Dodaj do ulubionych

Przestałam kochać mojego męża

30.12.06, 13:02
Lubię forum za to, że można tu anonimowo napiać to, czego nie da się nikomu powiedzieć. Niedawno zmieniłam nick, pod starym mógłby mnie ktoś rozpoznać, teraz czuję się w miarę bezpiecznie. A to, co chcę napisać, bo bardzo leży mi na sercu, to sprawa poważna i beznadziejna - bo bez rozwiązania. Przestałam kochać mojego męża.
Znamy się od dziesięciu lat, siedem lat jesteśmy małżeństwem. Bardzo się kochaliśmy, mieliśmy wspólne pasje, było nam ze sobą dobrze. Długo nie myśleliśmy o dzieciach, a właściwie ja nie myślałam, on miał syna z piewrszego małżeństwa i raz lepszy, raz gorszy z nim kontakt. Gdyby ktoś popatrzył na nasz związek uważnie, to pewnie dostrzegłby, że osobą dominującą jest on -jego sprawy były najważniejsze, jego problemy najpoważniejsze. Wiedziałam to, ale mi to nie przeszkadzało - bo też on był dla mnie najważniejszy. Nie przeszkadzał mi fakt, że był rozwiedziony, znałam jego poprzednią żonę, historię związku, był wobec mnie uczciwy, nie uciekał od odpowiedzialności za tamto niepowodzenie (ja nie miałam z tym nic wspólnego). Kiedy go poznałam był człowiekiem podłamanym, na skraju depresji - wiem, że wiele mi zawdzięcza. Ale i ja zawdzięczam mu mnóstwo - dzięki niemu z zahukanego dziewczątka stałam się kobietą, która siebie akceptuje, czuje się kochana i uwielbiana.
I tak było do czasu, kiedy zapragnęłam mieć dziecko.
On odkładał to na później, odwlekał, widziałam - po kontaktach z synem - że ojcostwo to nie jest jego ulubiona rola życiowa. Ale w końcu podjęliśmy razem tę decyzję. JUż podczas mojej ciąży coś się zacząło psuć. On nie jest typem tatusia głaszczącego brzuszek i chodzącego oglądać dziecko na usg - to wiedziałam. Ale zaczęło mu chyba przeszkadzać, że nagle to ja znalazłam się w centrum zainteresowania wszystkich. Po urodzinach córki był najgorszy okres naszego małżeństwa. Ja z trudem odnajdywałam się w nowej sytuacji, przechodziłam gehennę z karmieniem, chodziłam nieprzytomna ze zmęczenia, zamartwiałam się o córkę (były poważne podejrzenia co do jej stanu, rehabilitacja), a on - chodził naburmuszony, milczący, bo - jak mi kiedyś wyznał - jego sprawy odeszły na dalszy plan i w ogóle ma depresję. Ani razu nie wstał do dziecka w nocy, ani razu nie był z nim sam u lekarza, pójście na spacer czy zajęcie się nim przez chwilę uważał za bohaterski wyczyn. Przy tym - co do tego nie mam wątpliwości - bardzo córeczkę pokochał. Ale we mnie po szesciu miesiącach samotnego zajmowania się Małą coś pękło. Tak jakby wygasły we mnie uczucia do niego. Dziecko stało się sensem i szczęsciem mojego życia. On przestał mnie interesować.
Trzy lata później urodziło nam się drugie dziecko, nieplanowane, choć równie kochane. Paradoksalnie po jego przyjściu na świat było trochę lepiej. Ja byłam znacznie lepiej zorganizowana niż po pierwszym porodzie, wiedziałam już, że na niego nie mam co liczyć, i byłam szczęśliwa, że będzie więcej w moim domu szczęścia do kochania. I tak jest. Dzieci są cudowne, choć urwisowate, lubią się nawzajem, kocham je nade wszystko. On również je kocha, ale jego udział w życiu dzieci to statystyczne 16 minut dziennie, nie ma im nic ciekawego do zaoferowania, nidzie ich nie zabiera, nawet nie za bardzo potrafi sie z nimi bawić. Dzieci są całym sercem za mną, do mnie przychodzą ze wszystkim, ze mną chcą się bawić i chodzić na spacery. Wcale nie mam z tego powodu satysfakcji, ale moje mówienie, że dzieci potrzebują ojca spotyka się z jednym argumentem: ja pracuję. Rzeczywiście dużo pracuje, wlasciwie to juz graniczy z pracoholizmem: świątek, piątek i niedziela.
Nie mogę żałować, że się z nim związałam, bo zawdzięczam mu moje dzieciaki. Ale kiedy myślę o swoim małżeństwie, czuję pustkę. Nie potrzebuję go. Moje uczucia do niego gdzeiś się ulotniły. Mogę tylko płakać po utraconej miłości, a wiem, że z jego strony miłość jest. On nie jest złym człowiekiem, ale jest skrajnym egocentrykiem i - w tym widzę problem - fakt, że przestał być centrum mojego wszechświata stanowi teraz główny problem jego egzystencji. Okazuje mi to przez "ciche dni", wytykanie jakiś bzdur, małostkowość.
Nie odejdę od niego, ze względu na dzieci. Nie robi im krzywdy, jest jaki jest - ale zawsze. Staram się jakoś z nim na co dzień funkcjonować, ale każda sprzeczka niszczy wszelkie próby odbudowywania moch uczuć do niego.
Nie mogę o tym z nikim porozmawiać, zawsze byłam lojalna, nie chcę "obgadywać" z kimś mojego małżeństwa. Ale gdzieś chciałam się wyżalić. Jesli ktoś ma ochotę napisać, co o tej sytuacji myśli, to uważnie przeczytam.
Obserwuj wątek
    • rene-76 Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 13:28
      cala swoja milosc przelalam na dzieci-on ma prace ja dzieci wiem ze nie powinno
      tak byc ale ja juz nie mam sily sie starac-wiele razy zreszta probowalam cos
      zmienic-no coz chyba dolaczysz do grona nieszczesliwych mezatek lub samotnych
      matek pomimo tego ze jestes w zwiazku-mi tez jest sie ciezko z tym pogodzic ale
      jesli pozostaloby mi pojscie z dziecmi pod przyslowiowy most to wybieram lepsze
      zlo
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 13:30
        Nie jestem sama smile. To prawda czuję się samotną matką, choć chyba byłoby mi lepiej, gdybym rzeczywiście nią była (nie musiałabym w ogole się nim przejmować). Aż się przeraziłam długością swojego pierwszego postu...
        • mamamonika Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 13:34
          Wentyl bezpieczeństwa zadziałał wink
          Teraz myśl co dalej...
        • bj32 Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 13:39
          A próbowałaś z nim o tym rozmawiać? Bo teraz jestjeszcze wcześnie, ale pomyśl o
          następnych 15 - 20 i więcej latach. Będziecie coraz bardziej sobie obcy, a
          dzieci też na tym nie skorzystają. Nie sugeruję, że masz sobie pójść, czy coś,
          ale tak właściwie to trochę przerażające. I nie wiadomo, w co się może
          przerodzić, w jakie Wasze wzajemne pretensje, i jak się w gruncie rzeczy odbije
          na dzieciazh... Może spróbuj na to spojrzeć z tej strony... Powodzenia.
        • donkaczka Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 13:50
          to co napisałaś jest smutne

          nie mogłabym tak żyć, przykro mi to pisać, ale nawet dzieci nie powstrzymałyby
          mnie od odejścia
          przecież widac chłód miedzy wami, nie ma tej beztroski, czułości, miłości jaką
          okazują sobie zakochani ludzie, a małżonkom też zdarza się kochać siebie nawzajem smile

          myślę, że jeśli naprawdę go nie kochasz i nie zrobisz nic Ty i on, by miłość i
          ciepło wróciły, to wasze rozstanie jest kwestią czasu, może nie miesięcy, może
          lat, ale kiedyś się rozejdziecie
          piszesz że on kocha
          możesz sie mylić, bo co to za miłość? że zarabia, że seks od czasu do czasu, że
          te 16 minut? sorry, to nie miłość, to przyzwyczajenie, poczucie obowiązku i tyle

          nie chcę Cie atakować, ale sama przeszłam koszmar rozwodu, teraz mam drugiego
          męża, którego kocham nad zycie i jest mężem idealnym (dla mnie i mojego podłego
          charakterku ofkoz), dlatego smutno mi gdy czytam jak dziewczyny się borykają ze
          swoimi małżeństwami...
          bo wiem jak można byc w małżeństwie szczęśliwym i każdemu bym tego zyczyła,
          Tobie też

          jesli nie chcesz odchodzić, to zrób coś
          zacznij od rozmowy z nim, powalcz o normalny ciepły kochany dom, może pokochasz
          go drugi raz smile albo upewnisz się, że wolisz życ sama z dziećmi
          powalcz, bo masz jeszce wiele lat życia przed sobą i warto je przeżyc z
          usmiechem, nie kwaśną miną
          całe życie ma wartość, lata dzieciństwa, młodości, dojrzałe i starość
          każdy z tych okresów warto przeżyć szczęślwie
          przeciez 30latka ma za sobą 10lat świadomego dorosłego życia a przed sobą jeszcze 40
          skąd skłonnność do kładzenia lachy na tych 40, jakby te 10 przeżyte było esencją
          całego życia
          nie warto powalczyć by pozostałe 80% każdym dniem dawało powód do uśmiechu?

          kiedyś dzieci odsuną się od Ciebie, pójdą w świat żyć własnym życiem i co wtedy?
          starość z obcym i niekochanym człowiekiem?

          trzymaj się ciepło
    • janka007 Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 14:41
      Jeśli mogę cię pocieszyć to niestety takie zjawisko jest bardzo częste w
      małżeństwach, w których to mężczyzna był w centrum uwagi i potem się urodziło
      dziecko. Moja przyjaciółka została w ten sposób z cięzko niepełnosprawnym
      dzieckiem zupełnie, nie tylko psychicznie sama.
      W tej chwili to ty musisz być egoistyczna i nie myśleć czy on cię kocha czy
      nie. Zastanów się, jak chcesz żyć i ile czerpać dla siebie. Dla siebie bo dla
      dzieci. Dzieci muszą mieć szczęśliwą i pełną energii matkę.
      Nie ma co z nim rozmawiać, jak radzą niektóre dziewczyny. On jest egocentrykiem
      i nie przestanie nim być od tego że z nim porozmawiasz. Ma pewnie jakieś
      niezaspokojone potrzeby emocjonalne jeszcze w dzieciństwie i całe życie to
      odreagowuje. Poważną rozmową możesz naruszyć delikatną równowagę która panuje w
      waszym związku, ale nic nie naprawisz. Jeśli chcesz mozna sie zastanowić nad
      włączaniem go w czynności domowe pojmowanym behawiorystycznie. Działać na
      zasadzie tresury psa Pawlowa a nie rozmawiać, żeby się zmienił. Lub tak jak
      przy niemowlaku modyfikować otoczenie wymuszając jakieś zachowania. Pytanie
      tylko czy tego chcesz i czy ten wysiłek sie opłaca.
      • olamka1 Bardzo mnie zainteresował Twój post janko007 ! 31.12.06, 21:44
        Czy mogłabyś coś więcej napisać o tym pomyśle włączania go w czynności domowe
        pojmowanym behawiorystycznie. O tym działaniu na zasadzie tresury psów
        Pawłowa... . Rozwiń proszę myśl smile Ja żyję w związku w którym coraz częściej
        dochodze do wniosku, ze wieczne ROZMOWY, gadki - i tak jedno wielkie GÓ... .Chcę
        wypróbowac coś innego a nie ROZMOWĘ sad
    • kathia_25 Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 22:20
      No cóż ja czuję to samo w stosunku do swojego partnera(nie jest moim mężem),a
      może chodzi o to że nie czuje.Przy dziecku mi pomaga,ale częściej nie wraca do
      domu po pracy albo jak wraca to śmierdzi alkoholem.Ja zamierzam z tym skończyć
      bo mam dosyć.Doskonale Cię rozumiem co czujesz...
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 22:53
        Dziękuję Wam za wytrwałość w czytaniu i Wasze refleksje.
        Na co dzień jestem - tak myślę - energiczną i szczęśliwą mamą, bo dzieci dają mi energię i szczęście, a to a nimi głównie przebywam. Wiem, że dorosną i odejdą i wiem, że moją rolą jest przygotować się jak najlepiej do tego odejścia. Myślę, że sobie wtedy poradzę, bo mam pracę, która jest moją pasją i takie zacięcie społecznikowskie - zawsze znajdę sobie kogoś do kochania i pomagania. Na co dzień zresztą nie mam tendencji do użalania się nad sobą, po prostu przyznaję, że pewne rzeczy mi w życiu wyszły, a inne nie.
        Dzięki donkaczko - Twój list dał mi do myślenia. Janko007 - myślę, że trafiłaś w sedno. Większość, jesli nie wszystkie, problemy emocjonalne mojego męża zaczyna się od matki, najbardziej zimnej osoby, jaką znam. Nie wierzę już w jakiekolwiek rozmowy. Ostatnio jednak on sam stwierdził, że potrzebuje pomocy psychologicznej. Może to rzeczywiście byłoby jakieś wyjście.

    • figrut Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 22:46
      Mi jest trochę łatwiej, bo nigdy nie pałałam do mojego niemęża płomiennym
      uczuciem i też nie czuję, że coś straciłam. Na początku było jakieś kiełkujące
      uczucie, ale płomiennym nazwać tego nie można. Coś jednak straciłam - romantyzm.
      W zamian stałam się wyrachowana. To co kiełkowało, zniszczył on swoim egoizmem,
      dzieci tego nie zniszczyły, a tylko dopełniły dzieła. Mój też nie zajmuje się
      dziećmi, bo to on zawsze musi stać na piedestale. Nawet jak młody połknął jakąś
      babciną tabletkę, to nieśpieszno mu było jechać na pogotowie "nie chce mi się,
      jedź sama jak ci się chce". Zawsze jego potrzeby są na pierwszym miejscu, a nas
      traktuje jako coś, co posiada i czym się może pochwalić. Nie odejdę jednak,
      tylko wezmę z nim ślub cywilny z czystego wyrachowania.
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 30.12.06, 22:54
        A można dołączyć do Twojego forum smile?
        • figrut Już dołączyłaś :) 02.01.07, 01:03

    • daga05 Re: Przestałam kochać mojego męża 31.12.06, 18:46
      Biorąc pod uwagę fakt, że napisałaś o tej sytuacji bardzo dużo, że opisałaś
      właściwie wszystko, pewne dla mnie jest, że nie kochasz męża. Do taj pory
      wydawało mi się, że niemożliwym jest przestać kochać człowieka z którym tak
      wiele nas łączy: dzieci, wspomnienia, wspólne plany i marzenia. Po przeczytaniu
      Twojego postu zmieniłam zdanie. Jesteś w nim taka szczera. Moim zdaniem
      postepujesz słusznie, że od niego nie odchodzisz. Jesteś wobec niego lojalna, a
      to mu kiedyś obiecałaś. Myślę jednak, że on powinien wiedziec jak wyglada
      sytuacja. Jestes bardzo młoda i musisz walczyć o ten zwiazek, o tę miłość.
      Jestem pewna, że wszystko da się naprawić, odbudować. Wierzę, że jesteś osobą
      wrażliwą i postąpisz słusznie. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
      • krasulas Re: Przestałam kochać mojego męża 01.01.07, 10:26
        Ja proponuję terapię.
        Sama nie mam z nią doświadczenia, może niektóre e-mamy mają i skrytykują, ale...
        Skoro jednak ciut zależy Ci na utrzymaniu rodziny w komplecie i przede
        wszystkim Mąż świadom jest swojego stanu psychicznego - może warto... Zapewne
        terapie rodzinne, wizyty u psychologa niekoniecznie przynoszą zamierzony
        skutek, ale może... warto spróbować.
        Tak na marginesie - niejednokrotnie w myślach przeklinam mojego M za to-i-owo,
        ale czytając Twój post (i inne) - diękuję Bogu moją rodzinę.
        Trzymaj się dzielnie i pomoż Mu znaleźć dobrą trapię/terapeutę - może to jest
        to jedyne rozwiązanie...
        pzdr
        Ania
        • berecik7 Re: Przestałam kochać mojego męża 02.01.07, 22:24
          Terapia jest dobrym pomysłem. Nawet jeśli nie zależy ci na mężu, to na
          dzieciach na pewno tak. A zatem dobrze byłoby, żeby on jednak był jak
          najlepszym ojcem. Terapia może mu uświadomić, że dzieci nie strącają go z
          piedestału, wręcz przeciwnie. Dzięki nim może poczuć się naprawdę ważny. Warto,
          by sobie to jakoś uświadomił...A skoro on sam już przebąkuje o psychologu, to
          powinnaś mu tylko przyklasnąć. Mam wrażenie, że u was jeszcze nie wszystko
          stracone. Trzymajcie się.
          • malenkajalenka Re: Przestałam kochać mojego męża 03.01.07, 00:14
            a ja radze isc do dobrego psychoterapeuty, a nie psychologa
            trzymaj siesmile
    • maga202 Re: Przestałam kochać mojego męża 03.01.07, 10:02
      A ja uważam że jeżeli nic się między Wami nie zmieni to należy się rozstać właśnie ze względu na dzieci. Ja pochodze z takiego związku i odetchnęłąm z ulgą kiedy moja matka wreszcie podjęła decyzję o rozwodzie. Szczęśliwe dzieci śą tylko wtedy gdy ich matka jest szczęśliwa. Nie warto marnować życia, ma się je tylko jedno, jeszcze możesz odnalezć swoje szczęście i zobaczysz że dzieci na pewno Ci tego życzą, nawet jeżewli na początku nie zdają sobie z tego sprawy. Tym bardziej że ojciec nie poświęca dzieciom zbyt wiele swojej uwagi. Ja pamiętam jak byłąm mała to tez ze wszystkim biegłam do matki i najbardziej lubiłam jak ojca w domu nie było. Spróbuj to naprawić ale ciężko będzie to zrobić gdy zabrakło Ci juź uczucia.
      Pozdrawiam Magda
    • lucerka Re: Przestałam kochać mojego męża 03.01.07, 10:38
      > Nie odejdę od niego, ze względu na dzieci. Nie robi im krzywdy, jest jaki jest
      > - ale zawsze.

      Moi rodzice tez zostali ze soba ze wzgledu na dzieci. Moje dziecinstwo nie bylo szczesliwe. Zawsze
      byla w domu napieta atmosfera i nigdy nie widzialam rodzicow okazujacych sobie uczucia.

      Moj ojciec tez nie robil nam krzywdy i byl jaki byl.

      Przemysl to. Dzieci zauwaza kiedys, ze cos miedzy Wami jest nie tak - to masz jak w banku.
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 03.01.07, 21:49
        Dziękuję Wam za zainteresowanie. Wszystko to nie jest łatwe. Chyba nie ma we mnie na tyle siły, żeby odejść, bo nie potrafiłabym tego wytłumaczyć dzieciom - odeszłam, bo przestałam kochać Waszego tatę, bo on mało się włączał w opiekę nad Wami? Widzicie to z drugiej strony: drogie dzieci, mama mnie zostawiła, za to, że tak harowałem na życie...
        Dzięki jeszcze raz, wszystkie wasze listy dają mi do myślenia.
        • nenia1 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 11:17
          Dziećmi się nie zasłaniaj.
          • nenia1 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 11:19
            A sorry, myślałam, że to rok 17 a to 07, 10 lat temu sad
    • niusianiusia Re: Przestałam kochać mojego męża 03.01.07, 22:18
      mało dojrzały emocjonalnie chłopiec
    • w_ania Re: Przestałam kochać mojego męża 04.01.07, 11:39
      a cy w pierwszym małżeństwie nie było podobnie?? nie rozstali sie bo jego egoizm
      i jego potzreby były na pierwszym miejscu. Moze tu jest jakaś analogia?? moze
      faktycznie powinien iść do psychologa i z kimś porozmaiac bo to on ma problem
      sam ze sobą. Bo nie poswiecasz mu czasu bo nie głaszczesz go po główce tylko
      dzieci bo nie robisz mu obiadku tylko najpierw dzieciom?? Jakoś mało dojrzały.
      Facet powinien być tak dojrzały abyś się mogła wesprzeć w razie potrzeby!!! a
      nie jeszcze jego niańczyć.
    • magellanas Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 17:43
      Od Twojego postu minęło wiele lat. Ciekawi mnie jak dziś wygląda Twoje życie ?
      To co napisałaś jet smutne ale do odwrócenia
      Wiem coś o tym. Najgorzej kiedy sami przekonamy siebie, że jest beznadziejnie i nic już z tym nie można zrobić.
      Można smile tylko trzeba przestać myśleć stereotypami
      Mam nadzieję, że jeszcze tu zajrzysz i napiszesz ciąg dalszy ....
      pozdrawiam
      • issa-a Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 20:10
        >Od Twojego postu minęło wiele lat. Ciekawi mnie jak dziś wygląda Twoje życie ?


        a mnie nie ciekawi.
        Bardziej mnie ciekawi po wuj wyciągasz 10-letnie wątki?
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 09:28
        Piszę na końcu. Cieszę się, że wyciągnęłaś ten wątek.
      • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:46
        Napisałam.
    • rerekum1 Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 17:50
      Ale to forum było kiedyś miłe smile
      • pade Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 18:02
        to prawdasmile
      • panterarei Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 19:08
        No!Przy pierwszym zdaniu postu startowego się lekko zacukalam, a potem spojrzałam na datęsmile
        • sanrio Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 19:14
          hahahaha ja zrobiłam dokładnie to samo
        • cosmetic.wipes Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 20:37
          Też mi coś mocno nie grało big_grin
      • mid.week Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 20:22
        Faktycznie! Jakby inny świat...
    • ofelia1982 Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 22:01
      Smutnesad Bo widać, że Ty chcesz kochać, ale on się odizolowałsad A próbowałaś usiąść z nim jak dzieci już śpią, nalać mu i sobie lampki wina i na spokojnie powiedzieć to, co napisałaś (no, może pomiń fragment: "Już Cię nie kocham"wink? Może on po prostu nie jest świadomy, że coś tam Ci przeszkadza, że Ty tak to widzisz. Mówię to dlatego, że mnie mój mąż kilkukrotnie zaskakiwał tym, że ja myslałam, że on okazał się tak i owaki, zlekceważył mnie i w ogóle - a okazywało się po rozmowie, że on w ogóle nie wiedział o co mi chodzi. I miałam momenty, kiedy myslalam jak Ty (chociaż z innego powodu, mój mąż jest inny niż Twój) - że może uczucie wygasło - ale zamiast się zacietrzewiać pogadaliśmy, każde wyrzuciło z siebie to, co nas bolało. Obiecaliśmy OBYDWOJE coś tam zmienić i teraz jak patrzę na niego - a siebie na fotelu 2m ode mnie jak to piszę - to go kurczę kocham. No bardzo kocham.
      Zacznijcie od rozmowy. Na-spo-koj-nie.
      • ofelia1982 Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 22:11
        aaaa rozpisałam się sama dla siebie grrr
      • szmytka1 Re: Przestałam kochać mojego męża 05.10.16, 22:13
        Minęła dekada...
    • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 09:46
      10 LAT PÓŹNIEJ

      Nie wiem, co mnie skłoniło, żeby tu znów zajrzeć, jakimś cudem pamiętałam jeszcze hasło, bo dawno się już tu nie loguję. Ponieważ pojawiły się posty z 2016 roku, pomyślałam, że może jeszcze kogoś interesuje moja historia... Wracałam do Waszych odpowiedzi wielokrotnie, było w nich wiele, wiele racji.

      Nie da się opowiedzieć 10 lat życia, więc napiszę tylko o najważniejszych sprawach. Nic się między nami nie poprawiło, nie odeszłam od męża. Przeprowadziliśmy się do większego mieszkania, gdzie szybko zaczęliśmy spać osobno - byłam szczęśliwa, że mam swój pokój, swoją prywatność. W tym samym czasie on ciężko zachorował. Wtedy nasze życie stało się jeszcze gorsze - był zły, bo nie mógł uciekać z domu do swojej ukochanej pracy. Jedyną zmianą na plus było nawiązanie relacji - jego z synem. Dogadywali się, Mały naprawdę go kochał i tłumaczyłam sobie, że ze względu na niego nie mogę odejść. Między nim a córką był zawsze dystans.

      Prawie rok temu mój mąż zmarł, po ciężkiej chorobie, pół roku nie wstawał z łóżka. Opiekowałam się nim cały czas, umierał trzymając mnie za rękę. Czy moja miłość wtedy powróciła? Nie, było mi go strasznie żal jako chorego, cierpiącego, niesamodzielnego człowieka, robiłam co w mojej mocy, aby mu ulżyć. Do końca się nie zmienił, żadnego cudownego zwrotu, jak to czasem ludzie przed śmiercią mają. Miał potężną wolę życia, nie chciał umierać. Z żywych martwił się tylko o syna (naszego, bo miał też z poprzedniego małżeństwa).

      Teraz. Córka jest na psychoterapii. 14 lat, wrażliwa, mądra dziewczynka, która nie radzi sobie z emocjami. Mam nadzieję, że uda jej się przepracować dzieciństwo i te wydarzenia. Syn (młodszy) jest w "normalnej" żałobie. Tęskni, popłakuje, wspomina, przeżywa. On naprawdę stracił ojca, choć ich wspólną aktywnością była właściwie tylko rozmowa - ale to i tak dużo.

      Ja - wielki znak zapytania. Leczę się na depresję, powinnam to zrobić kilka lat temu, ale wtedy nie miałam siły. Biorę antydepresanty. Myślę o terapii. Mam koszmary - że on żyje, wraca. Są momenty, kiedy czuję się wolna, szczęśliwa. Są momenty, że mam absurdalne poczucie, że to ja go zabiłam.
      • thea19 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 09:54
        zycze duzo wiary w siebie i optymizmu. powodzenia!
      • solejrolia Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:08
        Przykro mi. Terapia to dobry kierunek jeśli masz taką możliwość to polecam.
        Wszystkiego dobrego!
        • annajustyna Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 08:42
          Solejrolia, duzo sil i wiecej wiary w siebie. Jestes silna babka, masz dwojke dzieci, nie jestes sama. Dasz rade!
          • thea19 Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 09:08
            Solejrolia ma jedna corke o ile pamietam i u niej i meza wszystko dobrze wink
            • annajustyna Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 09:37
              Sorry, Symplegada oczywiscie wink.
      • olikol Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:47
        Przykre to wszystko.. Czasem się wydaje że dzieci by były zdrowsze, gdyby był inny model rodziny, bez tego "przymusu" bycia rodziców w parze i przypisania dzieci do rodziców, bo i tak większość małżonków po kilku latach związku obciązonego obowiązkami wychowania dzieci ma się nawzajem powyżej uszu.
      • muchy_w_nosie Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:49
        Powodzenia na nowej drodze życia, trochę wymuszonej ale nowej. Zostaw co złe za sobą, nie rozkminiaj co by było gdyby. Ty i dzieci żyjcie pełnią życia. Jesteście rodziną a rodzina daje oparcie, mama jest najważniejsza. Bądź szczęśluwa to i dziecią się szczęście udzieli a wówczas i ty będziesz bardziej szczęśluwa - takie koło.
        Ja po śmierci taty przez półtora roku cierpiałam fizycznie i psychicznie ale porwał mnie wir życia, i przedewszystkim nie byłam już mała, tylko miałam 27 lat.
        • muchy_w_nosie Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:53
          A i rodzinę miałaś taką dość zwyczajną, w bardzo wielu domach dzieci nie widzą bliskości rodziców a funkcjonują i żyją późnie normalnie. Po prostu gdzieś się wasze oczekiwania rozeszły. Nie katuj się tym, że nie było idealnie, było jak było. Teraz będzie lepiej.
      • default Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 10:55
        symplegada napisała:
        > Nic się między nami nie poprawiło, nie odeszłam od męża. Przeprowadziliśmy
        > się do większego mieszkania, gdzie szybko zaczęliśmy spać osobno - byłam szczę
        > śliwa, że mam swój pokój, swoją prywatność.

        Mogłaś mieć całkiem swoją prywatność, bez konieczności izolowania się w osobnym pokoju - gdybyś odeszła wtedy i zaczęła żyć samodzielnie. Nie żałujesz, że tego nie zrobiłaś, nie oceniasz tych lat jako zmarnowanych ? (nie to że sugeruję Ci, że "powinnaś" tak czuć, absolutnie) .
        • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 13:24
          default napisała:


          > Mogłaś mieć całkiem swoją prywatność, bez konieczności izolowania się w osobnym
          > pokoju - gdybyś odeszła wtedy i zaczęła żyć samodzielnie. Nie żałujesz, że teg
          > o nie zrobiłaś, nie oceniasz tych lat jako zmarnowanych ? (nie to że sugeruję C
          > i, że "powinnaś" tak czuć, absolutnie) .

          Może nie zmarnowanych, ale zapracowałam sobie na depresję i teraz konsekwencje tego ponoszę. Bałam się odejść, bałam się ryzyka finansowego.
      • olikol Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 11:10
        Aha, nie myśl o terapii tylko na nią idź. Opieka nad ciężko chorym, śmierć, wcześniejsze lata życia jak niezbyt lubiący się lokatorzy- to nie zostaje bez śladu w psychice i emocjach. A tylko silna będziesz umiała być wsparciem dla dzieci.
        • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 13:29
          olikol napisała:

          > Aha, nie myśl o terapii tylko na nią idź. Opieka nad ciężko chorym, śmierć, w
          > cześniejsze lata życia jak niezbyt lubiący się lokatorzy- to nie zostaje bez śl
          > adu w psychice i emocjach. A tylko silna będziesz umiała być wsparciem dla dzie
          > ci.

          Wiele osób doradza mi terapię, ale ja najzwyczajniej w świecie nie wiem, czy dam radę finansowo. Na nfz próbowałam, to fikcja - spotkanie raz na dwa miesiące. Opłacam córce terapię (co tydzień 80 zł), bo kolejka na nfz - 2 lata. Wydatków na dzieci w wieku szkolnym nie muszę wam tłumaczyć. Nie brakuje nam na codzienne potrzeby, ale chcę im i sobie sprawić trochę przyjemności - narty, wyjazdy w miejsca, które lubimy. Na to są potrzebne dodatkowe pieniądze.
          Inna sprawa - wiem, że mój związek był toksyczny, ale opowiadanie o tym wszystkim komuś mnie przeraża. Jedna osoba wie o mnie wszystko, rozmowa z nią zawsze mi pomaga.
      • nenia1 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 11:21
        Przykre, pokazuje jak nie warto się "poświęcać", nikt nie zyskał, dużo siły życzę.
        • azja001 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 13:17
          Ja rozwiodłam się rok temu po kilku latach poważnego kryzysu. Syn za chwilę będzie pełnoletni i kilka dni temu po raz pierwszy tak dojrzale mogłam z nim porozmawiać o jego odczuciach na ten temat. Powiedział mi że z jego punktu widzenia najgorsze dla dziecka to świadomość że rodzice są ze sobą tylko na tzw dobro dziecka. To wpędzało go w poczucie winy że przez niego to wszystko tak trwa i się ciągnie. Dało mi to do myślenia, naprawdę trudne to życie jest... Życzę sił i wiary w dobrą przyszłość
          • 3-mamuska Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 14:09
            azja001 napisała:

            > Ja rozwiodłam się rok temu po kilku latach poważnego kryzysu. Syn za chwilę będ
            > zie pełnoletni i kilka dni temu po raz pierwszy tak dojrzale mogłam z nim poroz
            > mawiać o jego odczuciach na ten temat. Powiedział mi że z jego punktu widzenia
            > najgorsze dla dziecka to świadomość że rodzice są ze sobą tylko na tzw dobro dz
            > iecka. To wpędzało go w poczucie winy że przez niego to wszystko tak trwa i się
            > ciągnie. Dało mi to do myślenia, naprawdę trudne to życie jest... Życzę sił i
            > wiary w dobrą przyszłość

            A ja nie wierze ze zostaje sie dla dobra dzieci.
            Dlaczego ?a dlatego ze jak kobieta/mężczyzna chce odejsc ,to odejdzie.
            Nie zatrzyma go kredyt dzieci itp.
            Ludzie mówiący jestesmy razem ze względu na dzieci ,po prostu maja wymówkę. Sami nie maja siły psychicznej do odejścia.
            Szkoda ze przekładają to na dzieco i ono zyje z poczuciem winy.

            Ale dobrze ze w koncu dałas rade. Do tego trzeba odwagi determinacji zwłaszcza po kilkunastu latach bycia razem.
            • azja001 Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 18:49
              Ja akurat nie ciągnęłam tego dla dobra dziecka tylko z innych powodów o których mój syn nie do końca jest poinformowany. Ja nie wierzę w żadne dobro skoro dwoje ludzi łączy tylko wzajemna niechęć
              • 3-mamuska Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 00:21
                azja001 napisała:

                > Ja akurat nie ciągnęłam tego dla dobra dziecka tylko z innych powodów o których
                > mój syn nie do końca jest poinformowany. Ja nie wierzę w żadne dobro skoro dwo
                > je ludzi łączy tylko wzajemna niechęć

                No wlasnie o tu błąd ze nie został poinformowany skoro :

                Powiedział mi że z jego punktu widzenia najgorsze dla dziecka to świadomość że rodzice są ze sobą tylko na tzw dobro dziecka. To wpędzało go w poczucie winy że przez niego to wszystko tak trwa i się ciągnie.

                No chyba z mówił tak ogólnie ale cos musi w tym byc skoro ma takie zdanie. Najwidoczniej orzez większość czasu odczuwał dyskomfort ze męczycie sie dla niego.
                • azja001 Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 08:39
                  No wiesz większość kryzysów ma to do siebie że trwa przez jakiś czas. W tym czasie dzieci czują dyskomfort a rodzice walczą jak potrafią. Przyczyny kryzysu bywają różne, o niektórych trudno mówić dorastającym dzieciom i syn na pewno myślał że to ze względu na niego to małżeństwo trwa. Najważniejsze że teraz otwarcie możemy porozmawiać o swoich uczuciach, a zadra w nim pewnie pozostanie. Wiadomo że rozbita rodzina to żadna wartość dla młodego człowieka który wchodzi w dorosłe życie
      • wilan.an Re: Przestałam kochać mojego męża 15.02.17, 14:58
        To niesamowicie przeczytać epilog po dekadzie, nie w książce.
        Gratuluję odwagi zeby sie odezwać.
        Szkoda że wtedy nie miałaś siły odejść. Ja jestem dzieckiem takich rodziców. Właśnie wróciłam z pogrzebu babci- matki ojca. Widziałam go pierwszy raz od 2004. Wtedy matka nie wytrzymala i powiedziała zeby sie wyprowadził. Obrazil sie, lata żyli obok siebie a wszyscy byli zdziwieni jak sie to mogło rozpaść. Dzieci wiedzą. ZAWSZE.
        • symplegada Re: Przestałam kochać mojego męża 16.02.17, 13:50
          wilan.an napisał(a):

          > To niesamowicie przeczytać epilog po dekadzie, nie w książce.
          > Gratuluję odwagi zeby sie odezwać.
          > Szkoda że wtedy nie miałaś siły odejść. Ja jestem dzieckiem takich rodziców. Wł
          > aśnie wróciłam z pogrzebu babci- matki ojca. Widziałam go pierwszy raz od 2004.
          > Wtedy matka nie wytrzymala i powiedziała zeby sie wyprowadził. Obrazil sie, l
          > ata żyli obok siebie a wszyscy byli zdziwieni jak sie to mogło rozpaść. Dzieci
          > wiedzą. ZAWSZE.


          Dzięki smile)
          Moja córka na pewno wiedziała, stąd jej problemy teraz. Syn chyba nie, to on mnie mocno trzymał przy mężu.
          Pewnie zabrzmi to cynicznie, ale zaczynam powoli dostrzegać plusy tego, co się stało. Dzieci mają rentę po mężu, korzystam z różnych przywilejów jako wdowa. Starszy syn mojego męża (z poprzedniego małżeństwa) - z którym mamy nadal świetny kontakt i który ma ogromny żal do swojego ojca o całe swoje dzieciństwo - twierdzi, że powinnam teraz korzystać z tego wszystkiego, to takie moje "odszkodowanie".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka