Dodaj do ulubionych

moja ulubiona historia ...

19.06.07, 11:09
...z cyklu babcia opiekuje sie wnuczkiem.

Mamy w przedpokoju wneke zabudowana trzydrzwiowa szafa typu Komandor z
przesuwanymi drzwiami.
MOj synek bardzo lubi sie w niej chowac i, po fakcie o ktorym za chwile
,dowiedzialam sie ze i 60letnia babcia te szafe traktowala jako dobre ukrycie
przed 4 letim wnukiem.
Wiec sie ktoregos pieknego dnia schowala. Zadowolona ze jej nikt nie znajdzie.
A ze w jednej z czesci szafy sa lubiace sie wysuwac szuflady, oczywiscie sie
jedna z nich wysunela i zablokowala przesuwane drzwi.
No i sytuacja w domu byla taka: babcia utknieta w szafie, dziecko bez opieki
robilo co chce, niespecjalnie sluchajac nawolywan bezradnej babci, a ja
dzwoniaca z pracy do domu zeby sie dowiedziec czy wszystko OK.

Babcia dlugo sie zastanawiala czy przyznac mi sie, ze w takiej dziwnej
sytuacji sie postawila.
A ja do tej pory sie z niej smieje i wychodzac do pracy zakazuje wchodzenia do
szafy smile
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:14
      umarłabym ze śmiechu na myśl o mojej mamie zamknętej w szafie smile
      Chociaz to dziecko bez nadzoru to juz mniej śmieszne.
      A kto ją uwolnił? smile
      • edycia_s Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:18
        Dokladnie - jak sie dowiedzialam to najpierw nie wiedzialam czy sie zloscic czy
        smiac. Ale jej skruszona mina wystaczyla zeby pekac ze smiechu.

        Wnuczek ja w koncu uwolnil, ale potrwalo to troche dlugo.
    • gryzelda7 Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:18
      dobre:smile)
      a kto babcie uwolnił?
    • michalina7 Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:29
      U mnie było trochę inaczej. Babcia wyszła do ogródka, a mały myk zamknął za nią
      drzwi balkonowe, których potem nie potrafił otworzyć. Drzwi wejściowe
      ANTYWŁAMANIOWE zamknięte na klucz, a klucz w drzwiach więc od zewnątrz innym
      kluczem też się nie dało otworzyć. Okna pootwierane tylko uchylnie. Babcia
      rabanu narobiła u sąsiadów w sąsiednim domu żeby nas z pracy ściągali (telefon
      został na stole). Przyjechaliśmy. Mąż zdecydował wybić dolną szybę w drzwiach
      balkonowych, ale po silniejszym kopniaku zamek puścił, a szyba ostała się cała.
      Historia ta nie jest moją ulubioną, ale pamiętam ją dobrze i od tamtej pory
      nigdy nie zostawiam klucza w drzwiach tylko zabieram go ze sobą przy wychodzeniu
      do ogródka.
      • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:43
        To teraz ja:
        Babcia opiekuje sie wnuczkiem z braku pomysłów daje mu do zabawy swoje...nogi -
        niech sie dziecko pobawi.
        Ta sama babcia gdy dziecko marudzi w wózku na spacerze..,przekłada je do wózka
        do wożenia kartofli/cebuli/chwastów z ogrodu/ itepe itede/ na dno wózka kładąc
        wspaniałomyslnie starą kołdre którą wczesniej przykrywała kartofle/cebule i co
        tam w ogrodzie miała.
        Wyżej wymieniona zostawia dziecko w wózku i pędzi ze środka podwórka do bramy
        bo namierza na drodze listonosza, a wózek sobie jedzie po podwórku bo kólek
        oczywiście nie zablokowała.
        Jak jeszcze cos sobie przypomnę to dopisze.
        • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:46
          ja tez daję swoim dzieciom nogi do zabawy.
          A włożenie do starego wózka po kartoflach nie przyszło mi do głowy tylko
          dlatego że nie mam starego wózka po kartoflach. Ale za to raczkowały ostatnio
          po ogródku warzywnym i drodze żużlowej.
          Niech zgadnę: ta wyrodna babcia to twoja teściowa?
          • moofka Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:49
            jak sie daje nogi do zabawy? wink
            • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:51
              Siedzę na kanapie i czytam książkę a one bawią się moimi pomalowanymi na
              czerwono paznokciami. smile) A jak jestem w sandałach na rzepy, to mi je z
              namiętnością rozpinają. smile
            • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:52
              siąga sie buty, skarpety i dzieciak gmera sobie między paluchami, jescze jakies
              sczegóły???
              • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:53
                ale nogi myje przedtem? Bo jak nie to nieco zmienia obraz sytuacji smile Moje
                bawią się moimi nogami które wyszły z wanny nie z butów smile
          • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:51
            ja swojemu nue daję nawet czystych nóg do zabawy. I jeżeli mówię że ma się NIE
            bawić nogami to nie wiem dlaczego Ona to zrobiła.A wózek jest ochydny i klei
            sie od brudu.
            • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:52
              wszystko co znajduje się na zewnątrz mieszkania klei się od brudu. A z brudu
              jak wiadomo jeszcze nikt nie umarł smile)
              • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:02
                Taaa...może masz racje ...resztki kartofli może sobie cos tam podjadł odrazu?
                • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:42
                  Wiesz, może ja patrzę na to inaczej, ponieważ sama wychowywałam się praktycznie
                  na wsi. Dlatego wożenie dzieci w wózku po ziemniakach nie jest dla mnie jakąś
                  odrażającą historią smile Gorsze rzeczy robiliśmy jako dzieci i moje dzieci też
                  nie są chowane pod kloszem i w sterylnych warunkach, wręcz przeciwnie - czasem
                  wracam z działki z tak brudnymi dziećmi, że wstyd patrzeć, ale ja lubię brudne
                  dzieci. Brudne i szczęśliwe smile)
                  • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:49
                    Też wychowałam sie na wsi łażenie po krowich kupach nie było czymś
                    dziwnymsmilewink.Ale qrwamac miało sie wtedy z 6-10 lat a nie 10 miesięcy!!
                    • mathiola Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 13:00
                      no co ty, ale kiedys chyba trzeba było zacząć smile Dopiero jak miałas 6 lat to
                      cię rodzice na dwór wypusczali? smile)
                      • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 13:02
                        wypuszczali czy nie niewiem bo najwcześniejsze wspomnienia z dziecinstwa mam
                        własnie z tego okresu wcześniej - totalna amnezja.
        • dlania Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:35
          Ellgie:
          Fajna babcia! Na to z nogami sama kiedys wpadłam, leząc z mała na trawiewink
          Dziecko na pewno nie zaszkodzi, a i alergia go prawdopodobnie ominie.
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,dlania.html
          • ellgie Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:50
            Alergia go o minie a grzybica???
            • kosheen4 Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 14:39
              mniejsza o grzybicę, a jak się zarazi ODCISKAMI???
              tongue_out
    • moofka Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 11:46
      babcia jajcarka ;P
    • croyance Re: moja ulubiona historia ... 19.06.07, 12:31
      Co do szafy, sama mam kilka historyjek na koncie (niestety, bez babci tym
      razem, ale chyba nie kompletnie off-topic?)

      pierwsza historyjka wesola, druga smutna

      Kiedy bylam nastolatka przyjaznilam sie bardzo z jedna Magda, ale poniewaz
      bylysmy obie w buntowniczym wieku w ktoryms momencie rodzice zabronili nam sie
      na jakis czas kontaktowac (do czasu zaliczenia jakichs przedmiotow w szkole,
      czy cos w tym stylu).

      Nie przejmowalysmy sie tym oczywiscie zbytnio i Magda bardzo czesto
      przychodzila do mnie do domu, gdzie sluchalysmy Kazika i wiodlysmy
      egzystencjalne dyskusje. No i raz, podczas takiego posiedzenia, niespodziewanie
      wrocili moi rodzice. Uslyszalysmy klucz w zamku i ich glosy - panika absolutna,
      sekunde rozwazalysmy ucieczke balkonem (byl to parter) - ale doszlysmy do
      wniosku, ze pewnie wpadli na chwile i zaraz pojda wiec nie ma sensu. Kazalam
      Magdzie wejsc do szafy. Wskoczyla tam szybko, wrzucilam za nia jej plecak,
      zamknelam drzwiczki i szlus, gotowe. Bardzo bylam zadowolona z rozwiazania.

      Niestety, wizyta rodzicow sie przedluzala, zabrali sie za podgrzewanie obiadu,
      a Magdzie w szafie bylo coraz bardziej niewygodnie. Cicho zaczela wolac, zebym
      ja wypuscila. Po jakiejs pol godzinie bylo jej juz wszystko jedno i nawet moja
      mama byla jej juz niestraszna - pukala i pelnym glosem blagala, zeby ja
      wypuscic. A ja, glupia, wlaczylam na caly regulator Kazika i ani myslalam.
      Strasznie sie balam swojej matki (na wytlumaczenie dodam, ze jesli ktorakolwiek
      z Was ogladala "Diabel ubiera sie Prady" powinna miec pojecie o typie kobiety,
      jaka jest i byla moja mama; do tej pory budzi blady strach wsrod swoich
      pracownikow i kilka razy sie zdarzylo, ze dorosle kobiety na jej widok chowaly
      sie w krzakach uncertain Dodam do tego, ze mama miala zawsze intuicje sledcza i wtedy
      tez cos wyczula - chodzila po moim pokoju i groznie pytala, co ukrywam, ale na
      szczescie do szafy nie zajrzala).

      Biedna Magda, siedziala w tej szafie dosc dlugo, az rodzice zjedli i pojechali.
      Wtedy ja wypuscilam, alez byla na mnie wsciekla. Do tej pory pamietam smile
      Strasznie glupie bylysmy obie.

      Inna historia zwiazana z szafa - smutna - kiedys wrocilam do domu i okazalo
      sie, ze wlasnie weterynarz uspil mojego psa. Wiedzialam, ze tak sie to skonczy,
      ale mimo wszystko nie przypuszczalam, ze stanie sie to pod moja nieobecnosc.
      Nie mam pretensji, ze nie poczekali na mnie, bo pies sie meczyl, ale moj ojciec
      zdazyl go pochowac - jak przyszlam, wlasnie wrocil. Strasznie sie wtedy
      poklocilismy, oskarzylam go o to, ze nie dal mi mozliwosci pozegnania sie z
      psem, ze mogl do mnie zadzwonic na komorke i mnie uprzedzic, ze mogl poczekac
      ze zwlokami etc. Teraz rozumiem, ze nie mial do tego wtedy glowy, ale sytuacja
      byla napieta i wszyscy bylismy w szoku. Potem moj ojciec sie poplakal. Wszyscy
      bardzo kochalismy Miska. I ja w tym smutku poszlam do swojego pokoju, weszlam
      do szafy, zamknelam sie, i siedzialam tam placzac w ciemnosci przez 2 godziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka