Napiszę, bo już nie wiem co robić

.Moje "boje się" przerasta mnie
codziennie a od chwili gdy zapada zmrok czuję się jak strzępek człowieka.
Światła muszą się świecić w każdym otwartym poeniszczeniu, jak jest ciemno to
muszą być zamkniete drzwi ale później ja boję się tam wejść . Koórka zawsze
koło mnie, każdy szmer , szelest powoduje gęsią skórkę. Zasypiam i chowam się
cała pod kołdrę, nawet głowę, zamykam oczy i jak najszybciej zasypiam dlatego
do łóżka idę koło 1-2 w nocy a czasami poźniej kiedy już zasypiam na siedząco.
Moja wyobraźnia pracuje i tworzy koszmarne wizje, przypominam sobie wszystkie
straszne filmy i historie jakie znam i nawet jak bardzo staram się myśleć o
czymś innym to nie mogę. Dzień jest ok ale od zmroku koszmar a przeciez mam w
domu 5 latka, muszę czasami do niego zaglądnąć w nocy.....świecę każdą lampe
po drodze
Nie oglądam horrorów, thrillerów też nie a strach jest i nie wiem co z nim
zrobić. Może komus to wyda się głupie ale wieczory piątkowe kiedy Kuba jest z
dziadkami a ja sama w domu są dla mnie bardzo męczące. O 8 rano w sobotę
muszę być na uczelni, myśleć logicznie a tymczasem jestem padnięta i śpiąca
bo za mało śpię i nie śpię spokojnie.
dziewczyny, czy Wy też tak macie? Jak sobie poradzic z takim strachem? Cieszę
się,że za 2 tyg przyjedzie moja mama i chociaż przez jakis czas będę się
czuła lepiej wiedząc ,że ktoś jeszcze jest ze mną w domu.
Iza