kaleką żywieniową jest, z
                            intensive english, bo w/g nich ma już poziom 12-latka. a ma siedem
                            lat ledwo skończone i uczy się niecały rok.
                            o tak, z tego to mogę być dumna.

                            z siebie też mogę być dumna, i to nie z gotowania, to dla mnie taka
                            prosta sprawa, że o dumie to nie ma co gadać,

                            ale już z takiego przejechania dwóch granic, w tym kraju w którym
                            kobiety nie ruszają się samotnie po zmroku, do kraju w którym
                            stacjonuje bezprawnie najwięsksza armia świata, z nartami, które
                            wyglądały jak broń na wilki, i powrotu w jednym kawałku - o z tego
                            to ja jestem dumna i osobisty puszył się ostatnie parę dni, że taka
                            żona mu się dała wybrać.
                            oczywiście wypuściłam się na podróż życia zosawiając uprzednio
                            zabezpieczenie kulinarne na 2 dni, i po powrocie stanęłam
                            natychmiast do gotowania.no, może przesadzam, po kilku godzinach od
                            przyjazdu, najpierw był prysznicsmile patrz pani, patologia. rodzinę
                            założyła, dzieci urodziła i jeść daje, a inne też dajo ale mniej i
                            patologio tłumaczo zjawiska.

                            tak przy okazji, ciebie nie karmiono w tym stylu w dzieciństwie? na
                            stołówce szkolnej? nie jadałaś zupy i drugiego? - mnie tak karmiono
                            mniej więcej, w przedszkolu u moich dzieci też był w obiadowym menu
                            zestaw zupa+drugie - zabraniasz swoim dzieciom jeść w przedszkolu
                            pełnego obiadu żeby patologicznie nie było?)

                            • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:26
                              Odpowiem krótko tylko na 3 rzeczy które mnie zainteresowały w Twoim poście bo
                              reszta to bełkot.
                              1. Gdzie napisałam że niedojadam i wiecznie liczę kalorie? Ja jem zdrowo i tyle
                              ile powinnam, a nie przeżeram się tradycyjnym jedzeniem.
                              2. Nie, nie żywiłam sie tak w dzieciństwie. Nigdy w życiu nie jadłam obiadu w
                              szkole. U mnie obiadem mogła być zupa, mogły być same warzywa na parze, mogły
                              być kasze, makarony z dodatkami.
                              3. Co do wysiadania z samolotu. Normalne dziecko mogłoby w tym momencie zjeść
                              kanapki, zjeść płatki, zjeśc jogurt, serek cokolwiek. Nie musiałoby mieć full
                              obiadku. Poza tym normalnemu dziecku możnaby było wziąc coś na pokład, aby nie
                              przyleciało głodne jak wilk.
                              • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:25
                                zjeść płatki, zjeśc jogurt, serek cokolwiek

                                a skąd to miałabym wziąć?
                                czy ty leciałaś kiedykolwiek samolotem i przechodziłaś procedurę
                                konroli bagażu? szczególnie jak ja, na drugi dzień po ostatniej
                                próbie zamachu - wtedy gdy ten gość się pod kocem zaczął palić, bo
                                bomba nie wybuchła/

                                bełkoczesz mila, bełkoczesz.

                                • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:28
                                  Kochana, myśle że Ci się w głowie nie mieści ile latałam. I gdzie smile

                                  (także w miejsca gdzie kobieta nie tyle boi się wyjść po zmroku, co NIE WOLNO
                                  jej wyjść po zmroku)

                                  A Ty czytaj ze zrozumieniem bo płatki, jogurt czy serek to dzieci miałyby zjeść
                                  w domu już a nie na pokładzie. Na prawde w drodze z lotniska do domu nie macie
                                  żadnego sklepu aby kupić mleko i płatki?
                                  • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:43
                                    amandaas - chyba dzieci nie masz??? ...
                                    Dzieci to złośliwe bestie, które przeważnie ryczą, wyją i generalnie
                                    nie dają się wychowac, a grzeczne są jak śpią ( to żart..., jakby
                                    ktoś nie załapał)...
                                    A tak poważnie- wkładanie ludzi do jednego worka jest smutne. Jedne
                                    dzieci są genialne, ale marudne; inne mniej genialne, ale
                                    towarzyskie i empatyczne...itd. Nie wszystko to kwestia wychowania i
                                    socjalizacji... Ludzie są różni!
                                    A faktycznie dziecku głodnemu i chcącego jeśc - tylko wyrodna matka
                                    nie dałaby jeśc...a jedno dziecko zje jogurta, a inne nie...

                                    Aż tak trudno spojrzec z trochę dalszej perspektywy ...?
                                    • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:52
                                      Zona, ale powiedz szczerze- to dla Ciebie normalne, że matka padnięta, po 10
                                      godzinach lotu, staje z marszu do garów? Naprawde to takie normalne? Owszem nie
                                      mam dzieci, ale sama dzieckiem kiedyś byłam. Poza tym rodzina mi się odmłodziła
                                      ostatnio więc bacznie obserwuję dzieci w rodzince. I w moim środowisku
                                      zachowanie volty byłoby nienormalne.
                                      • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 27.02.10, 14:05
                                        Widzisz...matka to matka smile Generalnie trudno ją zrozumiec i trudno
                                        wczuc się ... Ja pewnie po 10 godzinach lotu położyłabym się spac i
                                        bym "zdychała"... , ale sa kobiety o większej -niż moja- energii
                                        życiowej..Choc jakby 4-5 latek popatrzył mi w oczy i poprosił o
                                        jedzenie - to nie wiem , czy potrafiłabym odmówic....smile... i czy bym
                                        do garów nie stanęła... Ja raczej podziwiam smile...
                                        Zachwanie volty nie jest mi obce - bo sama na wakacje przez wiele
                                        lat jeździłam w miejsca , gdzie jest kuchnia bo Młode było
                                        niejadkiem ... ( ja też byłam, jescze większym niż moje
                                        Młode...)..., i wybrzydzałam niebosko (cho rodzice z tych
                                        nieprzejmujących się i na pewno nie miałam obiadu 3 daniowego w
                                        domu smile).
                                        Uważam , że strategie przetrwania w tym wychowawcze, trzeba
                                        dopasowywac do sytuacji, a nie zakładac, ze nigdy się tak nie
                                        postąpi...życie może przynieśc rózne scenariusze...
                                      • ewagorak Re: Tanie obiady 27.02.10, 14:20
                                        Nie rozumiem jak ktoś nie mający dzieci może oceniać publicznie metody
                                        wychowawcze innych?! Takie stwierdzenie powinnaś zostawić dla siebie Amandaas.
                                        Czas zweryfikuje wszystko. I może kiedyś będziemy mogli w tym gronie
                                        wypowiedzieć się czy Ty jesteś normalną czy nienormalną matką.
                                        Najprościej jest oceniać innych miarą siebie...
                                        • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 14:26
                                          Nie nazwałam volty nienormalną. Tak nazwałam tylko jej zachowanie, a to różnica
                                          smile Dodałam też że to nienormalne DLA MNIEasmile


                                          Z dziecmi mam wyjątkowo dużą styczność i rozpięte przykłady metod wychowawczych.
                                          I mimo wszystko odnoszę wrażenie że mam prawo wypowiedzieć się w temacie.
                                          • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 27.02.10, 15:32
                                            Dla Ciebie może tak ... bo dla większości matek na forum jednak
                                            nie...
                                  • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:49
                                    nie macie
                                    > żadnego sklepu aby kupić mleko i płatki?

                                    ależ mamy nie tylko skelp, co i mleko i płatki w domu.
                                    ale to JA wolałam, by zjedli "normalny" czyli nienormalny na tym
                                    forum - obiad.

                                    paniała?
                                    nikt ode mnie tego nie wymagał, ani dzieci ani mąż - to ja sama
                                    uznałam, że ważne jest by dzieci zjadły obiad.
                                    a płatki z mlekiem zjadły rano na śnidanie - póki co ta potrawa nie
                                    awansowała u nas na danie obiadowe, a daleka jestem od wrzucania do
                                    brzuchów swoich i cudzych "byle czego", byle było.

                                    zresztą ja nie napisałam chyba że po tym locie padałam z nóg i w
                                    pocie i znoju gotowałam. owszem, byłam zmęczona na tyle by szukać
                                    knajpy i nie na tyle, by w 25 minut nie wyczarować pożywnego i
                                    smacznego obiadu.(nie napiszę zdrowego, bo wtedy użyłam sosu knorra,
                                    więc mółby się kto czepnąć znowu)

                            • policjawkrainieczarow Re: Tanie obiady 04.01.12, 21:48
                              > Patologii jaką jest stawanie do garów po 10godzinach lotu, bo
                              > dzieciom słowa
                              > > "zmęczona mama" brzuszka nie zapełnią nie skomentuję.
                              >
                              >
                              > no właśnie komentujesz, brak komentarza to też komentarz
                              > inna sprawa, ciekawa jestem jaką byś miała propozycję w mojej
                              > sytuacji?
                              > może skorzystam, bo niedługo czeka mnie lot powrotny i na przesiadkę
                              > mamy 20 minut, czyli pizzerii nie zaliczymy po drodze i znów będą
                              > głodni. a lecimy w porze obiadu i kolacji chyba?

                              no przeciez sama pisalas, ze zrobienie obiadu trwalo tyle, co pojscie do restauracji, to moze nastepnym razem skorzystac z tej opcji? juz nie wspomne, ze w restauracji raczej beda miec swieze produkty, w odroznieniu od domu, w ktorym nikogo nie bylo przez jakis czas?
                          • reni_78 Re: Tanie obiady 27.02.10, 09:18

                            > Po pierwsze wyrobiłaś ... złe nawyki żywieniowe...

                            nie zgodzę się!
                            albo nie masz dzieci, albo jesteś taka 'wyrodna' jak ja smile

                            pełny obiad zupka/obiadek/deresek zaczyna się już w poradnikach
                            żywieniowych dla niemowląt, potem idze już prosto: żłobek,
                            przedszkole, stołówka szkolna, akademicka, pracownicza, tak jest w
                            restauracjach, cateringach, przyjęciach, weselach, tradycyjnych
                            świętach...

                            chodzi o wielkość porcji, czyli wszystkiego po trochu!
                            a NIE zapchaj się zupą, jak już możesz się ruszać to dopchaj się
                            drugim, a jak przeżyjesz to koniecznie coś słodkiego do kawy...


                            też gotuję jak volta na dwóch-trzech palnikach
                            jednodaniowy obiad to u mnie conajmniej godzina
                            dwudaniowy to stanie przy kuchni średnio dwie godziny
                            podziwiam jej zaangażowanie, organizację, pomysły!!!
                            ja tak nie umiem!!!
                            i choć mam wokół siebie kilka takich volt,
                            takich sprytnych i obrotnych dziewczyn,
                            i choć umawiamy się na wspólne gotowanie,
                            i choć 'kradnę' im pomysły,
                            to sama wyczynu w domu nie powtórzyłam...
                            bo dla mnie to wyczyn, dla nich zwykła normalna sprawa...

                            kalorii nie liczę, mam je gdzieś...
                            mamy tyle ruchu, tyle aktywności fizycznej na codzień, że kalorie mi
                            nie straszne...


                            Pozdrawiam
                            myślę, że warto czasem wyjść z samego siebie, stanąć obok, i
                            rozejrzeć się, że nie wszyscy są tacy sami jak my...
                            i to się tyczy wszystkich i wszystkiego...
                            /żeby nie było, że osobista wycieczka, bo akurat tu się podpięłam/
                            • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:32
                              Z tego co wiem jednak, to obecnie zdrowymi nawykami żywieniowymi nazywa się 5
                              posiłków dzienne w odstępie 3 godzin, a nie de facto 3 posiłki na raz w porze
                              obiadu. Poza tym ciekawa jestem jak się zachowują dzieci w volty na obiedzie
                              bądź kolacji u znajomych czy rodziny. Czy też twierdzą że wszystko śmierdzi ;D.
                              Ale pewnie volta zaraz napisze ze dzieci do znajomych nie zabiera bo a nuż o mój
                              Boże dostaną tam coś czego nie lubią ;D
                              Dla mnie patologia, ale każdy żywi się tak jak chcesmile


                              ps. Kocham schabowe, ale jem do nich tylko sałatę, bez zupy, bez ziemniaczków,
                              bez deserku i zazwyczaj nie jem tez kolacji w tym dniu bo nie zmieszczę smile
                              • reni_78 Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:13
                                > ... zdrowymi nawykami żywieniowymi nazywa się 5 posiłków
                                dzienne ...

                                zgadzam się: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek,
                                kolacja
                                osobiście staram się tego pilnować, jeśli chodzi o dzieci


                                > ... a nie de facto 3 posiłki na raz w porze obiadu.

                                szczerze mówiąc, zawsze patrzyłam na to, jak na trzy części jednego
                                posiłku - trzy razy po trochę, by złożyło się to na jeden posiłek -
                                ja jestem wychowana na jednej części, ale sporej, to przeniosłam na
                                grunt mojej Rodziny


                                > ... jak się zachowują dzieci ... u znajomych czy rodziny
                                > ... każdy żywi się tak jak chce.

                                nie ma lepiej czy gorzej, poprostu jest inaczej
                                poza tym, przyzwyczajenie drugą naturą człowieką, a jak wiemy
                                człowiek podobno zmienia się co 7lat smile
                                upodobania kulinarne także - np. mnie poproszono o przepis na
                                kotlety które kiedyś tam podałam gościom - zabij, nie pamiętam,
                                ostatni raz je robiłam z pięć lat temu - ostatnio Syn poprosił o
                                kotlety z jajek, tak dawno je robiłam, że już kilka dni poszukuję
                                przepisu, bo nawet niekojarzę co i jak... moja Mama niegdyś
                                nakładała obiad na talerze tak od serca, z górką, aż potrafiło
                                wypadać, to co kiedyś jadła na obiad, dziś nie jest w stanie zjeść
                                przez cały dzień... a i wtedy i dziś jest najedzona i zdrowa...

                                myślę, że każda Matka:
                                - powinna zaufać sobie
                                - chyba wiedzieć najlepiej, ze świadomością tego 'chyba'

                                ja bym była daleka od krytykowania /krytyka konstruktywna w tych
                                warunkach niemożliwa/ jeśli zna się kogoś wyłącznie wirtualnie na
                                podstawie kilku wyciągniętych z kontekstu przez niego faktów...


                                > dostaną tam coś czego nie lubią...

                                w tym wątku jest dużo o owocach morza... mnie na samą wizualizację
                                robi się niedobrze... co nie stanowi problemu w gościach, bo
                                poprostu nie sięgnę po sałatkę z owocami... ewentualnie ładnie
                                podziękuję za danie główne i powiem, że póżniej wezmę coś ze stołu,
                                tymczasem proponuję gospodyni by sama zjadła z gośćmi, a ja pomogę w
                                kuchni np pozmywam naczynia... albo zajmę się dziećmi, które
                                zazwyczaj nudzą się przy stole... zawsze jakoś stosownie można
                                wybrnąć z sytuacji... do tej pory jakoś nikt nie przyuważył, że nie
                                jadam owoców, do tego stopnia, że niektórzy potrafią mi wjechać do
                                domu z pizzą w owymi owocami....
                                dobra gospodyni napewno nie doprowadza do sytuacji, gdy sama nakłada
                                gościowi jadło na talerz, bo koniecznie musi spróbować...


                                pozdrawiam
                            • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:47
                              No widzisz,podawalas ceny w euro,tak jakos pomyslalam,ze moze blisko
                              mnie to Wlochy lub Cyprwink
                              Ale tam z wieprzowina problemu nie ma.
                              To jednak dobrze myslalam,ze mieszkasz w ktoryms z krajow
                              muzulmanskich,np.Irak,Palestyna,???
                              O matko,podziwiam!!!
                        • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:27
                          "toż ci dziewczyny piszą że robotnicze, zacofane,
                          > prostackie znaczy"

                          Bardziej miałam na myśli, że obfite niż zacofane, ale skoro wolisz myśleć inaczej...
                          • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:37
                            no obfite - jak dla robotnika, co idzie do lasu wyrębu.
                            no przecież inteligentny człowiek zarabiający głową nie może jeść
                            tyle? bo gdzie by zgubił, przy biurku?

                            ale skoro wolisz myśleć inacz
                            > ej...
                            no, ja akurat jestem wyjątkowo odporna na komentarze, nie zauważyłaś
                            ironii?
                            • vikatl Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:43
                              Volta-piszesz,ze placisz w euro,a ciezko Ci kupic wieprzowine..
                              Zaintrygowalo mnie,co to moze byc za kraj.Bo Europa a wieprzowina
                              zakazana?
                            • mazel_tov Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:46
                              nie wiem, może mam gorszy biorytm wink
                      • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 26.02.10, 21:08
                        vikatl - pojechałaś Kochana....

                        No moje Kochane...ale to nie wątek ...czyje dzieci są feee, a czyje
                        cacy ... i nie wątek psychologiczny ...jak wychowacie swoje dzieci
                        to ...
                        Uśmiałam się smile...De gustibus non est disputandum – o
                        smakach/gustach się nie dyskutuje.

                        To , że nie stanę po przylocie do kuchni - nie oznacza, że nie
                        podziwiam takiej postawy, na jaką mnie nie byłoby stac (psychicznie
                        i fizycznie), ale to nie oznacza, że ktoś robi źle, albo , że jego
                        dzieci to egoiści... Powoli z takimi ocenami....Ja bym to pod
                        wróżenie podciągnęła...

                        Generalnie tyle jest pomysłów i trendów dotyczących jedzenia, że
                        jeśli ktoś nie ma nadwagi i dobre wyniki morfologii niech je co
                        chcesmile) Na Zdrowie smile

                        A moje dziecko też je "niezdrowo" - bo schabowe ze schabu
                        smażone...żyje smile i generalnie ma się nieźle ...


                        Już starożytni pisali
                        • puellae_2007 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:11
                          Powiem tyle- popieram voltę - i nie mówię tu nawet o kwestiach zdrowia,
                          oszczędzania itp...Podziwiam za siłę i chęć przygotowywania obiadu dla rodziny.
                          Myślę, że jej dzieci kiedyś bardzo to docenią- to, że po powrocie z
                          przedszkola/szkoły miały w domu ciepły obiad zjedzony wspólnie z mamą i tatą...
                          Myślę, że niewiele z nas? (tak, tak siebie także zaliczam do tego grona) byłoby
                          na to stać.
                          Co do kwestii oceniających i "wróżących" nie byłabym taka pewna...
                          a synowym absolutnie nie współczuję- wręcz "zazdroszczę", bo będą miały
                          świetnych kucharzy w domu..
                          U nas gotuje głównie mąż- ja jestem dobra w czym innym- i nie widzę w tym ujmy
                          ani dla mnie , ani dla niego.
                          • anula36 Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:44
                            jesli wezma przyklad z tatusia ktory pracuje 8-19, ma niepracujaca zone i przychodzi na gotowe to beda to raczej kucharze -teoretycywink

                            A wracajac do tematu - na licznych forach wielokrotnie byly walkowane sprawy tanich obiadow, bardzo tanich obiadow, obiadow dla skrajnie biednej rodziny - wniosek jeden - im taniej tym mniej zdrowo i smacznie.Moze warto zachowac umiar taniosci w obrebie tego co lubia domownicy?
                          • aga90210 Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:12
                            > Myślę, że jej dzieci kiedyś bardzo to docenią- to, że po powrocie z
                            > przedszkola/szkoły miały w domu ciepły obiad zjedzony wspólnie z mamą i tatą...

                            może jej dzieci docenią, ja jednak bylam takim dzieckiem nie nie doceniam. Mam
                            wrażenie, ze zycie kręciło się wokół obiadu, który byl centralnym punktem dnia,
                            a dla mnie jedzenie nie jest i nigdzie nie będzie najwazniejsze. Zazdrosciłam
                            koledze, który mowił, że jego mama nie gotuje, więc albo coś odgrzewają od
                            babci, albo mrozonki, albo skocza do restauracji czy na pizzę- to bylo fajne smile.
                            Obiady u mnie byly bardzo smaczne, nie narzekam, prawie wszystko jadlam- zupe,
                            drugie danie, i podwieczorek. Kompotów sie u nas nie piło, tylko wodę. Gotowała
                            babcia, która do te pory nieustannie mnie pyta: a co ty jesz, a czym sie
                            odzywiasz, a czy jesz dużo warzyw i owoców? (babcia w ogóle ma 2 tematy:
                            jedzenie i "kiedy znajdziesz inną pracę")
                        • ewagorak Re: Tanie obiady 26.02.10, 22:52
                          Już myślałam, że tu same polskie matrony piszą, co to wszystkie rozumy pozjadały. Masz volta rację, że wszystko zależy od dobrej organizacji. A jak mamuśkom nie chce się stać pół dnia przy garach, to wnioskuję, że gotować nie potrafią albo u nich jeszcze funkcjonuje palenisko w kuchni i drwa trzeba dorzucać, żeby ogień nie zgasł.
                          A teksty typu, że życzycie volcie, żeby miała bogate dzieci są poniżej pasa!! Baba, która to napisała niech się modli, żeby jej samej na jedzenie starczyło do końca jej dni I żeby jej dzieci na bandziorów nie wyrosły!!

                          Każdy gotuje wg własnego uznania. Dla jednych smaczne są zupy- pomyjki na kostkach dla mnie zupy na cielęcinie.
                          Niektórzy odżywiają dzieci zdrowo, na kolację dając sztuczny jogurt typu danon, a potem liczą ile kasy wydali na lekarzy.
                          Ja mam dzieci, które wiedzą, że wybrzydzać nie można. Ale sorry jeśli dam synom (16 i 14 lat) jajko sadzone na obiad, to oni padną mi z głodu. I za raz przyjdą coś przekąsić. I najedzą się zapychaczami typu ciastka, chleb, serki itd. 4-latek z kolei uznaje tylko 3 rodzaje zup: rosół, pomidorową i brukselkową. I pod niego gotuję zupy dla wszystkich. A jak ugotuje inną, to on jej nie zje. Można go karmić, a on wypluwa albo wymiotuje do talerza. I co mam zrobić? Zagrozić, że jak nie zje, to go zabiję, a może zagłodzić na śmierć?
                          • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 26.02.10, 23:02
                            Pamiętam z dzieciństwa koszmar krupniku ... jak ja nienawidziłam tej
                            zupy - plułam itd. Mój własny i rodzony syn ( niepodmieniony w
                            szpitalu smile))... krupnik roboty tej samej pani (tj. mojej mamy i
                            swojej babci ) wcinał i błagał o kolejną porcję ( nie wierzyłam , a
                            jednak smile
                            Mój syn do 10 roku zycia bez nalesnika nie wyobrazal sobie życia...
                            teraz mając 16 lat nie zje naleśnika - za to wcina schabowe...
                          • volta2 Re: Tanie obiady 26.02.10, 23:47
                            . Ale sorry jeśli dam synom
                            > (16 i 14 lat) jajko sadzone na obiad, to oni padną mi z głodu. I
                            za raz przyjd
                            > ą coś przekąsić.

                            o, jakaś matka synów i to dwóch - to ja mam pytanko, skoro mój
                            siedmiolatek obecnie potrafi wciąć 2 schabowe(nieduże, ale mi
                            starcza jeden) to ile ja będę musiała więcej wydawać na jedzenie i
                            więcej tego jedzenie przygotowywać jak oni będą mieli po 16 lat?
                            możesz podać jakieś wagowe zakupy schabu? albo kurczaka?

                            i tak mi jeszcze przyszło do głowy, że teraz gotuję garnek zupy na
                            dwa dni, czy to znaczy że przyjdzie taki czas, że ten garnek starczy
                            tylko na jeden dzień i będę miała zupę do gotowania codziennie?
                            (mogłabym i codziennie tylko kurcze, jak tu myśleć jaką zupę
                            ugotować?)
                            czy to tak tylko w fazie wzrostu ostrego jest?

                            4-l
                            > atek z kolei uznaje tylko 3 rodzaje zup: rosół, pomidorową i
                            brukselkową. I pod
                            > niego gotuję zupy dla wszystkich. A jak ugotuje inną, to on jej
                            nie zje. Można
                            > go karmić, a on wypluwa albo wymiotuje do talerza. I co mam
                            zrobić? Zagrozić,
                            > że jak nie zje, to go zabiję, a może zagłodzić na śmierć?

                            z takimi dylematami to tu zrozumienia nie znajdziesz, zresztą to
                            zrozumiałe, bo to forum o oszczędzaniu, ale polecam forum niejdadki-
                            sama tam nie zaglądam, bo jak ktoś ma dzieciaka co 3 schabowe wcina
                            na raz to raczej niejadkiem nie jest?

                            a swoją drogą, to te panie które mają facetów w domu co im wystarczy
                            makaron ze szpinakiem, to mam wrażenie, że taki facet spuszczony z
                            obserwacji w ciagu dnia udaje się na lunch do kfc czy czegoś tam
                            jescze. i wychodzi, że lekko tyje, więc nie daje mu się ziemniaków i
                            jeszcze mniej podaje do jedzenia bo o linię trzeba dbać.
                            mój oficjalnie zjada obiad w domu, wie, że na niego to wszystko
                            czeka i w pracy w wawie jadał kanapki, teraz ma ciekawiej, bo firma
                            staje o 13-tej i dają lunch firmowy. zjada tam co jest do zjedzenia,
                            bez zachwytów, potem je w domu i jeszcze koło 21-ej szuka jakiejś
                            kanapki na kolację. i szczupaczek jest...
                            a koleżanki z jego pracy jak się spotkałyśmy to zawsze pytały, co ja
                            mam tam dla niego w domu, że on nigdy nie zrzuca się na zamówienie z
                            kfc czy pizza hut, czy jeszcze jakiegoś cateringu. tylko wyjmuje
                            sobie kanapkę i do domu wraca na posiłek konkretny.
                            one bidulki zapracowane jak ten mój, zatem o ugotowanym w domu mowy
                            być nie mogło w tygodniu, no chyba że nianie gotowały.
                            • astrum-on-line Re: Tanie obiady 27.02.10, 23:25
                              Mój mąż zje pierogi, makaron i jest zadowolony. DO KFC nie musi
                              chodzić.
                              Volta, nie musisz być z złośliwa.
                  • naturella Re: Tanie obiady 27.02.10, 06:30
                    No, Volta, widać, że Cię z deka ponosismile i z Twojego postu wygląda coś, co mnie
                    śmieszy - mega duma ze spełniania wszystkich zachcianek swojego męża i dzieci.
                    Otóż, ambicją nie każdej baby jest podanie ziemniaków ze schabowym i takie
                    napchanie domowników, żeby się nie mogli ruszać. I nie jest to moim życiowym
                    powołaniem, podobnie, jak mój mąż nie weryfikuje wartości kobiety poprzez
                    obfitość jedzenia, jakie baba mu serwuje. Więc wybacz, ale te teksty o pojekcji
                    były żenujące, bo w życiu nie przyszłoby mi go głowy przenoszenie schabowego na
                    inne obszary życia - a Tobie jednak... I już kończąc dyskusję z Tobą - w moim
                    domu mamy inaczej poustawiane priorytety. Nie wyobrażam sobie, żeby do tego
                    stopnia jedzenie stało się priorytetem, zeby po wyjsciu z samolotu leciec
                    gotowac, zeby przyzwyczaic meza i dzieci do takiej mojej roli itp. No ale moze
                    dlatego, że ja pracuję, z mężem jesteśmy w identycznej sytuacji
                    zawodowo-domowej, mamy takie same obowiązki, i zdarza się, że to mąż mi podaje
                    obiad.
                    • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 07:44
                      już kończąc dyskusję z Tobą - w moim
                      > domu mamy inaczej poustawiane priorytety.

                      tak naturella, pisałaś o tych swoich priorytetach -
                      liczycie się za zakupy, zwracacie i inne takie, nie dziwne w tej
                      sytuacji, że chłopina niewiele je, może mu drogo liczysz?

                      i o wartości kobiety na pewno tu nie decyduje sprawa jedzenia,
                      ty nie przyzwyczajasz męża do podanego obiadu, ja nie przyzwyczajam
                      do tego że go utrzymuję przez parę miesięcy, jego byłą i dzieci.
                      no faktycznie niewymagający chłop


                      wybacz, na takiemu facetowi też by mi się nie chciało nic podać,
                      nie ta ligasmile
                      również pozdrawiam
                      dyskusję kończąc
                      • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 09:01
                        Nie no Volta...
                        Juz mialam sie nie odzywac,machnelam reka,ale po tym,co napisalas do
                        Naturelli,az we mnie zawrzalo!!!
                        Jak mozna komus takie rzeczy pisac?
                        Kobieto,opamietaj sie.
                        Co do obiadow-wyobraz sobie,ze istnieja na swiecie takie
                        miejsca,tacy mezowie,ktorzy nie chca i nie zycza sobie codziennie
                        porcji miesa.
                        Moj maz jest Grekiem ,od dziecinstwa przyzwyczajony jest do tego,ze
                        obiady miesne sa gora 3 razy w tygodniu,a poza tym ryby,owoce
                        morza,duzo warzyw i owocow.I zapewniam Cie,ze nie chodzi po kryjomu
                        do KFC,nie podjada po takim obiedzie ,czuje sie najedzony,bo tak
                        tutaj zywia.
                        I wypraszam sobie takie teksty.Ja sie nie nasmiewam z Twoich dan,z
                        meza tez,wiec nie zycze sobie,zeby robic z mojego cierpietnika,bo
                        nie dostaje takich obiadow,jak Twoj.
                        • kasiasjs Re: Tanie obiady 27.02.10, 09:34
                          To moja chłopina jest chora jakaś jak jada wszystko co wodne, mięsiwo tylko z
                          chłopakami po piwie, w postaci kebaba (taki altruizm we mnie nie wstępuje co by
                          mu schabowe o 3 w nocy smażyć). Na poważnie to jadamy dużo ryb, owoców morza,
                          warzyw, nabiału - ja mięsa nie jem zupełnie, chłopina sporadycznie. Nie podjada
                          w KFC czy innych tego typu miejscach. Nie wyobrażam sobie żeby całe życie
                          podporządkować jedzeniu, facet dwie ręce ma i też może ugotować, tym bardziej,
                          że często się mijamy i nie zawsze jest czas. Gotować lubię, nawet bardzo,
                          gotowanie sprawia mi frajdę, łączenie smaków, zapachy, nie determinuje jednak
                          naszego życia do granic absurdu. Czy to znaczy, że jestem/jesteśmy dziwni a ze
                          mnie zła partnerka?
                          • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:02
                            Nie wyobrażam sobie żeby całe życie
                            > podporządkować jedzeniu,

                            ja również - na gotowanie przeznaczam godzinę czasem niewiele więcej
                            co drugi dzień, czy to jest całe życie wg ciebie?
                            interesujące podejście...

                            nie determinuje jednak
                            > naszego życia do granic absurdu.
                            zjedzony raz dziennie obiad jest absurdem?
                            również interesujące...

                            taki altruizm we mnie nie wstępuje co by
                            > mu schabowe o 3 w nocy smażyć
                            ja też nie znam nikogo takiego

                            facet dwie ręce ma i też może ugotować
                            mój też może, ale nie dotyczy to dzieci jeszcze - zatem... jaka dla
                            nich propozycja?

                            Czy to znaczy, że jestem/jesteśmy dziwni a ze
                            > mnie zła partnerka?
                            ktoś tak zasugerował?
                        • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:21
                          Kobieto,opamietaj sie.

                          ależ opanowana jestem bardzo, to tylko dyskusja, czasem ostra...
                          Co do obiadow-wyobraz sobie,ze istnieja na swiecie takie
                          > miejsca,tacy mezowie,ktorzy nie chca i nie zycza sobie codziennie
                          > porcji miesa.
                          ależ wyobrażam sobie, ale widzę, że ogromne zaskoczenie na forum
                          zaistniało po stwierdzeniu, że są mężowie, którzy chcą codziennie
                          porcji mięsa, czemu się tu tego ludziom odamwia i od podtatusiałych
                          panów z brzuszkiem wytyka?


                          I wypraszam sobie takie teksty.Ja sie nie nasmiewam z Twoich dan
                          może ty, większość jednak się wyśmiewa z naturellą na czele, stąd do
                          niej jakiś tam bardziej cierpki tekst, mam nadzieję że jej jakoś to
                          szczególnie nie obeszło?
                          wyśmiewa się, że jedzenie jest tradycyjne a jak tradycyjne to na 100%
                          tłuste, monotonne? i niezdrowe. i nikt nie przyjmuje, że może być
                          smaczne.

                          ,zeby robic z mojego cierpietnika,bo
                          > nie dostaje takich obiadow,jak Twoj
                          ale czy ja z niego robię cierpniętnika?
                          piszę tylko, że mój w takiej samej sytucaji pewnie by cierpiał?
                          dzieci na pewno.

                          Moj maz jest Grekiem ,
                          mój jakby był grekiem to pewnie też by tak jadł, ale nie jest, i
                          lubi polskie jedzenie, dolmę też lubimy bardzo i jemy w łikendy - na
                          kolacjęsmile
                          a jakby twój mąż chciałby jeść codziennie mięso - to nie dalabyś mu?
                          ja bym dała. i gydby chciał jeść codziennie ryby - to jakby te chęci
                          podzielały też dzieci - to przecież też bym dała. bo nie mam z góry
                          upatrzonej ideologii, dostosowuję repertuar kuchenny do tego co w
                          naszym domu się lubi. kwestie zdrowotnościowe, finansowe, modowe
                          schodzą na drugi plan.
                          i nie spełniam się do tego stopnia w kuchni by gotować każdemu co
                          innego, dlatego wypośrodkowuję między dziećmi a mężem, ja lubię
                          wszysstko co wyjdzie spod mojej ręki więc tu przynajmniej mam luzsmile
                          • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:04
                            Mężuś chce mięsko to ma, jakby chciał rybki to też by miał, a jak Cie poprosi
                            żebyś włożyła czador to też założysz?

                            A moze Ty sama już nie wiesz czego chcesz? Może sama zapomniałaś co lubisz jeść
                            bo założyłaś z góry ze mężusiowi trzeba dać wszystko pod nosek, przecież on
                            pracuje...
                            Eh masakra.

                            Ale jak widać Cię tu nie nawrócimy więc bądź dalej pokorną służką swojego męża.
                            Pozdrawiam i życzę sukcesów w kuchni smile
                            • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 15:02
                              Pozdrawiam i życzę sukcesów w kuchni smile
                              no cóż, wolałabym usłyszeć życzenia powodzenia w heliski,
                              ale skoro dekielek na kuchię ci przycisnęło, to przyjmuję i takiesmile
                              może to sprawi, że jakiieś ciasta zacznę piec?

                              żebyś włożyła czador to też założysz?
                              >
                              czasem zakładam, mam taki niepełny, nie wiem jak to się fachowo
                              nazywa, ale tylko na włosy, na twarz jeszcze nie nabyłam.

                              i zakładam dla picu, mąż mnie nie prosi i nawet nie wie, że tak się
                              czasem na ulicę wypuszczam. mniej za taxi wtedy płacęsmile

                              a skojarzenia masz superanckie - od obiadów do czadoru i bycia
                              służką. długo nad tym myślałaś?

                              mężusiowi trzeba dać wszystko pod nosek, przecież on
                              > pracuje...
                              ja daję obiady w zamian nie muszę myć okien i sprzątać. wydaje mi
                              się to dobry dil. nie lubię sprzątać, a gotowanie to dla mnie
                              pestka, zatem gdyby to mąż miał gotować a ja sprzątać, byłoby dla
                              mnie pozamiatane.

                              rozumiem, że na forum oszczędzanie weszłaś, bo za obiady restauracja
                              podwyższyła ceny a firma sprzątająca okazała się nierzetelna i
                              szukasz drugiej - tańszej. pani do prasowania też zgłosiła chęć
                              podwyżki. a na opiekunkę cię jeszcze nie stać i dlatego nie masz
                              dzieci. trudne takie życie, rozumiem, współczuję.
                              • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 27.02.10, 15:35
                                smile)) też wolę gotowanie od sprzątania... wielokrotniesmile))
                              • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 16:02
                                A nie przesadzasz troszeczkę? Wyciągasz daleko idące wnioski. Ja tam osobiście
                                uwielbiam gotować, a z finansami nie mam najmniejszego problemu. Najmniejszego.

                                Zasłona na włosy nazywa się hijab. Dziwne że funkcjonujesz w kraju gdzie się go
                                nosi i nie wiesz jak się nazywa.

                                Powodzenia w heliskiing życzy instruktorka narciarstwa smile
                                • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 16:30
                                  , a z finansami nie mam najmniejszego problemu. Najmniejszego

                                  nie zazdraszczam, już doczytałam żeś studentka medycyny, rozumiem
                                  już skąd brak problemów finansowych mimo braku możliwości dorabiania
                                  korkamismile(też mam tę branżę w rodzinie)
                                  nie zazdraszczam, tylko w takim razie po co wizyta na tym forum?
                                  chyba że chcesz podzielić się doświadczeniem, jak nie mieć problemów
                                  tym, którzy je mają.

                                  hijab - zapomiałam, wiedziałam, tylko z głowy wyleciało, dzięki za
                                  przypomnienie, pamiętam, że znajomi to kupowali dla swoich polskich
                                  białogłów jako pamiątki, ja mam nieprofesjonalny i stąd brak pamięci.

                                  Powodzenia w heliskiing życzy instruktorka narciarstwa smile
                                  od razu mi milej, właśnie śmigam w przyszłym tygodniu, zobaczymy czy
                                  w ogóle w to wejdę, w końcu mam dzieci.
                                  • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 16:40
                                    Kurde volta, już chciałam nieodpisywać ale nie moge sie powstrzymać.
                                    Dla Twojej wiadomości NIE MAM ANI JEDNEGO LEKARZA W RODZINIE. Lepiej?
                                    Po co Ci te domysły?
                                    Utrzymuje sie bez żadnej pomocy ze strony rodziców i po to jestem na forum, żeby
                                    sie dowiedzieć o gospodarowaniu forsą tego czego nie wiem.

                                    • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 16:52
                                      po co domysły, że założę czador na życzenie męża?
                                      tak wróżysz z forum jak i ja,
                                      tak trafiam jak ty, więc o co irytacja?

                                      a teraz żeby już wyjaśnić, napisz, jak studentka medycyny,
                                      niedorabiająca, bo studia faktycznie słyną z braku czasu na
                                      dodatkową robotę i nie mająca żadnej pomocy ze strony rodziców,
                                      utrzymuje się tak, by zapewniać, że finansowych problemów nie ma
                                      żadnych.

                                      bo to dla mnie jednak ciekawe jest.
                                      czyżby stypendia załatwiały wszystko?
                                      • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 17:26
                                        stypendia, dochód z nieruchomości, renta po zmarłym rodzicu.
                                        Spokojnie wystarcza na utrzymanie i odłożenie sporej jak na studenta sumy
                                        (dzięki forum głównie)
                                        • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 17:41
                                          ok, rozumiem

                                          z nicka jeszcze rozważałam sponsoring, bo tak jakoś hmmm...w tych
                                          ogłoszeniach sexjakichśtam to amanda dość popularna jestsmile
                                          no, ale to żart.
                                          • loginka5 Re: Tanie obiady 27.02.10, 18:01
                                            Volta2 a temat byl TANIE OBIADY
                                          • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 18:13
                                            Przesadziłaś.
                                            • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 20:16
                                              no niekoniecznie, piszesz, że utrzymujesz się bez żadnej pomocy
                                              rodziców.
                                              ja uważam że renta po zmarłym rodzicu to nie jest prezent od
                                              niewiadomo kogo, a już najmniej od państwa, bo twój rodzic
                                              zapracował uczciwie na to, byś świadczenie miała.

                                              gdybś wspomniała, że nie masz problemów finansowych bo pomagają ci
                                              rodzice/rodzic myśl o sponsoringu nie przyszłaby mi do głowy.
                                              a potem jeszcze to skojarzenie z nickiem, sorry
                                          • astrum-on-line Re: Tanie obiady 27.02.10, 23:37
                                            Mało przyjemny żart.
                      • anetapzn Volta przecholowałas 27.02.10, 10:07
                        Przecholowałaś moja droga pisząc naturelli takie teksty.
                        Zastanawiam sie co sie porobiło z tym forum. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt
                        nikomu nie puszczał takich tekstów i było na prawdę fajnie, milo.
                      • nelamela Re: Tanie obiady 27.02.10, 10:07
                        Czytam,czytam i nie wierze...Nie utrzymujesz meza bo on ciebie utrzymuje....Czy to powod do dumy?Moze spelniasz sie gotujac obiady...
                        wlasnie.Ech,zenada.Pozdrawiam.
                        • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:07
                          Moze spelniasz sie gotujac obiady...
                          > wlasnie.
                          trudno by mi było spełniać się przy czymś tak prostym i
                          niewymagającym...
                          spełniam się na polach narciarskich i paru jeszcze innych - ale to
                          nie ten wąteksmile


                          ...Nie utrzymujesz meza bo on ciebie utrzymuje....
                          nie mamy śladem naturelli rozdzielności i nie płacimy sobie
                          wzajemnie, po prostu jesteśmy w jednej drużynie i każdy ma do
                          wykonania swoje zadania, by drużyna mogła funkcjonować. szczególnie
                          narybek
                          • nelamela Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:45
                            Tak Ty to pojmujesz i masz do tego prawo.Dla kogos innego zona pozostajaca na utrzymaniu meza jest zona przy mezu(cos czytalam o klubie zon)?Rozdzielnosc majatkowa jest w dzisiejszych czasach czyms bardzo naturalnym-ludzie zakladajac rodziny maja swoje dzialalnosci,wczesniejsze mieszkania,inne dobra.
                            Moja kolezanka tez kiedys byla zona przy mezu(gotowala obiady,sprzatala mieszkanie i wychowywala dzieci).I to byl jej caly swiat.Maz pracowal-byli jedna druzyna...Obecnie maz przeszedl do innej ligii a ona spiewa zupelnie inaczej.Pozdrawiam.
                            • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:59
                              Obecnie maz przeszedl do innej ligii a ona spiewa zupelnie
                              inaczej.Pozdraw
                              > iam.

                              rozumiem że żony przy dyrektorach i kierownikach/czkach działu mają
                              monopol na pozostawianie z mężami w tych samych ligach, i obchodzi
                              się bez zmiany barw...
                              dziękuję za zwrócenie mi uwagi - rozważę zatem, ale raczej nie
                              skorzystam w tej chwili.

                              a ona spiewa zupelnie inaczej
                              rozumiem, że strasznie jej współczujesz i wspierasz dobrym słowem?
                              bardzo dobra z ciebie koleżankasmile
                              szkoda że ja nie mam wokół siebie takich, dlaczego?

                              a ja wpadłam na wakacje do pl, dzieci zostawiłam dziadkom i ruszyłam
                              w obchód kożanek, które zostały wymienione na lepsze/nowsze modele.
                              żadna z nich nie była wcześniej przy mężu, za to każda przy
                              dyrektorze.
                              i żadna z nich nie śpiewała, jak to jej źle, każda szczerze się
                              wypłakała, a ja wysłuchałam, pocieszyłam, zaproponowałam wyjście na
                              koncert madonny. i na facetów obie sobie pokurwi.. śmy. choć ja nie
                              na swojego. ale tak z solidarności, którą i u ciebie widzęsmile
                              • mazel_tov Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:08
                                to jakas plaga z tym zostawianiem przez mężów? Wiecie co, może za krótko żyje,
                                ale nie znam ani jednego takiego przypadku.
                    • amandaas Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:28
                      podpisuję się rękami i nogami! smile
    • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 09:59
      W Grecji od malego ucza,ze obiad sklada sie z jednej potrawy,a do
      popicia jest woda,bo najzdrowszawink
      Wlasnie-nie mozna wszystkich wrzucac do jednego worka,bo nie wszyscy
      mieszkamy w Polsce .
      Ja mam dzis na obiad risotto z krewetkami,wiec pewnie powinnam sie
      szykowac na to,ze moj maz zaraz po zamiast wyjsc gdzies z
      nami,pojdzie sie najesc porzadnie do KFCwink
      • anetapzn Re: Tanie obiady 27.02.10, 10:12
        vikatl napisała:


        > Ja mam dzis na obiad risotto z krewetkami,

        Mogę prosić o przepis na to risotto? Takie mrożone robaczki, jakie można kupić w
        Polsce też sie nadadzą?
        • ewagorak Re: Tanie obiady 27.02.10, 10:28
          Jak dzieci zostały obgadane, to teraz będziecie się prześcigać, która ma
          lepszego męża? To bardzo nie na miejscu.
          Zwróćcie uwagę na to, ze każda rodzina ma inne priorytety. Jedni ludzie lubią
          dobre jedzonko (nieoszukane), inni wolą dom umeblowany wg najnowszej mody, inni
          wydaja dużo na ubrania, książki, inni wolą podróżować itd.
          • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 10:33
            Zapomnialam jeszcze o cytryniewink
            Pod koniec duszenia nalezy wlac sok z wycisnietej cytryny.
        • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 10:30
          Tez sie nadadza,jak najbardziej.
          Ja kupuje swieze krewetki,bo takie lubie najbardziej i mam je pod
          nosemwink
          Na moja porcje jest ok.pol kilograma swiezych,odliczajac pozniej
          skorupki,mysle,ze 250-300dag Ci wystarczy.
          Gotujesz ryz,najlepiej sypki.
          Na patelni rozgrzewamy oliwe,wrzucamy dwa zmiazdzone zabki
          czosnku,nastepnie pokrojone w plasterki papryki
          (zolta,zielona,czerwona),pol puszki kukurydzy,poddusic chwile.Wlac
          pol szklanki bialego wina,wrzucic krewetki,posoli,popieprzyc,dodac
          tymianek,estragon .Gotowac ok.10 minut.
          Dosypac wczesniej ugotowany ryz,dodac natke pietruszki,wymieszac i
          gotowe!
          Wszystko to zajmuje gora pol goodziny!
          • zonaniezona1 Re: Tanie obiady 27.02.10, 15:40
            Ale wyszukane... smile)) jedzonko... mniam
            Ja się nie dziwię, że jednodaniowe...tu jest wszystko - białko
            zwierzęce, warzywka, winkosmile)...ryż...super ...może kiedyś zrobię -
            ale to na jakieś Świętosmile...
      • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:33
        ,bo nie wszyscy
        > mieszkamy w Polsce .

        ja też nie mieszkam w polsce
        ,bo nie wszyscy
        > mieszkamy w Polsce .
        u nas krewetki tylko w dwóch formach
        żywe w akwarium
        a jak ugotowane to tylk na kolację - takie avokado z krewetkami -
        uwielbiam.

        pojdzie sie najesc porzadnie do KFCwink
        nie wiem, czy byłaś kiedyś w kfc w porze tzw. lunchu. ja owszem, i
        grono facetów w wieku 30-50 lat wyjątkowo liczne. co drugi z
        obrączką na palcu. mój mąż to na pewno nie był, i na pewno żadna do
        takiego się tu nie przyzna, wszyscy najadają się talerzem makaronu
        ze szpinkiemsmile wykwintymsmile

        W Grecji od malego ucza,ze obiad sklada sie z jednej potrawy
        chyba kulinarnie niedaleko od grecji mieszkam i widzę te obiady w
        formie jednodaniowej - talerz tłustej zupy z ugotwanym w niej
        kawałkiem mięsa i do tego mnówstwo,mnóstwo chleba(takie okrąglaczki
        lub placki - nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale nie lavasze)
        czy u was też tak wygląda taki obiad?
        dla nas to nie obiad, my byśmy się czymś takim nie najedli.
        ale rozumiem, że ludzie tutaj tak uczeni od małego przyjmują to.
        i nigdzie nie ośmieliłabym się napisać, że tak jest lepiej czy
        gorzej, jest po prostu inaczej a ja wobec tej inności wyrażam
        zdanie, że my lubimy po polsku, tradycyjnie. i też nigdzie nie piszę
        że to lepiej czy gorzej - po prostu inaczej.

        • anula36 Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:47
          zafiksowalas sie na tym KFC.
          A nie przyszlo Ci do glowy ze nie kazdy w godzine lunchowa jest w stanie obrocic do domu zjesc i wrocic do pracy? I moze nie ma dookola wielkiego wyboru, a w KFC przynajmniej sie nie struje?
          Nie kazdy tez chce/moze/potrafi glodowac caly dzien w imie domowego obiadu/ oszczednosci/zadowolenia zony.
        • vikatl Re: Tanie obiady 27.02.10, 11:48
          A zdradzisz,gdzie mieszkasz?
          Bo spokoju nie daje mi,gdzie jest ten kraj,w ktorym ciezko
          wieprzowine kupic(strefa euro)
          Myslalam o Turcji,ale raczej nie...
          Bo to juz nie unia.
          U nas czyms w rodzaju placka zawijanego jest pitta.Ale zapewniam
          Cie,ze tym mozna sie najesc.
          Grecka kuchnia jest prosta,smaczna i ma wiele dan
          jednogarnkowych,ale sycacych i zarazem lekkich.
          • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 13:35
            nie mieszkam w strefie euro, dlatego masz trudności z lokalizacjąsmile
            generalnie chyba niedaleko grecji, ciepłe morze i palmy - choć śnieg
            był i szkoły nam pozamykali na kilka dni.
            podałam tylko w euro ceny, bo nasza jakby 1 zł to jest 1 eruo, więc
            tak mi łatwiej pisać, bo wtedy wszyscy wiedzą o jaką w złotówkch
            kwotę chodzi.
        • mazel_tov Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:53
          Jak widzę, mamy na forum twarde zawodniczki, które lubią kopanie po kostkach...

          Co do tego KFC - jak facet nie bierze z domu nic do jedzenia, to leci na lunch
          tam gdzie ma najbliżej. Nie oznacza to wcale, że zona w domu daje mu tylko
          makaron ze szpinakiem i chłopaczyna bardzo z tego powodu cierpi. Jak
          wielokrotnie pisałam, oduczyłam swojego chłopa jeść tyle mięsa, bo przy jego
          trybie życia to niezdrowe. Pracuje umysłowo, cały dzień za biurkiem, a jedyny
          ruch to sprint na spotkanie. Wczoraj dostał na obiad stek z polędwicy wołowej
          200 gramowy i płakał, że mało, ale to i tak było 200% tego, co mu się dziennie
          należy.

          Co do wychowywania dzieci, pozwoliłaś sobie Volta na naprawdę głupią uwagę na
          temat cudzych. Że grube. A jak twoim zdaniem wygląda niemowlak i 4-5 latka?
          Skóra i kości? Swoich już nie pamiętasz?

          I powinnaś przeprosić naturelle, nawet ja tak uważam, a mam spory limit
          tolerancji na dosrywki.
          • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 14:07
            pozwoliłaś sobie Volta na naprawdę głupią uwagę na
            > temat cudzych. Że grube.

            no, nigdzie nie napisałam, że dzieci są grube. napisałam, że
            porównałam sobie zdjęcie dziecka z wyglądem moich dzieci i wyszlo
            mi, że moje tak przez większość z was uważane za tłustoiniezdrowo
            jedzące są szczupelejsze niż te dzieciaki ze zdjęcia. to była uwaga
            do pani co zdjęcia daje na net przypadkowym osobom, która mi wizje
            zabójczego cukru w owocach snuła.
            a tymczasem dzieciak z watą w zębach - w myśl zasad zdrowego
            żywienia pewnie podane przez nią 40 minut przed głównym posiłkiem.
            nie dziwne zatem ze takiemu dziecku pełen obiad się już nie mieści,
            po takiej wacie.

            i nie muszę sobie nic przypominać, mam w domu 5 latka, je prawie
            wszystko i masz ci los, szczuplejszy niż te zdjęciowe dziecko.
            rozumiem, że jak się teraz pisze, że dziecko jest mniej szczupłe to
            jest to obraza jakaś? wyluzuj.

            I powinnaś przeprosić naturelle, nawet ja tak uważam, a mam spory
            limit
            > tolerancji na dosrywki.
            >
            co do naturelli - kojarzę ją z forum macochowego, kojarzę jej
            dylematy i problemy z facetem z przychówkiem. pisze już od bardzo
            dawna na forum, zatem chyba się liczy z komentarzami również mniej
            miłymi, tym bardziej, że sama w swoich wpisach subtelna nie była.

            w życiu bym się nie spodziewała takiego ataku na siebie za to, że
            chcę podać w domu obiad - normalny. dla mnie. to znaczy do tej pory
            tak myślałam, że normalny, ale widzę że z moimi przyzwyczajeniami
            wyleciałam poza normę. mnie to nie przeszkadza, kompeksów z takiego
            powodu się raczej nie nabawię.
            • mazel_tov Re: Tanie obiady 27.02.10, 20:23
              Volta, na tym forum naturella nie poruszała tematu macochowego. Ja wiem, że
              wyszukac sobie można itd, ale nie powinnaś była tego pisać. Czy to jest wiedza
              tajemna, że przekroczyłaś granicę?

              Naturella nie jest miss sympatii, bo to twarda laska, podobnie do ciebie, ale
              minimum babskiej solidarności podpowiada, że cudze brudy zostawia się w spokoju.
              W życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby wyciągać wynurzenia dziewczyn które
              piszą również na tym forum i używać ich jako tekstów koszących. Tak się po
              prostu nie robi. Zachowałas się głupio. Osobiście żałuję, że muszę zmienić o
              tobie zdanie.
              • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 21:08
                przecież naturella na tym forum osobiście napisała o rodzielności, o
                alimentach i byłej żonie.
                żadna to wiedza tajemna z forum macochowego.

                i nie uważam że są to jakieś brudy - drugi mąż czy druga żona to
                raczej teraz taka norma jak jednodaniowe obiady.
                nie ma się czego wstydzić, natomiast niektórzy pozalają sobie
                niedopasowywać się do tego typu norm.

                mazel - na mój temat możesz mieć zdanie jakie sobie chcesz,
                naprawdę, i możesz je zmieniać w zależności od tego, na jaki temat
                rozmawiamy.

                co do wyszukiwarki - na forum nigdy z wyszukiwarek wiedzą się nie
                podpieram, a naturellę pamiętam jak na forum z tym swoim nickiem się
                pojawiła i jakoś ją zapamiętałam. a że ostatnio tu właśnie sporą
                częśc forumek wprawiła w zdziwienie info o zwracaniu sobie z mężem
                za zakupy kasy -to się podparłam tym, jakże pozamertyorycznym faktem.

                i jeszcze o tekstach koszących - może nie są miłe, ale jak się
                samemu kosi to i można być skoszonym, taki lajf, przy czym to jest
                ciekawe bardzo, że to ja mam wrażenie bycia tu koszoną w temacie
                pełnych obiadów. tak to rozpaliło dyskusję, a dla mnie to takie
                prozaiczne i normalne. oczywiście mogłam nie brać w niej udziału i
                wówczas może nie dowiedziałabym się że jesteśmy obżartuchami, mamy
                zły bmi, nafaszerowani jesteśmy zgniłymi cukrami, wycofani, robotnicy
                (czy to coś złego?), nieudolni wychowawczo i tak doszliśmy do służki
                w czadorze.
                ja zdziwiona nie jestem, bo takie jest forum, w moim pierwszym tu
                wpisie użyłam skrótowego hasła niewymagający domownicy i może
                zabrakło słowa "kulinarnie" - ale to też niewiele by dało, i każda
                polędwiczka w folii zrobiona przez naturellę jest stokroć bardziej
                wymagająca kulinarnie niż moja polędwiczka nie zrobiona w folii,
                nawet mi się ta dyskusja podobała i pomogła przetrwać czas grypysmile

                bardzo to ciekawe.
                • mazel_tov Re: Tanie obiady 27.02.10, 21:30
                  W sumie polędwicę też zawijam po obsmażeniu w folię, bo to jedyny znany mi
                  sposób na to, żeby została soczysta i mocno różowa (ale nie czerwona) w środku.

                  Volta, ja tam nie wdawałam się w dysputy nad zdrowotnością czy słusznością
                  takiego zywienia. Każdy se orze jak lubi, chociaż niektórzy robią to dziwnie.
                  Dyskusję wywołał nie sam system zywienia, co sposób w jaki go opisałaś i
                  dosrywki rzucane co chwila.

                  Ale w sumie to normalne, jak w jednym miejscu jest za dużo bab z wolnym czasem.

                  "mazel - na mój temat możesz mieć zdanie jakie sobie chcesz,
                  naprawdę, i możesz je zmieniać w zależności od tego, na jaki temat
                  rozmawiamy."

                  Jakie to słodkie, tumiwisizm.



                  I na koniec, bo już się chyba wypaliłam w temacie. Jednak cię to ruszyło, skoro
                  wymieniłaś za jednym razem wszystkie negatywne okreslenia jakie tutaj padły
                  odnośnie waszego stylu życia. Jak się ma w dupie, to się nie smaży odpowiedzi
                  wyjaśniająco-dosrywajacych długości listu do rodziców pisanego z kolonii.
                  • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 22:48
                    Jakie to słodkie, tumiwisizm.

                    nie to zupełnie nie to.
                    dopuszczam sytuaję, że mamy zbieżne poglądy na taki czy inny temat i
                    zupełnie inne na tematy kolejne.
                    w zależności od zbieżności sympatia do rozmówcy rośnie bądź maleje.
                    i np. o ile gdzieś poszło na noże, to w innym temacie znów się
                    zgadzać możemy i bez zaszłości dyskutować sobie dalej.
                    skoro
                    > wymieniłaś za jednym razem wszystkie negatywne okreslenia jakie
                    tutaj padły
                    > odnośnie waszego stylu życia.
                    nie, nie ruszyło, po prostu zrobiłam podsumowanie, bo dla mnie mam
                    wrażenie że nie widzisz, że został przeprowadzony atak zmasowany - a
                    że to mój jadłospis został poddany krytyce a nie czyj inny, to się
                    bronięsmile

                    Jak się ma w dupie, to się nie smaży odpowiedzi
                    > wyjaśniająco-dosrywajacych długości listu do rodziców pisanego z
                    kolonii
                    ależ opinie innych zawsze mnie ciekawią, po to się chyba jest na
                    forum, ja się tymi z tymi opiniami bardzo chętnie zapoznaję, ale
                    chyba nie wierzysz, że pod wpływem tych tekstów zacznę zmieniać menu
                    mojej rodzinie na makarony - bo ktoś uznaje to za wykwinte. ale
                    podyskutować mogę - i to chętnie

                    co do długości - piszę bezwzrokowo wszystkimi palcami, więc mi to
                    szybko idzie, żeby szło jeszcze szybciej - nie używam dużych litersmile
                    no i jestem chora, więc mam sporo więcej czasu na dysputy, nawet na
                    dworze nie byłam, to sobie gadam.
                    a że rozmówców dużo - to już inna sprawasmile

                    W sumie polędwicę też zawijam po obsmażeniu w folię, bo to jedyny
                    znany mi
                    > sposób na to, żeby została soczysta i mocno różowa (ale nie
                    czerwona) w środku.
                    >
                    piszesz o polędwicy wołowej czy wieprzowej?
                    ja polędwiczki wieprzowe robię bez folii, i chyba generalnie w
                    prostszym wydaniu, a też jest soczysta - a czy różowa już nie
                    pamiętamsad o ile schab mogę tu kupić, to o polędwiczkach mogę
                    zapomnieć i jak widać, zapomniałam, nie pamiętam jakiego była
                    koloru...
                    • mazel_tov Re: Tanie obiady 27.02.10, 22:56
                      wołowej. z wieprzowymi się nie gimnastykuje.
    • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:09
      Ja nie mogę pojąć jak można być dumnym z pewnego -jak dla mnie - upośledzenia
      kulinarnego dzieci, w które samemu się je wpędziło (bo jakoś mi się nie chce
      wierzyć, że dwójka dzieci urodziła sie zaprogramowana na niechęć do podstawowych
      produktów żywieniowych w Polsce jak np. kanapki czy też nieuznawanie mięsa z
      zupy za mięso - o czym pisała Volta2. Dzieci wielu potraw nie lubią jak są małe,
      ale z czasem z tego wyrastają, rodzice uczą je, że je się różne rzeczy).

      Nie wyobrażam sobie, by jadąc do kogoś w gości brać ze sobą własny prowiant albo
      wcześniej specjalnie karmić potomstwo, bo u ludzi nic nie zjedzą. Wiadomo, nikt
      nie jedzie w gości po to, by się rzucić na jedzenie, ale choćby spróbowanie
      potraw, które podadzą gospodarze należy moim zdaniem do dobrego wychowania. Nie
      po to ktoś się trudził przygotowując potrawy, ab gość nimi wzgardził.

      Ponadto nie wyobrażam sobie co będzie, jak dzieci zaczną jeździć na kolonie,
      obozy, zielone szkoły. Też nic nie zjedzą? A może Volta będzie wtedy robić u
      organizatora awantury, że jedzenie było niedobre, bo na obiad była zupa i
      knedle, a na śniadanie kanapki z serem żółtym?

      Uważam, że nie przyzwyczajanie dzieci do pewnych potraw i zachowań (czasem
      zwyczajnie wypada się czymś poczęstować) to normalne uczenie dzieci do życia w
      społeczeństwie. Nie muszę uwielbiać np. klusek z serem, ale jeśli jako dziecko
      poszłam do koleżanki i mama tejże koleżanki podała i jej i mi porcję tego
      jedzenia, to je zjadłąm - choćby po to, by nie robić komuś przykrości. Nie piszę
      o sytuacjach ekstremalnych - że np. nienawidzę kaszanki i naprawdę jej nie zjem,
      ale o potrawach, ktore dla nas są "zjadliwe" choć niekoniecznie ulubione.

      Ale z postów Volty wynika, że prawie każda potrwa jest dla jej dzieci "niejadalna".

      I jeśli w swojej rodzinie również z taką wyższością mówi o tym że jedyny słuszny
      obiad składa się z mięsa, dwóch dań i deseru, a jej dzieci to podchwycą i tym
      samym tonem będą uświadamiać kolegów u których przypadkiem się znajdą w porze
      obiadowej a tam na obiad tylko knedle, to zwyczajnie nie zaskarbią sobie
      sympatii domowników.
      • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 12:45
        no, wróciłam od garów, między moim ostatnim wpisem, przeczytaniem
        nowych uwag i wejściem do tego wpisu zrobiłam już drugie danie- u
        nas dziś pulpeciki z ziemniakami i szpinakiem - na specjalne
        życzenie młodszego, czeka na nie już dłuższy czas. inna sprawa, że
        zupa z wczoraj.

        to a propos tego całego dnia w kuchnismile
        bo jakoś mi się nie chce
        > wierzyć, że dwójka dzieci urodziła sie zaprogramowana na niechęć
        do podstawowyc
        > h
        > produktów żywieniowych w Polsce jak np. kanapki czy też
        nieuznawanie mięsa z
        > zupy za mięso - o czym pisała Volta2.
        nie czytałaś dokładnie(fakt, dużo się tego zrobiło) - tylko jedno z
        dzieci takie się urodziło.
        drugie je w zasadzie większość rzeczy, szyneczki i kiełbaski no i
        kanapki bardzo lubi. lubi nawet parówkismile
        wyjaśniałam, że schizy dotyczą tyko starszego syna. i on też powoli
        wyrasta, choć bardzo powoli.

        Nie wyobrażam sobie, by jadąc

        Ponadto nie wyobrażam sobie co będzie,

        no cóż, za mało książek w dzieciństwie czytałaś i wyobraźnia się nie
        wykształciła... musisz to koniecznie nadrobić


        jeśli w swojej rodzinie również z taką wyższością mówi o tym że
        jedyny słuszn
        > y
        > obiad składa się z mięsa, dwóch dań i deseru,
        u nas to nie żadna wyższość tylko norma - taki obiad, i nikt o tym
        dysput nie prowadzi, pytają tylko co dziś za zupa, co dziś na
        drugie - i finito. nie pytają tylko, czy jest coś na drugie
        • taka-sobie-mysz Re: Tanie obiady 27.02.10, 22:29
          volta2 napisała: inna sprawa, że rzadko
          > używam mięsa do gotowania. raczej kostki i nie mylić z knorrem

          Ooooo, to ciekawe. Bo wcześniej pisałaś :"zupa na kostce - to nie zupa"
          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,89594786,107850527,Re_Tanie_obiady.html
          • volta2 Re: Tanie obiady 27.02.10, 22:52
            używam kostki(zdrobnienie od kość) - nie knorra(ja wiem, że
            niektórzy o takich tylko słyszeli i dlatego zrobiłam zastrzeżenie),
            tylko takiej wołowej, albo kurczęcej - typu kawałek korpusa,

            na mięsie to tylko rosół,
            czasem mam okrawany schab i na tym też gotuję

            także dalej podtrzymuję, że zupa na kostce(w domyśle knorra czy
            winiar) to nie zupa.
            • myszmusia Re: Tanie obiady 28.02.10, 06:21
              > także dalej podtrzymuję, że zupa na kostce(w domyśle knorra czy
              > winiar) to nie zupa.

              i tu to sie zgodze o niebo lepiej ugotowac zupe z samych warzyw na przykładsmile
              I czytac skład tego co sie kupuje smileto oszczedniej bedzie, nie wyda sie tyle na lekarzy i leki.
              bo "jestes tym co jesz"smile czyli oszczedzanie(pieniedzy i pozorne czasu) nie powinno byc kosztem zdrowia.A pozorne oszczedzanie czasu jest przy tych knorrach bo garnek bulionu domowego mozna nie gotowac codzinnie, tylko co jakis czas i miec gotowa "baze" na zupy czy sosysmile
              • naturella Re: Tanie obiady 28.02.10, 18:51
                Volta, jestem wielkoduszna, i nie zamierzam po Tobie pojechać, uznam, że miałaś
                słabszy dzień i Ci się ulałosmile bo doprawdy, fakt rozdzielności majątkowej i
                istnienia byłej żony ma wyjątkowo wiele wspólnego ze sposobem odżywiania się.
                Wykazałaś się niestety, kochana, wielką agresją i małostkowością... Natomiast
                zapędziłaś się trochę, jak chodzi o wyciąganie rzekomych problemów z
                przychówkiem mojego męża (notabene, ma jednego, dawno już dorosłego,
                studiującego i samodzielnie utrzymującego się syna), o których to niby pamiętasz
                z forum Macochy - tylko tak się składa, że na tamtym forum pisałam wiele, wiele
                lat temu i jakoś nie sposób uwierzyć, że nie korzystając z wyszukiwarki
                zapamiętałaś mojego nicka, jednego z kilkuset, i to sprzed lat - ilu? Czterech,
                pięciu? Wiesz, też mogłabym kpić z tego, że mąż Cię utrzymuje, że nie potrafisz
                zarobić nawet na swoje rajstopy, tak jak Ty pozwoliłaś sobie na kpiny z tego, że
                mój mąż był bez pracy kilka miesięcy - ale nie robię tego, bo wydaje mi się to
                nieadekwatne do tematu i w ogóle podłe. Ja jestem tylko dumna z tego, że nasz
                domowy budżet toczył się dalej, mimo, że mąż nie miał pracy - czy u Ciebie też
                by tak było? Więc może powściągnij swoje kpiny, bo to naprawdę nieadekwatne do
                tematu. A co do rozdzielności majątkowej, doprawdy nie dziwię się, że Tobie nie
                byłaby na rękę - i tylko tyle złośliwości z mojej stronysmile)) - ale naprawdę fakt
                rozdzielności nie jest czymś wyklętym i niesamowitym, jak Ci się wydaje, w moim
                środowisku i rodzinie nawet dość powszechny i wygodny. No i to tyle. Z tematu
                obiadowego widzę zeszło na wyciąganie brudów - no cóż... Zluzuj troszkę, to
                zaraz milej się zrobi.
                • volta2 Re: Tanie obiady 28.02.10, 20:14
                  z forum Macochy - tylko tak się składa, że na tamtym forum pisałam
                  wiele, wiele
                  > lat temu i jakoś nie sposób uwierzyć,

                  uwierz, że pamiętam twojego nicka i twoje problemy z tamtych lat, ja
                  na forum jestem tyle ile ma moje starsze dziecko+prawie rok ciąży
                  czyli 9 m-cy i trochę przed zaciążeniem.(w sumie to jakieś 8 lat,
                  początkowo miałam chyba innego nicka, zresztą na macochach nigdy nie
                  pisałam, nie mam tam zgłoszonego akcesu, więc nie dziwne, że dla
                  ciebie mogę być anonimowa, ale akurat ty dla mnie nie i sporo innych
                  macoszek, niektóre już same z tego co niedawno doczytałam są
                  kolejnymi exiarami swoich facetów)

                  wiem, że pojawiałaś się ze swoim nickiem zanim weszła na rynek
                  naturella ze swoimi produktami i nawet ktoś ci proponował zgłoszenie
                  się do nich z protestem, copyright czy czymś w tym stylu.
                  a nick zapamiętałam, bo jest świetny.(najlepszy nick na forum to
                  były miętowe loczki, które zniknęły i zaraz potem pojawiłaś się ty,
                  przynajmniej na tych forach, na których ja bywałam, stąd mam takie
                  skojarzenia, pamięć mam cholernie dobrą)
                  zresztą chyba można sprawdzić czas odpowiedzi na twój wpis, nie
                  pamiętam, czy odpisałam prawie natychmiast(chyba tak?), a to nie
                  starczyłoby czasu na odkopanie wątku sprzed 5 lat?

                  nie mam w zwyczaju rozmówcy traktować jakoś bardzo osobiście i nie
                  prześwietlam zanim dam odpowiedź, ale faktycznie spotakałam się z
                  takimi akcjami nawet tu na tym fourm, gdy ktoś tam pisze, żeby
                  najpierw sobie zobaczyć przez wyszukiwarkę co ze mnie za osoba.
                  ale ja tak nie robię, zabrakłoby mi czasu, wolę sobie poczytać w tym
                  czasie ciekawe dyskusje.
                  ja nie używam wyszukiwarki ale myślę, że skoro pisałaś o tym dawno
                  temu, to chyba by mi teraz to nie wyskoczyło? inna sprawa, że
                  problemy macoch są ponadczasowe i prawie wszędzie takie same, ale to
                  już inna sprawa.


                  że nie potrafisz
                  > zarobić nawet na swoje rajstopy,
                  nieee, no w mojej szkole płacą słabo ale nie aż tak, żebym na
                  rajstopy nie zarobiła? jutro tam zadzwonię w sprawie pita to się
                  spytam, czy ostatnio jakieś obcinki pensji były.

                  co do reszty twoich uwag i złośliwości nie takich znów złośliwych -
                  pozwolisz, że nie będziemy bić piany. w imię luzu o którym
                  wspominasz.
                  • naturella Re: Tanie obiady 01.03.10, 08:46
                    Ok. W takim razie peace smile dla dobra forumsmile
                    • volta2 Re: Tanie obiady 01.03.10, 15:14
                      ok, peacesmile
                      • czekolada72 Re: Tanie obiady 07.02.11, 11:36
                        Podciagam ten watek, bo chyba bardzo na czasie smile
    • nighthrill Re: Tanie obiady 07.02.11, 14:08
      Jesteśmy weganami.

      Wczoraj na obiad:
      - zupa krem marchewkowo-selerowa z grzankami razowymi ( 1 marchewka, 1 duża cebula, 1 duży seler, przyprawy, kilka łyżek oleju, grzanki z czterech kromek razowca)
      - makaron penne ze szpinakiem i sosem orzechowym ( 3/4 paczki penne, tafla mrożonego szpinaku Hortex, paczka orzeszków solonych z Tesco za 1,19zł, kilka zielonych oliwek)

      Dziś:
      - ziemniaczki curry, tofu na ostro panierowane w mące kukurydzianej, kasza gryczana niepalona, pomidor ze szczypiorem ( 6 ziemniaków, 1 cebula, przyprawy, odrobina oleju, pasta z ostrej papryki Rolnik, kilka łyżek mąki kukurydzianej, 4 garście kaszy gryczanej niepalonej).

      Jutro:
      - żurek na zakwasie ( butelka 1,39zł) z ziemniakami, cebulą i pieczarkami
      - papryki faszerowane ryżem i brązową soczewicą plus sos pomidorowy
      - szarlotka sypana

      Tanio, zdrowo, beztłuszczowo!smile
    • taba18 Re: Tanie obiady 28.02.11, 12:49
      Pisałam na forum WDPD, ale wrzucę jeszcze tutaj, może ktoś skorzysta. Niedrogie, smaczne i zdrowesmile

      1. Pasta sezamowa. Pyyycha. Rewelacyjna do pieczywa, ale też do podjadania, gdy najdzie ochota na coś słodkiegosmile
      - nieprażone ziarno sezamu - robię zwykle z połowy paczki cyli ok. 15dag, ale wychodzi malutka miseczka, więc można użyć całej paczki,
      - syrop klonowy, ew. miód (ja używam syropu z agawy)
      - olej sezamowy (ja używam oliwy z oliwek).
      Sezam lekko podprażyć na patelni cały czas mieszając - to ważne, bo szybko lubi się przypalać. Nie może się zabązowić, bo pasta będzie gorzka! Lekko ciepły sezam (lub ostudzony) mielimy w młynku do kawy. Wysypujemy jednorazowo po ok. 3 łyżki, żeby dobrze się zmielił. Przekładamy do miseczki, dosładzamy, dodajemy olej (w jednym z przepisów było napisane, że 2łyżki oleju na 10łyżek sezamu, ale ja daję mniej). Miskujemy krótko i gotowe. Zajmuje mi to mniej czasu niż pisanie tego przepisusmile Przechowuję w lodówce.
      2. Pasta ze słonecznika - robi się błyskawicznie. Łuskany słonecznik podprażam na patelni z solą. Po lekkim przestudzeniu dodaję trochę wody (można także oliwę) i blenderuję na pastę. Można także po uprażeniu zmielić w młynku jak sezam (pasta bedzie wtedy bardziej jednolita)i połączyć z wodą i oliwą. Ja lubię taką pastę przez przypraw (tylko sól), ale można doprawiać np.suszonym ziołami, papryką.
      3. Pasztet...Jest dużo wariantów, zależy co jest w domusmile
      Na noc namaczam fasolę lub cieciorkę (można też łączyć, ale gotujemy osobno), drugiego dnia gotuję (bez soli), cieciorkę ok. 60-90min. Po odcedzeniu i lekkim przestudzeniu (lub jak jest już zmina) dodaję wyciśnięty czosnek, doprawiam solą, pieprzem, majerankiem, papryką slodką, może być bazylia... Wszystko wrzucam do malaksera i blenderuję na gładką masę. Dodaję podsmażona cebulę. W tym momencie mam smaczną pastę do chlebasmile Jeśli chcę mieć pieczony pasztet dodaję jeszcze jajko (niekoniecznie),trochę tartej bułki i oliwy. Piekę w keksówce ok. 40-50min. Przed pieczeniem wierzch smaruję oliwą, można oprószyć np. razowa mąką.
      To jest najprostsza wersja wegerariańskiego pasztetu.
      Do blederowanej masy można także dorzucić np. ugotowane warzywa np. marchewkę, seler, pietruszkę, zmielone pestki dyni, sezamu, natkę pietruszki.
      My lubimy kanapki : chleb razowy+pasztet+kiszony ogórek. Moja niespełna czterolatka uwielbia te pasty/pasztety.
      4. Pasta z soczewicy. Gotuję czerwoną lub żółtą soczewicę w niewielkiej ilości bulionu, tak żeby w czasie gotowania bulion zdążył odparować (zalewam soczewnicę tak, aby bulion sięgał ok. 2cm ponad ją).Soczewicę rozcieram (lub blederuję) i dodaję podsmażoną na oliwie cebulę. Gotowe. Takiej masy używam też do razowych pierogów. Soczewicę z cebulą mieszam wówczas z ugotowaną kapustą kiszoną, dodaję majeranej, kminek.
      • taba18 Re: Tanie obiady 28.02.11, 12:50
        Dopiero zobaczyłam, że to wątek "Tanie obiady", a nie "Tanie dania", ale może zostanie mi wybaczonewink
    • evel-inam Re: Tanie obiady 04.10.11, 10:20
      super menu smile) naprawde pomocne
      ja moge jeszcze dodac od siebie
      ziemniaki , jajko i sos koperkowy starcza na dwa dni smile) żurek pożywny i syty oraz jak zostaja zieniaki to zapiekanka ziemniaczana z cebula i boczkiem
      • frytka_81 Re: Tanie obiady 21.10.11, 20:00
        O rany, ale dyskusja tu była tongue_out masakra
        Ja tam nie wiem, ale nawet psu gotuję jedzenie, więc nie rozumiem, czemu dzieciom i mężowi to jest źle gotować obiady tongue_out
        Wątek zapowiadał się ciekawie, ale ot było na półtorej strony big_grin
    • smacznie-oszczednie Sposób na bazę pod zupy ( tylko 1zł za 2os!) :) 04.11.11, 15:14
      To ja podzielę sie dzisiaj z Wami moim pomysłem na własne mrożonki - zupy.
      Na pomysł wpadłam, gdy kolejny raz pochłaniałam mrożonkę Hortexu. Pomyślałam, że przecież sama mogę umyć, obrać i pokroić warzywa, a później podzielić je wg własnego uznania.

      Zrobiłam 6porcji każda z nich ma być podstawą/gotową zupą dla 2osób (mnie i mojego Partnera wink ). Koszt każdej z nich to około 1zł.Można w momencie gotowania dodać kaszy/ryżu/makarony/ziemniaków, czy koncentratu i np. kawałeczek mięska smile Ale to już według własnego gustu.

      Do warzywniaka wybrałam się w celu zakupu następujących produktów:
      cebula dymka - 1,79zł/sztuka (zużyłam 1/2)
      4 średnie marchewki (0,5kg) - 0,36zł
      3 średnie pietruszki (200gram) - 0,60zł
      8 małych pieczarek - około 0,50zł
      brokuł - 2,79
      por młody - 0,99 (zużyłam 1/2)
      seler - 1/4 - około 0,5zł


      Z wymienionych powyżej produktów przygotowałam gotowe mieszkanki warzyw do zamrożenia (wyszło 6 woreczków). Całość podstawy kosztowała 3,36 (+2,79 brokuł, którego większość wylądowała tylko w jednej zupie) a to daje 0,56zł za jedną zupę (1,02zł jeśli liczyć z brokułem). Warzywa umyłam, obrałam, pokroiłam na kawałeczki i wrzucałam do woreczków w proporcji:
      2 garści marchewki
      pół garści pietruszki
      łyżka selera
      pół garści pora
      łyżka dymki
      Pieczarki i brokuły blanszowałam (wrzuciłam na 2-3minuty do wrzątku, odcedziłam, wysuszyłam) i dodałam brokuły w większości do jednego woreczka (po 2 różyczki dodawałam do innych woreczków) i pieczarki w większości do jednego woreczka (po 3plasterki do reszty woreczków).


      Sposób łatwy, szybki i tani smile Pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze smile Dobry i dla osób planujących swoje wydatki i posiłki, jak i dla tych, które chciały by mieć zawsze pod ręką coś na awaryjne, pyszne danie wink

      Pozdrawiam! smile




      -----------------------------------------------------------
      Więcej tutaj Tekst linka - mam nadzieję, że komuś przydadzą się moje pomysły smile

      Blog mam zamiar sukcesywnie rozwijać, więc pewnie każdy znajdzie tu wkrótce coś dla siebie smile
    • sawa1983 Re: Tanie obiady 04.02.12, 18:30
      Zapiekanka cebulowa
      cebula - 3 duże żółte i 2 duże czerwone
      tłuszcz gęsi lub zykły olej
      śmietana - mały kubeczek
      2 jajka
      przyprawy: sól, pieprz, papryka pikantna i co kto lubismile
      Na patelni z tłuszczem z papryka duszę cebulę, później przenoszę to do naczynia żaroodpronego. polewam śmietaną z dwoma roztrzepanymi jajkami i przyprawami. Zapiekam 30 minut w temp. 200 stopni. Jeśli wydaję się za mało sycące proponuję dodać również zapieczoną w piekatniku kiebaskę.

      Zupa pikantna
      kurczak 0,5 kg
      cebule 3 sztuki
      tłuszcz gęsi lub zwykły olej
      pomidory 1 puszka
      przyprawy: pikantna papryczka, czosnek, sól pieprz i co kto lubismile

      W dużym garnku rozpuszczam tłuszcz gęsi, dodaje paryczki ostre dla podkreślenia smaku, wrzucam grubo pokrojone cebule po chwili dorzucam kurczka w małych kawałkach. Wszystko smaży się ok. 5 minut, dodaję czosnek, sól, pieprz i wlewam pomidory. Doprawiam w razie potrzebyu ulubionymi przpyrawami. Duszę ok. 20 minut, mieszając w razie potrzeby. Bardzo pożywna i rgrzewająca potrwa. Jeśli doda się więcej pomidorów wychodzi coś na kształt zupy.
      • mrowka_r Re: Tanie obiady 13.02.12, 14:30
        durszlak.pl/akcje-kulinarne/obiadowanie-za-ostatni-grosz/wpisy-w-akcji
        • sylwiam_m Re: Tanie obiady 17.02.12, 15:46
          Dzisiaj wyszedł mi tani i fajny obiad. Kotleciki z kaszy gryczanej+warzywa na gęsto

          Na 3-4 osoby
          -paczka mrożonych warzyw z biedronki
          -2 woreczki kaszy gryczanej
          -kostka-ok250 gram sera białego
          -2 cebule
          -troczę pestek słonecznika(niekoniecznie)
          -odrobina mleka,oleju, cytryny i mąki
          -1 jajko
          Warzywa do garnka , podlać trochę mlekiem, doprawić, poddusić.
          Ugotować kaszę, jeden woreczek potraktować blenderem, cebulę pokroić i przeszklić.W misce wymieszać kaszę , ser, cebulę, jajko, pestki słonecznika.Doprawić, formować kotleciki, smażyć.W międzyczasie doprawić warzywka cytryną, można trochę zaklepać mąką.Podawać, smacznego! Brzmi może skomplikowanie ale całe przygotowanie bez gotowania kaszy to max.1/2 godz.
    • kamak23 Re: Tanie obiady 18.02.12, 16:38
      u nas tanie obiady w czasach kryzysu dla 2 osób to:
      -śledzie w śmietanie z ziemniakami gotowanymi w mundurkach (koszt to ok 5 zł dla 2 osób)
      -gotowane udka z kurczaka z ryżem i tartą marchewką (też kilka zł)
      -wątróbka drobiowa z ziemniakami i ogórkiem kiszonym (kilka zł)
      -flaczki z żoładków drobiowych (naprawdę tanie danie)
      -pieczony mintaj lub morszczuk z ryżem lub ziemniakami i surówką np. pomidorami z cebulką
      -placki ziemniaczane ze śmietaną
      -naleśniki z domowym dżemem
      -racuchy
    • lwica_na_vege Re: Tanie obiady 26.02.12, 12:34
      mój przepis na tani obiad to hurtowy zakup jednego produktu i sporządzenie z niego różnych wersji. Dla przykładu z 2 kg buraków robię barszcz czerwony a ugotowane buraczki zostają mi do zasmażenia na drugi dzień do drugiego dania, z 2 kg mielonego robię sznycle, które mrożę a za jednym zamachem robię też gałki w sosie pomidorowym lub koperkowym a do chleba piekę pieczeń tzw.rzymską i jemy ją gdzieś za dwa dni żeby wygląd mielonego nas nie zemdlił smile, z kapusty białej robię dodatek do drugiego dania w wersji zasmażanej, oraz gotuję ją i szatkuję i tak wyciśniętą z wody mrożę w porcjach.To baza do krokietów, pierogów, kotlecików kapuścianych lub łazanek.Sery, wędlina, która już trochę leży w lodówce i nie cieszy się powodzeniem też ląduje w zamrażalniku, posłuży do pizzy i zapiekanek.
    • kugorki Re: Tania potrawka z resztek mięsa ;) 27.02.12, 17:56
      Potrzebne:
      jabłka
      kapusta pekińska
      mięso-świetnie sprawdzają się resztki rosołowe z kurczaka lub mięso z ćwiartki kurczaka

      ryż, kasza lub coś tam jeszcze smile

      na wrzątek wrzucasz pokrojone w kostkę jabłka, trochę kapusty pekińskiej. Jak się woda zagotuje znowu, odcedzasz, wrzucasz na patelnię (ja używam teflonu, więc odpada mi koszt oleju) z kawałkami mięsa (ja wrzucam resztki mięsa z rosołu), sypiesz mocno słodką papryką, dla dorosłych-również chilli. Podajesz z ryżem i to jest naprawdę smaczne, całkiem zdrowe, a na pewno mało kaloryczne wink

      na jedną, dwie osoby-2 jabłka, 4-5 dużych liści, 2-3 torebki ryżu.
    • czekolada72 Re: Tanie obiady 31.08.12, 09:30
      ugotuj.to/przepisy_kulinarne/56,87978,12392975,Obiad_za_kilka_zlotych_na_ostatni_dzien_miesiaca.html
      • xplusikx Re: Tanie obiady 08.10.12, 08:25
        Ja zawsze robię talarki i do tego sos pieczeniowy ciemny tongue_out Chyba nie ma tańszego obiadu tongue_out. Ewentualnie placki ziemniaczane
        • sky81 Re: Tanie obiady 24.10.12, 22:06
          Polecam chana masala (jest na te potrawę sporo przepisów w necie) - tyle, że z ciecierzyca samodzielnie ugotowana, bez mleczka kokosowego (sa przepisy z mlekiem i bez, ja robiłam bez), z natką pietruszki. Pyszne, pożywne, zdrowe i tanie.
        • only_marcopol Re: Tanie obiady 24.06.16, 22:54
          Talarki ?? możesz cos wiecej napisać ?
    • etna22 Re: Tanie obiady 22.03.13, 11:17
      Wczoraj zrobiłam bardzo saczne i szybkie danie:

      -pierogi z kapustą i grzybami
      -sos pomidorowy(2 torebki)
      -zioła prowansalskie
      -2 ząbki czosnku
      -ser zółty

      pierogi gotuje w osolonej wodzie potem przekładam je do wysmarowanego maslem naczynia zaroodpornego polewam sosem pomidorowym, posypuję starytm zółtym serem , ziołami prowansalskimi i dodaje wycisniety przez praske czosnek- gdy ser sie rozpuści danie jest gotowe do spozycia
      • coralin Re: Tanie obiady 23.03.13, 14:24
        Pierogi z kapustą i grzybami chyba do szybkich dań nie należą. Chyba, że mowa o gotowcach.
    • jozefnarwani Re: Tanie obiady 11.11.13, 22:45
      Ja od jakiegoś czasu zajadam się sałatką farfalle z suszonymi pomidorami i szpinakiem. Kolacja na 2-3 a koszt kolo 10 złotych. Załączam przepis: studenckieobiady.blox.pl/2013/11/SALATKA-FARFALLE-Z-SUSZONYMI-POMIDORKAMI-I.html
      • czekolada72 Re: Tanie obiady 30.11.13, 11:22
        blog.onet.pl/371861,15490456,foto.html
        • kotulcia Re: Tanie obiady 27.05.14, 13:28
          Najtańsze obiady to wg mnie pierogi (ruskie), kopytka z jakimś sosem, albo nawet same z cebulką, placki ziemniaczane czyli typowo kuchnia naszych mam i babć które jak dla mnie to mistrzynie oszczędzaniasmile Zapraszam osoby na nowo powstałe forum - dopiero się rozwija i proszę o pomocsmile
          • saczek1 Re: Tanie obiady 12.07.14, 20:49
            Ja ostetnio robiłem fajną "zapiekankę", chyba nazwywa się rejbak. Z ziemniaków , boczku i cebuli ... tanie i smaczne, a co najważniejsze pożywne smile
            • usiakk Re: Tanie obiady 20.09.14, 23:02
              A ja się zastanawiam dlaczego ten wątek jest podpięty u góry forum oszczędzanie?

              Tanie obiady??

              Przekopałam się przez te ponad 200 wpisów i przepisów na tanie obiady tu jak na lekarstwo...
              Za to mnóstwo przepychanek, licytacji kto lepiej, zdrowiej karmi rodzinę, czyje dzici mniej rozpuszcone, szczuplejsza, czyj mąż szczuplejszy, a czyj w kfc się stołuje...

              Taaak... bardzo mi ten wątek pomógł w znalezieniu pomyśłów na tanie obiady...

              Może warto byłoby założyć nowy, przekleić tam wpisy dotyczące tanich pbiadów i podpiąć go w miejsce obecnego?
    • babka.pracujaca Re: Tanie obiady 12.05.15, 17:15
      Tanie obiady u mnie to m.in
      Zupa z soczewicy,
      Grochówka,
      pomidorowa, szczawiowasmile,
      spaghetti,
      naleśniki,
      Tanie ryby np makrela, fladra plus ziemiaczki,
      surówki z marchwi, kapusty, pierogi z kapusta I pieczarkami (czasochłonne),
      proziaki (sodziaki, bułeczki sodowe) z nadzieniem na słodko i słono tak jak pita, mule kupione w promocji 1 kg ok 6 -10 zł, parówki w cieście francuskim, kasza manna na mleku z sokiem bądź dżemem, ryż na różne sposoby.

      • misiald Re: Tanie obiady 12.06.15, 12:12
        W wątku dominują mączne potrawy, nie zjadlabym czegoś takiego więcej niż raz w tygodniu. Na mojej liście tanich dań jest: kasza gryczana z cebulką i kefirem, kasza pęczak z sosem pieczarkowym, jajko sadzone z ziemniakami plus jakies sezonowe warzywa obok, fasolka po bretonsku, kotlety z fasoli i kaszy jaglanej z sosem czosnkowym.
        • angazetka Re: Tanie obiady 13.06.15, 16:02
          Jak ja osobę krytykującą dania mączne, strasznie dużo dań z kaszą podajesz.
          • misiald Re: Tanie obiady 14.06.15, 10:07
            A znasz ich smak? Kasza gryczana drastycznie różni się smakiem od jaglanki, za to mąka pszenna zawsze smakuje jak mąka pszenna smile nie krytykuje osób, które to jedzą tylko smak mąki. Mam prawo mieć inny gust?smile
            • angazetka Re: Tanie obiady 14.06.15, 17:43
              Ale nie je się mąki pszennej na sucho, tylko placki, naleśniki, makarony etc. Zdradzę ci sekret - smakują rozmaicie. Serio wink
              A swój gust, oczywiście, możesz mieć. Tylko nie pisz, że nie krytykujesz innych, skoro to robisz.
              • misiald Re: Tanie obiady 15.06.15, 18:29
                Nie wiem skąd taki wniosek? Napisałam "W wątku dominują mączne potrawy, nie zjadlabym czegoś takiego więcej niż raz w tygodniu." według mnie piszą tu o swoich smakach, nie odnoszę do żadnej osoby. Co ty taka przewrażliwiona? Chciałam podsunąć pomysł na urozmaicenie mącznej diety a ty mnie atakujesz.
    • nvv Re: Tanie obiady 07.12.16, 10:05
      Skromnym moim zdaniem, dobrze jest zrobić w arkuszu kalkulacyjnym spis produktów, które rozważamy wraz z ich ceną za kcal. Matematyczne spojrzenie jest obiektywne i pomaga podjąć trafniejsze decyzje.

      Zakładając dzienne zapotrzebowanie 2000 kcal, to koszt miesięcznego wyżywania daną potrawą:

      25 zł: mąka (1,40 zł/kg)
      37 zł: kasza jęczmienna (2 zł/kg)
      44 zł: ryż (2,75 zł/kg)
      44 zł: makaron (2,75 zł/kg)
      49 zł: mąka pełnoziarnista (2,75 zł/kg)
      64 zł: płatki owsiane (4 zł/kg)
      68 zł: słonecznik (6,50 zł/kg)
      73 zł: chleb (2,90 zł/kg)
      76 zł: siemie lniane (6,50 zł/kg)
      78 zł: ziemniaki (1 zł/kg)
      81 zł: soja (6 zł/kg)
      82 zł: groch (4,50 zł/kg)
      106 zł: soczewica (6 zł/kg)
      125 zł: płatki kukurydziane (8 zł/kg)
      138 zł: ciecierzyca (7 zł/kg)
      170 zł: musli (10 zł/kg)
      173 zł: jabłka (1,50 zł/kg)
      180 zł: mleko (2 zł/l)
      236 zł: ser gouda (14 zł/kg)
      239 zł: jajka (6 zł/kg)
      241 zł: mleko w proszku (20 zł/kg)
      307 zł: kiełbasa (13 zł/kg)
      350 zł: makrela wędzona (16 zł/kg)
      375 zł: parówki (16 zł/kg)
      432 zł: kapusta biała (1,80 zł/kg)
      475 zł: orzechy brazylyjskie (55 zł/kg)
      510 zł: ser biały chudy (8,50 zł/kg)
      522 zł: kabanosy (40 zł/kg)
      545 zł: jajka w proszku (50 zł/kg)
      581 zł: orzechy laskowe (66 zł/kg)
      743 zł: filet z piersi kurzaka (15 zł/kg)
      745 zł: migdały (75 zł/kg)

      Powyższe ceny są z najtańszych jakie znalazłem (w ciągu ostatnich lat) i zaokrąglone, ale mogą być nieaktualne lub błędne; podaje dla orientacji.
      • konsta-is-me Re: Tanie obiady 18.05.17, 11:30
        Miesięcznie 10kg mleka w proszku i 30kg kiełbasy?
        To spis dla stołówki szkolnej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka