annasi23
22.11.06, 16:49
Mam półroczną córeczkę. Zarówno moja mama jak i teściowe są we wnusi
zakochani. Teściowie ostatnio mają zwyczaj w sobotę lub niedzielę dzwonić i
wpraszać się, tzn. dzwonią i pytają co porabiamy i czy mogliby wpaść za jakiś
czas. Mój mąż pracuje w weekendy więc z reguły jestem z córeczką sama.
Zapraszam ich oczywiście, ale pytam czy nie mogliby wpaść później, kiedy mąż
będzie w domu. Jak nie mogą później to przyjeżdżają wcześniej. Nie przepadam
za tymi wizytami ale rozumiem że tęsknią za wnuczką i chcą ją zobaczyć.
My do nich też czasami wpadamy, ostatnio jednak rzadziej z uwagi na pracę
męża.
No i ostatnio było podobnie, tylko czas był znacznie krótszy: telefon - co
porabiam - mówię że jest u mnie koleżanka i właśnie szykuję obiad. (Koleżanki
nie widziałam ponad pół roku). A oni mówią, że są właśnie na zakupach i
wpadliby za 15 minut - chyba już do tego czasu zjemy obiad? Wtedy zapytałam,
czy nie mogliby wpaść po piątej kiedy będzie Bartek w domu. Rodzice
powiedzieli że nie, nie zrozumiałam dlaczego. Więc odpowiedziałam im, że
dobrze, w takim razie zapraszam. Wkurzyłam się okropnie, bo uznałam że to już
trochę nieładnie tak się wpraszać, tym bardziej że zaznaczyłam wyraźnie, że
mam gościa. Zadzwoniłam na skargę do męża i powiedziałam, że musimy w
przyszłości to załatwić, porozmawiać z nimi na temat ich niespodziewanych
wizyt. A mój mąż zadzwonił do swoich rodziców, powiedział mi później, że
poprosił żeby wpadli później, że mam koleżankę, nieposprzątane i że mi to nie
pasuje. Myślę że trochę na nich nafukał. Teściowie powiedzieli mu że są tuż
pod domem i wpadną tylko na 15 min i na tym rozmowa się skończyła.
No ale nie weszli wogóle!
Mąż jak wrócił z pracy to bardzo się zdziwił że ich nie było, zadzwonił i
zapytał czy wpadną, a teściowa powiedziała że wychodzą właśnie do kościoła i
trzasnęła słuchawką.
No i koniec historii. Wiem że to żaden dramat, ale nigdy nie byłam w takiej
sytuacji. Nie wiem czy ja postąpiłam źle, czy oni przesadzili z reakcją?
Rozumiem ich tęsknotę za wnusią, ale ich niespodziewane wizyty stają się
coraz bardziej uciążliwe, moglibyśmy się umawiać z większym wyprzedzeniem.
Wybaczcie przydługi opis i szczegóły ale strasznie źle się czuję w tej
sytuacji! Szanuję teściów i bardzo nie chcę żadnego konfliktu. Nie wiem jak
teraz postąpić, czy mam przepraszać, czy nie mam za co? Co o tym wszystkim
myśleć?