kamamama2
23.01.07, 11:38
Mój dobry, odpowiedzialny, kochany mąz właśnie mnie zostawił. Byliśmy razem
13 lat, małżeństwem 7, mamy 6 letniego wspaniałego syna, jestem w 4 miesiącu
ciąży. W sylwestra powiedział, że nie może mnie oszukiwać, bo za bardzo mnie
sznuje itp., ale spotkał miłość swojego życia - koleżankę z pracy - i
odchodzi. Byłam kompletnie na to nie przygotowana, byliśmy dobrym
małżeństwem, świetną rodziną i nagle coś takiego. Niewiele brakowało, a
straciłabym ciążę, zagrożenie wciąż jest. Nie radzę sobie, nie rozumiem, jak
człowiek najbliższy mi na świecie mógł w jednej chwili zmienić się w obcego i
cynicznego faceta, który mówi, że mnie nie kocha, ale przecież nie niszczy
rodziny, bo będzie pomagał przychodził zajmował się. Strasznie mi ciężko,
wiem, że muszę się pozbierać bo mam dla kogo, ale tak trudno. Nie jem, nie
spię, mam fatalne wyniki...Boję się, że sobie nie poradzę, z dwójką dzieci,
bez rodziny, sama, z kredytem, pracę mam taką, że jak nie pracuję to nie
zarabiam, dostanę jakieś grosze z zusu, a muszę leżeć. Nie radzę sobie.
Pomóżcie