Dodaj do ulubionych

bez tematu

IP: *.* 27.03.03, 17:35
kolejny dzień. Jeszcze wczoraj pisałam że depresję porzna pokonać, że potrzebny specjalista - psycholog, a dzisiaj sama załamana. Już nic nie czuję, w głowie tylko wrzask dziecka. Tak naprawdę to nawet nie chce mi się pisać i nie wiem po co zaczęłam ten post. Pewnie, że wiem... liczę na kilka słów, na chwilę ciepła...mąż jeszcze w pracy, jutro wyjeżdza na wystawę, MOJĄ wystawę i to ja tam powinnam być, ale nie jadę ze względu na małego...już nie piszę więcej bo po co i tak niewiele już będzie. nie potrafię być szczęśliwa...jaką jestem matką w takim razie??? gdybym mogła tylko cofnąc czas go by nie było...
Obserwuj wątek
    • Gość: Olinek Re: bez tematu IP: *.* 27.03.03, 17:44
      Nie potrafię chyba Cię pocieszyć, ale wiem co czujesz...Trzymaj się!!! Dzieci szybko rosną...
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 27.03.03, 18:56
        i co z tego że rosną...zawsze pozostaną dziećmi
        • Gość: ebe Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 09:30
          ...ale jak mają prawie cztery lata jak moje, to nie pozwalają się przytulać kiedy TY chcesz. A i potrafią powiedzieć, że Cię nie lubią i nie kochają...Oj, poprzytulała bym sobie maleństwo...
        • Gość: bobaski Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 11:40
          Cześć.Chyba każda młoda matka czasem przeżywa chwile zwątpienia,załamania i ma wrażenie że sytuacja ja przerasta.Wiec nie jesteś sama.Tak to już jest że niektóre bobaski dają w kość,najpierw wołają jesć,póżniej zaczynają sie kolki,potem ząbkują,wkońcu sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić i zwyczajnie tresują rodziców(przepraszam za wytażenie) i chcą ciągle sie nosić-mamae bolą rece ale co tam nosi,aż niewiadomo kiedy mija roczek i zaczynają nauke chodzenia itd,itd...Ty jesteś bardzo troskliwą matką,martwisz sie o jego zdrowie,dbasz o niego ,zajmujesz sie nim całymi dniami,ale zwyczajnie padasz na twarz-musisz zrobić sobie przerwe.Dobrze Ci dziewczyny mówią idż do kina,na zakupy,na plotki z koleżanką oderwij sie na pare godzin od małego a zobaczysz świat w innych kolorach i zapewniam Cie to nie dziecko jest przeszkodą w Twoim życiu .Wiem coś na ten temat mój drugi synek był nieznośnym niemowlakiem i czasem miałam go serdecznie dość,ale dałam rade jak każda matka miałam czasem chwile zwątpienia w moje metody wychowawcze,ale wystarczyło aby zasnął spokojnie lub po przebudzeniu uśmiechną sie szeroko tylko dla mnie i już było ok.Pozdrawiam i życze wytrwałości w uczeniu się miłości do dziecka EWA.
    • Gość: KrysiaW Re: bez tematu IP: *.* 27.03.03, 21:26
      Witaj :)Wiesz ja tez czasem mam chwile totalnego zalamania...czasem nawet jak mala jest nieznosna i ryczy,krzyczy, wrzeszczy to mam naprawde dosc!!!I wtedy zastanawiam sie coby to bylo gdybym jej nie miala....I wiesz co ja poprostu juz sobie tego wyobrazic nie umiem i nie chce bo Krysiunia jest moim szczesciem,moja radoscia jest moja miloscia :love:.Dzis w "Twoim stylu" przeczytalam baaardzo smutny artykul o chorym chlopcy na bialaczke.Chlopiec ten mila 1,5 roku i zmarl...Plakac mi sie chcialo jak to czytalam ...nie wyobrazam sobie bolu matki tego chopca...Ja wiem ze czasami jest baaardzo trudno byc z dzieckiem zwlaszcza jak maz wyjezdza i nie ma sie nikogo kto by choc troszke odciazyl zmeczona mame.Ale te zle chwile mina.I dzieci naprawde szybko rosna...zbyt szybko...Wiesz co? moze jak bedzie Ci tak bardzo zle i bedziesz mila dosc synka tak bardzo dosc ...to sprobuj sobie wyobrazic ze ktos przychodzi i Ci go zabiera na ZAWSZE....Co czujesz???Mysle ze tak naprawde nie chcialabys tego...bardzo bys nie chciala zeby ktos Ci odebral dziecko!!!Zmeczenie minie...zrobisz jeszcze nie jedna wystawe...a synek nigdy juz nie bedzie taki jak teraz...czasu nie da sie cofnac.Zycze Ci duzo cierpliwosci i radosci z przebywania z synkiempozdrawiam Tyma mama Krysi :hello:
      • Gość: mysha Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 06:58
        Micha, nie rezygnuj ze swojej wystawy!!! Nie wiem ile ma Twoje dziecko, ale ja podróżowałam z moim od jego narodzin. Były wakacje w domku nad jeziorem, wyjazdy do rodzinki. Jeździliśmy samochodem, pociągiem, a po mieście jeździmy trawajem. Pakuj małego w nosidło, zabierz ciocie, babcie albo kuzynke (przyjaciolke, siostre itp.) ktora zajmie sie malym jak ty bedziesz sciskac ręce gosciom i przyjmować kwiaty. A jak nie masz kogos takiego to idz z malym. Mysle, ze ludzie beda zachwyceni, ze mama przyjdzie z dzidzia....Trzymam za Ciebie kciuki! Jak chcesz pisz na priva.
    • Gość: julasek Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 09:24
      Wydaj mi się ,że Cię rozumiem.Ja zrezygnowałam ze śpiewania ,bo pojawił się w moim życiu mały człowiek.Kiedy oglądam programy i widzę moje koleżanki to czuję taki żal,aż mnie ściska w środku.Ale to mija kiedy patrzę na mojego cudownego synka.Może jeszcze uda mi się wrócić do śpiewania ,ale wiem ,że będzie ciężko.Początki są trudne ale wierzę ,że sobie poradzisz.Może rzeczywiście udałoby się zabrać dzidzię ze sobą,pomyśl o tym.Trzymam kciuki AtaJeśli chcesz napisz na priv :)
    • Gość: Cicha Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 09:53
      Sorry, będę brutalna... Nie mów tak. Każda z nas chyba tak myśli od czasu do czasu. Kiedy nie mam mojego synka przy mnie tęsknię za nim... I wiem, że odkąd sie urodził nic już nie będzie tak jak było. Trzeba się do tego przywyczaić. Jeśli nie potrafisz sobie z tym poradzić, idź do psychologa. Poproś kogoś o opiekę nad dzieckiem i wyjdź, odpocznij.... Ale nie myśl o tym co straciłaś. Bo zyskałaś tysiąckroć więcej.
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 10:33
        niby można się przyzwyczić...a do psychologa chodzę i to od dawna, i nie pomaga tak bardzo. nie zawsze czuję żal...ale są dni kiedy mam dosyć poświęcenia
    • Gość: mama.marcina Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 10:16
      Jestes normalną matką, i pamiętaj, że macierzynstwo to nie choroba - nie minie ;) macierzyństwo to nie kajdany - nie czekaj na cudowne ocalenie. Musisz nauczyc sie żyć jako matka. Macierzyństwo nie polega na rezygnacji z własnych pragnień i marzeń, ani na paświęcaniu swoich celów, po to aby potem rzucic komuś w twarz "A ja dla Ciebie..." Kochaj swoje dziecku, to nie ono Ci świat zamyka, tylko Ty sama. Nie bój sie, jedź na te wystawę - to TWOJA wystawa, prawda? Więc dlaczego ma Cie tam nie być? Czy są jakieś medyczne przeciwskazania?Piszesz, że dziecko sie drze, wiesz, ono czuje Twoje rozedrganie, Twój niepokój i niepewnośc - pewnie dlatego ryczy. Zrób sobie jakąs przyjemnośc, nie wiem, gdzie mieszkasz - jeśli w Warszawie, w MUltikinie sa seanse dla mam z małymi dziećmi, no nie wiem, co Ci radzić, bo Cię nie znam, ale ... wiem, co czujesz i wydaje mi sie, że po prostu musisz wyjść z tej klatki, która sobie zbudowałas, ale to nie Twoje dziecko jest temu winne - dlaczego nie możesz jechac na wystawę?
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 10:31
        nie pojechałam bo to daleka droga, wrocław - szczecin. i to nie jest tak, że ja zbudowałam sobie klatkę... niestety moje dziecko nie należy do tych grzecznych i śpiących maluszków... próbowaliśmy wychodzić z nim, ale zawsze kończyło się to krzykiem. Teraz mniejszym już bo jest starszy, ale generalnie nawet spacery są pełne wrzasku. Unikamy miejsc tłocznych, bo zarazki, kiedy miał 7 dni wrócilśmy do szpitala bo mały miał obustronne zapalenie uszu i zapalenie płuć, ale to już dawe dzieję... teraz mąż już jest w drodze a ja mając chwilę wytchnienia spędzam czas w sieci.
        • Gość: mama.marcina Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 11:12
          Ile ma Twój maluszek?Rozumiem, że obawiasz się o jego zdrowie... hm, trudna sprawa. A jak on sie drze to Ty pewnie jesteś zdenerwowana i nie potrafisz go uspokoić i tak wkoło Macieju. jesteś nieszczęsliwa? Może w wolnej chwili siądż sobie w spokoju i zacznij pisac o tym, co czujesz, tak na szybko, a potem przeczytaj i zastanów sie, czy jest to prawda, na ile, jak możesz zmienić sytuacje (w mozliwych ramach - bo czasu nie cofniesz ;) przecież), aby poczuć sie lepiej. Sama nie wiem, co Ci radzic - ja chodziłam do psychoterapety przez dłuzszy czas i mi takie rozwiązania pomagały. Może Ty też spróbuj
          • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 12:41
            do psychoterapeuty chodzę... zaczęłam chwilę przed ciążą, korzystam też z porad psychologa dziecięcego. a syn ma ponad 4,5 miesiąca. on nie jest taki zły, to ja bardziej nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić. ale uwierz! jest o niebo lepiej niz na samym początku. tyle tylko, że teraz mi żal okropnie i czuję się bardzo ograniczona i zmęczona ponad miarę. Nawet kidy mam chwilę to nie mogę zrobić nic sensownego i wartościowego, jak już to z bólem sprzątanie i inne domowe sprawy. i czekam aż on urośnie... ale boję się bo nigdy mój umysł nie będzie wolny tak jak wcześniej.
    • Gość: eBeata Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 11:36
      micha nie wiem w jakim wieku masz maluszka ale dlaczego mąż nie mógł z nim zostać?Poza tym w przyszłości daj znać na forum. Jestem ze Szczecina i pomogłabym Tobie przy małym. Co prawda pracuję więc tylko po pracy, ale są i tutaj mamy "odpoczywające" na wychowawczych :-).Moje dziecko mając 5 miesięcy podróżowało pociągiem do Lublina i przeżyło ;-).Też mam go czasami dosyć, i on mnie też :-).Jak podrośnie będzie lżej, zobaczysz. Mój dał ni nieźle popalić przez 2 lata. A kiedy skończył 3 to moja miłość do niego jakoś rozkwitać zaczęła, widocznie wcześniej nie było na rozkwit miejsca, bo zmęczenie je zajęło.Przetrzymaj a zobaczysz, że wszystko będzie dobrze.
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 12:48
        och jak żałuję, że nie wpadłam na ten pomysł wcześniej, na przyszłość będę poszukiwać pomocy na forum. a mąż nie mógł zostać, bo mały Beniamin 4,5 miesiąca nie chce niczego tylko moją pierś. no skłamałam...je jeszcze zupkę marchwiowo ryżową, zalecenie lekarza na zagęszczenie kupy. gdyby mój koczany mąż z nim został to te 2 dni maluszek ryczał by za mną a raczej z moim "kontenerkiem" jak widzisz nastrój trochę lepszy bo znowu na chwilę śpi na balkonie. jeszcze raz dziękuję z chęć pomocy...miło mi bardzo, przez te dni będę wisiała na forum ile tylko będę mogła bo inaczej będzie ciężko, do rodziców mam 170 km a telefony, rachunki za rozmowy obciążają budżet dosyć poważnie.pozdrawiam Cięmicha
        • Gość: maggz21 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 13:17
          Hejka, Jestem mama 3,5 miesiecznego Kubusia. Mój synek na ogół jest grzeczny. Jednak czasem marudzi jak jest juz spiacy i potrafi sie "drzec". Czasem zupelnie niezrozumiale placze. Zwylke jest ok. Jednak nie jestem robotem i tez zmeczenie daje we znaki.Mam gorsze dni. Bywa ze przez chwilke mam dosc placzu. Przeciez nie jestem nadludziem, ty tez. Mamy prawo do zmeczenie i znuzenia. Ale jak ja jestem rozdrazniona on to czuje i jeszcze bardziej plakusia. Staram sie uspokoic jak najszybciej i dopiero go uspakajać. Czasem zostawiam go na chwilke w łóżeczku i wychodze z pokoju, zeby sie uspokoic. Choruje na nadczynnosc tarczycy i jest mi ciezej. Jednak kocham go nad zycie. Wiele sie zmienilo w moim zyciu. Na lepsze. Zrezygnowałam ze studiow dziennych, ze stypendiow zagranicznych. Na imprezy nie chodze, bo o prostu 0 21 padam. Staram sie nie rezygnowac dla niego, tylko podejmowac swiadome wybory. Jestem dumna matka, mam rodzine i to główny wyznacznik moich wyborów.Rozumiem cie, ale nie odgrywaj sie na dziecku. Ono nie prosiło sie na swiat. Jest wynikiem waszej decyzji.Na wystawe mozesz pojechać z nim. Mój Kubuś to mały podróżnik. Od pierwszych tygodni zycia jeździ wszedzie ze mna. Wyprowadzilam sie z Krakowa, wiec maly co 2 tygodnie jezdzi tam ze mna studiowac. Też karmie piersią. Pozostaje odciaganie. Jak go nie ma przy mnie serce zal mi sciska.Nie lam sie. Pomysl, ze on tez ma swoje humory. Pozdrawiam dumna mama Kubusia.
        • Gość: gosiah Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 15:49
          wiesz micha, wiem, że jest trudno... przeżywałam to nie raz i nie dwa, i cały czas przeżywam... Jestem mamą dwóch chłopcóe, starszy ma 3 latka, a młodszy niespełna rok... przeżywałam różne chwile zwątpienia i załamania; do psychologa się nie wybrałam, bo nie miałam z kim zostawić dzieci, a był okres, że bardzo tego potrzebowałam! Tylko, że jestem chyba w trudniejszej sytuacji niż TY, bo mam męża marynarza i kiedy wypływa to nie ma go przez 4 m-ce...(a oprócz starszej cioci, nie mam tu innej rodziny, i nie mam nikogo z kim mogłabym na chwilę chociaż zostawić dzieci) i choć nie raz płakałam ze zwątpienia i zmęczenia, i na dodatek z tęsknoty, to nigdy do głowy mi nie przyszło, że mogłoby nie być moich dzieci i bez nich byłoby mi lepiej!!! oni są całym moim życiem i nawet kiedy mam już wszystkiego dosyć, to wystarczy uśmiech któregoś synka i świat staje się dla mnie bardziej kolorowy. Skoro jest Ci tak bardzo źle, to musisz odetchnąć. To nic, że synek ciągle na piersi... po prostu ściągnij mleko i zostaw go z tatą - a jak nie będzie chciał pić to nic mu się nie stanie nawet jak przez chwilę popłacze; a tak naprawdę to przez 2 godz. tak okropnie nie zgłodnieje, zwłaszcza, że je już zpkę marchewkową... a Ty idź sobie gdzieś, na basen, połaź po sklepach, idź do fryzjera... i naucz się kochać swoje maleństwo... a będzie Ci znacznie łatwiej, jak pomyślisz o nim jako o najlepszej rzeczy jaka Cię mogła w życiu sptkać, a nie jako o kimś, kto ogranicza Ci Twoje możliwości i podcina skrzydła... tak jak napisała wcześniej Fuga: mogłaś zabrać synka ze sobą na wystawę; nawet tak długą trasę można pokonać z malutkim dzieckiem, zwłaszcza, jeśli wyjeżdża się w nocy... życzę więcej optymizmu i możliwości cieszenia się swoim cudownym synkiem.
        • Gość: gosiah Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 16:25
          wiesz micha, wiem, że jest trudno... przeżywałam to nie raz i nie dwa, i cały czas od czasu do czasu przeżywam... Jestem mamą dwóch chłopców, starszy ma 3 latka, a młodszy niespełna rok... przeżywałam różne chwile zwątpienia i załamania; do psychologa się nie wybrałam, bo nie miałam z kim zostawić dzieci, a był okres, że bardzo tego potrzebowałam! Tylko, że jestem chyba w trudniejszej sytuacji niż TY, bo mam męża marynarza i kiedy wypływa to nie ma go przez 4 m-ce...(a oprócz starszej cioci, nie mam tu innej rodziny, i nie mam nikogo z kim mogłabym na chwilę chociaż zostawić dzieci) i choć nie raz płakałam ze zwątpienia i zmęczenia, i na dodatek z tęsknoty, to nigdy do głowy mi nie przyszło, że mogłoby nie być moich dzieci i bez nich byłoby mi lepiej!!! oni są całym moim życiem i nawet kiedy mam już wszystkiego dosyć, to wystarczy uśmiech któregoś synka i świat staje się dla mnie bardziej kolorowy. Skoro jest Ci tak bardzo źle, to musisz odetchnąć. To nic, że synek ciągle na piersi... po prostu ściągnij mleko i zostaw go z tatą - a jak nie będzie chciał pić to nic mu się nie stanie nawet jak przez chwilę popłacze; a tak naprawdę to przez 2 godz. tak okropnie nie zgłodnieje, zwłaszcza, że je już zpkę marchewkową... a Ty idź sobie gdzieś, na basen, połaź po sklepach, idź do fryzjera... i naucz się kochać swoje maleństwo... a będzie Ci znacznie łatwiej, jak pomyślisz o nim jako o najlepszej rzeczy jaka Cię mogła w życiu sptkać, a nie jako o kimś, kto ogranicza Ci Twoje możliwości i podcina skrzydła... tak jak napisała wcześniej Fuga: mogłaś zabrać synka ze sobą na wystawę; nawet tak długą trasę można pokonać z malutkim dzieckiem, zwłaszcza, jeśli wyjeżdża się w nocy - wtedy zatrzymujesz się tylko na krmienie, a potem jedziesz dalej... życzę więcej optymizmu i możliwości cieszenia się swoim cudownym synkiem.
    • Gość: Jujka Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 12:32
      Kochana micho...Nie wiem, kim jesteś, nie wiem skąd jesteś, nie wiem ile ma Twoje Dziecko... Wiem jedno. Czujesz dokładnie to, co naprawdę czuje większość Matek. Co ja czułam... Moja Julia ma obecnie 9,5 miesiąca. Jest moją radością, moim Słońcem, moim Życiem. TERAZ jest. Ale... początki były straszne. Poobijana po operacji (miałam cc), pokrzywdzona niemożnością karmienia piersią (ściągałam pokarm przez 5 miesięcy, dopóki całkiem mi nie wysechł), rzucona z dnia na dzień w wir karkołomnego zadania zwanego macierzyństwem. Nie użalam się nad sobą, BROŃ BOŻE. Twierdzę tylko, że jak doskonałej większości matek było mi potwornie ciężko. Nigdy nie żałowałam, że jest Julia. Ale czasem trafiało mnie, że moja wolność osobista została mi odebrana tak dalece, że nawet o prozaicznych czynnościach, jak pora sikania (pardon) decyduje ten maleńki Ludek... Nie było mi kolorowo. I nie mówię Ci tego, by powiedzieć, jak mi było źle. Ale żebyś miała to, czego mnie osobiście zabrakło. Świadomość, że nie tylko Ty i nie tylko teraz. Nie jesteś matką do kitu!!! Jesteś człowiekiem, któremu z dnia na dzień przewrócono świat podszewką do wierzchu!!! Potrzebujesz zwyczajnie czasu, żeby się z tym oswoić. Wierz mi... oswoisz się :) Naprawdę :) Ja wiem, jak Ci teraz podle i kiepsko... Od początku życia Julii rola mojego Męża jest naprawdę nie do przecenienia. Może i Twój da się trochę mocniej wwikłać w opiekę nad Małym? Żebyś choć mogła jak człowiek się umyć... czy załatwić...? Gdyby pisali w gazetach o połogu... byłoby nam znacznie łatwiej... Wiedz, że nie jesteś inna, gorsza! Ja też tak miałam i wiele innych matek!! Choć teraz jestem najszczęśliwszą istotą na świecie! Bo mam moją Kruszynkę!! Trzymaj się micho i jakby co... wal do mnie jak w dym ;)Jujka i nierozłączna Julka :)
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 13:01
        ale zrobiło mi się gorąco...tyle ciepła, a ja się tak żalę. Sama nie wiem czy lepiej narzekać czy udawać twardą? raz robię tak a raz tak. mąż...mój mąż jest prawie ideałem...ale małym może zajmowiać się tylko po pracy i w weekendy, dodatkowo załatwia moje sprawy bo ja raczej jestem "uziemiona". już zapomniałam jaki seks może być przyjemny...ale to inny temat. Z tego robi się rzeka...ale Początki są takie trudne a mają tak wielki wpływ na rozwój dziecka...winię się za brak ciepliwości i wielkiej milości do syna...a zresztą napiszę prawdę... ja nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale tak się złożyłoże mój mąż pragnął ogromnie. Po studiach, przedłużanych zresztą, po roku czasu pracy samodzielnej pojawił się ten mały człowiek... niejako za moją zgodą bo przejęłam marzenie męża i stało się częścią moich, ale to było tylko oszustwo i siebie samej i człowieka którego kocham ponad życie, i z powodu tej miłości mamy dziecko. A ja czuję, że syn zabrał mi wszystko: męża, marzenie o sukcesie, wolność...Przyznaję jednak, że pęka coś czasami, kiedy Beniamin uśmiecha się do mnie tak słodko jak chyba tylko maluchy potrafią, to wiem że mnie kocha i przykro mi że nie jestem ideałem na jaki zasługuje, że jak wciąż tylko o sobie a on taki bezbronny. dziękuję z wsparcie, to są gorsze dni, ale wierzę że one miną kiedyś muszą, prawda?
        • Gość: mama.marcina Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 13:56
          Hej, to minie! Naprawdę, a sukces i spełnienie zawodowe (bo chyba najbardziej CI przeszkadza to oddalenie od dzialania, pewnie praca to jednocześnie twoja pasja?) przed Tobą. Popatrz dalej, dalej niz jutro-pojutrze. Cała przyszłosc przed Tobą! Stoi otworem, i zrobisz z nią, co zechcesz. Na pewno nie będzie teraz tak samo jak przed urodzeniem dziecka, ale to nie znaczy, że będzie gorzej. Nie, kochanie, będzie inaczej, inaczej może znaczyć lepiej :) . Widzę, że ciężko Ci sie jakos "umościć" w nowej sytuacji. Nic dziwnego, to dopiero 4,5 miesiąca. Daj sobie czas, daj Beniaminowi czas, nie spiesz się, nie bądź niecierpliwa - ułozy sie. Powolutku ustawisz sobie życie, tak abys była zadowolona (choć tycio-tycio) i jako matka i jako kobieta i jako wolna istota.Dasz radę:hello:
        • Gość: Jujka Re: bez tematu IP: *.* 31.03.03, 07:58
          Niedobrze, że zdecydowałaś się na dziecko wbrew swojej woli... Niedobrze, bo to powoduje u Ciebie frustracje, którym nijak nie jest winien Twój malutki Synek, sprowadzony na świat na Wasze życzenie. On niczego Ci nie odebrał. Ograniczył Twoją niezależność, to fakt. Ale w zamian dał Ci najwierniejszą, najbardziej oddaną i bezgraniczną Miłość, jaka istnieje na tym Świecie! Spójrz w Jego oczy :) Czy jest coś piękniejszego?... Nie martw się. Już niedługo nauczycie się siebie na wzajem, a Mały będzie coraz bardziej samodzielny. Wtedy będzie Ci o wiele łatwiej i znikną te paskudne chmurzyska znad Twojej głowy. A sukcesy? Kariera? Czymże są przy cudownym uśmiechu Twojego Dziecka?... Co tam kariera... Dałaś Życie!Będzie dobrze!Jujka
    • Gość: alda Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 12:34
      Mój synek też nieźle mi dawał popalić.Dochodziło do tego,że nie znosiłam żadnych wizyt (bo ten mały urwisek albo krzyczał, albo nie mógł zasnąć, albo całą noc się potem budził). Miałam dosyć. Nie wyjeżdżałam,no bo dziecko małe, nie chodziłam do sklepów, no bo z kim Go zostawię, zaraz się obudzi, będzie płakał, nie wyśpi się itd, itp...Powiem ci,że to nie tak. Na prawdę Twoje maleństwo byłoby dużo bardziej szczęśliwe,gdybyś TY była szczęśliwa. On odczuwa Twój żal, rozgoryczenie, dlatego m.in. płacze i domaga się ciągłego kontaktu z Tobą. Chce , żebyś Go kochała zawsze. Nie rezygnuj ze sowjego życia.Pozdrawiam.
    • Gość: Rosa* Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 14:35
      Hej A ja Wam coś opowiem:obrazek 1:Jestem w Indiach, przed wyjazdem zaszczepilam sie na wszystko, zabezpieczylam przed wszystkim i pojechałam myśląc,że jade na koniec swiata. W moim hotelu mieszkala rodzina Anglików: On, Ona i czwórka (!) dzieci. Najmlodsze mialo dwa miesiące. Byli tacy beztroscy i radośni. Dzieciaki latały po ulicy, puszczaly latawce, matka chodzila z niemowlakiem uczepionym cyca, po tygodniu wyjechali na trekking w góry (tzn te niższe partie)obrazek 2Finlandia. Wchodze do domu znajomej- po domu lata czereda dzieciaków. Myslałam, ze to coś w rodzaju prywatnego przedszkola. A gdzie tam! Cala piątka była Jej własna i osobista. Inka mówi: "Hej, sama sobie zrob herbaty, bo zajęta jestem". Idę z herbatą do pokoju, a tam rozłożony warsztat kapeluszniczy (Inka robiła kapelusze i czapki z filcu i welny), wszędzie walają sie klębki wełny, kawałki mydła, pośrodku w kolysce lezy... szóste dziecko. Takie dośc niewyrośniete...;) Siedziała tak sobie w tym bałaganie, robiła kolejne kapelusze, co jakiś czas wstawała do malucha i wydawała sie być calkiem zadowolona z życia. Dodam, ze jeździła często na wystawy (Jej mąz tez był artystą, rzeźbił). Pakowali całą gromadę hurtem do Caravanu i wio!obrazek 3Kolejna daleka podróż: spotykam Polaków z dwulatkiem. Zasuwają z dzieciakiem po Afryce- to ich drugi miesiac w podroży. Śpią w domkach campingowych, czasem hotelach, najczęsciej pod namiotem. Dzieciak przeszczęśliwy- nie wygląda na syna z patologicznej rodziny, choć dziadkowie chcieli rodzicom prawa do dziecka ograniczyć (kto to widział z dzieckiem się ruszać? Z dzieckiem w domu trzeba siedzieć i pogodzić sie z tym, że odtąd sie poświęcamy, a nie bawimy)Takie obrazki mogłabym przytaczać w nieskończoność: znajomi z Bieszczad (dwie córki, jedna niespełna roczna, organizują warsztaty rękodzielnicze, mają godpodarstwo agroturystyczne, Aśka non stop jeździ po Polsce i oddaje prace galeriom); znajomi z Warszawy (ubiegłe wakacje spędzili na rowerach przemierzając Polskę. Póltoraroczna Julka siedziała na foteliku rowerowym), znajoma psychoterapeutka (prowadzi grupy otwarcia, a dwumiesięczne dziecko slodko śpi w gondolce pośród uczestników warsztatów)- i tak dalej, i tak dalej.Dziecko to koniec dotychczasowego życia i poczatek nowego, lepszego. Z nim nic nie jest MNIEJ a WIĘCEJ. Więcej wymagamy od siebie, osiągamy nieosiągalne, uczymy się nieustannie, przesuwamy własne poprzeczki w gorę. Nadal jesteśmy MY, ale mamy dziecko! Micha- to, co przeżywasz to naturalne. Ja tez nie mogłam wybaczyć Kubie tego, że zmienil moje życie. Ty tez musisz przejśc ten etap; wiele matek go przechodzi.Ale potem odkryjesz, zę Twoje życie stało sie bardziej pełne, wartościowe, ze ... masz więcej czasu dla siebie i swoich pasji. Nie rezygnuj z siebie- rób swoje. Egoizm to najlepszy prezent, jaki możesz dać dziecku. I nie wpędzaj sie w etykietkowanie siebie jako "Matki". Ta etykieta istnieje tylko w Twojej głowie. Nadal jesteś Człowiekiem, tylko teraz jest Ciebie trochę więcej :)pozdrawiamRosa
      • Gość: KrysiaW Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 15:17
        Witam :)Mam dzis totalnego dola i niechec do dziecka .Dziecko mam "duze" bo ma juz trzy latka a ja nadal czuje sie zle.Tak kocham Krysie ale czasem mam dosc .Jest wiele rodzin podrozujacych z dziecmi...ale ja tak nie potrafie.Probowalam ale nie wyszlo.Dziecko na obcym miejscu zle spalo czulo sie zagrozone i kazdy wyjazd konczyl sie moja depresja i totalnym wcienczeniem :( .Dlatego siedze z mala w domu.Moj maz ciagle wymysla jakies podroze na wakacje ale ja nie chce ...juz nie.Bo ja sie nie nadaje...On rowniez ma argument ze tyle rodzin potrafi z dziecmi jezdzic...Tak wierze ze potrafi ja probowalam nie wyszlo ...wole na dwa dni bez dziecka niz na dwa tygodnie z dzieckiem.pozdrawiam Tyma :hello:P.s Ja bardzo przepraszam ale nie jestem tak biegla w pismie i nie bardzo potrafie dokladnie przekazac o co mi chodzi...
        • Gość: Rosa* Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 16:59
          TymaMyślą przewodnią mojego postu nie było "Weźmy dziecko pod pachę i fajnie będzie". Może nie napisałam tego klarownie, a mozę to po prostu skomplikowane. to od innej strony;W Polsce (przepraszam jesli kogoś urażę, ale sporo podróżuje i naprawdę nie zauważyłam tego w innych krajach) panuje jakiś dziwny mit macierzyństwa. to nowoczesna wersja swojskiej Matki Polki. Matka Polka była przaśna, udomowiona i miała sznur cudem wystanego w kolejce papieru toaletowego na szyi. Nie udawała feministki, nie była szefem przedsiębiorstwa, nie depilowała nóg, nie pasjonowała się kwarkami i rachunkiem różniczkowym, ale byla w miarę przejrzysta ze swoimi cechami, wadami i zaletami. Obecnie mamy Matke Hybrydę. Niby Matka, ale jednak tam zrobi jakąś fuzję firm, tu wybuduje dom, tam uprasuje mezowskie koszule,w paracy opitoli podwładnych, dziecku nos zasmarkany wytrze, popołudniem przeczyta Hawkinga, wieczorkiem zrelaksuje się przy lepieniu pierogów, a noc spędzi w klubie. Wszystko dla wszystkich, znużenie dla siebie. Nie daj Boże być kurą domową- ale nie daj Boże być feministką. Facet gary ma zmywać i być partnerem, z drugiej strony jednak męzczyzna to zwierze, które nalezy opanowac przy użyciu kobiecych sztuczek. Niby jestem "Zen" i "Ekologia", ale jednak bez podkładu i pudru na łono natury nie pojadę. niby wakacje, ale golarka. Niby dzieci, ale "rozwijam własne pasje". I tak dalej. Pomieszanie i ogólny galimatias, a przy tym poczucie niespełnienia i jakiejś blizej nieopkreslonej porazki życiowej. Bo nie da się. Jesteśmy wyzwolone, ale gorzej nam niz tej Matce Polce. Tamta miała być Matką i Żoną- my powinnysmy być jeszcze Pracownicami, Kochankami i Kobietami. W dodatku każda z tych ról powinna być odegrana perfekcyjnie."Byc Matką" w Polsce to synonim "bycia szczęsliwą". Mały blues poporodowy jeszcze ujdzie, ale pisać "Nie podoba mi się to, nie akceptuję tego"- to nie mieści się w konwencji.Chciałam napisac tylko, ze można wszystko. Można z bycia Mamą czerpać inspiracje, mozna być matką pracującą do 21.00, matką malującą obrazy, siedzącą w domu, kopiącą rowy- wszystko mozna, byleby to NAM sprawiało radość, a nie specom od medialnego wizerunku kobiet.Wyjechać bez dziecka? czemu nie? komu to przeszkadza?Wyjechac z dzieckiem? Jasne. Ugotować obiad z pięciu dań? Oczywiście, jeśli Cię to pasjonuje. Obiad tylko w knajpie? Tez moze być.Jesteśmy tak ambitne, ze mnie to przeraża. Dlatego podziwiam te kobiety, o ktorych pisałam, bo one robiły przyjemność SOBIE i odnajdywały przy tym we wlasnym życiu miejsce dla dziecka. To miesce moze być wszędzie. A najważniejsze to poczucie tego, ze MY jestesmy na właściwym miejscu.Rosaktóra wyjechala pierwszy raz bez dziecka, gdy mialo dwa miesiace, drugi raz gdy miało cztery, i odtąd wyjeżdża dwa razy w roku. A z Dzieckiem tez fajnie się podróżuje, jeśli tylko ktos to lubi.
      • Gość: 1205 Re: bez tematu do Rosy* IP: *.* 28.03.03, 20:19
        zrozumiałam to wszystko. To jest ten ideał, pogodzić w sobie, w swoim życiu różne cele i dążenia, poszukiwanie równowagi i harmonii to sens życia - to oczywiste. Wiem, już wiem że macierzyństwo to szkoła cierpliwości z uśmiecham na twarzy, czasami potrafię być mamą a czasami nie. Mam taką ogromną wadę: wszystko co robię powinno być idealne, ale nie jest... wiesz że z tego robi się błędne koło, ale nie potrafisz go zatrzymać. w każdym razie dziękuję za słowa prawdy. Czytając Twój post zastanawiałam się jak to jest w Twoim życiu? jeżeli choć trochę tak jak pisałaś o innych, to fantastycznie.pozdrawiam serdeczniemicha
    • Gość: mostrowska Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 17:10
      hmmmmmmm. ale wtedy było jakos pusto. prawda?poza tym malutki człowiek na wyłacznosc potrzebuje nas przez ok 3 lata, a w perspektywie zycia to małooooooo. i tak szybko ten czas ucieka. naprawde. :)sciskam cieplutkomonika
      • Gość: 1205 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 20:09
        dziewczyny! sece mi pęka, fajnie że jesteście. gdyby nie wy to dzisiaj ryczałabym stale, ale mam juz pierwsze wieści ze szczecina. W cale nie jest tak wspaniale jak informowali organizarorzy wystawy, więc chyba dobrze że mnie tam nie mam bo była by awantura, a tak pocieszałyście mnie wszystkie razem i osobno. To wszystko co piszecie...ja to wiem, ale kiedy są złe chwile, cięzko myśleć pozytywnie. Beniamin śpi, wykąpany i nakarmiony. Nie wiem jak długo bo nie śpi za dobrze ale przez chwilę mogę oddychać. pociągiem podąża moja siostra, by dotrzymać i towarzystwa.dzięki raz jeszczemicha - mama niedoskonała
        • Gość: olaart Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 20:40
          Micha - mam podobne doświadczenia i odczucia (po studiach z trudem znalazłam pierwszą pracę, potem okazało się, że jestem w ciąży, niekoniecznie chcianej i zaplanowanej). Mój synek ma rok i chyba dopiero teraz w pełni go zaakceptawałam. Chcesz się wyżalić pisz na mojego priva kiedy tylko poczujesz się źle. Jak to wszystko rozumiem.:)
          • Gość: agat_31 Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 21:11
            Ja też rozumiem, nawet nie wiesz jak dobrze rozumiem. Moja córka właśnie skończyła rok, a ja tak naprawdę odczułam radość z jej istnienia całkiem niedawno. I nie chodzi mi tu o siedzenie w domu, brak pomocy męża czy wyjazdy. Ja nie mogłam się w nowej sytuacji odnaleźć, pozbierać. Ile razy chciałam cofnąć czas, żeby było tak jak kiedyś przed dzieckiem.Na urodzinach Hani zastanawialiśmy się, co pamiętamy z tego roku. Ja pamiętałam głównie lęki, zniechęcenie, smutek.Co ci mogę micha powiedzieć? Poczekaj, może tak jak ja i parę innych mam musisz się miłości do dziecka, tej bezgranicznej matczynej nauczyć, odnaleźć ją w sobie.Pozdrawiam, trzymaj się ciepło AgaTen wątek mnie bardzo podniósł na duchu, bo już bardzo zle o sobie myślałam
        • Gość: agaNG Re: bez tematu IP: *.* 28.03.03, 21:55
          Jeszcze troszkę, jakieś pół roku. Zacznie sam dreptać, będzie miał 100 ciekawszych zajęć niż płacz i już lżej będzie. A kiedy przybiegnie do Ciebie żeby się przytulić i pocałować to dopiero ci się serducho uraduje.:hello:Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka