Witam. Mam dzisiaj wielkiego doła. Poradźcie coś bo mam wrażenie, że postępuje nie tak jak potrzeba. Jestem głową rodziny, ale zaczynam pomalutku nie wyrabiać psychicznie.Staram się być bardzo oszczędny, bo każda złotówka się liczy, ale także jestem bardzo spontaniczny.Nie jestem samolubem. Pomimo oszczędzania i tak nam zawsze brakuje kasy na życie.

Do tej pory uważałem, że na wszystkim można oszczędzać, ale czy na pewno. Zawsze kupywałem dla siebie i rodziny wszystko co najtańsze nawet wózek dla małego kupiłem za 200zł ( nowy ) a to tylko dlatego, że znajomej matulka produkuje takie wózki. Pieluchy dla dziecka kupujemy na stadionie w wawie firmy bambino bo są najtańsze 30zł 60szt. a to tylko dlatego, że stwierdziliśmy z małżonką, że i tak je trzeba zmieniać więc po co płacić za orginalnego Pampersa kupe kasy. ubranka dla małego dostajemy od znajomej mojej matulki, a jak mały wyrasta to dajemy je komu innemu za darmo oczywiście.I tak dalej, itd.. itd..Zaczynam dochodzić do wniosku, że za bardzo chyba oszczędzammy z małżonką, bo jak widzę innych rodziców z ich dziećmi to widać, że oni nie oszczędzają: ładny wózek, ubranka, Pampersy, rodzice ładnie ubrani, czysto itd...Czy ja źle robię, źle się żądzę pieniędzmi, czy jak???

Jak napisałem pomimo oszczędzania i tak nam brakuje na życie. a zarabiam coprawda sam, ale raczej nie mało bo 1800 zł.Poradźcie kochani, jak to u was wygląda?? Proszę.Pozdrawiam gorąco Marcin