Dodaj do ulubionych

Nazywanie psa synkiem...?

29.09.08, 17:28
Kurcze, mam znajomego, mlody facet, zone ma, pracuja oboje- wiem ze
dzieci jako tako nie planuja narazie ale kupili sobie cudnego psa.
No i zaczelo sie- tak jak ludzie na naszej-klasie pokazuja zdjecia
swoich bachorow w ilosci nadmiernej i nudzacej tak oni wiecznie tego
psa. I tak : pies w kapieli, pies po kapieli, pies na dworzu, pies
na rekach,pies z zabawka. No dobra, jest slodki, kocham psy itp. Ale
opisy typu- z synkiem gdzies tam.... No rece opadly.
Ja naprawde lubie zwierzeta bardziej od dzieci co wielokrotnie
pisalam ale to jest przesada.

Ja nie wiem co ludzie maja w glowach, zwlaszcza mlodzi, z zyciem
przed nimi...?

Znam tez panne ktora nadala imie swojemu samochodowi- no ale to juz
jest hardcore bo panna po 30tce, bez popychacza, z parciem na slub i
dzieci wiec mysle ze ubytek emocjonalny ma.

Ale to jest normalne? Dawanie imion autom, pisanie o psu 'synek'
Obserwuj wątek
    • cora73 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 17:37
      Nie jest normalne! Znam, nawet pare, kobiet ktore wolajac swoje psy
      mowia "chodz do mamusi"....no chore. Tez mam wrazenie ze takim
      ludziom cos tam sie musialo poprzestawiac pod czachasmile
    • michasia24 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 17:38
      moja siostra tez na swojego psa mowi synek, dla mnie to glupota i bezsens
      • kropkacom Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 17:52
        Też mam taką znajomą na NK która ma pełno zdjęć ze swoim psem albo tylko psa.
        Inna ma tylko fotki w objęciach swojego partnera. Dosłownie w objęciach smile)Ale
        mi to nie przeszkadza.
    • sebaga Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 17:58
      wolę nazywanie psa synkiem niz cudzych dzieci bachorami. Ba, dzieci ludzi którzy
      pewnie traktują Cię jako dobrą znajomą co?

      I po co oglądać te fotki na NK, ktoś Ci każe? Zalewają Ci maila tymi fotkami?
      Nie, zamieszczają tam, gdzie swoich oczu możesz nie pchać, a ze pchasz, boś
      ciekawska, to już inna bajka.
      • kropkacom Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:05
        Wprawia mnie w lekkie zażenowanie jak ktoś mi przedstawia swojego pieska/kotka i
        mówi z poważną miną "to mój synek".
        • kropkacom Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:05
          Zdjęcia ok ale "synkowanie" już nie smile
      • bozenka12 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:06
        kocham psiaki, synkami ich nie nazywam, ale jesli ktos chce, to co w
        tym takiego strasznego? Krzywda sie komus dzieje, czy co? Niech tam
        wstawia zdjecia psa, kto chce moze ogladac, jak ktos nie chce nie
        musi.
    • jaagna kota też można... 29.09.08, 18:10
      Nie mam dzieci (chłopa też, więc może to wszystko tlumaczy?), ale mam kota i mówię o nim "synek". Mało tego, moja Mama sama nazywa się "Babcią" mówiąc o swoich relacjach [!] z kotem. smile))
      Może jestem z nienormalnej rodziny?
      • majenkir Re: kota też można... 29.09.08, 20:05
        jaagna napisała:
        > Nie mam dzieci (chłopa też, więc może to wszystko tlumaczy?), ale
        mam kota i mówię o nim "synek".

        Nie, to niczego nie tlumaczy! Ja mam i dzieci, i chlopa, a moje psy
        to tez synkowie i coreczka (co gorsze - maja ludzkie imiona smile). A
        moi rodzice (o zgrozo!) to ich dziadkowie smile. Biedne te moje
        dwunozne dzieci, pewnie beda musialy isc na jakas terapie po tak
        traumatycznym dziecinstwie, heheh big_grin.

        P.S. Ale macie problemy....
        • jaagna majenkir - moje dzieci też mają ludzkie imiona 29.09.08, 20:40
          Był Michałek, Bronek, teraz jest Gustaw. I mysz Hektor. smile
          • nanuk24 phi! 29.09.08, 22:28
            Chcialam miec syna - Borysa, ale maz sie nie zgodzil. Wiec teraz to imie nosi
            moje czworonozne dzieciesmile
            • carminam Re: phi! 01.10.08, 19:30
              u nas tez "synek" Borys, czarny futerkowy smile
        • lola211 Re: kota też można... 30.09.08, 13:59
          Zasilam grono nienormalnych - z wielka satyfakcja smile.Moja sunia to
          moje drugie dziecko, kocham ja bardzo i bardzo sie o nia
          troszcze.Bywa, ze zartobliwie mowia do niej "chodz do mamusi
          skarbie", zwlaszcza gdy rano czestuje ja rogalikiem na sniadanie.

          A sprowadzenie do mojej mamy nowego kotka odbylo sie hucznie i
          zostalo uczczone upieczeniem ciasta.Wszyscy byli bardzo przejeci.
          Kochamy zwierzeta, pomagamy im i bardzo lubimy ludzi, ktorzy lubia
          zwierzeta.Znam wiele zakreconych na tym punkcie osob i wiem jedno-
          ktos kto kocha zwierzeta i ma dla nich wiele serca jest dobrym
          czlowiekiem.
          • 18_lipcowa1 Re: kota też można... 30.09.08, 19:27
            lola211 napisała:

            > Zasilam grono nienormalnych - z wielka satyfakcja smile.Moja sunia to
            > moje drugie dziecko, kocham ja bardzo i bardzo sie o nia
            > troszcze.Bywa, ze zartobliwie mowia do niej "chodz do mamusi
            > skarbie", zwlaszcza gdy rano czestuje ja rogalikiem na sniadanie.


            Ale ja tez mam psa i kota i kocham je, uwielbiam. Tez do nich mowie
            pieszczotliwie, ale jakos tak to dziwnie zabrzmialo, zdjecie i opis-
            z synkiem.


      • nangaparbat3 Re: kota też można... 30.09.08, 20:43
        Dopoki nie urodziłam dziecka, moj tato mawiał: to jest mój wnuk!

        Córka mowila o psie: to mój brat!

        Ale rozpieszczani nie byli, bo ja leniwa jestem.
    • dziewietnacha1 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:14
      ty ten post umieściłaś aby aferę wywołać??
      a kto ci karze takie zdjęcia oglądać??
      nie wiem czy masz dzieci ale życzę ci aby ktoś twoje tak wyzwał - o ile będziesz
      miała. mam nadzieję, że poczujesz jakie to przyjemne.
      inne słowa mi cisną się na język ale tu nie można przeklinać...
      • 18_lipcowa1 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:31
        dziewietnacha1 napisała:

        > ty ten post umieściłaś aby aferę wywołać??
        > a kto ci karze takie zdjęcia oglądać??
        > nie wiem czy masz dzieci ale życzę ci aby ktoś twoje tak wyzwał -
        o ile będzies
        > z
        > miała. mam nadzieję, że poczujesz jakie to przyjemne.
        > inne słowa mi cisną się na język ale tu nie można przeklinać...


        jakie slowa Ci sie nie podobaja? Bachor? Nie przesadzaj.
        Nie podniecaj sie tak i nie unos, to tylko forum dzieweczko.
      • mijaczek Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:46
        dziewietnacha1 napisała:

        > ty ten post umieściłaś aby aferę wywołać??


        kolezanka nowa, lipcowej nie zna... to ja podpowiem - lipcowa nie z
        tych, co skandale wywoluja...ona grzecznie i ciuchutko siedzi i
        tylko lubi dobre rady dawac... tak sie dziewczynie wymsknelo, no...


        > a kto ci karze takie zdjęcia oglądać??

        no wlasnie, kto?

        > nie wiem czy masz dzieci ale życzę ci aby ktoś twoje tak wyzwał -
        o ile będziesz
        > miała. mam nadzieję, że poczujesz jakie to przyjemne.
        > inne słowa mi cisną się na język ale tu nie można przeklinać...

        och! ach! klotnia na emamie? to chyba niemozliwe???
    • ik_ecc Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:24
      Zadna z opisanych przez Ciebie rzeczy mnie nie przeszkadza - jak
      mnie zdjecia zaczynaja nuzyc, to ich nie ogladam.
      Bardziej przeszkadzaja mi ludzie, ktorzy sie wszystkiego czepiaja...
      • dlania Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:32
        Moja mama ani młoda, ani "przyszłośc przed nią", nawet profilu na nk nie ma, a
        do swojego pieska mówi "dziecko". I co komu do tego? To jest pieszczotliwe
        określenie. Chyba że ktoś nie lubi dzieci to wtedy jest może obelżywe i denerwujące?
    • amoreska Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:36
      "Czy to jest normalne?" Pojęcie normalności jest subiektywne, aczkolwiek uważam, że pies czy kot bywa nazywany "synkiem" przez osoby nie posiadające dzieci. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mama mówi "synku" do syna i "synku" do psa. I może do syna o psie "twój brat"wink
      • kropkacom Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:40
        Rodzice mają znajomych którzy mają już drugiego "synka"(psa). Poprzedni umarł po
        ciężkiej chorobie i nabyli szybko identycznego. Absolutnie się z tego nie śmieje
        a jest mi ich normalnie żal.
        • mijaczek Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:44
          Nazywanie psa synkiem to przegiecie, ale dla aut imiona wymyslamy z
          kuzynostwem od dawna i tak mamy w rodzinie - Asteroida [Astra],
          Zuzie [Suzuki], Monte Video [Mondeo] i Przyczlapa [Palio]...inaczej
          sie nie da do nich zwracac...tylko po imieniu :o)
          • aguskin Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:52
            też znam takich i jak mi moje dziecko zaczeli porównywać i stawiać
            za przykład na równi ze swoim synko- psem była draka, nie
            utrzymujemy juz bliskich kontaktów,
      • ik_ecc Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:06
        Mam 2 psy i corke. Nieraz wyrazam sie o nich zbiorowo "dzieciaki"
        (chociaz czesciej jest to "ferajna" czy "towarzystwo"), do psow
        zdarza mi sie powiedziec "chodz do mamusi", czasami zartobliwie
        nazywam ich "rodzenstwem". Nigdy do psow nie mowilam "coreczko"
        czy "synku", ale i do corki tak nie mowie. wink

        Oczywiscie, ze psy sa gdzie indziej w hierarchii, priorytetach i
        traktowaniu niz corka, ale tez nie jestem psow "pania" a one nie sa
        moimi "podwladnymi". Wszystkimi musze sie rowno zajac - nakarmic,
        uczesac, wykapac, zabawic, wysiusiac, nauczyc, itepe. - i widze
        czynnosci w zasadzie jako matkujace...
    • iwoniaw Czepiasz się 29.09.08, 18:53
      > No i zaczelo sie- tak jak ludzie na naszej-klasie pokazuja zdjecia
      > swoich bachorow w ilosci nadmiernej i nudzacej tak oni wiecznie tego
      > psa.

      Pies ci nie pasuje, dzieci ci nie pasują - nie oglądaj fotek na cudzych
      profilach i finito. Może oni nie mogą mieć dzieci i w ten sposób dają upust
      instynktom rodzicielskim.
      • 18_lipcowa1 Re: Czepiasz się 29.09.08, 19:35

        > Pies ci nie pasuje, dzieci ci nie pasują - nie oglądaj fotek na
        cudzych
        > profilach i finito. Może oni nie mogą mieć dzieci i w ten sposób
        dają upust
        > instynktom rodzicielskim.
        >


        eee tam nie czepiam sie, napisalas tak bo ja czyli lipcowa napisala
        ten post a nie ktos inny.
        Ty sie czepiasz mnie za to. Nie podobam Ci sie? To nie czytaj mnie i
        tyle.
        >
        • gabrysia5 Lipcowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 29.09.08, 21:44
          Dla mnie czepiasz sie okropnie i do tego jesteś bezczelna.Osobiście
          nie życze sobie bys nazywała moje dziecko BACHOREM. Zdjęcie mojego
          dziecka też umieściłam na NK.Tyle.
        • iwoniaw Nie chodzi o ciebie 30.09.08, 12:30
          Może ktoś inny to przeczyta i zastanowi się dwa razy zanim zjedzie czyjeś
          zdjęcia czy inne "schizy". Naprawdę tak ciężko sobie wyobrazić, że ci ludzie
          "matkują" psu, bo np. bardzo by chcieli dziecku, a nie mogą? Chyba lepiej, że
          się zajęli zwierzęciem, niż mieliby frustracje gdzieś w necie wylewać i
          komentować złośliwie zdjęcia znajomych (albo i obcych)?


          > Ty sie czepiasz mnie za to. Nie podobam Ci sie? To nie czytaj mnie i
          > tyle.

          Widzisz, żuczku, na tym właśnie polega różnica: podobasz mi się na tyle, żebym
          cię nie wygasiła, a nawet odpowiadała. A tobie ciśnienie podnoszą cudze zdjęcia,
          a oglądasz. Może by tak własną powyższą radę zastosować?
          Uwierz, że ludzie naprawdę mogą mieć milion powodów, aby się chwalić dzieckiem,
          psem, samochodem, wakacjami w tropikach, mężem, (nawet - jeśli jak tu któraś
          nadmieniła - specjalnie nie ma czym, bo na wakacjach prezentują tyłek szeroki, a
          mąż taki sobie dla postronnych) - od razu wszystkich musisz zdiagnozować?
          A ty co wystawiasz na NK? Jeśli ktoś założy o tym wątek na ematce, że
          zniesmaczony, to skasujesz zdjęcia i przeprosisz, że publicznie epatujesz czymś,
          co innych bulwersuje?
          • 18_lipcowa1 Re: Nie chodzi o ciebie 30.09.08, 19:12

            > Widzisz, żuczku, na tym właśnie polega różnica: podobasz mi się na
            tyle, żebym
            > cię nie wygasiła, a nawet odpowiadała. A tobie ciśnienie podnoszą
            cudze zdjęcia
            > ,
            > a oglądasz. Może by tak własną powyższą radę zastosować?



            Ale mi to nie podnosi cisnienia. Napisalam tak? Ze mnie to wkurza,
            drazni ,denerwuje. Jest to ktos kogo znam, lubie i wchodze czasem
            obejrzec co u niego. widze cos takiego i po prostu pytam na forum,
            nie twierdzilam nigdy ze mnie to denerwuje.

            > Uwierz, że ludzie naprawdę mogą mieć milion powodów, aby się
            chwalić dzieckiem,
            > psem, samochodem, wakacjami w tropikach, mężem, (nawet - jeśli jak
            tu któraś
            > nadmieniła - specjalnie nie ma czym, bo na wakacjach prezentują
            tyłek szeroki,
            > a
            > mąż taki sobie dla postronnych) - od razu wszystkich musisz
            zdiagnozować?


            No tak, wiec kazdy post tutaj jest diagnozowaniem nie wiadomo
            czego.Kazdy post na forum, kazde forum jest bezsensowne bo
            diagnozuje, ocenia, pyta? Nie przesadzaj.

            > A ty co wystawiasz na NK? Jeśli ktoś założy o tym wątek na ematce,
            że
            > zniesmaczony, to skasujesz zdjęcia i przeprosisz, że publicznie
            epatujesz czymś
            > ,
            > co innych bulwersuje?
            >
            Nie. Nie oczekuje odwiedzin obcych na moim profilu. Znajomi maja ten
            wybor ze moga mnie ogladac albo nie. Moga komentowac albo nie.
            Rowniez obcy ludzie moga wejsc, technicznie moze kazdy. Komentowac
            to tutaj, tam, albo mi prywatnie na maila tez moze, ale szkoda czasu
            bo mnie to nie obchodzi. Moje zdjecia skierowane sa do okreslonej
            grupy osob- inni niech sie wala tak szczerze.

            • iwoniaw No to sama sobie odpowiedziałaś 30.09.08, 20:32
              > to tutaj, tam, albo mi prywatnie na maila tez moze, ale szkoda czasu
              > bo mnie to nie obchodzi. Moje zdjecia skierowane sa do okreslonej
              > grupy osob- inni niech sie wala tak szczerze.

              Podejrzewam, że właśnie to sobie myślą ludzie zamieszczający milion zdjęć
              "najsłodszej Niuni" w tysiącu wariantów oraz właściciele "piesiuńcia - synuńcia".
    • morgen_stern Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 18:59
      E tam, nie przesadzajcie, nie może dziewczyna swojego zdania wyrazić? Jak was to
      w oczy kole, to nie czytajcie tongue_out i w ten sposób można każdemu gębę zamknąć, nie?

      Mnie to też drażni, mimo, że zwierzęta uwielbiam. Kot to kot, pies to pies, a
      nie żadna "córunia" czy inny synek. Wołałam czasem na mojego kota w chwilach
      szczególnego rozczulenia "niuniuś" wink ale "synek" nie przeszedłby mi przez
      gardło, bo to jakieś takie.. zaburzone jest wink
    • mearulezz ALE musiała byc imreza:) 29.09.08, 19:00

      ze im sie takie śliczne dziecko urodziło.....
      dziwne tylko ze facet badan genetycznych nie zazadał i uwierzył tak na slowo ze
      splodzil kundla...
      glupota ludzka nie zna granic
    • dominika8 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:08
      a ja uważam, że niech każdy robi, i mówi co chce, dopóki nie robi
      krzywdy komuś, lub czemuś.
      • kropkacom Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:10
        Gorzej jak robi krzywdę sam sobie.
        • rita75 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:18
          > Gorzej jak robi krzywdę sam sobie.

          zyj i pozwol zyc innym tak, jak chca
    • marychna31 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:14
      O moja malutka bidulko! Naprawdę ktoś śmie pokazywać w internecie
      zdjęcia, które się tobie nie podobają?
      ZGROZA!

      A ty teraz przecież nie powinnas się denerwować bo to może
      przeszkadzac w poczęciu małego plastusia!
      Na pocieszenie mogę napisać, że na na NK spotykam jeszcze gorsze
      idywidua! Jedna np. chwali się swoim wychudzonym mężem o uszach
      większych niż głowa pomiędzy nimi, albo spasionym siedzeniem na
      koniku dla dzieci....

      > Ja nie wiem co ludzie maja w glowach, zwlaszcza mlodzi, z zyciem
      > przed nimi...?
      No własnie dokładnie tak myslę jak kontempluję te fotki!smile

      napisałabym jeszcze parę ciepłych słów ale lecę teraz dać mleczko
      moim dwóm synkom i kość trzeciemu!
    • kol.3 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:26
      Mój sąsiad ma żonę, syna i fajnego kundla, do którego mówi "chodź
      synuś do tatusia". Prawdziwy syn na tym nie cierpi. Uważam, że to
      słodkie. Po prostu pies jest członkiem rodziny.
      • to.ja.kas Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:43
        Mam pięć kotów: Fredzię, Stasia, Stefana, Filipa i Stiopę. O dwóch
        mówię synkowie tongue_outPP Reszta ferajny sie nie gniewa, ze nie zaszczycam
        ich mianem dziecióf. Za to o jedynej pannie w tym kocim towarzystwie
        mówię Dziwka. Moja córka (ludzka córka) do jednego z kotów mówi "no
        chodz do siostrzyczki"...córka ma lat 17 wiec nie jest to efekt
        pomieszania gatunków.
        Mój samochód nazywa się Bolek na czesc pewnego Bolka wielce
        szanowanego u nas w domu (nie mylic z TW), pluszowy mis córki nazywa
        sie Mateusz a trupia czacha na rózowej poduszce córki nabita z
        ćwieków nazywa się Monisia....no cóż ale my świrnięte jesteśmy.

        Młoda nie jestem, stara też nie, parcia na słub nie mam, na
        rozmnażanie tym bardziej, na brak facet, przyjaciół, pracy, kasy itd
        nie cierpię, wiec nie wiem skąd ten świr tongue_outPPPP

        Ludzie to mają problemy smile)))
        • kol.3 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:51
          W końcu niektórzy na męża mówią "pieseczku".
          • to.ja.kas Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 19:57
            misiaczku, myszko, żabko itd....a jak mnie własnie to żabkowanie
            wnerwia...brrrr wink)))))))
        • babcia47 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 20:28
          kiedy do domu przyjeżdża syn, prawowity własciciel "mojej" Koty to
          jej mówie, ze tatus jedzie i morda jedna wie o co chodzi, ony
          zreszta o niej mówił różniście..w tym "córcia", choć sam dopiero
          zaczął dorosłe życie..tylko wobec niego (mimo, ze go b.rzadko widzi)
          i mnie jest tak wylewna i czuła..hmm wychodzi, ze zostałam babcią
          wczesniej niż mi się wydawało..smile
    • bast3 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 20:21
      A może to tak troszkę w formie żartu jest?? Bo ja też tak czasem
      mówię "moje dzieciaczki" na psa i synka. Bo w końcu oboje to moi
      wychowankowie. To jest tak, że wiele par, ludzi do czasu nie
      posiadania dzieci przelewa uczucia rodzicielskie na zwierzaczki tak
      też je traktując. W sumie wolę coś takiego niz katowanie zwierząt.
      I momi, iz mam synka to o psiaku nie zapomniałam, bo to też
      stworzenie któremu naprawdę wiele zawdzęczam i kocham je bardzo. Co
      nie znaczy, że nie widze różnicy pomiędzy synkiem a psiakiem. To
      jest inna miłość. Ale wiesz o tym dopiero jak wzbogacisz się o
      dzidziusia smile
    • gooochab Hehe, ja na swój samochód mówię Carramba:))) 29.09.08, 20:32
      Hehe, ja na swój samochód mówię Carrambasmile))
      • hamerykanka Re: Hehe, ja na swój samochód mówię Carramba:))) 01.10.08, 17:11
        moja Toyka tez ma imie Blackie i swoja osobowosc...
        strach pomyslec ze w g lipcowej nienormalna jestem...luby zreszta
        tez bo jego woz ma na imie Rubysmile
        No i parcie na malzenstwo tez mamy...za 20 dnismile
        biednas lipcowo, ze masz takie konskie klapki ze twoje poglady sa
        jedyne sluszne....
    • gooochab Tak mi jeszcze przyszło do głowy... 29.09.08, 20:33
      że kolega może faktycznie uważa się za biologicznego ojca uroczego pieseczka???
    • joanna35 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 20:41
      Wolę ludzi, którzy nazywają psa synkiem niż takich którzy
      przerabiają go na smalec, przywiązują w głębokim lesie na pewną
      śmierć, przypalają papierosami i gwałcą.Nawet jeżeli to zboczenie to
      w porównaniu z tym co wymieniłam zupełnie niewinne.
      • mamaziq Re: Nazywanie psa synkiem...? 01.10.08, 17:37
        o, to , to!!!!! zgadzam się
    • deodyma Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 20:57
      no i co? az tak bardzo Ci to przeszkadza? w czym problem?
      • beata132 Re: Nazywanie psa synkiem...? 29.09.08, 22:34
        Jak "syneczk" czy "córunia" podobne do rodziców to nie widzę
        problemutongue_out
    • ykke Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 09:41
      E tam, jak dla mnie to słodkie smile
      • hancik5 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 09:55
        Żenada do kwadraty. Znajoma w pracy kiedyś oświadczyła, że została babcią, ha,
        ha, no nie mogę, jak mi się to przypomina, to umieram ze śmiechu....
        Została babcią kilku kotków...
        Wybaczcie ostre słowa, ale to jest delikatnie mówiąc lekko dziwne, straszliwie
        infantylne.
        • cora73 :) 30.09.08, 10:36
          Dziwi mnie ze jak kobiety o swoich dzieciach mowia np niunia itp.
          lub uzywaja zdrobnien, to oburzenie na forum straszne :ze infantylna
          itd. Ale nazywanie zwierzat corka, synem jest slodkie i ok.....smile
        • lola211 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 14:03
          Dla mnie to normalka.Ma kobieta poczucie humoru.A takie narodziny to
          naprawde ekscytujaca sprawa.
    • osa551 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 11:11
      Ale
      > opisy typu- z synkiem gdzies tam.... No rece opadly.

      No może to trochę niecodzienne, ale im wolno. Ja na moje psy mówię "kundle" albo
      "burki" mimo tego że mają rodowody i złote medale z wystaw. Syneczku mówię do
      konia, ale to już zupełnie inna historia.

      Mam 2 dzieci, ale na NK mam tylko zdjęcia psów - bo nie chcę tam dawać zdjęć
      dzieci, żeby je cała PL mogła oglądać.
    • agnieszkatk Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 11:21
      Jakiś czas temu idę ulicą i słyszę, jak babka ( na oko 50 lat )
      krzyczy : Agnieszko, Agnieszko! Rozglądam się za dziewczynką, na
      ulicy spory ruch... a tu do właścicielki piesek biegnie... powaliło
      mnie.
      • iwoniaw :-D Faktycznie, właścicielka nie pomyślała 30.09.08, 12:34
        żeby "aga", to rozumiem, ale "agnieszko" do psa? Toż to za długie! Żeby to
        jeszcze "oficjalne", ale wołać tak na ulicy? Imiona dla psów powinny mieć 1-2
        sylaby (mówię o wersji "użytkowej" imienia oczywiście, w papierach to może być
        nawet i "ferdynand" wink
      • deodyma Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 14:08
        to ja widzialam suczke o imieniu Sylwiasmile mialam wtedy 13 lat czyli
        bylo to dokladnie 20 lat temusmile
        • haja197222 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 14:14
          Co tam do psa. Mój chłop do 2,5 metrowego boa constrictora mówi synu. Gadzina ma imię Cezary tongue_out
          • babcia47 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 14:21
            big_grin zabiłaś mnie..
    • katia.seitz Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 14:26
      A moi rodzice, jak byłam mała, mieli samochód - duży fiat taki -
      który się nazywał Cenepuś (to od ciechanowskiej rejestracji,
      CNP big_grin). Bardzo byłam do niego przywiązana. Moje zwierzątka z
      dzieciństwa też nosiły ludzkie imiona - chomiczka Magda na cześć
      najlepszej przyjaciółki, świnka morska Manuela (pod wpływem pewnej
      telenoweli, zmieniona potem na Mańcię), inna świnka Petronela...
      Chyba nie mówiłam do nich per "córeczko", do mojej obecnej kici też
      tak nie mówię, bo jakoś to nie moja estetyka. Ale jak ktoś tak ma,
      to czemu nie ? smile

      Tak jak ktoś napisał, czym jest takie "zboczenie" wobec znęcania się
      nad zwierzętami, albo poziomu ludzi wysyłających na fora posty w
      rodzaju "mój kotek miauczy/drapie po kanapie/nie ma zęba i głupio
      wygląda - chyba go uśpię albo oddam do schroniska..."
      • ledzeppelin3 Re: Nazywanie psa synkiem...? 30.09.08, 15:10
        Gdyby to był mój pies
        Tobym go usmażyła i zjadła
    • polaola fauna i flora 30.09.08, 15:45
      Mnie to nie przeszkadza. Ta samo jak nie przeszkadza mi (choc sama
      tego nie praktykuje) nazywanie faceta "kotem", "misiem", "smokiem" a
      kobitek "myszka", "rybcia" albo dziecko "fasolka" smile))
      • mamaziq Re: fauna i flora 30.09.08, 20:42
        dokładnie - co kto lubismile
        skoro zwierzaka się kocha, czemu nie mówić tak do niego? albo do
        faceta ? albo do dziecka?
        - ja wymyślam dla domowników dziesiątki zdrobnień i pieszczotliwych
        określeń - najważniejsze, że idą prosto z serduchabig_grinD

    • nangaparbat3 A czy to jest mnormalne??? 30.09.08, 20:41
      Pisanie: panna po 30tce, bez popychacza, z parciem na slub i
      dzieci wiec mysle ze ubytek emocjonalny ma.

      Tez mi ręce opadły.
      • mamaziq Re: A czy to jest mnormalne??? 01.10.08, 17:34
        nangaparbat3 napisała:

        > Pisanie: panna po 30tce, bez popychacza, z parciem na slub i
        > dzieci wiec mysle ze ubytek emocjonalny ma.
        >
        > Tez mi ręce opadły.

        Święte słowa, a mnie jeszcze nogismileno coż, każdy sądzi wg siebie,
        wątkotwórczyni myśli zapewne , że Pana Boga za nogi złapała, myśli,
        że życie nie robi niespodzianek...
        a może jej mężul odejdzie za 2 lata? a może?...

        opisana koleżanka marzy o szczęściu według własnych kryteriów - dla
        niej priorytetem jest bliskość, dom, rodzina - i o co takie halo?
        Że czujac się samotna i szukająć bliskości nazwie zwierzaka synkiem
        i traktuje ja przyjaciela?
        Ja tam ją ściskam i szczęścia życzę - to świadczy o jej dobroci i
        wrażliwości a nie kwalifikuje do obśmiania i leczenia

        Bardziej bałabym się tych, którzy wbijają "nóż w plecy" z układną
        minką albo "normalnych" rodziców katujacych dzieci, ale
        przecież "normalnych", bo nie mówią do psa "synek", tylko w
        dzieciaka tłuką jak w bęben.
        Sie wie, wychować jakoś trza.
        • mamaziq Re: A czy to jest mnormalne??? 01.10.08, 17:45
          sorki pomylił mi się pies z autem - ale to też sympatyczne i
          świadczy o poczuciu humoru a małżeństwo z "synkiem" - też w porzo
          i samotni z "synkami" tez ok

          ukłony dla boa "synka " Cezarego - powalającesmile
        • 18_lipcowa1 Re: A czy to jest mnormalne??? 01.10.08, 19:03

          >
          > Święte słowa, a mnie jeszcze nogismileno coż, każdy sądzi wg siebie,
          > wątkotwórczyni myśli zapewne , że Pana Boga za nogi złapała,
          myśli,
          > że życie nie robi niespodzianek...
          > a może jej mężul odejdzie za 2 lata? a może?...
          >

          No to znajde nowego.
          • nangaparbat3 Re: A czy to jest mnormalne??? 01.10.08, 19:11
            18_lipcowa1 napisała:

            >
            > No to znajde nowego.

            Słusznie. O POPYCHACZA to nie tak znowu trudno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka