Dodaj do ulubionych

Boję się....

27.04.07, 07:24
No własnie, myslę że jestem szcześliwa,mam mieszkanie urzadzone tak sobie
skromnie i jeszcze w ciąglym remoncie ale własne, zdrowe śliczne dzieci córcie
i synka, córce dobrze idzie w szkole, synek rośnie ..kochajacego męża,
rodzicow...babcie...i właściwie powinnam być szczesliwa ale nie potrafie bo
ciągle się boje że coś zlego sie stanie i zburzy mi to wszystko..i to mi
przeszkaza cieszsyć się zyciem ten ciągły strach...też czasem się tak
czujecie??A może któraś wie jak sobie z tym poradzić??
Obserwuj wątek
    • agucha12 Re: Boję się.... 27.04.07, 08:02
      Też bym chciała wiedzieć jak sobie z tym radzić. Ja też tak mam niestety.Jak
      jest wszystko dobrze, to boję się tym za bardzo cieszyć. Też czai się we mnie
      strach, że za chwilę stanie się coś, co zburzy moje szczęście sad
      • syla113 Re: Boję się.... 27.04.07, 08:09
        tez tak mam , moze nie caly czas ale mam takie napady strachu , najbardziej o
        synka .....czasem boje sie samego strachu bo jak sie tak boje to moge cos
        sciagnac tymi myslami - i kolo sie zamyka .ale wszystko w granicach rozsadku ,
        po prostu takie strachy na lachy
    • wobbler Re: Boję się.... 27.04.07, 08:19
      Obie przestancie panikowac.Co to za szczescie,skoro stale towarzyszy mu lek?
      Skoro otrzymalas cos od losu,co na pewno bylo tez wsparte ciezka praca,to
      dlaczego niby nagle mialoby Ci byc to odebrane?Pewnie,ze babcia i rodzice
      kiedys umra,ale to nie nalezy do kategorii nieszczesc,tylko do normalnej kolei
      rzeczy.Jasne,ze syn moze zlamac noge,a corka dostac dwoje w szkole.Ani swiat
      sie z tego tytulu nie skonczy,ani nie popelnisz samobojstwa.Zreszta wcale sie
      to nie musi stac.Maz nie musi stracic pracy,a moze znalezc jeszcze
      lepsza.Wiecej nadziei i optymizmu!Masa ludzi ma znacznie mniej,a nadziei nie
      traca.
      Pomysl sobie,ze jak pojawi sie problem,to wtedy bedziesz sie martwic.I to nie
      sama,bo majac wsparcie kochajacej rodziny i na pewno sobie poradzicie.Inaczej
      zostaniesz stara,zgezla baba,ktora nie bedzie umiala sie z niczego
      cieszyc.Popatrz jak pieknie slonko swieci i glowa do gory! smile
      • phantomka Re: Boję się.... 27.04.07, 08:25
        Hehe latwo powiedziec przestancie panikowac. To, co przezywaja dziewczyny to
        stany lekowe, nerwicowe i warto pogadac o tym z lekarzem, bo same owszem czasem
        przechodza, ale nie zawsze, czasem potrzebna jest rozmowa z
        psychologiem/psychiatra, a czasem leczenie farmakologiczne.
        To zalezy tez, czy takie odczucia macie caly czas, czy np. w ostatnim okresie,
        bo przy przesileniu wiosennym, przy braku witamin, czasem zdarzaja sie takie
        epizody.
        • wobbler Re: Boję się.... 27.04.07, 08:37
          Nie hehe,nie latwo powiedziec...Pewnie,ze sa sytuacje w ktorych trzeba udac sie
          do specjalisty,ale to sa przypadki a nie zjawisko nagminne.A tu zobacz-swiezy
          watek i ile dziewczyn w klubie.To nie stany lekowe i psychozy,tylko normalne
          obawy o jutro,w kraju gdzie przyszlosc do pewnych nie nalezy.Nie jest to
          powodem do placenia 100$ za godzine na kozetce,ani do trucia sie jakas chemia.
          • phantomka Re: Boję się.... 27.04.07, 09:07
            No tak, pospolite myslenie o roli psychoterapii - po co placic jakiemus
            nawiedzonemu terapeucie gruba kase za nic?
            Wyobraz sobie, ze z takich wlasnie pie.. ktore sa bagatelizowane, czesto
            powstaja powazniejsze choroby, z ktorymi sobie juz tak latwo nie mozna poradzic.
            Ja nie mowie, ze do lekarza trzeba udac sie z kazdym lekiem, ale skoro ktos
            widzi to w kategorii problemu, uniemozliwiajacemu mu normalne funkcjonowanie,
            to co jest nie halo jednak.
    • mamamisia6 Re: Boję się.... 27.04.07, 08:23
      Cześć ! Mam dokładnie to samo. Boję się, że jeśli już od tak dawna jestem
      szczęśliwa, mam super fajnego męża, mądrego i zdrowego synka, pracę w miarę
      normalną i reszta też jest ok to przecież musi się kiedyś skończyć ta
      sielanka.Martwię się że może stać się coś złego, ale żeby się nie zdołować
      szybko przeganiam te myśli i cieszę się z kazdego dnia, korzystam z każdej
      chwili i wierzę że będzie dobrze. Stosuję zasadę że nie ma się co martwić na
      zapas. Pozdrawiam.
    • zuzia412 Re: Boję się.... 27.04.07, 08:23
      A myślałam że ze mną coś nie tak. Widzę że jest nas więcej. Mój mąż mówi że ja
      we wszystkich potrafię się dopatrzeć powodu do lęku. I też zawsze mam uczucie
      że moje szczęście może nagle prysnąć. Kiedyś nawet myślałam żeby wybrać się do
      psychologa, ale w końcu nie poszłam. Może któraś powie tu jak sobie z tym
      radzić. Ja na razie mam tylko jedną metodę: mówię do męża żeby zapewnił mnie że
      wszystko zawsze będzie dobrze. Zapewnia, mogę spokojnie zasnąć (bo mnie
      najczęściej takie myśli dopadają wieczorem).
      • denea Re: Boję się.... 27.04.07, 08:45
        Jakbym czytała o sobie ! Nawet też kiedyś zbierałam się żeby o tym napisać.
        Mam normalne, spokojne ale szczęśliwe życie, skromne ale pogodne. I tak bardzo
        się boję że przyjdzie jeden moment i wszystko zniknie !
        Nie wiem czy to jest stan chorobowy, czy po prostu efekt słuchania co ludzi
        spotyka. Ciągle widzę w tv materiały o chorych dzieciach - mój jest zdrowy, ale
        jak słyszę że dziecko zachorowało na coś np. w wieku 3 lat to drżę. Albo
        wypadki - codziennie modlę się, żeby mąż cało wrócił do domu. I tak dalej.
        Świat jest pełen nieszczęść i nie mogę nie myśleć o tym, że moje życie w tej
        chwili jest spokojną przystanią. Ale codziennie może przestać takie być.
        To nie jest coś, o czym myślę bez przerwy ani coś, co mi nie pozwala
        funkcjonować czy cieszyć się pierdołami.
        Ale jest, bywa, i zmraża od środka.
        Też nie wiem jak sobie z tym radzić, odganianie pomaga, ale na chwilę.

        P.S. DO bojących się dziewczyn - czy spotkało Was w życiu coś złego ? Śmierć
        kogoś bliskiego, choroba itd... ? Coś co może być podłożem czarnowidztwa ? Bo
        ja to sobie tak tłumaczę, że jak się człowiek już przekonał, jakie wszystko
        jest ulotne to takim zamartwianiem się na zapas chce się jakby "przygotować" na
        ewentualne nieszczęście. Wiem, że to głupie, ale mam wrażenie, że tak jest ze
        mną.
        • agucha12 Re: Boję się.... 27.04.07, 09:09
          Może i masz rację. Ja boję się najbardziej choroby moich bliskich. Dzieci,
          męża, mamy, swojej... 10 lat temu na raka zmarł mój tata... Umarł w domu,
          byłyśmy przy nim... O jego chorobie dowiedziałam się kilka dni po tym jak
          poznałam mojego męża i wydawało się że jestem najszczęśliwszą osobą pod
          słońcem... Teraz kiedy czasami wspominam tamten czas, kiedy poznałam męża,
          jakie to było cudowne i piękne od razu pojawia się również bolesne ukłucie i
          wspomnienie tego, co się zaczęło za kilka dni...
    • jponikowska Re: Boję się.... 27.04.07, 08:35
      może niekoniecznie od razu do psychologa. Ja tak miewam gdy jestem przemęczona.
      Ogólnie jestem optymistką. układa mi się super (odpukać smile. Jednak gdy przez
      dłuższy czas męczy mnie zmęczenie, nie mogę odpocząć, to takie myśli mnie
      nachodzą. A już skrajnie się zamartwiałam niedługo po urodzeniu dziecka,
      ryczałam non stop, że coś mu się stanie, nie spałam kilka nocy bo musiałam go
      obserwować czy oddycha. Wtedy powiedziałam o swoich myślach mamie. Trochę się
      przestraszyła i stwierdziła, że jeśli mi w ciągu trzech dni nie przejdzie to
      mam iść do psychologa. I na kilka dni rodzice zabrali mnie i męża z dzieckiem
      do siebie. Zajęli się małym a my mogliśmy odespać. Już po jednej przespanej
      całkowicie nocy znowu zachciało mie się żyć i cieszyć się życiem i tym co mam.
    • marta_mamamaciunia Re: Boję się.... 27.04.07, 09:21
      jeju!!
      Dziewczyny!!
      wiecie co to samospełniająca się przepowiednia?? - nie ?
      To w waszym przypadku lepiej nie wiedziećwink Człowiek podświadomie dąży, do
      tego, co sobie tam w główce obmyśli.
      psychotekst.com/strona.php?nr=316
      • marta_mamamaciunia Re: Boję się.... 27.04.07, 09:23
        ....Więc, czy nie warto myśleć pozytywnie? ....
        buziaki
        i miłego dnia smile
        • edytek1 Re: Boję się.... 27.04.07, 09:38
          Myślałam, że jakaś wyjątkowa jestem, ale okazuje się, że nie. Znamy mi lęk
          towarzyszy nie tylko mi. Moje życie układa się bajkowo mam cudowną córkę
          dobrego męża. Poprawne układy z rodzicami i teściami. Mamy małe mieszkanie
          które zamieniamy na większe finansowo też jest coraz lepiej a ja ciagle się
          boję chorób czy gromu z jasnego nieba który mi zburzy moje szczęśliwe życie.
          Czasem aż nie potrafię sę cieszyć tym co ma , bo boję sie , ze wszystko zniknie
          jak mydlana bańka.
    • mathiola Re: Boję się.... 27.04.07, 10:14
      nie poradzę co bo mam to samo. Może psycholog jakiś by nam się przydał, czyco...
      • majan2 Re: Boję się.... 27.04.07, 10:20
        Ja mam tak samo, nawet sie boje pisac.
        • marta_mamamaciunia Re: Boję się.... 27.04.07, 11:00
          qrcze Dziewczyny - ja urodzona pesymistka - przerobiona na optymistkę smile
          po co się tak zamartwiać??
          przecież życie takie fajne jestsmile
    • fajka7 Re: Boję się.... 27.04.07, 17:19
      A mnie wlasnie terapeuta na to pomogl. I warto bylo.
      • agnes123 Re: Boję się.... 27.04.07, 17:22
        Zalecałabym wizytyę u psychologa ... bo w tym momencie powiedzenie: będzie
        dobrze , raczej nie byłoby wskazane... Umów się na wizytę,sądzę,że jak
        wyjdziesz będzie Ci znacznie lżej smile)
        Powodzenia smile
    • ameliaand Re: Boję się.... 29.04.07, 19:01
      a ten strach paraliżuje i sprawia że się deneruję i że jestem sama niznośna...
    • daga05 Re: Boję się.... 29.04.07, 19:17
      nie przejmuj się. ja też tak mam bardzo często. nie mam tak dobrze jak ty, mam
      kochaną rodzinę ale muszę mieszkać u mojej babci. mamy z mężem kilka kredytów,
      więc nie śpię spokojnie. i mimo problemów, albo to właśnie przez nie boje się
      bardzo często. zawsze jednak powtarzam sobie, że wszystko sie może zdarzyć, ale
      trzeba myśleć pozytywnie, zawsze. może porada u psychologa pomoże, rozmowa z
      mężem, przyjaciółką. mi pomaga. pamiętaj, że każde złe doświadczenie nas
      wzmacniasmile powodzonka

    • marghe_72 Re: Boję się.... 29.04.07, 20:32
      superslaw napisał:

      > No własnie, myslę że jestem szcześliwa,mam mieszkanie urzadzone tak sobie
      > skromnie i jeszcze w ciąglym remoncie ale własne, zdrowe śliczne dzieci córcie
      > i synka, córce dobrze idzie w szkole, synek rośnie ..kochajacego męża,
      > rodzicow...babcie...i właściwie powinnam być szczesliwa ale nie potrafie bo
      > ciągle się boje że coś zlego sie stanie i zburzy mi to wszystko..i to mi
      > przeszkaza cieszsyć się zyciem ten ciągły strach...też czasem się tak
      > czujecie??A może któraś wie jak sobie z tym poradzić??


      spróbuj się wybrac do specjalisty (psychiatra lub psycholog ) i porozmawiaj..
      Warto
    • mbwj88 Re: Boję się.... 30.04.07, 08:40
      takie lęki sie leczy
      na poczatek pogadaj z psychologiem
      • kasiuchna Re: Boję się.... 30.04.07, 10:28
        Ja boje sie o corke a dokladnie boje sie jechac samochodem z mala, jak schodze
        po schodach to mam wizje ze spadam z nich z dzieckiem. To jest straszne ten lek
        ale walcze z nim. Wiem ze juz do konca swojego zycia bede sie lekac o swoje
        dziecko. Tak to jest z nami rodzicami.
    • agacz2905 Re: Boję się.... 30.04.07, 12:06
      Ja też się boję. każdy (każda) z nas ma oczywiście inną sytuację osobistą,
      zdrowotną, finansową - lęk może dotyczyć każdej ze sfer życia. Ja od
      października chodzę raz w tygodniu na indywidualną psychoterapię - okres brania
      leków p.lękowych mam już za sobą. pamiętam jak musiałam brać leki przeciwlękowe
      w ciąży z Szymkiem - mój lęk przybierał wtedy monstrualne rozmiary i zagrażał
      rozwojowi ciąży... Panicznie się bałam z racji przebytej 2 lata "przed
      Szymkiem" utraty ciąży. teraz też wielu rzeczy się boję - bólu, operacji,
      śmierci, o dzieci.... Jedno wiem - z lękiem trzeba walczyć, trzba go
      racjonalizować. Inaczej (tj. bez walki) zarażamy nieświadomie lękiem nasze
      dzieci, które chłoną emocje rodziców jak gąbka...
      Naprawdę szczerze doradzam psychoterapię. Pozdrawiam
      Agnieszka
      • ochotka69 Re: Boję się.... 30.04.07, 15:07
        Też mam coś podobne, ciągle czymś się stresuje i to do tego stopnia, że nie
        mogę myśleć racjonalnie. Chciałam się wybrać do psychiatry, ale jak zobaczyłam
        te kolejki to zrezygnowałam. Poprosiłam internistkę o przepisanie
        jakich "uspokajaczy". Od czterech dni biorę tabletki, narazie nic nie działają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka