naked_as
17.07.08, 23:40
tak pobieżnie: mąż ciągle zmęczony po pracy, zamyślony, nieobecny. często
arogancki, nieprzyjemny, zazwyczaj obojętny. zero wspólnych wyjść, znajomych,
żadnych prezentów, świętowania urodzin, rocznic
itp. seks sporadyczny, żadnej tam czułości, podziwu, pożądania.
w innych sferach życia: brak szacunku, brak zrozumienia, nieustanna krytyka,
kłótnie, choć bywa tez i poprawnie (zwłaszcza po długich wieczornych
rozmowach), ale jest to taka poprawna obojętność.
nie wiem dlaczego tak sie zachowuje - może to geny ojca, który jest takim
właśnie zramolałym zgredem, a może ma kogoś o czym ja w życiu się nie dowiem,
za bardzo jest skryty i cwany...
ale myślę o tym jak ja usycham w tym związku i zamieniam się w starą
zgorzkniałą i skrzywioną ropuchę, jak marzę o tym, żeby ktos spojrzał na mnie
z podziwem i pożądaniem, dotknął czy choćby nawet pogładził po włosach (m
nigdy tego nie robił). jest we mnie taki niesamowity głód, że kiedy mijam na
ulicy mężczyznę to odwracam wzrok zeby przypadkiem czegoś nie wyczytał i źle
nie zrozumiał, bosz zaczynam chyba wariować...