Dodaj do ulubionych

Do Farfocello.

09.02.06, 23:07
Drogi Farfocello, o co Tobie chodzi?

Rozpocząłeś dziś chyba ze 4 wątki dotyczące homoseksualizmu.

Proszę Cię bardzo, masz przed sobą mnie, geja. Kest mi z moim homoseksualizmem
świetnie. Nawet jak WHO z powrotem uzna homoseksualizm za chorobę, to się
leczyć chciał nie będę, bo mi się naprawdę fajnie żyje z moim chłopakiem i
każdemu życzyłbym tak udanego związku, w tak dużym stopniu opartego na
wzajemnym zrozumieniu i współpracy, żeby żyło się dobrze.

Wytłumacz mi - na czym polega Twój problem i czego tak zaciekle próbujesz dowieść?
Obserwuj wątek
    • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:13
      Poszukuję prawdy. Takie zboczenie.
      Powodzenia w życiu osobistym.
      • imagiro Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:19
        widzisz farfocello, prawda jest to, co oznajmilo swiatu WHO ... niewazne, ze
        Einstein pytal, chociaz Newton juz dawno odpowiedzial ... ciebie skazali na
        homofobie za pytania .. taki juz ten swiat ...
        • equus3 Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:21
          Imagiro, daj se siana, że tak powiem.

          W swoim poście dałem do zrozumienia, że g. mnie obchodzi co WHO powie, ja i tak
          będę żył po swojemu. Czytaj ze zrozumieniem, słonko.
          • imagiro Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:23
            aniolku, czytam wszystko z lupa ... to, ze chcesz zyc po swojemu to dobrze, ale
            czy etnograf fanfaraczelli nie ma prawa pytac ?
            • equus3 Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:27
              Rybeńko, Farfocelek ma prawo pytać, o co tylko chce. To przyrodzone prawo
              człowieka. A poszukiwanie prawdy jest jedną z najbardziej chwalebnych czynności,
              jakim człowiek może się oddawać. Nie potrafię tylko zrozumieć, czemu w ramach
              poszukiwania prawdy musi się od razu przyłączać do ludzi, którzy najchętniej
              takich jak ja by wyeksterminowali? Przykro mi, ale nie potrafię sobie wyobrazić
              prawdy każącej eksterminować drugiego człowieka, niezależnie od motywacji
              takiego działania.
              • imagiro Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:29
                a czy ja tu o wycinaniu kogokolwiek, misiaczku ?
                • equus3 Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:32
                  No niby nie, sreberko... Ale Twoje zażarte epitety i określenia ("pedał",
                  "zbok") do podbudowujących nie należą, obawiam się.
          • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:24
            Należymy do różnych kultur. Staram się poznać filozoficzne i ideologiczne
            podstawy Twojej kultury.
            • equus3 Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:28
              Moja ideologia jest dość prosta - wszystko, co nie krzywdzi, jest dozwolone.
              Jeśli o filozofię chodzi, to ledwo zdałem z niej egzamin, więc się w nią nie
              zagłębiam.
              • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:32
                Załorzenie proste. Ja też nie jestem filozofem, ale są pewne sprawy które
                chciałbym wiedzieć.
          • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:29
            Moja kultura jest trochę starsza, a Twoja młodziutka. Kształtuje się na moich
            oczach i jest bardzo ekspansywna. Niszczy moją w ciągu niemalże jednego
            pokolenia. Chciałbym wiedzieć czy warto... W imię postępu.
            • equus3 Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:31
              Hmmmm, o które przejawy ekspanywności Ci chodzi? Jest całkiem prawdopodobne, że
              części z nich nie wspieram.
              • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:42
                Takie, że skreślono homoseksualizm z listy chorób WHO. Brak aceptacji dla h.
                uznaje się za fobię i za chwilę wpisze się na tą listę. Akceptacja będzie
                przymusowa. Więć co stoi na przeszkodzie małżeństwom, adopcji. Cała dyskusja
                wydaje się być spóźniona. Takim jak ja pozostaje psychuszka. Co jest pierfszym
                krokiem terapii. Zaakceptuj swoją chorobę... Oto nasza przyszłość.
                • equus3 Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:04
                  Skreślenie homoseksualizmu z listy WHO ma prawo być kontrowersyjne. Faktycznie
                  mogło w tym brać udział lobby homoseksualistów. I jest całkiem prawdopodobne, że
                  skreślenia dokonano w celach propagandowych - wiele osób zarzuca nam, że
                  jesteśmy chorzy, a nie chcemy się leczyć, nie mówiąc już o tym, że być może
                  zarażamy. Żeby odebrać ten argument dokonano skreślenia.
                  Jeśli o mnie chodzi, jest mi to skreślenie obojętne. Nawet jeśli homoseksualizm
                  jest chorobą (tylko czym w ogóle jest choroba?), to jestem najmocniej
                  przekonany, że na pewno nie da się nim zarazić, a i z uleczalnością jest bardzo
                  krucho. W takich warunkach ja sobie z taką chorobą mogę żyć, zwłaszcza, że poza
                  brakiem akceptacji społeczeństwa, nie ma w tej chorobie naprawdę nic
                  nieprzyjemnego. :)

                  Wciąganie homofobii na tą listę uważam za zupełną przesadę. Homofobia jest
                  pewnym zjawiskiem, ale, bez przesady, nie chorobą. Homofobia może być chorobą,
                  ale tylko w pewnych przypadkach, np. gdy jako dziecko ktoś został zaatakowany
                  przez grupę homoseksualistów i od tamtej pory się ich zwyczajnie boi (tak samo
                  jak bałby się zakonnic, gdyby coś takiego zrobiły). Ale niestety nie w takim
                  znaczeniu chce się homofobię na tę listę wciągać...

                  Przymusowość akceptacji wydaje mi się o tyle bezsensowna, że po prostu... nie
                  zadziała. Z przymusu nikt się tolerancji nie nauczy. Do tego trzeba dojrzeć,
                  zrozumieć to, przeżyć pewne rzeczy. Być może są ludzie, którzy nigdy się jej nie
                  nauczą. Ja osobiście boję się, że zmuszanie do akceptacji będzie tylko zwiększać
                  frustrację tych, którzy się jej nauczyć nie potrafią (takie osoby, jak Ty, być
                  może). I po co? Na pewno są lepsze metody. Nie można w ramach robienia dobrze
                  jednym robić źle drugim.

                  Nadawania zarejestrowanemu związkowi homoseksualnemu statusu małżeństwa również
                  ma prawo być kontrowersyjne. Małżeństwo to przede wszystkim specyficzny wyraz, o
                  konotacjach religijnych. Problem w tym, że trudno go zastąpić innym. Oczywiście
                  jestem zwolennikiem rejestrowania związków homoseksualnych (nie widzę w tym
                  żadnej szkody dla społeczeństwa, a duży pożytek dla nas, homoseksualistów) - w
                  takim wypadku jak mam nazywać związek takich dwóch osób? A jak ma określać jeden
                  homoseksualista drugiego, gdy już są w takim związku? To jest problem natury
                  językowej przede wszystkim (a że problemy językowe potrafią być nieznośnie
                  ciężkie, to wiem, bo kształcę się aktualnie na językoznawcę). Mi osobiście
                  całkowicie wystarczałaby rejestracja bez pełnego zrównania z prawami małżeństw.

                  Adopcja jest najtrudniejszym problemem, na ten temat nie lubię się wypowiadać.
                  Jeśli o mnie chodzi, chciałbym kiedyś mieć dzieci i jeśli bym miał, na pewno
                  zrobiłbym wszystko, żeby żyło im się jak najlepiej i żeby zostały wychowane na
                  przyzwoitych ludzi.
                  Z adopcją jest jeszcze ten duży problem, że wszelkie badania, które są nad nią
                  robione, są do granic możliwości przesycone ideologią - albo "pro" albo "anty".
                  Więc praktycznie niewykonalne jest dowiedzenie się z zewnątrz czegoś
                  obiektywnego na temat temat tego, jak wychowywanie dziecka przez osoby
                  homoseksualne na nie wpływa. I to jest niewątpliwie bardzo złe.

                  Zdaję sobie sprawę z tego, że w omówionach kwestiach wielu homoseksualistów stoi
                  na bardzo agresywnych stanowiskach. Ale należy pamiętać o tym, że my,
                  homoseksualiści, jesteśmy również częścią społeczeństwa i nie różnimy się od
                  niego. Jak w społeczeństwie bardzo wiele osób przyjmuje bardzo agresywne postawy
                  w wielu kwestiach, dokładnie tak samo dzieje się w naszym środowisku. Niestety -
                  nie jesteśmy świętsi od ogółu.
                  • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:33
                    Cieszę sie że w części rozumiesz sytuacje tzw. homofobów. Argument zarażliwości
                    homoseksualizmu jest niepoważny. Więc argumentowanie skreślenia chęcią
                    utrącenia argumentu zaraźliwości jest również niepoważne.
                    Akceptacji nie można się nauczyć. Albo się ma argumenty za nią, albo nie.
                    Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie wiesz, nie jesteś pewien, czym jest
                    homoseksualizm. Uważam że ja też mogę mieć wątpliwości. Niestety większość
                    tolerancyjnych uważa że moje wątpliwości są chorobą, lub dysfunkcją
                    intelektualną.Co do małżeństw to uważam, faktycznie ludzie żyjący ze sobą pod
                    jednym dachem, jak rodzina powinni mieć prawo do spadku itp. ale to nie
                    problem . Wystarczy spisać odpowiedni pakiet dokumentów u notariusza.W
                    społeczeństwie doszliśmy do tegoże mamy demokrację, a jednostki agresywne, o
                    tendencjach utopistycznych są spychane na margines.
                    • equus3 Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:44
                      > Akceptacji nie można się nauczyć. Albo się ma argumenty za nią, albo nie.

                      Bardzo wielu ludzi (w moim odczuciu większość) nie opiera akceptacji różnych
                      zjawisk bądź jej braku na argumentach - kierują się uczuciami, emocjami,
                      wewnętrznymi irracjonalnymi przekonaniami bądź tym, co im wmówiono kiedyś-tam.
                      Takich ludzi jak najbardziej da się akceptacji "nauczyć" (z wyjątkami naturalnie
                      - jeżeli wymienione czynniki są u nich zbyt silne).
                      Jeśli o Ciebie chodzi, jesteś wykształconym, inteligentym człowiekiem (tak
                      zakładam, skończyć historię to jest jakaś sztuka) i dlatego potrzebujesz
                      konkretnych argumentów.
                      • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:55
                        Gdybym opierał się na emocjach nasza rozmowa dawno skończyła by sie w
                        nieprzyjemny sposób.
                        Ja nie uważam się za predestynowanego do tworzenia systemów wartośći i "uczenia
                        akceptacji".
                      • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:58
                        Dziękuję za rozmowę. Spełniła część moich oczekiwań. Idę spać. Dobranoc.
            • dorianne.gray Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:38
              Młodziutka? A taka przysłowiowa starożytna Grecja - na przykład - wystarczy?...
              • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:53
                Tak przysłowiowa. A co jesteś zmartwychwstałym spartańskim hoplitą? Wychowałaś
                się w tej kulturze?
                • dorianne.gray Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:53
                  Nie, ale na pewno Ty się w niej wychowałeś i znasz ją na wylot ;)
                  • farfocello Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:57
                    Przepraszam chyba mnie źle zrozumiałaś kultura grecka nie wychowała ani equusa,
                    ani innych rzecznikó tolerancji. Grecja stanowi tylko często powtarzany
                    argument. A propos. Mam pewne związki z historią jako nauką.
                    • marysia_b Re: Do Farfocello. 09.02.06, 23:59
                      farfocello napisał:

                      Mam pewne związki z historią jako nauką.

                      Luzne, czy stale te zwiazki? ;)
                      • dorianne.gray Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:02
                        Założę się, że raczej luźne ;)
                        Grecja nie jest argumentem, lecz przykładem, jednym z wielu i najbardziej
                        oczywistym, jak sądzę. Homoseksualizm nie jest wymysłem ostatnich lat. Wymysłem
                        ostatnich lat jest "niezwykłe" odkrycie, że wszyscy ludzie są równi.
                        Reszta to tylko konsekwencja.
                        • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:14
                          Założyłaś się sama ze sobą i wygrałaś, będąc sędzią zakładu.
                          Pisząć o Grecji nawiązywałem do wcześniejszych wypowiedzi equusa i swoich
                      • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:04
                        Na tyle mocne że jestem pewien że equus nie należy do kultury helleńskiej
                        • marysia_b Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:06
                          farfocello napisał:

                          > Na tyle mocne że jestem pewien że equus nie należy do kultury helleńskiej

                          Mnie nie interesuja 'mocne'; mnie tylko 'stale' ;)))
                          • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:11
                            Skończyłem Historię
                            • marysia_b Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:13
                              farfocello napisał:

                              > Skończyłem Historię

                              Przez duze Ha ?;) Dewiacja zawodowa! ;)
                              • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 00:34
                                Tak jest na podręcznikach.
      • taus Re: Do Farfocello. 10.02.06, 10:44
        Farfocelo, jeśli rzeczywiście poszukujesz prawdy, to przedewszystkim odzrzuć swoje przekonanie, albowiem one są wrogiem poznania.
        • farfocello Re: Do Farfocello. 10.02.06, 13:30
          To niebyła by dyskusja tylko pranie mózgu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka