Teściowa...

12.06.08, 12:37
Teściowa jest w szpitalu na badaniach mąż ją odwiedza zanosi obiady(
szpitalne jej nie smakują), po prostu jak syn dba o mamusię. Ja
powiedziałam, że jej nie odwiedzę bo gdy ja leżałam z młodszym
dzieckiem w szpitalu przez 2 tygodnie ona ani nikt z jej rodziny nie
czuł się zobowiązany nas odwiedzić a już mowy nie ma aby
zaproponować nam obiad. Biegałam do domu gotować mąż w tym czasie
był przy dziecku. Nie wspomnę żę w ogóle nie interesuje się naszymi
dziećmi widzi tylko córkę i jej rodzinę.
Teraz ona dopytuje się kiedy ja do niej przyjdę bo córeczka pracuje.
Czy powinnam do niej pójść? Gryzie mnie to ale chciałabym aby
zobaczyła( zrozumiała)jak jest miło jak się leży w szpitalu i nikt
nie odwiedza.Z jednej strony poszłabym do niej w końcu to matka
mojego M. ale z drugiej nie czuje takiej potrzeby skoro ona nie
musiała odwiedzić nas to dlaczego ja mam odwiedzać ją?
    • nisar Re: Teściowa... 12.06.08, 12:40
      Eeee tam. Pewnie że bym poszła. Mniej dla niej, bardziej dla męża,
      któremu też pewnie na tym zależy, a jak mądry to doceni. Może nawet
      doceni teściowa? Nic nie tracisz.
      • taleksander Re: Teściowa... 12.06.08, 12:45
        Poszłabym, ale delikatnie przypomniałabym o tamtej sytuacji. W stylu "mamie fajnie. Synek obiady przynosi.Jak ja leżałam, to mnie nikt nie odwiedział"
    • joanna35 Re: Teściowa... 12.06.08, 12:45
      Wiesz co mogę się mylić, ale szczerze wątpię, żeby teściowa
      wyciągnęła takie wnioski jakich oczekujesz. Wszystko co osiągniesz
      to to, że jeżeli nie pójdziesz to Ty będziesz "ta zła". Poszłabym
      chociażby dla męża, a może uda się upiec dwie pieczenie przy jednym
      ogniu - może po tym jak już teściowa opuści szpital znajdzie się
      okazja do rozmowy na temat , jak ważne jest wsparcie rodziny w
      sytuacji zagrożenia zdrowia i przebywania w tak mało sympatycznym
      miejscu jak szpital?
    • burza4 Re: Teściowa... 12.06.08, 12:46
      wątpię, czy coś jej to da do myślenia, bo pewne osoby myślą
      wyłącznie przez swój własny pryzmat.

      osobiście jestem za tym, żeby dorośli ludzie potrafili się
      komunikować, i byli w stanie powiedzieć wprost "mamo, potrzebujemy
      pomocy/mam żal że nie interesujesz się wnukami" zamiast hodować w
      sobie urazę.

      sama pewnie bym poszła do szpitala, bo wolę czuć się w porządku sama
      dla siebie, nawet w stosunku do kogoś, kto w stosunku do mnie nie
      stanął na wysokości zadania. Zdaje się, ze nie czujesz się do końca
      komfortowo z tą małą zemstą?
      • mamajestem Re: Teściowa... 12.06.08, 12:55
        > osobiście jestem za tym, żeby dorośli ludzie potrafili się
        > komunikować, i byli w stanie powiedzieć wprost "mamo, potrzebujemy
        > pomocy/mam żal że nie interesujesz się wnukami" zamiast hodować w
        > sobie urazę.
        Oczywiście że jej powiedzieliśmy, że mamy żal że nie interesuje się
        naszymi dziećmi co odniosło odwrotny skutek niż zamieżaliśmy.
        Przedtem to zadzwoniła raz na "ruski rok" a po tym jak jej
        powiedzieliśmy co nas boli nawet jak pójdziemy w odwiedziny z
        dziećmi do nich to jakby ich nie zuważała opowiada o dzieciach córki.
        • burza4 Re: Teściowa... 12.06.08, 14:53
          wiele osób ma takie historie w rodzinie, i tym bardziej uważam, że
          takie osoby są niereformowalne. Taka była moja babcia - z 4
          dzieci "uważała" tylko jedno, z kolei ja (choć z innego dziecka)
          byłam oczkiem w głowie, choć inne wnuczęta nie były olewane.
          cóż - trzeba robić swoje i starać się nie porównywać z innymi, bo to
          tylko niepotrzebnie ciśnienie podnosi.
    • hrabina_murzyna Re: Teściowa... 12.06.08, 12:47
      Ja bym nie poszła. Tak to właśnie jest, że teściowe olewają synowe a
      potem wymagają. Teściowa ma córkę, odwiedza ją syn. Po co Ty tam
      jesteś potrzebna? Zresztą ja uważam, że matka, która ma córkę zawsze
      tej córce nieba przychyli nie zważając na synową i niech potem ta
      córka się mamusią zajmuje. Ale ja podobno dziwna jestem jeżeli
      chodzi o teściowesmile
      • taleksander hrabina_murzyna 12.06.08, 12:51
        Ale masz super sygnaturkę. Idealnie powiedziane.
        • hrabina_murzyna Re: hrabina_murzyna 12.06.08, 13:05
          taleksander napisała:

          > Ale masz super sygnaturkę. Idealnie powiedziane.

          Czyżby? Mam inne zdanie. A Twoje poglądy są archaiczne. Era kamienia
          łupanego już się skończyła, więc może zamiast operować stereotypami
          zaczniesz poszerzać horyzonty.
          • taleksander Re: hrabina_murzyna 13.06.08, 12:53
            Heheheh...Pewnie jesteś tą jedynaczką co myśli, że jej kupa pachnie fiołkami.
    • niya Re: Teściowa... 12.06.08, 12:52
      a ja nie rozumiem dlaczego ludzie żyją według zasady "oko za oko, ząb za ząb",
      musisz z jej pokazywać że ona tak zrobiła więc ty też tak zrobisz? nie masz
      swojej metody na życie? dla ciebie priorytetem jest zemsta a powinno być
      inaczej, po pierwsze mężowi twojemu by było milej, pokazałabyś jej że nie
      chowasz urazy i skoro sama wiesz jak jest źle w szpitalu gdy nikt się nie
      interesuje to tym bardziej powinnaś ja odwiedzić a nie skazywać na doświadczenie
      tego.
      Zrób tak jak czujesz i jak ci sumienie nakazuje, nie rób "coś za coś" lepiej żyj
      według powiedzenia "nie rób drugiemu co tobie niemiłe" a zobaczysz o ile łatwiej
      ci będzie podejmować choćby takie decyzje. Bądź sobą a nie nią
      • chicarica Re: Teściowa... 12.06.08, 18:31
        E tam, to niekoniecznie musi być zemsta, tylko po prostu - teściowa pokazała, że
        żadnej bliskości między nią a synową nie ma, no to jak nie ma to nie. Ja bym
        nawet obiadków nie gotowała, mam ciekawsze zajęcia niż gotowanie obiadków komuś,
        kto ma mnie w dupie.
    • gaskama Re: Teściowa... 12.06.08, 13:02
      a kto gotuje te obiadki, które synek mamusi zawozi? Zakładam, że Ty.
      Chyba nie Twój mąż, bo wtedy by też gotował Tobie, jak leżałaś w
      szpitalu z dzieckiem i nie musiałabyś latać do domu, żeby gotować.
      Jeśłi to Ty dla niej gotujesz, to i tak miło z Twojej strony.
    • gryzelda71 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:06
      Nie czujesz potrzeby to nie idź.
    • dirgone Re: Teściowa... 12.06.08, 13:07
      A ja tam pieprzę wszystkie "bo tak wypada, bo to w końcu teściowa, matka twojego
      męża, więc zrób to dla niego". Takie mądre rady typu "ona na ciebie splunie, to
      udaj że deszcz pada i bądź ponad to" jakoś do mnie nie trafiają. Ja bym olała babę.

      Moja mama też taka była - moja babcia szczerze jej nienawidziła i pewnie odkąd
      poznała, to życzyła śmierci, a mama głupia latała i prezenty jej jeszcze robiła,
      bo "była ponad to" i chciała normalne życie rodzinne mieć. I przez ponad 30 lat
      pozwalała sobie wiadra pomyj na głowę w imię tej rodzinnej więzi wylewać.
      Oczywiście wielkie g jej z tego przyszło.
      I tu nie chodzi o oko za oko i ząb za ząb, tylko robienie czegoś wbrew sobie.
      Gdybyś poszła, to byś potem na pewno oczekiwała w razie potrzeby tego samego.
      Nie dostałabyś oczywiście i jeszcze przez długi czas by cię to bolało. A po co,
      jak można już teraz to olać?
      • chicarica Re: Teściowa... 12.06.08, 18:32
        Właśnie. Nie mścić się, olać ciepłym sikiem, robić swoje, nie włazić w tyłek bo
        i nie ma komu.
    • hrabina_murzyna Re: Teściowa... 12.06.08, 13:09
      Dlaczego uważacie, że żona musi się do czegoś zmuszać, chwalebić
      teściową, aby mężowi było miło? Ja wychodzę z założenia, że robiąc
      coś dla teściowej robię to dla niej, nie dla męża. Jeżeli uważam, że
      nie mam ochoty pomóc matce męża to mu to mówię i tłumaczę dlaczego.
      Uważam, że mąż powinien wiedzieć, że mi jako żonie nie podoba się
      jakieśtam zachowanie jego matki i mam prawo być urażona, może być mi
      przykro itd. Nie uważam, że teściowa to święta krowa i to ja zawsze
      mam jej z drogi schodzić, uwielbiać i jeszcze troszczyć się o to,
      aby jej synowi było miło.
      • joanna35 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:23
        Owszem, tylko widzisz, autorka wątku się waha, bo gdyby prezentowała
        taką postawę jak Ty pewnie nie zaczynałaby tego wątku. Teraz powinna
        przygotować sobie odpowiedź na pytanie - czy jeżeli "oleję" moją
        teściową jak radzi 90%(załóżmy)odpowiadających poczuję się lepiej?
        jak zareaguje moje sumienie? jak wpłynie to na moje relacje z mężem?
        i czy zmieni to coś czy nic w relacjach z teściową? Przy czym wg.
        mnie najważniejsza jest odpowiedź na pierwsze pytanie, no, ale ja
        lubię w lustrze patrzeć sobie prosto w oczywink
        • hrabina_murzyna Re: Teściowa... 12.06.08, 13:32
          Ja też i wymaganie od teściowej, aby mnie szanowała mi w tym nie
          przeszkadza.
          • joanna35 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:35
            Uważasz, że w tym konkretnym przypadku (szpital) chodzi o szacunek?
            • hrabina_murzyna Re: Teściowa... 12.06.08, 15:06
              A nie? Teściowa, która pomogła synowej, gdy ta była w szpitalu nie
              okazała za grosz empatii i dobrego serca dla synowej. Synowa nie
              musi odwiedzać jej. Teściowa nie uszanowała problemu synowej, synowa
              nie musi szanować teściowej.
              • burza4 Re: Teściowa... 12.06.08, 16:18
                hrabina_murzyna napisała:

                > A nie? Teściowa, która pomogła synowej, gdy ta była w szpitalu nie
                > okazała za grosz empatii i dobrego serca dla synowej. Synowa nie
                > musi odwiedzać jej. Teściowa nie uszanowała problemu synowej,
                synowa > nie musi szanować teściowej.

                ale to nie o tym piszemy!

                dawno temu doszłam do wniosku, że że moje dobre samopoczucie jest
                rzeczą cenną. MOGĘ być małostkowa, ale zazwyczaj lubuję się
                świadomością, że jestem ponad tosmile. To nie znaczy, że ulegam
                konwenansom - nie, robię to z pełną świadomością i wyrachowaniem.
                Poszłabym DLA SIEBIE, nie dla teściowej.

                Na analogicznej zasadzie - np. fakt, że ktoś jest chamem nie sprawi,
                że lepiej się poczuję z własnym chamstwem. Być może będę musiała tak
                zareagować, ale nie poczuję się z tym lepiej.

    • cora73 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:23
      Nie poszlabym.....ale tez nie oczekuje od kogokolwiek aby odwiedzal
      mnie pod przymusem, bo tak trzeba ,bo wypada.
      • gabrielle76 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:24
        tez bym NIE poszła
    • semida Re: Teściowa... 12.06.08, 13:24
      Ja tam mam w pupie czy była czy nie.Posz
      łabym z
      e
      ,wzg
      lędu na męża.I już.
      +
      • semida Re: Teściowa... 12.06.08, 13:24
        Przepraszam,Młoda mi się dorwała do kompasmile
        • cora73 Re: Teściowa... 12.06.08, 13:29
          Tesciowa jakos ze wzgledu na syna, czy dla syna nie odwiedzila
          synowej.........no ale ja jedza jestemsmile
          • semida Re: Teściowa... 12.06.08, 13:37
            A po co ja mam by na równi z taką osobą jak Teściowa aktorki.Lepiej pokaza swoją wyższoś.Poza tym,może jej nie zależy tak na synu jak mi na mężu?smile
            P.S.Z zasady też jestem jędza,ale nie lubię zniża się do poziomu niektórych ludzismile
      • hrabina_murzyna Re: Teściowa... 12.06.08, 13:27
        semida napisała:

        Poszłabym ze ,względu na męża.I już.

        A co to mąż w tym spitalu leży czy jak. No tak, szkoda, że teściowa
        nie poszła ze względu na syna.
        • semida Re: Teściowa... 12.06.08, 13:38
          Mój mąż podejrzewam że by się ucieszył jakbym poszła do jego matki do szpitala.Poza tym lubię by powyżej takich ludzi jak teściowa autorki.
        • gazdziikowa Re: Teściowa... 12.06.08, 13:48
          jeżeli nie masz ochoty nie idź. Bycie ponad cała ta sytuację nie oznacza, że
          masz ją odwiedzać bo tak wypada, bo sumienie cię zagryzie.
          A czy ona to doceni (i tak gotujesz dla niej obiady, czyli masz w tym jakiś swój
          wkład)? Nie wiem czy dobrze jest utwierdzać ludzi w przekonaniu, że dobrze
          robią, chociaż wcale tak nie jest. Ludzie sami sobie pracuja na to jak ich
          traktują i odbierają inni. Ona zapracował na twoją niechęć do niej, pozatym
          powinna wiedzieć, że jeżeli chce od ciebie miłych gestów, twojego
          zainteresowania w chorobie, to takie same gesty powinny być skierowane do ciebie.
          • gazdziikowa Re: Teściowa... 12.06.08, 13:59
            nie wiem czy ona ma taką potrzebę widzenia się z tobą, czy tylko z nudów bo
            córki nie ma. Chyba szuka za nią zastępstwa, ot cała prawda.
            • m.i.n.e.s Re: Teściowa... 12.06.08, 14:59
              Moze i zastepstwa, a moze lezy na sali ogolnej i chce pokazac jak to
              ja wszyscy kochaja i sie o nia troszcza.
              Moja tesciowa wlasnie tak robi, wszystko na pokaz.
              • gabrysia5 powiem tak 12.06.08, 15:04
                Rzecz się działa 2 lata i 9 m-cy temu.Całą ciążę przeleżałam na
                patologii ciąży, bo ciąża zagrozona , bo leki bo....,a jak już
                wyszłam z tej patologii to na 1-2 dni , po czym karetką najczęściej
                jechałam znowu na patologię.Ani jeden raz, powtarzam ani jeden raz
                moja teściowa w ciagu 9 m-cy mnie nie odwiedziła.Natomiast , gdy po
                bardzo ciężkim 19 h porodzie (i tak zakończył sie cesarką) wróciłam
                z dzieckiem do domu to owszem przyszła po godzinie i od wejścia
                wołała"....zrób mi kawę i dawaj jakieś ciacho.."-mniej więcej.A
                teram konkluzja:ja ją czasem odwiedzam i w szpitalu jak w nim
                przebywa i w domu choc tego nie znoszę.Wychodze z założenia,że
                nigdy nie wiadomo kto mi poda tę ostatnią szklanke wody...
                • semida Re: powiem tak 12.06.08, 15:08
                  Ja bym chyba tą ostatnią szklankę wody wolała ola.Nigdy nie robię nic po to,aby oczekiwa jakieś zadośuczynienie.
                  • semida Re: powiem tak 12.06.08, 15:09
                    Cholera,jeszcze raz sorry za to "c"bez kreski.Tzn za brak "c"z kreską.I ogólnie za brak"c"smile
                    • gabrysia5 Re: powiem tak 12.06.08, 15:12
                      ależ mnie wogóle nie chodzi o zadośćuczynienie.Po prostu życie jest
                      trudne i tak naprawdę samo pisze swój scenariusz.A on... no cóż nie
                      zawsze jest różowy.Ja nie mam z teściową dobrych stosunków.Nigdy nie
                      mogłam na nia liczyc (nie będę sie powtarzac bo juz o tym kiedys
                      pisałam).A jednak jakoś tak sumienie mi nie pozwala pozostać
                      obojętną.Ale ja ponoć "nie z tego świata jestem" -tak mówi mój mąż.
                      • gazdziikowa Re: powiem tak 12.06.08, 15:35
                        nie masz z teściową dobrych stosunków, ale na wszelki wypadek ją odwiedzasz, ona
                        się tobą w ciężkich chwilach nie zainteresowała, dlaczego miała by ci podać w
                        czarnej godzinie szklankę wody, skoro do tej pory tego nie zrobiła?
                        • gabrysia5 ????? 12.06.08, 15:39
                          Bo sobie myślę,że kiedyś okaże się człowiekiem. A bycie pamiętliwym
                          i mściwym nie leży w mojej naturze.a poza tym...to matka mojego T i
                          gdyby nie ona nie obchodziłabym dzis 4 rocznicy ślubu z jej synem.
                      • semida Re: powiem tak 12.06.08, 16:02
                        Mój mąż też nie zawsze jest różowy,ale mam jeszcze rodziców,siostrę itp.
                        Chociaż dochodząc do konkluzji,to mogłabym liczy prawdopodobnie na każdego z nich.
                        A z teściową ja też nie mam super stosunków.Ogólnie rzecz biorąc stosunków to ja żadnych z nią nie mamsmile
                        • gabrysia5 Semido!! 12.06.08, 16:05
                          Całe szczęście,ze stosunków z teściową nie masz żadnych, bo co na to
                          twój mąż by powiedział i jeszcze na to,że 3 lata po slubie go
                          zdradzasz smile).
    • kicia031 Re: Teściowa... 12.06.08, 15:38
      Ja bym nie poszla.
      Ale ja suka jestem.

      Aby chlopu nie bylo przykro poprosilabym, by pozdrowil mame ode mnie
      i zyczyl jej zdrowia.
    • deodyma Re: Teściowa... 12.06.08, 15:59
      do takich ludzi nic nigdy nie dociera. czy bys poszla i delikatnie jej
      przypomniala sytuacje, gdy sama lezalas i nikt Cie nie odwiedzal, czy tez nie
      pojdziesz, to zadna roznica. to typ czlowieka, ktory nie wyciagnie zadnych
      wnioskow i tyle.
      • joanna35 Re: Teściowa... 12.06.08, 16:06
        Dokładnie i dlatego twierdzę, że teściową w tym wszystkim możemy
        sobie pominąć milczeniem. Ważna jest autorka wątku - jej samoocena,
        przeświadczenie, że cokolwiek w tym temacie wybiera wybierze dobrze,
        samopoczucie po fakcie i oczekiwania względem teściowej(wg.mnie
        łatwiej zdobyć się na wspaniałomyślność wobec osób, które wyrządziły
        nam przykrość kiedy tych oczekiwań nie mamy).
    • asia.asz Re: Teściowa... 12.06.08, 16:13
      poszlabym dla switego spokoju, dla swojego sumienia i bez oczekiwan
      na przyszlosc, ot tak grzecznosciowa wizyta
    • mamamamba Re: Teściowa... 12.06.08, 16:21
      chorych sie odwiedza..

      ..ale w takiej sytuacji.. w d.. bym miala..!
      • mamuska25 Re: Teściowa... 12.06.08, 16:25
        Ja tez bym nie poszła, mnie tez olała w czasie pobytu w szpitalu,
        wiec czemu ja mam skladać jej uwielbienie??? Niech idzie córunia i
        synuś- wystarczy za wszystkich!
        • semida Re: Teściowa... 12.06.08, 16:29
          Łe tam.Ja też byłam olana(nie napiszę przez kogosmile)
          I bym poszła-a cobig_grin
        • mamamamba Re: Teściowa... 12.06.08, 16:30
          hehe.. agresja przebija z postow. ale co racja, to racja. moja jest ok.
          przyjezdzac na zarcie tak. ale zeby mi cos pomoc......malym sie zajac raz na
          rok............
          • guderianka Re: Teściowa... 12.06.08, 18:38
            Oko za oko, ząb za ząb
            Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie

            Ktoś kto krzywdzi mnie i moje dzieci nie zasługuje na przyjazne
            zachowanie. Przyzwoite owszem ale nie przyjazne. Odwiedziny w
            szpitalu, dbanie o stan zdrowia i miłą atmosferę należy do zachowań
            przyjaznych
      • mamajestem Re: Teściowa... 12.06.08, 20:53
        Teściowa jest na badaniach a nie leży z powodu choroby co najwyżej
        szukają choroby.
    • kajak75 Re: Teściowa... 12.06.08, 19:22
      Jak chcesz to idz. Kup tesciowej mandarynki i czekolade ( twarda). I wyjdz po 15
      min.
    • dortis Re: Teściowa... 12.06.08, 19:25
      Nie warto,żebyś robiła cokolwiek wbrew sobie.Dojdziesz do wniosku,że
      chcesz iść,to idż,ale nie licz na nagłą przemianę teściówki i
      docenienie Twojej obecniości,niech to będzie Twój wybór...Jeśli
      jednak postawa teściowej nadal Cię boli i podświadomie liczyłabyś na
      cokolwiek,to spokojnie możesz sobie darować i jest to w Twojej
      sytuacji zrozumiałe.
    • marianna72 Re: Teściowa... 12.06.08, 19:35
      Ja bym poszla bo uwazam ,ze tak powinnam zrobic ale nie pchalabym
      sie specjalnie z pomoca.Ot odwiedziny.
      • jerzy_nka idź i powiedz: 12.06.08, 21:31
        dzień dobry.
        Jak samopoczucie?
        jak mamie smakuja moje obiady?
        Ale mamie dooobrze - mnie nikt nie odwiedzał i nie gotował mi obiadów?"
        Pewnie jej kością w gardle staną i na pewno polubi szpitalny wikt.
        • jerzy_nka bez ostatniego "?".n/t 12.06.08, 21:32
    • kol.3 Re: Teściowa... 12.06.08, 21:54
      Przychylam się do zdania Burzy, bo miałam identyczną sytuację u mnie
      w rodzinie. Teściowa uważa, że jej się należy od Ciebie, ale Tobie
      od niej nic się nie należy. Jeśli poślesz jej jakieś żarełko przez
      męża do szpitala - to aż świat. Ma córkę - niech córka ją odwiedza.
      Jeżeli Ciebie i wnuka nie odwiedzała, nie masz żadnych zobowiązań.
      Mężowi nie musisz sampoczucia w ten sposób poprawiać - w końcu on
      mógł z mamą porozmawiać, żeby się pofatygowała z pomocą jak Ty
      potrzebowałaś. W razie pretensji - wyrąb jej co masz na wątrobie i
      już.
      • kol.3 Re: Teściowa... 12.06.08, 21:57
        Nie ma sensu stawić się w sytuacjach toksycznych.
        • kol.3 Re: Teściowa... 12.06.08, 21:58
          stawiać się
      • mamajestem Re: Teściowa... 13.06.08, 10:03
        Gdy mąż poszedł ją poinformować że jestem w szpitalu z dzieckiem
        tak się przejeła "to nie jesteś jej potrzebny masz trochę wolnego
        zrób mi zakupy"
        • chicarica Re: Teściowa... 13.06.08, 10:19
          Weź kobieto, olej sprawę, obiadki też sobie odpuść, nie rozumiem po co się tak
          męczyć? Teściowa ma swoje dzieci, Ciebie widocznie ma gdzieś, więc po co masz
          się nią przejmować?
        • kol.3 Re: Teściowa... 13.06.08, 18:38
          Jeśli w tej chwili się wybierzesz to tego szpitala zostaniesz
          sprowadzona do roli pomocy domowej dla teściowej. Jej córka nie może
          matki odwiedzić bo pracuje. To niech weźmie parę dni urlopu,
          zwolnienia i niech matki dogląda. Poza tym jeśli teściowa jest na
          badaniach to chyba nie jest chora obłożnie i nie trzeba być przy
          niej codziennie. Szpitalne jedzenie też można przełknąć, bez
          przesady.
        • eilian Re: Teściowa... 13.06.08, 23:01
          I po takim tekście Ty się jeszcze zastanawiasz dziewczyno? Wielki zwis bym miała
          na taką teściową. A Ty jej jeszcze obiadki gotujesz, i tak za dobra dla niej
          jesteś według mnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja