rozpijam sie...

12.05.07, 20:32
Wiem,wiem...ze alkohol na problemy to nie jest antiditum,ale dla mnie zaczyna byc.Lubię wypic wieczorem winko bo juz cholera mam dośc obojętności między nami.I tak sobie jakoś sama radzę...z winkiem.
    • noovaa Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:33
      Najzdrowiej byłoby iść do psychologa i poradni rodzinnej
      • necessity Re: rozpijam sie... 13.05.07, 19:22
        popieram, musisz udać się po pomoc
    • mathiola Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:50
      Jako osoba należąca do klubu apstynentek nie chciałabym się wymądrzać, ale w
      sumie to masz rację - winko to nie jest sposób na rozwiązywanie problemów
      małżeńskich... Niestety.
      • semida Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:50
        Na kłopoty małżeńskie najlepszy jest...seksbig_grin
        • kotbehemot6 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:54
          ale z kim-skoro własny mąż coś nie za bardzo-z cudzym???smile))
          • semida Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:55
            Podejrzewam że jakby zaczęła paradować przed nim nago to jednak by się skusiłsmile
        • mathiola Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:54
          No smile Byleby z małżonkiem, bo w przeciwnym razie skutek odwrotny być może smile
        • ewel82 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:56
          Semida no przecież nie wejdę do pokoju i nie rzucę sie na niego bo pomyśli że już mi konkretnie odwaliło.Alkohol piję,no ale staram się oczywiście w małych ilościach.Tak dla zagłuszenia uczuc...
          • ewel82 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 20:57
            Ale z was artystki.Ryjek mi się od razu uśmiechnął.
    • oxygen100 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 21:36
      wino czerwone bdb i zdrowe. Skoro problemy z mezem zjadaja Ci zdrowie
      psychiczne to wino to rownowazy:p
      ja tez lubie
      • ewel82 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 22:04
        Wino zdrowe i kłótnie też,ale właśnie takie z darciem ryja i trzaskaniem drzwiami i wogóle czym popadnie,ale jak tak sie siedzi kilka dni bez słowa to gehenna normalnie mówię wam.Tak to u nas jest.A wolałbabym się kłócic inaczej.
    • brejzaga1 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 22:09
      Ja chyba tez zaczne ...jak tak dalej pojdziesad(((((((((((((((
      • ewel82 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 22:11
        załózmy jakiś klubik może... ;P
        • brejzaga1 Re: rozpijam sie... 12.05.07, 22:17
          okwink tylko zaczekajcie, naleje sobie czerwonego lampeczkewink))))))))))
          • loganmylove Re: rozpijam sie... 12.05.07, 22:48
            Hmm a mozna przylaczyc sie do klubiku jak sie popija razem z facetem? Bo
            sklamalabym mowiac ze pije teraz wino z zalu-pijemy sobie razem bo lubimy ztym
            ze ja dodatkowo postukuje w klawisze. A jesli chodzi o klopoty z mezczyznami to
            moge tylko powiedziec ze trzeba probowac rozmawiac poki sie da. przekonalam sie
            ze ludzie naprawde nie czytaja w myslach. Jednoczesnie tez jako rozwodka
            twierdze ze wszystko ma swoje granice i nie warto tkwic w zwiazkach ktore juz
            de facto nie istnieja. Trzeba tylko wyczuc te granioce a to niestety latwe nie
            jest.
            • asiorzynka Re: rozpijam sie... 13.05.07, 12:11
              Miałam ten sam problem -z piciem.I co gorsze, przez długi czas byłam tego
              nieświadoma.A tam- 2 , 3 piwka dziennie.Przecież mam tyle problemów-
              usprawiedliwiałam siebie przed samą sobą.
              Ale wiesz?-to nie jest rozwiązanie. Jasne ,że świat jest bardziej kolorowy a i
              problemy jakieś takie malutkie i nieważne się robią,ale uwierz-to na krótką
              metę.
              Dziś juz nie popijam jak kiedyś.Owszem, jak sie wnerwię to i winko czasem się
              znajdzie, ale staram się walczyć z problemami na trzeźwo.Polecam ten drugi
              sposób i pozdrawiam.smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja