Dodaj do ulubionych

brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie

19.11.06, 18:21
Znajomi poprosili mojego meza, aby byl swiadkiem na ich slubie. Oczywiscie
mnie sie to nie podoba, poniewaz uwazam, ze malzenstw w taki sposob sie
nie "rozdziela", oni tego nie rozumieja. Ale jest jeszcze inna kwestia. Moj
maz jest rozwodnikiem, z pierwsza zona ma slub koscielny, my tylko cywilny.
Czyli w swietle kosciola zyjemy w konkubinacie. Nie przystepujemy do komunii
sw., nie mozemy byc chrzestnymi ani swiadkami na slubie koscielnym... Tak mi
sie wydaje.
Czy ktoras z Was wie jak to jest w takiej sytuacji?
Z gory dziekuje za podpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:26
      Nie, nie mmoże być ani świadkiem na ślubie kościelnym, ani chrzestnymi, wiem, bo miałam taki przypadek w rodzinie.U mnie pytano o te sprawy i okazało się,że szwagierka nie może zostać chrzestną.A oszukiwać w tym przypadku raczej chyba nie wypada.Pozdrawiam.
      • mada_br Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:31
        Nie mam zamiaru oszukiwac, jest mi to bardzo na reke, poniewaz kategorycznie
        nie zgadzam sie zeby maz byl u nich swiadkiem, a oni uwazaja ze nie mam prawa
        im odmowic (akurat!!!) A w ten sposob nie bedzie dyskusji - nie wolno i juz smile
        Dzieki smile
      • wrobelek0403 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 02.12.06, 22:55
        Nieprawda, swiedkiem na slubie moze byc nawet ateista. Natomiast z chrzesnym
        jest zupelnie inna sprawa. nie nalezy tego mylic.
    • syriana Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:29
      > Znajomi poprosili mojego meza, aby byl swiadkiem na ich slubie. Oczywiscie
      > mnie sie to nie podoba, poniewaz uwazam, ze malzenstw w taki sposob sie
      > nie "rozdziela", oni tego nie rozumieja

      ja też nie rozumiem
      sugerujesz, że tylko kawaler lub panna mogą być świadkami..?

      a jeśli chodzi o główny problem, to raczej chyba brak ślubu nie ma znaczenia w
      tej kwestii
      świadek to nie to samo co chrzesny
      • mada_br Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:34
        Tak, sugeruje ze malzenstw w ten sposob sie nie rozdziela, moj maz swiadkiem
        mlodego, u mlodej "ktos tam". Jezeli ide na wesele to ide po to zeby sie
        pobawic - ze swoim mezem, a nie siedziec za stolem.
        • monia145 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:46
          Najrozsądniej byłoby, aby ci ludzie zapytali księdza, ale rozwodnicy, życjący w
          konkubinacie raczej szans na świadkowanie w kościele nie mają...
          Co do pytania, czy wypada prosić Twojego męża na świadka i rodzielać małżeństwo-
          no cóż, ja bym tego nie zrobiła, ale.....wszystko zalezy, czy świadkowa też
          pojawi się z osoba towarzyszącą? Jeśli tak to chyba nie powinno być problemu,
          dogadacie się, że część wieczoru bawicie się razem, a część oni wypełniają
          swoje obowiązki..
          Problem pojawiłby się, jeśli ona byłaby sama....nie zazdroszczę, Ty będziesz
          siedzieć, jak kołek, no chyba, że to znane Ci towarzystwo i będziesz miała z
          kimś pogadać, pobawić się.......
        • milka_milka Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 16:41
          Chyba przesadzasz. Mój mąż był świadkiem i niebo się nie zawaliło. Bawiliśmy
          się razem, miał może trochę więcej obowiązków, ale bez przesady. Co to znaczy,
          że małżeństw się nie rozdziela? Zabiera go ktoś, czy co? Siedziałam przy stole
          obok niego, bawiłam się doskonale. Na moim ślubie świadkiem był brat męża, już
          wtedy żonaty. I też nieszczęścia żadniego nie było. Nie zrozumiała jest dla
          mnie Twoja postawa i myślę, że robisz problem z niczego. Inna sprawa, że jeśli
          Twój mąż jest rozwodnikiem, to z tego powodu nie powinien być świadkiem.
      • mada_br Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:36
        > a jeśli chodzi o główny problem, to raczej chyba brak ślubu nie ma znaczenia
        w
        > tej kwestii
        > świadek to nie to samo co chrzesny
        no nie to samo, ale do spowiedzi przed slubem ma isc i do komunii w czasie mszy
        przystapic - a my nie mozemy
        • marzeka1 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 18:42
          Nie może być świadkiem, bo to ślub kościelny, czyli taki ze spowiedzią przed ślubem, komunią itp.
          • iwoniaw No i co z tego? 19.11.06, 19:19
            Spowiedź i komunia dotyczy biorących ślub, no i tych spośród gości, którzy mają
            na to chęć. Pierwsze słyszę, by _wymagano_ tego od świadków, którzy przecież
            mogą być także niewierzący lub innego wyznania.
            Chrzestny to zupełnie co innego niż świadek - to osoba, która _zobowiązuje się_
            do pomocy rodzicom w _religijnym_ wychowaniu dziecka, zatem oczywiste jest, iż
            sama musi tę religię wyznawać. Świadek ślubu to po prostu osoba, która
            poświadcza swoim podpisem, że ślub miał miejsce w jej obecności.
    • onika27 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 19:12
      A co ma świadkowanie do późniejszej zabawy na litość boskasmile)))
    • iwoniaw Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 19:14
      Świadkiem ślubu kościelnego w kościele katolickim może być każda pełnoletnia,
      nieubezwłasnowolniona osoba. Jej wyznanie nie ma nic do rzeczy.
      Nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z "rozdzielaniem" małżeństw...
      • mathiola Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 19:18
        a ja ją rozumiem, jeśli potem ma się odbyć tradycyjne poslkie wesele.
        Świadkowie pełnią podczas wesela honory takich troche gospodarzy, a ich
        połówki, no cóż, siedza same smętnie za stołem w tym czasie.
        A jeszcze nie daj Boże będzie gorzka wódka dla świadków, jak to za starych
        dobrych wesel w Polsce bywało smile
        • iwoniaw A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:25
          i świadków, z których każdy był zaproszony ze swoją "połówką". To, że zatańczyli
          razem _jeden_ taniec, chyba nie było jakąś przesadą?

          > Świadkowie pełnią podczas wesela honory takich troche gospodarzy, a ich
          > połówki, no cóż, siedza same smętnie za stołem w tym czasie.

          Niby czemu? Wesele to taka impreza, że każdy przychodzi z parą i jedynie z tą
          osobą tańczy? Dziwne dość podejście, zwłaszcza że na weselu są zazwyczaj dwie
          rodziny i grupa znajomych młodej pary, zatem szansa, że nikt nikogo nie zna,
          jest znikoma.

          > A jeszcze nie daj Boże będzie gorzka wódka dla świadków, jak to za starych
          > dobrych wesel w Polsce bywało smile

          No ale takie rzeczy to chyba można jasno ustalić, nie? Skoro świadek pełni rolę
          takiego "prawie gospodarza" to ma na te "zabawy" jakiś wpływ, a jeśli jest tylko
          świadkiem, to po ślubie na weselu się bawi jak reszta gości.
          • mathiola Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:27
            Tak, tylko że ludzie są różni. Ja sie bawię na takich imprezach ze wszystkimi
            (bo z mężem się nie da, tańczy jak wariat), ale znam też pary, które bawią się
            tylko ze sobą i tak im najlepiej. I też je trzeba zrozumieć.
            • kotbehemot6 Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:29
              To najlepiej niech sami ze sobą zostaną w domu-jak im tak najlepiej...wybacz ale Pcimiem Dolnym pachnie na odległość
              • mathiola Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:39
                No ale niech pachnie. Skoro są z Pcimia Dolnego to nie umiejsza ich (jej)
                problemu. Więcej toleracji dla inszości smile)
                • kotbehemot6 Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:42
                  Jestem tolerancyjna aż do bólu, dlatego sie śmieje tylko, zwalczać nie będe smile)

                  Nawet wspomogę w problemie- niechaj nikogo nie zapraszają i nigdzie nie chodzą, najlepiej im będzie we dwójkę w samotności -zadnych zazdrości,żadnego zostawania samemu, wieczna adoracja drugiej strony ...ach..życ nie umieraćsmile)
              • monia145 Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 19.11.06, 19:51
                No i jeżeli to wesele rzeczywiście jest w Pcimiu Dolnym, to trzeba sie liczyć z
                tym, że etykieta weselna jest tam ściśle przestrzegana- świadek i świadkowa
                siedzą podczas wesela koło młodych i świadek ma obowiązek przede wszystkim
                obsługiwać świadkową a nie jakąś tam żonęsmile))))) Jak towarzystwo sobie popije
                to i gorzką potrafi zaśpiewać..i nie ma że to mąż jakiejś żony, będą śpiewać do
                upadłego( dosłownie)smile)))))))))
                Ja nie straszę, ja to przeżyłamsmile
                Może więc dziewczyna tez wie, czym takie świadkowanie może się skończyćsmile
                • iwles Re: A ja jej nie rozumiem - miałam wesele 20.11.06, 09:27
                  > Może więc dziewczyna tez wie, czym takie świadkowanie może się skończyćsmile



                  seksem grupowym ???

                  ;P
            • iwoniaw No dobra, ale skoro ktoś chce męża na świadka 19.11.06, 19:33
              to znaczy, że jest to bliska mu osoba, nie? Zatem można powiedzieć, że
              świadkiem, owszem, się zostanie, ale co do "zabaw weselnych" to mówisz pas,
              chyba że małżonkę w to wciągną, by za stołem nie siedziała wink.
              No chyba w kościele taka "rozdzielona" żona może te pół godzinki spędzić (bo
              świadkowie siedzą z młodymi z przodu, fakt)? Uważam cały problem za wydumany bez
              względu na preferencje zabawy autorki postu i obyczaje weselne. Po to ludzkość
              ma możliwość użycia mowy, by wszystko zorganizować tak, żeby każdy miał szanse
              dobrze się bawić.
              Jeśli autorka postu ma jakieś konkretne obawy co do przebiegu wesela i roli jej
              męża w tymże, to chyba powinna o tym pogadać z mężem, a on z młodymi, nie? A nie
              zmuszać małżonka do wymigania się od świadkowania za wszelką cenę...
              • kotbehemot6 Re: No dobra, ale skoro ktoś chce męża na świadka 19.11.06, 19:35
                tak jest..zazdrosna albo zakompleksiona, albo naprawdę nie ma poważniejszych problemów ta autorka wątku-w sumie śmiech na sali...weselnej.....sad((
    • kotbehemot6 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 19:25
      Przyznam,ze nie za bardzo pjmuje ten motywu z "rozdzielanaiem małżństw"???- świadkiem tylko samotni???mniejsza z tym


      Swiadkem w Kościele katolickim , moze byc osoba która spełnia wszystkie wymagania zwiążane z przynależnością do KK, w związku z tym,że w świetle prawa koaninicznego nie zyjecie w związku sakramentalnym, to żyjecie w grzechu i nie mozecie być świadkiem w Kościele...oczywiście w Urzędzie Stanu Cywilnego (póki Co) jak najbardziej
      • iwoniaw Nie masz racji kotbehemot 19.11.06, 19:34
        > Swiadkem w Kościele katolickim , moze byc osoba która spełnia wszystkie wymagan
        > ia zwiążane z przynależnością do KK

        Świadkiem ślubu może być każda pełnoletnia, nieubezwłasnowolniona osoba. Bez
        względu na wyznanie.
        • kotbehemot6 Re: Nie masz racji iwoniaw 19.11.06, 19:37
          i tu jest kłopot-bo jak jest wyznania katolickiego to jest zobowiązana do zycia zgodnie z zasadami wiary-a oni niestety żyją wedle KK w grzechu i nie mają zamiaru poprawy..nie moga niestety . Ni pisałam o wyznaniu , tylko o sytuacji osób wyzania katolicjkiego chcących być świadkami
          • iwoniaw Ale przecież bycie świadkiem nie ma nic wspólnego 19.11.06, 19:41
            z wyznaniem! Pisałam już powyżej, że to _zupełnie inna_ sytuacja niż w przypadku
            chrzestnych.
            Świadkowie mogą żyć w grzechu, pogaństwie, wyznawać buddyzm albo być ateistami.
            Czy naprawdę żadna z Was nie brała ślubu kościelnego? Którą ksiądz pytał o
            metrykę chrztu _świadków_? Albo o cokolwiek innego niż ich dowód osobisty?
            • kotbehemot6 Re: Ale przecież bycie świadkiem nie ma nic wspól 19.11.06, 19:43
              Nietety u mnie pytał i metryczkę slubu pobierał od ( świadkowa panienką była)..świadkowanie ma swoja wagę
              • iwoniaw Re: Ale przecież bycie świadkiem nie ma nic wspól 19.11.06, 19:44
                > Nietety u mnie pytał i metryczkę slubu pobierał od ( świadkowa panienką była)..

                ??? Skoro była panienką, to jakim cudem mógł pobrać "metryczkę ślubu" (cokolwiek
                by to było...)?
                • kotbehemot6 Re: Ale przecież bycie świadkiem nie ma nic wspól 19.11.06, 19:46
                  metryczkę od świadka.....a moze ten mój to nadgorliwy był?? bo znalazłam to co niżej....ale tyle lat temu, moze sie przepisy zmieniły>>>hmmm...

                  forum.oaza.pl/viewtopic.php?t=7690
                  • iwoniaw takie coś znalazłam 19.11.06, 20:01
                    2.2.2 Zwykli świadkowie

                    Obok świadka urzędowego wymagana jest - do ważności zawarcia małżeństwa -
                    obecność także dwóch nieurzędowych świadków nazywanych zwykłymi (kan. 1108 § 1).

                    Prawo kodeksowe nie precyzuje wymogów dotyczących osób, które mają być
                    świadkami. W oparciu o normy ogólne funkcję świadka 167zwykłego ważnie wypełnia
                    osoba ochrzczona lub nieochrzczona, nawet niepełnoletnia, byleby w razie
                    potrzeby mogła zaświadczyć o zawarciu danego związku małżeńskiego. A więc
                    funkcji tej nie mogą wypełniać dzieci, które nie mają używania rozumu, ludzie
                    umysłowo chorzy i aktualnie nieprzytomni oraz osoby jednocześnie głuche i
                    niewidome. Wymogi te odnoszą się do ważności pełnienia funkcji świadka.
                    • kotbehemot6 Re: takie coś znalazłam 19.11.06, 20:05
                      znaczy się mój był nadgorliwy......nie ma to jak sięgnąć do źródła, a nie opierać się na doświadczeniu,odszczekuję hau hau smile
    • indiaaa Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 19:57
      Nie rozumiem autorki wątku pod tym względem. że "małżeństw się nie rozdziela".
      Gdy poprosiła mnie koleżanka na świadkową to był zaszczyt dla mnie, że w tak
      ważnej chwili swojego życia ona pomyślała o mnie. To samo tyczy się bycia
      chrzestną. Byłam raz świadkiem, będę i drugi, małżonek był już 3 razy za każdym
      razem byliśmy po ślubie i do głowy mi nie przyszło aby odmawiać młodym z tego
      powodu że przez chwilę nię będziemy obok siebie. Oj wstyd mada wstyd...
      • kicia7 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 20:42
        I ja i moja siostra jesteśmy wręcz nieochrzczone. Ja byłam świadkiem na ślubie
        kościelnym koleżanki, a siostra na moim i nikt się żadnej z nas o wyznanie nie
        pytał.
        • zona_mi Kicia 20.11.06, 00:52
          Nie jesteś ochrzczona i brałaś ślub koscielny, na którym świadkiem była Twoja
          siostra? Nikt Cię nie pytał o wyznanie gdy brałaś ślub?
          • umasumak Re: Kicia 20.11.06, 01:11
            zona_mi napisała:

            > Nie jesteś ochrzczona i brałaś ślub koscielny, na którym świadkiem była Twoja
            > siostra? Nikt Cię nie pytał o wyznanie gdy brałaś ślub?

            Zapytać, to ją zapytali zapewne, ale wcale nie trzeba być wyznania
            katolickiego, żeby brać ślub katolicki smile
            >
          • kicia7 Re: Kicia 20.11.06, 08:34
            zona_mi napisała:

            > Nie jesteś ochrzczona i brałaś ślub koscielny, na którym świadkiem była Twoja
            > siostra? Nikt Cię nie pytał o wyznanie gdy brałaś ślub?
            Brałam ślub kościelny, bo zależało na tym mojemu mężowi, a niezależnie od tego
            ślub cywilny. Kościół poszedł z duchem czasu i przeiwduje takie sytuacje, kiedy
            jedno z małżonków jest niekatolikiem.
            • iwles Kicia.......... 20.11.06, 09:19
              A czy trzeba było się zobowiązać, że dzieci wychowa się w wierze katolickiej ?
              • umasumak Re: Kicia.......... 20.11.06, 09:24
                Nie, ale to pewine juz zależy od zwyczajów danej parafii (nie jestem Kicia,
                jakby co wink
                • iwles Re: Kicia.......... 20.11.06, 09:31
                  hihi, jakby co .....


                  bo gdzieś był taki wątek: narzeczeni różnych wyznań, a ksiądz katolicki nie
                  chciał wyrazić zgody na ślub, bo z góry wiedzieli, że będą dzieci wychowywać w
                  tej drugiej wierze. I nie chodziło nawet o ślub katolicki - tylko o wyrażenie
                  zgody na ślub (nie pamiętam dokładnie jaki - zdaje się, że narzeczony był
                  muzułmaninem, ale pewna nie jestem)
                  • umasumak Re: Kicia.......... 20.11.06, 12:24
                    w takim wypadku wystarczyłoby, żeby narzeczeni złożyli skargę w kurii. Ksiadz
                    nie ma prawo odmówić ślubu w przypadku, gdy jedno z narzeczonych jest innej
                    wiary.
                    • isma Re: Kicia.......... 21.11.06, 11:18
                      Ksiadz ma OBOWIAZEK odmowic, jesli jedno z narzeczonych jest katolikiem, a
                      drugie nie, i nie maja dyspensy biskupiej...
                      • umasumak Re: Kicia.......... 21.11.06, 11:34
                        No masz racje, ale zazwyczaj raczej nie odmawia, tylko mówi co należy "załatwić
                        ", żeby takiego ślubu mógł udzielić smile.
                        • kicia7 Re: Kicia.......... 21.11.06, 17:45
                          Ksiądz nie robił żadnych problemów i nic szczególnego nie załatwialiśmy.
                          Dyspensy nie mieliśmy. Musiałam tylko podpisac zobowiązanie, że nie będę
                          przeszkadzać w wychowaniu dzieci w wierze katolickiej. I przy przysiędze nie
                          mówiłam na końcu "Tak mi dopomóż Boże Wszechmogacy..." itd.
      • mada_br Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 20:54
        NIe musisz mnie rozumiec. To nie sa nasi przyjaciele, chociaz za takich sie
        uwazaja. I nie jestem zazdrosna i zakompleksiona jak to ktoras napisala. To ma
        byc tradycyjne polskie wesele, tyle ze niestety nie w Polsce. I nie bedzie na
        nich moich znajomych, co oznacza ze cale wesele sobie przesiedze za stolem.
        Swiadkowa bedzie panna i bedzie sama bo przyjedzie specjalnie z Polski na ta
        uroczystosc. Poza tym, moj maz tez by sie nie zgodzil abym ja swiadkowala sama.
        Szkoda ze nie kazdy potrafi to uszanowac i jest po prostu upierdliwy.
        Dlatego jesli by bylo tak ze nie mozna swiadkowac zyjac wg kosciola w
        konkubinacie, to bylby koniec dyskusji.
        • iwoniaw nadal nie rozumiem, jaki masz problem 19.11.06, 20:57
          Skoro to "nie są wasi przyjaciele" i są w dodatku "upierdliwi", a mąż też uważa,
          że świadkami powinny byc wyłącznie małżeństwa (?), to czemu im nie powie wprost
          "sorry, ale weźcie za świadka kogoś innego, bo ja nie chcę świadkować bez żony,
          a poza tym nie uważam się za wystarczająco bliską osobę do takiej funkcji"?
          Mówić chyba mąż umie?
          • mada_br Re: nadal nie rozumiem, jaki masz problem 19.11.06, 21:04
            Niestety, to ze ktos mowic umie, to nie znaczy ze ta druga osoba chce to
            zrozumiec i przyjac do wiadomosci...
            • iwoniaw Nie żartuj 19.11.06, 21:07
              jesli nie przyjmie do wiadomości "nie będę twoim świadkiem" to co? Jak można
              kogoś zmusić?! Serio pytam.
              • indiaaa Koleżanka ma rację.... 19.11.06, 21:15
                ...skoro nie chcecie to powiedzcie bo ja bym się chyba załamała wiedząc jakie
                podejście do mojego świadkowania mają wybrani przeze mnie ludzie. No i autorko
                wątku wybacz, ale macie jakieś chore podejście do rozdzielenia się na czas mszy
                i dajmy na to na początku zabawy. Różne są uroczystości, ta akurat wymaga żeby
                przez 60 minut w kościele mąż stał ławkę dalej i czy to takie nieszczęście?
                Poza tym na weselach na którycj ja byłam a było ich sporo, świadkowie jedynie
                co widziałąm to tańczyli pierwszy taniec ze świadkową i na niektórych roznosili
                wódkę. Jak mój mąż świadkował i ja też to siedzieliśmy 6 przy stole. Boże nie
                widzę w tym problemu....
              • mada_br Re: Nie żartuj 19.11.06, 21:17
                No coz... Wiadomo ze nikt nikogo nie zmusi, ale ciagle sluchasz, ze "przeciez
                nie ma prawa mu odmowic". Zobaczymy.
                • triss_merigold6 Re: Nie żartuj 19.11.06, 21:30
                  Wiesz... kojarzysz mi się z pewną panną, aktualną mojego byłego znajomego.
                  Znajomy dzięki jej absurdalnej, totalnej zazdrości przestał utrzymywać kontakty
                  z kimkolwiek, odmówił nawet przyjścia na ślub swojego - kiedyś, przed poznaniem
                  panny - najlepszego przyjaciela. Miał być świadkiem ale niunia na samą myśl, że
                  wraz z inną kobietą bedzie odbierał kwiaty i siedział przy stole, dostawała
                  histerii i spazmów.
                  Cóż, naprawdę sympatyczny i niegłupi facet był ale już nie jest naszym znajomym.
    • mandziola Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 21:50
      Boże, to straszne. Nawet biorąc pod uwagę staropolską etykietę obowiązujaca na
      weselach, nawet to, że zaspiewaja świadkom "gorzko" wierzysz w to, że Twój mąż
      poleciał by z panną w "slimaka"??? Sorry, ale naprawdę, nie obraź się ale tym
      przysłowiowym Pcimiem pachniesz z dlaeka. Albo zbyt serio to wszystko bierzesz.
      Wyluzujwink
      • triss_merigold6 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 21:53
        Ona po prostu ma takie cudo, że od samego siedzenia obok innej pani w kościele
        i na weselu mu ubędzie.wink
    • deedee04 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 21:56
      Ja na ślubie kościelnym miałam dwoje rozwodników.Ksiądz wiedział,zgodził
      się,więc nie było żadnego problemu.
    • galela Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 22:54
      Ja myślę, że przecież wcale nie musicie iść na to wesele skoro para młoda nie
      jest ani dla was bliska ani przez was lubiana. A co do możliwości świadkowania
      to, świadkowie mogą być nawt Buddystami i to księdza nie obchodzi. Pokazuje się
      tylko dowody osobiste podczas podpisywanaia protokołu.
    • g0sik Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 22:56
      Taka chora zazdrość o faceta pewnie z czegoś wynika. …i to podkreślanie na
      okrągło, że małżeństw się nie rozdziela....Albo masz kompleks drugiej żony albo
      facet wyciął Ci jakiś numer i nie masz do niego zaufania. I nigdy nie uwierzę,
      że dorosły facet nie potrafi stanowczo odmówić gdy sam czegoś nie chce....


    • spacey1 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 19.11.06, 23:42
      Mój mąz świadkował 9 razy, w tym ostatni raz, kiedy już byliśmy razem (ale przed
      ślubem). Owszem, na samym weselu musiałam jakiś czas sie troszkę ponudzić, ale
      co z tego? Uznałam, że to naturalne, że mojego chłopaka kolega poprosił na
      świadka i on chce uczestniczyć w tym ważnym dla kolegi wydarzeniu. Jak się ma do
      tego dwie godzinki mojego "cierpienia"? Dlatego nie rozumiem Twojej postawy. I
      tym bardziej nie rozumiem, że "mąż też by się nie zgodził, abym sama
      świadkowała", jak napisałaś (nie cytuję dosłownie). Dla mnie to paranoja. A
      jeszcze większą paranoją jest to, że mąż nie może po prostu odmówić bycia
      świadkiem, jeśli nie czuje sie związany z tymi ludźmi.
    • lollypop Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 00:40
      Moja swiadkowa i pozniejsza matka chrzestna mojego starszego synka nie jest
      katoliczka.

      Nie widze problemu z 'rozdzielaniem malzenstw', wrecz nie slyszalam zeby ktos
      poprosil malzenstwo o swiadkowanie. Raczej chyba zawsze bliska osoba panny
      mlodej swiadkuje z jej strony a kto innym bliski panu mlodemu swiadkuje jemu.

      Nie wyobrazam sobie robic z tego problemu. Wyluzuj i baw sie dobrze. Jesli
      nikogo tam nie znasz to znaczy ze nudzic sie napewno nie bedziesz - tyle osob
      do poznania!
    • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 00:46
      Jeśli mąż nie chce świadkować, niech po prostu nie świadkuje. Natomiast, jeżeli
      chce, bo ów kolega jest dla niego kimś ważnym, to moim zdaniem, zachowujesz się
      bardzo nie fair, robiąc fochy.
      Pomyśl też racjonalnie: jeśli mąż ze względu na Twoje humory zrezygnuje ze
      świadkowania, to prędzej czy później odbije się to negatywnie na waszym
      małżeństwie.
      Poza tym, w kwestii zasadniczej, nie masz racji. Mąż może być świadkiem w
      ceremonii ślubnej KK. Może nim być każda osoba dorosła, bez względu na
      wyznanie, może być nawet całkiem obca, w ostatniej chwili poproszona do tego
      celu z ulicy. Potrzebny jest tylko dokument stwierdzający jej tożsamość
    • kawka74 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 08:44
      Kiedy byłam świadkiem na ślubie kościelnym, jedyne, czego chciał ode mnie
      ksiądz, to adres. Żadnych metryczek, żadnych zaświadczeń, żadnych karteczek od
      spowiedzi.
      Także obawiam się, że Twój małżonek jak najbardziej może być świadkiem.

      A co do rozdzielania małżeństw - może się po prostu przykuj do męża łańcuchem i
      połknij kluczyk?
    • maadzik3 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 10:10
      Ja wprawdzie protestantka jestem, ale oboje swiadkow na naszym slubie bylo
      ateistami (o czym pastor wiedzial) i nie bylo problemu - swiadek jest od
      zaswiadczenia w razie potrzeby ze slub sie odbyl i wziely go konkretne dwie
      osoby. nie ma zadnej roli zwiazanej z wiara. Zupelnie inna sprawa to chrzestni,
      ale swiadkiem moze byc chyba kazdy - pelnoletni. Co do rozdzielania malzenstw
      nie rozumiem. Moja najblizsza przyjaciolka byla naszym swiadkiem. Drugim byl
      inny przyjaciel. Maz przyjaciolki oczywiscie byl na slubie - w lawce. Nie
      uwazalam ze skoro poprosilam ja to musze poprosic jego tez (choc naprawde bardzo
      go lubie i tez sie przyjaznimy, ale mielismy inne plany. Na weselu byli
      oczywiscie oboje. Nie mozesz w lawce bez malza tej godziny wytrzymac? Przeciez
      to ich uroczystosc - bardzo wazna, wiec maja prawo poprosic o bycie swiadkiem
      kogo chca. Oczywiscie jesli przekonasz meza zeby odmowil znajda kogo innego, ale
      to takie nieladne...
      M.
    • agastrusia Mąż może być świadkiem! 20.11.06, 10:29

      • jakowicz Re: Mąż może być świadkiem! 20.11.06, 12:37
        na moim ślubie obydwoje świadkowie (mężczyźni) nie mieli ślubu kościelnego ,
        zapytałam się księdza czy to jest problem , ksiądz stwierdził że światkowie
        mogą być nawet niewieżący i nie ma to różnicy- ślub był ślubem konkordatowym .
        • agastrusia Re: Mąż może być świadkiem! 20.11.06, 12:51
          Oczywiście. Wiara u świadków na ślubie nie ma nic do rzeczy, oni są tylko
          świadkami. Nie przyjmują żadnych zobowiązać dotyczących wiary tak jak ma to
          miejsce przy chrzcie św.
    • anek.anek Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 12:58
      jako zadeklarowana ateistka(czego nie ukrywałam przed księdzem udzielającym
      slubu) byłam świadkiem na kościelnym.
    • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 15:38
      a ja Cie popieram. Też kiedys nie chciałam zeby moj obecny mąż był swiadkiem (a
      wtedy bylismy jeszcze przed ślubem)na slubie kogos znacznie blizszego niz
      kolega oczywiscie on sie zgodził ze mna i nie był swiadkiem. I okazałąo sie ze
      mialam racje. Nie chodzi tu zazdrość bo swiadkowa była duzo starsza i brzydsza
      ode mniesmile ale swiadek siedział z nia przy stole panstwa młodych i poniewaz
      była to stara panna wiec jej rodzina koniecznie chciała znalezc jej kawalera i
      ciągle im spiewano gorzko. Poza tym ja nawet w kosciele nie chciałabym stać sama
      • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 17:53
        jolusia20 napisała:
        Nie chodzi tu zazdrość bo swiadkowa była duzo starsza i brzydsza
        > ode mniesmile ale swiadek siedział z nia przy stole panstwa młodych i poniewaz
        > była to stara panna wiec jej rodzina koniecznie chciała znalezc jej kawalera
        i
        > ciągle im spiewano gorzko.

        Czy myślisz, że jej rodzina byłaby aż tak zdetrminowana, żeby w Twoim mężu
        widzieć KAWALERA dla świadkowej ;-P? No ludzie...
        • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 11:40
          jesli masz zamiar komus odpisywac to najpierw przeczytaj jego post. Nie bylismy
          małzenstwem a ci ludzie nie znali ani jego ani mnie wiec nie mieliby pojecia
          czy jest wolny czy nie. Oburzasz sie a widze ze masz problemy z czytaniem ze
          zrozumieniem
          • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 12:04
            A przepraszam, nie doczytałam. Jednak uważam, że i w takiej sytuacji można
            wszystko tak zorganizować, żeby nie odmawiać świadkowania. A jeśli partner
            potencjalnego świadka wpływa na niego, żeby odmówił, to najzwyczajniej w
            świecie jest nie w porządku.
            Acha, od oburzenia jestem daleka. Natomiast poroszę o nie używanie tego typu
            argumentów w dyskusji jak: "masz problem z czytaniem ze zrozumieniem".
            • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 15:21
              to Ty mnie zaatakowałaś, a poza tym ja moge o to meza prosic bo wiem ze dla
              mnie zrobiłby wszystkosmile
              • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 17:55
                jolusia20 napisała:

                > to Ty mnie zaatakowałaś, a poza tym ja moge o to meza prosic bo wiem ze dla
                > mnie zrobiłby wszystkosmile

                Skoro już tak bardzo chcesz się licytować, to niech Ci będzie: ja mogę prosić
                męża również o wszystko ;-P.
                Rzecz w tym, żeby tej możliwości nie wykorzystywać. Bo inaczej, może w końcu
                zaistnieć sytuacja, w której mąż zrobi tak jak Ty chcesz tylko dla świętego
                spokoju. Zrobi tak jeden raz, drugi i trzeci, a za pięćdziesiątym uzna, że woli
                juz towarzystwo brzydszej od Ciebie i dużo starszej starej panny, która
                przynajmniej nie będzie nadużywała swojej władzy wobec niego ;-P.
                • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 14:19
                  nie sądze zeby tak zrobił, nie interesują go brzydkie kobiety, zresztą to chyba
                  nie Twoje zmartwienie a ja nie pisałam po to żebyś komentowała moje wypowiedzi
                  tylko chciałąm dodac otuchy pani, która zaczęła ten temat, bo tak ją
                  atakowałyście, a o wypowiedzi na mój temet nie prosiłam
                  • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 16:20
                    A Ciebie nikt nie prosił, żebyś komentowała moje ;-PPP
                    • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 09:10
                      ale to Ty sie czepiasz mnie
      • agastrusia Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 18:37
        Ciekawe. Mojego męża świadkiem był jego kolega mający nażeczoną a moim świadkiem
        była moja siostra, która jest panną i jakoś nikt nie robił problemu.
        • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 20.11.06, 19:06
          A moimi świadkami była moja siostra i brat męża. Oboje zamężni/żonaci i
          dziaciaci.
          I też nikt nit robił problemu. No może bratowa męża trochę się dąsała - ale
          doatała bana od całej rodziny, bo jej i tak prawie nikt nie lubi smilesmilesmile
          • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 11:40
            czyli jednak ktos robił!!!!!!!!!!!!!!
            • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 12:06
              jolusia20 napisała:

              > czyli jednak ktos robił!!!!!!!!!!!!!!
            • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 12:18
              > czyli jednak ktos robił!!!!!!!!!!!!!!


              No...... na 100 osób - ona jedna. A chodziło jej bardziej o to - KTO zawiezie
              ją do Kościoła, skoro męża-kierowcy nie będzie pod ręką.
              • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 15:19
                czyli jedyna zainteresowana
                • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 18:06
                  > czyli jedyna zainteresowana


                  c to znaczy ?

                  Chyba raczej osobą najbardziej zaintersowaną byłam JA, nie sądzisz ?
                  • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 14:11
                    Swoim mezem chyab bardziej ona jednak
                    • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 16:58
                      a jakie zagrożenie czyhało na jej męża podczas świadkowania?
                      za blisko ołtarza stał ?
                • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 21.11.06, 18:22
                  No tak. Fakt, że oprócz Ciebie istnieją kobiety, które uzurpują sobie prawo do
                  wpływania na wszystkie sfery życia partnerów, jest niezaprzeczalny.
                  Przy takich kobietach mężczyźni muszą odciąć grubą krechą przeszłość od
                  teraźniejszości.
                  Od momentu związania się z taką panią, facet występuje tylko w takich rolach, w
                  jakich ona sobie życzy. Nic i nikt nie liczy. Bo to ona jest przecież "jedyną
                  zainteresowaną".
                  • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 14:13
                    i co widzisz w tym jakis problem bo ja nie, żyję dla siebie a nie to po by moje
                    zachwanie i poglądy podobały sie komukolwiek. Zreszat nie tylko mi to odpowiada
                    ale męzowi tez, zależy mu zebym aj była zadowolona i przeszłość i tak odciął
                    grubą kreską, bo woli cały czas i całą uwagę poświęcać mi i dziecku, zreszta
                    nie dziwię mu się
                    • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 15:23
                      jolusia20 napisała:

                      > ale męzowi tez, zależy mu zebym aj była zadowolona


                      A Tobie tez zależy, żeby mąż był zadowolony ? Czy to działa tylko w jedną
                      stronę?

                      A jeśli chodzi o tę moją bratową, o której wyżej pisałam, i której poglądy Ty
                      podzielasz, to wiedz, że ona tak bardzo dba o swoje własne zadowolenie, że jest
                      zazdrosna o swojego własnego męża nawet, gdy ten tańczy ze swoją własną
                      ciotką smile
                      • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 09:09
                        Ale ona ma prawo czuc to co czuje, trudno zebys ty jej dyktowałą jakie ma miec
                        odczucia w danej sytuacji.
                        • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 10:06
                          jolusia20 napisała:

                          > Ale ona ma prawo czuc to co czuje, trudno zebys ty jej dyktowałą jakie ma
                          miec
                          > odczucia w danej sytuacji.


                          A wy możecie dyktować swoim mężom, co mają czuć ???

                          To się nazywa manipulacja.....
                          • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 13:49
                            ja mu nie dyktuje zreszta co tobie do tego
                      • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 09:39
                        Moj mąż jest bardzo zadowolony i dumny ze ma taka zonę. bardzo długo zabiegał
                        zeby mnie zdobyć, zaszwe sie chwali kolegom żoną, mam takie zajęcie ze czasem
                        moje zdjęcia pojawiają sie w gazetach i zawsze mąz kupuje gazete i pokazuje
                        kolegomsmile
                        • wegatka Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 10:44
                          Ojejku jejku, a nie masz przypadkiem na nazwisko Kwaśniewska?
                          • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 13:48
                            Nie jestem dużo młodsza i ładniejsza od niej
                            • wegatka Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 14:07
                              "Ładniejsza", to tylko twoja subiektywna ocena, no i twojego męża oczywiście.
                              Zapewne jesteś też od niej mądrzejsza.
                              • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 14:34
                                Zapewniam Cie ze nie tylko naszasmile a madrzejsza na pewno
                                • wegatka Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 30.11.06, 17:30
                                  Nawet nie ośmielę się wątpić, wszak to jasno wynika z twoich postów ;-]
                                  • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 01.12.06, 08:43
                                    a nie pomyślałas sobie przypoadkiem ze moze ja am troche wieksze poczucie
                                    humoru niz wy i te posty traktuje z przymruzeniem oka. Widze ze te zdjecia w
                                    gazetach troszke Cie zdenerwowały, wiec lepiej juz nie napisze ze w necie tez
                                    mozna mnie znalezcwink
                                    • iwles Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 01.12.06, 09:19
                                      hehehehehe

                                      czyżby desperacja, bo nikt nie pyta o szczegóły, gdzie mozna cię zobaczyć ?


                                      ;P

                                      • jolusia20 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 01.12.06, 12:39
                                        wyobraz sobie ze nie na pewno nie jestem zdesperowana przeciez kazdy chce byc
                                        anonimowy w necie a zreszat widziałas ze z przymruzeniem oka o tym napisałam,
                                        myslałąm ze taki znaczekwink jest dosc oczywisty
                                        a pytan o te zdjecia z gazet nie oczekiwałam bo to niestety gazety lokalnesad
                                        a co do desperacji to zastanawiam sie co wami powoduje ze z takim zacieciem
                                        krytykujecie mnie, moze wąłsne zycie was nie satysfakcjonuje
                                        ja nie wyobrazam sobie zebym miała przyczepić sie kogos obcego i pisac atkie
                                        pełne nienawisci posty, co jest z wami
                                        Mnie osobiscie naprawde jest obojętne jakie ktos ma poglady na zycie we dwoje a
                                        wy uwziełyście sie na mnie i ciagle piszecie o moich co was to obchodzi
                                    • wegatka Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 02.12.06, 01:45
                                      Hehehe, rzeczywiście zdjęcia w gazecie to szczyt moich marzeń, no rozgryzłaś
                                      mnie ;-DDDD

                                      > wiec lepiej juz nie napisze ze w necie tez
                                      > mozna mnie znalezcwink

                                      Dobrze, że nie napisałaś, bo jeszcze bym pomyślała, że sama je wtym necie
                                      zamieściłaś (tak jak robi to wiele osób i nie jest to żadna filozofia smile

                                      A co do twojego poczucia humoru, to szczególnie widoczne jest w tym poście

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=52470998&a=53092641
                                      ;-]
                    • umasumak Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 16:18
                      A ile Ty masz lat dziewczynko? Bo dojrzała kobieta ma zgoła inne poglądy na
                      życie z partnerem. Z PARTNEREM, bo czasy niewolnictwa dawno minęły ;-P.
                    • umasumak ... 29.11.06, 16:28
                      Z pewnościa należysz do tych niezwykłych niewiast, które wystarczy, że zrobią
                      niezuważalony dla obcego oka grymas, czy gest, żeby mężusia usadzić na miejscu.
                      Ma on z pewnością taką tresurę w domu, że nie śmie biedaczek badaj kwiknąć, że
                      coś go uwiera. Narazie wybiera świety spokój, ale jak długo?
                      Oczywiscie zaraz napiszesz, że nie ma żadnej tresury, że on taki poddańczy jest
                      sam z siebie, ale wybacz, normalny człowiek nie jest taki sam z siebie, takie
                      zachowanie jest spowodowane jakimiś okolicznościami, które niestety niezbyt
                      dobrze świadczą o Tobie, jako żonie.
                      • jolusia20 Re: ... 30.11.06, 09:08
                        Słuchaj czy ty nie masz swojego życia, że tak się musisz emeocjonować moim, ja
                        nie prosiąłm o rady, a moja wypowiedz był skierowana tylko i wyłącznie do
                        autorki postu. Wiem ze trudno Ci w to uwierzyć, że ktoś tak może kochać
                        kobietę, że sam chce jej dogadzać kiedy tylko może. Cod o tresury, to bardzo
                        sie myslisz. Ja nie zabroniąłm mu być swiadkiem tylko wspolnie uznalismy ze
                        lepiej odmówic, a męzowi wcale nie zależało na tym. Gdybym wiedziała ze tego
                        bardzo chce to anwey bym nie wspomniała ze ja nie mam na to ochoty, bo wiem ze
                        zachowałby sie tam z klasą i nie musiałąbym sie zle czuc, ale na pewno nie
                        byłby w stanie dogodzić i mi i samotnej swiadkowej, wiec chyab oczywiste ze
                        wybrałaby mnie i to ona by sie zle czuła. I proszę Cie nei komentuj juz moich
                        poglądów na teamta życia we dwoje bo ihc nie zmienie, nie należe do tych
                        kobiet, które pocieszają się ze wszyscy męzczyzni musza czasem flirtowac z
                        ionnymi, zachwycac sie nimi itp. Nie potrafie sobie wmawiac ze cos jest ok
                        jesli nie jest.
                        • jowita771 jolusiu 30.11.06, 10:16
                          ja myslę podobnie. nie widzę powodu, aby mój facet zabawiał obcą babę, a ja
                          musiała szukać innego towarzystwa do zabawy. najlepiej bawimy się w swoim
                          towarzystwie, co nie znaczy, że unikamy innych. mój NM woli tańczyć przytulańce
                          ze mną, a ja z nim.
                          a co do flirtowania, to rozumiem, że ludzie mają taką potrzebę. ja flirtuję z
                          moim facetem, on ze mną. nie podoba mi się szukanie wrażeń na zewnątrz.
                          komuś tu zarzucano kompleksy, skoro boi się, że facet flirtuje z innymi. mnie
                          się wydaje, że zakompleksiony to jest ktoś, kto flirtuje na prawo i lewo, żeby
                          potwierdzić swoją atrakcyjność.
                        • iwles Re: ... 30.11.06, 10:20
                          A gdyby Twojego męża poproszono na chrzestnego - to też postawiłabyc veto, no
                          bo jak by to wyglądało, gdyby nie było go obok Ciebie w kościele ??????
                          • jolusia20 Re: ... 30.11.06, 13:45
                            Musze Cie uspokoic był chrzestnym ale ja wtedy nie byłam w kościele tylko
                            zostałam na zewnatrz z naszym dzieckiem, więc nie musiałam sie martwic koło
                            kogo bede stałasmile
                        • umasumak Re: ... 30.11.06, 11:33
                          Ależ kochana, ja się nie emocjonuje, ja sie dobrze bawię czytając podobne posty
                          do Towoich.
                          Mówisz, że trudno mi uwierzyć, że ktoś moze tak bardzo kochać? Nie, nie trudno
                          i nie kwestionuje tego, że mąż Cię bardzo kocha. Tyle, że uważam, że taka
                          postawa, nie jest dowodem miłości, tylko jakiejś chorej służalczości. Piszesz,
                          że decyzje podjeliście razem. Być moze, ale nie sądzę, żeby mąż podjął decyzje
                          o nieświadkowaniu kumplowi, gdyby wiedział, że Tobie nic, a nic to nie
                          przeszkadza.
                          Dla ścisłości, też nie należe do kobiet, które sie pocieszaja, że mężczyzna
                          musi czasem poflirtować.
                          • jolusia20 Re: ... 30.11.06, 15:09
                            Cieszę się ze dostarczyłam Co rozrywki, bo ja jestem raczej poogdną osoba i
                            lubie gdy inni tez sie dobrze bawia. Ja tez sie swietnie bawię czytajac postysmile
                            a i to nie był jego kumpelsmile
                            • umasumak hmmm 30.11.06, 17:12
                              zajrzałam do Twojego pierwszego postu Jolusiu i było tam napisane, że ta osoba,
                              której miał świadkować, była znacznie bliższa niż kolega. Zatem mąż, odmówił
                              bardzo bliskiej osobie świadkowania, żeby Ciebie zadowolić. Bo nie uwierze, że
                              odmówiłby w takiej sytuacji ot tak, sobie. A skoro odmówił ze względu na
                              Ciebie, to oznacza, że nadużywasz swej władzy względem niego. Pozdr
                              • jolusia20 Re: hmmm 01.12.06, 12:48
                                Nie naduzywam trudno to wytłumaczyc ale na niektórych rzeczach bardziej zalezy
                                mnie a na niektórych jemu i staramy sie tak robic abysmy oboje byli zadowoleni
                        • iwoniaw No cóż 30.11.06, 11:46
                          > zachowałby sie tam z klasą i nie musiałąbym sie zle czuc, ale na pewno nie
                          > byłby w stanie dogodzić i mi i samotnej swiadkowej, wiec chyab oczywiste ze
                          > wybrałaby mnie i to ona by sie zle czuła.

                          Pierwsze słyszę, że świadek ślubu ma za zadanie "dogodzić" drugiej osobie
                          pełniącej tę funkcję...
                          • jolusia20 Re: No cóż 30.11.06, 13:47
                            przepraszam nie mam pod ręką słownika i nie znalazłóąm bardzie odpowiedniego
                            słowa, myślę ze inteleigentna osoba domysli sie o co mi chodzi
                          • jowita771 Re: No cóż 30.11.06, 14:02
                            iwoniaw napisała:

                            > Pierwsze słyszę, że świadek ślubu ma za zadanie "dogodzić" drugiej osobie
                            > pełniącej tę funkcję...

                            ja się spotkałam i myslę, że dlatego bym nie chciała, chyba, że ta druga pani
                            tez byłaby z partnerem i mój facet nie musiałby dotrzymywać jej towarzystwa na
                            weselu. jak ja byłam swiadkiem, musiałam brać udział w różnych zabawach razem
                            z "panem swiadkiem". jak już wcześniej napisałam w innym poście, był to mój
                            ówczesny chłopak, więc nie miałam nic przeciwko temu, ale obcemu facetowi nie
                            chciałabym grzebać a spodniach czy wyjmować zapałki z zębów własnymi zębami.
                            • iwoniaw Re: No cóż 30.11.06, 14:51
                              > ówczesny chłopak, więc nie miałam nic przeciwko temu, ale obcemu facetowi nie
                              > chciałabym grzebać a spodniach czy wyjmować zapałki z zębów własnymi zębami.

                              Ja bym znajomemu, czy nawet bliskiemu też nie chciała publicznie w spodniach
                              grzebać i w ogóle nie podobają mi się takie zabawy, ale to chyba można (a nawet
                              trzeba) ustalić wcześniej, nieprawdaż?
                              Sama miałam dosyć tradycyjne wesele i zapewniam, że jest mnóstwo zabaw, którymi
                              wodzirej/orkiestra może "rozruszać" gości bez konieczności publicznego
                              obmacywania się czy zmuszania państwa młodych/ świadków/ ciotek/ rodziców/ kogo
                              tam jeszcze do zachowań, na które nie mają chęci.
                              Gdyby mnie ktoś poprosił o bycie świadkiem, to zamiast wymyślać mu od
                              upierdliwych nie-przyjaciół i udowadniać, że muszę w kościele stać z mężem,
                              zainteresowałabym się raczej, czy planują jakieś "zabawy" i od razu
                              storpedowałabym pomysł co durniejszych - proponując w zamian swoje pomysły
                              (nawet wciągając w to rzeczonego męża, jeśli już tak bardzo nie chciałabym się z
                              nim rozstać na te 5 minut). No ale do tego trzeba choć odrobinę sympatii do
                              państwa młodych i zrozumienia, że wesele to jest _ich_ impreza, na której
                              przewidzieli dla mnie szczególne miejsce nie ze złośliwości, a wręcz przeciwnie.
                              • jowita771 Re: No cóż 30.11.06, 15:22
                                ja na tamtym weselu bawiłam się nieźle, ale gdybym musiała sie tak bawić z
                                obcym facetem, to bym sie wkurzyła. pewnie, że można to ustalić, ale ja juz dwa
                                razy się spotkałam z sytuacją, gdzie orkiestra miała w d...e zyczenie państwa
                                młodych. oczywiscie przytaknęli, ale i tak zrobili swoje zabawy, bo chcieli
                                pokazać, jak świetnie ludzie będą sie bawić. na jednym weselu panna młoda
                                stanowczo nie zyczyła sobie długich oczepin. i tak odśpiewali 42 zwrotki (tylko
                                troche przesadzam), a ona siedziała 40 minut na srodku sali, gdzie muzykanci
                                znosili jej wałki do ciasta i inne pierdoły, o których śpiewali. wkurzona była
                                jak diabli.
                                • iwoniaw Wiesz co 01.12.06, 12:09
                                  > razy się spotkałam z sytuacją, gdzie orkiestra miała w d...e zyczenie państwa
                                  > młodych. oczywiscie przytaknęli, ale i tak zrobili swoje

                                  Coś takiego to mi się rzeczywiście w głowie nie mieści. To tak jakby wynajęty
                                  kucharz postanowił zrobić "swoje" potrawy i np. zamiast zamówionego schabowego
                                  postanowił podać naleśniki z dżemem. Dziwię się, że gospodarze wesela nie
                                  interweniowali natychmiast.
                                  Swoją drogą, znaczy to tylko tyle, że należy naprawdę starannie wybierać ludzi,
                                  którym się powierza wykonanie ważnych dla nas rzeczy - obojętnie, czy jest to
                                  orkiestra na wesele, czy fachowiec kładący kafelki w łazience...
                                  Mam nadzieję, że przynajmniej młodzi odradzali później tę orkiestrę, komu się dało?
                                  • jowita771 Re: Wiesz co 01.12.06, 16:52
                                    no pewnie, że odradzali. mnie też nie mieści się w głowie taka samowolka, ale
                                    to się zdarza częściej. kiedyś byłam na weselu, gdzie grali 15 minut, potem 20
                                    odpoczywali. na prośbę młodych i gości, żeby grali dłużej, odpowiedzieli, że
                                    oni zabawiają gości właśnie tak. szkoda tylko, że nie powiedziewli wcześniej.
                                    ostatnio na gazecie chyba był artykuł o weselach bezalkoholowych. też byli
                                    opisani muzykanci, którzy na własną rękę zorganizowali sobie trunki mimo próśb
                                    młodych, bo im tak się lepiej gra. nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa?
                                    nie mówiąc o tym, że ci ludzie są w pracy i nie rozumiem w ogóle picia alkoholu
                                    przez orkiestrę.
    • jowita771 Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 29.11.06, 18:19
      nie miałabym nic przeciwko, żeby mój NM był świadkiem, jeśli "swiadkowanie"
      ograniczyłoby się do koscioła. jesli miałby zajmować się obcą babą na sali, to
      bym nie chciała. byłam kiedys na tradycyjnym wiejskim weselu, świadek nie
      zabrał na nie swojej dziewczyny, bo swiadkowa szła sama i musiał się nią
      zajmować. ale może to i lepiej, bo orkiestra grała im "gorzko" i całowali się
      rownie często, jak para młoda i dokładnie tak samo "dogłębnie".
      ja raz byłam świadkiem na slubie, ale z "drugim świadkiem" zaczęlismy się
      niedługo wczesniej spotykać, więc zdarzały nam się buziaki bez zadnej zachęty
      ze strony muzykantów.
    • fergie1975 Świadkiem może być każdy 01.12.06, 12:22
      Swiadkiem w kosciele może być chocby człowiek innej rasy wyznający islam.
      Czy wiecie również, że świadków może być nawet 20? Ja osobieście miałam czworo.
      Nie muszą być to kobieta i mężczyzna.
      Wydaje mi się, że małżeństwa mozna "rozdzielać" w ten sposób. Na świadków
      bierze się przyjaciół. Widocznie Twój mąż jest przyjacielem faceta, a jego
      przyszła żona nie uważa Cie za "wielką przyjaciólkę". Pewnie chce kogoś innego
      np siostrę itd.
      Swiadkowie nie musza sie bawic razem na weselu ku uciesze starych babc i cioc w
      tzw. psychozabawach.
    • figrut Re: brak slubu (koscielnego) a swiadkowanie 02.12.06, 02:20
      Żyję w konkubinacie, rozgrzeszenia z tego powodu nie dostaję i świadkiem na
      ślubie kościelnym mojego brata byłam. Ksiądz nie widział z tego powodu żadnych
      przeciwwskazań. Zastrzegł jedynie, że nie będę mogła przystąpić do sakramentu
      komuni. Nie bardzo wiem, o co Ci chodzi z tym rozdzielaniem małżeństw. Jako
      świadka nikt mnie od mojego partnera nie oddzielał, siedzieliśmy razem przy
      młodych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka