k1234561
13.04.07, 13:47
Witam
Mój problem jest dość nietypowy, ale do rzeczy.Mieszkam w bloku,naprzeciwko
którego stoi 2-poziomowy pawilon handlowy ze sklepami ,pocztą itd.Od jakiegoś
czasu na piętrze kilka sklepów splajtowało i zaprzestało działalnośći.W
związku z tym spółdzielnia mieszkaniowa wydzierżawiła te pomieszczenia na
klub muzyczny w którym w każdą noc i wieczór z piątku na sobotę i z soboty na
niedzielę odbywają się dyskoteki.Hałas jest nie do wytrzymania.Nie możemy
spać z tego powodu.Do tego dochodzą jeszcze bijatyki urządzane przeż bandę z
dyskoteki i wrzaski o 5-6 rano,bo bydło skończyło się bawić.Nie muszę wam
chyba wyjaśniać jak to miło jest jeśli jakimś cudem człowiekowi uda się
zasnąć w tym hałasie między 2-4 w nocy a o 5 jakiś debil ryczy i roztrzaskuje
butelki lub gazuje samochodem pod oknami.
Jestem zrozpaczona.Cały tydzień ciężko pracuję,chciałabym chociaż w weekend
sobie odpocząć,ale nie mogę bo 2 noce mam zarwane, w dzień nie mogę się
położyć ,bo dziecko i inne sprawy na mojej głowie.Już nie wiem co robić.W
poniedziałek rano wyglądam i czuję się jak zombie.
Gdy moje dziecko było noworodkiem byłam bardziej wyspana niż teraz.
Próbowałam dzwonić na policję i zgłaszać akty wandalizmu i hałas ale oni
specjalnie po pół godzinie przyjeżdżają kiedy sprawcy zdąża już zniszczyć co
się da i uciec.Odległość ode mnie z domu na komisariat 5 min.piechotą,to oni
radiowozem przy pustych ulicach w jakieś 2-3 minuty powinni być.Spółdzielnia
Mieszkaniowa nie widzi problemu również.
Może ktoś z Was miał podobną sytuację i może mi poradzić czy coś sie da z tym
zrobić,bo wyprowadzenie się z domu w moim przypadku nie wchodzi w grę.
Jestem poprostu załamana
Pozdrawiam
Anika