Dodaj do ulubionych

Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia

21.05.07, 20:17
Jestem na urlopie wychowawczym, córeczka ma rok.
Oboje byliśmy przekonani o tym, że ja zostanę z nią jakiś czas w domu, tym
bardziej, że możemy sobie na to pozwolić.
Dziecko urodziło nam się 9 miesięcy po ślubie.
Mąż pracuje od rana do wieczora, często też w weekendy. Jest kochanym tatą,
kiedy może zajmuje się małą, uwielbia ją, ona jego też. Między nami też jest
dobrze, kochamy się i szanujemy, lubimy spędzać ze sobą czas ale...
Czasami mam wrażenie, że mąż ma w nosie moją pracę w domu. Dla niego to
normalne, że jak wraca do domu, to jest posprzątane, wyprane, ugotowane. Sam
jest strasznym bałaganiarzem i ciągle toczymy boje o to, żeby sprzątał po
sobie. W rezultacie ja chodzę i cały dzień schodzi mi na porządkowaniu
mieszkania - najpierw po mężu, a potem po córeczce. No i oczywiście
gotowanie, pranie i zajmowanie się dzieckiem. Po całym dniu padam na twarz.
A mąż jakby tego nie widział. Miga się od domowych obowiązków jak może, nie
sprząta po sobie, zostawia wszystko byle jak. Wiem że też jest zmęczony, ale
ja też chciałabym czasami usiąść na chwilę i nic nie robić.
Z konieczności powoli ograniczam swoje wymagania.
Już nie mam siły o tym gadać i go prosić, on zresztą też nie słucha, bo ile
można w kółk macieju o tym samym.
Jak mu to wytłumaczyć? Co zrobić żeby zrozumiał i czasami trochę pomógł albo
przynajmniej docenił?
Czasami moje prośby skutkują, ale rzadko i są okupione ględzeniem albo
sprzeczkami.
Chciałabym zostawić go na jeden dzień z małą, żeby zobaczył jak to jest -
zajmować się wszędobylskim szkrabem, zrobić obiad dla siebie i dziecka,
ciągle sprzątać, spacer, pranie... Ale nawet jak jest w domu, to zawsze mówi
że ma pełno pracy. Muszę to uszanować, bo w końcu zarabia.
Wiem, że to się wynosi z domu - tak go mama nauczyła i teraz realizuje to w
swojej rodzinie.
Bardzo go kocham.
Czy wy macie podobnie? Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 21.05.07, 20:21
      no to wąłsnie zostw go na cały dzien z małą. Korona mu z głowy nie spadnie.

      To ze zarabia nie oznacza ze masz mu sprzed stóp pyłki ścierac.

      Powiem tak: masz to na co pozwoliłas. Niestety to prawda. Skoror masz
      nastawienie ze musisz mu ustąpic bo on zarabia to sie niedziw ze tak to wygląda.


      Pozdarwiam
      • dorcia1234 Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 21.05.07, 20:26
        wbrew pozorom ty tez zarabiasz - nie wydajecie na zlobek, opiekunke,
        sprzataczke, kucharke itp. Zostaw go w domu a jak wrocisz to zobaczysz ze moze
        sobie poradzil. Facetom wydaje sie ze w domu to sie tak samo robi, dopoki nie
        zostana sami. Moj maz zostawal z niunia jak wrocilam do pracy, miala wtedy 1,4
        a on byl z nia od 16 do 21, jak wracalam to byla umyta i szczesliwa a na mnie
        czekala kolacja.
        a dopoki nie sprobujesz to sie nie dowiesz jak on sobie poradzi
    • bogatachcebyc Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 21.05.07, 21:26
      Zostaw Go w domu nie na jeden tylko kilka dni. Jeden dzień może nic nie dać, ja mam to samo. Przez trzy pierwsze miesiące roku jeździłam na kurs(od poniedziałku rano do wtorku wieczorem), mój mąż zostawał z dziećmi. Nagle okazało się, że praca ta go wykańcza i przychodziła pomagać mu ciocia( wychodziła z młodą na spacery). A co robił mój mąż?, całe dnie siedział przed kompem, oglądał z dziećmi bajki. do jedzenia?- makaron z sosem, dla młodego słoiczek.
      Wszystko utytłane, naczyń pełen zlew, nie odkurzone, zabawki przesunięte w kąt( bo i tak od rana to samo), młody w ciuchach siostry(2,5 roku różnicy). Tak więć jak wracałam we wtorek wieczorem, to trochę ogarnęłam cokolwiek, żęby rano mieć chociaż jak kawę wypić. Cała środa przy porządkach.
      Więc jeżeli miałabyś możliwość to zostaw Go na dłużej, tak żęby sie zapas naczyń skończył, czyste ubrania gdzieś wyszły, wtedy może dotrze, że to nie idylla takie "siedzenie"
      Pozdawiam
    • mama007 Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 21.05.07, 23:18
      ja tez takiego mialam. zmienilam na lepszy model wink teraz mi chlop na przyklad
      po przyjezdzie o godzinie 20 (pracuje od 2.30 rano, non stop w samochodzie,
      potem przesiada sie w drugi samochod i jedzie do nas 350km) mowi zmeczona
      jestes, zostaw, zrobie kolacje...
      kooooochaaaam go big_grin
      • lola211 Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 22.05.07, 10:00
        Faktycznie- nic tylko wymieniac na innego.
        • mama007 Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 22.05.07, 10:16
          lola211 napisała:

          > Faktycznie- nic tylko wymieniac na innego.

          probowalam wszelkimi sposobami tego uniknac. ale sie nie dalo. z perspektywy
          czasu ni cholery nie zaluje smile
    • sir.vimes Bałaganiarz? 22.05.07, 10:09
      "W rezultacie ja chodzę i cały dzień schodzi mi na porządkowaniu
      mieszkania - najpierw po mężu, a potem po córeczce. No i oczywiście
      gotowanie, pranie i zajmowanie się dzieckiem. Po całym dniu padam na twarz.
      A mąż jakby tego nie widział."

      Nie sprzątaj- po co się zaharowywać? Weź lepiej sie pobaw z małą lub sobie
      poczytaj. Mąż - bałaganiarz niech wysupła na panią dochodzącą. Raz w tygodniu
      chociażby. Samo gotowanie, pranie i opieka nad dzieckiem to już sporo. Sprzątać
      zaś nikt nie lubi - i naprawdę nie warto marnować na to pół życia. Lepiej
      wspólnie spędzić wieczór niż polerować klamki, prawda? Nie przekonuj go, że to
      męczące. Po prostu powiedz, że jeżeli nie ma ochoty pomóc własnymi łapkami niech
      zasponsoruje inne łapki.
      • sir.vimes Re: Bałaganiarz? 22.05.07, 10:12
        A swoją drogą zaplanuj sobie jakiś weekend poza domem - warto by mąż sprawdził
        się jako samodzielny opiekun.
        • annasi23 Re: Bałaganiarz? 22.05.07, 10:24
          Hm, powoli dojrzewam do decyzji o zostawieniu go chociaż na jeden dzień
          narazie, bo karmię małą piersią.
          A jeśli chodzi o sprzątanie- nie jestem pedantką, sama mam raczej skłonność do
          lekkiego bałaganu. Nie chodzi o polerowanie i wycieranie kurzy, tylko
          odkładanie na miejsce buciorów i bucików, koszul i bluzeczek, naczyń i zabawek -
          tak żeby się nie zabić, bo przy małym dziecku lepiej się o nic nie potykać.
          Takie grubsze sprzątanie organizuję raz na jakiś czas, mąż MUSI mi w tym pomóć,
          zajmując się chociażby córką. No i wtedy też są kłótnie, bo proszę go o różne
          czynności, a on wszystko odkłada na później i w rezultacie robi połowę tego o
          co go poprosiłam.
          A poza tym go kocham, on mnie przecież też, jest dobrym człowiekiem.
          Problem moim zdaniem tkwi w tym, że go szanowna mama nie nauczyła, że takie
          rzeczy trzeba zrobić. One się po prostu robią same. Jak się wraca do domu, to
          są zrobione i już.
    • soemi Re: Czasami wydaje mi się że mąż mnie nie docenia 22.05.07, 11:35
      Jeden dzień nie wystarczy, bo w tym dniu akurat nie będzie musiał np; wstawić
      prania, potem go powiesić, poprasować, umyć podłogi, poodkurzać, sprzątnąć
      kuchnię czy łazienkę, zrobić zakupy. Na codzienne życe domowe, jak sama wiesz,
      składa sie tysiące rzeczy. Więc jeden dzień w domu nie ukaże ogromu tych
      obowiązków.
      Tez byłam z córą w domu przez 3 lata i wiem jak przeszkadza "bałaganiarstwo"
      męża. Mieliśmy często o to sprzeczki, bo ja uważałam, że jest bałaganiarzem.
      Niedawno przeczytałam tu na forum, post jednej z koleżanek że pracującemu
      mężowi należy pomóc chociażby nie wytykając palcem co w nienależytm miejscu
      zostawił. I po części się z ty zgadzam, nie mam na myśli skarpetek pod łóżkiem
      czy porozrzucanych po domu brudnych ubrań ale poprostu dać sobie na wstrzymanie
      i przestać widzieć w każdym miejscu bałagan.
      Jak byłam w domu też mi wszystko przeszkadzało, każdy śmietek, nie tu położony
      zegarek czy klucze. Staram się by takie bzdety stały się mało znaczącym
      marginesem naszego życia. Niech życie nie upływa nam na sprzątaniu i wytyaniu
      bliskim co nie tak zrobili tylko na doceinianiu zcasu z nimi. Ja cały czas nad
      tym pracuję i przyznam, że walczę w sobie z tym czepialstwem, ale udaje mi się.
      W domu już nie jest tak idealie poukładane, za to nasze kontkty są zdrowsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka