mamajestem
16.02.08, 16:28
Chodzi oczywiście o syna mojej teściowej ( mojego męża).Teściowa
jeździ po mnie jak chce (nie akceptuje synowych ani mnie ani
drugiego syna żone) a mój pan oczywiście nic jej nie powie bo mama
powiedziała że jej uwagi nie wolno zwracać ona od tego jest.
Normalnie trafia mnie na samą myśl że mam do niej iść ona do nas nie
przychodzi bo "jej się nie chce" a nas nie zaprasza bo "jak
przyjdziemy to będziemy a jak nie to też dobrze" ale synuś lubi
chodzić do mamusi. Wiecznie ma do mnie pretensje wpierdziela się w
co tylko może, synek jakby nic nie zauważał dopiero w domu jak
zrobie mu awanture to wie że mama zrobiła mi przykrość i na tym
koniec NIC jej nie powie bo nie wypada. Ostatnio dowiedziałam się że
źle wychpowuje córkę bo mała boi się babci.