Dodaj do ulubionych

Korepetycje.....

11.05.07, 22:29
Rozmawiałam dziś z koleżanką z pracy, o dzieciach i ich planach..(no mój syn
to w planach ma co najwyżej wycieczkę do parku Bałtowskiego lub wyprawę do
kina na "Rodzinę Robinsonów"smile ale zahaczyłyśmy i o jej córkę, która jest w
drugiej klasie gimnazjum. Wiedziałam od dawna, że dziewczyna świetnie sie
uczy, a dziś dowiedziałam się, że z wiekszości przedmiotów, bierze
korepetycjewinkP
I nie dlatego, że musi koniecznie- jest zdolna z natury....ale tak robi
większość osób z jej klasy. Na korki uczęszczają wcale nie ci, którym
najbardziej by sie przydały, bo ledwie ciągną i zdają z klasy do klasy, ale
własnie ci najlepsi. Matka wydaje co miesiąc jakieś 500-700 zł na korepetycje
( ma tylko jedno dziecko).. trochę mnie ten trend przeraził, żyłam chyba do
tej pory w zupełnej nieświadomości...to taka moda, konieczność w dzisiejszych
czasach? Jakie macie doświadczenie w tym temacie?
Może obok Leppera w rządzie i Gosiewskiego w randze wiceministra, masowej
emigracji Polaków na Wyspy Brytyjskie to kolejny znak naszych czasów?smile)))))
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Korepetycje..... 11.05.07, 22:37
      normalne
      teraz uczeszczanie na korki to standart a nie wstyd
      • edycia274 Re: Korepetycje..... 11.05.07, 22:38
        Ja uczyłam się duzo i sama...ale z matematyką nie dałam rady, chodziłam, a
        najbardziej w klasie maturalnej.
        • monia145 Re: Korepetycje..... 11.05.07, 22:44
          No tak, ale to całkowicie wytłumaczalne, jak masz kłopoty z jakims przedmiotem.
          Ta dziewczyna chodzi na korki z pięciu przedmiotów( tyle zapamiętałamsmile
          I nie dlatego, że miała z nimi konkretne problemy....
          Myślę sobie, że dzisiaj dzieciaki częściej chyba myślą bardziej
          perspektywicznie- mam uczniów z gimnazjum, którzy juz wiedzą, co będą
          studiować...i mówią to tak serio, że wierzę w to, że wiedzą, co mówią.....Może
          stąd te korepetycje?
        • renia1807 Re: Korepetycje..... 11.05.07, 22:45
          mój syn od podstawówki regularnie bierze lekcje z j. angielskiego
          kłopotów oczywiście nie ma ale zależy nam aby dobrze nauczył się tego języka
        • rybkaisia Re: Korepetycje..... 11.05.07, 22:47
          troszkę niedzisiejsza jestem, bo to było z 15 lat temu ale pamiętam, że główną
          myślą moich rodziców, którzy posłali mnie do szkoły prywatnej (jedynej wówczas
          w moim mieście) było to, że jej koszt (czesne) był wówczas równy kilku lekcjom
          z dobrym korepetytatorem, dzięki ośmioosobowym klasom, żadne korepetycje nie
          były mi potrzebne
          • zuzanna56 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 09:42
            Uczę angielskiego w szkole niepublicznej, gdzie oczywiście płaci się czesne
            (gimnazjum i liceum), gdzie są dość małe klasy, języki w małych grupach ale
            wielu rodziców i tak posyła swoje dzieci na korepetycje. Nie wiem po co.
            Rozumiem gdy ktoś ma problem z matematyką czy fizyką na przykład.
            Mam w klasie taką dziewczynę, która niestety nie radzi sobie z nauką. Ostatnio
            uczniowie mówili mi że ona ma codziennie po 2 godziny korepetycji! Niestety i
            tak ma słabe oceny, nie potrafi myśleć samodzielnie i wyciągać wniosków. Może
            dlatego że nie było jej dane samej odrobić lekcje, trochę pomyśleć, bo
            korepetytor ma od razu odpowiedź na pytanie.
      • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 10:10
        joasiiik25 napisała:

        > normalne
        > teraz uczeszczanie na korki to standart a nie wstyd

        Standard?Czemu standard?Nie bardzo rozumiem posyłanie dziecka na korepetycje z przedmiotu z którego nie ma problemu(nie mylić z dodatkowymi lekcjami jezyka obcgo.
        • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 10:44
          Pewnie po to, by nie odstawal od reszty, ktora korki bierze, a przez to wiecej
          wie.
          • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 10:51
            Hmmm...zawsze myślałam,że jak dziecko jest czymś zainteresowane to jest w stanie samo pogłębic wiedze.O ja naiwna...
            • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 10:58
              Ale my nie piszemy o zainteresowaniach.
              Ale o tym, ze aby myslec o dobrej szkole trzeba byc lepszym niz inni.
              Trzeba wiedziec wiecej niz przerabia sie na lekcjach.

              • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 13:00
                Hmmm...ale autorka pisze o gimnazjalistce,a nie kandydatce na studia.Owszem warto brać korki,jesli chcemy miec większe szanse dostania się na studia,ale nie przesadzajmy juz w gimnazjum?
                • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:10
                  Zeby dostac sie na dobre studia lepiej najpierw dostac sie do dobrego
                  liceumsmile.A zeby tak sie stało, to trzeba troche popracowac, douczyc sie, bo
                  liczyc na to, ze cie dobrze przygotuja w szkole jest lekka naiwnosciasmile.
                  • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:15
                    lola211 napisała:
                    > Zeby dostac sie na dobre studia lepiej najpierw dostac sie do dobrego
                    > liceumsmile.A zeby tak sie stało, to trzeba troche popracowac, douczyc sie,

                    Myśle,ze słowo kluczowe to właśnie:popracować i douczyć,a nie korepetycje.Bo jak nie ma młody człowiek przekonania i chęci to nawet one nie pomogą.
                    • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:24
                      Owszem, pomoga.
                      Checi to czasem malo, korki pomagaja osobom malo zorganizowanym.
                      Nie ma przymusu- jak ktos jest wewnetrznie zdyscyplinowany to niech uczy sie
                      sam.

                      Moja cora chodzi obecnie do II klasy podstawowki.Do klasy z j. niemieckim,
                      ktorego maja wiecej tygodniowo niz klasy standardowe.
                      Dodatkowo ma lekcje prywatne, bo gdybym liczyla tylko na szkole, to uwazam, ze
                      zmarnowalaby sporo czasu bezowocnie.A tak ma szanse szybciej material opanowac
                      i przyswoic.
                      Ja zakladam, ze trzeba sie przygotowac na prywatne douczanie, a jesli okaze sie
                      ze nie bedzie to potrzebne, to sie z tego pomyslu zrezygnuje.
                      • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:39
                        Ale czym innym są zajecia doatkowe z jezyka obcego.One zawsze były i będą.Pisząc o korepetycjach mam na myśli np.dodatkowe lekcje z przedmiotów które nie sprawiają trudności,a mają pomóc zdobyć wieksza wiedzę,i to na poziomie gimnazjum.
                        Napisałaś:
                        zakladam, ze trzeba sie przygotowac na prywatne douczanie, a jesli okaze sie
                        > ze nie bedzie to potrzebne, to sie z tego pomyslu zrezygnuje.
                        No ja akurat zakładam odwrotnie.Pomyśle o nim jak bedzie potrzebne,a nie na zasadzie,że to norma.I nie pisze o jezykach obcych.Bo dziecko uczy sie języka,aby nim biegle władac w przyszłości.
                        • wieczna-gosia Re: Korepetycje..... 12.05.07, 15:02
                          ja sie wyslalam do klasy z rozszerzonym francuskim- mialam swietna nauczycielke.
                          Po tylu latach uzywania jezyka w stopniu minimalnym poznalam ojca jednej z
                          kolezanek dziecka- Francuza. Jestem zaskoczona ze tak duzo pamietam. A
                          dziewczyny z klasy na romanistyke sie dostawaly tez bez korkow.
                          Moje stare dzieci maja podobny pomysl na liceum- czyli albo matira
                          miedzynarodowa i klasa dwujezyczna, albo rozszerzony jezyk. Oczywiscie zajecia
                          dodatkowe maja, jakie tam sobie wybieraja. Chodzily tez na jezyk bo w
                          podstawowce nauczyciele sie zieniali jak w kalejdoskopie. Teraz maja 4 godziny w
                          malych grupach i uznalam ze wystarczy, tym bardziej ze widze naprawde solidnie
                          jest prowadzony.
                        • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 15:15
                          Wiem, ze jezyki to insza inszosc, podalam przyklad tylko po to, by pokazac, ze
                          dzieci od malego musza czy tez powinny uczyc sie takze poza szkola.

                          Co do innych przedmiotow- kiedy mozna uznac, ze korki potrzebne nie sa i ze w
                          szkole na pewno dobrze przygotowuja do egzaminow? Ja jestem cholernie
                          sceptyczna, moze na wyrost.
                          • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 15:32
                            Powiem tak,nauka nawet w bardzo renomowanej placówce nie jest gwarantem,ze egzaminy będą zadane na przyzwoitym poziomie.Korepetytor moze jedynie wskazac żródła wiedzy,natomiast nie spowoduje,ze ta wiedza się wchłonie.Może też w sposób przystępny wyjaśnić niezrozumiałe zagadnienia,no ale jeśli dziecko ma problem z jakimś przedmiotem,to nie pokusi się,aby był to przedmiot z którego bedzię zdawało egzamin(studia).Owszem czasem korepetycje są niezbedne nawet dla dobrego ucznia,bo niektóre uczelnie mają bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę no ale one z założenia są dla elitysmile.Jednak mówienie,że korepetycje to standard jest troszkę przesadzone.Zwłaszcza na etapie gimnazjum i to z kilku przedmiotów.
                          • wieczna-gosia Re: Korepetycje..... 12.05.07, 16:34
                            iedy mozna uznac, ze korki potrzebne nie sa i ze w
                            > szkole na pewno dobrze przygotowuja do egzaminow? Ja jestem cholernie
                            > sceptyczna, moze na wyrost.

                            nie wiem lola- chyba myslaca matka slucha swego dziecka i albo mysli " o cholera
                            ale ona duzo wie" albo "o cholera co ona w tej szkole robi o chyba sie nie uczy"
                            smile w drugim przypadku mozna korkowac smile
                            z drugiej strony- ja z matematyki sama mialam poczucie ze jestem beton. W
                            dodatku zaliczalam dosc kiepskich nauczycieli wiec mi to nie pomagalo. Z innych
                            przedmiotow zas sama czulam ze jestem niezla i jak sie okazalo- dobrze czulam smile

                            Licze ze wzgledu na osobiste doswiadczenia na intuicje moich dzieci smile na razie
                            i ich i mnie nie zawodzi one twierdza ze spoko i faktyczne jest spoko a ja
                            uwazam ze sa calkiem niezle wiedzowo i na razie sa smile
            • marina2 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 11:01
              córka 2 gimnazjum nie korzysta z korepetycji:szkoła niepubliczna ,nauczyciele
              świetnie podają wiedzę.np. jeśli ktoś nie zrozumie czegś na lekcji idzie do
              nauczyciela i prosi o pomoc i albo ją otrzymuje od ręki,albo umawiają się na
              konkretną godz po/przed lekcjami.niedawno słabo cała kl napisała sprawdzian
              nauczycielka zamiast się spienić apiać od nowa powtórzyła z nimi materiał .dla
              mnie to jest norma ,ale nie słyszałam na razie ,żeby w innych szkołach takie
              rzeczy się zdarzały mówię tu o wąskiej grupie osób z kórymi o tym
              rozmawiałam.częściej zdarza się ,że dzieci biorą korki ,bo nauczyciel odwala
              lekcję byle jak i tak nakręcają sobie biznes korkowy polecając jeden drugiemu
              uczniów.nie genearlizuję ,ale takie doświadczenia mają znajomi.moje dzieci
              korzystają z lekcji języków obcych extra ponieważ takie mają
              zainteresowania.wybrałam tę szkołe dla dziecka między innymi z tego powodu,że
              przeliczywszy domniemane korki lub moje siedzenie i tłumaczenie czegokolwiek w
              domu uznałam,że to się zwyczajnie opłaca.płacę czesne i mam świety spokój.
    • oxygen100 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 10:58
      u mnie w klasie maturalnej a byl to rok '91 prawie wszyscy chodzili na
      korepetycje z przedmiotow ktore mieli zdawac na maturze i na studia. I nie byl
      to nowy trend tylko standard
      • dlania Re: Korepetycje..... 12.05.07, 11:05
        Ja sama nigdy nie chodziłam na korepetycje. Lubiłam sie i uczyć i jeszcze,
        potrafiłam sie uczyć sama, do dzis ze swoich licealnych notatek czasem korzystamwink
        Za ro na studiach i długo po dzięki udzielanym korepetycjom przezywałam z
        miesiąca na miesiąc. Dzieki ci boże, za te modę/ trend/ standard!
        Mnie nie dziwią korepetycje z języków, matematyki, fizyki, bo to sa rzeczy,
        których trudniej uczyć sie samemu.
        Ale korepetycje np. z polskiego czy geografii to jest po prostu działanie
        magiczne, że niby pod czyjeś dyktando nauczy się dziecko tych przedmiotów
        lepiej, niz samodzielnie z podrecznika. Dobre tylko dla osób, którym kompletnie
        brak samodyscypliny.
        • wieczna-gosia Re: Korepetycje..... 12.05.07, 13:26
          Dokladnie:
          sama na korki nie chodzilam, z korkow chetnie zyje smile)))
          Oksy zdawalam mature 3 lata po tobie- dalo sie bez korkow smile
          • lila1974 Re: Korepetycje..... 13.05.07, 17:01
            Ja maturę zdawałam w 93 i nikt z mojej klasy na korepetycje nie biegał - nikt
    • triss_merigold6 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 11:11
      Nowe matury napędziły klientelę kursom i korepetytorom i bdb.wink
      Jeśli chodzi o np. wos to nie ma opcji, żeby małolat przyswoił wymaganą w
      syllabusie wiedzę w szkole - za mało godzin.
      • sebaga Re: Korepetycje..... 12.05.07, 12:53

        " Pewnie po to, by nie odstawal od reszty, ktora korki bierze, a przez to wiecej
        wie."

        No tak a co ma zrobić ten którego na korki (niepotrzebne zresztą)nie stać?
        • dlania Re: Korepetycje..... 12.05.07, 13:04
          Zdobywać wiedzę z zakresu swoich zainteresowań samodzielnie. I z przyjemnością i
          pasją, a nie dlatego, że "tak trzeba".
          Kształtowac swój własny obraz świata i mieć piatki z przedmiotów wybranych, a
          nie 6 ze wszystkich jak leci.
        • gryzelda71 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 13:10
          Ale jak fajnie maja teraz nauczyciele.Na dobra sprawę nic nie musza robic bo 3/4 klasy(zapewne 3/4 skoro to standard)program ma już w jednym paluszkusmile,a słabsi zawsze bedą,czyli uczniowie bez korepetycji.Fajnie ze mieszkam tu gdzie mieszkam i jakoś nie docierają do mnie informacje,ze powinnam szukać dodatkowych źródeł dochodu,bo lada dzień 10 latka niemająca problemów,a wręcz b. dobra ucznnica,bedzie potrzebowała korepetycji,zeby wiedzieć tyle co inni.
          Dodam,ze znam tez wiele osób studiujących i nie zaocznie,które pojecie korepetycji znają,ale dlatego,ze sami ich udzielają.
        • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:12
          Ten ma problem.
          No ale chyba ci, ktorych stac, nie zrezygnuja solidaryzujac sie z tymi ,
          ktorych nie stac?
    • wieczna-gosia Re: Korepetycje..... 12.05.07, 13:25
      zdawalam mature w 94 roku. nie wiem ile ludzi z klasy na korki chadzalo- ja
      chadzalam na matematyke w 1 klasie liceum, do matury ani godziny nie spedzilam
      na korkach- zdalam dobrze na studia sie dostalam. moje dzieci na korkach nie
      spedzily ani godziny- napisaly dobrze test w 6 klasie, dostaly sie do dobrych
      szkol. Ale wiekszosc klasy korki brala.
      • sebaga Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:22
        Znam kilkoro takich dzieci, które chodzą na wszelkie chyba możliwe zajęcia
        dodatkowe, korki za korkami, dzieciakom umyka dzieciństwo. No ale za to rodziece
        ciągle się przechwalają i rywalizują między sobą. Tylko dzieci nikt o zdanie nie
        pyta..
        • lola211 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:33
          Bo jak zwykle trzeba znalezc zloty srodek.
          Ani nadmierna ilosc korkow ani tez zupelne olewanie tematu dobre nie sa.
          • sebaga Re: Korepetycje..... 12.05.07, 14:44
            otóż to.
            • rubia88 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 15:22
              jako tegoroczna maturzystka musze powiedzieć że w moim liceum sprawdza się
              powiedzenie że na korki chodzą tylko miernoty lub osoby mające dość duzego
              leniawink
              ja nie chodziłam na żadne korki, tylko konwersacje z angielskiego
              z taką masą repetytoriów i ksiązek jakie sa teraz na rynku to spokojnie można
              sie samemu nauczyćsmile ja tak robię i jak na razie matura ładnie idzietongue_out

              a nawiązując do Triss --> WOS to najłatwiejszy przedmiot w szkole i zresztą
              nie wyobrażam sobie czegoś takiego jak korki z WOSubig_grin repetytorium
              maturalne "Operonu" ma coś koło 150 stron i zapewniam że to w zupełności
              wystarczy na maturę rozszerzonąwink
              • triss_merigold6 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 16:12
                Właśnie na kursy przygotowawcze do matury z wos jest najwięcej chętnych.D Jeśli
                ktoś ma niezłego nauczyciela i sam sporo czyta to luzik ale zapewniam Cię, że
                dla wielu maturzystów ani nie ma dobrych wosistów ani nie czyta.
                • rubia88 Re: Korepetycje..... 12.05.07, 18:20
                  no w takim wypadku to racjawink

                  moja wos-historyczka cisnęła że aż (nie)miło
                  • myelegans Re: Korepetycje..... 13.05.07, 14:46
                    CO to jest WOS?
                    • triss_merigold6 Re: Korepetycje..... 13.05.07, 16:23
                      Wiedza o społeczenstwie.
    • agnieszkas72 Re: Korepetycje..... 13.05.07, 16:57
      Korki przynosiły mi niezły dochód gdy byłam studentką i byłam w domu z
      dziecmi.Moje dzieci z korków korzystać nie będą-uczą się w szkole
      niepublicznej.Uważam,ze lepiej zapłacic czesne w dobrze uczącej szkole niż
      marnowac czas dziecka na pozaszkolne przerabianie szkolnego materiału.
      A,jeszcze dwa lata temu uczyłam panienkę,która miała także między innymi
      korepetycje z historii.Strasznie mnie to zadziwiło.Bardzo lubiłam historię i dla
      mnie nauka tego przedmiotu to była kwestia poczytania sobie..
    • ankab29 Re: Korepetycje..... 13.05.07, 17:57
      A ja tam wiem, że dzięki korkom z języka z mniejszym stresem zdawałam na studia
      (językowe własnie). A potem całkiem nieźle zarabiałam jako studentka dając
      korki innymsmile Moi rodzice wyszli z zalozenia, ze wysla mnie do szkoly
      spolecznej. Czesne bylo znosne a w klasie 11 osob. Bez korków przetrwalam cale
      liceum bo ich nie potrzebowalam- wyjatek to przygotowanie do ustnych z jezyka
      na studia. Moja siostra miala nauczycieli w liceum państwowym, którzy dawali
      korki uczniom, których uczyli w szkole...I oczywiscie ten sam nauczyciel
      zasiadal w komisji egzaminacyjnej na maturze...Dawne czasy, ale dla mnie to
      żenada. Ja jestem akurat nauczycielem z wyksztalcenia - i oprocz praktyk w
      szkole nigdy jako nauczyciel nie pracowalam...Ale ciekawi mnie jak to jest dziś
      z dawaniem korków przez nauczycieli? Praktykuje się korepetycje wśród uczniów
      z "własnej" szkoły? Dla mnie to wredny proceder...
      • zuzanna56 Re: Korepetycje..... 13.05.07, 18:30
        Nie wyobrażam sobie tego.
        Jestem anglistką i nie wyobrażam sobie nauczać własnych uczniów w domu, nawet z
        klasy, której nie uczę. Przecież może się tak zdarzyć ze będę ich egzaminować.
      • wieczna-gosia Re: Korepetycje..... 13.05.07, 21:52
        Ale ciekawi mnie jak to jest dziś
        >
        > z dawaniem korków przez nauczycieli? Praktykuje się korepetycje wśród uczniów
        > z "własnej" szkoły? Dla mnie to wredny proceder...

        wsrod znajomych anglistow bylo tak ze jesli nie starczaly lekcje w szkole plus
        lekcje dodatkowe lub rodzic korkow sie domagal- podawalo sie telefon znajomego.
        Dzieki czemu wlasnego ucznia sie nie uczylo a jednoczesie mozna sie bylo dogadac
        co konkretnie trzeba powtorzyc.
    • pppolonistka Re: Korepetycje..... 13.05.07, 21:10
      Tak, to trend naszych czasów. Nie zgadzam się z nim, choć sama udzielam
      korepetycji. Szkoła naprawdę powinna wystarczyć,a jeśli ktoś czuje niedosyt,
      powinien sam poszerzać swoją wiedzę, a nie płacić nauczycielom za dodatkowe
      lekcje.
      Zdolnemu dziecku na tyle poszerza się wiedzę i usprawnia umiejętności, że jest
      celujący z danej dziedziny; satysfakcja po obu stronach: zarówno nauczyciela
      udzielającego korepetycji, jak i ucznia. Niesmak zostaje, gdy człowiek staje na
      rzęsach, żeby jakiegoś gościa nauczyć, a on nie przeskoczy natury. W zeszłym
      roku miałam w LO ucznia, który był bardzo pilny, terminowo wywiązywał się ze
      wszystkich prac, 2 razy w tygodniu po półtorej godziny pobierał korepetycje u
      pani uczącej w prestiżowym stołecznym ogólniaku i ... maturę oblał! Był
      wyjątkowo nieutalentowany. A mój Piotrek z korepetycji dostał 9 maja z matury
      ustnej z polskiego 20 punktów na 20 możliwych do uzyskania. A ja mu dawałam
      najwyżej 18...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka