Dodaj do ulubionych

Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją"

31.10.07, 08:44
Ja już wysiadam z tym moim chłopem uncertain
Za każdym razem gdy uda mi sie go naprostować na właściwe myślenie
wkracza teściowa/szwagier/koledzy etc. Uszczęśliwiają nas złotymi
radami co to kobieta, zona, matka musi. Znowu wychodzi na to że mimo
ze oboje pracujemy to mi "nalezy" się drugi etat w domu a mężowi
kapcie i ciepły obiadek.
Juz było dobrze mimo ze głównie to ja sprzątałam i gotowałam ale mi
pomagał. Wczoraj znowu zadyma bo zapytałam dlaczego on mi obiadu nie
poda tylko zawsze ja mam to robić. Obraził się i nie chce ze mną
rozmawiać i "kłucić się o pierdoły". Nie dociera że to nie pierdoły
tylko podstawa naszego współżycia mażeńskiego.
Znów "dobry kolega" wytłumaczył że jest pantoflarz a ja musze...
Kogo mam zabić? Rodzinke, mężą, kumpli, siebie? Syzyfowa praca sad
Obserwuj wątek
    • mma_ramotswe Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 08:47
      Co to za żona, która nie dość, że dobrego obiadu mężowi nie zrobi,
      to jeszcze wrzeszczy na niego, potem pisze takie rzeczy tutaj, na
      publicznym forum? Ehhh... Przeciez jak sie kogoś kocha, to chce się,
      żeby zjadł coś dobrego, prawda?
    • deela Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 08:49
      to nie gotuj
      w ogole nic nie rob
      nie pierz nie sprzataj :o
      jak sie nie ruszy to nic nie bedzie i tyla
    • lucerka Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 08:50
      A po co sie klucic? Po rostu przestan robic obiady dla meza jesli jestes zmeczona.
      • mma_ramotswe lucerka, chipsi 31.10.07, 08:52
        "kłócić się" przez ó. Bo już sama zwątpiłamsmile
        • lucerka Re: lucerka, chipsi 31.10.07, 09:06
          normalnie splonelam rumiencem wstydu przed kompem...
          • mma_ramotswe Re: lucerka, chipsi 31.10.07, 10:43
            tak własnie myślałamsmile)
    • majmajka Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:04
      Ciezka sprawa. Tak byli wychowani ci nasi panowie, a juz na pewno wieksza czesc z nich. Tutaj chyba tylko konsekwencja pomoze. Poza tym rob tak, ze on bedzie myslal, ze jest tak jak on chce. Popros o ten obiad, docen. Niech mysli, ze to cos wielkiego, a z czasem niech pojmnie, ze to norma. Naprawde przerabane, bo u nas szwagierka biega z lopata i snieg odgarnia, a syn i maz siedza przed telewizorkiem. A pozniej masz takiego w domu i walcz.
    • sir.vimes Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:13
      Myślę, że on by chciał a boi się.

      Z jednej strony doskonale rozumie to co mówisz i zapewne sie z tym zgadza ale
      reakcje rodziców, kumpli wywołują w nim lęk, ze zaangażowany we
      współgospodarzenie facet nie jest "wystarczająco mężczyzną".
      Może warto by poznać nowych ludzi - takich u których w domach jest normalnie?
      Wtedy będzie widział, że można i nie trzeba się "wstydzić" mieć normalne układy.
      Wielu facetów wychowanych w tradycyjny sposób ma taki problem.
      Trzeba mu wyjść naprzeciw po prostu.
      W sumie - opłaci Ci się wykazać odrobinę empatii, nawet jeśli denerwuje Cię
      (słusznie) to, że zdanie głupich kolegów jest aż tak istotne.
    • zapracowana6 Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:23
      Mój mąż też ma zakodowaną "tradycję". Tyle,że można się z nim
      dogadać i sporo wyegzekwować. Ale tej męskiej mentalności chyba
      zmienić sie już nie da ;" wyrzuciłem ci śmieci, kupiłem ci chleb,
      przetarłem ci podłogę" (mi??).
      • sir.vimes Oczywiście, że się da 31.10.07, 09:26
        Ale tej męskiej mentalności chyba
        > zmienić sie już nie da ;"

        Szczególnie, ze to nie żadna "męska mentalność" - bo nie wszyscy mężczyźni mają
        taką. To kwestia wychowania i/lub poglądów danego osobnika.
        • zapracowana6 Re: Oczywiście, że się da 31.10.07, 09:38
          No to może nie tyle z męska, co z "tradycyjną".
        • e_r_i_n Re: Oczywiście, że się da 31.10.07, 09:40
          Awentualnie siły przebicia i konsekwencji zony tongue_out (a co, pokadze
          sobie wink).
          • sir.vimes Re: Oczywiście, że się da 31.10.07, 09:46
            Oczywiscie, że postawa żony ma znaczenie.
    • agao_72 Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:26
      moje miejce jest za komputerem. bardzo wygodne.

      średnio rozumiem taki układ jak Twój. bardzo średnio. ale nie mam
      pomysłu, jak to rozplątac, poza totalnym olaniem obowiązków domowych.
    • e_r_i_n Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:32
      Nikogo nie zabijaj. Po prostu nie usluguj, nie podawaj. Jak bedzie
      glodny, to sobie przygotuje, jak nie bedzie mial uprasowane, to
      siegnie po zelazko.
      Moja tesciowa tez sie nad syneczkiem biednym uzala, ze ma taka
      straszna zone. Na szczescie maz realista, wie, ze sobie pogadac co
      najwyzej moze wink.
    • bea.bea Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:36
      no to trudne zadanie,
      kiedyś mój kolega powiedział mi, ze zachowania męzczyzn sa w duzej mierze wina
      kobiet....oburzyło mnie to bardzo...ale dzis sie z tym zgadzam.....
      bo najpierw mama, potem dziewczyna....ale mama w szczególnosci...

      no cuz tych do naprostowania nalezy prostowac...ale nasza rola jest tych naszych
      małych od kolebki nauczyc ,ze razem osiaga sie wiecej..smile...by moja synowa
      powiedziała...mama to go wyszkoliła..smile...czyli praca od podstaw..

      jesli chodzi o twojego męza...to w moim poprzednim zwiazku sprawa została
      rozwiazana tak....
      kochanie ja tez wracam z pracy zmeczona....i nie musze cie obsługiwac , wrecz
      nawet cieszyłabym sie gdybys to ty mnie obsłuzył...
      ale skoro nie rozumiesz ile to dla mnie znaczy...to od dzis kazdy pracyje na
      własna ręke....i nastapił podział półek w lodówce...i kosza na bielizne....kazdy
      sprzatał po sobie ..itd....
      niestety u mnie nie poskutkowało....dlatego mam teraz mojego męza..smile..
      • setia Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:49
        bea.bea napisała:
        zachowania męzczyzn sa w duzej mierze wina
        > kobiet...

        niestety. moja teściowa, choć dobra kobieta, nie potrafiła wychować syna. nigdy
        nic od niego nie wymagała; pomocy w domu, tłumaczenia się gdzie wychodzi, kiedy
        wróci... a ja teraz walczę z takim egzemplarzem w domu.
        u nas zdarzają się nawet takie sytuacje, ze teść przyjeżdża umyc synkowi
        samochód! mam ochotę go pogonić na cztery wiatry.
    • kali_pso Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:47
      Ja się tym tradycjonalistom nie dziwię, bo:

      - to kobiety sa strazniczkami patriarchatu, same przez iles tam lat
      były nikim więcej w oczach męża i rodziny, niż kurą domową, służąca,
      praczką itp. I teraz jakaś inna kobieta miałaby mieć lepiej od niej?
      Zwłaszcza synowa?winkP

      - facetom, kolegom męża też się nie dziwię- mężczyzna wybijający sie
      poza schemat "pan i władca", sprawia, że ich żony mogą zacząć i od
      nich wymagać czegoś więcej niż przynoszenia łupów do domuwinkP



      Bądź konsekwentna...to prawdziwa orka na ugorzewinkP
      • e_r_i_n Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 09:51
        Mnie najbardziej smieszy (chociaz to gorzki smiech raczej), jak
        takimi 'tradycjonalistami' sa faceci zarabiajacy jakies smieszne
        grosze tak. I taki ktos smie powiedziec zonie, ze ona ma na przyklad
        za dziemi latac, bo ON PRACUJE.
        • chipsi Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 10:08
          Ha, to też problem, bo jak się takiemu uswiadomi że g...o zarabia
          nie pieniądze (mniej lub bardziej delikatnie) to dochodzi zarzut że
          się mu wypomina, niedocenia, że się kobita wywyższa itd.
          Po co Bóg stworzył faceta? Na nawóz?
          • kali_pso Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 10:10
            chipsi napisała:


            > Po co Bóg stworzył faceta?

            No jak to? Po to, żeby mogła powstać kobietawinkP
    • lola211 Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 12:15
      Co to za mezczyzna, ktory nie ma wlasnego zdania i kieruje sie tym,
      co powiedza koledzy..Chlopczyk nie facet.
    • 18_lipcowa1 qrwa, krew mi sie gotuje 31.10.07, 12:54
      jak slysze o takich mezach / tesciowych/ szwagrach i kolegach i o
      takim podjesciu do kobiet i ich roli w domu.
    • mim288 Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 12:55
      To nie koniecznie męska mentalność, tylko konkretnych facetów. Mój
      mąż tak skomentował kiedyś wymagania pewnego pana, żeby jego żona
      czekała z obiadem kiedy on wróci w sobotę z własnych "męskich"
      rozrywek (typu ryby, jazda konna): "Przecież jak bym Toie tak
      powieział to powiedziałabyś żebym się bujał", świeta prawda mniej
      więcej to by usłyszał, więc nie ma takich pomysłów i jakoś się
      dzielimy obowiązkami. Nawiasem mówiąc facet, który obsesyjnie boi
      się byc pantoflarzem wydaje mi się właśnie śmieszny.
    • purpurowa_komnata Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 16:18
      Po pierwsze- nie ma się co dziwić,że nie chce z własnej woli przystać na mniej wygodne dla siebie warunki. Niektórzy twierdzą,że bez walki się nie poddadzą (wypowiedzi autentyczne w tej sprawie mężczyzn akurat). Po drugie pozostaje Ci jedynie rozmowa i podejmowanie działań aby pożądane przez Ciebie zachowania wystąpiły. Powodzenia i wytrwałości życzę.I jeszcze jedno wciąż w społeczeństwie polskim jest przyzwolenie na wyłącznie kobiecy 2 etat domowy.
    • sebaga Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 16:33
      masz to na co sobie pozwalasz. A poza tym, co on taki chwiejny jak chorągiewka,
      do tego obrazalski. No cóż chłopczyk i tyle. Nie wiem co Ci doradzić poza
      stanowczością i staniem przy swoim. Rodzinie męża też bym powiedziala co o tym
      myślę.
    • g0sik Re: Miejsce kobiety w domu - walka z "tradycją" 31.10.07, 16:57
      bea.bea napisała:
      zachowania męzczyzn sa w duzej mierze wina
      > kobiet...

      Powiedziałabym: wyłącznie wina kobiet. Ktoś przecież facetów
      przyzwyczaja do obsługi. Walka z tradycyjnym wygodnictwem nie jest
      łatwa ale warta wysiłku - mówię to jako żona faceta w pełni
      obsługiwanego przez mamusię. Ta mamusia jest teraz niezmiennie
      zdziwiona, że synuś potrafi i robi wszystko. No ale ja uparta jestem
      więc ktoś musiał ustąpić….
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka