Dodaj do ulubionych

Partner będzie miał dziecko

04.01.15, 00:38
Były partner. Człowiek, którego szaleńczo kochałam i niestety kocham nadal, chociaż chciałabym przestać. Dowiedziałam się bardzo niedawno, zupełnym przypadkiem. On planował ukrywać to przede mną, chyba że testy na ojcostwo byłyby pozytywne, w przeciwnym razie niczego bym się nie dowiedziala, bo się bał, że mnie straci. Jednorazowy (podobno) seks z koleżanką na imprezie, po dużej ilości alkoholu, (podobno) niczego nie pamięta i nie miał pojęcia o sprawie przez długi czas, (podobno) nawet za nią nie przepadał, boże, jak to brzmi, najbardziej głodne kawałki z możliwych. Faktem jest, że była natrętna, zakochana w nim odkąd go poznałam, robiła wszystko, żeby rozbić nasz związek, i w końcu jej się udało. Rodzi na wiosnę.
Parę miesięcy temu przeprowadziła się za prozumieniem stron w jego okolice, oczekuje opieki i pomocy, a on czuje się w obowiązku tę pomoc zapewnić, bo podejrzewa, że dziecko może być jego. O niczym nie wiedziałam, było dobrze, byłam szczęśliwa. Za moimi plecami woził ją do lekarza, na badania, pomógł ze znalezieniem mieszkania i pracy. Okłamywał mnie cały czas. Oczywiście strasznie żałuje, oczywiście chciałby cofnąć czas, jasne, cholera. Nie zamierza się z nią wiązać, ale jeśli dziecko jest jego, chce mieć z nim kontakt. To akurat uważam za właściwe (jedyne, co właściwego zrobił w całym tym szaleństwie), ale co z tego, nam to w żaden sposób nie pomoże.

Wiem, że nie ma do czego wracać. Nie wytrzymam dzielenia go z tą kobietą i ich dzieckiem. Myśleliśmy o własnym, co mnie teraz cholernie, cholernie boli. To jest nie do zrealizowania, będą problemy z czasem, zaufaniem, pieniędzmi - nie zmuszę się do finansowania jego dziecka kosztem własnej rodziny - i inne, ze wszystkim. Nie dam rady, kocham go, nawet jestem w stanie uwierzyć że on też mnie kocha, kretyn jeden, ale nie poradzę sobie z cieniem tej kobiety i jego zdrady przez resztę życia. Pomóżcie mi przejść przez rozstanie tak, żeby nie zniszczyć siebie do końca, ledwie się trzymam. Racjonalizowanie wszystkiego wychodzi mi dobrze tylko na papierze. Na szczęście nie mamy majątku do podziału, nie mamy dzieci, nie potrzebuję porady prawnej, potrzebuję wsparcia i może jakiejś obiektywnej oceny sytuacji, przepraszam.
Obserwuj wątek
    • atoness Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 01:01
      Na moje niestety doświadczone oko wszystko robisz, jak trzeba. Myślisz racjonalnie, ja nie od razu tak umiałam. Nawet jeśli tylko na papierze. To oczywiste, że jesteś w rozsypce. I niestety tylko czas ci pomoże. Nie poganiaj się. Wdech, wydech, i tak w kółko. W końcu wstaniesz. I przyjaciele. Moja przyjaciółka dzwoniła do mnie codziennie przez cztery lata. Dobrze jest mieć komu nasmarkać w mankiet i się wywrzeszczeć. I naprzeklinać, jeśli potrzebujesz. Same banały. Decyzję moim zdaniem podjęłaś słuszną, jedyną możliwą. Może ratowanie tego miałoby sens, gdybyście od lat byli małżeństwem i mieli dzieci. W twojej sytuacji nie widzę żadnego. A ten najstraszniejszy ból w końcu minie. Ściskam cię.
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 01:27
        Nie, to nie jest wcale tak, że myślę racjonalnie, czepiam się każdej nadziei, że może to dziecko jednak nie jest jego (dziewczyna, zdaje się, miała dość bujne życie seksualne), że może skoro on nie pamięta, to tego seksu nawet nie było i to jest jakaś wielopiętrowa próba wrobienia go w coś, co nie miało miejsca. Chciałabym, żeby o mnie walczył, mimo że nie widzę dla nas perspektyw, chciałabym zobaczyć jakieś próby naprawienia tych zniszczeń, jakąś dobrą wolę. Żebym nie wyszła z tego związku tak zupełnie potrzaskana.
        • danaide Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 02:37
          W szoku nie da się myśleć racjonalnie. W każdym razie mi się nie udało;)
          Czego byś chciała? Realnie, w zaistniałej sytuacji? Gdybyś mogła usunąć wszelkie myśli z gatunku wolno nie wolno wypada nie wypada? Bo ja tu widzę mnóstwo racjonalizowania i myślenia wprzód, że będą problemy z tym, tamtym, siamtym, a problemy i tak będą, choć może nie z tym co obstawialiśmy, ale z czymś innym.
          Facet, który nie wyrzeka się swojego dziecka nie musi od razu podlegać dzieleniu z jakąś kobietą. Dzielisz faceta z pracodawcą, możesz dzielić z matką jego dziecka. Nie będzie jej jeśli sam tego nie zechce.
          Kłamał, bo nie chciał Cię stracić. Kłamstwo i tak wychodzi. Czego tak się bał? O co mu chodziło?
          I o co chodzi z tymi testami? Były czy nie były?
          Czego Ty tak naprawdę chcesz?
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 03:24
            Nie było testów, dziecko przyjdzie na świat w marcu. Dopiero teraz dowiedziałam się o prenatalnych, w tym tych nieinwazyjnych, z krwi. Tyle, że wszystko wskazuje, że on jest ojcem.
            Chciałabym, żeby do tego nie doszło. Chciałabym kopnąć ją w dupę. Z rzeczy możliwych do zrealizowania, nie wiem, czego bym chciała. Mam bardzo mały wybór. Mogę albo odejść, albo to zaakceptować. Wiem, że proponował jej, że może całkowicie wziąć na siebie opiekę nad dzieckiem, ale się nie zgodziła.

            > Dzielisz faceta z pracodawcą, możesz dzielić z matką jego dziecka. Nie będzie jej jeśli sam tego nie zechce.

            Tylko pozornie, to przecież zupełnie inna relacja, no i pracodawcy nie przeleciał, o ile mi wiadomo. Przez dwa lata cały czas była w pobliżu i co jakiś czas próbowała rozwalić nam związek. Wątpię, żeby z tego zrezygnowała, mając w ręku tak potężną broń jak dziecko. Mam jakieś takie niefajne przeczucie, że zaczęłyby się szantaże, manipulowanie dzieckiem, wymuszanie "powrotu tatusia do domu", jezu, ja naprawdę nie dałabym sobie z tym rady. Nie chcę walczyć z jego dzieckiem. Nie chcę przyszłości, w której jesteśmy razem, może nawet decydujemy się na rodzinę i ciągle mam poczucie krzywdy, bo czas zabierany nam na korzyść tamtego dziecka, bo alimenty, bo ta kobieta. Wiem, że to podle brzmi, ale nie umiem się przełamać. Dlatego wolę się nie decydować na życie z nim, niż ryzykować szarpaninę przez lata.

            > Kłamał, bo nie chciał Cię stracić. Kłamstwo i tak wychodzi. Czego tak się bał? O co mu chodziło?

            Dokładnie o utratę mnie, liczył, że się nie wyda. Wydało się w najmniej spodziewany sposób.
            • danaide Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 04:08
              O ile się nie mylę, testy z krwi są na wykluczenie ojcostwa, nie na stuprocentowe potwierdzenie (to daje DNA), ale jakieś domniemanie jest.
              Rzadko która matka zgodzi się na "wzięcie na siebie opieki nad dzieckiem". Inna sprawa, że wielu mężczyzn nie pyta o zgodę w tej kwestii.
              Jeśli chodzi o moc broni jaką jest dziecko, to jest to zdecydowanie broń obosieczna,;) Wielu mężczyzn w pierwszym okresie wymięka, zwłaszcza jeśli nie są związani węzłem małżeńskim. Ale są i tacy, którzy związani nie są, ale dziecka się nie wyrzekną, nawet jeśli nie są związani z matką dziecka. Np. dlatego, że po prostu chcieli mieć dziecko.

              O facecie niewiele piszesz. Dowiedziałaś się niedawno. Posadziłaś go przed sobą i przesłuchałaś na okoliczność tego jak on to teraz widzi? Bo w każdym poście pojawiają się Twoje wyobrażenia. Nie bagatelizowałabym intuicji, pierwszej reakcji, ale Ty znasz człowieka, wiesz czego się po nim można spodziewać, czy jego reakcja na dziecko (niejeden by się wypiął), jego kłamstwo są w jakimś stopniu dla Ciebie zaskoczeniem?
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 09:21
                Nie mam większego pojęcia o tych testach, nigdy nie miałam z nimi do czynienia w praktyce, mam tylko pobieżne informacje z netu. Dzięki za sprostowanie.
                Reakcja na dziecko w żaden sposób mnie nie zaskakuje. To jest właśnie to, czego bym się po nim spodziewała. Nie, nie dlatego że jest takim ideałem, bo nie jest, w ogóle mam wrażenie, że pod wpływem tego wszystkiego spadają mi łuski z oczu i zaczynam widzieć naszą relację w dość kiepskim świetle, ale JEST odpowiedzialny. Dziecko jak najbardziej chciał mieć, co prawda ze mną, ale chciał (wydaje mi się, że dużo bardziej niż ja, ja dopiero niedawno zaczęłam się przekonywać że może by jednak, a on chyba od zawsze zakładał że będzie ojcem, pochodzi z wielodzietnej i mocno porozmnażanej rodziny, lubi dzieci z wzajemnością, ten typ).
                Kłamstwo... nie wiem. Jakoś nie potrafię sobie tego poukładać, że to trwa od kilku miesięcy, że przez ten czas niejednokrotnie go potrzebowałam - ok, może nie jak ciężarna wymagająca jakichś zaawansowanych badań prenatalnych, ale tak po ludzku, jak człowieka - i cały czas myślałam, że taki jest zapracowany, a on w międzyczasie wił jej bezpieczne gniazdko. Z jednej strony cieszę się, że wziął na siebie odpowiedzialność, z drugiej strasznie mnie to wkurza. Chyba ciężko mi jednak uwierzyć, że odstawił taką szopkę, że kłamał tak długo, że prowadził od czterech miesięcy praktycznie podwójne życie. Wiedział, że wolę szczerość. Mieliśmy wcześniej o to pewne zgrzyty.
                Piszę o nim niewiele, bo on niewiele robi. Lamentuje, że tak wszystko spieprzył, ale nie czuję, żeby mi to w jakikolwiek sposób próbował wynagrodzić (nie wiem, czy można, ale chciałabym jednak widzieć jakieś działanie, żeby nie czuć się taka nieważna). Chyba sam jeszcze nie ma pomysłu, co dalej. Cały czas się łudzi, że dziecko nie jest jego.
                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 09:28
                  No i naiwny jest potwornie, zawsze był, w tej chwili ta dziewczyna gra rolę szlachetnej samotnej matki i deklaruje nawet rezygnację z alimentów i samotne wychowywanie dziecka, wiedząc, że może sobie bezpiecznie pozwolić na takie teksty, bo on w życiu na to nie pozwoli i nie zaniedba tych swoich przypadkowo wypuszczonych w świat genów.
        • kol.3 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:33
          To że dziecko może nie być jego nie ma wielkiego znaczenia. Oszukiwał Cię.
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 01:38
        Przyjaciół mam, ale nie chcę ich bez przerwy tym zadręczać. I tak póki co potrafię rozmawiać tylko o jednym.
        > A ten najstraszniejszy ból w końcu minie. Ściskam cię.
        Dziękuję:)
        • verdana Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 10:10
          No tak, ale wyobraź sobie, ze dziecko jednak nie jest jego.
          Czy to coś zmienia? Niewiele. Za miesiąc, pół roku, dwa lata moze się okazać, że znowu staniesz w podobnej sytuacji. Facet nie tylko Cię zdradził - i to "przypadkiem", a nie dlatego, ze sie zakochał, co byłoby jeszcze jakimś usprawiedliwieniem. Facet uprawiał seks bez zabezpieczenia.
          Dziecko nie jest jego, niby jest w porządku, a za rok czekasz na testy HIV - które i tak powinnaś, niestety, zrobić.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 10:52
            Ona robiła testy na HIV przy okazji badań, podobno. I tak zrobię, jasne.
            Wiem, właśnie wiem że to nic nie zmienia, że oprócz dziecka jest jeszcze zdrada, i to kretyńska, nieprzemyślana i nie dyktowana żadnym nie wiem, kryzysem (bo nie było) ani brakami w życiu seksualnym (bo nie było), uczuciami (bo też nie było), tylko zwykłą pijacką chęcią pieprzenia pierwszej lepszej laski, która była pod ręką (albo może nie pierwszej lepszej, w tej chwili trudno mi uwierzyć, że nie pracowali na to dziecko dłużej). Nie wiem, czy to by się nie powtarzało. Ja go nie usprawiedliwiam w żaden sposób, mnie jest po prostu cholernie ciężko.
            • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:27
              Facet jest niedojrzały i bez systemu wartości. Nie idź w to.
        • atoness Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:03
          To twoi przyjaciele i ty wiesz, czego od nich chcesz. Moja przyjaciółka, kiedy minęło dwa i pół roku, zapytała, co w wiadomej sprawie. Wtedy się zorientowałam, że po raz pierwszy mówiłam o czym innym, o tym ani słowa. Na nas obu zrobiło to wielkie wrażenie. Dotarło do mnie, że ona przez cały ten czas codziennie słuchała tego wszystkiego, co ty teraz wyprawiasz. Kolega, powiedzmy bardziej dla mnie jak ojciec niż rówieśnik, wyciągnął mnie na kurs tańca. Bite dwa lata po każdych zajęciach szliśmy na herbatę czy coś innego i słuchał. Pewnie rozumiesz, że nigdy się im nie odwdzięczę. Bardzo tego potrzebowałam. Dobrze by było, gdybyś mogła sobie zapewnić to, czego potrzebujesz.
          Co do wypytywania szanownego pana: ja też to robiłam. I chciałabym to cofnąć. Absolutnie wszystko. Gdybym wtedy była taka mądra jak teraz, nie byłoby żadnych pytań. Wdech i wydech, i przeczekać. Wtedy byłam oburzona, kiedy mi to radzono, więc cię rozumiem. Myślałam tak jak ty. Jak mówi Pismo, prawda uczyni nas wolnymi. Jakoś nie uczyniła. Wszystko, co wiem, do dzisiaj mnie boli. Na przykład: ta pani nosiła nazwisko będące pospolitym rzeczownikiem. Widuję to coś codziennie. I zawsze mi to ją przypomina. Po co? Żadnego pożytku z tego nie mam. Z tobą pewnie będzie tak samo.
          Doskonale rozumiem to, że wymyślasz cudowne rozwiązania. Ktoś tu pytał, po co płaczesz po palancie. Ale ty nie płaczesz tylko po palancie, ale również po swoich planach, marzeniach, po całym życiu. Dla mnie może najgorsze było to, że szlag trafił całą wspólną przeszłość. Wszystkie piękne wspomnienia straciły wartość. Jakby mi wyrwało naście lat życia. Do dzisiaj trudno mi myśleć, że było w tych latach coś dobrego.
          Ściskam jeszcze raz :-)
          • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:20
            Atoness, ale ulozylas sobie zycie z kims innym i ile to wszystko trwalo? W takich momentach wydaje sie, ze to koniec swiata, a to nieprawda.
            • atoness Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 17:41
              Życie ułożyłam sobie ze sobą ;-) Nie wyobrażam sobie, żebym miała założyć nową rodzinę. Tej części mnie, która była od spraw męsko-damskich, nie ma. Mam najwspanialsze dziecko świata, trochę rodziny, przyjaciół i boskich sąsiadów. I żadnych skłonności do depresji, zawsze był ze mnie pogodny człowiek. Strasznie bolało dwa i pół roku. W pewnym sensie to jednak był koniec świata. Moje dziecko nie będzie miało domowego taty, rodzeństwa, pełnej rodziny. Po vonnegutowsku zapewniam mu rodzinę przyszywaną, i to działa. Ale dziecko czasem płacze, bo tata się wyprowadził, i wtedy mam ochotę byłego zabić. To nie mija. Ja nie będę starą babą ze starym dziadem u boku. Plany wzięły w łeb, trzeba improwizować. Improwizuję z przyjemnością, ale nie ma co się oszukiwać: pewne sprawy wyglądałyby lepiej, gdyby nie tamten koniec świata.
              • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 17:51
                Ojej Attones, czyli jednak byl to taki Twoj prywatny mesko- damski koniec swiata, strasznie mi przykro :( Przytulam i fajnie, ze dostalas tak ogromne wsparcie od przyjaciolki i najblizszych. Trzymaj sie !
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 18:51
                Mi też przykro. Bardzo jesteś dzielna. Nie wiem, czy ja się tak ogarnę.
                • atoness Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 20:43
                  Dziewczyny! Bardzo wam dziękuję, ale nie ma czego podziwiać. Zbierałam się długo i narobiłam mnóstwo głupot, jak każdy w takiej sytuacji. Każdy w pewnym wieku jest mniej lub bardziej obity. Szkoda oczywiście, że mnie życie obiło akurat tak, i szkoda, że ciebie, Ngale. Będzie jakoś inaczej, ale dobrze. Trzymamy się!
    • lilyrush Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 10:26
      Ala za kim tak bardzo płaczesz dziewczyno?
      Za palantem, który upija sie tak, że nie wiem co robi?
      Za palantem, który będąc w związku bzyka sie bez zabezpieczenia z inna laską? (pomijając kwestie ciąży jest jeszcze tona chorób)
      Za palantem, który przez pół roku prowadzi podwójne życie i Cię okłamuje?

      Zdecydowanie potrzebujesz pracy nad poczuciem własnej wartości...jesteś aż tak do niczego, że nie zasługujesz na faceta, dla którego będziesz centrum wszechświata?
      Naucz sie choć lekkiego egoizmu. zasługujesz na swojego faceta, a nie takiego, którym będziesz musiała sie z kimś dzielić!
    • altz Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 10:51
      Spory procent (kiedyś około 33%, teraz pewno trochę mniej) mężów wychowuje nie swoje dziecko i jakoś nie odchodzą od żon.

      To są własne wybory, zagrożenia są różne.

      Minusy:
      - następne dziecko kiedyś z tamtą panią w chwilach słabości?
      - sporadyczne sypianie z "drugą partnerką",
      - taki charakter faceta, a nie jednorazowy wyskok, możliwość zarażenia później przez partnera,
      - możliwy szantaż z tamtej strony o podział czasu,
      - nakłady na drugie dziecko.

      Plusy:
      - ewentualne Wasze dziecko miałoby już rodzeństwo,
      - chwila odpoczynku od faceta, gdy jest zajęty tamtym dzieckiem,
      - można zobaczyć, jak sobie radzi z dzieckiem i jakim jest ojcem,
      - życie z facetem, z którym chce się być.

      Plusów jest mało, jeszcze się nie znacie, zaufanie zostało mocno nadszarpnięte. Trudna decyzja, na szczęście nie moja. :-)
      • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:22
        Trafnie nakresliles plusy i minusy. Ale decyzja nie jest trudna, a prosta, gdyby tak udalo sie zapanowac nad emocjami. Autorka zreszta juz o niej pisze, intuicyjnie wyczuwa co bedzie lepsze. Trzeba posluchac intuicji, przezyc zlosc, oplakac zal po nim, otrzasnac sie i nie ogladac sie w przeszlosc, tylko zyc terazniejszoscia. To, ze taka pani sie krecila kolo zwiazku, to dobry test dla mezczyzny i dla zwiazku. Ten mezczyzna na nim polegl, w dodatku okazal sie byc kompletnie nierozgarniety, bo sie nie zabezpieczyl. Za jakis czas autorka pidziekuje w duchu tej pani za to co z tego wyszlo. Ten pan to b. slaby czlowiek, bez charakteru.
    • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:14
      Moim zdaniem pal juz licho, że się z nią przespał, po pijaku, pal juz licho, że jest skutek (trudno, z seksu biorą się dzieci). Ale to, że Cię w tym wszystkim okłamywał i trzymał to wszystko w tajemnicy przed Tobą, to już nie pl licho. I nei chodzi o zatajenie jednorazowej akcji, ale zatajenie sytuacji z ciążą, wożenie jej do lekarzy itd.
      Tu jest problem. Bo: 1. jest zdolny do długofalowego kłamstwa, 2. niekoniecznie planował jednoznaczne cięcie, skoro odkładał rozwiazanie sytuacji.

      Jesteś w o tyle dobrej sytuacji, że nie macie dzieci. Nie wracaj do niego.
      Ból minie. Problemem jest teraz Twoje cierpienie, i na tym się skup. Bólu jako bólu. Związek z nim radzę sobie odpuścić, bo mu nie zaufasz.
      Ja bym w kazdym razie nie umiała. Nie takie coś.
      • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:25
        Ps. jeszcze dodam, że skoro ona się miała do niego od dawna, i w końcu do czegos dodszło, to oznacza, że i on musiał czuć do niejj jakąś miętę. Bo nie wierzę, że facet nie odbiera sygnałów od takie kobiety, i nie potrafi sobie z tym poradzić. A on nie tylko ich nie uciął, ale i w to poszedł. To tajenie przed Tobą i pomaganie jej w ciąży, też nie świadczą o jednorazowej przypadkowej akcji, ale o jakiejś RELACJI.
        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:52
          > o jakiejś RELACJI

          Też mam takie wrażenie. On twierdzi, że nie, że to jednorazowy wyskok, że nic ich nie łączyło, a cała akcja tocząca się za moimi plecami to odpowiedzialność za dziecko. Nie wiem, nie mam grama zaufania po tym wszystkim, po prostu nie mam jak sprawdzić. Zapytałabym tę laskę, przez ciekawość, ale ona z tego co wiem nie raczy ze mną rozmawiać i w sumie nie ma obowiązku, więc nie wymagam. Do niej zresztą mam znacznie mniejsze pretensje. Wyrachowana sucz, ale to nie ona miała wobec mnie zobowiązania.
          • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:06
            Nie wierz w to.
            Trzy czynniki: 1. okres zalotów, których nie uciął, 2. akcja seksualna, 2. relacja w ciąży.
            Wszystko razem to DOWÓD na relację.
            A on jest tchórem, kłamcą, kombinatorem i w dodatku człowiekiem, któremu pasuje taki ktoś, jak ona (luźny stosunek do seksu, no chyba że to on z niej robi kogoś takiego, a rzeczywistość jest inna, albo może oboje są po prostu tacy...błeee.).

            Naprawdę chcesz komuś takiemu powierzyć swoje życie? Ból bólem, ale myśl, kobieto. To już lepiej kamienie łupać...
    • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:32
      No, kochana... było myśleć i działać wcześniej, a nie teraz płakać, że kochasz nad zycie. Wiedziaś, że inna pani na Twojego partnera leci ostro i zareagowałaś jakoś? Ucięłaś awanse w zarodku? Inna pani go przejęła skutecznie, pogódź się z tym.
      Wiedziałaś, że facet chce mieć dziecko, mogłaś się sama zdecydować.
      • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:44
        Triss, ale co by to dalo? :) Jak pan ma slaby charakter, to jak nie ta pani teraz, to za jakis czas inna kiedy indziej. Pilnowanie takiego slabego misia bez zasad na dluzsza mete nie ma zadnego sensu. Jest uwlaczajace kobiecie.
        • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 11:58
          Zdaje się, że podchody owej pani trwały długo, przez cały okres związku autorki z panem-za-chwilę-ojcem. Kropla drąży skałę.
          Mogło być też tak, że pan od dawna koleżankę adorującą posuwał równolegle, bo odpowiadał mu układ ze stałym związkiem i jednocześnie niezobowiązującym romansem w tle.
          Nie uważam obrony swojego terytorium i swoich zasobów za uwłaczające. I nie, nie chodzi o pilnowanie, sprawdzanie telefonu, towarzyszenie zawsze i wszędzie, tylko o zwracanie uwagi na niepokojące sygnały.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:02
            Reagowałam na te sygnały wielokrotnie, widać niedostatecznie, on bagatelizował twierdząc że nic się nie dzieje, że nie ma zagrożenia. Więcej wyegzekwować nie mogłam.
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:08
              To znaczy nie wiem, może mogłam, powinnam była postawić sprawę na ostrzu noża już dawno, ufałam mu głupio, strasznie głupio.
              • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:27
                ngale napisał(a):

                > To znaczy nie wiem, może mogłam, powinnam była postawić sprawę na ostrzu noża j
                > uż dawno, ufałam mu głupio, strasznie głupio.

                I bardzo dobrze, ze ufalas. Bez zaufania nie ma zwiazku, jest tylko uklad, w ktorym kazdy pilnuje, zeby druga strona go nie wykiwala. Nie miej pretensji do siebie.
                Szczerze Ci wspolczuje i rowniez doradzam, o le to tylko mozliwe, odciecie sie od pana i zaprzestanie rozwazan, ktore i tak juz niczego nie zmienia.
                Sciskam Cie mocno.
            • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:10
              Daj spokój, zwiazek, w którym trzeba o kogoś walczyć i trzymać go na smyczy, to nieporozumienie, jeśli nie - dewiacja (obojga).
              Za jakiś czas stwierdzisz, ze dobrze że takie coś zdarzyło się przed ślubem, bo mogło byc naprawdę gorzej.
              • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:16
                Otoz to !
          • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:07
            triss_merigold6 napisała:
            > Mogło być też tak, że pan od dawna koleżankę adorującą posuwał równolegle, bo o
            > dpowiadał mu układ ze stałym związkiem i jednocześnie niezobowiązującym romanse
            > m w tle.

            Powiem tak: jak też nie wierzę w jednorazowy seks z tą panią. A bajeczka o nieprzytomnie zalkoholizowanym podczas aktu panu jest żałosna. Jeszcze bardziej żałosna byłaby chyba tylko historyjka o zgwałceniu go przez ową panią...
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:10
              Dziewczyny, ja też nie wierzę, nie umiem, a tak strasznie chciałabym usłyszeć prawdę, że aż mnie szlag jasny trafia. Sporo rozmawiamy, proszę go o szczerość mówiąc, że i tak nie ma już nic do stracenia, ten kurczowo trzyma się wersji z "nieświadomym" seksem, no na litość boską.

              Uprzedzając: po prostu potrzebna mi ta wiedza. Łatwiej mi się odciąć, kiedy wiem wszystko. Nie chcę zostać z dziesiątkami pytań.
              • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:15
                To pułapka emocjonalna. Wszystko, co Ci jest potrzebne do obrazu sytuacji, wiesz. A szczegóły nie są Ci potrzebne, bo od tych szczegółów ten obraz się nie zmieni.Kłamstwa i oszustwa nie znikną.
                Natomiast takie rozmowy "wyjasniają ce" tylko Cię będą z nim wiązać. A Ty się ich uczepiasz, bo masz jednak nadzieję na związek. Zrozum sama działasz teraz na rzecz Waszej relacji.
                Naprawdę zastanów się, czego chcesz i czego warto chcieć.
                Takie rozmowy, to moga być dobre, gdy rzeczywiście sa szanse na dobry związek. Ale nie tu. Moim zdaniem, oczywiście.
                • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:19
                  Zgadzam sie z Vilez. Szczegoly nie sa Ci kompletnie do niczego potrzebne, takie oczekiwania tylko Ci samej szkodza, TRACISZ SWOJ CENNY CZAS !
                  • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:35
                    zuzi.1 napisała:

                    > Zgadzam sie z Vilez. Szczegoly nie sa Ci kompletnie do niczego potrzebne, takie
                    > oczekiwania tylko Ci samej szkodza, TRACISZ SWOJ CENNY CZAS !

                    I całą masę cennej energii - której i tak z reguły w takich razach brakuje, bo cierpienie i martwienie odbiera ją bardziej niż cokolwiek innego.
                    I zgodzę się z przedmówczyniami - choć to cholernie trudne, to może lepiej, że stało się teraz. Niż po ślubie, kiedy byłoby dziecko, albo więcej dzieci.
                    Zostaw go i całą tę sprawę.
                    Moim zdaniem (i z doświadczenia - choć nie aż tak strasznie bolesnego, jak Twoje) najlepsze jest ostre cięcie. Jak przy rzucaniu palenia albo alkoholu u alkoholików. Ucinasz wszystko - kontakty, relacje, nie starasz się rozmawiać, wyjaśniać, co więcej - nie dajesz się naciągnąć na rozmowy.
                    Jedynie.... jedynie MOŻE gdyby jednoznacznie okazało się, że dziecko nie jest jego. Ale to też tylko MOŻE.
                    No i wcale nie dziwię się, że wciąż go kochasz - trudno przestać kochać od ręki, w jednej chwili. To raczej naturalne. Ale nie traktuj tego jako argumentu do ewentualnego kontynuowania związku. Tak silne uczucie musi powoli wygasnąć - ale ma szanse.
                    Trzymaj się dzielnie.
                    • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:51
                      ola_dom napisała:

                      > Jedynie.... jedynie MOŻE gdyby jednoznacznie okazało się, że dziecko nie jest j
                      > ego. Ale to też tylko MOŻE.

                      Zyczylabym tego autorce watku z calego serca, bo to by znaczylo, ze facet zostal najzwyczajniej w swiecie wrobiony (zadnego seksu nie bylo, nie ma mowy, ze to on jest ojcem) Takie cuda sie podobno zdarzaja.
                      Mysle wiec, ze kwestia potwierdzenia (lub zaprzeczenia jak kto woli) ojcostwa bylaby ta jedyna, ktora zalozycielka watku powinna sie jednak zainteresowac.
                      • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 13:18
                        pogodoodporna napisał(a):

                        > Zyczylabym tego autorce watku z calego serca, bo to by znaczylo, ze facet zostal
                        > najzwyczajniej w swiecie wrobiony (zadnego seksu nie bylo, nie ma mowy, ze to on jest
                        > ojcem) Takie cuda sie podobno zdarzaja.

                        Dlatego właśnie o tym napisałam. W przypadku takiej właśnie opcji.
                      • cat4 Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 14:01
                        "bo to by znaczylo, ze facet zostal najzwyczajniej w swiecie wrobiony (zadnego seksu nie bylo, nie ma mowy, ze to on jest ojcem) Takie cuda sie podobno zdarzaja."

                        no tak, ale to, ze okazalo by sie, ze nie jest ojcem, nie znaczy, ze seksu nie bylo

                        przyznal sie do seksu, ktorego nie bylo?
                        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 16:52
                          Przyznał się do ciąży.
                • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:35
                  vilez napisała:
                  > To pułapka emocjonalna. Wszystko, co Ci jest potrzebne do obrazu sytuacji, wies
                  > z. A szczegóły nie są Ci potrzebne, bo od tych szczegółów ten obraz się nie zmi
                  > eni.Kłamstwa i oszustwa nie znikną.

                  To jest 100-procentowa prawda w jakimś takim ogólnym sensie, natomiast w praktyce - i w tej konkretnej sytuacji - zdobycie pewności o dłuższym romansie=jeszcze większym zakłamaniu pana mogłoby jednak pomóc autorce w emocjonalnym odcięciu się.
                  Oczywiście tu nie on może być wiarygodnym źródłem, więc w praktyce może to okazać się niemożliwe.

                  Ale z tym, że nie mają sensu żadne rozmowy wyjaśniające z panem ("Dlaczego?" "Czym na to zasłużyłam?") zgadzam się całkowicie.
                  • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 13:26
                    A nie, nie, ja już nie pytam, czym zasłużyłam. Ja wiem, że niczym nie zasłużyłam na coś takiego.
                    • danaide Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 14:28
                      To prawda. Po prostu przegrałaś wyścig o chłopa z kimś, kto był bardziej zdeterminowany.
                      Możesz nie przejmować się moimi wpisami. Sama byłam z ludźmi, którzy kłamali. Z tym spora część kłamstw to okłamywanie samego siebie albo zakłamywanie rzeczywistości.;)
                      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 14:41
                        No rozumiem, ale nie uważam, żeby mi zabraklo determinacji. To znaczy, ja w ogóle nie uważam, żeby to była kwestia determinacji. Po prostu nie mieliśmy jeszcze w pełni warunków na dziecko, dlatego nie planowałam radosnego zajścia żeby go przywiązać do siebie potomstwem (poza tym nie wierzę, że dziecko jest w stanie cokolwiek realnie scementować). Chciałam, żeby to było przemyślane. On teraz panikuje, że sobie nie poradzi, ma zobowiązania finansowe, niekoniecznie stabilną sytuację zawodową, a tu nagle dziecko, które kosztuje, i matka dziecka, która tak prowadzi sytuację, że prawdopodobnie będzie musial utrzymywać i ją, lekki szantaż, te sprawy.
                        • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 15:02
                          ngale napisał(a):

                          > Po prostu nie mieliśmy jeszcz
                          > e w pełni warunków na dziecko, dlatego nie planowałam radosnego zajścia żeby go
                          > przywiązać do siebie potomstwem

                          Jestem ateistka, wiec nie napisze, ze Opatrznosc nad Toba czuwala ;-) Serio jednak powinnas sie cieszyc, ze sprawa miala miejsce teraz, a nie na pozniejszym etapie zwiazku, z dziecmi w dodatku. Pochwala nalezy Ci sie za rozsadek i dojrzale podejscie do rodzicielstwa.

                          > On teraz p
                          > anikuje, że sobie nie poradzi, ma zobowiązania finansowe, niekoniecznie stabiln
                          > ą sytuację zawodową, a tu nagle dziecko, które kosztuje, i matka dziecka, która
                          > tak prowadzi sytuację, że prawdopodobnie będzie musial utrzymywać i ją, lekki
                          > szantaż, te sprawy.

                          Zawsze mozesz mu powiedziec - nie uwazales jak robisz, to teraz rob jak uwazasz ;-)
                        • danaide Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 19:03
                          > i matka dziecka, która tak prowadzi sytuację, że prawdopodobnie będzie musial utrzymywać i ją,

                          O, to nie dziwię się determinacji tej pani, wbrew pozorom, aż tak wielu takich ciapciaków nie ma.
                        • aqua48 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 14:39
                          ngale napisał(a):

                          >On teraz p
                          > anikuje, że sobie nie poradzi, ma zobowiązania finansowe, niekoniecznie stabiln
                          > ą sytuację zawodową, a tu nagle dziecko, które kosztuje, i matka dziecka, która
                          > tak prowadzi sytuację, że prawdopodobnie będzie musial utrzymywać i ją, lekki
                          > szantaż, te sprawy.

                          No i co Ciebie teraz jego problemy i jego panika obchodzą? Czyżbyś była wyjściem awaryjnym do utrzymywania dla pana, który swa pensję będzie musiał przeznaczać na dziecko i jego matkę?
                          • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 17:57
                            Moze facet ma nadzieje, ze jak sie bedzie pazurami trzymal Ngale, to go mamusia tej dziewczyny nie zaobraczkuje ze swoja corka. Ngale to jego ostatnia deska ratunku, jak sie jej pusci, to plynie w raczki mamci i jej coreczki...
                            • aqua48 Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 12:25
                              zuzi.1 napisała:

                              > Moze facet ma nadzieje, ze jak sie bedzie pazurami trzymal Ngale, to go mamusia
                              > tej dziewczyny nie zaobraczkuje ze swoja corka. Ngale to jego ostatnia deska r
                              > atunku, jak sie jej pusci, to plynie w raczki mamci i jej coreczki...

                              Zapewne, a przy tamtych już tak nie pofika...
                              • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 12:38
                                No raczej nie pofika, jesli corka to taka cwaniara bez zadnych zasad, to kim jest jej matka...
                                • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 12:41
                                  Tak to jest, jak sie w zyciu zamiast glowa mysli glowka.
              • aqua48 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:29
                ngale napisał(a):

                > ten kurczowo trzyma się wersji z "nieświadomym" seksem, no na litość boską.

                > potrzebna mi ta wiedza. Łatwiej mi się odciąć, kiedy wie
                > m wszystko.

                W życiu nigdy nie będziesz wiedziała wszystkiego. A odcinając się, myśl o tym, że zostawiasz mężczyznę, który akceptuje "nieświadomy seks" cokolwiek to miałoby znaczyć. I że zastanawianie się z kim i kiedy nastąpi następny przypadek takiej "nieświadomości" zostawiasz matce jego dziecka - czyli osobie która zapewne świadomie wzięła na siebie ten i wiele innych idących za jej decyzjami poważnych problemów zwalniając z nich CIEBIE.
                Dziecko na boku to najmniejszy z nich, bo co jeśli taki beztroski mężczyzna "nieświadomie", niechcący i całkowicie bez swojej woli zwiąże się z mafią, poręczy komuś pożyczkę, albo przegra majątek i ściągnie sobie i partnerce na głowę dużo większe problemy niż nawet trojaczki z inną?
              • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:39
                ngale napisał(a):

                > Sporo rozmawiamy, proszę go o szczerość m
                > ówiąc, że i tak nie ma już nic do stracenia, ten kurczowo trzyma się wersji z "
                > nieświadomym" seksem, no na litość boską.

                Jesli pan opowiada, ze "nieswiadomy seks" mial miejsce w stanie zamroczenia alkoholem, to strzela sobie w stope. Wynika z tego bowiem, ze nie potrafi kontrolowac ilosci wypitego alkoholu. Nastepnym razem jak go zamroczy rownie dobrze moze kogos pobic, okrasc, albo zgwalcic.
              • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:48
                I tak zostaniesz z dziesiątkami pytań, bo przecież facet Ci się nie wyspowiada w 300%.
          • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:23
            Twoim zasobem nie jest zywy czlowiek :) i zazwyczaj takie zwracanie uwagi na niepokojace sygnaly nic nie daje, gdy facet nie jest dojrzaly i nie posiada hamulcow moralnych i zdrowych zasad.
      • yoma Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:12
        Triss, teraz to pojechałaś. Ganiać 9 miesięcy w ciąży tylko po to, żeby partner nie spłodził sobie dziecka z kim innym? :)
        • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:54
          yoma napisała:

          > Triss, teraz to pojechałaś.

          A bo to pierwszy raz? :D
    • brak.polskich.liter Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 12:30
      Zrob testy na nosicielstwo, bo jesli pan nie pamieta nic a nic bzykniecia jakiejs pani, to cholera wie, czego jeszcze nie pamieta - a moze byc tego sporo.
      Kontynuacje/reaktywacje zwiazku sobie odpusc, nawet jesli okaze sie, ze pani zlapala na brzuch jakiegos innego frajera, niz Twoj byly.
      Bol minie, odkochasz sie, kwestia czasu.
      • ngale FAQ :p 04.01.15, 13:07
        Wszyscy macie rację i ja to wiem, i dziękuję. Dla uporządkowania, ja nie mam nadziei na związek. Nie zamierzam wracać. O sprawie wiem trzeci dzień, dopiero dzisiaj jestem w stanie rozmawiać z nim bez ryku i obrzucania go rozmaitymi epitetami. To wszystko jest bardzo świeże, to nie jest nawet tydzień, dlatego tak się ciągle miotam wokół tematu. Ja oigólnie jestem dość niezborna uczuciowo, wszystko zajmuje mi dużo czasu, zakochanie, odkochanie, tutaj też nie dam rady zwiększyć tempa. Jeszcze nie zdążyłam ochłonąć po tej informacji.
        Nie wiem, czy wiążę jakieś nadzieje z negatywnym wynikiem tego testu. Serio, nie wiem. Zawsze zostaje zdrada, całe moje zaufanie poszło w cholerę, nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby on to naprawił, nawet jeśli to nie jego dziecko. Chyba, żeby nastapił faktycznie jakiś telenowelowy zwrot akcji i laska przyznałaby się, że żadnego seksu nie było i wszystko wymyśliła, bo chciała go wrobić w dziecko, ale w cuda nie wierzę.

        Nie ukrywam, kocham go, to nie jest tak, że ja w stu procentach nie chcę kontynuować tej relacji. Ja nie tyle nie chcę, co nie mogę. To jest dla mnie niewykonalne, to jest tak, jakby ktoś postawił przede mną dwudziestometrowy mur i kazał go przeskoczyć. Tak więc nie wpakuję się w to ponownie, bez obaw, po prostu nie jestem do tego zdolna, brak zaufania by mnie zabił.
        • zuzi.1 Re: FAQ :p 04.01.15, 13:16
          To swietnie, ze tak masz i tak czujesz. I tego sie trzymaj!
        • aqua48 Re: FAQ :p 04.01.15, 13:17
          ngale napisał(a):

          >O sprawie wiem trzeci dzień, dopiero dz
          > isiaj jestem w stanie rozmawiać z nim bez ryku i obrzucania go rozmaitymi epite
          > tami. To wszystko jest bardzo świeże

          Zamiast obrzucać go epitetami i robić awantury każ mu się spakować i wyprowadzić jak najszybciej, albo sama się wyprowadź jeśli masz dokąd (rodzice, rodzeństwo, przyjaciółka) choćby na parę dni, żeby na niego nie patrzeć i nie słuchać, nabrać dystansu i pogodzić się z sytuacją i poukładać sobie życie od nowa. Inaczej cała akcja z rozstaniem zajmie Ci dużo więcej czasu, zabierze o wiele więcej emocji i przyniesie więcej bólu. Zwłaszcza, że jak widać pan nadal nie ma zamiaru postępować jak mężczyzna i cały problem zostawia na Twojej głowie i Tobie do rozstrzygnięcia (najlepiej przebaczenia i powrotu do poprzedniego stanu).
          • ngale Re: FAQ :p 04.01.15, 13:20
            Nie mieszkamy razem w tej chwili z powodów zawodowych, na szczęście chociaż tę kwestię mam z głowy,
        • vilez Re: FAQ :p 04.01.15, 14:34
          Rety, to rzeczywiście świeża sprawa. To się nei dziw włąsnej gonitwie myśli. Prawdopodobnie jesteś jeszcze w szoku. Licz się z tym, ze przyjda następne fazy- w tym faza WYPIERANIA i usprawiedliwiania. Dobrze byłoby, gdybys miała komu ew realu się wykrzyczeć i wyryczeć. I by Cię powstrzyał pzred głupimi reakcjami, typu: PRZEBACZAM Ci, (bo rzewwnie cos opowiedział, bo klęczał na śniegu, bo kupoił ciężarówkę róż i inne takie)
          Moja rada- w tym stanie niczego z nim nie omawiaj, nawet rzeczy zdrowych dla siebie, czyli np. warunków rozstania.

          Wyjdź do domu do jakiejs koleżanki, wyłącz telefon, by Cię nie kusiło odbierać od niego cokolwiek.
          I wiedz, ze ta hiustawka, którą czujesz, jest niestety normalna. Teraz nie myślisz trzeźwo, bo nie możesz. Miej to na uwadze.
          Trzymaj się.
        • yoma Re: FAQ :p 04.01.15, 16:18
          Zawsze jest jeszcze opcja, że jeśli był w drzazgi pijany i nic nie pamięta, to tego seksu w ogóle nie było...
          • ngale Re: FAQ :p 04.01.15, 17:13
            Raczej nie ma opcji, dziewczyna nie jest na tyle głupia, żeby próbować wrobić go w ciążę z innym nie biorąc pod uwagę testów. Chociaż mnie to się wydaje jakieś dziwne wszystko. Biegała za nim latami, w końcu się udało, po czym przez dwa miesiące nie poruszała w ogóle tematu, aż się okazało, że jest w ciąży i już się dało nie poruszać. A on się wtedy wielce zdziwił, bo nic nie pamiętał. Jeśli to faktycznie miało miejsce, to to jest jakaś dziwna kolej rzeczy.
            • danaide Re: FAQ :p 04.01.15, 19:00
              DNA prawdę Ci powie...
            • triss_merigold6 Re: FAQ :p 04.01.15, 19:25
              To pan tak mówi. To pan twierdzi, że ona biegała, że było raz, że niczego nie pamięta. Wersja tej pani może być zupełnie inna.
              • ngale Re: FAQ :p 04.01.15, 19:59
                No pewnie że on, innej wersji nie znam. Po prostu rozpatruję jego wersję. Co do tego, ze biegała, to akurat niestety wiem na pewno, miałam okazję widzieć nie raz.
                • triss_merigold6 Re: FAQ :p 04.01.15, 20:06
                  Jego wersja niekoniecznie musi być tą jedynie prawdziwą.
                  • ngale Re: FAQ :p 04.01.15, 20:23
                    Wiem.
              • verdana Re: FAQ :p 04.01.15, 22:46
                No i mam takie pytanie - ile z Was upija sie do tego stopnia, ze będąc w związku bierze pod uwagę, ze poszła do łóżka z innym i nawet tego nie pamięta?
                • triss_merigold6 Re: FAQ :p 04.01.15, 22:51
                  To jest stan urwanego filmu, trzeba sporo i regularnie pić zeby go osiągnąć.

                  Bez sensu to analizować, przecież facet jest wcisnął ordynarny kit.
                  • danaide Re: FAQ :p 04.01.15, 23:00
                    Moje pierwsze skojarzenie było z kategorii gwałt lub kradzież nasienia. Ale skoro ofiara (mówię o mężczyźnie) nie ma nic przeciwko...
                  • ngale Re: FAQ :p 04.01.15, 23:07
                    Nie trzeba pić regularnie, bez przesady. Nie pił prawie wcale. Ja też zresztą nie. Wystarczy słaba głowa.
                    • triss_merigold6 Re: FAQ :p 04.01.15, 23:14
                      Nie cherie, nie wystarczy i mówię to jako osoba, która kiedyś balowała ostro. Przy słabej głowie człowiek po prostu padnie nieprzytomny.
                      • ngale Re: FAQ :p 05.01.15, 01:33
                        Wystarczy. Po co ty próbujesz dopisać do tego problem alkoholowy? Nie było go. On prawie w ogóle nie pije. Nie muszę mu przylepiać wszystkich możliwych łatek, to niepotrzebne. Wystarczą te sytuacje, które naprawdę się wydarzyły, fikcja o ostrym chlaniu jest zbędna i nic nie wniesie.
                        • pogodoodporna Re: FAQ :p 05.01.15, 09:23
                          ngale napisał(a):

                          > Wystarczy. Po co ty próbujesz dopisać do tego problem alkoholowy? Nie było go.
                          > On prawie w ogóle nie pije. Nie muszę mu przylepiać wszystkich możliwych łatek,
                          > to niepotrzebne.

                          Nie dziw sie, prosze, Ngale, ze wiekszosc z nas tak drazy temat "nieswiadomego seksu" po pijanemu, bo to rzeczywiscie byla ze strony pana bardzo naciagana wersja. Mowisz, ze ma slaba glowe, wiec szybko sie upil. Tylko widzisz, jak sie jest tak pijanym, ze sie urywa film, to z erekcji raczej nici. W tym kontekscie jednorazowy wybryk, w dodatku skutkujacy ciaza, wydaje sie malo prawdopodobny.
                          • verdana Re: FAQ :p 06.01.15, 13:59
                            Właśnie dlatego, ze nie ma problemu alkoholowego jest oczywiste, ze kłamie.
                      • nie_zdzierzylam Re: FAQ :p 08.01.15, 17:05
                        O wielka znawczynio problemu alkoholowego, mnie, osobie niepijacej urwal sie raz film na weselu kumpeli. I co ty na to ? Gdybys ruszyla troche glowa, to bys wiedziala ze kazdy organizm reaguje indywidualnie na wiele czynnikow, w tym alkohol.
                • vilez Re: FAQ :p 04.01.15, 23:06
                  Heh, słabo to widzę.
                  Poza tym, może za mało piję, ale wydaje mi się, że pijany człowiek to szczery człowiek, czyli robi TYM BARDZIEJ to, czego chce. Czyli, że np. siedzi mu w głowie seks z innym człekiem, niż partner, tylko że po alko mu się tobardziej uwalnia.
    • kol.3 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 16:31
      Mam wrażenie, że facet Cie modelowo oszukiwał i nie wiem czy nie chciałby ciągnąc tego trójkąta dalej. Im prędzej go wykopiesz tym lepiej dla Ciebie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 18:52
      Wszystko jest świeże, więc bardzo bolesne i bardzo plastyczne zarazem. Pierwszy Pani odruch jest oczywisty. I natychmiastowe rozstanie i płacz z epitetami, i rozpacz, i niedowierzanie, i oburzenie, i racjonalizacje.
      Dla tej swojej decyzji i pozycji dostała Pani tutaj dużo aprobaty, wsparcia oraz rad.
      Zgadzam się z taką perspektywą, że zdradzał podwójnie - seksualnie i poprzez kłamstwa. Że skoro tak, to absolutnie nie można już zaufać, że jak raz się jest nielojalnym to, przekreśla to lojalność na przyszłość. No i w związku z tym zdarzeniem mężczyzna nic nie wart.
      Ale może być to jedna perspektywa. Jest jeszcze perspektywa mężczyzny. Kłamał, bo się bał straty swojego dobrego związku, bo zawinił, bo bał się kary, bo mu się wydawało, że coś się magicznego zdarzy i sprawa się odwróci, bo w tym momencie też waliły się też jego plany. Nie są zaszczytne motywacje, ale bardzo ludzkie. I wcale nie oznaczają, że tak będzie postępował już zawsze, bo kto raz skusi, to nie ma możliwości naprawy, reparacji, wyciągnięcia wniosków ze swojego postępowania. Przecież ten mężczyzna, oprócz tej sytuacji przeżył z Panią ileś różnych momentów, z których wyciągnęła Pani wniosek o byciu z nim szczęśliwą . Nie wierzę w całkowite zaślepienie i Pani naiwność. Musi mieć ten mężczyzna i takie cechy, które to uczucie wzbudziły. I ta wpadka całkiem ich pewnie nie wyrugowała. Przysłoniła na pewno, ale nie do końca zniweczyła
      No i teraz też musi się mierzyć ze swoją stratą. Oczywiście inaczej niż Pani i z innej pozycji, ale jednak.
      Piszę to nie po to, aby Pani zmieniła swoje obecne stanowisko, ale po to aby poszerzyć nieco horyzont.
      Pani wybór musi uwzględniać Pani wytrzymałość. Czuje Pani, że to zbyt duży trud dla Pani. Wtedy decyzja o odejściu jest słuszna. Ale przyjrzenie się sytuacji z innej strony, może otworzy i inne przeżycia i inne wyjścia. I ochroni jakiś kawałek Pani życia z tym mężczyzną, nie wszystko zaprzepaści..
      Znakomitym filmem na temat takiej sytuacji jest film "Lock". Pomijam fantastyczny zabieg formalny, choć podnosi on walory filmu, to nie jest kluczowy. Kluczowe jest zobaczenie innych motywacji, niż te które widoczne są na pierwszy rzut oka.
      Sytuacja z filmu od Pani sytuacji różni się tym, że w filmie mężczyzna sam odkrywa przed żoną swoją skrywaną przez wiele miesięcy tajemnicę.. Tu jest jego przewaga, ale reszta......
      Warto czasem skomplikować sobie swoje decyzje, żeby podjąć tę właściwą, jeśli taka w ogóle istnieje. Nie by nie widzieć rzeczywistości, ale żeby ją zobaczyć w kilku wymiarach.
      Agnieszka Iwaszkiewicz




      • anula36 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 19:02
        Wlasnie zobaczylam taki wymiar- on utrzymuje ta druga kobiete i dziecko, a ona jego;)

        Film ma tytul"Locke" od nazwiska glownego bohatera.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 19:10
          anula36 napisała:

          > Wlasnie zobaczylam taki wymiar- on utrzymuje ta druga kobiete i dziecko, a ona
          > jego;)

          Nic na to nie wskazuje w opisanej historii, ale można przyjąć i taki wariant. Aby sytuację bardziej skomplikować, ale i aby na takim wariancie poćwiczyć.
          >
          > Film ma tytul"Locke" od nazwiska glownego bohatera.

          Bardzo dziękuję za cenne sprostowanie.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 22:15
        Dziękuję za odpowiedź (właściwie wszystkim dziękuję za odpowiedzi, gdzie moje maniery). Problem jest w tym, że ja nie wiem, co jest prawdą. Może być tak, jak pani mówi. Może być zupełnie, zupełnie inaczej, nie umiem mu zaufać. Chciałabym mieć jakiś szerszy ogląd tego wszystkiego, ale nie mam skąd tej wiedzy wziąć, ta dziewczyna chyba boi się ze mną rozmawiać albo, co bardziej prawdopodobne, ma mnie gdzieś, w końcu postawiła na swoim i przykuła go do siebie na zawsze. Zresztą nie mam prawa od niej wymagać, żeby mi się tłumaczyła. To nie z nią byłam.
        Ogólnie nic nie wiem, nie mogę założyć, że mój były to Locke, który tylko raz zdradził żonę i nie chciał nigdy więcej tego powtórzyć.
        • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 22:21
          Tak serio, po co miałabyś mu ufać? Teraz Twoje zaufanie lub jego brak nie mają żadnego znaczenia. Dziewczyna nie ma żadnych powodów, żeby z Tobą rozmawiać, nie jest zobowiązana do wyjaśniania Ci czegokolwiek.
          Odpłacz sobie spokojnie, pożal się przyjaciółkom i poczekaj aż uczucie wygaśnie. Ślubu nie mieliście, kredytu ani dzieci wspólnych też nie, 15-letniego stażu jako para również nie, nawet nie mieszkaliście razem więc bez histerii, to nie koniec świata.
          • verdana Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 22:37
            Dla mnie inna jest sytuacja, gdy ktoś zdradza raz, bo uległ pokusie - dziewczyna mu się strasznie spodobała, przespał sie z byłą miłością, o której zawsze marzył, uległ nagłemu zauroczeniu. I gdy wynikają problemy, natychmiast sie przyznaje.
            Ale skok w bok po pijanemu, w dodatku zasłanianie sie niepamięcią? Albo facet ostro pije i jest nieodpowiedzialny, a numer może się powtarzać, albo łże jak pies.
            Ja poza tym ponuro podejrzewam,z ę jesteś teraz potrzebna jako alibi wobec tej drugiej - zę nie może z nia być, mimo dziecka.
            • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 22:46
              Że po pijanemu, to akurat typowe do bólu, okazja pod ręką i poluzowane hamulce. Natomiast zasłanianie się niepamięcią jest ciężko żenujące.
              • verdana Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 22:48
                Nie, nie - po pijanemu to jasne - ale nie w stanie takiego upojenia, że nie pamięta sie absolutnie nic. Bo to jest niepokojące same w sobie.
                • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:13
                  A ja uważam, że po pijaku wychodzi z człowieka to, co w nim siedzi. A dlatego tak sądzę, że widziałam juz ludzi ciezko pijanych, którym jakos sie nie zbierało na amory pod cudzym adresem, choc okazja była. To raz. (No, ale rozumiem, że to może byc rzadki pogląd.)
                  A dwa to to, że chyba reszta ciążowa znajomości to juz się po pijaku nie odbywała. A kłamał nadal.
                  Czyli tak: pijanemu ufać nie można, trzeźwemu też. To kiedy można?
                  • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:15
                    Temu z opisu akurat wcale nie można.
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:17
              > Ja poza tym ponuro podejrzewam,z ę jesteś teraz potrzebna jako alibi wobec tej drugiej - zę nie może z nia być, mimo dziecka.

              Ja za bardzo nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi, bo ta druga podobno nie chce z nim być i chce wychowywać dziecko sama. Nie wiem, średnio mnie obchodzi, czego ona chce, ale to wszystko się tak dla mnie kupy nie trzyma i jest tak irracjonalne, że aż generuje jakieś dodatkowe zmęczenie.
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:56
                A nie, errata, jednak chce. Proponuje mu, żeby chociaż spróbowali. On nie chce, ale jednocześnie nie wierzy mi, że to była próba złapania na dziecko jak w mordę strzelił.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:32
          ngale napisał(a):

          Problem jest w tym, że ja nie wiem, co jest prawdą. Może być tak, jak
          > pani mówi. Może być zupełnie, zupełnie inaczej, nie umiem mu zaufać. Chciałabym
          > mieć jakiś szerszy ogląd tego wszystkiego, ale nie mam skąd tej wiedzy wziąć,
          > ta dziewczyna chyba boi się ze mną rozmawiać albo, co bardziej prawdopodobne, m
          > a mnie gdzieś, w końcu postawiła na swoim i przykuła go do siebie na zawsze.

          To, co mogę poradzić dla Pani komfortu psychicznego, to nie wchodzić w rywalizację z tą kobietą. Ona przykuła go na zawsze, a Pani nie. Czyli Pani jest gorsza? Niekoniecznie, bo to jednak z Panią chciałby pozostać i tworzyć rodzinę w przyszłości, a z nią opiekować się wspólnym dzieckiem. To inne role. Nie musi się Pani czuć gorsza z powodu zdrady partnera. To on powinien się tak czuć i być może nawet tak się czuje.

          Zr
          > esztą nie mam prawa od niej wymagać, żeby mi się tłumaczyła. To nie z nią byłam

          Ma Pani rację. Nie ma powodu oczekiwać, a co więcej opierać się, na informacjach tej kobiety. Jej perspektywa, skądinąd istotna, dla Pani ważna nie jest. A na pewno nie ważniejsza od perspektywy partnera. A czemu partnerowi , czy też byłemu partnerowi , Pani nie wierzy ? Czy nie ma na Panią wpływu to, jak funkcjonował z Panią dotychczas? Czy w istocie miał skłonność do ryzykownych zachowań seksualnych? nielojalności? lekkiego trybu życia? braku odpowiedzialności?
          Czy jego perspektywa już się nie liczy ? Nawet jeśli jest skażona zdradą, to można ją wziąć pod rozwagę. Nie powinna ulegać odrzuceniu a priori.
          Ludzie popełniają błędy i muszą za nie zapłacić konsekwencjami. Pani mężczyzna także. Ale to nie wyklucza zrozumienia.
          Natomiast można zrozumieć, ale podjąć decyzję o odejściu, bo ma się na względzie własne możliwości psychiczne. Ona mają tu ogromne znaczenie. Moje szukanie kolejnej perspektywy nie ma na celu zachęcnie do powrotu do związku. Raczej na uwzględnianiu tej możliwości. Nie odrzucaniu jej
          > .
          > Ogólnie nic nie wiem, nie mogę założyć, że mój były to Locke, który tylko raz z
          > dradził żonę i nie chciał nigdy więcej tego powtórzyć.

          W posłużeniu się przykładem filmowym nie chodziło mi o to, aby pokazać kalkę z zachowań. Nie chodziło o ilość zdrad, ich charakter. Podstawowo chodziło o motyw zachowania. O rozłożenie akcentów. Locke nie chciał stracić żony i dzieci. Ale nie mógł, nie umiał stracić dziecka. A jak się rodzi dziecko, to w tym momencie trzeba uwzględnić także i rodzącą kobietę . Mężczyzna, który przyjmuje to na siebie, też jest coś wart. Niekoniecznie pozostania z nim, ale uwzględnienia tego.
          I uznania próby naprawy. Najwyżej je Pani je przymnie, ale to ze swojego powodu, do którego ma Pani absolutne prawo. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 00:12
            > A czemu partnerowi , czy też byłemu partnerowi , Pani nie wierzy ? Czy nie ma na Panią wpływu to, jak
            > funkcjonował z Panią dotychczas? Czy w istocie miał skłonność do ryzykownych zachowań
            > seksualnych? nielojalności? lekkiego trybu życia? braku odpowiedzialności?

            A jak można wierzyć po czymś takim? Gdy ktoś miesiącami oszukuje, zataja tak ważną sprawę, jak ciąża na boku? Przecież to nie jest kwestia jednorazowego seksualnego wyskoku, ale z premedytacją ciągniętej sytuacji. To głęboka nielojalność.

            Autorko- w jaki sposób sie o tym wszystkim dowiedziałaś? Czy to się jakoś wydało, czy się sam przyznał?
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 00:25
              Wydało się, przypadkiem się dowiedziałam gdzie ona przebywa, przycisnęłam go, przyznał się. Wiem, że to odwlekał, najchętniej by w ogóle chyba wszystko ukrył, żebym nie odeszła.
              • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 09:22
                Czyli nie przyznał się sam z siebie.
                • gochna1006 Re: Partner będzie miał dziecko 20.02.15, 15:50
                  Ja zdrady nigdy nie wybaczyłabym.
                  Gdyby u mnie taka sutyacja zaistniała to dostałby w pysk z liścia i tyleby mnie widział.
                  Nie ma tłumaczenia,że był pijany-to kiepsko świadczy o nim.
                  W miłości każda strona powinna być wierna i tyle.
              • kachaa17 Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 10:33
                Wiesz co? Ja rozumiem, że on się bał utraty ciebie no no ale ciekawa jestem jak on to sobie wyobrażał? Ukrywanie drugiego życia przed tobą? Przecież wiadomo, że na dłuższą metę nie uda się tego ukryć. Dziecko zachoruje, ona nagle go wezwie. To już nie jest sama kochanka. Rozumiem, że się bał ale za długo kombinował. Współczuję ci z całego serca.
                • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 11:22
                  kachaa17 napisała:

                  > Ukrywanie drugiego życia przed tobą? Przecież wiadomo że na dłuższą metę nie uda się tego ukryć.

                  Ooo.... czasem nawet wiele lat.
                  Moja przyszywana samotna ciotka zrobiła sobie na delegacji syna z żonatym kolegą z pracy. Żona kolegi dowiedziała się o chłopaku, kiedy ten miał chyba z 10 lat.
                  Oczywiście biorę pod uwagę, że to były czasy przedkomórkowe i przedinternetowe, więc różne sprawy łatwiej było ukryć - ale też bez przesady. To nie był drugi koniec Polski, tylko wszyscy mieszkają w jednym mieście, może nie było zbyt wielu wspólnych znajomych, ale jednak ludzie wiedzieli o dzieciaku i trudno było nie dostrzec, jak bardzo podobny staje się do ojca.... (ciotka niespecjalnie opowiadała, kto jest ojcem, to fakt).
                  Więc naprawdę - w wiele jestem skłonna uwierzyć.
                  Np. w pigułkę gwałtu zadaną narzeczonemu - także.
                  I różne inne rzeczy.
                  Choć jednak przede wszystkim podejrzewam zwykłe tchórzostwo faceta po tym, jak mu się na wyjeździe po pijaku bryknęło.
                  • jesienna.nuta Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 14:55
                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,155966968,155966968,Przypadkowy_lod_w_lazience_tylko_powazne_linki_.html

                    Warto poczytać na poprawę humoru.
            • amb25 Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 08:36
              Ja uwazam, ze chcac zachowac tajemnice do czasu potwierdzenia/wykluczenia ojcostwa postapil ok. Bo nie chcial obarczac cie byc moze niepotrzebnym stresem, nie chcial cie stracic, bo z tym problemem chcial radzic sobie sam (przynjmniej do czasu) - w przeciwienstwie do wielu "skruszonych" partnerow, ktorzy odpowiedzialnosc za zdrade chcetnie przezucaja na barki partnerki , bo czuja wyrzuty sumienia i nie moga sobie z nimi poradzic i co z tego ze niszcza jej swiat - ich to nie obchodzi bo ich wlasne samopoczucie jest wazniejsze.. (Tak, suprawiedliwiam klamstwo a nawet je pochwalam w tej sytuacji.) On chcial cie przed tym uchronic, przynjamniej do czasu gdy sprawa sie wyjasni.
              No ale neistety, dowiedzials sie przed czasem.
              Teraz problem jest jeden czy (zakladajac, ze on nadal chce byc z toba a nie z dzieckiem i jego matka) dasz rade przebaczyc mu (nie zapomniec), znow mu zaufac (ze to jednorazowy wyskok i ze na nastepnej imprezie znow nie zapomni sie z inna panienka) i czy potrafisz zakceptowac to dziecko (jesli sie okaze jego).
              Daj sobie czas, zastanowcie sie oboje na spokojnie, i dopiero po jakims czasie podejmijcie decyzje. Wzburzenie nie jest dobrym doradca. Mozesz podjac decyzje, ktorej bedziesz kiedys zalowac, jakakolwiek by ona nie byla.
              .
    • firomanta Re: Partner będzie miał dziecko 04.01.15, 23:23
      > Za moimi plecami woził ją do lekarza, na badania, pomógł ze znalezienie
      > m mieszkania i pracy.

      odpuść gościa, krętacz pospolity, rolował by cię koncertowo latami.
      • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 16:18
        Mnie to dziwnie wygląda, że on nic nie pamięta, ale uznaje za wysoce prawdopodobne, że dziecko jest jego. Być może to nie był wcale jednorazowy wyskok. Albo pamięta to doskonale i seks uprawiał całkowicie świadomie.
        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 16:56
          To ona twierdzi, że dziecko jest jego i że nie ma innych kandydatów na ojca. Nie wiem, zmęczona już jestem tym wszystkim, strasznie. Dziewczyna ewidentnie próbuje go złapać na brzuch (interweniowała już jej matka, która chyba widzi w nim materiał na zięcia i ma gdzieś okoliczności), on się miota i prosi żebym nie odchodziła, a ja nie mam siły funkcjonować.
          • yoma Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 17:02
            On niech zrobi testy i nie zawraca, nomen omen, dupy.
          • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 19:17
            Jesteś pewna, że cała sprawa wygląda tak, jak twój były ściemnia? Bo wygląda to na dłuższy romansik z konsekwencjami, a nie łapanie na brzuch, sorki. Załatwianie kobiecie pracy i mieszkania w pobliżu na etapie, kiedy on nie ma nawet pewności (podobno), że uprawiał z nią seks wygląda jednak na dosyć duże zaangażowanie w stosunku do niej.
            Paradoksalnie poznanie pełnej prawdy mogłoby Ci pomóc w podjęciu decyzji.
            • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 20:09
              morekac napisała:

              > Paradoksalnie poznanie pełnej prawdy mogłoby Ci pomóc w podjęciu decyzji.

              A jeśli nawet się nie uda - bo może to kosztować naprawdę za dużo cennej energii - to zostawić to całe towarzystwo, niech się sami kiszą w tym swoim bagienku - były partner, ciężarna laska i jej starowna matka. Zostawić to za sobą i zamknąć drzwi.
              I - paradoksalnie - ucieszyć się, że NIE MUSISZ się w tym babrać. Że MOŻESZ odwrócić się na pięcie i odejść. Oni wszyscy już są do końca życia uwikłani tą ciążą. Ty nie.
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 21:36
                > Paradoksalnie poznanie pełnej prawdy mogłoby Ci pomóc w podjęciu decyzji.

                Wiem. Męczę go przy prawie każdej okazji, żeby mi powiedział wszystko, że tego potrzebuję. On twierdzi, że nie może dorobić historii o długim romansie, bo musiałby kłamać. Nie mam póki co na tyle siły, żeby się całkowicie odciąć, ciągle gdzieś w pobliżu wisi to "a jeśli". Niczego nie jestem pewna, a chciałabym być. Póki co nijak mi nie idzie.
                Pracę i mieszkanie załatwiał, bo nie miała zdaje się ani jednego ani drugiego, mieszkała z rodzicami. Żadne usprawiedliwienie, wiem, tak tylko dla jasności.
                • lady.in.the.night Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 22:08
                  A nie możesz sama wyjechać na parę dni? To by Ci dobrze zrobiło... przeżyłam coś podobnego ponad 20 lat temu, pan został z panią, której ponoć nie kochał (dziś są małżeństwem, ale podobno mieszkają osobno).
                  Odchorowałam przez rok z okładem, ale... ta decyzja była słuszna.
                  Przeszłam różne etapy, rozczarowania, głębokiego smutku, wściekłości, rozżalenia, że mogło być cudownie i mogliśmy mieć wszystko, a zostało wielkie nic - pomogło zajęcie się sobą, codzienne zapisywanie w notesie, co dobrego wydarzyło się danego dnia (tak, zapisywałam nawet, że ktoś się do mnie uśmiechnął) i mocne słowa dobrego przyjaciela: dziewczyno, wyjdziesz z tego!

                  I ja Ci też dzisiaj mówię: wyjdziesz z tego! Tylko nie trać zaufania do życia i ludzi, pogody ducha i nadziei na dobrą przyszłość. A intuicji słuchaj, bo ona ma więcej informacji niż świadomość.
                  Trzymam za Ciebie kciuki i ściskam serdecznie.
              • zuzi.1 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 00:16
                10/10
              • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 11:04
                Być może pół życia będzie się dziewczyna wręczyła z myślą, że może był to jednorazowy wyskok pana, a tymczasem pan od dłuższego czasu robił ją w konia. I robi nadal. Przy czym jednak jakiekolwiek słowa samego pana są w tej sytuacji niewiele warte.
                Albo nie grzebać się w tym i z panem skończyć raz na zawsze.
          • 3-mamuska Re: Partner będzie miał dziecko 05.01.15, 22:24
            ngale napisał(a):

            > To ona twierdzi, że dziecko jest jego i że nie ma innych kandydatów na ojca. Ni
            > e wiem, zmęczona już jestem tym wszystkim, strasznie. Dziewczyna ewidentnie pró
            > buje go złapać na brzuch (interweniowała już jej matka, która chyba widzi w nim
            > materiał na zięcia i ma gdzieś okoliczności), on się miota i prosi żebym nie o
            > dchodziła, a ja nie mam siły funkcjonować.


            Powinnas odejść, niestety.

            Gdyby on nie wiedział ze uprawia z nia sex, to nie pomagałby jej, bo nie ma takiego obowiązku, dopiero po badaniach mógłby czuć sie odpowiedziałby.

            Gdyby tylko cie zdradził po alko, to jeszcze mozna to przełknąć.
            Ale on cie oszukiwał dalej, woził ,pomagał, do tego jej matka.
            Mysle ze nawet jesli on bedzie chciał byc z toba, a dziecko okaże sie jego to zniszczycwasze zycie na tyle skutecznie ze ristanuecie sie bo nie wytrzymasz tego.
            Tym bardziej ze kobieta latała za nim, do tego jej matka czyli musi byc pewna ze dziecko jest jego. Moze na niego polowała az "wypolowala"

            Jesli jestes wolna bez zobowiązań uciekaj, bedzie bolec, ale to ból krótkotrwały, jesli zostaniesz bedziesz cierpieć długo dluzej.
            Co jesli on bedzie jeździł odwiedzać dziecko?
            Ty siedzisz w niedziele w domu sama a on odwiedza syna/córkę? A tam bedzie ona? Jak bedziesz cie czuła?
            Przeciez bedzie mogl cie zdradzać dalej zwłaszcza ze ona jest chętna i cierpliwa.

            Gdyby cie kochał nie złapałaby go na "burzuch"

            Jestes warta duzo wiecej niz to piekło ktore on ci funduje.
            • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 00:13
              wspolczuje bardzo sytuacji i decyzji przed jaka stoisz. Mnie w calej historii najbardziej uderzylo wlasnie jego zaanagazowanie w te kobiete na tym etapie i za twoimi plecami. Odpowiedzialnosc odpowiedzialnoscia, ale jesli on jeszcze nie jest pewny czy to jego dziecko, czy byl w ogole seks ( i tak od razu za pierwszym razem trafil?) i tak dalej to dlaczego zabezpieczyl ja juz i zaopiekowal sie tak starannie? Albo jest pewny ze to jego dziecko albo czuje sie zobowiazany bo to byla jego kochanka od jakiegos czasu i nie chcial jej zostawic na lodzie. Niestety wyglada na to ze pozamiatane w twoim zwiazku, ona i jej mamuska nie odpuszcza faceta odpowiedzialnego, ktory juz sie wykazal troska w stosunku do matki na razie potencjaknie jego dziecka i ma utrzymywac ja chociaz sam nie zarania fortuny. Gdzie znajda drugiego takiego, bez urazy, frajera?
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 11:51
                Mówił, że w chwili, kiedy termin rzeczonego niepokalanego poczęcia wypadł w okolicach tej imprezy, zaczął się bać, że to faktycznie może być jego dziecko i nie chciał ryzykować sytuacji, że oleje własne potomstwo. Na razie tkwię w jakimś stuporze. Nie potrafię się ruszyć w żadną ze stron. I jestem wściekła, tak cholernie wściekła.
                • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 11:56
                  ngale napisał(a):

                  > Mówił, że w chwili, kiedy termin rzeczonego niepokalanego poczęcia wypadł w okolicach tej
                  > imprezy, zaczął się bać, że to faktycznie może być jego dziecko

                  hmm... to w końcu pamięta, że ją bzyknął - skoro się zaniepokoił, że to "po tamtej imprezie", czy nie pamięta?
                  • konwalka Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 13:26
                    wcale sie nie dziwie ze chlop ci nie powiedzial o ciązy
                    dla mnie to nor,malniejsza reakcja niz honorowa rozmowa z toba po zobaczeniu dwoch kresek
                    tchorzliwa, niska, etc ale bardziej pasujaca do czlowieka w maksymalnej czarnej dupie
                    przypuszczam, ze chcial poczekac do wyjasnienia , co i jak z tym dzieciakiem
                    druga rzecz- wierze tez w istnienie kobiet- intrygantek, ktore posuna sie do roznych inscenizacji, kiedy przyswieca im zbozny cel poczęcia dzieciny z upatrzonym facetem
                    wiem, ze to stwierdzenie bardzo nie pasuje do tego forum, ale naprawde tak jest
                    z tym ze do sprytnej intrygi potrzeba, neistety, chetnego faceta
                    i tu bylby dla mnie cholerny problem
                    babiarze sa nie dla mnie
                    cale tabuny ludzi zdradzaja sie koncertowo
                    na szczescie (?) dla wiekszosci związków tylko niewiele z tych zdrad ma finał w postaci dzieciątka
                    paskudna sprawa cie spotkała na nowy rok :(
                    trzymaj sie i pod zadnym pozrem nie pomagaj facetowi uporac sie z problemem
                    to jego sprawa jak to rozwiaze
                    ty sie dopiesc
                    a jak pożądasz zemsty jak kania dżdżu to wyjedz sobie na urlopik, wyrycz sie tam ile fabryka dała, a po powrocie wróc "odmieniona"
                    jak sie spotkasz z tym pajacem-dzieciorobem to powiedz mu, że ty równiez powijesz malenstwo za osiem miesiecy, a szczesliwym tatusiem jest pewien przystojny pan, jednakowoz kompletnie niezainteresowany ojcostwem
                    i ze w tej sytuacji wy mozecie zacząć tkac swoja bajke od poczatku, jesli oczywiscie pajac zaakceptuje dziecinę
                    wiem, wiem, znowu niskie i miałkie teksty walę
                    tyle ze prawdopodobnie bardziej ludzkie i naturalne niz wiekszosc proponowanych tu wywazonych opinii
                    a mina pajaca po twoim oswiadczeniu bedzie z gatunku bezcennych...
                  • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 13:35
                    Ona mu powiedziała, że to wtedy. Jakoś nie kupuję wątku, że wreszcie dorwała upragnionego faceta i przez dwa miesiące ani słowa, aż zrobiła test. I że nie było żadnego wcześniejszego miauczenia "pamiętasz tamtą noc...".
                    • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 13:41
                      Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw... tylko Ciebie, być może, nie będzie to obchodzić...
                      Wiem, że zdeterminowane kobiety są zdolne do wszystkiego, niemniej... czy to ją uszczęśliwi, tak na dłuższą metę? Wątpię.
                      Ngale, zadbaj o siebie, Bardzo Ci kibicuję, od wczoraj myślę o tym. Ale podniesiesz się...
                    • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 13:41
                      nie, nie, w niczym mu nie zamierzam pomagać, niech sam się szarpie, choćby nie wiedział, w co ręce włożyć. To nie jest mój problem, nijak mnie nie obchodzi, czy i jak znajdzie dla niej czas i pieniądze, czy dziewczyna będzie miała co żreć, gdzie mieszkać, czy będzie musiała w wysokiej ciąży ubrudzić rączki pracą, czy nie. Dziecko jako takie też mnie nie interesuje. Nie życzę mu źle, ale jest mi kompletnie obojętne, choćby nie wiem co tam się działo.
                      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 13:55
                        Cholera, dziękuję wam wszystkim.
                        • verdana Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 14:10
                          I wściekaj się raczej na faceta, niż na dziewczynę. Żaden facet nie jest bezwolny i nie pójdzie do łóżka tylko dlatego, że dziewczyna na niego leci. Ona nie była Twoją przyjaciółką i nie jest niczym strasznym podrywać nieżonatego faceta, który się podoba. Winny jest tylko Twój facet, a wściekając się na dziewczynę zdejmujesz z niego część odpowiedzialności.
                          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 14:27
                            Na niego, owszem. Jej się brzydzę, nic więcej.
                            • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:00
                              ngale napisał(a):

                              > Na niego, owszem. Jej się brzydzę, nic więcej.

                              Brzydzisz ? Ale dlaczego ? Ta kobieta mogla pomyslec, ze Ty i ona macie rowny status, tym samym szanse na zdobycie tego samego faceta tez macie rowne. Wystarczylo, ze mezczyzna niezbyt przekonujaco afiszowal sie zwiazkiem z Toba, a to moglo, przyznasz sama, dawac tej kobiecie nadzieje na wspolna z nim przyszlosc. Pomyslalas o tym ?
                              • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:11
                                Ja zrozumiałam z tej opowieści, że dobrze wiedziała, że nie mają równego statusu i podkopywała się z boku.
                                ja tam rozumiem, że Ngale targają różne uczucia, i to jest też jak najbardziej naturalne. Ważne tylko, że jak się już wypłacze, wykrzyczy emocje i wyżali, przeżyje swoją żałobę, żeby się dalej nie nakręcała, tylko umiała "zneutralizować" myślowo te osoby.
                                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:16
                                  Wiedziała doskonale. Ogólnie się brzydzę, nawet bez związku z tą sytuacją. Wiem o niej rzeczy, których nie chcę tu pisać. To, co robi teraz (pogrywanie dzieckiem już się zaczęło) też mnie jakoś pozytywnie do niej nie nastraja.
                                  • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 18:17
                                    Pisłam Ci już, ze skoro Ty wiesz o niej rózne brzydkie rzeczy i zakąłdajac, że facet też o niej towie, to problemem jest tażze to, że zainteresował się kimś takim. Zdaje się, że nie ma on wysokich wymagań w kwestiach seksualnych.
                                    • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 18:22
                                      Chyba nie tylko seksualnych... powiedziałabym ogólnie wymagań wysokich nie ma...
                                    • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:37
                                      Wiem, i to jest dodatkowo obrzydliwe.
                                  • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 16:13
                                    Rozumiem, że jesteś wciąż w szoku, ale nie wydaje mi się, aby twój były misiaczek był taki trudny do złowienia, żeby aż musiał się upijać. Być może nigdy nie był monogamistą, być może wcale nie był pijany (nie aż tak) i być może nie był to jednorazowy wyskok. A jak już sobie uświadomisz to, że prawdopodobnie kłamał ci nie od kilku miesięcy, a od znacznie dłuższego czasu i w zupełnie innych sprawach niż ci się wydaje , pomyśl sobie, że prawdopodobnie zasłużył na życie z taką zołzą. A jeszcze bardziej zasłużył na zacną teściową. ;-)
                                    A ty nie zasłużyłaś na słuchanie jego żali i dylematów, i innych rozkminek.
                                • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:30
                                  aramea napisała:

                                  > Ja zrozumiałam z tej opowieści, że dobrze wiedziała, że nie mają równego status
                                  > u i podkopywała się z boku.

                                  A jak myslisz Aramea, dlaczego istnieje pewien szczegolny rodzaj kobiet, ktore daza do jak najszybszego zaobraczkowania mezczyzny ? ;-) Bo tylko taki zaobraczkowany staje sie czyjas wlasnoscia, wiec tez i wieksze dylematy zwiazane z tym, zeby go poderwac. Ten bez obraczki - jest do zagospodarowania. Krotko mowiac- nie ma zony = jest wolny i trzeba korzystac ;-)
                                  • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:33
                                    pogodoodporna napisał(a):

                                    > A jak myslisz Aramea, dlaczego istnieje pewien szczegolny rodzaj kobiet, ktore
                                    > daza do jak najszybszego zaobraczkowania mezczyzny ? ;-)

                                    Ale w tej historii to akurat raczej nie ma teraz kluczowego znaczenia...?
                                    • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:41
                                      ola_dom napisała:

                                      > Ale w tej historii to akurat raczej nie ma teraz kluczowego znaczenia...
                                      > ?

                                      Chyba jednak troche ma, bo Autorka watku czuje obrzydzenie do kobiety, ktora byc moze nawet specjalnienie nie musiala sie starac, zeby facet wskoczyl jej do lozka. To stary, utarty schemat, w ktory wiele kobiet brnie- mojego biednego misia uwiodla wredna zdzira. Fuj, jaka ONA jest obrzydliwa :-(
                                      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:42
                                        Bez takich. Ja tę dziewczynę znam dwa lata i znam różne sytuacje z jej udziałem. Pretensje mam do faceta. Nie wciskaj mi na siłę tego schematu, bo mnie nie dotyczy.
                                      • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:46
                                        pogodoodporna napisał(a):

                                        > Chyba jednak troche ma, bo Autorka watku czuje obrzydzenie do kobiety,

                                        Zaapeluję raz jeszcze - pozwólmy jej w tej chwili czuć obrzydzenie, nienawiść, czy co tylko jeszcze - dziewczyna w tej chwili ma się poskładać do kupy, pozbierać z podłogi - jeśli to uczucie ma jej w tym pomóc - A O TO W TYM MOMENCIE CHODZI - to niech sobie teraz czuje, co tylko chce. Ma prawo. Zwłaszcza, że może jej to pomóc. Póki co.
                                        • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 16:02
                                          ola_dom napisała:

                                          > Zaapeluję raz jeszcze - pozwólmy jej w tej chwili czuć obrzydzenie, nienawiść,
                                          > czy co tylko jeszcze

                                          Kurcze, strach sie odezwac, bo jak powiesz swoje zdanie, niepoprawne politycznie, to cie kijem pogonia :-D :-D :-D
                                          • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 16:16
                                            pogodoodporna napisał(a):

                                            > Kurcze, strach sie odezwac,

                                            no nie, ale litości..... akurat ta sytuacja, w tym wątku, jest dość wyjątkowa, to "stan ostry", że tak powiem.
                                            To raczej nie są okoliczności na roztrząsanie i dywagacje, tylko zatamowanie krwotoku i opatrzenie rany.
                                            Z mądrymi refleksjami poczekajmy jakieś parę tygodni. Wtedy na pewno będą cenne :).
                              • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 15:17
                                pogodoodporna napisał(a):

                                > Brzydzisz ? Ale dlaczego ?

                                A co Ty jej żałujesz? TERAZ??? W niecały tydzień po "akcji"? A niech ona ją i nienawidzi! W TEJ CHWILI ma prawo.
                                Pora na "mądre refleksje" jeszcze przyjdzie.
                                A póki co ngale musi zadbać o siebie. Wiem, że takie uczucia, jak obrzydzenie, a nawet nienawiść, W TYM MOMENCIE pomagają.
                                Daj się jej powściekać, ile potrzebuje!
                          • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 18:27
                            Ja z kolei uważam, że facet, który objętnie ma: dziewczynę, partnerkę, czy żonę jest ZAJETY i druga nie powinna wchodzić w taką relację. Tak, jak i odwrotnie, facet nie powinien pchać się, tam, gdzie ludzie są sparowani.
                            • fnutaki Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 09:00
                              To takie myślenie życzeniowe i wizje rodem z bajek z mchu i paproci.
                              Realia są takie, że większośc ludzi myśli o tym jak zrealizować swoje cele i zaspokoić potrzeby, a nie troszczyć się o samopoczucie dziewczyny formalnie wolnego faceta który się podoba i zachowuje jakby wcale taki bardzo zajęty nie był.
                              To facet ma się troszczyć czy jego kontakty z innymi paniami nie ranią obecnej partnerki. Stawiać granice potencjalnym adoratorkom. Potencjalna nowa osoba nie musi wnikać w głębię ich zaangażowania w związku, jeśli facet odpowiada pozytywnie na jej zaloty, to widac wcale w tym związku mu tak fajnie nie jest, albo jest zwykłym ku..iarzem który by i tak cały związek realizował sobie skoki na boki. Zapewne zwyczajnie facet nie żałuje że zdradził, tylko że się wydało i to od razu z konsekwencjami..Chciał się zabawić a trafił na cwańszą graczkę.
                              I piszę to jako osoba do ktorej często się dopieprzali zajęci faceci choć podstaw ani zachęt im do tego nie dawałam. A niektorym musiałam mówić wprost by się odpie..olili. Po prostu samcze myślenie, że jak wolna, wesoła i fajna to dlaczego by nie poprobować czegoś z nią przeżyć gdy stała partnerka nie widzi.

                              Śmiem przypuszczać, że większość związków się rozpada bo jedno z pary poznalo kogoś bardziej rokującego dla siebie, lub pod wpływem jakiegos innego mężczyzny/kobiety uświadomiło sobie, że to co ma ze stałym partnerem już mu się przejadło.

                              Oczywiście, że miło by było gdyby ludzie zawsze byli od - do, w sierpniu stwierdzili że nie kochaja, tydzień później zakończyli związek, i dopiero od września zaczęli poszukiwania nowego, a w grudniu już mieli nowego partnera, żeby wcześniejszy się nie denerwował że może aby był zdradzany a i sami nie tracili kilku kolejnych lat na poszukiwania,
                              bo czas nie stoi w miejscu i nikt młodszy, sprawniejszy ani bardziej płodny nie będzie.
                              Związek to nie praca etatowa w czasach dobrobytu, gdzie dziś z jednej zwolniony, jutro przyjmujesz się do nowej, a im się jest starszym, tym trudniej znaleźć kogoś wolnego do nowego układu.
                              • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 09:39
                                Wiem, jakie są realia i postępowanie większości ludzi wobec innych w związkach- bez zasad.No, cóż kiedyś i złodziej miał swoj honor;) Myślę, że to sprawa indywidualnego charakteru tej "trzeciej" osoby. Na pocieszenie autorce napiszę, że znam pewnego delikwenta, który w nieco podobnym przypadku, "złapany na kłamstwie"łgał do końca partnerce, że to nie jego dziecko, tylko je po zastanowieniu usynowił ;) Ale to był typowy narcyz.
                      • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 14:21
                        ngale napisał(a):

                        > nie, nie, w niczym mu nie zamierzam pomagać,
                        > To nie jest mój problem, nijak mnie nie obchodzi,
                        > Dziecko jako takie też mnie nie interesuje.
                        > jest mi kompletnie obojętne, choćby nie wiem co tam się działo.


                        I DALEJ W TYM KIERUNKU!
                        Jak Ci myśli uciekną w inną stronę (a tak się lubi dziać) - to na siłę wracać do tego, co powyżej. Aż same wejdą do głowy i się utrwalą.
                        Trzymam za Ciebie wszystkie kciuki :)
                        • aqua48 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 14:45
                          Przede wszystkim teraz: nie wysłuchuj jego żalów i opowieści o JEGO/NIEJEGO dziecku JEGO pracy i mieszkaniu i jak on sobie z tym wszystkim poradzi. To na prawdę nie jest Twój problem, a wciąganie Ciebie w rozwiązywanie go jest trzecią podłością po zdradzie i okłamywaniu Cię.
                          • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 16:35
                            Aqua też 10/10!
                          • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 18:19
                            Dokładnie, Aqua.
                        • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 16:32
                          Ola, popieram! Autorka ma prawo myśleć co chce, kiedy chce, a znając siebie ma prawo do takich myśli, które czuje, że są dla niej najlepsze, zwłaszcza w sytuacji, kiedy MUSI ratować samą siebie
                          • konwalka Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 17:08
                            spoko, w sieci działa aktywnie bardzo silna frakcja obrony dam, które uprawiaja seks z zajetymi kolesiami. Ja wiem, że wina jest tylko po stronie zdradzajacego, ale oczekiwanie, ze nie bedzie sie mialo najgorszych uczuc względem tych kobiet jest po prostu demagogią
                            TAK. NIENAWIDZIMY bab, które lecą na naszych facetów, zwłaszcza wtedy, gdy owi faceci okazuja sie tepymi roochaczami i robia nas po rogach.
                            wina jest po stronie faceta tak samo jak po stronie złodzieja, który jumnął złty pierscionek z rubinem z wystawy.
                            Absurdem jest jednak wybielanie wywłoki, która namiętnie podjudzała do kradzieży.
                            To nie są świetoszki, białe lilie, etc
                            Nazywamy je jak chcemy, brzydzimy sie nimi i mamy ochote zabic. Tak.
                            Wobec faceta mamy te same uczucia plus coś jeszcze. To nasza dawna zawiedziona bezgraniczna miłość zmiksowana ze wstretem, niedowierzaniem i gigantycznym bólem.
                            Frakcja obrony dam zazwyczaj uzywa przezabawnego semantycznie argumentu, mówiąc zazwyczaj cos o bezwolnym misiu. To najbardziej wkurzające okreslenie jakie spotkalam w sieci. Bo ani mis, ani bezwolny. Po prostu kawał chooja z ku...szonem u boku.
                    • 3-mamuska Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 19:58
                      ngale napisał(a):

                      > Ona mu powiedziała, że to wtedy. Jakoś nie kupuję wątku, że wreszcie dorwała up
                      > ragnionego faceta i przez dwa miesiące ani słowa, aż zrobiła test. I że nie był
                      > o żadnego wcześniejszego miauczenia "pamiętasz tamtą noc...".

                      Po to kochana zeby akcje o poczęcie dziecka mozna było powtórzyć gdyby pierwsza próba nie wyszła.
                      Szkoda mi ciebie go tłumaczysz.
                      Szukasz winy w pani i kurczowo trzymasz sie mysli ze to nie jego dziecko.
                      Za chwile ochłoniesz i dasz sie wciągnąć w podwoje zycie swojego faceta.
                      Potem będziecie razem wybierać ubranka i zabawki dla malucha.
                      Przykryte bo zasługujesz na faceta ktory bedzie "tylko twój" i nie bedzie cie oszukiwał.
                      T
                      • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:22
                        3-mamuska napisała:

                        > Szukasz winy w pani i kurczowo trzymasz sie mysli ze to nie jego dziecko.
                        > Za chwile ochłoniesz i dasz sie wciągnąć w podwoje zycie swojego faceta.
                        > Potem będziecie razem wybierać ubranka i zabawki dla malucha.

                        łojojojojjjjj.... się rozpędziłaś się...!
                        Z czego wnosisz powyższe, drogi Watsonie? Bo chyba z daleko (za daleko) posuniętej dedukcji i zapędów "dobrej" wróżki - bo raczej nie z tego, co pisała w swoim wątku ngale.
                        • 3-mamuska Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:37
                          ola_dom napisała:

                          > 3-mamuska napisała:
                          >
                          > > Szukasz winy w pani i kurczowo trzymasz sie mysli ze to nie jego dziecko.
                          > > Za chwile ochłoniesz i dasz sie wciągnąć w podwoje zycie swojego faceta.
                          > > Potem będziecie razem wybierać ubranka i zabawki dla malucha.
                          >
                          > łojojojojjjjj.... się rozpędziłaś się...!
                          > Z czego wnosisz powyższe, drogi Watsonie? Bo chyba z daleko (za daleko) posunię
                          > tej dedukcji i zapędów "dobrej" wróżki - bo raczej nie z tego, co pisała w swoi
                          > m wątku ngale.
                          >

                          Bo narazie wyczytałam ze ta kobieta jest obrzydliwa, ze łapie go na brzuch, ze o wspólnie spędzonej nocy ,powiedziała dopiero w momecie informacji o ciąży.
                          Ze ona nie chce z autorka rozmawiać.
                          Tylko ze to jest tylko punkt widzenia pana, a pan moze powiedzieć co bedzie chciał.
                          Mozliwe ze pan pamięta o tej nocy, ze to jest dłuższy romans (patrząc na zainteresowanie panie niby nie wiadomo czy jego dzieckiem)


                          Nie ważne, autorka ma swoje odczucia i mysli ja moge miec swoje.
                          Dla mnie to ze oczernia ta kobietę to swojego rodzaju wybielenie pana.
                          Co jest zrozumiałe ,bo autorka jest zakochana, sprawa jest bardzo świeża i cierpi.

                          Wiem jedno dopóki nie odbedzie sie rozmowa we 3 , dopóki pan bedzie mogl mowic autorce to co mu sie podoba, a jak widać wiarygodny to on nie jest.
                          Tylko ze to jedyne zródło informacji i skoro odpowiada na pytania to chyba mowi prawdę ( co wcale prawda moze nie byc)

                          Bardzo tez współczuje autorce wątku tego co ja spotkało, i nie było moim zamiarem byc ani wredna ani złośliwa.
                      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:44
                        Na litość boską, ja to ostatni raz napiszę. Jestem przekonana, że to jego dziecko. Tak, cholernie chciałabym, żeby jednak nie było jego, chociaż wątpię, żebym potrafiła przejść do początku dziennego nad zdradą, ale może po prostu byłoby tego szaleństwa mniej. Rzeczona "pani" mnie w szerszym aspekcie nie interesuje, bo nie z nią byłam, cholerny żal mam do niego, to z nim mam problem, to on mnie oszukał i pisałam to kilka razy. To z jego zdradą próbuję się uporać i to jego zdrada mnie boli. Ale nie mam najmniejszego obowiązku litować się nad laską. Nic mnie nie obchodzi, co sobie myślała, na co miała nadzieję, jak gorące uczucia do niego żywi. Na tym etapie mam nadzieję, że dostanie parcha i mam do tego prawo. I to są dużo cieplejsze odczucia niż te, które budzi we mnie zachowanie mojego ex.
                        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 21:25
                          Porządku dziennego, poprawka.
                          • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 21:51
                            ngale

                            Pisalas ze czekalas z decyzja o dziecku. Niewiele to wnosi do sprawy ale ile macie lat - ty on i ta trzecia wywloka? Bo jesli czekalas zbyt dlugo to moze on jest uszczesliwiony tym ojcostwem, nawet przypadkowym, i dlatego tak sie stara? Poza tym takie tlumaczenie ze nie ma warunkow na dziecko, nigdy nie ma, chyba ze sie ma 18 czy 20 lat i sie uczy a nie pracuje, to rzeczywiscie za wczesnie na takie zobowiazanie.
                            A zeby cie pocieszyc wspomne tylko, ze moja znajoma miala podobna sytuacje - jej facet nagle zaczal miec malo czasu, znikal, nie zabieral jej na wyjazdy weekendowe bo "jedzie na deske z kumplami" i ona pewnego Sylwestra oczekujac na zareczyny, dowiedziala sie, tez nie od niego, ze bedzie ojcem z inna. Dziewczyna sie ogarnela, ma teraz wspanialego faceta, meza, mieszka za granica, niedawno urodzila drugie dziecko i jest szczesliwa. I teraz cieszy sie, ze tak to sie potoczylo, choc co przezyla, to jej. Zycze tobie, bys podobnie jak ona odnalazla szczescie.
                            Sorry za brak polskich znakow.
                • 3-mamuska Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 19:52
                  ngale napisał(a):

                  > Mówił, że w chwili, kiedy termin rzeczonego niepokalanego poczęcia wypadł w oko
                  > licach tej imprezy, zaczął się bać, że to faktycznie może być jego dziecko i ni
                  > e chciał ryzykować sytuacji, że oleje własne potomstwo. Na razie tkwię w jakim
                  > ś stuporze. Nie potrafię się ruszyć w żadną ze stron. I jestem wściekła, tak ch
                  > olernie wściekła.


                  Jego dziecko potencjalne nie zostało olane, jest w brzuchu u matki i tam mu dobrze.

                  Mysle ze to z twojej strony to tłumaczenie faceta, i rozgrzeszenie.
                  Bo olać to dopiero po narodzinach moze, nie w trakcie ciąży.
    • enith Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 19:34
      Na tym etapie podstawą jest zadbać o siebie, autorko wątku. Na roztrząsanie kto zrobił co, z kim, kiedy i ile razy przyjdzie czas, gdy minie początkowy szok i stupor. Sprawa jest tak świeża, że wszystkie te emocje, które tobą targają są normalne, spodziewane i są naturalnym etapem na drodze do uzdrowienia. Wyrycz się więc, upij, a najlepiej wyjedź gdzieś, choćby i na weekend i odetnij od tego całego bagna, pana, pani i ich dylematów. Teraz liczysz się wyłącznie TY.
      A reszta i tak wyjaśni się za dwa miesiące, gdy owoc rzeczonego bzyknięcia się urodzi i będzie można zrobić testy. Z tym, że tobie za te dwa miesiące może już równo zwisać i powiewać wynik tych testów, bo zostawisz ten cały bajzel za sobą.
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:45
        Najgorsze jest to, że nawet nie mogę wziąć wolnego. Na realny urlop mam szanse dopiero w marcu. Trzymam go na okazję narodzin dzieciaka, jakoś nie chcę być wtedy w pobliżu.
        • enith Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 20:59
          ngale napisał(a):

          > Najgorsze jest to, że nawet nie mogę wziąć wolnego.

          Trudno. Jeśli nie możesz odciąć się teraz fizycznie od całej sytuacji, spróbuj chociaż odciąć się mentalnie. Ponieważ nie mieszkacie razem, powinno być ci łatwiej. Nie spotykaj się z partnerem, nie dzwoń i nie odbieraj telefonów i wiadomości od niego. Nawet jeśli jeszcze oficjalnie się nie rozstaliście, przerób sobie ćwiczenie umysłowe, że nie jesteście już razem. Łatwiej będzie ci znosić to wszystko, gdy przez jakiś czas udasz, że sprawa nie dotyczy ciebie, tylko jakiejś przypadkowej osoby. Spróbuj postawić się nieco na zewnątrz tego bałaganu. Za parę dni lub tygodni łatwiej będzie ci pozbierać myśli, zastanowić się nad sytuacją i może wtedy nadejdzie czas podejmowania jakiś konkretnych decyzji (np. o odejściu lub pozostaniu w związku).
          • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 06.01.15, 21:13
            enith napisała:

            > Nie spotykaj się z partnerem, nie dzwoń i nie odbieraj telefonów i wiadomości od niego.
            > Nawet jeśli jeszcze oficjalnie się nie rozstaliście, przerób sobie ćwiczenie umysłowe, że nie
            > jesteście już razem.

            Można to potraktować jako swojego rodzaju ćwiczenie-zabawę:
            "nie odbiorę TEGO telefonu"
            "nie odpowiem na TEGO smsa"
            "oleję TĘ zaczepkę"

            kiedyś zrobiłam coś właśnie w tym stylu (zupełnie odmiennie od tego, jak działałam zazwyczaj) - i dawało mi radość i satysfakcję za każdym razem, kiedy udało mi się nie odebrać, nie odpisać, nie zareagować. Coś w stylu "i TYM razem znowu mi się udało". Raz za razem - a potem jakoś pójdzie.
    • bazyliawdoniczce Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 11:52
      Sytuacja trudna do bólu. Tym bardziej, że widać, że kochasz go bardzo i z jednej strony byś chciała a z drugiej się boisz, że nie dasz rady. Każda decyzja niesie konsekwencje więc daj sobie czas. Wcale nie wykluczam, że z nim zostaniesz i że Wasz związek będzie dobry i pełen miłości. Zdradę można wybaczyć, miliony osób wybaczyło i żyją dalej.. Dla mnie gorzej wybaczyć perfidne tuszowanie tej zdrady miesiącami. Tak, naiwnie sądzę, że wóz albo przewóz, albo przyznajesz się do zdrady od razu i będzie co ma być albo nie przyznajesz się nigdy i wtedy współczuję sumieniu, bo jak wtedy żyć?
      To, że facet od razu Ci nie powiedział o całej sytuacji niestety słabo o nim świadczy i nad tym bym się najbardziej zastanowiła.
      Reszta została już wyżej napisana.
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 18:20
        Wiem. Mam dzisiaj potworny zjazd emocji. Nie mam siły na nic, wszystko jest jednym wielkim dołem. Karcę się za to sama w myślach, że powinnam być wściekła, a po prostu jestem cholernie zmęczona, smutna i mdli mnie ze stresu, jak pomyślę, ile jeszcze tego przede mną. Praca mi kompletnie nie idzie, wszystko leci mi z rąk, nie mogę się do nikogo odezwać, bo od razu mam mokre oczy. Aż mi wstyd za to.
        • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 20:02
          Nie masz się czego wstydzić - to On powinien. Daj sobie czasu, tyle, ile będziesz potrzebowała. Jeśli masz w realu jakąś zaufaną koleżankę, wyżalaj się, to pomoże. Czytaj jakieś artykuły na tematy, które Cię interesują, rozpieszczaj się: gorąca kąpiel, świece itp.ulubiona muzyka, albo co innego, co wiesz, że Cię zrelaksuje. Bądź wśród ludzi, zamuj głowę, unikaj rzeczy i "postów";) które czujesz, że do Ciebie nie przemawiają. Dasz radę, tylko ten czas, którego potrzebujesz postaraj się jakoś zagospodarować, nawet co do minuty, a wieczorem melisa.
        • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 07.01.15, 23:24
          Nic dziwnego. trzymaj sie, dziewczyno... Bedzie jeszcze dobrze, choc w tej chwili trudno Ci w to uwierzyc.
          • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 00:16
            ngale nie napisalas ile macie lat. Czy to tajemnica?
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 01:07
              Wydawało mi się, że napisałam, umknęło mi to. Ja tuż przed trzydziestką, on chwilę po, ona chwilę przed. I nie, nie było tak, że ja zwlekałam, on się nie mógł doczekać dziecka i dlatego mu się wpadło. Jak najbardziej póki co nie mieliśmy warunków, decyzja o wstrzymaniu się była podjęta razem i świadoma.
              • lulkak Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 09:52
                Odpowiem i ja :) Teraz jestem po 40-stce, historia miała miejsce gdy miałam 28 lat. Mąż mial romans, okazało się, że będą mieli dziecko. Oczywiście nie dowiedziałam się od niego. Ona do mnie zadzwoniła. Ten czas był straszny. Niby próbowalismy być razem, ale rozwijająca się ciąża, poród, powrót jej z dzieckiem po macierzyńskim do naszego rodzinnego miasta było zbyt ciężkie. To był koszmar. Świadomość że właśnie jedzie zobaczyć dziecko byłą zabijająca. Telefon do niej w sprawie dziecka- kolejny strzał w potylicę. Ile się wycierpiałam to moje. On też się miotał, bo jednak poza dzieckiem coś tam ich wcześniej łączyło. W końcudosłownie z dnia na dzień podjęłam decyzje jedynie słuszną na którą miałam wpływ i którą mogłam mieć w tej sytuacji pod kontrolą: kazałam mu odejść całokowicie z mojego zycia. Zobaczyłam z perspektywy że tkwienie w tym bajzlu mnie niszczy, że nigdy nie będę pewna czy między nimi czegoś nie ma, że wiedząć że myśli o dziecku a tym samym i o niej będę czuła ból. Nie mogłam podjać decyzji " bądźmy razem "- bo ona zależała też od niego i nie mogłą dziać się tylko na moich warunkach, ale decyzję o rozstaniu śmiało mogłam wprowadzic w życie. Bolało, ale mniej niż myslałam. Mniej niż ból jaki czułam będąc w związku pooranym zdradą i owocem tej zdrady. Powiedziałam mu wprost że ma iść do niej- bo jest ojcem. Że ma chociaż spróbować być ojcem. I zamknęłam rozdział. Pozbierałam się w miesiąc po wcześniejszej półtorarocznej gehennie. Pół roku później poznałam obecnego partnera, ojca mojej dwójki dzieci. Moze musiałam przejść ten koszmar aby dojrzeć do jedynie słusznej decyzji. Odcięcie się to było najlepsze co mogłam zrobić i w końcu zrobilam. Ich relacja ostatecznie rozpadła się co mimo wszystko, tak po ludzku dało mi jakąś tam niską ;) satysfakcję, ojcem jest bardzo zaangażowanym i dobrym z tego co się orientuję. Teraz po latach już zapomniałam co wtedy czułam ale czytając Twój wątek postanowiłam pochylić się nad tym raz jeszcze. Zastanów się na co masz wpływ i decyduj. Nie idź na kompromisy które będą Cię boleć całe życie. Aha, dodam też że rozumiem Twoje uczucie nienawiści do tej kobiety. Tak się czuje- ja też to czułam. To naturalne- dla Ciebie to obca osoba która nie zaproszona przez Ciebie "wdarła sie w Twoje życie". Partnera kochasz więc mimo iż to on Cię skrzywdził- nie zaczniesz nagle nienawidzić.
                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 10:56
                  Ale wiesz, to nie jest tak, że jej nienawidzę. Nie lubię jej, nie lubię od momentu, kiedy przypuściła atak po raz pierwszy (albo pierwszy, o którym wiem). Byliśmy wtedy jakieś pół roku ze sobą i się zaczęło, łzawe wyznania, próby kontaktu, zaproszenia na imprezy - oczywiście beze mnie - i obrażanie się kiedy odmawiał, wreszcie jawne oświadczenie, że byłaby dla niego lepsza niż ja i dałaby mu prawdziwe szczęście, cokolwiek to znaczy. Wycofywała się i wracała. Nie da się kogoś takiego lubić, ale nie nienawidzę. Autentyczną nienawiść czasami czuję do niego. Czasami, bo strasznie trudno pozbyć się z głowy tej cholernej miłości. Ale jak pomyślę, co straciliśmy przez jego głupotę i egoizm, i sama nie wiem co jeszcze, to przychodzi taka wściekłość i odraza, że trudno mi to nawet nazwać.
                  Na razie czekam. Nie tyle na podjęcie ostatecznej decyzji, bo obawiam się że tutaj już mamy pozamiatane i żadne moje decyzje tego nie zmienią, i nawet gdybym w przypływie jakiegoś skrajnego samoudręczenia zdecydowała się poczekać i zobaczyć, jak będzie, to i tak by nie wyszło. Czekam, aż we mnie okrzepnie świadomość tego, co się stało. Jestem chodzącą huśtawką nastrojów i nie umiem ruszyć się w żadną ze stron, tylko siedzę, wściekam się i ryczę. Świetnie.
                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:04
                  I zazdroszczę determinacji i siły, serio. U mnie to chyba jeszcze nie ten etap.
                  • lulkak Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:23
                    Ja w Tobie podziwiam trzeźwość myślenia mimo wszystko- już teraz myślisz rozsądnie mimo całego "spadania w dół". Poradzisz sobie, na to trzeba czasu. Ja nie miałam tyle siły co Ty. Żyłam złudzeniami ze damy radę, że mimo "balastu" wszystko będzie jak dawniej. A przecież nie mogło być. Śmiało można powiedzieć że 2 lata "wyrwałam" sobie z życia. Pewnie zaliczyłam też po drodzę depresję i to nie lichą- żałuję że nikt wtedy nie pokazł mi że powinnam iść do dobrego lekarza. Być może byłoby mi łatwiej, rozliczyłabym się z tym wszystkim szybciej. Potrzebujesz czasu- ile- trudno powiedzieć. Dużo zależy od Twojej konsekwencji. Na pewno w końcu będzie dobrze- nie ma innej opcji po prostu.
                    • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 10:25
                      Dzięki, ale chyba nie myślę trzeźwo. Nie wiem. Jestem na rozdrożu. Z jednej strony, jasne, chciałabym, żeby to się udało jakoś wyprostować. Chciałabym, bo nie tak łatwo wyrzucić z głowy to wszystko, kochałam go bezgranicznie, kocham nadal. On dzwoni, ja dzwonię, czasem po to żeby się na niego wściekać, czasem udaje nam się rozmawiać normalnie. Tęsknię za tą normalnością. Z drugiej strony nie umiem sobie poradzić z brakiem zaufania, z nią, z miesiącami kłamstw. Mam cholerny żal, że nie powiedział mi od razu. On próbuje ustalić kwestie przyszłej opieki, ona nie chce rozmawiać i płacze, bo liczyła, że wezmą ślub "dla dziecka", no na litość boską, a przy tym mnie nie znosi i nie życzy sobie o mnie słyszeć, więc wcale bym się nie zdziwiła celowym utrudnianiem kontaktu z dzieckiem, gdybyśmy zdecydowali się jednak spróbować. Nie mogą dojść do porozumienia i obawiam się, że najbardziej oberwie się mnie. Nie wiem, może za wcześnie na jakiekolwiek decyzje, może powinnam podjąć je dawno.
                      • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 11:04
                        ngale napisał(a):
                        > m się, że najbardziej oberwie się mnie. Nie wiem, może za wcześnie na jakiekolw
                        > iek decyzje, może powinnam podjąć je dawno.

                        Tak, bardzo pięknie byłoby, gdyby każdy z nas tak umiał w odpowiednim momencie podjąć radykalną decyzję, do tego rozsądną i trzymać się jej konsekwentnie... Tylko kiedy i komu udają się takie rzeczy? Przecież Ty widzisz, co podpowiada Ci rozsądek: żeby pana skreślić, i najlepiej natychmiast.
                        Myślę, że oczywiste jest, że powinnaś była podjąć już decyzję, ale całkiem ludzkie / zrozumiałe, że nie dajesz rady.

                        Dalej pewnie będzie tak: będziesz swoje decyzje zmieniać, najpierw pewnie kilka razy w tygodniu; potem ukonstytuuje się jakiś stan rzeczy. Jeśli wybierzesz "z nim", to może skończyć się na jakimś miotaniu się: obyś nie zwariowała. Przeczytaj sobie może jeszcze raz wpis Lulkak 08.01.15, 09:52 , może wydrukuj sobie, przyklej na lodówkę, nie wiem...

                        Bardzo cenię sobie p. Iwaszkiewicz, ale nie przekonują mnie jej wypowiedzi w tym wątku. Cóż to znaczy, że Ty masz "poszerzyć horyzont", "chronić jakiś kawałek życia z tym mężczyzną", tłumaczyć (tak to odebrałam) jego wielomiesięczne kłamstwa tym, że nie chciał Cię zranić. Takie stwierdzenia - wklejam
                        Czy jego perspektywa już się nie liczy ? Nawet jeśli jest skażona zdradą, to można ją wziąć pod rozwagę. Nie powinna ulegać odrzuceniu a priori.
                        niczego Ci nie ułatwiają, wprost przeciwnie.
                        Zgadzam się z forumowiczką anula36, która napisała, że to poszerzanie horyzontu i szukanie innych wymiarów skończy się na utrzymywaniu tej drugiej kobiety i dziecka przez niego, a jego przez Ciebie.
                        Dziewczyno, nie macie dzieci, wspólnych zobowiązań, wiesz, ile szarpaniny i upokorzeń czeka Cię, gdy zdecydujesz się być z nim? Wiesz, jak "fajnie" będzie tłumaczyć wszystkim dokoła, że partner zrobił sobie dziecko będąc z Tobą? Wiesz,, jak się będziesz czuła, gdy on będzie jeździł do malucha (i do tej kobiety, to głównie mam na myśli), a Ty będziesz sama w domu? Zresztą sama to pisałaś.
                        Po co z nim rozmawiasz? Zostaw sobie rozmowy najwyżej na później, daj sobie czas, teraz żadna decyzja nie będzie decyzją, bo nie będzie niczym trwałym - teraz tylko odetnij się od niego całkowicie, nie dzwoń, nie pisz, spróbuj go wykreślić z życia. Powiedz mu, że chcesz to zrobić, bo potrzebujesz czasu na przetrawienie wszystkiego.
                        > jego
                        • paris-texas-warsaw Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 11:12
                          E, nie trzeba mysleć, jak będzie jeździł do malucha, wystarczy jak maluch bedzie jeździł z nimi na wakacje, jak matka dziecka zacznie szukac kolejnego faceta, albo wyprawiać kolejne "imprezy" z alkoholem i ojcem dziecka, jak będą może chodzić na szkołę rodzenia i planować wspólny poród, skoro taki facet rodzinny albo albo albo.... Rodzina pachworkowa o ciekawej genezie... Jak pisałam - pogadaj z kimś bliskim, bo chyba w szoku nie myslisz racjonalnie.
                      • pade Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 12:21
                        Ngale, z tego co piszesz wynika, że rozkminiasz, próbujesz znaleźć rozwiązanie, analizujesz co by było gdyby.
                        Nie ma opcji, żebyś teraz, w tych emocjach coś rozsądnego wymyśliła. Wiesz dlaczego? Bo kiedy człowiek jest pod wpływem stresu, lub silnych emocji, kora przedczołowa (odpowiedzialna za logiczne myślenie) nie działa.
                        Może spróbuj sobie powiedzieć STOP. Puść sobie relaksującą muzykę, zrób pachnącą kąpiel, pooddychaj głęboko i zajmij się czym innym. Czymś absorbującym. Daj czasowi czas. Jak się uspokoisz, wtedy możliwe będzie spojrzenie na sytuację z choćby niewielkiego dystansu.
                      • marina2 Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 14:28
                        w całej tej historii jest dla mnie parę niejasności.
                        jak to jest ,ze wcześniej panna atakowała jak to opisujesz Twojego partnera a on nic z tym nie zrobił?
                        albo o tym nie napisałaś.takie podchody wymagają od człowieka jasnych granic i określenie werbalnego wprost do dziewczyny.zrobił to?jak to jest,że dochodziły do Ciebie informacje o podchodach panny?od niego?od "życzliwych?" na Twoich oczach to się działo?
                        teraz prawie wypłakuje Ci się w rękaw telefoniczny jak niebożątko.
                        przepraszam Cię ale nie jest zupełnie niemęskie zachowanie.
                        ja nie wierzę w jego wersję wydarzeń.wydaje mi się ,że teraz pan jak dzieciak się broni : "a byłem pijany,a ona zawsze za mną biegała,a ona to chce to i tamto"
                        sorry dzieciak tak mówi a nie facet.miał czas na przemyślenie jak Ci powie i co dalej ON CHCE zrobić w całym tym układzie.jego pochodzenie z wielodzietnej rodziny też może zaważyć na decyzji,że dziecka nie opuści nigdy -ok-ale i jego matki również.
                        nieważne w jak toksyczny układ się wpakuje.dopóki panna nie odpuści i nie znajdzie sobie nowego partnera pan ma przechlapane.będzie na dzwonek u drzwi.a bo dziecko płacze,a bo recepty trzeba wykupić etc.
                        spróbuj nie odbierać tel parę dni.wyłącz go i już.należy Ci się chwila względnego spokoju bez dopływu kolejnych mętnych informacji.
                        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 15:00
                          > jak to jest ,ze wcześniej panna atakowała jak to opisujesz Twojego partnera a on nic z tym nie zrobił?
                          albo o tym nie napisałaś.takie podchody wymagają od człowieka jasnych granic i określenie werbalnego wprost do dziewczyny.zrobił to?jak to jest,że dochodziły do Ciebie informacje o podchodach panny?od niego?od "życzliwych?" na Twoich oczach to się działo

                          Ja te podchody widziałam, on nie. Wreszcie mieliśmy okazję o tym porozmawiać, długo, ze szczegółami. Powiedział, że był pewien, że skoro nie jest nią zainteresowany, to nic się nie może wydarzyć. Że myślał, że przesadzam. Teraz już wie, że nie przesadzałam. No dzięki, teraz to naprawdę dużo zmienia. To nie było tak, że nie robił nic. Wiem, że było kilka jasnych komunikatów z jego strony, że nie, że jest ze mną i nie zamierza zmienićtego stanu. Tyle, że jej to przeszkadzało najdalej dwa tygodnie, a potem znowu zaczynały się telefony, smsy, "przypadkowe" spotkania u znajomych, wmanewrowywanie w jakieś wspólne działania (wybór prezentu dla wspólnej koleżanki na urodziny) itp. Wcale go tu nie wybielam, uważam, że dał plamę w potworny sposób samymi relacjami z nią. Męczyło mnie to, a on bagatelizował, cholerny idiota.
                          I to nie jest jego wersja, ja to widziałam na własne oczy.
                          • marina2 Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 15:16
                            dalej pan jawi sie jak jaki bezwolny misio." to nie ja to ona ".dla mnie to rodzaj tchórzostwa.
                            jeżeli nawet nie widział jej intencji-nie wierzę jednak-a Ty mu wskazujesz Ty się niepokoisz to dobrym zachowaniem okazującym Tobie szacunek i empatię jest skasowanie JAKICHKOLWIEK kontaktów oprócz służbowych z panną.jednak na trzeźwo wybierał inaczej jak piszesz powyżej.to daje do myślenia.
                            dziewczyno wyłącz telefon,zamknij drzwi albo wyjdź do ludzi bez telefonu.zostaw temat za drzwiami na jakiś czas.masz kogoś w realu do wygłupiania się?to idź i zgłupiej .narób sobie faktów ,zdarzeń. przez chwilę będzie lżej.jak będziesz siedziała w domu zwariujesz.
                            bardzo dawno temu zostawiłam takiego człowieka magme i kisiela.był miły ,ale też twierdził ,ze nie czyta żadnych sygnałów od panien.a mnie dość szybko znudził sie stan zastanawiania czy ulegnie którejś czy nie.zostawiłam go i po latach jak zobaczyłam jak potoczyło sie jego życie na każdym polu to nie wiem odetchnęłam z ulgą to mało powiedziane .padła na kolana przed swoją decyzją sprzed ponad 30 lat i gratulowałam sobie rozsądku.
      • hatsu33 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 09:17
        Pytanie jest, co Ty jesteś w stanie zaakceptować, aby żyć spokojnie i szczęśliwie. Teraz pewnie za wcześnie na odpowiedź, lecz jest to nieuniknione. Czy jesteś w stanie zaakceptować partnera, który już zawsze będzie miał zobowiązania wobec innej kobiety i dziecka? Czy jesteś w stanie zaakceptować, że dziecko powstało w takich okolicznościach? Czy jesteś w stanie wybaczyć wszystkie kłamstwa i próby ukrycia prawdy?
        Piszesz, że w sumie troszczy się o kobietę, wozi ją do lekarza, chyba jest zadowolony z dziecka... Zatem trzeba by założyć, że tamta kobieta i dziecko zawsze będą dla niego ważni... Drugie pytanie, kiedy będzie gotowy na decyzję o Waszym wspólnym dziecku? Bo można teoretycznie przyjąć, że nieprędko... Bo dalej nie będzie gotowy, będą inne problemy, i w sumie jedno dziecko będzie już miał..
        Naprawdę zrobił Ci świństwo - piszę to z punktu widzenia kobiety... Eh..
        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 10:58
          No właśnie nie mam pojęcia, co tak naprawdę byłabym w stanie zaakceptować. Jasne, są takie momenty, że myślę, że może jednak to ma szansę, że może by spróbować, ale jak sobie wyobrażę, jak bardzo by się zmieniło nasze życie i że praktycznie wylądowałabym bez skafandra na obcej i nieprzyjaznej planecie, to mi przechodzi jakakolwiek nadzieja na cokolwiek.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:58
            Z dzieckiem jest tak, że ja nigdy nie miałam jakiegoś galopującego instynktu. Właściwie żadnego. Do kwestii podeszłam na chłodno, to on chciał od zawsze, ja po prostu doszłam w pewnym momencie do wniosku, że to może nie być takie straszne, a z nim nawet całkiem fajne, ludzie jakoś mają te dzieci i są szczęśliwi, więc czemu nie. Sądzę, że gdybyśmy zostali ze sobą, nie mielibyśmy wspólnych dzieci i mimo wszystko czułabym się okradziona z... nie wiem, czegoś. Z decyzji, czy mieć, czy nie. Wylazłaby kwestia pieniędzy, kwestia czasu, nie zdziwiłoby mnie również, gdyby tamta dziewczyna w ramach zemsty zaczęła buntować dziecko albo utrudniać im kontakty, byłoby piekło. Przeraża mnie taka opcja, że siedzę w domu sama jak palec i zastanawiam się, jak to fajnie byłoby mieć z nim dziecko, podczas kiedy on świetnie bawi się z drugą rodziną.
            • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 13:15
              ngale
              od razu wyczulam ze to dziecko nie bylo jakims twoim marzeniem, i nie chodzi tu tylko o brak warunkow ale po prostu brak checi do macierzynstwa, choc dziwi mnie ze kolo trzydzestki ta perspektywa byla dla ciebie straszna, nawet z kochajacym facetem musialbys sdie do tego jakos zmusic, przekonac. Ale nie obwiniaj sie, nic go nie usprawiedliwia, nawet gdybys w ogole nie chciala miec dzieci. Ciezka sytuacja, wspolczuje, trzymaj sie mocno. Tez cie podziwiam za sposob w jaki to spokojnie i racjonalnie analizujesz.
              • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 13:27
                Mysle, ze karmisz sie swoim wyidealizowanym wizerunkiem waszej relacji. Dwa lata to nie tak dlugo ale mozna juz poznac dana osbe. Zastanaiam sie jaki on byl wczesniej? Dlaczego tak mu zalezy aby byc fair wobec tej dziewczyny? Zwykle faceci zlapani na niechciana ciaze czy po jednorazowym numerku sa wsciekli na kobiete za sp..rzenie zycia i nie chca miec nic wspolnego z dzieckiem poza zobowiazaniem finansowym. Twoj facet jakos dziwnie szybko przejal opieke i albo mu sie podoba wizja zostania ojcem albo nie chce niszczyc tej opcji bo liczy siez tym ze ty go wyrzucisz i wtedy bezdie mial tam nadal otwarte drzwi. Faceci czesto sa jak malpy, nie puszczaja jednej galezi dopoki nie zlapia drugiej.
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 13:27
                > i nie chodzi tu tylko o brak warunkow ale po prostu brak checi do macierzynstwa, choc dziwi mnie ze kolo trzydzestki ta perspektywa byla dla ciebie straszna, nawet z kochajacym facetem musialbys sdie do tego jakos zmusic, przekonac

                Co proszę? :D
                Nie, zupełnie się mylisz, nie wiem, skąd wnioski. Brak warunków był brakiem warunków, nie będę się wdawać w szczegóły, ale był i to był jedyny powód. Nigdzie nie powiedziałam, że ta perspektywa była dla mnie straszna. Nie była. Co więcej, nie było braku chęci. To, że nie miałam hormonalnego pie...a ani że nie wpadałam w zachwyt na widok cudzego niemowlaka w wózku nie znaczy, że bylam na nie, byłam normalnie na tak, tylko bez fajerwerków. I do niczego nie musiałam się zmuszać. Myśli o ewentualnym dziecku były fajne. Planowanie tego było fajne. Wizja tego dziecka była fajna.
                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 13:31
                  > Zwykle faceci zlapani na niechciana ciaze czy po jednorazowym numerku sa wsciekli na kobiete za sp..rzenie zycia i nie chca miec nic wspolnego z dzieckiem poza zobowiazaniem finansowym.

                  Akurat taka jego reakcja w ogóle mnie nie dziwi. Jest z bardzo konserwatywnej, wielodzietnej rodziny z milionem porozmnażanych obficie odgałęzień. Dzieci w jego rodzinie to świętość, nieważne, w jakich okolicznościach pojawiły się na świecie.
                • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 14:05
                  Tu sama sobie zaprzeczasz. Cytuje twoj post i twoje wlasne slowa:

                  "Z dzieckiem jest tak, że ja nigdy nie miałam jakiegoś galopującego instynktu. Właściwie żadnego. Do kwestii podeszłam na chłodno, to on chciał od zawsze, ja po prostu doszłam w pewnym momencie do wniosku, że to może nie być takie straszne, a z nim nawet całkiem fajne, ludzie jakoś mają te dzieci i są szczęśliwi, więc czemu nie."

                  Jesli tak kocha dzieci to pewnie chcial miec swoje wlasne i to jeszcze jeden minus, bo obawiam sie ze sie szybko zakocha w tym, ktore przyjdzie na swiat niedlugo. Byc moze bedzie chcial dla jego dobra byc z jego matka, choc tego na poczatku nie planowal. Historia zna takie przypadki. Tym gorzej, akurat w takiej sytuacji, dla ciebie ze jest taki prorodzinny, konserwatywny, odpowiedzialny i dziecko to dla niego swietosc. Obiektywnie to pozytywne cechy u faceta, ale jesli ma sie z nim swoje dziecko. Kurcze nie wiem co ja bym zrobila na twoim miejscu...
                  • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 14:39
                    > ecko to dla niego swietosc. Obiektywnie to pozytywne cechy u faceta, ale jesli
                    > ma sie z nim swoje dziecko. Kurcze nie wiem co ja bym zrobila na twoim miejscu.

                    Jeśli temu pięknemu kompletowi pozytywów towarzyszy nieuczciwość tego wymiaru, to chyba średnio by jej to wrózyło tak czy inaczej.
                    Nie dość, że w ogóle zrobił przychówek na boku, to jeszcze wciska tak mierną historyjkę, że aż głowa boli... do tego po wielomiesięcznych dodatkowych kłamstwach=podwójnym życiu, podczas którego to tak troszczył sie o kobietę, z którą sie tylko raz (!) przespał, i to nie pamiętając nic(!), i akurat wtedy "trafił", i akurat za pierwszym razem! ;)
                    Niesamowite, panie, rzeczy na tym świecie...
                  • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 16:01
                    No ale gdzie tu brak chęci czy "straszna perspektywa"? To, że nie wykazuję jakichś prodzieciowych odjazdów, nie znaczy, że nie chcę. Serio, ja naprawdę wiem, co mam w głowie.
                    > Byc moze bedzie chcial dla jego dobra byc z jego matka, choc tego na poczatku nie planowal.
                    A to też by mnie nie zdziwiło, dlatego nie chcę przez to przechodzić.
        • angazetka Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 16:21
          > Piszesz, że w sumie troszczy się o kobietę, wozi ją do lekarza, chyba jest zado
          > wolony z dziecka... Zatem trzeba by założyć, że tamta kobieta i dziecko zawsze
          > będą dla niego ważni..

          Inna sprawa, jak być z facetem, dla którego dziecko nie byłoby ważne.
          • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 16:53
            Dziecko powinno byc wazne, ale tu wyglada na to ze i ta niby przypadkowa matka jest wazna i go sobie powoli owija wokol palca - przy wsparciu mamusi. Marnie to widze niestety.
    • akn82 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 09:58
      Trudno mi sobie nawet wyobrazić co ja bym czuła na twoim miejscu. Przesyłam Ci tylko życzenia siły i spokoju by przez to przejść.
      Zastanawiające jest to że Pan w stanie najgłębszego upojenia był w stanie odbyć stosunek...A tamta kobieta też była pijana?
      • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 10:00
        Jak długo byliście razem "przed"? Nie wiem, czy mi umknęło, czy nie pisałaś o tym?
        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:00
          Dwa lata.
      • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 10:14
        Zastanawiające jest to, że można uwierzyć w taką wersję wydarzeń. :/
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:49
        > Zastanawiające jest to że Pan w stanie najgłębszego upojenia był w stanie odbyć stosunek..

        To JEST możliwe. Konsultowałam ;p Tylko, że ja w to nie wierzę, nie w tym przypadku. Przynajmniej nie wierzę w tę kompletną nieświadomość i nie wierzę, że mu o tym nie przypomniała, zanim jeszcze zrobiła testy. A pijani, przynajmniej w całej tej historii, byli oboje, z tym że jej się jakoby udało zapamiętać, a jemu, niewiniątku, nie.
        • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 11:56
          ngale napisał(a):

          > jej się jakoby udało zapamiętać, a jemu , niewiniątku, nie.

          Wyparcie mu się zrobiło ;)
          • paris-texas-warsaw Re: Partner będzie miał dziecko 08.01.15, 12:53
            Wydaje mi się, że szkoda płakać i dochodzić do siebie kilka lat, jak to niektorzy w wątku robili. A żeby to zrobić, najlepiej opłakać, co jest faktycznie do opłakania, a nie iluzje, a potem kolejne iluzje, a na koniec jeszcze prawdę.
            1)Im więcej czyta się szczegółów tej historii, tym lepiej widać, że wersja faceta jest prawdopodobna w promilach. Może ktoś z bliskich osób by Ci to łatwiej uświadomił, bo zna szczegóły (np. a taka wspólna impreza bez Ciebie to była jedna? a na imprezie nie przeszkadzali mu wspólni znajomi? a matka tak poszła do obcego faceta? a w ostatnich miesiącach też rozmawialiście o dziecku? i tak dalej w ten deseń).
            2) Rzadko w życiu, w socjologii, w ekonomii, w psychologii, w medycynie etc etc etc. trendy nagle się załamują. Jak się nagle załamują, to zazwyczaj cos było niedoszacowane, przeszacowane lub w ogóle nie brane pod uwagę. Myślę, że stąd Twój szok, bo mogłas mieć jakąś tam swoją bajkę na Wasz temat mało zbieżną z rzeczywistością. Szkoda więc pewnie płakać nad tą bajką.
            3) To nie jest tak, że jednym zdarzeniem szczęście się przekreśliło. Taki jest ten facet i to było wpisane w scenariusz. Ani on zły, ani tamta dziewczyna. Tak jak Ty jej nie lubisz, tak ona Ciebie, normalna sprawa gdy cele sa odmienne, szkoda sobie głowę tym truć. Też wątpię, że facet zawsze było odważny, prawdomówny, szczerego serca, rycerz na białym koniu.
            Na pewno można z takiej historii wyciagnąć naukę i być mniej naiwnym, a przy okazji znaleźć sobie faceta, który będzie z Tobą chciał dziecko, a nie z inną kobietą i to nawet wbrew tyyylu przeciwności.
            Głowa do góry:) Jak z boku się patrzy, to tylko widać, jak Ci się w sumieudało, bo mogłaś równolegle zajść w ciążę i miałaś gorsze dylematy. A tak karnawał, potem wiosna, szkoda oczu na łzy (no z tydzien można poryczeć).

            • jesienna.nuta Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 12:55
              Po co tracić czas i lata życia dla kogoś, komu nie można ufać?!
    • klownbezueba Ngale, bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz 10.01.15, 15:26

      Bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz, i tak przyznasz rację tym spośród wypowiadających się w Twoim wątku, które radzą jak najszybciej uciąć tę relację.

      Jeśli teraz z nim teraz zerwiesz, przyznasz to już za parę miesięcy.

      Jeśli z nim zostaniesz, przyznasz to być może za parę lat, a te parę lat to będą zmarnowane lata Twojego życia.

      Daj sobie szansę na normalne życie, normalne relacje, na znalezienie faceta godnego Ciebie, a nie – za przeproszeniem – fiuta przyczepionego do męskiego tułowia.

      Ten Twój ex – bo mam nadzieję, że jednak ex – to nędzna kreatura. Tchórzliwy, malutki człowieczek, któremu nie tylko zabrakło szarych komórek po alkoholu, ale który też nie miał żadnych skrupułów, aby Cię oszukiwać przez wiele miesięcy. To łajdak, który żył Twoim kosztem – Twoich uczuć, emocji, i chyba nie tylko. Pasożyt. Nie pozwól, aby Cię zniszczył całkowicie.
    • paulina7171 Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 15:39
      Ngale, a gdybyście, dajmy na to, zdecydowali się jednak być razem, czy w Tobie nic by się nie zmieniło po takim numerze? Nadal byłoby tak ufnie, spokojnie i normalnie?

      Uwierz mi, czasem nie warto nawet sprawdzać.

      Niestety, nie ma żadnego cudownego sposobu na szybsze wyzdrowienie po rozstaniu. Po prostu trzeba sobie dać czas na odpłakanie, na cierpienie, a upływający czas wszystko załatwi. On tu jest najlepszym lekarzem. Wszystko inne to środki znieczulające.

      Jeżeli mogę Ci cokolwiek poradzić na tych kilka-kilkanaście tygodni: poproś, by do Ciebie nie dzwonił i nie opowiadał, co u niego i tamtej kobiety. Po co Ci informacja, że tamta kobieta Cię nie lubi? Po co Ci informacja, że tamta kobieta prze do ślubu? Po co Ci informacja, że na scenę wpadła jej mama? To naprawdę nie są Twoje kłopoty. Przypuszczam, że facet zdaje sobie sprawę, w co się wpakował, ale stara się przerzucić ciężar rozwiązania tej sytuacji na Ciebie. Nie daj się w to wkręcić.

      Nie mówiąc o tym, że facet, który upija się do nieprzytomności – ba! – nie pamięta, co robił po pijanemu, to naprawdę nie jest rokujący towarzysz życia i ojciec dzieciom. Diabli wiedzą, czego jeszcze w przyszłości „nie będzie pamiętał” ten pan i ile upokorzeń i łez jeszcze Cię będzie kosztował.

      I jeszcze jedno: jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w te stada harpii, które tylko czekają, by dobrać się do rozporków naszym nieszczęsnym misiaczkom :-D Ludzie wpadają w kłopoty sobie właściwe. W tym konkretnym przypadku nie ma ofiary, jest tylko ochotnik.
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 15:48
        > I jeszcze jedno: jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w te stada harpii, które tylko czekają, by dobrać się do rozporków naszym nieszczęsnym misiaczkom :-D Ludzie wpadają w kłopoty sobie właściwe. W tym konkretnym przypadku nie ma ofiary, jest tylko ochotnik.

        Ale ja to naprawdę wiem, nie usprawiedliwiam go. Gdybym usprawiedliwiała, nie miałabym wątpliwości. Uważam, że wina (wobec mnie) jest całkowicie po jego stronie, co nie zmienia faktu, że wiem, co się tam wcześniej działo z udziałem tej dziewczyny i jak bardzo była zdeterminowana. I mnie to na tym etapie wku...a niemożliwie.

        > Przypuszczam, że facet zdaje sobie sprawę, w co się wpakował, ale stara się przerzucić ciężar rozwiązania tej sytuacji na Ciebie.

        Sama to wszystko z niego wyciągam, prawdę mówiąc. Nie wiem, po co.
      • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 15:53
        paulina7171 napisała:


        > Jeżeli mogę Ci cokolwiek poradzić na tych kilka-kilkanaście tygodni: poproś, by do Ciebie nie
        > dzwonił i nie opowiadał, co u niego i tamtej kobiety. Po co Ci informacja, że tamta kobieta Cię
        > nie lubi? Po co Ci informacja, że tamta kobieta prze do ślubu? Po co Ci informacja, że na scenę
        > wpadła jej mama? To naprawdę nie są Twoje kłopoty.

        To jest zwyczajne ZNĘCANIE SIĘ nad Tobą.

        > Przypuszczam, że facet zdaje sobie sprawę, w co się wpakował, ale stara się przerzucić ciężar
        > rozwiązania tej sytuacji na Ciebie. Nie daj się w to wkręcić.

        Teraz jest wobec Ciebie taki szczery, że to wszystko musi Ci mówić? No naprawdę, wzruszające....
        Zgadzam się w 100% z tym, co napisała paulina.
        Nie pozwól się teraz znęcać nad sobą opowieściami "z życia rodzinki" i nie daj zrzucać na siebie ciężaru sytuacji, w jaką się wpakował.
        Kopnij go mocno w dupę. Raz, a porządnie. Im wcześniej to zrobisz, tym szybciej dojdziesz do siebie - a to dla Ciebie jest teraz najważniejsze.
        • pade Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 17:08
          Obawiam się, że autorka potrzebuje tych szczegółów, chce połączyć fakty, mieć jasność. My wiemy, że nawet podział odpowiedzialności 50/50 między partnerem a tą trzecią, nic w życiu autorki nie zmieni. Ona sama musi do tego dojść, albo i nie. Ja mam cały czas wrażenie, że autorka się waha, zastanawia się, czy da się coś jeszcze zbudować. A do tego potrzebuje szczegółów. Tylko, że na takie przemyślenia jest za wcześnie.
          W emocjach rzadko podejmuje się rozważne decyzje.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 23:36
            Wszystko, co myślę, zawarłaś w jednym poście, wiesz?
            Poza tym podziałem odpowiedzialności - to on ciągle jest wobec mnie odpowiedzialny. Ona nie. A mnie interesuje to wobec mnie. I to do niego mam realny żal.
            Póki co on bardzo chce się spotkać i porozmawiać, za jakiś tydzień. Ja się boję, boję się że mi nerwy puszczą, ale może warto.
            • pade Re: Partner będzie miał dziecko 10.01.15, 23:50
              Bardzo chcesz tego spotkania?
              Ja Cię rozumiem, rozum mówi swoje, serce swoje:)
              Spotkaj się, jak tego potrzebujesz, ale nie podejmuj żadnych decyzji. Masz pełne prawo, w tej sytuacji, wahać się i ze dwa lata.
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 00:34
                Nie wiem, czy chcę. Chyba nie bardzo. Nie wiem, czy jestem gotowa. Ale mam wrażenie, ze na żywo łatwiej będzie rozmawiać, dość już mam tego wiszenia na telefonie. Z decyzjami nigdzie się nie spieszę. Będę szczera, chciałabym żeby nam jakimś cudem ten popieprzony patchwork wyszedł, pewnie, chciałabym żeby to wszystko nagle magicznie poszło w zupełnie inną stronę i ostatecznie okazało się udane, ludzie nie z takich komplikacji wychodzą (podobno). Tyle, że ja w to nie wierzę, nie w naszym przypadku, niestety. Ale tak czy inaczej nie jestem gotowa na decyzje.
                • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 00:50
                  Trzymaj się! Kibicuję Ci bardzo... Tzn. za tym głównie, żebyś znalazła najlepsze wyjście i przede wszystkim spokój ducha.
                • miedzymorze Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 15:34
                  NIe podejmuj zadnych decyzji, natomiast z panną która była tak zdeterminowana na złapanie gościa na ciążę kiepsko to widzę. Jak tylko się oddalicie gdzies we dwoje natychmiast dziecko będzie chore, ona umierająca, itp. Po co ci taka szarpanina ?
                  Jedyna opcja -test DNA dziecka po urodzeniu, prawda wyjdzie na wierzch.

                  Poza tym, gdyby facetowi zależało na tobie to moim skromnym zdaniem siedziałby pod Twoimi drzwiami i błagał o wybaczenie, a nie pomagał w wiciu gniazdka i od czasu do czasu dzwonił....

                  pozdr,
                  mi
                  • angazetka Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 15:58
                    I co, test DNA rozwiąże problem tego, że pan kłamał i zdradzał? Nie.
                  • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 17:49
                    miedzymorze napisała:
                    > Jedyna opcja -test DNA dziecka po urodzeniu, prawda wyjdzie na wierzch.
                    >

                    Test taki, nawet nie sądowy, kosztuje niemało, wątpię, czy pan będzie chciał go robić, zwłaszcza że podejrzewam, że doskonale wie, że dziecko jest jego.
                    Oczywiście woli teraz robić sugestie, że trzeba testy, że to, że tamto, że kobieta niedobra - ale nie oszukujmy się (i też wiele osób tu na to wskazywało), że gdyby pewny nie był, to nie skakałby tak wokół przyszłej mamy.
    • ada1214 Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 11:06
      Przeczytalam calosc.
      Ale kanal.
      Facet nadaje sie tylko do kasacji. Nie rokuje.
      Ty jak widze sie miotasz i w tej chwili to czego najbardziej potrzebujesz to przyslowiowy policzek na otrzezwienie. Zeby ulecialy te rozkminki ze ach jak chaialabym zeby dalo sie poskladac.
      Sa takie sytuacje w zyciu, kiedy zdecydowanie trzeba odstawic na bok, to co podpowiada i co chcialoby serce i kierowac sie wylacznie rozumem i chlodna kalkulacja. To wlasnie taki moment.
      Ze tez takie typy ziemia nosi. Glupota i wzgarda- tak potraktowal wasz zwiazek. A Ty go mowisz, nadal kochasz?
      • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 12:02
        Tak, bardzo. Mam w sobie więcej tolerancji, niż kiedykolwiek bym przypuszczała. Nie wiem, czy to się nie ociera o jakiś syndrom sztokholmski. Jak czasami łapię się na tym, jakie mam myśli, to sama siebie chcę wysłać na leczenie, I pewnie będę musiała iść do jakiegoś psychologa, bo jestem tak rozbita, że nic, dosłownie nic nie mogę zrobić porządnie. Najchętniej bym wpełzła pod kołdrę i nie wychodziła przez najbliższy rok.
        • pade Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 12:12
          Jakie leczenie? Szok przeżyłaś.
          Bardzo dobry pomysł z tym psychologiem. Umów się jak najszybciej. Jak sobie z kimś postronnym wszystko przegadasz, będzie Ci lżej i w głowie się poukłada.
          A to, że kochasz, i, że chciałabyś, żeby się poukładało dziwne nie jest. Masz prawo chcieć.
          Ale możesz też zmienić zdanie.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 13:22
            Szok czy nie, ale są momenty, że jestem gotowa spróbować, zaakceptować to, a potem prawie się gryzę w łapy, że chyba oszalałam i że to mnie zabije. Są momenty, że wierzę, że to jakimś cudem może wypalić, a zaraz potem taki błyskawiczny zjazd na samo dno, że przecież nie. Do psychologa pójdę, jutro spróbuję się umówić.
            • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 13:45
              ngale napisał(a):

              > Szok czy nie, ale są momenty, że jestem gotowa spróbować, zaakceptować to, a potem
              > prawie się gryzę w łapy, że chyba oszalałam i że to mnie zabije. Są momenty, że wierzę, że to
              > jakimś cudem może wypalić, a zaraz potem taki błyskawiczny zjazd na samo dno, że przecież nie.

              Mnie wydaje się to dość naturalną reakcją. Nie - "normalną", bo to nie jest zdrowe - ale właśnie naturalne. W sytuacji, jaka Ci się przydarzyła, trudno reagować i zachowywać się inaczej - w tak krótkim okresie od przeżycia TAKIEGO szoku.
              Jak będziesz tak uważać wciąż za kilka miesięcy - to już nie będzie ani naturalne, ani zdrowe. Ale póki co chyba nie masz powodu niepokoić się, czy łapie Cię jakiś nazwany przez specjalistów syndrom - w znaczeniu, że nie dzieje się z Tobą coś dziwnego i niezrozumiałego. Reagujesz jak najbardziej normalnie.
              Tutaj najlepszym lekarzem jest czas. I można mu także pomóc zwiększając dystans do sprawy - na siłę, bo wiadomo, że ciągnie, jak diabli, mimo że tym bardziej boli. Ale warto to przemóc, dla własnego zdrowia.
              Psycholog jak najbardziej się przyda.
            • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 18:39
              Ngale, poczytaj sobie posty forumowiczki "ekscytującemałeliterki" na forum rozwodowym (RiCD). Była w podobnej sytuacji kilka lata temu, bardzo to przeżyła.
              • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 18:45
                Ps. Jest tam moderatorką. Możesz do nie napisać.
                W każdym razie przed ślubem jej facet "zaciążył" koleżankę. I też proponował, żeby razem wychowywali to dziecko i inne takie. Biła się z myślami, prowadziła rozmowy, ale w końcu go zostawiła.
                Pamiętam, że dostała spore wsparcie na forum. Tak, że Ci radzę, byś się z nią skontaktowała.
                • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 19:29
                  Pamiętam tę historię... jak widać, zdarza się, niestety, niejednej...
          • pogodoodporna Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 14:09
            pade napisała:

            > Bardzo dobry pomysł z tym psychologiem. Umów się jak najszybciej. Jak sobie z k
            > imś postronnym wszystko przegadasz, będzie Ci lżej i w głowie się poukłada.

            Tez jestem zdania, ze psycholog pomoglby autorce watku ulozyc sobie wszystko w glowie. Przede wszystkim to pewnie bedzie musiala uswiadomic sobie konkretnie na jakich fundamentach chcialaby budowac swoj zwiazek ( z tym mezczyzna czy z innym). Bo skoro bierze pod uwage mozliwosc bycia z tym, ktory ja zdradzil i oszukal, to tymi fundamentami na pewno nie bylyby ani wiernosc, ani uczciwosc.
            Osobiscie znam zwiazki, w ktorych slowo lojalnosc jest absolutnie nieznane, znam tez takie gdzie zdrada jest na porzadku dziennym, a mimo to zwiazki te trwaja i dla postronnego obserwatora wydaja sie nawet szczesliwe. Kazdy ma wiec swoj model i swoj sytem wartosci. Ale w glowie warto to sobie ulozyc, fakt.
        • ada1214 Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 13:44
          Ludzie w zazdrosci nawet morduja lub zabijaja sie...
          Po prostu jestes na zugu. Stan zakochania powoduje wydzielanie takich samych substancji jak podczas brania narkotykow, a jesli do tego dojdzie zdrada i zazdrosc, to hoho.
          Przyjmij do wiadomosci, ze jestes teraz nie calkiem poczytalna (to nie przytyk, to fakt, nie mozna byc poczytalnym gdy jest sie targanym silnymi emocjami jak Twoje) wiec zaloz sobie "kaftan bezpieczenstwa" pod postacia odciecia sie od tego faceta. Pisze to sobie a muzom, bo i tak wiadomo, ze zrobisz dokladnie odwrotnie- bedziesz sie katowac kontaktem z nim, co powiedzial, a czego nie powiedzial, co myslal, jak spojrza, rozkminiac na pewo i prawo , in and out, nie spac po nocach i stracisz 1o kilo przez tego zdrajce.
          • agcerz Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 18:21
            Autorko, pisałaś, że nie masz urlopu. Sugeruję więc, byś poszła do lekarza rodzinnego, powiedziała mu wprost, co przeżywasz, i wzięła tydzień zwolnienia. Zrobiła tak moja koleżanka w podobnej sytuacji. Pomogło.
            • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 11.01.15, 19:30
              Bardzo dobry pomysł.
              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 02:13
                Tego było więcej. To nie był jeden raz, jak ją przywiózł do siebie, były powtórki. Przyznał się. Chyba nie za bardzo mogę oddychać, próbowalam sie urżnąć, ale mi nie wyszło.
                • enith Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 03:17
                  Ngale, czy to oznacza, że on miał/ma z tą kobietą regularny romans?
                  To by tłumaczyło to radosne i błyskawiczne wejście w rolę oczekującego dziecka ojca, wsparcie dla jego matki i zerowe właściwie wątpliwości dotyczące ojcostwa. Forumowiczki już wcześniej zwróciły ci na to uwagę.
                  Cieszę się, że poznałaś prawdę, choć ta akurat okazała się jeszcze boleśniejsza, niż ten rzekomy jedyny numerek po pijanemu. Nie wiem, czy te nowe informacje pomogą ci w podjęciu decyzji co do przyszłości waszego związku, ale ja zawsze stałam na stanowisku, że im więcej zna się istotnych faktów, tym bardziej świadomą deczyję się w oparciu o nie podejmie. Czego życzę ci z całego serca, jak i siły i spokoju. Dbaj o siebie, dziewczyno, rozpieszczaj się, zwróć się do przyjaciół, może nawet idź na te urlop. I zapamiętaj słowa Paris o tym, że jak coś się nagle wali, to znaczy, że było nie takie, jak sobie wyobrażałaś. Wychodzi na to, że utrafiła tym w samo sedno. Nie miałaś po prostu pojęcia, z jakim typem człowieka od dwóch lat byłaś.
                • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 08:02
                  Czyli po prostu był z nią w czymś w rodzaju równoległego związku- przynajmniej ona może to tak sobie definiować. To już masz odpowiedź, dlaczego ona oczekuje, by wziął odpowiedzialność i był z nią. Nie wiesz, co jej opowiadał, może klasykę, że "ona mnie nie rozumie i wcale ze sobą nie śpimy", że z Tobą kończy itd.
                  Zostaw ich sobie samym, nie niszcz sobie życia.
                  • enith Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 08:47
                    vilez napisała:

                    > Czyli po prostu był z nią w czymś w rodzaju równoległego związku- przynajmniej
                    > ona może to tak sobie definiować.

                    Villez, pomyślałam dokładnie o tym samym. Nie zdziwiłabym się w ogóle, gdyby na koniec okazało się, że to Ngale była tą trzecią! I zarówno stopień determinacji tamtej o tym świadczy, jak i bardzo intensywne zaangażowanie partnera Ngale w związek z tamtą kobietą.
                    Nie wiemy nic o początkach związku autorki wątku z jej partnerem, ale wiemy, że od samego początku ta kobieta była na horyzoncie i to bardzo intensywnie. Nie będzie dla mnie żadną niespodzianką, jeśli okaże się, że oni byli parą w czasie, gdy Ngale się pojawiła. I że w odczuciu tamtej kobiety to Ngale wcięła się w ich dobrze rokujący związek.
                    Tak czy tak, dla Ngale jest już pozamiatane. Ukochany partner, potencjalny ojciec jej dziecka okazał się perfidnym kłamcą, oszustem i zdrajcą. Co więcej, oszukiwał prawdopodobnie obie zakochane w nim kobiety. Tu nie ma co więcej dywagować, tylko ewakuować się w podskokach z tego zakłamanego bagna.
                    • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 09:16
                      Amen. Co było do przewidzenia, zresztą, bo chyba nikt serio nie wierzył w zapłodnienie wskutek urwanego filmu.
                      Dla autorki to lepiej, że nie będzie żyć złudzeniami, szybciej się pozbiera.
                      • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 09:31
                        Ja też tak myślę, jak Triss.
                        Ciekawe, co sprawiło, że się przyznał?
                        Ngale, czy Ty (być może nawet pod wpływem forum) „przycisnęłaś” faceta, i przyznał się - do czegoś, co dla kogoś stojącego z boku wydarzeń było naprawdę oczywiste?
                        Czy może chciał tym cos osiągnąć / czemuś zapobiec?
                        Ngale, trzymaj się mocno!
                        Ja dodam, że na Twoim miejscu stanowczo wolałabym chodzić do pracy, niż siedzieć w domu... Urlop wolałabym zostawić sobie na prawdziwy wypoczynek na później.

                        • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 09:33
                          Pewnie był zmęczony truciem mu d..y i doszedł do wniosku, że jak autorce powie, to ta się odczepi w miarę płynnie.
                          Też bym wolała chodzić do pracy, szkoda urlopu na wypłakiwanie się, a w pracy trzeba się przynajmniej na tych kilka godzin ogarnąć.
                          • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 09:43
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Pewnie był zmęczony truciem mu d..y i doszedł do wniosku, że jak autorce powie,
                            > to ta się odczepi w miarę płynnie.

                            Coś w ten deseń może, owszem. Albo jeszcze taki niuansik: może autorka zaczęła kreślić jakieś plany naprawy, a on się tego wystraszył?
                            Podejrzewam, że jeszcze przez jakiś czas pan będzie "dawkował" różne informacje ciężkiego kalibru.
                            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 11:17
                              Nie, powiedziałam, że spytam ją.
                              • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 12:06
                                Dziewczyno, trzymaj się, i uwierz: to naprawdę nie koniec świata. Zapewniam Cię, że niejedna z osób choćby tu na forum przeszła to i owo, i bezstronnie może powiedzieć Ci, że są większe problemy.
                                Powtórzę coś, co się tu X razy przewijało: nie macie dzieci, nie macie wspólnych zobowiązań; masz pracę, jesteś niezależna: może teraz wydaje Ci się to śmiesznym pocieszeniem, ale to pocieszenie realne - za jakiś czas odetniesz się emocjonalnie i wszystko minie.
                              • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 12:28
                                ngale dziewczyno to masz juz pelny obraz sytuacji - facet ci sciemnial az furczalo. Nawet dla nas, patrzacych z boku, bylo to oczywiste. Tym samym jest paradoksalnie latwiej bo mozna go bez wyrzutow sumienia wyrzucic ze swojego zycia. Moglo byc tez tak, ze to nie ona biegala za nim, ale on jej naobiecywal, bo nikt nie biega latami nie dostajac czytelnych sygnalow zainteresowania. Po prostu dzialal na dwa fronty - klasyka rzec by mozna. Bo ktora laska mowi od razu o slubie jesli raz sie bzyknela z facetem i niby przypadkiem zaskoczyla? Masz czytelny obraz sytuacji. Kretacz i kawal gnojka. Nie dalabym mu szansy. Never!
                              • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 12:46
                                Regularnego romansu nie było, były natomiast próby nawiązania związku, nie wiem jak to nazwać, ale nie wyszło z powodu jakoby niesłabnących uczuć do mnie, Szkoda tylko, że próbował zacząć jedno nie zamykając drugiego. Nie wiem, może jest jeszcze jakaś inna prawda, nie chcę już chyba wiedzieć więcej, tyle mi wystarczy. Paradoksalnie, bardzo mi to pomogło w wyprostowaniu sobie paru rzeczy.
                                • terazkasia Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 12:59
                                  Ngale, pozwól dać sobie jeszcze jedną radę: nie spotykaj się z nim, a jeżeli to możliwe, to nawet nie gadaj z nim! Wiem, powtarzam się, ale wiesz...
                                  I nie dawaj się wkręcić w teksty o "niesłabnących uczuciach" - no bo co Ci po "niesłabnących uczuciach" pana, który Cię oszukuje i będąc z Tobą robi dzieci na boku?
                                  Prawdą największą i najbardziej obiektywną jest fakt, że jemu urodzi się dziecko poczęte w trakcie związku z Tobą - o tym pamiętaj dla własnego dobra, bo na pewno z czasem usłyszysz jeszcze różne wersje, choćby od osób trzecich.
                                  Ściskam mocno również
                                • triss_merigold6 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 13:03
                                  Spróbuj nie dręczyć się wyjaśnieniami i próbami dociekania jak było naprawdę. Niezależnie od tego jak było, facetowi dziecko zaraz urodzi inna kobieta. Jego dziecko. Niesłabnące uczucia piękna rzecz, ale czas, opiekę, kasę itd. pan już teraz poświęca tej pani w ciąży,a nie Tobie.
                              • kliplo Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 13:59
                                ngale napisał(a):

                                > Nie, powiedziałam, że spytam ją.


                                Ale kiciarz ci się trafił. Wciskał by ci kity do końca życia a w międzyczasie upupił w swoje machloje i "niestabilne" prace, tylko ciekawe kto by płacił alimenty na jego kolejne "przypadkowe" dzieci... Pan trzęsie portkami, że ci jego druga kobieta poopowiada jak to z nimi było naprawdę..
                                Weź kobieto spluń trzy razy przez ramię, jego numer wykazuj i nie odbieraj, a potem daj na mszę, że cię los od niezłego syfu uchronił. Nie ma czego żałować, cieszyć się trzeba.





                                • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 14:26
                                  You can do better, Ngale:-)))

                                  trzymam kciuki bardzo mocno, byś w miarę szybko ochłonęła, stanęła na nogi, a za jakiś czas napisała nam, że jesteś szczęśliwa, i to z kimś, kto nie potrzebuje się dowartościowywać uwielbieniem innych pań.

                                  Myślałam, że epoka łapania męża na brzuch już minęła, ale widać trzyma się mocno. Na takich podstawach budować małżeństwo wydaje mi się mocno wątpliwe, no ale to już sprawa tych państwa.
                                  Biedaczek ten pan, "nie chciał, ale musiał"... inni (inne) są odpowiedzialne.

                                  Trzymaj się, dziewczyno i nie daj się...
                  • anula36 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 08:48
                    Z tego co tu przeczytalam, to ten facet mysli WYLACZNIE o sobie i o tym zeby to JEMU bylo dobrze:(
                    Co do urlopu - zalezy jak reagujesz, ja w takiej sytuacji, woalabym robic wszysko 2 razy dluzej,ale miec jakies zajecie angazujace mozg, zeby nie myslec o calej sprawie.
                • paulina7171 Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 09:36
                  Ngale, dla Ciebie to jeszcze nie ten etap, by tak myśleć, ale jesteś w czepku urodzona. Już Ty, dziewczyno, leć do kościoła i daj na mszę dziękczynną, że nie zostałaś żoną tego dżentelmena, nie mieliście dziecka, kredytu, mieszkania do podziału...

                  Panu kopa - definitywnego, bez możliwości powrotu czy utrzymywania znajomości. Pan ma skłonności ku grubym nielojalnościom; niech inna kobieta chodzi po ścianach z nerwów, co ten "mężczyzna" jeszcze w przyszłości wywinie.
                • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 12.01.15, 10:01
                  > Tego było więcej

                  To się aż rzucało w oczy. Przykro mi, ale nie wiem, czy nie lepiej jest znać całą prawdę i pozbyć się złudzeń w stosunku do pana. Masz jasną sytuację.
                  • jesienna.nuta Ngale, 12.01.15, 12:00
                    ...idź prywatnie do psychiatry. Wizyta kosztuje około 150 złotych, poproś, aby zapisał Ci łagodne leki i koniecznie niech Ci wypisze zwolnienie lekarskie na 30 dni.
                    Przez miesiąc dojdziesz do siebie, a jak nie, weź następne 30 dni.
                    W czasie takiego zwolnienia możesz swobodnie chodzić dokąd zechcesz i nawet na wczasy pojechać.
                    Jesteś u progu depresji. Nie pozwól, aby choroba Tobą zawładnęła.
                    • z_pokladu_idy Re: Ngale, 12.01.15, 12:16
                      W depresji pewnie dopiero będzie, jak wróci po dwumiesięcznych wczasach do pracy, a tam pracy niet...
                      Jednakże z własnego doświadczenia także polecam krótki wyjazd, żeby z dystansem choćby i fizycznym popatrzeć na swoje życie i odetchnąć chwilę. Wraca się później już z nieco innym trzeźwiejszym spojrzeniem i podjąć w końcu decyzję. Najgorsze to tkwić w domu i miotać się z między wizją wychowywania dziecka w trójkącie a odcięciem się definitywnym. A jak już minie etap wypierania prawdy, że facet to typek z pietruszką zamiast kręgosłupa, dostaniesz takiej energii, że do pracy będziesz na skrzydłach latać.
                      A i ten psycholog i psychiatra to też niezły pomysł - psycholog, żeby się wygadać i wskoczyć na właściwe tory, a psychiatra może pomóc lekkimi lekami, żeby ten najtrudniejszy etap przejść z mniejszym bólem (też z własnego doświadczenia).
                      • marina2 Re: Ngale, 12.01.15, 12:45
                        ngale przytulam.

                        przerycz przewyj pod ścianą i wyjdź do ludzi.daj sobie parę dni.
                        nie wiem czy jest sens spotykać się z panem.nie proś o spotkanie.nie zgadzaj sie na nie.
                        on buduje sobie gniazdo bez Ciebie i nie potrafi,bo jest tchórzem rozstać się z Toba jak człowiek.
                        • ngale Re: Ngale, 12.01.15, 12:47
                          Dziękuję. Pracę mam taką, ze nie mam możliwości wzięcia teraz wolnego, natomiast na wiosnę owszem. Wytrzymam, jest mi naprawdę lepiej z tym, co wiem. Wszystko jest prostsze.
                          • ola_dom Re: Ngale, 12.01.15, 12:59
                            ngale napisał(a):

                            > Wytrzymam, jest mi naprawdę lepiej z tym, co wiem. Wszystko jest prostsze.

                            Z jednoznaczną sytuacją, choćby najgorszą, jednak łatwiej się uporać :)
                            Trzymaj się dzielnie!
                            (Jak dziś przeczytałam Twój post z drugiej nad ranem, to zrobiło mi się niedobrze... Ściskam Cię najmocniej, jak umiem :))
                          • z_pokladu_idy Re: Ngale, 12.01.15, 13:21
                            Również ściskam i wysyłam pozytywna energię.
                            Dodam jeszcze tak jak inne wypowiadające się tutaj - nie spotykaj się z nim. Ochłoń.
                            A i jeszcze pomyśl, co by było gdybyś się porwała na ratowanie tego związku - panna pewnie zaczęłaby rozpowiadać w towarzystwie, że to Ty byłaś tą trzecią i próbujesz im nabruździć w szczęśliwym związku, a na dowód tego szczęścia będzie miała bobasa. Zostaniesz bez związku i jeszcze z paskudną opinią wśród znajomych. Lepiej to bagienko ominąć z czystym sumieniem i podniesioną głową.
                            • ngale Dziękuję wam:) 12.01.15, 14:59
                              Nie jest źle. Po pierwszym szoku wszystko stało się... nie wiem, po prostu zamknięte. Znam sytuację, wiem już na pewno, czego się mogę spodziewać, wiem, że nie ma sensu się łudzić, i naprawdę jest mi z tym dużo łatwiej i stabilniej. Zostałam na kompletnym lodzie, bez planów i bez większych perspektyw, ale przynajmniej wiem wreszcie, co się wokół mnie dzieje. Boję się, że mi jeszcze nie raz puszczą emocje, naprawdę kochałam tego człowieka, nie przestałam kochać, ale kiedy już wszystko wiem, nie chce mi się tego bez przerwy analizować, roztrząsać, dopytywać. Jestem spokojna.
                              • ola_dom Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 15:11
                                ngale napisał(a):

                                > Boję się, że mi jeszcze nie raz puszczą emocje, naprawdę kochałam tego człowieka, nie
                                > przestałam kochać, ale kiedy już wszystko wiem, nie chce mi się tego bez przerwy analizować,
                                > roztrząsać, dopytywać. Jestem spokojna.

                                Na pewno (choć oby nie!) emocje puszczą - bo nie jesteś z betonu. Ale to normalne, żadna "porażka", tylko zwyczajna sinusoida. Ludzka rzecz, że tak powiem...:).
                                A teraz możesz popatrzeć na nich i całą ich sytuację z wyższością :).
                                I dawaj znać, jak się masz.
                              • marina2 Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 15:21
                                dziewczyno: opadnie pył bitewny i będziesz mogła zaplanować co tylko chcesz.wszystko przed Tobą.dasz radę i będzie Ci dobrze.
                                • jesienna.nuta Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 15:23
                                  Jesteś młoda, całe życie przed Tobą.
                                  Jeszcze będziesz bardzo szczęśliwa.
                                  Całuski.
                              • lulkak Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 15:56
                                Trzymaj się! Tego spokoju Ci życzę... To klucz do wyjścia na prostą. Będzie ból, był smutek i żal...ale będzie też spokój który będzie Cię upewniał w słuszności Twojej decyzji. Wszystko wyjdzie na prostą. Potrzeba Ci czasu, dobroci dla siebie, troski o samą siebie. Dbaj o siebie, swoje emocje a będziesz jeszcze szczęśliwa. Bez tego całego bałaganu, brudu i smutku. Trzymam kciuki!
                                • aramea Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 20:23
                                  Ja też Cię ściskam mocno, a jak dół złapie (czasem łapie), to wchodź tu, podtrzymamy Cię.
                                  Ja wyszłam z podobnej sytuacji i wiem, mam pewność, że będzie dobrze...
                                  Sprawiasz wrażenie osoby bardzo wartościowej i fajnej, gdzieś tam chodzi po świecie człowiek, którego spotkasz i dla którego będziesz jedyna.
                                  Patrz na to, co facet robi, niekoniecznie na to, co gada.
                                  • marina2 Re: Dziękuję wam:) 12.01.15, 22:21
                                    Sprawiasz wrażenie osoby bardzo wartościowej i fajnej, gdzieś tam chodzi po świecie człowiek, którego spotkasz i dla którego będziesz jedyna.
                                    Patrz na to, co facet robi, niekoniecznie na to, co gada.
                                    ...bo miłość jest działaniem
                                    • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 12:59
                                      Jestem tutaj znowu, bo spotkaliśmy się celem rozmowy i on chce ze mną być. Tak przynajmniej twierdzi.
                                      Nie, nie rzucam się w to wszystko. Nie o to chodzi. Piszę tu, bo mnie niesamowicie zabolało to, w jaki sposób on chce ze mną być.
                                      On mnie kocha, on będzie czekał. On z nią mieszka, bo bidulka nie pracuje, a on nie ma pieniędzy na dwa mieszkania, i jak do mnie jechał, to płakała, a jak wrócił, to czekała z ciastem. On kupil z nią na spółkę samochód i ona teraz pomaga mu w firmie. On ma ją w telefonie zapisaną najczulszym zdrobnieniem, a mnie pełnym imieniem, którego nawet nie używam, nikt tak do mnie nie mówi (to z lenistwa, powiedział, miałem tyle tych numerów). On chce, żeby po porodzie zamieszkała sama z dzieckiem, jak dla niego może zniknąć, byle tylko zostało mu dziecko. Jak zapytałam, co takiego miałby dla mnie zrobić, żeby mnie zdobyć na nowo, to nie usłyszałam żadnych konkretów. Ale on mnie kocha i chce. Najlepiej bez żadnego wysiłku. No ku..., to jest śmiech na sali. To są jakieś jaja. Jestem tak wściekła, że aż mnie nosi. I chce mi się wymiotować.
                                      • ola_dom Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:04
                                        Ja p...ę, co za CH....!

                                        Dziewczyno - to całe szczęście, żeście się rozstali, bo on jakiś popieprzony na głowę jest....
                                        W sumie to biedaczek, ale niechaj to już będzie zmartwienie tej najczulej w telefonie zapisanej. NIE TWOJE.

                                        I powtórzę - im prędzej zdecydujesz się na całkowite zerwanie kontaktu, tym szybciej odetchniesz. Wiem, jak trudne to jest. Ale da się zrobić, czego Ci najszczerzej życzę.
                                        • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:19
                                          On twierdzi, że nic ich nie łaczy poza dzieckiem, że powroty do tego domu to piekło, że mu tak ciężko, że on chce do mnie, że robi wszystko, żeby wyprostować relację z nią i ograniczyć do minimum, że nigdy więcej nie chce mnie zdradzić, że próbuje ułożyć DLA NAS życie, że wszystko. Że ona o tym wszystkim wie i że wszystko by oddała, żeby być mną. No faktycznie, super, ku..., bo ja jestem na takiej uprzywilejowanej pozycji - zdradzona, oszukiwana miesiącami idiotka, która na urodziny dostanie prezent w postaci dziecka ze zdrady. Każda by tak chciała, no nie?
                                          • ola_dom Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:32
                                            Dupek.
                                            Mały, lichy, żałosny dupek.
                                            Moja znajoma mawia o takich "kwaśny ch...ek".
                                            Naprawdę - jeszcze nie teraz - bo wiadomo, ale możesz się cieszyć, że Cię od niego uwolniono.
                                            No co za dupek - jeszcze Ci się żali, jak to mu teraz źle, jak wraca do "tamtego domu", no naprawdę...

                                            NIE MUSISZ nic wobec niego. Nie masz żadnych zobowiązań. To niby pospolita regułka, ale warto ją sobie w takich chwilach uświadomić.
                                          • morekac Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:08

                                          • jesienna.nuta Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:23
                                            " No faktycznie, super, ku..., bo ja jestem na takiej uprzywilejowanej pozycji - zdradzona, oszukiwana miesiącami idiotka, która na urodziny dostanie prezent w postaci dziecka ze zdrady. Każda by tak chciała, no nie?"

                                            Nie. To ja już bym wolała pierścionek z brylantem, choć nie cierpię brylantów.
                                            Wolałbym kota, ale dwa już mam, to się Moje Ukochanie miga przed dalszymi znajdami.

                                            A tak poważnie.
                                            Facet jest PODŁY i CYNICZNY.
                                            Jego obchodzi tylko to, co ON CHCE i jak mu z tym jest wygodnie. On ma kompletnie w odwłoku to, co myślisz i że cierpisz.
                                            Popapraniec.
                                          • wiewiorka-wiewiorka Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 16:27

                                            ngale napisał(a):
                                            > On twierdzi, że nic ich nie łaczy poza dzieckiem, że powroty do tego domu to pi
                                            > ekło, że mu tak ciężko, że on chce do mnie, że robi wszystko, żeby wyprostować
                                            > relację z nią i ograniczyć do minimum, że nigdy więcej nie chce mnie zdradzić,
                                            > że próbuje ułożyć DLA NAS życie, że wszystko. Że ona o tym wszystkim wie i że w
                                            > szystko by oddała, żeby być mną.

                                            Ngale, ja uważam, że on mówi co innego Tobie, a co innego jej - robi, co mu wygodnie.
                                            Sledziłam Twój wątek z uwagą, bardzo Ci współczuję.
                                            Czułam, że nie ugniesz się przed spotkaniem, i nie myliłam się - ale to raczej był błąd wg mnie.
                                            Ja byłam w sytuacji z jednej strony całkiem innej, z drugiej w jakiś sposób podobnej (jeśli masz ochotę, zerknij:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,898,151015817,151015817,Cos_nad_czym_nawet_boje_sie_zastanawiac.html
                                            Odetnij się od niego, on cię wykończy - a teraz to pewnie jeszcze nic w świetle późniejszych ew. akcji matki jego dziecka.
                                            Trzymam kciuki!
                                            • bergamotka77 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 17:17
                                              wspolczuje. Kawal sukinkota, mam nadzieje ze mnie nie zbanuja za to slowo. Nie wchodz w to! Jak on smie ci proponowac wspolne zycie, po tym jak:

                                              1. Zamieszkal z nia a z toba po kilkuletnim zwiazku nie mieszkal jak wspominalas
                                              2. Zapewnil je wygoodne zycie jakby byla jego kobieta. Czy on musi ja utrzymywac? Do czasu porodu, testow i alimentow nikt mu nie moze nakazac placenia jej. Ma rodzicow, zrobila sobie dziecko z zajetym facetem, to niech pomoga wychowac je glupiej coruni
                                              3. Z autem to juz przeginka. Jeszcze sluzbe i nianie niech jej oplaci bo sie dziewczyna zmeczy dzieckiem
                                              4. Po porodzie bedzie tylko gorzej, uwierz mi. jak zobaczy swoje dziecko, ich wiez sie tylko wzmocni i wzajemne zobowiazania.
                                              5. Jestem przekonana ze ja posuwa gdy tak razem mieszkaja.
                                              6. Olej go ngale, to juz przegiecie, on sie zneca nad toba opowiadajac ci to wszytsko... Jeszcew firmie pomaga zeby miec swoje pieniadze? Wychodzi na to ze niezle sie ustawila laska ta niby wpadka.

                                              Strasznie Ci wspolczuje, kawal mendy i bigamisty. jak mu sie znudzi placz niemowlaka, wprowadzi sie do ciebie. Niezle wami manipuluje, zaloz mu podsluch, dowiezs sie co mowi tamtej gdy wraca do domu. A to zdrobnienie czule w komorce mnie najbardziej uderzylo... Nie daj sie mu wkrecic w to bagno. A to jak sadze dopiero poczatek :(
                                            • ngale Re: Dziękuję wam:) 20.01.15, 10:40
                                              Wiewiórko, śledziłam twój temat na bieżąco, w miarę jego rozwoju miałam nadzieję, że jednak wszystko to się odkręci i facet przejrzy na oczy. Przykro mi, że taki kretyn z niego. Cieszę się, że wyszłaś z tego z taką klasą, mam nadzieję, że też mi się jakoś uda.
                                              • aramea Re: Dziękuję wam:) 20.01.15, 11:25
                                                Wszystko Ci się uda, dziewczyno.
                                                Ja przez paskudną zdradę faceta wyjechałam na jakiś czas do koleżanki.
                                                Ona zaciągnęła mnie na uniwersytet, do swojego profesora (chyba mnie miała dość, bo tylko płakałam, jadłam, spałam przez cały tydzień). Okazało się, że to specjalista w dziedzinie, w której chciałam się doktoryzować. Tak więc kilka miesięcy później, po załatwieniu wszelkich formalności wylądowałam w tamtym mieście i... już w tydzień później (przy prozaicznym naprawianiu telefonu w akademiku) poznałam swojego przyszłego męża:D A w ogóle zamierzałam jedynie skupić się na pracy i nie zajmować żadnymi związkami, bo strasznie bolało to, że mój ukochany okazał się tym, kim się okazał. Bardzo pomógł mi dystans, więc sądzę, że dobrze robisz, przenosząc się.
                                                To było 19 lat temu.
                                                Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze i głęboko wierzę, że to Cię spotka. Dogadzaj sobie teraz i opiekuj się sobą.
                                      • edw-ina Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:16
                                        To tak naprawdę powinnaś podziękować tamtej pani, że zdjęła ci ciężar z ramion, bo gdyby nie jej upór, to być może dowiedziałabyś się kim jest twój wybranek, kiedy sama byłabyś już matką gromadki. A tak pożegnaj pana siarczystym kopniakiem i zajmij się swoim życiem.
                                        • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:22
                                          Chyba tak powinnam zrobić. Oczywiście, bo jestem zakochaną kretynką, niestety, wiem to - byłam zaślepiona tym spotkaniem, jego długo oczekiwaną obecnością, gapilam się w niego jak w obrazek i niewiele do mnie docierało z tego, co mi faktycznie przekazał. A potem wróciłam do domu, ochłonęłam i tak mnie to trzepnęło, że jestem bliska eksplozji.
                                          • triss_merigold6 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:24
                                            Idź się wypłakać, dziewczyno. Płacz, wygadaj się, wykrzycz przyjaciółce, jeszcze płacz, upij się i porzygaj.
                                            Pomoże Ci.
                                            • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:33
                                              Już się upiłam, wczoraj, dzięki. Pewnie powtórzę dzisiaj wieczorem, mam słabą głowę, niewiele mi trzeba. Płakać nie mogę, co gorsza, jakoś mnie zablokowało. To jakaś farsa jest. Ja nie wiem, jak on sobie to wyobraża. Że wyjdzie z tego wspólnego, uwitego za moimi plecami gniazdka i uwije ze mną drugie, tak bez niczego? No na litość boską, myślałam, że skoro go tak zżerają wyrzuty sumienia, to chociaż jest w stanie sobie wyobrazić, jak ja się z tym wszystkim czuję, ale widać nawet tyle to za dużo. Jak tak, ku..., można. Jak mógł w ogóle myśleć, że dla mnie to taki bezbolesny proces.
                                              • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:37
                                                A, a rzeczona bidulka oczywiście mnie nienawidzi. W życiu nic jej nie zrobiłam. "Bo kocham ciebie, a nie ją", powiedział. Przyznam, boję się dziewczyny, wydaje się niezrównoważona i nie wiem co odstawi i bardzo wątpię, żeby mnie był w stanie obronić, bo przecież jego zdaniem to ja ostatecznie jestem zwycięska, bo mam jego miłość.Oh wow.
                                          • edw-ina Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:38
                                            Mimo całego swojego bólu jesteś rozsądna i słuchasz głosu rozsądku. Może pomyśl tak: tak naprawdę przeżywając ból rozstania najbardziej płaczemy za swoimi niespełnionymi marzeniami, wyobrażeniami. Jeśli zrozumiesz, że te marzenia nadal mogą istnieć, a co więcej - mogą się spełnić, tylko pod ich wzór musisz podstawić inną zmienną (czyli innego mężczyznę), będzie łatwiej, bo nie musisz po nich płakać. Wciąż masz szansę na fajne życie, dobry związek, rodzinę, własne dzieci. Tylko nie z tym mężczyzną. I choć to cholernie boli - bo czujesz się wykorzystana, okłamana, zmanipulowana itp., to twoje marzenia wciąż istnieją. Tylko zrealizujesz je z kimś innym, na innych zasadach. Naprawdę takie rzeczy lepiej jest wiedzieć wcześniej, niż później.
                                            Jak napisała Triss - wykrzycz się, wypłacz, pozwól sobie na żal i złość, a później pomyśl, że to nie ty będziesz musiała użerać się z kłamcą i manipulatorem.
                                            • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:46
                                              Czuję się strasznie stara. Nie wiem, może to przejściowe, ale mam poczucie, że już nic mnie nie czeka. Boję się, że za chwilę będę za stara na dziecko, a nie pozwolę sobie na nie, dopóki nie będę w stanie zaufać - a jak po takim czymś zaufać komukolwiek? Naprawdę, boję się, że on mnie nieodwracalnie zniszczył, że to, co mi zrobił, zostanie we mnie już na zawsze i choćbym go zupelnie wymazała z życia i próbowala sobie ułożyć życie z kimś innym, to nie zaufam na tyle, żeby sobie pozwolić na jakieś wzajemne zobowiązania. I że mi to całe zycie i te marzenia o fajnej rodzinie przeciekną pomiędzy palcami.
                                              Tyle dobrego, że niedługo zmieniam pracę, będę miała więcej czasu dla siebie, może uda mi się chociaż z domu wychodzić. Rany.
                                              • edw-ina Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:30
                                                Spokojnie, to minie. Zrzucisz z siebie 80-kilo chłopa i odmłodniejesz ;) Kiedy rodziłam, a młódką już też nie byłam, to poza jedną 24-latką na sali były same panie powyżej 35 lat, dwie nawet powyżej 40. Da radę, naprawdę. A plus jest taki, że masz więcej cierpliwości do dziecka niż w młodszym wieku (minus taki, że mniej siły, ale przy dobrym wsparciu uda się wszystko).
                                                Rozumiem, że obawiasz się przyszłych relacji z facetami, ale ponownie weź to na logikę: czy jeśli w jednym sklepie źle wydano ci resztę, to już w żadnym nie będziesz kupowała? Albo jeśli złamałaś nogę na nartach, to już nie będziesz jeździć?
                                                Jak ochłoniesz i będziesz miała wątpliwości co do swojego stanu, to spotkaj się kilka razy z terapeutą, to pomoże rozjaśnić mroki. A na razie niczego nie zakładaj. Jeszcze dużo może się zdarzyć.
                                          • jesienna.nuta Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:26
                                            Jak chciało Ci się wymiotować po wyznaniach pana, to trzeba było się nie krępować i zwymiotować na niego. Tamta pani by wyprała sobie pana, czyż nie?
                                      • kachaa17 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:50
                                        Jezu, to wszystko prawda? Zamieszkał z nią a chce być z tobą, kupił na spółkę samochód? Przecież on z nią prowadzi normalne życie! Jezu, jak tak można. Aż brak mi słów, żeby opisać to co on robi.Szok!!! Ja jestem w szoku a co mówić o Tobie? Trzymaj się jakoś.
                                        • ola_dom Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 13:54
                                          kachaa17 napisała:

                                          > Jezu, to wszystko prawda? Zamieszkał z nią a chce być z tobą, kupił na spółkę samochód?
                                          > Przecież on z nią prowadzi normalne życie! Jezu, jak tak można. Aż brak mi słów, żeby opisać
                                          > to co on robi.Szok!!!

                                          Paradoksalnie to tym lepiej dla ngale. Jak już ochłonie, odetchnie i nabierze jakiegoś dystansu do sprawy, to założę się, że ciarki ją przejdą na myśl, że mogła móc spędzić życie z takim pajacem...:).
                                          • kachaa17 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:00
                                            Może dla ngale to i lepiej ale chłopu chyba rozum odebrało.
                                            • zuzi.1 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 17:00
                                              Gorzej...on tego rozumu w glowie najwyrazniej nigdy nie mial. A to, co teraz opowiada, swiadczy o tym, ze jest rownie mocno niezrownowazony jak i jego przymusowa narzeczona...
                                        • ngale Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:01
                                          No prawda, prawda. On to widzi zupełnie inaczej. Samochód na spółkę, bo "póki co razem mieszkamy, potem się sprzeda i rozliczy", mieszkanie bo "póki co nie stać mnie żeby utrzymać ją osobno", ale załatwia sryliony spraw, żeby ją było na to samodzielne życie stać. A najlepsze, że oni chyba faktycznie ze sobą nie żyją, w sensie, no, jak para, tylko jak lokatorzy, ale całe zycie mają wspólne, a mnie kocha, tak kocha i chciałby to życie z nią jak najszybciej zakończyć i ograniczyć kontakty do spraw dziecka. To jest jakiś kosmos, mózg mi przy tym nie wyrabia.
                                          I ja nie rozumiem, jak on może myśleć, że ja jestem w stanie bezboleśnie czekać te tygodnie, miesiące, aż ona urodzi i on się jej pozbędzie, jak przeżyję te och wspólne obiadki, śniadania, wypady po zakupy dla dziecka, wszystko. Bo on mnie kocha i to powinno mi wystarczyć jako obietnica wspólnego szczęścia, no na litość boską, ja nie mam pięciu lat.
                                          • mozambique Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:26
                                            szkoda ze tego nie nagrałąs
                                            mogalbys wysłąs w prezencie teja babce - zaloze sie ze facet mialby w tym domku i tym autku jesień średniowiecza
                                          • paulina7171 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 14:42
                                            Ngale, jeżeli czegokolwiek miałabym Ci życzyć, to przede wszystkim szacunku do samej siebie i odporności na bullshit.

                                            Być może za parę miesięcy - a może lat - wpadniesz tu i napiszesz, że spotkałaś mężczyznę, dla którego jesteś miłością życia a nie odskocznią od marudnej partnerki/żony, wyjącego po nocach niemowlaka, prania pieluch, braku czasu na wszystko, kłopotów w pracy i alimentów na dziecko.
                                          • kachaa17 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 15:18
                                            No ale ta kobieta ma chyba jakąś rodzinę. Mogłaby zamieszkać z tą rodziną. Dlaczego twój facet wpakował się z nią do jednego mieszkania? Przecież wcześniej gdzieś mieszkała. To on zdecydował się na takie rozwiązanie. Wcale nie musiał. Niby nie chce a się wplątuje jak najbardziej się da. Jeszcze niech z nią kredyt na mieszkanie weźmie, póki co. A później się zobaczy. Potem się rozliczy.. Wolne żarty.
                                            • anula36 Re: Dziękuję wam:) 19.01.15, 16:03
                                              Autorka juz o tym pisala wyzej, ta kobieta mieszkala wczesniej ze swoimi rodzicami, facet ja sciagnal blizej siebie, zorganizowal prace i mieszkanie.
                                              A teraz zachowuje sie jak rasowy bigamista.
                                          • ada1214 Re: Dziękuję wam:) 25.01.15, 09:55
                                            No doslownie harem sobie chcialby zalozyc.
                                            Nieczesto sie slyszy az tak chore sytuacje. Mozliwe, oby nie, ale mozliwe ze to jakis psychofag, a w takim wypadku Twoje klopoty moglyby byc grubszego kalibru niz tylko zal za utracona miloscia. Jest taki blog Moje Dwie Glowy, tam dziewczyna pisze o psychofagach, o ich sztuczkach i jak sie uwolnic. Moze zajrzyj tak na wszelki wypadek, bo ten facet na normalnego nie wyglada.
    • premeda Re: Partner będzie miał dziecko 14.01.15, 14:12
      U mnie w rodzinie była taka sytuacja. Dziewczyna została z chłopakiem, wzięli ślub mają własne dziecko i świadomość, że na własne życzenie wdepnęli w kanał. Patrzeć na siebie nie mogą jedno o drugim mówi same złe rzeczy. Tylko tych dwojga małych dzieci szkoda :(
      • verdana Re: Partner będzie miał dziecko 19.01.15, 16:13
        Uroczy facet, zaiste.
        1. Mieszka teraz z dziewczyną, której zrobił dziecko, bo gdzież ma bidulek mieszkać? Znalazł sobie darmową kwaterę z wiktem i opierunkiem. Nawet, jak sie dokłada, to obsługę pełną ma.
        2. Kupuje na spółkę samochód - bardzo interesujące , czy odjedzie tym samochodem do Ciebie (jak planuje), albo w kierunku zachodzącego słońca, jak tylko urodzi sie dziecię. Będzie miał samochód za pół ceny.
        3. Już teraz szykuje sobie odwrót, na czas, gdy dziecko sie urodzi i zamiast obsługiwać pana i władcę, on będzie musiał zająć sie dzieckiem.
        To skończony sq.. syn. Nie tylko oszukuje Ciebie, ale dziewczynę w ciąży najwyraźniej też. Masz szczęście, ze się go pozbyłaś, strach pomyśleć, co by było, gdyby tego dziecka nie zrobił.
        • morekac Re: Partner będzie miał dziecko 19.01.15, 17:58
          Zastanawiam się, czy dla tamtej Ngale nie była tą drugą.
          Co do reszty jego narzekań- właściwie ma to, na co zasłużył. I to na własne życzenie.
          • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 00:56
            Chyba byłam. Przyznał się, że nie może się od niej ostatecznie uwolnić, jednocześnie twierdząc, co śmieszne, że mnie kocha, że nie umie beze mnie żyć i chce być ze mną. Cóż, od niej widać też nie może. W takim razie ja sobie odpuszczam ostatecznie, mam tego dość, podzielność uczuć przelała czarę, przez dwa lata wierzyłam, że facet był tylko mój i myliłam się potężnie, żałuję jak cholera, zmarnowałam te dwa lata na niego. Jutro zmieniam numer telefonu, bo blokowanie nic nie da, podświadomie bym się modliła, żeby zadzwonił z innego numeru, a tak będę miała spokój. Muszę jeszcze poblokować maile.
            • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 00:58
              *bez niej widać też nie może, przepraszam, wieczorne wino. Maila niestety zmienić nie mogę, mam nadzieję, że nie będzie pisał z dziesięciu nowych adresów.
            • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 08:51
              Nie umie bez Ciebie żyć? Będzie się musiał nauczyć. I raczej przeżyje, bądź spokojna.
              Dupek do kwadratu.
              Jednak nie myśl, że zmarnowałaś te dwa lata. To widać po coś było - może po to, żebyś nauczyła się odróżniać ziarno od plew.
              Facet uważa, że może Ci wcisnąć kit. Nie ma o czym gadać, uciąć wszystko. Zobaczysz, że będzie Ci lżej.
              Lęki, o których piszesz są naturalne, ale nieuzasadnione, nie pozwól, żeby to, co Ci zrobił wpłynęło negatywnie na Twoje dalsze życie. Nie zamykaj się na ludzi.
              Tego właściwego możesz poznać jutro na przystanku, za miesiąc u koleżanki czy na milion innych sposobów, a i na założenie rodziny masz jeszcze czas. Tym się na razie nie martw.
              Ale już dziś musisz iść do przodu, inaczej to podświadome czekanie będzie Cię blokować.
              Ten gość jest skompromitowany. Zostaw go pani z domowym ciastem.

              ściskam mocno i DASZ radę!
            • kinkygirl Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 08:53
              Ngale, dobrze, że tylko dwa lata.
              Ten człowiek ma duże problemy ze sobą.
              Ciebie zapewne najpierw potrzebował, żeby nie być na 100 procent z tamta, potem tamtej potrzebował przez te dwa lata jako odskoczni, żeby nie być na 100% z tobą, (i jeszcze glupa rżnął, ze nie widzi ze ona sie w nim kocha, taki mało spostrzegawczy biedaczek), potem ciebie używał jako powodu żeby z tamta nie być mimo tej ciąży, a teraz sprawa sie rypła to znowu za tobą łazi, ale założę sie ze głownie dlatego żeby nie było, że jest z tamta. Jak sie od ciebie odczepi to zaraz nowy obiekt sobie znajdzie (może nawet już coś ma na oku), żeby przypadkiem nie być w poważnym związku.
              I jeszcze na tyle ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości, ze nie widzi zupełnie co robi i do tego zasuwa ci te głodne kawałki. I bardzo dobrze, bo widzisz z czym masz do czynienia. Powodzenia, trzymam kciuki.
              Tylko dziecka szkoda.
              • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 10:17
                Też uważam, że facet jest zaburzony, być może ma problemy z bliskością, które pewnie gdzieś wyłąziły przez te 2 lata bycia z Tobą, tylko Ty, szaleńczo zakochana, tego nie widziałaś. Po opadnięciu wszystkich emocji, dobrych i złych, będziesz mogła zupełnie na trzeżwo spojrzeć na Pana, na Jego zachowania, na drobne sygnaliki, które zapewne się pojawiały i sama dojdziesz do wniosku, że to jednak nie był Twój Książe na białym koniu, tylko facet z problemami, które być może nieźle tuszował. Być może specjalnie, żeby nie być na 100% z żadną kobietą i mieć potem alibi dla siebie i świata, że on przecież tak się starał, a te niedobre kobiety itp. itd. Swoją drogą ciekawe, jakie miał stosunki z matką?
                • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 10:49
                  Poprawne, wydaje mi się. Kocha matkę. Nie chcę włazić w analizy jego rodziny. Przyspieszyłam zmianę pracy, co wiąże się najprawdopodobniej z przeprowadzką, i dobrze, bardzo mi się przyda świeże powietrze.
                  • mynia_pynia Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 12:38
                    Uciekaj jak najdalej.
                    Po takim wyczynie przecież nie przygarniesz misia, nawet jeśli wszystko się wyprostuje.
                    • ewa9717 Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 16:17
                      Wyjątkowa menda, a w dodatku ma cię za przygłupa.
                      • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 17:33
                        H...k wkreca cie na maksa - zastanawiam się czy przez dwa lata nie było sygnałów, ze jest zdolny do takich akcji? Jakoś nie wierzę, że był takim idealnym partnerem. Dobrzy ludzie nie są zdolni do takiego świństwa, czyli podwójnego życia. Wyjedź najlepiej do innego miasta albo za granicę by go nie oglądac na ulicy jak pcha wózek i szczebioce nad maluchem. Gdyby chciał z tobą być, odciął by się od laski i tylko pomagał jej materialnie robiąc np. przelew raz w miesiącu, odwiedzając dziecko po porodzie itd. Mieszkanie razem, wspólne zobowiązania i praca świadczą, ze on z nia powoli acz nieubłaganie zakłada rodzinę. A ona ma go w saku.
                        • nena20 Re: Partner będzie miał dziecko 20.01.15, 20:24
                          naiwna jesteś, zdradzał regularnie nie wiem nad czym tu się zastanawiać? Jeśli oszukiwał na poczatku związku co może zrobić za 10 czy 20 lat. Zwyczajnie wpadkę zaliczył ale pewnie jeszcze często będzie miał romans na boku. Faktycznie bardzo Ciebie kocha.... Mieszkanie z inną właściwie to tylko podkreśla...
                          W sierpniu idź na pielgrzymkę dziękczynną do Częstochowy, podziękuj, ze nie musisz mordować się z takim człowiekiem.
                        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 21.01.15, 21:42
                          Ja jestem za granicą,w tym sęk. To wcale nie polepsza sprawy. Jestem dziko samotna i na obecnym etapie bliska obłędu, z rozwalonymi planami, marzeniami, wszystkim. Wożę się po tym obcym kraju jak głupia, z nadzieją, że zmiana miejsca chociaż trochę pomoże. Najgorsze - tak, będę smęcić, wybaczcie, ale mam taki dół, że wyć się chce - jest to, że ja kompletnie nie wiem, co ze sobą zrobić, nikogo tu nie znam, nie mam życia, to miało być tymczasowe, a okazuje się, że nie mam po co wracać. Utknęłam w całkowicie martwym punkcie.
                          • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 22.01.15, 10:11
                            ngale napisał(a):

                            > Najgorsze - tak, będę smęcić, wybaczcie, ale mam taki dół, że wyć się chce - jest to, że ja
                            > kompletnie nie wiem, co ze sobą zrobić, nikogo tu nie znam, nie mam życia, to miało być
                            > tymczasowe, a okazuje się, że nie mam po co wracać. Utknęłam w całkowicie martwym punkcie.

                            Ngale - wydaje mi się, że za dużo od siebie wymagasz...
                            Dopiero co zawalił Ci się dotychczasowy świat, a Ty chciałabyś JUŻ być cała pozbierana, zwarta i gotowa do nowych działań? Odpuść sobie jeszcze trochę - to zrozumiałe i normalne, że czujesz się w potrzasku - w martwym punkcie. Dziwne, gdybyś czuła się inaczej w tej sytuacji.
                            Pisałaś, że będziesz zmieniać pracę - to z pewnością zajmie Ci sporo uwagi i myśli - a o to w tym najtrudniejszym momencie właśnie chodzi. Żeby go przetrwać, żeby zająć czas, myśli i głowę czym innym. A potem jest już coraz łatwiej.
                            I rada z doświadczenia (nie tylko mojego) - nie myśl o tym, co z Tobą będzie za miesiąc, za pół roku - bo oszalejesz, a i tak nie masz pojęcia, co NAPRAWDĘ wtedy będzie się działo. Myśl tylko o dzisiejszym dniu, o najbliższych godzinach. Jak alkoholik, który zaczyna terapię AA :).
                            Żona Roya Orbisona opowiadała kiedyś w WO o tym, jak najpierw jej mąż, a potem ona - po jego nagłej śmierci - poradzili sobie z codziennością, która była nie do zniesienia:
                            to był taki okres, w którym wszystko w jego życiu się waliło. Dwa lata wcześniej stracił żonę w wypadku, a dwa miesiące po naszym spotkaniu jego synowie tragicznie zginęli w pożarze. Był tym całkowicie zdruzgotany, ale dał mi wtedy bardzo cenną lekcję, jak przeżyć takie sytuacje. Trzeba przez nie przejść, stawiając jedną nogę za drugą. Skupiając się tylko na jednym - że najpierw lewa, potem prawa. Należy trzymać się swojej rutyny dnia codziennego.
                          • bergamotka77 Re: Partner będzie miał dziecko 27.01.15, 22:40
                            ngale
                            Czy wy jestescie wszyscy teraz za granica i wszystko dzialo sie wlasnie tam czy tylko ty tymczasowo mieszkasz/pracujesz poza Polska? Jesli tam mialas byc czsaowo a mozesz przedluzyc pobyt a on jest tu, to ja bym nie wracala tylko tam sie leczyla w mysl zasady: "Czego oczy nie widza...". Dlugo tam jestes? Moze on pod twoja nieobecnosc zrobil to dziecko? To troche zmienialoby postac rzeczy...
            • ola_dom Re: Partner będzie miał dziecko 21.01.15, 09:01
              ngale napisał(a):

              > Jutro zmieniam numer telefonu, bo blokowanie nic nie da, podświadomie bym się modliła, żeby
              > zadzwonił z innego numeru, a tak będę miała spokój. Muszę jeszcze poblokować maile.

              Gratulacje! Jesteś bardzo dzielna; sama wiem, jak trudny jest to krok.
              Trzymaj się i powodzenia w nowym życiu :)
    • wiewiorka-wiewiorka Re: Partner będzie miał dziecko 25.01.15, 11:55
      ngale napisał(a):
      > Wiewiórko, śledziłam twój temat na bieżąco, w miarę jego rozwoju miałam nadziej
      > ę, że jednak wszystko to się odkręci i facet przejrzy na oczy. Przykro mi, że t
      > aki kretyn z niego. Cieszę się, że wyszłaś z tego z taką klasą, mam nadzieję, ż
      > e też mi się jakoś uda.

      Ngale, jestem mile zaskoczona, że mnie "znasz" :)
      Ngale, życzę Ci tego, żebyś naprawdę miała siłę pozmieniać numery telefonów, mail itp. i potrafiła się odciąć. Przede wszystkim dlatego, że wtedy łatwiej jest przeboleć stratę, o czym wszyscy Ci tu piszą.
      Nie rozmawiaj z nim, nie dawaj sobie okazji do poznawania szczegółów z jego obecnego życia! A przede wszystkim - nie spotykaj się z nim więcej!
      Będzie to miało dodatkowy plus: wyeliminujesz w ten sposób sytuacje, których później, gdy się już pozbierasz będziesz bardzo żałować. Chodzi mi o Twoją reakcję, którą opisujesz tu (wklejam):
      byłam zaślepiona tym spotkaniem, jego długo oczekiwaną obecnością, gapilam się w niego jak w obrazek i niewiele do mnie docierało z tego, co mi faktycznie przekazał

      Wiesz, gdy sobie popłaczesz w samotności czy przy mamie albo przyjaciółce, to co innego, a tutaj: będzie po czasie dodatkowo boleć Cię, że facet patrzył na Ciebie w takim stanie, że zawsze będzie to pamiętał i może komuś (tej obecnej?) opowiadał, i że będzie dawało mu to jakiegoś rodzaju satysfakcję. Zrób wszystko, żeby nie było już takich sytuacji!

      Co do mnie i mojego wyjścia z klasą - dla mnie owszem, jakąś wartość, nawet teraz, ma to, że odeszłam w momencie, gdy facet przekroczył pewne granice. Ale mimo że na pewno moje przejścia były inne niż Twoje, nie jest mi łatwo nawet po tym dłuższym czasie.
      Mam wrażenie, że moja żałoba wcale nie odpowiada wszystkim tym wzorcowym etapom, bo u mnie wszystko jest pomieszane. Konkretnie: niby miałam siłę pójść z byłym swego czasu na kawę, i to już stosunkowo dawno, a teraz chwilami chwyta mnie taki straszny smutek i żal, że lepiej nie mówić… Najbardziej ostatnio zirytowała mnie moja własna reakcja na pewną wiadomość (która oczywiście dotarła do mnie okrężną drogą): była mojego eks partnera wykonała pewne kroki, żeby zacząć z nim być, co zostało przez niego odrzucone. Oczywiście to ostatnie dało mi taką satysfakcję, że aż się tego sama przed sobą wstydzę, i przede wszystkim jestem na siebie zła, bo przecież wiem: gdybym była naprawdę „wyleczona”, to byłoby mi to kompletnie obojętne :(
      Ngale, dużo jeszcze przed Tobą, ale wierzę, że dasz radę!
      I jeszcze coś (może wbrew innym radom tutaj): nie pij alkoholu, to głupie rozwiązanie! Lepiej sprzątaj / biegaj / zapisz się na jakiś taniec, wypłakuj przyjaciółce.
      Trzymaj się! :) I daj znać, jak się masz obecnie!
      • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 25.01.15, 16:19
        Wiewiórko, Wasze sytuacje są moim zdaniem nieporównywalne. Inna skala. Twoja sytuacja była moim zdaniem do uratowania, jej- nie.

        [Co już konkretnie do Ciebie -"wyleczenie" trwa. Zrywanie więzi to długi proces, jeśli ta więź była silna. Wygasanie więzi nie zawsze idzie paralelnie do faktów (decyzja, rozstanie...). Możesz podjąć decyzję o rozstaniu, uskutecznić je, a i tak nadal tęsknić czy nawet kochać, odczuwać ból i reagować na sytuacje z nowymi partnerami eks partnera. Nie zapomnę bólu, którego doświadczyłam (już po rozwodzie -rozwód z mojej decyzji - i w nowym małżeństwie), gdy zobaczyłam mojego eks z nową partnerką. Zabolało. Minęło z czasem oczywiście, ale - zabolało. Podobnie powoli wygasała tęsknota i chyba- nawet: miłość. To wszystko trwa, bo więzi i uczucia nie zrywa się ot tak- na pstryk. Mnie się więc zdaje, że to co przeżywasz, to nie jest nic dziwnego, zwłaszcza że to chyba był fajny gość, ten Twój eks- poza tym ekscesem. Czas, tylko- czas.]
        • wiewiorka-wiewiorka Re: Partner będzie miał dziecko 27.01.15, 21:54
          vilez napisała:
          > Wiewiórko, Wasze sytuacje są moim zdaniem nieporównywalne. Inna skala. Twoja sy
          > tuacja była moim zdaniem do uratowania, jej- nie.

          Vilez, ja nie porównywałam tak dosłownie jej sytuacji do mojej.
          Tak, czasem odczuwam ból, najgorsze jest, że ostatnio przemknęło mi przez głowę, żeby może zadzwonić... Po chwili zaczęłam się wstydzić samej siebie (i nawet teraz, gdy o tym myślę, czuję jakieś zażenowanie). A jak już mam dół, to wygrzebuję w necie wątki takie jak ten, autentycznie pomagają mi :)
          wizaz.pl/forum/showthread.php?t=453034
          • pade Re: Partner będzie miał dziecko 27.01.15, 22:03
            Moim zdaniem, mogłabyś zadzwonić:)
            Skąd ten wstyd?
            • algavre.live Re: Partner będzie miał dziecko 28.01.15, 13:22
              A po co ma dzwonić? Wstyd pewnie stąd, że głupio jej, sama inicjuje kontakt, gdy wcześniej tego nie chciała, czyli niekonsekwencja. To, że Pan nie przyjął zalotów byłej, nie znaczy, że ckni mu się do Wiewiórki. Może inną ma na oku? Jakby naprawdę chciał, to by już dawno starał się na wszelkie sposoby odzyskać Wiewiórkę. Jeśli facet CHCE, to z nieśmiałka lew potrafi wyjść:)
          • adorra0 Re: Partner będzie miał dziecko 27.01.15, 22:44
            Wiewiórko, czy mężczyzna z wiadomego wątku próbował Cię odzyskać? Mam na myśli bardzo konkretne działania, nie takie "chciałbym, ale boję się"?
          • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 28.01.15, 09:08
            Przejrzałam- ten wizażowy wątek to przepis na to, jak spieprzyć sobie życie i jak nie podchodzić do problemów w związku.

            Ja z frakcji "rozmowowej"- gdybym miała potrzebę rozmowy, to bym porozmawiała.
            • wiewiorka-wiewiorka Re: Partner będzie miał dziecko 31.01.15, 14:02
              Adorra, tak, próbował, było to po zaraz po świętach.
              Vilez, ja tu akurat nie zgadzam się z Tobą, ta dziewczyna przede wszystkim nie chciała być z kłamcą i oszustem, poza tym wcale nie spieprzyła sobie życia. Wkleiłam ten wątek ze względu na Ngale właśnie.
              Pade, skąd wstyd, to idealnie wytłumaczyła Algrave.
              Algrave, on kontaktuje się ze mną stale, raz na 3-4 tygodnie mniej więcej, ma to formę telefonu za zas. "Co słychać". Moje ostatnie sentymenty mają pewnie źródło we wszystkim po trochu, tylko… ja wątpię, czy potrafiłabym z nim być.
              • vilez Re: Partner będzie miał dziecko 03.02.15, 11:12
                Tak, wiem, że się nie zgadzamy zasadniczo w spojrzeniu na sprawę. Trudno ;)
                Moim zdaniem nie chodzi o to, czy "być z kłamcą", ale o utwierdzanie się wzajemne w odrzuceniu totalnym- bez wysłuchaniu czy zrozumienia, i napędzanie w tym. To jest krzywda uczyniona im samym, bo to jest rozwiązanie siłowe- i na faktach i na psychice. Źle.
                No, ale to moja perspektywa, nie trzeba jej podzielać.

                Tobie jednak nadal radzę solidną - otwartą- rozmowę z eks partnerem. Inaczej będziesz się męczyć jeszcze długo, i będzie Cię dręczyć niepewność co do własnej decyzji - moim zdaniem podjętej nie na solidnych fundamentach.
                Nie chcę Cię ranić czy popychać w cierpienie, ale po prostu tak to widzę.
    • marzannasz Re: Partner będzie miał dziecko 26.01.15, 11:10
      wspolczuje autorce postu i zycze przede wszystkim sily i rozwagi, i jak tylko sie da wyjscia z tega z twarza.
      Za to inna rzecz mnie zastanawia - jak to jest ze nasza plec w walce o samca ( wolnego czy zajetego), jest w stanie tak daleko sie posunac - rujnujac innym zycie ( jesli on ma rodzine, dzieci, zone czy partnerke), lapiac go na ciaze, rujnujac sobie zycie ( takie niemoralne zachowanie zawsze zostawia stugmaty) i rujnujac zycie temu jeszcze nienarodzonemu dziecku ( ktorego poczecie stalo doporowadzilo do tragedii innych osob - innych dzieci - bo stracily ojca, rozbicia rodzine itd.) i bedzie zyc z brzemieniem bekarta do konca zycia , skad w nas ( kobietach) tyle egoizmu i brak empatii.
      • ewa9717 Re: Partner będzie miał dziecko 26.01.15, 11:24
        A jak to jest, ze ta druga płeć, mając fajną partnerkę i wymarzony ponoć związek leci na pierwszą lepszą d*upencję? Biedna owieczka niewinna...
        • ngale Re: Partner będzie miał dziecko 26.01.15, 15:34
          Marzanna, gdyby on nie chciał, to ta dziewczyna nic by nie zdziałała. To przede wszystkim on ma wobec mnie zobowiązania, nie ja. Ona nie ma żadnych, realnie patrząc. Ok, jasne, fajnie jeśli są jakieś zasady, jeśli nie włazimy sobie wzajemnie w życia, ale nie jest tak, że ona wredna suka, a on bezwolny przedmiot przerzucany między kobietami.
          • aramea Re: Partner będzie miał dziecko 26.01.15, 15:47
            Widocznie ta wytrwała adoracja mile łechtała jego ego... mam takie przykłady w otoczeniu.

            Dziewczyno, patrz w przyszłość, trzymam za Ciebie kciuki. I myślę, że Ty jednak wygrałaś na tym. Nie chciałabym spędzić życia z facetem, który wzdycha za inną.
            Gdybym była facetem, nie chciałabym związku z wpadki, bez dobrych podstaw.
            Spędzić tak całe życie (bo potem się to czasem siłą przyzwyczajenia toczy).
            Całe życie to cholernie długo...
            Zdrowiej:-)
    • misterni A ja nie wiem 29.01.15, 01:28
      A co jeśli laska go wkręciła, a on faktycznie niczego nie pamięta? A jeśli w ogóle seksu nie było?
      Jeśli do tej pory było między wami super, dlaczego nie dać facetowi szansy? Niech zrobi testy na ojcostwo, niech przynajmniej TO będzie wiadomo. A jeśli nie on jest ojcem? Owszem, to nie wyklucza zdrady, tylko komu bardziej ufasz, jemu, czy jej?
      To, że trzymał sprawę w tajemnicy. też nie musi o nim świadczyć źle. Pewnie, że lepiej, gdyby od razu Ci wszystko powiedział, no ale nie zrobił tego najprawdopodobniej dlatego, że faktycznie się bał, że Cię straci. Głupio? No głupio, ale moim zdaniem do wybaczenia.
      Żeby było jasne - nie usprawiedliwiam go, próbuję Ci tylko przybliżyć inną perspektywę, bo nie zawsze wszystko jest tak oczywiste, jak się nam wydaje. To, czy będziesz miała siły i chęci na przyjrzenie się tej perspektywie, to już inna sprawa. Ja w każdym razie, gdyby związek wcześniej wyglądał tak pozytywnie jak go opisujesz, chyba bym spróbowała się dowiedzieć jak najwięcej, z testami włącznie.
      • enith Re: A ja nie wiem 29.01.15, 02:22
        Przed wypowiedzeniem się wypadałoby przeczytać wątek. Zwłaszcza tą część o regularnym romansie z "koleżanką", załatwieniem jej pracy, mieszkania, kupnie samochodu i wprowadzeniu się do niej.

        > Żeby było jasne - nie usprawiedliwiam go, próbuję Ci tylko przybliżyć inną pers
        > pektywę, bo nie zawsze wszystko jest tak oczywiste, jak się nam wydaje.

        Tu jest oczywiste. Partner ngale od dłuższego czasu ją zdradzał, zaliczył wpadkę i uwił sobie gniazdko z "koleżanką". Historia okazała się tak klasycznie banalna, że aż zęby bolą.
        • misterni Re: A ja nie wiem 29.01.15, 21:29
          enith napisała:

          Przed wypowiedzeniem się wypadałoby przeczytać wątek.

          A to jest jakiś obowiązek czytania tasiemca przed "wypowiedzeniem" ;)
          Odpowiedziałam na post startowy, regulamin tego nie zabrania.
          • ola_dom Re: A ja nie wiem 29.01.15, 22:07
            misterni napisała:

            > A to jest jakiś obowiązek czytania tasiemca przed "wypowiedzeniem" ;)

            Ależ skąd....!

            > Odpowiedziałam na post startowy, regulamin tego nie zabrania.

            No nie. Tylko bez czytania można trafić z odpowiedzią kulą w płot. Zwłaszcza w tak rozwojowej sytuacji jak ta, gdzie ngale uaktualniała informacje już kilka razy od założenia wątku.
            • ngale Re: A ja nie wiem 02.02.15, 20:14
              Ok, chyba powinnam cofnąć wszystko co o niej powiedziałam, bo to wszystko była jego jedna wielka ściema. Kiedy zaszła z nim w ciążę, nie wiedziała nawet, że ze sobą jesteśmy. Opowiadał jej, że jestem "dziewczyną, która się w nim zakochała i którą darzy jakimś gasnącym sentymentem". W rzeczywistości miał dwa związki naraz. Ona zaszła w ciążę ze swoim facetem, nie z uparcie podrywanym znajomym, wszystko było na legalu, owszem, wpadka, ale nie miała pojęcia, że realnie jestem w jego życiu. Wypierał się mnie. Co więcej, rzucił ją w tej ciąży, bo wylazły jakieś tam fakty z jej przeszłości, które mu nie pasowały, mimo że wcale nie jest lepszy. Dziewczyny, najchętniej bym się zapadła pod ziemię z upokorzenia. Czuję się, jakbym prześniła te dwa lata, jakby to były jakieś cudowne wizje umysłu w śpiączce i jakbym nagle obudziła się w szpitalnym łóżku z milionem kabli wokół, niezdolna ruszyć ręką.
              • ngale Re: A ja nie wiem 02.02.15, 20:22
                No, i on sam teraz nie wie czemu z nią był, kochał mnie, nie umiał się z nią rozstać, zbliżali się do siebie i oddalali, a ja się zastanawiałam, dlaczego nasz związek czasem trąci taką sinusoidą, że zdarzają się ochłodzenia - ale zrzucałam to na karb jego stresów, nerwów, problemów w pracy. A on się wtedy z nią spotykał, po czym wycofywał, znowu zbliżał do mnie i tak to trwało. Nikt mi niczego nie powiedział.
                • agcerz Re: A ja nie wiem 02.02.15, 20:39
                  Jedno słowo się ciśnie, takie na s.
                • zuzi.1 Re: A ja nie wiem 02.02.15, 20:48
                  No to juz wiesz wszystko, masz do czynienia z totalnym palantem manipulantem. A teraz po prostu wyrzuc go raz na zawsze z zycia i nie rozpamietuj. Bylo, minelo. Pewnie nie Ciebie pierwsza oszukal i na bank w przyszlosci oszuka inne kobiety. Opanowal sztuke manipulacji do perfekcji i zostalas po prostu wkrecona. Bywa. Masz tendencje do idealizacji partnera, troche za duzo naiwnosci, potraktuj ta znajomosc jako nauczke na przyszlosc. Jest mnostwo takich facetow, po prostu uwazaj i nie daj sie ponownie wkrecic. I poczytaj o metodach manipulacji, wtedy moze szybciej wylapiesz znaki ostrzegawcze. Glowa do gory dziewczyno, ciesz sie, ze to nie Ty jestes z nim w ciazy.
                • ola_dom Re: A ja nie wiem 02.02.15, 21:02
                  .... nie wierzę.....
                  normalnie nie jestem w stanie uwierzyć w coś podobnego...

                  (żeby nie było - nie mam na myśli, że piszesz bajki...;)).
                  • ngale Re: A ja nie wiem 02.02.15, 21:07
                    Ja też nie wierzę. Dla mnie to jest niepojęte. Powiedział jej całą prawdę o mnie dopiero jakieś pół roku temu, wtedy, jak ją rzucił.
                    • szpil1 Re: A ja nie wiem 02.02.15, 21:56
                      To on z nią teraz jest czy nie?
                      • ngale Re: A ja nie wiem 02.02.15, 22:15
                        Nie. Mieszka, utrzymuje, ale nie jest. Ona planuje samodzielne życie po porodzie.
                        • ewa9717 Nie, nie nie! 02.02.15, 22:17

                          Nie czuj się upokorzona! Taki palant swoim postępowaniem może upokorzyć tylko siebie!
                        • 3-mamuska Re: A ja nie wiem 02.02.15, 23:45
                          ngale napisał(a):

                          > Nie. Mieszka, utrzymuje, ale nie jest. Ona planuje samodzielne życie po porodzi
                          > e.
                          Dlalej mu wierzysz?


                          Współczuje naprawde , ale wierze ze powoli dojdziesz do siebie.
                          Trzymam mocno kciuki i nie daj mu sie wiecej wkręcić wjego wieka milosc do ciebie.
                          Pozdrawiam.
              • enith Re: A ja nie wiem 03.02.15, 02:34
                > Dziewczyny, najchętniej bym się zapadła pod ziemię z upokorzenia.

                Nie, nie, nie, nie, nie!! Zabraniam ci tak myśleć. Nie ty masz się zapadać pod ziemię, tylko ten skoorwiel, który przez dwa lata prowadził podwójne życie. Trafiłaś na mistrza kłamstw i manipulacji, człowieka, który z sukcesem oszukiwał dwie zakochane w nim kobiety. Nie wstydź się tego, ani nie czuj upokorzona. Ty miałaś jak najczystsze intencje, byłaś zakochana, snułaś plany. I zostałaś perfidnie wykorzystana. Obie zostałyście! To nie jest powód do wstydu, naprawdę nie jest. Trzymaj się, dbaj o siebie, daj sobie czas na uporanie się z faktami. I ciesz się, że masz to za sobą i możesz odciąć się od tego całkowicie. Tamta dziewczyna nie może. Dziecko na zawsze będzie łączyć ją z tą męską szmatą. Tobie się naprawdę upiekło. I tego się trzymaj.
                • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 02:55
                  Ja go kocham, w tym problem. To znaczy nie jego. Dzisiaj z nim rozmawiałam, po drugiej stronie linii był kompletnie obcy człowiek, jakiś okrutny, wyrafinowany, potworny obcy człowiek, ktry mi zuełnie bez powodu zrobił krzywdę, mówił jego głosem, ale to nie był on, to był jakiś dupek, którego nie znam. Kocham, niestety, to złudzenie, tę iluzję tworzoną przez dwa lata. I to jest chyba jeszcze gorsze, bo facet, którego kocham, nie istnieje i nie ma szans na nic.

                  > Dziecko na zawsze będzie łączyć ją z tą męską szmatą. Tobie się naprawdę upiekło.

                  Wiem, nie masz pojęcia, jak się cieszę, że jednak nie mamy dziecka. Chyba bym zwariowała. Szkoda mi tej dziewczyny, nie wiem, jak ona ułoży sobi życie widując go bez przerwy. Ale jednocześnie mam wrażenie, że coś we mnie umarło - wiem, młoda jestem, powiecie, że mi przejdzie, ale po prostu mam wrażenie, że po czymś takim jakiś etap w moim życiu nieodwołalnie się skończył. Nie wyobrażam sobie, żeby się z kimś wiązać. Nie wiem, czy ktokolwiek w ten sam sposób odpowie na moje potrzeby, co ta iluzja. Kłamstwa są zawsze piękniejsze od prawdy.
                  • enith Re: A ja nie wiem 03.02.15, 05:30
                    Ngale, każde rozstanie, ale zwłaszcza w takich, jak u ciebie okolicznościach, przynosi takie właśnie uczucia: żalu za wyobrażeniem, marzeniami, planami, a nie konkretną osobą. Bo ta konkretna osoba okazała się kimś kompletnie innym, obcym, niż nam się zdawało. Przeżyj więc te żałobę po nim, po swoich planach i marzeniach, po wyobrażeniu. Przejdź wszystkie etapy tej żałoby. Naprawdę, daj sobie czas. Przecież dwa lata żyłaś w związku z tym człowiekiem. Uczucia nie przejdą ci z dnia na dzień, to proces, przez który musisz przejść, wszyscy musimy, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji. A co do twojego poczucia, że coś w tobie umarło, że nigdy więcej się nie zakochasz... To banał, co napiszę, ale czas naprawdę leczy rany. Za jakiś czas złapiesz się na tym, że były w ogóle już nie pojawia się w twoich myślach czy snach. Złapiesz się na tym, że zauważasz zainteresowanie twoją osobą mężczyzn. Złapiesz się na tym, że radośnie, swobodnie i bez obaw odpowiadasz na to zainteresowanie. I stwierdzisz, że ten związek z byłym to po prostu jeszcze jedno doświadczenie, które cię ukształtowało. I po prostu pewnego dnia znowu będziesz szczęśliwa.
                    • sorvina Re: A ja nie wiem 03.02.15, 08:47
                      Po takich przejściach najlepiej leczy nie czas a terapia. Bo sam czas może spowodować oklapnięcie w lękach przed kolejnym związkiem i w poczuciu skrzywdzenia.

                      Bardzo współczuję Ci tych przykrych doświadczeń.

                      Przeszłam przez coś podobnego - jeśli chodzi o ilość kłamstw i manipulacji. Na szczęście bez dziecka w tle, choć z naprawdę podłymi zagraniami. Gdy zobaczyłam mojego wspaniałego, wrażliwego, może "nieco" aspołecznego ukochanego, który zachowuje się jak psychopata, bez najmniejszych wyrzutów sumienia, wręcz stwierdzający - ale o co chodzi, przecież każda z nas dostała "prawdę" przygotowaną specjalnie dla niej... on tak się starał, a my podłe jeszcze mu komplikujemy sprawę doprowadzając do jakiś konfrontacji i żądając wyjaśnień. Tak właściwie to on ma coś ciekawszego do robienia, kolega go zaprosił na piwo, więc sobie idzie... Dobre kilka tygodni czułam jak by mi ktoś przyłożył, otępiała, zupełnie nie rozumiejąc co się dzieje. I też miałam różne myśli. Najgorsze, że tęskniłam za tym jaki potrafił być wobec mnie. Za tym ideałem, którego chciałam w nim widzieć.

                      Najlepsze co mogłam zrobić, to podjąć decyzję, że nie pozwolę by to co drań zrobił, zniszczyło mi życie i zmieniło mnie w tak cyniczną osobę, jaką jest on. Zaczęłam szukać pomocy, pracować intensywnie różnymi metodami. Zrozumiałam, że nie chodzi o niego, że on jakiś taki wspaniały, ale o moje niezaspokojone potrzeby, o nieuzdrowioną relację z ojcem, odtwarzanie pewnych schematów odrzucenia z dzieciństwa. On się tylko napatoczył, bo pasował do schematu, DLATEGO był dla mnie atrakcyjny, nie z powodu inteligencji czy pięknych oczu - to były moje racjonalizacje.
                      1,5 roku po burzliwym rozstaniu poznałam obecnego partnera. 9 lat jesteśmy razem i kiedyś nie sądziłam, że mogę mieć tak dobry związek. W pewnym sensie jestem wdzięczna exowi, że odwalił taką szopkę, bo dzięki temu na pewno nie mogliśmy być razem (a słyszałam, że z tą drugą, z którą ostatecznie został, mieli toksyczne piekło), a ja porządnie poukładałam sobie temat relacji w głowie i sercu.

                      Także teraz możesz mieć różne myśli i warto dać sobie do nich prawo, ale spokojnie sobie tłumaczyć, że to minie. Warto jednak z pomocą terapeuty rozpracować schemat: dlaczego nie zapalała się lampka wcześniej, a sama w końcu przyznałam, że gdybym chciała wiedzieć, to bym wiedziała wcześniej. Ale byłam tak przyzwyczajona do bycia lekceważoną i szczęśliwa każdych ochłapem, który dostawałam, że nic nie kwestionowałam. Dlaczego ON, a nie normalny, kochający nas facet. Jak wygląda nasze poczucie własnej wartości? Na co myślimy, że zasługujemy? Itp. itd.

                      3maj się!
                      • algavre.live Re: A ja nie wiem 03.02.15, 09:38

                        Poczytaj sobie ten blog,jest naprawdę niezły - sporemu gronu dziewczyn i kobiet pomógł

                        www.uciekamydoprzodu.blog.pl

                        Trzymaj się i uciekaj, ale ...do przodu właśnie...
                        • paris-texas-warsaw Re: A ja nie wiem 03.02.15, 10:56
                          Mam nadzieję, że nie znając sytuacji (choć szczegóły nie są ważne, wystarczyła chyba pierwsza informacja, że facet oczekuje dziecka),nie dzwoniłaś do kobiety w ciąży denerwować ją swoim dochodzeniem...
                          Twoje określenie, że ktoś zaszedł w ciąże "na legalu" jest wg mnie okropne i chyba świadczy, że myslisz, że jesteś w centrum czyichs decyzji o sprawach, na które nie masz żadnego wpływu.
                          Fajnie, że jednak się chyba w koncu ocknęłaś.
                          Ps. Pomysły np. Sorviny z konfrontacją - żenada.
                          • sorvina Re: A ja nie wiem 03.02.15, 11:42
                            paris-texas-warsaw napisała:

                            > Ps. Pomysły np. Sorviny z konfrontacją - żenada.

                            Pisałam o konfrontacji nie jako o pomyśle dla autorki wątku, bo w jej przypadku to niczemu dobremu by nie służyło (zwłaszcza przy ciąży tamtej kobiety), tylko opisie moich przejść. Ja byłam w nieco innej sytuacji - dla mnie i tej drugiej to była jedyna możliwość by dowiedzieć się co się w ogóle dzieje, która jest tą pierwszą, drugą, byłą czy niedoszłą, porównać fakty odnośnie np. wyjazdów "z pracy" itp. W 4 oczy każda z nas dostawała specjalnie spreparowany zestaw kłamstw, facet szedł w zaparte. Nie byłam wtedy na takim etapie by po samym fakcie dowiedzenia się, że ukochany kręci, pożegnać się z nim w życiu i sercu. Konfrontacja była terapią szokową, bardzo nieprzyjemną, ale dzięki temu sprawa była jasna - poznałam (ogólną) skalę kłamst, a facet pokazał swoją prawdziwą twarz. Inaczej pewnie bujałabym się jeszcze wiele miesięcy starając się "rozumieć", widząc nadzieję tam gdzie jej nie ma. No i "tamta" sama chciała się spotkać, więc to była wspólna decyzja, tylko on miał niespodziankę.
                            Także może dla Ciebie to żenada, dla mnie to było brutalne, ale skuteczne rozwiązanie. Nie żałuję.

                            Całej prawdy i tak się nigdy nie dowiedziałam, co mnie bardzo męczyło przez długi czas. W końcu przekierowałam uwagę z "dlaczego on to zrobił" na siebie - dlaczego się dałam i co zrobić by nauczyć się bardziej szanować samą siebie. I nie czuć wstydu z powodu zachowania drugiej osoby, nawet jeśli ostatecznie postanowił wytrzeć sobie mną twarz. Zaakceptowałam najgorszą wersję i nauczyłam się z nią żyć. Szczegóły są tak naprawdę nieistotne. Czasem łatwo utknąć w pogoni za nimi, a tak naprawdę to tylko ucieczka przed konfrontacją z ogólną przykrą prawdą.
                          • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:31
                            > Twoje określenie, że ktoś zaszedł w ciąże "na legalu" jest wg mnie okropne i chyba świadczy, że myslisz, że jesteś w centrum czyichs decyzji o sprawach, na które nie masz żadnego wpływu.

                            Że co proszę? Znaczy tyle, że byli w związku. "Legalnym", jeśli o to ci chodzi. to nie było łapanie na brzuch, to nie było knucie za moimi plecami, tylko wpadka z własnym facetem, a ja w tej relacji stanowiłam intruza z zewnątrz - nie ona. Co takiego nagannego w tym określeniu?
                            I tak, zważ, że ja również wówczas z nim byłam, więc byłam jak najbardziej przekonana, że byłam w centrum czyichś decyzji.
                            • paris-texas-warsaw Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:04
                              A jeśli dziewczyna coś knuła za Twoimi plecami, to co???
                              Może facet Ci opowiada nawet wszystko, żebyś się zwyczajnie odczepiła i nie robiła mu wstydu przed dziewczyną. Inaczej raczej by mu wisiało, czy zadzwonisz do dziewczyny, jeśli znią nie jest.
                              Miałaś podobno zmienić telefon? Nie wiem, czy ja dobrze czytałam między wierszami, ale czy Ty jeszcze z nim uprawiałaś po tych wszystkich rewelacjach seks, żeby sprawdzić, czy może "po pijaku?" Jak by nie było, to ja na Twoim miejscu z miesiąc temu prosiłbym znajomych, żeby mnie przywiązali do kaloryfera, jeśli sama bym się nie umiała wyzwolić z takich kontaktowań.
                              Czy jeśli przez poł roku nie zauważyłaś, gdzie mieszka Twoja miłość i jakim samochodem jeździ, to w ogóle można mówić o jakiejś miłości? Szczerze mówiąc Twoje rozumowanie od poczatku tego wątku jest poza moim zasięgiem, ale myślę, że może jesteś baaaardzo młoda i bez bliskich za granicą i stąd to zaślepienie.
                              • ola_dom Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:13
                                Rany, paris....?????
                                Nie wiem, czy dobrze czytam między wierszami, ale mam wrażenie, że strasznie osobiście podchodzisz do sprawy...
                                A jeśli ngale w istocie jest "młoda i zaślepiona"? To co z tego? Lepiej jakby była "stara malutka"? Czy może raczej "dzidzia piernik"? Co by było lepiej?
                                Dlaczego jej tak dowalasz? To, że pewnie popełniła jakieś błędy w związku i teraz wciąż popełnia, to jeszcze chyba nie powód... Jest w cholernie trudnej sytuacji, trudno w takim momencie rozsądnie i racjonalnie myśleć - a ngale i tak jest moim zdaniem bardzo dzielna.
                                • paris-texas-warsaw Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:52
                                  Nie wiem, cały wątek mnie zniesmaczył, najeżdżanie na dziewczynę w ciążę, wyzywanie faceta etc. Podejrzewam, że facet nie miał jak się wyzwolić z tego związku i stąd całe to zmyślanie. Chyba wystarczajacym powodem zerwania było nieudzielenia pomocy podczas choroby, a tu potem pytanie "czym ma teraz ją zdobyć"... Nie widzę zadnej dzielności, tylko jakieś chore przywiązanie. A czemu tak osobiście??? Może sama jestem w ciąży "na NIElegalu";)
                                  • ola_dom Re: A ja nie wiem 03.02.15, 15:00
                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                    > Nie wiem, cały wątek mnie zniesmaczył,

                                    może dlatego, że "między wierszami" dostrzegałaś w nim rzeczy, o których nie było w ogóle mowy...?
                                    :)
                                  • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 18:08
                                    > Podejrzewam, że facet nie miał jak się wyzwolić z tego związku i stąd całe to zmyślanie.
                                    Niestety, pudło. Co więcej, on to chce teraz naprawiać. To, że nie ma do czego wracać, to inna historia.
                                    > A czemu tak osobiście??? Może sama jestem w ciąży "na NIElegalu";)
                                    No cóż, zatem nie ucz mnie dojrzałości, eot.
                              • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:17
                                > Ty jeszcze z nim uprawiałaś po tych wszystkich rewelacjach seks
                                a skąd to wzięłaś?
                                > przez poł roku nie zauważyłaś, gdzie mieszka Twoja miłość
                                nie, natomiast nie będąc na miejscu nie zauważyłam. że ktoś z nim mieszka (bo to ona zamieszkała u niego,a nie odwrotnie. Moja miłość niestety nie sięgała wzrokiem do wnętrza jego mieszkania, kiedy ja byłam daleko.
                                > jakim samochodem jeździ
                                nie. jak wyżej.
                                Źle czytasz między wierszami.

                                > A jeśli dziewczyna coś knuła za Twoimi plecami, to co???
                                To nic. Natomiast dużo większym draństwem wydaje mi się oszukiwanie nas obu.
                                • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:20
                                  > żeby sprawdzić, czy może "po pijaku?"

                                  A to już nie wiem skąd wytrzasnęłaś. Nie, nie uprawiałam z nim seksu, zeby sprawdzić, czy jest w stanie go uprawiać pod wpływem. "Konsultowałam" nie znaczy "upiłam go i wlazłam mu do łóżka". Znajdujesz tu zupełnie inne rzeczy, niż próbuję przekazać.
                              • pade Re: A ja nie wiem 03.02.15, 16:28
                                Przepraszam ale...odbiło Ci?
                                • paris-texas-warsaw Re: A ja nie wiem 03.02.15, 21:04
                                  Skoro przepraszasz, to proszę;) Ale czemu w sposób dyskredytujący mój stan psychiczny pytasz, że to mi odbiło? Coś to sugeruje w mojej wypowiedzi?
                              • 3-mamuska Re: A ja nie wiem 03.02.15, 19:33
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > A jeśli dziewczyna coś knuła za Twoimi plecami, to co???
                                > Może facet Ci opowiada nawet wszystko, żebyś się zwyczajnie odczepiła i nie rob
                                > iła mu wstydu przed dziewczyną. Inaczej raczej by mu wisiało, czy zadzwonisz do
                                > dziewczyny, jeśli znią nie jest.
                                > Miałaś podobno zmienić telefon? Nie wiem, czy ja dobrze czytałam między wiersza
                                > mi, ale czy Ty jeszcze z nim uprawiałaś po tych wszystkich rewelacjach seks, że
                                > by sprawdzić, czy może "po pijaku?" Jak by nie było, to ja na Twoim miejscu z m
                                > iesiąc temu prosiłbym znajomych, żeby mnie przywiązali do kaloryfera, jeśli sam
                                > a bym się nie umiała wyzwolić z takich kontaktowań.
                                > Czy jeśli przez poł roku nie zauważyłaś, gdzie mieszka Twoja miłość i jakim sam
                                > ochodem jeździ, to w ogóle można mówić o jakiejś miłości? Szczerze mówiąc Twoje
                                > rozumowanie od poczatku tego wątku jest poza moim zasięgiem, ale myślę, że moż
                                > e jesteś baaaardzo młoda i bez bliskich za granicą i stąd to zaślepienie.

                                Ja odniosła takie samo wrażenie, od początku to ona była ta zła, a facet był biedny zmuszony do sexsu.
                                Tyle ze żadnego faceta do seksu zmusić nie mozna , nie zrobi tego będąc nieprzytomny bo mu nie stanie i dziecka z tego nie bedzie.

                                Współczuje bardzo bo ciezko bedzie sie otrząsnąć, najlepiej isc na dobra terapie, bo będziecie to ciągło do końca zycia i przekładali sie na następne związku.

                                Przeżyj żałobę po swoich planach marzeniach i tym ukochanym człowieku którego w nim widzialas.
                                Życzę ci naprawde szczęścia , a właściwie to "masz wiecej szczęścia niz rozumu"
                                Dzieci niej jej ciąży dowiedziałaś sie kim on jest.
                                Straciłaś tylko 2 lata ze swojego zycia nie 10-15 czy 20, i z tego na początek powinnas sie cieszyć.

                                Reszta przyjdzie powoli daj sobie czas:)
                  • wiewiorka-wiewiorka Re: A ja nie wiem 03.02.15, 11:37
                    ngale napisał(a):

                    Kiedy zaszła z nim w ciążę, nie wiedziała nawet, że z
                    > e sobą jesteśmy. Opowiadał jej, że jestem "dziewczyną, która się w nim zakochał
                    > a i którą darzy jakimś gasnącym sentymentem". W rzeczywistości miał dwa związki
                    > naraz. Ona zaszła w ciążę ze swoim facetem, nie z uparcie podrywanym znajomym,

                    Ngale, skąd Ty to wszystko wiesz, tj. kto Ci o tym powiedział, on czy ona? Jeśli on, to wiedz, że może są jeszcze jakieś kolejne pokłady prawdy, którą będziesz odkrywać po kawałku.
                    Jeśli natomiast powiedziała Ci to ta dziewczyna… Nie wiem, w jakich okolicznościach to nastąpiło, w każdym razie też pamiętaj o powyższym, bo ona raczej również nie jest z Tobą szczera i niekoniecznie przyznaje się przed Tobą do rozmiarów tego, na ile i w jakim momencie wiedziała, że facet ma inną. Wiesz, zawsze lepiej dla niej brzmi, że była pewna, że jest tą jedyną.

                    Piszę to, żebyś tak nie katowała się tym wstydem, po prostu może miałaś dużo mniejsze szanse niż ona na domyślenie się, że ktoś cię oszukuje.
                    Całokształtu to nie zmienia: Nglae, przestań wreszcie się z nim kontaktować, dlaczego wciąż to robisz?!
                    Trzymam kciuki za Ciebie
                    • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:33
                      Od niego, ale jakoś czuję, że to prawda, bo zagroziłam, że się z nią skontaktuję i porozmawiam, więc się wysypał ze szczegółami, niekiedy bolesnymi jak cholera. Ona wie o wszystkim jakoś od pół roku. Nie mam większej ochoty zadręczać dziewczyny w ciąży, ale chyba chciałabym kiedyś się z nią spotkać i pogadać, w przyszłości (i po porodzie), ale pewnie nie zrealizuję. Niech sobie żyje spokojnie.
                      • vilez Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:50
                        Fakty są bezwzględne i nie do zmiany. Jak jestem z frakcji rozmowowej, to tutaj rozmowa niczemu już nie pomoże. To, co wiesz, jest wystarczające.
                        Zrozumum, że teraz już walczysz tylko sama z sobą. I tak to traktuj. Teraz masz już tylko problem przepracowania rozstania i tego, że zostałaś oszukana. Jakie były szczegóły- czy we czwartek czy w piątek, i kto co na danym etapie wiedział. Tobie jest już niepotrzebne.
                        Nie rozumiesz, że szukasz czegoś, co go usprawiedliwi? Przestań. Musisz.
                        Zacznij pracować nad sobą. Zacznij odbywać żałobę po związku.
                        • marina2 Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:55
                          podpisuję się pod vilez
                          od siebie: nie dzwoń ,nie pisz,nie kontaktuj się
                          zachowaj klasę
                          było minęło
                          przepłacz,przewyj,ale do nie go ani mru mru .do niej też
                          zmieniłaś tel?
                          to ,ze jesteś poza Pl może być atutem
                          • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:03
                            Wiem, po prostu jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Chyba chcialam wiedzieć jak najwięcej, żeby się ostatecznie odciąć. Chodziło mi po głowie (tak, wiem) wybaczenie, nie mogłam się pozbyćtej myśli, bo jednak zawsze sobie zakładałam że w przypadku zdrady dałabym jedną szansę, bo uczucia, bo wszystko, a tymczasem okazało się, że tu nawet nie byłoby do czego wracać, bo nic nie było. I w pewnym momencie poskładałam wszystkie fakty i trzasnęła mnie świadomość, że MUSIAŁO być coś więcej, i zapytałam, a on już chyba nie miał jak się wykręcić.
                            Najbardziej mnie chyba boli i odrzuca, że zbliżyli się do siebie akurat wtedy, jak ja miałam dość poważny zabieg i było łażenie do lekarza, w końcu szpital i cholernie złe samopoczucie, a jego prawie nigdy nie było, bo biegał do niej. Jak o tym myślę, to autentycznie robi mi się niedobrze.
                        • zuzi.1 Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:33
                          Daj sobie spokoj z przezywaniem zaloby, po kims tak DENNYM nie zmarnowalabym na przezywanie zaloby nawet dnia. Lepiiej dopusc do siebie zlosc na niego i olej go kompletnie, taki ktos nie zasluguje na to, abys przezywala po nim zalobe. Lepiej rzuc sie w wir pracy i wlasnych przyjemnosci, spotkan ze znajomymi lub tworzenia grona znajomych. Jesli czujesz, ze poprawi Ci sie, gdy mu za swoja krzywde czyms odplacisz, to to zrob, krotko jednorazowo i konkretnie, tak, zeby mu w piety poszlo.
                          • ngale Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:40
                            Na razie jedyne, co mam, to wir pracy;) Znajomi dopiero za miesiąc, jak tę pracę zmienię (i miejsce zamieszkania). Już nie mogę się doczekać. Finansowo będzie trochę gorzej, ale nieznacznie, a komfort ogromny.
                      • pogodoodporna Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:56
                        ngale napisał(a):

                        > Od niego, ale jakoś czuję, że to prawda, bo zagroziłam, że się z nią skontaktuj
                        > ę i porozmawiam, więc się wysypał ze szczegółami, niekiedy bolesnymi jak choler
                        > a.

                        Wedlug mnie, to ten skurczybyk powinien zamknac juz gebe na klodke, niepotrzebnie tylko Cie rani :-(

                        > Nie mam większej ochoty zadręczać dzi
                        > ewczyny w ciąży, ale chyba chciałabym kiedyś się z nią spotkać i pogadać, w prz
                        > yszłości (i po porodzie), ale pewnie nie zrealizuję. Niech sobie żyje spokojnie

                        Madra z Ciebie kobieta. Sciskam Cie mocno.
                        • sorvina Re: A ja nie wiem 03.02.15, 13:59
                          Dobrze Ci dziewczyny radzą. Wiesz już dość by nie mieć złudzeń. Dalszy kontakt będzie tylko niepotrzebnie bolał. Czas zadbać o siebie. Pozdrawiam ciepło.
                      • bergamotka77 Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:04
                        no i widzisz ngale okazalo sie, jak podejrzewalysmy ze sprawa ma drugie dno i wyszlo, ze to ty jestes ta druga. Co za dupek! Wszystko okazalo sie byc odwrotnie, niz sadzilas, wg tamtej pewnie ty chcialas rozbic ich zwiazek. Od poczatku bylo jasne, ze cos w tej historii nie gra. Poza tym pisalas, ze nie mieszkaliscie razem, wiec on mogl sobie prowadzic podwojne rzeczy bez zbytniego wysilku. Olej go nieladnie mowiac i ciesz sie, ze jestes wolna i zycie przed toba. Daj sobie czas na przezycie zaloby po tym wyidealizowanym zwiazku i nie przekreslaj innych, fajnych i normalnych facetow. Powodzenia!
                        • bergamotka77 Re: A ja nie wiem 03.02.15, 14:08
                          podwojne zycie oczywiscie. Tez tak to widze ze drazysz bo nastawilas sie na wybaczenie. Przejrzyj na oczy nie byl nawet wtedy gdy go potrzebowalas...
                          • ngale Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:22
                            Wiem, dziewczyny, naprawdę wiem, że nie był mnie wart. Ogólnie udało mi się chyba zracjonalizować/wyciszyć większość emocji. Po moich uczuciach do niego nie zostało nic, poza taką głupią miłością do kogoś, kto nigdy nie istniał, ale nic poza tym nie ma, a wcześniej było tego całe mnóstwo. Zniknął szacunek, podziw, zaufanie, zniknęła sympatia. Zniknęło poczucie bezpieczeństwa i czułość. Nie mam wspomnień, bo wszystko to takie puste wydmuszki. Nie mam za czym tęsknić, bo wszystko było nieprawdziwe i wracając myślami do przeszłości czuję niesmak. Praktycznie nie mamy przeszłości. Przecież wszystko to było udawane. Nawet żal przysechł.
                            Jedyne, co mnie męczy i co nie chce odpuścić, to cholerna wściekłość. Czasami tak bardzo chciałąbym, żeby poczuł to co ja, że aż mi się chce beczeć. Tyle, że nie jestem zdolna do takich akcji, nie ma szans, żebym się odegrała, w dodatku jestem monogamiczna do bólu, więc nie urządza mnie spotykanie się ze stadami facetów tylko po to, żeby go zapiekło. Wiem, że to lepsza opcja, angażowanie się w zemstę zabierze mi tylko resztki energii, poza tym w życiu się na nikim nie zemścilam i nie chcę tego zmieniać, ale cały czas jestem potwornie wściekła i mam poczucie strasznej niesprawiedliwości, i nie wiem, co z tym zrobić. Nie mogę znaleźć ujścia dla tego gniewu.
                            • mozambique Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:30
                              porysuj mu samochód
                              albo przebij opony , wszystkei 4
                              albo chociaz zrób numer z surowym jajkiem

                              gwarantuję ze walnie go to bardziej niz wszystkei twoje awantury czy szlochy
                              • ngale Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:39
                                > albo chociaz zrób numer z surowym jajkiem
                                rozwiń :D
                                • ngale Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:41
                                  I ja wiem, że nic go pewnie nie walnie, a już na pewno nie tak jak mnie, i nie chcę mu niszczyć auta ani niczego (uprzedzam, bo jak nie zaprzeczę, to znowu ktoś z moich postów wyczyta że już to zrobiłam i to kilka razy). Ja w ogóle nie chcę się mścić, ja chcę wyciszyć tę wściekłość i nie umiem.
                                  • ola_dom Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:57
                                    ngale napisał(a):

                                    > Ja w ogóle nie chcę się mścić, ja chcę wyciszyć tę wściekłość i nie umiem.

                                    I bardzo słusznie, bo takie-byle-co nie jest warte Twojej energii, którą musiałabyś włożyć w mszczenie się. Zresztą - najlepszą zemstą, jeśli już uważamy, że zemsta ma jakikolwiek sens, jest zlekceważenie.

                                    Na taką wściekłość najlepszy jest czas i/albo aktywność fizyczna - jak zaproponowała ada1214. Albo w ogóle aktywność, bo często wystarczy zająć głowę i czas czym innym.
                                    Ale jednocześnie warto pamiętać, że ta wściekłość jest zupełnie naturalnym stanem, właściwie niedobrze, jakby jej nie było. Co nie znaczy, że warto się z nią męczyć w nieskończoność.
                                  • pade Re: A ja nie wiem 05.02.15, 13:02
                                    I nawet nie powinnaś. Niby dlaczego miałabyś nie być wściekła?
                                    Możesz sobie przykleić jego zdjęcie na drzwiach i porzucać w nie rzutkami wykrzykując wszystko, co w sobie dusisz. Możesz to napisać na kartce, wylać wszystkie emocje, a potem podrzeć na drobne kawałeczki. Możesz pójść do parku, gdzie nie będzie akurat ludzi i się wykrzyczeć, albo zrobić to w samochodzie.
                                    Przede wszystkim jednak poczuj tę wściekłość i daj sobie do niej prawo. Szybciej przejdzie. Tłumienie emocji kosztuje dużo energii. I jest to energia bezproduktywna, stracona.
                                  • aramea Re: A ja nie wiem 05.02.15, 13:08
                                    Karate... mówię serio. To najlepsze, co zaczęłam ćwiczyć, po 1.5 godziny czułam się uspokojona, jakby ze mnie zszedł cały gniew, wściekłość, spałam doskonale, a ponadto robisz coś dobrego dla siebie (a o to tu chodzi). To jest sport dynamiczny, ćwiczych ruchy zbliżając się do lustra (i możesz sobie gościa wyobrazić, że go właśnie powalasz). IMO lepiej pozytywnie spożytkować nawet wściekłość, niż niszczyć komuś mienie, ryzykować złapanie i oskarżenie o uszkodzenie tegoż. Po co?
                                    Ja uważam, że najbardziej takiego gościa ukarze... Twoje dobre życie i Twój sukces!
                                    Jak się na tym skoncentrujesz i zaczniesz widzieć pierwsze efekty, to w końcu będzie Ci obojętne, że to od niego się zaczęło.
                                    Ngale, wiosna idzie. Będzie dobrze. Dużo ruchu, dużo dobroci dla siebie:-)
                                  • kocia_noga Re: A ja nie wiem 05.02.15, 20:47
                                    ngale napisał(a):

                                    Ja w ogóle nie
                                    > chcę się mścić,


                                    i tego się trzymaj.

                                    ja chcę wyciszyć tę wściekłość i nie umiem.

                                    a tego nie. Wyciszanie może się skończy problemami ze zdrowiem. Lepiej się wyżyć fizycznie, jak ci tu dziewczyny radzą.
                                  • calimeczka Re: A ja nie wiem 06.02.15, 13:35
                                    ngale....
                                    Przeczytałam Twój wątek i chciałam Ci powiedzieć, że bardzo Cie podziwiam.
                                    Za to, jak podeszłaś do tego całego bałaganu, i w jaki sposób przez to przechodzisz.
                                    Zachowałaś w tym wszystkim swoją godność, więc nie stracisz szacunku do samej siebie.
                                    I faktycznie lepiej, że dowiedziałaś się prawdy o nim teraz, a nie za kilka lat...
                                    Czas goi rany, i choć dużo czasu pewnie upłynie, to dasz radę.
                                    Pozdrawiam i powodzenia.
                                  • vilez Re: A ja nie wiem 07.02.15, 10:45
                                    Gniewu absolutnie nie wyciszaj, no coś Ty. ) Chyba, że czujesz, że jest dla Ciebie wyniszczający, to wtedy warto coś z tym zrobić...

                                    Możesz mu przykleić na szybę auta "karnego kut...sa" (do kupienia na Allegro). Wiem, że to na inną okoliczność, ale co tam... ;)
                                • mozambique Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:49
                                  bierzesz surowe jajko i rozbijasz facetowi na szybie i lusterkach bocznych , dokaldnei rozmazujesz ( mozesz sie szarpnąc na 2 jajka) ,
                                  wazne - musza miec czas aby zaschnąc , czyli najleiej zrobic to w nocy

                                  wsciekłośc i litry potu przy usuwaniu zaschnietego zwiazku organicznego - warte kazdych pieniedzy
                            • ada1214 Re: A ja nie wiem 05.02.15, 12:41
                              > Jedyne, co mnie męczy i co nie chce odpuścić, to cholerna wściekłość. Czasami t
                              > ak bardzo chciałąbym, żeby poczuł to co ja, (...), ale cały czas jestem potwornie wściekła i ma
                              > m poczucie strasznej niesprawiedliwości, i nie wiem, co z tym zrobić. Nie mogę
                              > znaleźć ujścia dla tego gniewu.


                              A zatem on wciaz ma nad Toba wladze, ma bowiem tak kolosalny wplyw na Twoje samopoczucie. Co tu radzic, to etap ktory nie da sie przeskoczyc chyba. Mysle, ze najlepiej byloby dla Ciebie wypruc sie fizycznie. Biegaj do upadlego? Umyj wszystim znajomym okna? Albo zrob cos co wywroci Ci perspektywe do gory nogami- zglos sie na wolontariusza do hospicjum?
                            • paulina7171 Re: A ja nie wiem 05.02.15, 13:09
                              Ngale, sądzę, że najlepszą zemstą byłoby absolutne zerwanie kontaktów z panem i nieokazywanie zainteresowania.

                              Po pierwsze - faceta won z komunikatorów, emaila, komórki, facebooka czy czego tam jeszcze. Nie wypytuj wspólnych znajomych, co u niego. Nie rób nic, co prowokowałoby do kontaktu. Rozumiem Cię (byłam kiedyś w bardzo podobnej sytuacji), ale nie szukaj kontaktu z nim, nie odbieraj telefonów od niego. Nie domagaj się żadnych wyjaśnień, nie wydzwaniaj i nie urządzaj śledztw, co kto i kiedy komu powiedział, bo to do niczego Cię nie przybliży, a na dłuższą metę się zamęczysz, dziewczyno.

                              Musisz mu pokazać, że doskonale dajesz sobie radę bez niego, że żaden tam z niego atrakcyjny Kazimierz :-)

                              Zobaczysz w ten sposób, czy pan się jeszcze odezwie. Jeśli lubi grać na emocjach (a tak może być w tym przypadku), to w obliczu Twojej obojętności pewnie jeszcze się będzie dobijał.

                              Bądź zimna - niech się poślizgnie na tym lodzie. I spokój.
    • milamala Re: Partner będzie miał dziecko 08.02.15, 22:20
      Znam z zycia przyklad takiego zwiazku. Moze nie do konca. Kolezanka w zwiazku z mezczyzna, rozstali sie jak sie okazalo pozniej "na chwile" i podczas tej "chwili" pan zostal tatusiem z inna pania. Ale to go wcale do tamtej pani nie przywiazalo. Tyle, ze nie bylo mowy o oszustwie.
      Kolezanka zeszla sie z panem i sie pobrali. Wyjechali z kraju. Pan placi alimenty, synek przyjezdza do nich na wakacje.
      Milosc wygrala.
      • z_pokladu_idy Re: Partner będzie miał dziecko 08.02.15, 22:50
        Piękna mi miłość...
        • milamala Re: Partner będzie miał dziecko 08.02.15, 23:15
          z_pokladu_idy napisał(a):

          > Piękna mi miłość...

          Minelo juz chyba z 15 lat i jak narazie nie ma mowy o rozkladzie wspolzycia malzenskiego. Sami nie doczekali innych dzieci, wiec syn tego pana jest dla nich kims bardzo waznym.
          Tak to czasem w zyciu bywa, nie ma idealnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka