Dodaj do ulubionych

z cyklu ciezarna w Polsce...

09.11.08, 05:20
ciezarna w Polsce jest osoba wyjatkowa. Od pierwszego testu idzie na
zwolnienie, bo jest w ciazy, w kazdym nastepnym robi usg, "dla dobra dzidzi",
robi tysiace przeroznych badan, bierze przerozne lekarstwa, a wszystko to dla
dobra , zdrowia i zycia dzidzi.
Od wszystkich i wszedzie wymaga wyjatkowego traktowania bo jest w
ciazy.Miejsca typu autobus, poczta, kolejka do lekarza czy w sklepie ciezarna
uwaza za miejsca pierwsze i wlasne?
DLACZEGO?
Mialam kolezanke, ktora miala problemy z utrzymaniem ciazy, to lezala w
szpitalu i byla pod okiem specjalistow i nigdzie wtedy nie lazila
Ja problemow z ciaza nie mialam i niczego od nikogo nie wymagalam(skad wiecie,
ze osoba przed Wami w kolejce nie jest chora, nie ma mdlosci, nie spala juz 3
noc i tak dalej...tylko pretensje pretensje pretensje
mozecie mi powiedziec dlaczego tak jest?a w innych krajach jest inaczej?czyja
to wina?panstwa, systemu, czy samych ciezarnych?
i na koniec: choroba choroba, zagrozenie, zagrozeniem, ale prawdziwe, a cala
reszta?
ja znam te sytuacje z forum, ale rowniez od znajomych z PL, ktore nie mogly
sie nadziwic, ze w 9 miesiacu jeszcze pracuje.Jak to w ciazy i praca?a znam
ich kilka i ich znajomych i wszystkie jak jedna szly na zwolnienia i zalily
sie, ze apoleczenstwo je nie traktuje "wyjatkowa", a one przeciez dzidzie
nosza w sobie.
kieruje to do 90% kobiet w PL
w innych krajach TAK nie ma wiec dlaczego tak jest w PL?Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • marsjanka1999 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 06:56
      czy Ty masz jakiś problem?

      oprócz tego, że ze statystyką jesteś na bakier?tongue_out
    • luxure Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:01
      Niestety... ale muszę się z Tobą zgodzić. Jestem w ciąży. Co prawda teraz piąty
      miesiąc (mam termin na początek kwietnia), więc już czuję się dobrze. Początki
      były ciężkie, ale jakoś to przetrwałam. Pracuję, na zwolnieniu byłam jak na
      razie 3 dni, a i to dlatego, że złapałam rotawirusa od Młodego i samopoczucie
      miałam takie że po prostu myślałam że nadeszła moja ostatnia chwila.
      Nie wybieram się, nie mam najmniejszego zamiaru, mimo że mąż uważa że już
      "najwyższa pora". Też mi... Najwyższa pora będzie tydzień przed porodem, a poza
      tym wolę losu nie kusić. Jeżeli moja lekarka podczas badania sama mi nie powie
      że coś jest co mogłoby ciąży zagrażać albo że moja praca negatywnie wpływa na
      ciąże to wcześniej ani myślę.
      Zapisałam się na forum przyszłych mam które będą rodziły mniej więcej w tym
      czasie co ja. Zaglądam tam coraz rzadziej, aż chyba w końcu w ogóle przestanę.
      Większość pań już od dawna na zwolnieniu oczywiście bez istotnych wskazań, tyle
      by się pobyczyć, urządzić pokoik maleństwu, wózek kupić, wyprawkę skompletować
      i "cieszyć fasolką pod serduszkiem" , teksty o zganianiu współpasażerów w
      autobusie na porządku dziennym, kombinacje z informowaniem pracodawcy o ciąży to
      już w ogóle przemilczę.
      Niestety, ale panie w ciąży same sobie wystawiają ocenę takim zachowaniem.
      Post do którego Ty pewnie też nawiązujesz opisuje dla mnie sytuację tak żenującą
      że aż się wierzyć nie chce. Sama nie wiem jakbym zareagowała, ale pewnie kiedyś
      znajdzie się odważny kto chwyci ową świętą krowę za kołnierz i wskaże jej
      miejsce w szeregu.
      • beniusia79 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:12
        niestety, tak to wyglada. mieszkam w Niemczech i wydawalo mi sie,
        ze tutaj czesciej ciezarne sa na zwolnieniu lekarskim niz w
        Polsce... u mnie w prycy dziwiono sie, ze nie ida na zwolnienie i
        kazdego dnia liczono sie z tym, ze kiedys zadzwonie i powiem, ze
        juz nie wroce. mysle wiec, ze nie tylko w Polsce tak jest.
        rozumiem, ze gdy kobieta jest starsza lub dlugo starala sie o
        dziecko, ma zagrozona ciaze lub bardzo dlugo jezdzi do pracy lub ma
        ciezka prace to idzie na L4, ale rzeczywiscie wiele zdrowych
        ciezarnych od razu po zrobieniu testu zastanawia sie jak tu pojsc
        na zwolnienie. wiele pan osiada na laurach i juz kompletnie niec
        nie robi bo sa przeciez w ciazy. wydaje mi sie, ze nawet kobieta
        majaca ciezka prace zawsze moze dogadac sie z szefem i przejsc np.
        na pol etatu, zmienic rodzaj wykonywanej pracy. wiem, ze jest to
        mozliwe-moja znajoma pracowala w laboratorium, bedac w ciazy
        poprosila o zmiane stanowiska i szef poszedl jej na reke. przeszla
        na pol etatu i do porodu wykonywala proste prace biurowe.
        w rodzinie mam jedna kobitke, ktora do dzis traktuje siebie jak
        swieta krowe. nie schudla po ciazach bo przeciez ona 2 dzieci
        uordzila. mam roznorodne problemy zdrowotne bo byla 2 razy w ciazy,
        nie moze znalezsc pracy bo przeciez ma 2 dzieci.... szkoda slow.
        mam niestety wrazenie, ze wiele kobiet wraz z zajsciem w ciaze,
        zmieniaja sie i zostaja do konca zycia swietymi krowkami.
        • elizabethh1 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 17:01
          Wy chyba rzeczywiście jakieś problemy lub kompleksy macie.
          Odczepcie się, jak słowo daję.Każda kobieta nosząca w sobie dziecko
          jest wyjątkowa, jej stan jest wyjątkowy.To piękny, niezwykły okres w
          życiu.Mają prawo do wyjątkowego traktowania.
          Co? Wolałybyście żeby każdy taką ciężarną olewał w autobusie, na
          ulicy, w sklepie? To jakieś chore pomysły.
      • l.e.a Luxure 09.11.08, 11:36
        Ja też mam termin na kwiecień ale na Kwietniówkach Cię nie widuję wink
        Mnie też denerwuje kiedy czytam ile badań robią kobiety, pytają o
        długość szyjki, USG robią czasem nawet 2-3x w tyg, bo sie boją uncertain
        Bywam na forum dla ciężanych, bo fajnie poczytać o tym co czują
        kobiety w podobnej fazie ciąży no i naprawdę niektóre dziewczyny są
        bardzo fajne smile ale maxymalnie denerwuje mnie wieczny strach i
        wyszukiwanie sobie problemów.

        Kurcze, każde kłucie, każdy mniejszy lub większy ból tu i ówdzie to
        panika i potrzeba pakowania manatek do szpitala. Czasem mam chęć
        napisania: Weźcie oprzytomnijcie !!! ale w chwili kiedy chciałam
        napisać kilka słów, w bardzo delikatny i taktowny sposób uprzedziła
        mnie inna foremka no i została zbesztana.

        Niektóre się tłumaczą tym,że 1 ciąża była przeleżana, ja w 1 ciąży
        przeleżałam kilka miesięcy w szpitalu ale co mi da wieczne
        pilnowanie się ? Dodam, że zmagam się dodatkowo z chorobami ale co
        mi da użalanie i zastanawianie się czy dzisiejszy ból brzucha to
        tylko gazy a może jakieś skurcze ?

        Tak samo nie rozumiem łykania garściami witamin uncertain/ rozumiem kwas
        foliowy albo żelazo. ew. przypadki kiedy kobieta cały czas wymiotuje
        ale cała reszta ?

        Nie kumam i jest to dla mnie denerwujące, dlatego kiedy widzę watek
        pod tytułem kuje mnie w dole brzucha, omijam...
        • luxure Re: Luxure 09.11.08, 18:31
          L.e.a bywam bywam ale coraz rzadziej. Zgodzę się z Tobą, jest tam kilka osób
          całkiem do rzeczy ale z innej bajki też są.
          Po prostu po każdym wejściu tam jestem tak skołowana i zirytowana, że słów brak.
          Powiedziałam wczoraj swojemu chłopu, że wielka rzecz się stała, bo nie jesteśmy
          jeszcze zapisani do żadnej szkoły rodzenia (a podobno już najwyższa pora -
          wyczytane na forum "Kwietnióweczki 2009"), mało tego...nie mam jeszcze położnej
          i nie wiem gdzie będę rodzić czy na Karowej, czy na Żelaznej czy ...u siebie w
          robocie smile ale to co mnie powaliło wprost na kolana (również wyczytane bodajże
          wczoraj na w/w forum) to nie zapisałam dziecka jeszcze do żłobka, a inni już to
          mają z głowy. Paranoja jakaś.
          I wyobraź sobie, że jak ja te rewelacje mężowi powtórzyłam to powiedział, że
          mam jak w banku gdy tylko wróci koniec z neostradąsmile
          Bo "nie będzie spokojnie patrzył jak za ciężkie pieniądze moja baba daje się
          ogłupiać".
          • afrikana Re: Luxure i L.e.a 11.11.08, 00:17
            A chciałabyś żebyśmy WSZYSTKIE były z tej samej bajki ??? To teraz
            Ty jesteś dziwna. Jak się Wam na kwietniówkach nie podoba, to nie
            przychodźcie. Prosta sprawa. A teraz to wychodzi na to, że razem z
            L.e.a. "obrabiacie tyłki". Nieładnie. Też wiele rzeczy mi się nie
            podoba, do wielu rzeczy mam kompletnie inne podejście i stosunek,
            ale bez przesady, nie można oczekiwać, że wszystkie jak jeden mąż
            będziemy tak samo reagować, myśleć, martwić się, cieszyć, przeżywać,
            komentować i sama nie wiem co jeszcze...Strasznie proste i naiwne
            myślenie. A najtrudniej jest być wyrozumiałą i otwartą na innych.
            Każda z nas jest inna, funkcjonuje w innej rzeczywistości. Ciężko
            zrozumieć, że być może dziewczyny z Warszawy mają problem ze
            żłobkami albo szkołami rodzenia, bo jest oblężenie i cięzko się
            dostać ? Tak ciężko zrozumieć innych ?
            Jeśli masz inne poglądy, dyskutuj. Jeśli Ci się nie podoba, omijaj
            szerokim łukiem.
            Ps. L.e.a. - Skracająca się szyjka macicy to żaden problem wg
            Ciebie ? A witaminy to chyba ginekolog zaleca. Nikt sam sobie nie
            dawkuje, a każda ma inne wyniki badań. I nikt chyba nie bierze ich
            garściami, strasznie przeginasz. A to, że Ty nie bierzesz, nie
            znaczy, że ktoś inny nie powinien...
            Sory dziewczyny, ale strasznie mnie wkurzyłyście. Trzeba było się na
            naszym forum pożalić, że tak strasznie Wam tam źle.
            • l.e.a Re: Luxure i L.e.a 11.11.08, 18:05
              eee nie jest mi źle i nic takiego nie napisałam smile wręcz przeciwnie,
              pisałam,że są fajne dziewczyny i lubię tam być.

              jednak mam prawo nie rozumieć tej "paniki" wokół ciąży.

              Apropo skracającej się szyjki macicy to przecież sam lekarz wie,czy
              jest ok czy nie, co do witamin n ie widze sensu ich łykania, jeżeli
              kobita jest zdrowa czyt. nie ma wskazań do ich stosowania, nakręca
              się w ten sposób biznes farmaceutyczny.

              nie miałam zamiaru nikogo obrażać, jeżeli tak się stało, przepraszam
              i radzę do pewnych spraw podchodzić bardziej lajtowo wink
              • afrikana Re: Luxure i L.e.a 11.11.08, 22:56
                ...ok, więc ja Tobie też radzę do pewnych spraw podchodzić bardziej
                lajtowosmile Po pierwsze z lekarzami to też różnie bywa i chyba o tym
                wiesz. Lepiej mieć rękę na pulsie, szczególnie jeśli się jest po
                przykrych doświadczeniach. Po drugie, zupełnie nie rozumiem, że tak
                strzasznie denerwuje Cię, że kobiety w ciązy biorą witaminy.
                Przecież to kompletnie nie Twoja sprawa ! Ty rób sobie co chcesz a
                innym kobietom pozwól na podjęcie własnej decyzji (wg zaleceń
                lekarza, a jak twierdzisz on sam wie). To, że Ty nie widzisz sensu,
                to chyba nie oznacza, że pozjadałaś wszystkie rozumy i wiesz
                najlepiej... Czy te kobiety w jakikolwiek sposób szkodzą Tobie albo
                swoim dzieciom ? Może Ty też niedługo zaczniesz nakręcać biznes
                farmaceutyczny kupując np. żelazo... Ja wolę profilaktykę niż
                leczenie. Witaminy nie szkodzą, a żelazo powoduje chociażby
                zaparcia. Twój wybór...i mój, nasz wybór.
                Pozdrawiam.
                Ps. W poprzedniej ciązy, też myślałam, że witaminy mi nie są
                potrzebne, do momentu aż morfologia nie zaczęła mi lecieć. Zaczęłam
                brać witaminy i wyniki się unormowały. Uniknęłam dzięki nim żelaza.
                Czasami samo zdrowe odżywianie nie wystarcza i trzeba wspomóc
                organizm, który jakby nie patrzeć jest w ciązy obciążony.
                • hanalui Re: Luxure i L.e.a 11.11.08, 23:54
                  afrikana napisała:
                  > Czy te kobiety w jakikolwiek sposób szkodzą Tobie albo
                  > swoim dzieciom ?

                  Alez oczywiscie ze szkodza...idac na lewe zwolnienie oszukuja i
                  okradaja kazdeko platnika skladek, podatnika, panstwo,
                  wspolpracownikow, firme, szefostwo firmy.
                  Wiem...pewnie argument o okradaniu w polaczeniu z ciaza to nie moze
                  byc...bo w ciazy mozna krasc smile, bo to w koncu ciaza smile

                  > Witaminy nie szkodzą, a żelazo powoduje chociażby
                  > zaparcia.

                  Alez oczywiscie ze witaminy szkodza i pierwiastki tez szkodza i
                  nawet leki szkodza. Dalas sobie wmowic ze lekarstwa, witaminy to
                  tylko zdrowie niosa, a tak niestety nie jest. Poczytaj o skutkach
                  przedawkowania witamin, o skutkach ubocznych lekow
                  • afrikana Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 00:31
                    Jeśli nie zauważyłaś, nie było w moim poście odniesienia do lewych
                    zwolnień. Mam na ten temat akurat podobne zdanie do Twojego, ale nie
                    o tym była dyskusja. Sama jestem w drugiej ciąży, w pierwszej byłam
                    w pracy do końca i teraz też zamierzam. Pierwszy cytowany przez
                    Ciebie, wyrwany z kontekstu fragment, odnosił się tylko i wyłącznie
                    do witamin. Nie trzeba być wielkim mózgiem, zeby pod tym wyrwanym
                    zdaniem napisać chociażby - tak, szkodzą, bo palą papierosy na
                    przykład. Więc na przyszłość...nie odrywaj pojedyńczego zdania od
                    kontekstu.
                    Drugi cytat - mowa była OCZYWIŚCIE (bo już nie wiem czy dokładnie
                    doczytałaś) o zalecenich lekarza !!! Wyraźnie napisałam, że wszystko
                    powinno być pod kontrolą lekarza, kazda kobieta ma inne zalecenia, a
                    ŻADNE ale to ZADNE witaminy nie szkodzą w NADMIARZE. Trudno
                    zrozumieć, ze we wszystkim należy zachować jakiś umiar, rozsądek,
                    wziąć pod uwagę każdą ciężarną z osobna i potraktować sprawę
                    indywidualnie ??? Uważasz, że skoro L.e.a nie potrzebuje witamin, to
                    ja z pewnością też nie ??? MOze powinnam zmienić mojego ginekologa
                    na Ciebie ??? Dlaczego uważasz, że kobiety nie mają rozumów i
                    łykają witaminy garściami (jak to zasugerowała L.e.a) Wszysko wg
                    Ciebie może być tylko: albo wcale, albo za dużo ?
                    I nie spotakałm się jeszcze z żadną kobietą, która "przedawkowała"
                    witaminy w ciąży. Nie znam wariatek, które łykają je garściami. Znam
                    natomiast sporo takich, które miały ich niedobór.
                    Dałaś sobie wmówić, że odpowiednio dawkowane i zalecone przez
                    lekarza witaminy niosą spustoszenie...Może Ty zacznij od lektury,
                    tylko czytaj uważnie i niewybiórczo.
                    • afrikana Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 00:39
                      Tam w jednym zdaniu miałam na myśli, ze żadne witaminy, które nie są
                      brane w nadmiarze (wg zaleceń lekarza) nie szkodzą ani matce, ani
                      dziecku. Przecież wiadomo nie od dziś, ze WSZYSTKO w nadmiarze
                      szkodzi. Dosłownie wszystko. Nie trzeba zgrywać alfy i omegi i
                      odsyłać innych do ksiązek. Wystarczy czytać czyjeś wypowiedzi
                      uważnie i ze zrozumieniem.
                      Jasne jak słońce i nikt tu Ameryki nie odkrył...
                    • hanalui Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 01:21
                      afrikana napisała:
                      > Pierwszy cytowany przez
                      > Ciebie, wyrwany z kontekstu fragment, odnosił się tylko i
                      wyłącznie
                      > do witamin. Nie trzeba być wielkim mózgiem, zeby pod tym wyrwanym
                      > zdaniem napisać chociażby - tak, szkodzą, bo palą papierosy na
                      > przykład. Więc na przyszłość...nie odrywaj pojedyńczego zdania od
                      > kontekstu.

                      Nie za bardzo rozumiem o czym piszesz i jak witaminy maja sie do
                      papierosow...te witaminy pala papierosy czy jak?
                      Gdyby chodzilo ci jednak o ciezarne ze pala to zapewniam cie ze te
                      ktore beda chcial palic i tak beda to robic bez wzgledu czy sa w
                      pracy czy na zwolnieniu lekarskim, czy biora dodatkowo witaminy czy
                      nie.

                      > Drugi cytat - mowa była OCZYWIŚCIE (bo już nie wiem czy dokładnie
                      > doczytałaś) o zalecenich lekarza !!! Wyraźnie napisałam, że
                      wszystko
                      > powinno być pod kontrolą lekarza, kazda kobieta ma inne zalecenia,

                      Tak...zalecenia moga byc rozne. Niestety w Polsce te zalecenia
                      sprowadzaja sie do tego ze wiekszosc pan lyka na polecenie lekarzy
                      sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne to samo: Duphaston i
                      Luteina - syntetyczne hormony ktore w badaniach nie wykazuja wplywu
                      na podtrzymanie ciazy, natomiast wykazuja skutki uboczne.O lykani
                      zakazanej w innych krajach Nospy, nie wspomne. Magnez to samo.

                      a
                      > ŻADNE ale to ZADNE witaminy nie szkodzą w NADMIARZE.

                      Widzisz...problem nadmiaru jest bardziej skaplikowany niz ci sie
                      moze wydawac...to co dla jednego jest nadmiarem dla innego moze byc
                      niedomiarem, a chyba nie chcesz mi powiedziec ze lekarze
                      przeprowadzaja jakies bardziej szczegolowe badania na
                      witaminki...zwyczajnie zalecaja wszystkim to samo jak z lekami
                      wymienionymi powyzej. Za tym stoja ciezkie pieniadze koncernow
                      farmaceutycznych

                      Moze i nie szkodza w nadmiarze, problem ze ty bezgranicznie wierzysz
                      temu co ci lekarze zapisuja i to bierzesz

                      > Trudno
                      > zrozumieć, ze we wszystkim należy zachować jakiś umiar, rozsądek,
                      > wziąć pod uwagę każdą ciężarną z osobna i potraktować sprawę
                      > indywidualnie ???
                      > Uważasz, że skoro L.e.a nie potrzebuje witamin, to
                      > ja z pewnością też nie ???

                      NIe nie uwazam...

                      > MOze powinnam zmienić mojego ginekologa na Ciebie ???

                      Nie na szczescie nie jestem ginekologiem. Ale tez i nie mam do nich
                      zaufania. Mam znajomego gina...i otwarcie mowi ze ciezarna to
                      fantastyczna krowa do wydojenia z kasy. Jak myslisz... dlaczego tak
                      mowi?

                      > Dlaczego uważasz, że kobiety nie mają rozumów i
                      > łykają witaminy garściami (jak to zasugerowała L.e.a)

                      Rozumy moze maja ale w ciazy im nieco ubywa i cokolwiek powie im
                      zaufany gin to beda brac, czy trzeba cz nie trzeba tak na wszelki
                      wypadek. A zapewniam cie ze w 90% jak nie wiecej tych lekarstw,
                      witaminek nie trzeba. Wierz lub nie...w mojej pracy procz mnie bylo
                      5 ciezarnych, teraz jest 4, znajomych mam sporo ktorzy byli
                      zaciazenie wczesniej, tu lekarze nie przepisuja tychze
                      nieszkodliwych witaminek...i dzieci sie rodza ...zdrowsze niz w
                      Polsce. Ba i nawet potem D3 nie dostaja i zja calkiem niezle i
                      ciemaczka sie im zrastaja

                      > Dałaś sobie wmówić, że odpowiednio dawkowane i zalecone przez
                      > lekarza witaminy niosą spustoszenie...Może Ty zacznij od lektury,
                      > tylko czytaj uważnie i niewybiórczo.

                      Wiesz...sa rzeczy ktore pomoc za bardzo nie pomoga ale tez i nie
                      zaszkodza, a ktos na nie kase wyda. Stalas sie typowym egzemplarzem
                      ktory mozna doic z kasy pod haslem "zalecenie lekarza". Gdybys
                      trafila do mojego powiedzial by ci jak mniemam...duzo warzyw,
                      owocow, ryb, troche ruchu na swiezym powietrzu. Zakladam ze jestes
                      przecietna ciezarna - a statystyki mowia ze 90 kilka % ciaz jest
                      zdrowych i normalnych big_grin (nie o dolegliwosciach zebys mi z tekstami
                      o bolu kregoslupa i mdlosciach nie wyjechala big_grin)
                      • iwles Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 08:38


                        Duphaston i
                        > Luteina - syntetyczne hormony ktore w badaniach nie wykazuja wplywu
                        > na podtrzymanie ciazy, natomiast wykazuja skutki uboczne.O lykani
                        > zakazanej w innych krajach Nospy, nie wspomne. Magnez to samo.


                        poproszę o źródło tych danych.



                        > to co dla jednego jest nadmiarem dla innego moze byc
                        > niedomiarem,


                        i tego się trzymajmy !!!!!!!!!!!!!!
                        podejścia indywidualnego.



                        > Rozumy moze maja ale w ciazy im nieco ubywa


                        więc skąd wiesz, że akurat twoje decyzje były słuszne ?



                        > duzo warzyw, owocow, ryb,


                        czyli akurat to wszystko, po czym rzygałam i czego mój organizm nie toleruje,
                        nawet gdy nie jestem w ciąży. Więc od tych 90% odejmij sobie mnie.



                        > Mam znajomego gina...i otwarcie mowi ze ciezarna to
                        > fantastyczna krowa do wydojenia z kasy.



                        A TO akurat nadaje się do zgłoszenia do etyki lekarskiej. Więc poproszę o dane
                        tego lekarza na priv.
                      • vibe-b Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 09:50
                        > "zalecenie lekarza". Gdybys
                        > trafila do mojego powiedzial by ci jak mniemam...duzo warzyw,
                        > owocow, ryb,

                        Abstrahujac od ciezarnych , bardziej ogolnie nt zywienia , m.in
                        warzyw, owocow itd.
                        Organizm czlowieka do prawidlowego funkcjonowania potzrebuje
                        codziennie 16 witamin, 8 typow aminokwasow, 2 zasadnicze kwasy
                        tluszczowe, mineraly i pirwisatki sladowe. Bardzo, bardzo niewielu
                        udaje sie "zatankowac" to paliwo kazdego dnia, nawet jedzac "zdrowo"
                        czyli mase owocos warzyw itd. Powod jest bardzo prosty. Niedawno
                        przeprowadzone studia
                        www.nutraingredients.com/Industry/Mineral-deficiency-in-food-must-be-tackled-says-expert
                        wskazuja iz ilosc skladnikow odzywczych w warzywach i owocach
                        zmalala dramatycznie od roku 1940. Przykladowo ilosc zelaza w
                        szpinaku zmalala o 60%, cynku o 57 %.
                        Zatem by sie zdrowo odzywiac NIE wystarczy jesc warzywa i owoce,
                        nalezy nasza diete suplementowac skladnikami "sztucznymi"
                        Nie wiem, jak to sie ma konkretnie do ciezarnych, ale ogolna mysl
                        jest ze "owoce warzywa i slonce" nie wystarcza.
                        • afrikana Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 23:44
                          Otóż to vibe-b - świetnie to wszystko opisałaś. A niektórym się
                          wydaje, że wszystko wiedzą najlepiej i nie dopuszczają nawet mysli,
                          że mogą nie mieć racji...Ja się zdrowo odżywiam, jem bardzo duużo
                          owoców i warzyw, ruchu mam mnóstwo, a jednak wyniki badań w
                          poprzedniej ciązy mi się posypały i podratowałam się stanowczo
                          witaminami. Wiem to z autopsji, więc wiem o czym mówię. Wolę brać
                          witaminy regularnie w zaleconych dawkach i nie dopuścić do anemii i
                          musu łykania żelaza. Poza tym, skóra w okresie ciązy jest bardzo
                          wysuszona, mniej elastyczna, więc poddatna na rozstępy i również
                          potrzebne jej są zwiękoszone dawki witamin aby do nich niedopuścić.
                          Oczywiście nie jest pewne, ze witaminy im zapobiegną, ale zwiększają
                          szansę, a to dużo. Dzisiaj był na ten temat program w Tv.
                          Ja po poprzedniej ciązy nia mam rozstępów, hemoroidów (nie brałam
                          żelaza, więc uniknęłam zaparć) a dziecko jest zdrowe jak ryba,
                          witaminy nie zaszkodziły. A gdybym ich nie brała miałabym anemię.
                          Koniec, kropka. Więc podziękuję za takich specjalistów, którzy wolą
                          anemię niż witaminy...
                          • hanalui Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 01:46
                            afrikana napisała:
                            > Wolę brać
                            > witaminy regularnie w zaleconych dawkach i nie dopuścić do anemii
                            i
                            > musu łykania żelaza.


                            Naprawde sadzisz ze witaminy chornia przed anemia? surprised?

                            > Poza tym, skóra w okresie ciązy jest bardzo
                            > wysuszona, mniej elastyczna, więc poddatna na rozstępy i również
                            > potrzebne jej są zwiękoszone dawki witamin aby do nich
                            niedopuścić.
                            > Oczywiście nie jest pewne, ze witaminy im zapobiegną, ale
                            zwiększają
                            > szansę, a to dużo.

                            Zwiekszaja tez szanse szanse na przedwczesna smierc :
                            www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul46106.html
                            Mam nadzieje ze twoj lekarz zbadal ci pozim witamin w orgaizmie nim
                            cokolwiek ci przepisal smile

                            > Dzisiaj był na ten temat program w Tv.

                            Kochana ...ty wierzysz wszystkiemu co mowia w tv?

                            > Ja po poprzedniej ciązy nia mam rozstępów, hemoroidów (nie brałam
                            > żelaza, więc uniknęłam zaparć) a dziecko jest zdrowe jak ryba,
                            > witaminy nie zaszkodziły.

                            Ja tez nie mam i nie mialam tego co wymienilas, tez zelaza nie
                            bralam i niczego innego procz kwasu foliowego ( i co sie do tych
                            zaparc tak przywalilas...?) i co w zwiazku z tym? Moje dziecko tez
                            zdrowe jak ryba i nawet do zloba chodzi i nie choruje...

                            > A gdybym ich nie brała miałabym anemię.
                            A skad wiesz?
                            Moze jakbys poczytala troche literatury to dowiedzialabys sie ze
                            podczas ciazy wystepuje cos takiego jak niedokrwistosc rzekoma -
                            względne obniżenie Hb i hematokrytu poprzez zwiększenie objętości
                            osocza

                            > Koniec, kropka. Więc podziękuję za takich specjalistów, którzy
                            wolą
                            > anemię niż witaminy...

                            Ja moge ci tylko wspolczuc lekarza ktory wmowil ci ze branie witamin
                            leczy anemie lub jej zapobiega
                            • babcia47 Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 02:56
                              masz rację! nawet nadmiar witaminy C może byc szkodliwy (dla nerek)
                              a przy przyjmowaniu suplementów o to dośc łatwo, bo nie bierze sie
                              pod uwagę tych ilosci dostarczanych w diecie człowieka. Modę na
                              przyjmowanie sztucznych witamin i innych suplementów wykreowali ich
                              producenci. Niedobory witamin czy innych niezbednych substancji
                              wynikają nie tyle z niedoboru ich w diecie co z problemami z ich
                              wchłanianiem, z problemami hormonalnymi, brakiem zupełnie innego
                              składnika lub nieprawidłowym łączeniem składników diety np. karoten,
                              prowitamina witaminy A, zmienia się w tą witaminę w ludzkim
                              organiźmie tylko w obecnosci tłuszczu..stąd koniecznośc dodawania
                              oliwy lub masła do "zupek" niemowlecych i dla dorosłych, nie powinno
                              się też np. łączyć nabiału i miesa albo kakao..bo zaburza się w ten
                              sposób wchłanianie żelaza lub wapnia(osteroporoza lub anemia).."nie
                              powinno" u osób z zaburzeniami, przy normalnym funkcjonowaniu
                              organizmu ten poradzi sobie nawet z takimi wyzwaniami.. Bez
                              dokładnych badań nie powinno się brać nawet witaminek..a jak juz to
                              w postaci naturalnych składników diety..a dla prawidłowej syntezy
                              witaminy D3 wystarczy sporo spacerować w słoneczne dni na zewnątrz i
                              tylko w wyjątkowych wypadkach, w pochmurne zimowe lub jesienne
                              miesiące, gdy dni sa krótkiea powierzchia skóry wystawiona na
                              działanie promieni słonecznych mała (zimno) czasem trzeba jej
                              niedobór uzupełnić np jedząc wątróbkę czy inne zawierajace ją
                              produkty..i tylko w naprawdę patologicznych sytuacjach powinno się
                              uzupełniać niedobory sztucznie i po sprawdzeniu co rzeczywiscie
                              powoduje jej niedobór..bo np. przy osteroporozie mozna dziennie
                              wypić i hektolitr mleka lub tonę sera (lub tabletke zawierajaca
                              równowartość wapnia) a poza obciążeniem żoładka i reszty organizmu i
                              tak nie poprawi się stanu kosci
                              • afrikana Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 22:42
                                ale duperele...wy wszystkie uważacie się za mądrzejsze od wszystkich
                                lekarzy. Smiechu warte i niczym nie poparte. Żebyś przypadkiem nie
                                umarła od tego przedawkowania witamin smile :0 smile Koń by się uśmiał...
                            • iwles Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 10:04


                              > Zwiekszaja tez szanse szanse na przedwczesna smierc :
                              > www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul46106.html


                              > > Dzisiaj był na ten temat program w Tv.
                              >
                              > Kochana ...ty wierzysz wszystkiemu co mowia w tv?


                              Kochana hanalui, a ty wierzysz we wszystko, co usłyszysz w radiu ?
                              • hanalui Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 13:34
                                iwles napisała:

                                >
                                >
                                > > Zwiekszaja tez szanse szanse na przedwczesna smierc :
                                > > www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul46106.html
                                >
                                >
                                > > > Dzisiaj był na ten temat program w Tv.
                                > >
                                > > Kochana ...ty wierzysz wszystkiemu co mowia w tv?
                                >
                                >
                                > Kochana hanalui, a ty wierzysz we wszystko, co usłyszysz w radiu ?
                                >

                                Nie...tego radia akurat nie slucham jak i innego polskiego
                                rowniez smile, ale akurat o tym artykule i wynikach badan bylo glosno
                                wszedzie, nie tylko w polskiej prasie big_grin
                            • afrikana Re: Luxure i L.e.a 13.11.08, 22:54
                              >Naprawde sadzisz ze witaminy chornia przed anemia? surprised?

                              ale Ty ciężko kapujesz...nie możesz pojąć poraz trzeci, ze miałam
                              rastyczny spadek poniżej normy i witaminy mnie z tego wyratowały ?
                              Ile razy można to samo powtarzać ???

                              > Zwiekszaja tez szanse szanse na przedwczesna smierc :
                              > www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul46106.html

                              smile Ale się uśmiałam...prosiłam o jakieś konkretne i rzetelne źródła,
                            • afrikana Hanalui 13.11.08, 22:58

                              Ucięło mi, więc jeszcze raz:

                              >Naprawde sadzisz ze witaminy chornia przed anemia? surprised?

                              ale Ty ciężko kapujesz...nie możesz pojąć poraz trzeci, ze miałam
                              rastyczny spadek poniżej normy i witaminy mnie z tego wyratowały ?
                              Ile razy można to samo powtarzać ???

                              > Zwiekszaja tez szanse szanse na przedwczesna smierc :
                              > www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul46106.html

                              smile Ale się uśmiałam...prosiłam o jakieś konkretne i rzetelne źródła,
                              a nie jakieś banialuki niczym nie poparte. Kto jest autorem tych
                              wypocin ? musi to być wybitny specjalista w tej dziedziniesmile
                              Przeczytaj sobie pierwszy komentarz pod tym "newsem", przemyśl i już
                              wiesz co o tym sądzęsmile

                              > Kochana ...ty wierzysz wszystkiemu co mowia w tv?

                              I kto to mówi...no nie mogęsmile

                              ( i co sie do tych
                              > zaparc tak przywalilas...?)

                              a to Ty naet nie wiesz, że żelazo powoduje zaparcia...hmmm o czym my
                              tu w ogóle mówimy ? Zacznij od podstaw...

                              > Ja moge ci tylko wspolczuc lekarza ktory wmowil ci ze branie
                              witamin leczy anemie lub jej zapobiega

                              To ja Tobie serdecznie współczuję problemów z zawężonym polem
                              rozumowaniasmile A ciekawe, któ Tobie wmówił, ze jesteś najmądrzejsza i
                              znasz się na tym temaciesmile Ogranicz kontaktysmile

                              Ps. A gdzie te Twoje sensacyjne źródła na temat witaminy D3 i No-
                              spy ? Bardzo mnie to zaciekawiło...Poproszęsmile
                      • afrikana Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 23:27
                        Cięzko się z Tobą dyskutuje, bo nie rozumiesz tekstu pisanego. To
                        jest problem z czytaniem ze zrozumieniem. Do tego masz klapki na
                        oczach i jedyną słuszną rację. Szkoda czasu na rozmowę z Tobą, bo
                        nie mam ochoty na powtarzanie się. Poproszę o wiarygodne źródła
                        szkodliwośći witamin (branych zgodnie z zaleceniami), szkodliwości
                        No-spy i witaminy D3. Dopiero wtedy możemy pogadać. A takie Twoje
                        dywagacje niepoparte argumentami i dowodami mam daleko w nosie, więc
                        raczej skonczę tą dykusję. A już najmniej mnie interesuje jakie są
                        zalecenia w Twoim kraju, którykolwiek to by nie był, bo każdy kraj
                        ma swoje uwarunkowania i zalecenia. A lekarze z innych krajów często
                        mogliby się uczyć od naszych, którzy zresztą są poza granicami kraju
                        bardzo mile widziani, chciani i doceniani. Narka.
                        • afrikana Re: Luxure i L.e.a 12.11.08, 23:46
                          to było do hanalui.
            • luxure Od luxure 13.11.08, 09:11
              A teraz to wychodzi na to, że razem z
              > L.e.a. "obrabiacie tyłki". Nieładnie.

              Moja droga widocznie nie bardzo rozumiesz pojęcia "obrabianie
              tyłka". Ja NIKOMU tyłka nie obrabiałam, lea również, napisałyśmy bez
              imion, nazwisk, nicków OGÓLNIE co nas irytuje i to wszystko.
              Po prostu to tutaj powstał wątek a nie na mamusiach kwietniowych.
              Swoją drogą już sobie wyobrażam jatkę, gdyby taki wątek powstał
              właśnie tam.
              Nie za bardzo też rozumiem skąd u Ciebie taka agresywna reakcja
              poniżej? Czyżby...jak to się mówi? "uderz w stół..."?
              Aaaa i w przeciwieństwie do Lei nie mam najmniejszego zamiaru
              składać samokrytyki i nikogo przepraszać. Bo nikogo osobiście nie
              obraziłam. Napisałam to, co uważam i się pod tym podpisuję. To samo
              mogę powtórzyć na tamtym forum. a jak ktoś się poczuł osobiście
              urażony tym co napisałam to widocznie ma z tym problem.
              • afrikana Re: Od luxure 13.11.08, 23:04
                I oczywiście nie przyjmujesz do wiadomości, ze to właśnie Ty masz
                problem...

                > Moja droga widocznie nie bardzo rozumiesz pojęcia "obrabianie
                > tyłka". Ja NIKOMU tyłka nie obrabiałam, lea również, napisałyśmy
                bez
                > imion, nazwisk, nicków OGÓLNIE co nas irytuje i to wszystko.

                No...oprócz tego, że na tapecie były akurat kwietnówkismile jasno,
                wyrażnie i czytelnie.

                A jak się nie podoba, to droga wolna i tyle...
    • kol.3 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:14
      Rzygać mi się chce jak słucham kolejnych teorii "doświadczonej".
      Jakoś nie zauważylam aby ktoś w Polsce specjalnie traktował kobiety
      w ciąży ani w tramwaju ani w sklepach. Chamstwo raczej kwitnie.
      Kobiety które przechodza ciąże bezproblemowo bardzo czsto biorą na
      siebie za dużo. "Ciąża to nie choroba", ale ogromny wysiłek dla
      organizmu i nie ma podstaw, aby kobieta która pracuje zawodowo
      działala na równi z ludzmi nie będącymi w ciąży.
      Kiedy byłam w pierwszej ciąży miałam takie same głupie teorie jak
      Ty, ambitnie i głupio chodziłam non stop do pracy i nie nadużywałam
      podchodzenia bez kolejki, bo parę razy inne panie o mało mnie za to
      nie zabiły. Lekarze, w tym zakładowy, nie dawali mi zwolnień (ciąża
      to nie choroba), ale mojemu dyrektorowi choremu na paluszek i oczko,
      kolegom z kacem, dawali i to szeroką ręką. Urodziłam wcześniaka a
      wcześniactwo nikomu na zdrowie nie wychodzi.
      Druga ciąża była powikłana i przez 9 miesięcy leżałam w łóżku,
      rewidując swoje "siłaczkowe" teorie, a mojego lekarza krew zalewała
      bo szpital wziął mnie pod swoje skrzydła.
      Obecnie kobiety chodzą na zwolnienia i słusznie, bo kobieta w ciąży
      powinna się oszczędząć, jest ustawa o ochronie życia poczętego,
      która ma tę dobrą stroną że lekarze boją się zaszkodzić kobiecie w
      ciąży bo mogą odpowiadać w sądzie. I bardzo dobrze.
      Poza tym porownywanie z innymi krajami jest śmieszne - rzadko w
      którym kraju kobiety tyrają tak jak w Polsce.
      • beniusia79 Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 08:22
        to dwie rozne rzeczy. tu chodzi o zdrowe ciezarne, ktore nie maja
        problemow, ktore od razu po ujrzeniu 2 kresek leca na zwolnienie.
        • kol.3 Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 08:31
          Przesadą jest twierdzenie że znowu wszystkie tak lecą na zwolnienie,
          poza tym, po co osadzać kobiety, jak się nie wie nic o ich
          problemach.
          Jak byłam w pierwszej ciąży i chodziłam do pracy, w tym samym czasie
          moja kuzynka zaszła w ciążę (wcześniej miała drobne problemy).
          Kuzynka od razu poszła na zwolnienie i z małymi przerwami siedziała
          na nim do końca, szanując się bardzo. Rodzina i znajomi twierdzili,
          że histeryzuje, pieści się ze sobą, ale ona olała to gadanie.
          Urodziła zdrowego dużego dziaciaka. W ciąży lepiej przesadzić z
          troską o dziecko i o siebie, niż coś zaniedbać. Stawka jest wysoka.
          • beniusia79 Re: 09.11.08, 08:37
            ja mam na mysli kobiety, ktore znam, ktore mowily, ze sie swietnie
            czuja ale siedzialy w domu.
            • triss_merigold6 Re: 09.11.08, 08:45
              Może właśnie dlatego się świetnie czuły, bo siedziały w domu.
              • beniusia79 Re: tak, tak 09.11.08, 08:46
                pracowalam w ciazy i tez sie swietnie czulam.
                • siasiunia1 Re: tak, tak 09.11.08, 19:07
                  rozumiem ze jak TY sie czulas swietnie to inne kobiety tez powinny sie czuc swietnie...
                  • kali_pso Re: tak, tak 10.11.08, 08:54
                    Odbijając piłeczkę- rozumiem, że jak ktos czuł się źle, inna
                    ciężarna nie może przyznać się do tego, że czuła się dobrze?;0P
                    • siasiunia1 Re: tak, tak 10.11.08, 20:20
                      tego nie napisałam. nikt nie broni się dobrze czuć cieżarnej.
                      ale nie rozumiem podejścia - jak ja się dobrze czułam to inna nie mogła sie źle czuć. a właściwie nie miała prawa. bo jak się dobrze czuła odpoczywając w domu to na pewno jest lawirantką. przeciez na pewno by sie czuła tak samo dobrze w pracy ponieważ JA sie dobrze czułam.
                      no litości...
                      denerwuje mnie takie grzebanie się w cudzych odczuciach..
          • przeciwcialo Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 08:46
            Leca, leca. Bo płaca 100% pencji.
            • ruta.dl Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 10.11.08, 09:04
              wlasnie ze nie do konca
              placa, ale jako srednia z ostatnich 6 lub 12 miesiecy. I nie daj
              Boze jak mialas wtedy podwyzke....
          • lola211 Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 09:44
            > Przesadą jest twierdzenie że znowu wszystkie tak lecą na
            zwolnienie,

            W mojej firmie zatrudnionych jest bardzo duzo kobiet, w wiekszosci
            mlodych.Ciaz rocznie jest kilka.Juz wiem, ze gdy tylko pojawi sie
            informacja, ze ktoras zaszla, nie minie miesiac, a ona bedzie na
            L4.I tak wlasnie jest.
            W moim dziale za mojej kadencji w ciaze zaszly poki co 2 -
            oczywiscie od razu poszly na zwolnienie.
            • babcia47 Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 10:59
              mam dwoja dzieci..byłam pięć razy w ciąży, tylko jedną przeszłam w
              miarę bezproblemowo (raz brałam zastrzyki na podtrzymanie), przy
              pierwszej 3x wylądowałam w szpitalu (oprócz porodu) zakonczyła sie
              cesarką ze wskazań medycznych..trzy straciłam i to nie w pierwszych
              tygodniach..ta druga przeszła w miarę bezproblemowo, bo byłam akurat
              na wychowawczym, więc w domu, mogłam się wyspać (brak snu min. 10
              godzin na dobę u mnie wywoływał powazne problemy zdrowotne)..w sumie
              życie mimo, ze z stosunkowo małym dzieckiem, było duzo mniej
              stresujace niz zawodowe mogłam połozyc sie kiedy mój organizm tego
              wymagał, wyjśc na swierze powietrze, jeść, gdy musiałam a nie kiedy
              była przerwa śniadaniowa i to co w domu było wygodniej przygotować a
              w pracy by sie nie dało..nie musiałam w pierwszym trymestrze
              wstrzymywac parcia na mocz i mogłam z kazda kropelka latać do
              toalety..lub z mdłosciami..w pracy budziło to zniecierpliwienie, że
              ciągle "sie pętam" itd...mało, ze niedogodności stanu to jeszcze
              stres i koniecznośc bycia "dyspozycyjna" bo do pracy przyszłam by
              wykonywac jakies obowiazki a niestety nie zawsze sie dało
        • ila79 Re: nie piszemy tu o ciazy zagrozonej 09.11.08, 14:14
          A jaka to jest ciąża niezagrożona??? Jak to rozpoznać? Moja taka
          była...aż do 5 miesiąca. Owszem miałam mdłości, zasypiałam w
          tramwaju itp. ale ambitnie postanowiłam pracować, no bo przecież
          ciąża to nie choroba. Efekt - skurcze w 5 miesiącu, jako przyczynę
          lekarz jednoznacznie podał ogólne przeciążenie i osłabienie
          organizmu. No i do końca leżałam, na szczęście nie w szpitalu, bo to
          nie jest tak, że przy zagrożonej ciąży najlepszy jest szpital.
          Zazdrościłam moim koleżankom, że z brzuchami fruwają sobie jak
          gołąbeczki, a ja na fenoterolu, puls 120 ledwo z klatki do samochodu
          mogę dojść.
      • beniusia79 Re: moja przyjaciolka byla w zagrozonej ciazy 09.11.08, 08:24
        i pracowala do samego konca. na poczatku tylko, gdy krwawila,
        lezala 2 tyg. plackiem. po ustaniu krwawienia nie chciala by lekarz
        wyslal ja na L4 bo obawiala sie, ze bezczynnosc i ciagle mysli o
        dziecu moglyby sie gorzej skonczyc niz praca, ktora lubila. rok
        temu urodzila zdrowego chlopaka smile
        • azile.oli Re: moja przyjaciolka byla w zagrozonej ciazy 09.11.08, 12:55
          Szczerze mówiąc,trochę mnie dziwi,że tak krytyczne opinie o
          kobietach w ciąży wypowiadają inne kobiety,same będące już
          matkami.Moja wypowiedź będzie raczej bezstronna,bo dzieci
          urodziłam,więcej mieć nie będę,a podczas obu ciąż nie korzystałam ze
          zwolnień lekarskich,bo wówczas studiowałam.Pierwszą ciążę miałam
          zagrożoną,2 miesiące przeleżałam w szpitalu,później starałam się
          normalnie funkcjonować.Ale ogólnie rzecz biorąc,choć niby wszystko
          było w porządku,czułam się raczej źle.Często wymiotowałam,robiło mi
          się słabo,ogólnie funkcjonowałam na zwolnionych obrotach,bo inaczej
          nie byłam w stanie.Nie domagałam się miejsc w autobusach,bo
          jeździłam samochodem,nie przepuszczano mnie w kolejce do
          lekarza,czasem wchodziłam ostatnia,bo nie byłam w stanie stać pod
          drzwiami gabinetu,więc siedziałam na ławce i czekałam,aż już nikogo
          nie będzie.Nie miałam do nikogo pretensji,bo może ktoś też źle się
          czuł,więc nie wymagałam,aby mnie przepuszczano.Potrafię jednak
          zrozumieć kobiety w ciąży,które idą na zwolnienie,bo czują,że nie
          dadzą rady.Ja nie twierdzę,że ciąża to choroba,znam kobiety,które
          potrafiły nosić przez całą ciążę na trzecie piętro po dwa wiadra
          węgla i nic im nie było i znam takie,które leżały w szpitalu,a
          jednak straciły dziecko.Ciąża trwa tylko 9 miesięcy i jest to dla
          kobiety wyjątkowy czas.Ona nie chce niczego zaniedbać,bo decyduje o
          całym życiu innego człowieka-swojego dziecka.Jeśli urodzi się
          wcześniak,może to zaważyć na całym jego życiu.Nie uważam kobiet w
          ciąży za święte krowy.Ja z żadnych specjalnych przywilejów nie
          korzystałam,urodziłam w terminie zdrowe dzieci,ale jakoś nie
          potrafię z niechęcią myśleć o kobietach w ciąży,mimo,że jestem też
          pracodawcą i zatrudniam kobiety w wieku rozrodczym,większość z nich
          idzie na zwolnienie,muszę znaleźć zastępstwo na ich miejsce.Jedyne
          kobiety w ciąży,które wywołują u mnie negatywne emocje,to te z
          papierosem w ustach.I jeszcze jeden poruszany tu
          problem,kobiet,które narzekają na różne dolegliwości,bo urodziły
          dzieci.Nie skreślajcie ich od razu.Czasem konsekwencje porodu
          utrzymują się naprawdę przez wiele lat.Ja miałam dwa cc wykonane
          techniką cięcia od pępka,aż do spojenia łonowego.Do dziś odczuwam
          tego skutki,nie narzekam na co dzień,ale to nie znaczy,że nie mam
          dolegliwości.A wracając do kobiet w ciąży,to rzeczywiście nie
          zachwyca mnie może paplanina o dzidzi czy fasolce,ale jak ktoś tak
          lubi,jego sprawa,najwyżej nie słucham.
      • marzeka1 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:26
        Kol, chcesz- rzygaj, tylko zauważ różnicę, między ciężarną, która w ciąży jest i nie ma żadnego zagrożenia,a mimo to od zobaczenia kreseczek- idzie na L4, a ciężarną, która jak moja koleżanka większość ciiąży przeleżał plackiem w szpitalu.
        Urodziłam 2 razy,dobrze się czułam za każdym razem i nie czułam potrzeby brania zwolnień, bo w dalszym ciągu uważam, że z WYJĄTKAMI- "ciąża to nie choroba".
        • kol.3 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:36
          Kochana nikt nikomu nie broni zapieprzać jak ktoś ma takie życzenie,
          nawet w ciąży, a nie wszyscy mają. Jak tylko chciałam wykazać, że
          nie jest to najlepszy na udowadnianie "siłaczkowatości" , bo się
          może źle skończyć. Amen.
          • przeciwcialo Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:48
            Nie trzeba być siłaczka, ale niekoniecznie trzeba się stać swięta
            krowa.
            • kra123snal Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 17:59
              Ja przez takie ambicjonalne podejście "ciąża to nie choroba"
              chodziłam do pracy. Ciąża zagrozona, krwawienie minęło, ja do pracy.
              Zasypiałam na stojąco, mdliło mnie cały czas, ale co tam... Ja idę
              do pracy. I co? Zmogła mnie choroba pod koniec. Wszyscy w pracy
              całkowicie olali mój stan, moje zdrowie... Nikt nie zadzwonił i się
              nie zainteresował. Nawet na rękę im to było, bo warunki pracy
              niedozwolone dla kobiet w ciąży, ale czy ktoś o to dbał? Nie. Teraz
              się dziwię sama sobie. Lojalność nie popłaca. Jak same o siebie nie
              zadbamy, to nie liczmy, że ktoś się tym zainteresuje. Już się nie
              dziwę wszelkim zwolnieniom. Zresztą przy takiej senności,
              mdłościach, braku koncentracji, spadku sprawności intelektualnej
              ciężej się pracuje szczególnie jak się waży i nosi nawet
              kilkadziesiąt kg więcej. Ciąża to nie choroba, ale wyjatkowy stan i
              niestety o tej wyjatkowości się zapomina udając, że wszystko jest po
              staremu.
      • triss_merigold6 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:34
        Ooo pięknie ujęte. Też pracowałam do końca ciązy i byłam bardzo
        dzielna. W kolejach nie nadużywałam przywileju dopóki nie zasłabłam
        na poczcie. Jesli kiedykolwiek będę znowu w ciąży to sorry ale mam
        głęboko w d... teksty o rzekomym wykorzystywaniu stanu odmiennego i
        bezobciachowo będę brać zwolnienia. Płacę wysokie podatki z których
        nie mogę się wymiksować i dotąd nawet zwolnień na dziecko miałam w
        sumie kilkanaście dni, nie mówiąc o tym, że jak jadę z potomkiem na
        badania czy kontrolę to biorę normalny urlop.

        Państwo w sensie politycy, media, socjologowie, demografowie biją na
        alarm nad niskim przyrostem naturalnym ale nie ma nic za free. Jesli
        mam się rozmnożyć to na przyzwoitych zasadach.
        • kol.3 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:38
          Popieram.
        • beniusia79 Re: zemdlec to mozna i w domu 09.11.08, 08:39
          przed Tv. moja tesciowa nie pracowala zawodowo, za kazdym razem
          mdlala bedac w ciazy-w kolejce, w doku, w kosciele itp.
          • triss_merigold6 Re: zemdlec to mozna i w domu 09.11.08, 08:41
            Qrde ciekawe, bo w innych okolicznościach przyrody nie mdleję.
            Zasłabłam raz właśnie jak w upał stałam jako dzielna kretynka w
            kolejce z idiotycznym awizo i głupio mi było się wepchnąć przed
            innych.
            Teściowa niech sobie zbada poziom cukru we krwi.
            • beniusia79 Re: tesciowa mdlala beda w ciazy 09.11.08, 08:48
              teraz raczej jej to nie grozi wiec sie badac nie musi. omdlenia
              zdarzaja cie czesto w ciazy. sama zawsze wyczuwalam ten moment i
              szybko siadalam lub kladlam sie jesli byla taka mozliwosc. czasem
              kladlam sie gdzies w pracy, czasem na lawce na miescie-nie
              interesowalo mnie co inni pomysla. gdybym nie wyczula momentu,
              pewnie nieraz lezala bym gdzies na drodze. koncowka ciazy przypadla
              mi na upaly stulecia wiec nie mialam pod koniec wesolo.
            • przeciwcialo Re: zemdlec to mozna i w domu 09.11.08, 08:50
              A to już twój problem ze nie umiesz poprosić o pomoc.
      • 18_lipcowa1 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 10:29
        k
        > Obecnie kobiety chodzą na zwolnienia i słusznie, bo kobieta w
        ciąży
        > powinna się oszczędząć, jest ustawa o ochronie życia poczętego,
        > która ma tę dobrą stroną że lekarze boją się zaszkodzić kobiecie w
        > ciąży bo mogą odpowiadać w sądzie. I bardzo dobrze.
        > Poza tym porownywanie z innymi krajami jest śmieszne - rzadko w
        > którym kraju kobiety tyrają tak jak w Polsce.

        Zalezy od pracy. Pani ktora siedzi na kasie, pracuje fizycznie moze
        i sie zle czuc. NAtomiast praca biurowa? 8 godzin na tylki? Taka
        szkodliwa jest?

        • e_r_i_n Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 12:31
          Z jakiegoś powodu jest zapis, ze przy kompie ciezarna moze spedzac
          maks 4 godziny dziennie.
          • osa551 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 23:49
            > Z jakiegoś powodu jest zapis, ze przy kompie ciezarna moze spedzac
            > maks 4 godziny dziennie.

            Jak patrzę wpisy niektórych siedzących na zwolnieniu ciężarnych mam wrażenie, że
            w domu przed kompem bez żenady spędzają więcej niż 8 godzin. No ale oczywiście
            te domowe kompy są bezpieczniejsze niż pracowe wink
            • kutuzow 4 godziny przed kompem 10.11.08, 00:17
              osa551 napisała:

              > > Z jakiegoś powodu jest zapis, ze przy kompie ciezarna moze
              spedzac
              > > maks 4 godziny dziennie.
              >
              > Jak patrzę wpisy niektórych siedzących na zwolnieniu ciężarnych
              mam wrażenie, ż
              > e
              > w domu przed kompem bez żenady spędzają więcej niż 8 godzin. No
              ale oczywiście
              > te domowe kompy są bezpieczniejsze niż pracowe wink


              przepis o max 4 godzinach przed komputerem powstał w czasach gdy
              standardem były ekrany CRT -takie gdzie 15" ekran był całkiem
              wielkim pudłem i generował promieniowanie elektromagnetyczne. To
              mogło miec negatywny wpływ na płód.
              Obecnie standardem sa ekrany LCD, które nie mają już promieniowania
              elektromagnetycznego! -wiec te 4 godziny to raczej zasłona dymna -
              wygodna wymówka.
              • lila1974 Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 00:30
                To obiegowe stwierdzenie bardzo często nie ma najmniejszego
                uzasadnienia!

                W wielu panelach LCD poziom promieniowania elektromagnetycznego
                wydostającego się na zewnątrz obudowy jest znacznie wyższy niż w
                ekranowanym sprzęcie CRT.

                Zresztą komputer to nie tylko ekran i promieniowanie wydostaje się z
                różnych elementów - wtyczek, kabli chociażby.

                Jak już chcesz takiego argumentu używac to poczytaj literaturę z
                zakresu BHiP.
                • lila1974 BHP oczywiście :P 10.11.08, 00:52

                • kutuzow Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 01:08
                  lila1974 ---> Wiem o co Ci chodzi, ale to tylko "półprawda". Poniżej
                  masz małe wyjaśnienie sygnowane przez specjalistę od BHP (na które
                  to przepisy się powoływałaś).

                  Monitory kineskopowe (CRT)
                  Pierwsze dostępne na rynku monitory kineskopowe charakteryzowały się
                  dużym poziomem promieniowania elektromagnetycznego. Z tego powodu
                  stosowano m.in. dodatkowe osłony (filtry) montowane na ekranie
                  monitora.

                  W konstrukcji monitorów CRT (z ang. Cathode Ray Tube) stosowany jest
                  kineskop wymagający zarówno wysokiego napięcia, jak i silnego pola
                  magnetycznego. Dlatego też spełnienie norm TCO i (lub) innych jest
                  tu możliwe tylko przy zastosowaniu specjalnych ekranów osłaniających
                  kluczowe podzespoły monitora!

                  Obecnie bez zastosowania urządzeń ograniczających efekt
                  promieniowania monitory CRT nie zostałyby dopuszczone do sprzedaży.
                  W dobrze wykonanych (wysokiej klasy) monitorach CRT stosowane są
                  specjalne metalowe osłony, ekranujące ze wszystkich stron lampę
                  kineskopową i elementy elektroniczne, ograniczając w ten sposób
                  znacząco poziom promieniowania elekromagnetycznego. Ponadto
                  stosowane rozwiązania techniczne umożliwiające dokładne dopasowanie
                  ścianek ekranu elektromagnetycznego ograniczają powstawanie pola
                  elektrostatycznego.

                  Monitory ciekłokrystaliczne (LCD)
                  Monitory ciekłokrystaliczne LCD (z ang. Liquid Crystal Display)
                  uważane są za znacznie mniej szkodliwe niż monitory kineskopowe
                  (CRT). Charakteryzują się one dużo lepszą jakością obrazu o większej
                  jasności i lepszym kontraście oraz brakiem efektu migotania obrazu.

                  Oczywiście ma to wpływ na zmniejszenie uciążliwości związanych z
                  długotrwałą pracą przy komputerze, przede wszystkim ze zmęczeniem
                  narządu wzroku.

                  Jednak nie wolno zapominać, że równie ważny jest tu poziom
                  promieniowania elektromagnetycznego emitowany przez:

                  podzespoły wyświetlacza (podświetlające ekran lampy
                  fluorescencyjne),
                  transformator sieciowy,
                  elektronikę sterującą,
                  który ma negatywny wpływ na zdrowie.

                  Uwaga!
                  Koszty produkcji monitorów LCD są stosunkowe wysokie, dlatego też
                  bardzo często producenci, aby je obniżyć, stosują materiały gorszej
                  jakości lub w ogóle nie stosują elementów ograniczających emisję
                  pola elektromagnetycznego, czyli metalowych ekranów i uszczelek
                  zapobiegających przedostawaniu się promieniowania na zewnątrz
                  obudowy.

                  Dlatego też monitory ciekłokrystaliczne (LCD) mogą być również
                  źródłem silnego pola elektromagnetycznego, a poziom promieniowania
                  elektromagnetycznego wydostającego się na zewnątrz obudowy może być
                  wyższy niż w ekranowanym sprzęcie CRT!

                  Nie można zatem jednoznacznie stwierdzić, że każdy ekran
                  ciekłokrystaliczny jest mniej szkodliwy – emituje niższy poziom
                  promieniowania elektromagnetycznego niż monitor kineskopowy – CRT.
                  Generowany poziom promieniowania elektromagnetycznego zarówno przez
                  monitory LCD, jak i CRT zależy przede wszystkim od jakości wykonania
                  monitora oraz zastosowanych zabezpieczeń. Przy wyborze monitora
                  należy również zwrócić uwagę na to, czy spełnia on normy przyjęte
                  dla tego rodzaju sprzętu.

                  źródło: www.elettery.pl/kebyzrg/12All/view.php?id=1712&v=o

                  mamy więc taką sytuację, że porównujemy promieniowanie
                  elektromnagnetyczne działa elektronowego -które odchyla elektrony
                  które rozświetlają luminofor z "transformatorem i elektroniką ekranu
                  LCD wink
                  • kutuzow jak to jest z tym promieniowaniem 10.11.08, 01:23
                    Lila1974 ---> Żeby Cię przekonać "empirycznie" do tego że to dwa
                    różne rodzaje zagrożenia proponuje mały test -przypomnij sobie jak
                    często musisz ścierać kurz na ekranie LCD, a jak często musiałaś to
                    robić na ekranie CRT lub standardowym telewizorze (LCD) ? To że do
                    kranu LCD nie "przykleja" sie kurz nie jest bez powodu. Poniżej dość
                    dobre wyjaśnienie tej różnicy:

                    "Promieniowanie" ekranów LCD i promieniowanie kineskopów CRT
                    to zupelnie inne kategorie.


                    W przypadku LCD mamy do czynienia jedynie
                    z otaczajacym go polem elektromagnetycznym o niskim natęrzeniu.


                    W przypadku CRT mamy do czynienia defaktu z wyskoenergetycznym
                    działem elektronowym, wystrzeliwujacym w naszym kierunku
                    ciągla wiązke czastek elementarnych
                    (Wyskoenergetyczne elektrony = promieniowanie Beta)
                    Elektrony rozpędzane są w polu elektrycznym
                    o natrężeniu kilkudziesieciu tysiecy Voltów
                    Wysokie napiecie konieczne jest aby elektrony
                    zderzające sie z przednią ścianką kineskopa
                    mogły wygenerować odpowiednio silne promieniowanie rentgenowskie
                    które to cześć następnie jest przez luminofor
                    zamieniana na poszczególne skladowe kolorów RGB.
                    Niestety szkło z domieszką ołowiu nie powstrzymuje w 100%
                    powstałego promieniowania rentgenowskie i cześć tego promieniowania
                    trafia prosto w sidzącą na przeciwko monitora osobe.
                    Kineskop aby móc wiązką elektronów omiatać
                    powierznie ekranu musi korzystac z bardzo silnych elektromagnesów
                    naterzenie tego pola jest kilkaset razy wieksze niż natęrzenie pola
                    powstalego w monitorach LCD


                    Zastosowanie w kineskopach elektronów jako nośnika energii powoduje
                    iz przednia ścianka kineskopy staje sie wielkim kondensatorem.
                    Powoduje to iż w pobliżu ekranu gromadzą się dodatnio naładowane
                    cząsteczki
                    ktore źle wplywaja na układ oddechowy oraz na oczy.
                    Cześc producentów walczy z tym zatapiajac w przedniej ściance
                    warstwe przewodzącą majacą na celu odprowadzenie tego ładunku.

                    źródło: www.man.lodz.pl/LISTY/PECET/2007/12/0463.html
                    • lila1974 Re: jak to jest z tym promieniowaniem 10.11.08, 01:28
                      Miejsce pracy nie składa się wyłącznie z monitora, więc się nie
                      ograniczaj.
                    • babcia47 Re: jak to jest z tym promieniowaniem 13.11.08, 00:50
                      jako admin w firmie przeszłam profesjonalne przeszkolenie BHP i
                      musiałam je stosować (i szkolić) ludków..najwieksze oddziaływania
                      promieniowania w przypadku ekranów CRT jest w kierunku odwrotnym od
                      operatora, działa z tyłu monitora jezeli patrzymy od strony
                      operatora i ma kształt rozszerzającego się "lejka", wystarczy
                      obejrzeć ściane za monitorem lub telewizorem jak jest zabrudzona a
                      kolor farby zmieniony! Bezpieczeństwo pracy wymagało by żaden
                      pracownik nie miał stanowika "za" monitorem..odległość 50-70 cm od
                      monitora (z przodu) w jakiej zazwyczaj pracuje osoba obsługująca ten
                      monitor jest wystarczajaca by operator był bezpieczny a
                      promieniowanie praktycznie nieszkodliwe. Jeżeli chodzi o oczy..w
                      miarę możliwości nie powinno się w monitor patrzeć "pod górkę"
                      optymalnym położeniem jest gdy położenie monitora nie wymaga zbyt
                      szerokiego, wymuszonego otwierania powiek, bo to wysusza gałki oczne
                      (dobrze jest gdy krzesło ma regulowaną wysokość i pozwala na
                      ustawienie oczu na wysokości śledzonego obrazu na monitorze a
                      jeszcze lepiej gdy siedzący "patrzy w dół", jeżeli jest to
                      niemożliwe trzeba starać się by otoczenie było w miare możliwości
                      dobrze nawilżone, pić sporo płynów (woda niegazowana) i robić
                      przerwy co najmniej 5-ciominutowe w ciągu kazdej godziny pracy z
                      komputerem..i to niezależnie od rodzaju monitora. trzeba tez dbać by
                      na ekranie nie pojawiały sie refleksy swietlne, odbicie światła z
                      okien lub innych żródeł światła. Jako osobie
                      spedzającej sporo czasu przy komputerze, ze wzgledu na wykonywane
                      czynności okulista do którego skierował mnie lekarz przy badaniu
                      kontrolnym przepisał mi szkła achromatyczne (chyba tak to
                      się nazywa)mimo małej wady wzroku a firma zafundowała... Koleżanka,
                      która przez okres ciąży(pracowała w ciązy 9 m-cy) miała swoje
                      stanoiwisko na skrzyżowaniu wiązek dwóch komputerów(na przestrzeni 1
                      m kw) z tyłu monitorów urodziła martwe dziecko mimo, że z dwiema
                      poprzednimi ciążami nie miała problemu. To było przed profesjonalnie
                      przeprowadzonym szkoleniem BHP dotyczacym użytkowania sprzętu
                      komuterowego (i tylko na ten temat), pełniłam wówczas inną funkcję
                      nie związana z informatyką. Wczesniej sama pracowałam na tym
                      stanowisku i wypełniałam tam dokumenty, ale gdy musiałam dłuzej
                      posiedzieć na miejscu byłam potem zmęczona..na szczęscie musiałam
                      sporo biegac po terenie całej firmiy (inna była wówczas spesyfia
                      tego stanowiska)..i musze przyznać, że o ile tylko było to mozliwe
                      (nieswiadomie)wyrywałam się stamtąd gdy tylko mogłam, choć czynnosci
                      wykonywane w innych miejscach były mniej przyjemne i fajniej było
                      posiedzieć koło kolezanek i poplotkować gdy nie było klientów lub
                      dzień "spokojniejszy"
                  • lila1974 Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 01:26
                    Podam ci przykład z własnego podwórka - mój pokój w pracy:
                    - dwa komputery,
                    - dwie drukarki,
                    - trzy telefony
                    - domofon
                    - dzwonek elektryczny
                    - telewizor
                    - radio
                    - 1 ogromna centrala telefoniczna
                    - 5 mniejszych podzespołów do niej

                    Pokój ma wymiary 2,5 na 6 m.

                    Każda z tych rzeczy emituje sobie charakterystyczny rodzaj
                    promieniowania, a pomieszczenie nagrzewa się w błyskawicznym tempie.

                    Wiesz po czym m.in. poznałam, że coś z moim organizmem jest nie tak?
                    Nagle z dnia na dzień zaczęły czernieć mi palce ... za jakiś czas
                    okazało się, że jestem w ciązy.

                    O dziwo, w domu nawet, gdy siedziałam przy kompie nie było takiej
                    reakcji.

                    A w życiu jak to w życiu jak się chce psa uderzyć to kij zawsze się
                    znajdzie.
                    • kutuzow Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 01:35
                      lila1975 ----> To co wymieniasz tutaj większość osób ma u siebie w
                      domu (Ci co mieszkają w blokach). Może poza Centralą
                      telefoniczną.... za to jest mikrofalówka, lodówka, pralka i kilka
                      innych urządzeń z których każde ma transformator i inne podzespoły -
                      równie szkodliwe jak np drukarka.

                      Dla mnie prace biurowe mogą być szkodliwe ze względu na ew stres (np
                      w korporacjach), ale nie ze względu na środowisko w biurowcach.
                      Często jest tam tak samo (jeśli nie lepiej jeśli chodzi o normy
                      zajętej powierzchni) niż w domach.

                      • lila1974 Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 01:48
                        W domu te urzadzenia nie funkcjonują non stop.
                        W dodatku odczuwając dyskomfort mozesz coś zmienić - chocby wyjść na
                        spacer, czego w biurze zrobić nie możesz.

                        Ale tak masz rację, że techniczna strona nie wyczerpuje tematu.
                        Dochodzi jeszcze wymuszona pozycja ciała, odpowiedzialność za
                        podejmowane decyzje, stres, higiena, palacze itd itp.

                        Tak jak wczesniej wspominałam - możemy się tak przerzucac
                        argumentami - Ty masz swoje na udowodnienie swojej tezy, ja mam
                        swoje na moją.

                        Odzywam się w tym wątku, bo mnie irytuje takie kwitowanie
                        ciężarnych - kombinatorki, cwaniary, naciągaczki. Kompletnie nie
                        widze, by takie branie L4 od pierwszych kresek na tescie było
                        powszechne. Wręcz odwrotnie widzę, że dziewczyny są ZMUSZONE do
                        pracy, bo boją się o swoje miejsca pracy. I bardzo często pracują
                        ponad swoje siły byle tej pracy nie stracić.
                        • kutuzow Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 02:02
                          lila1974 napisała:

                          > W domu te urzadzenia nie funkcjonują non stop.
                          > W dodatku odczuwając dyskomfort mozesz coś zmienić - chocby wyjść
                          na spacer, czego w biurze zrobić nie możesz.
                          >
                          > Ale tak masz rację, że techniczna strona nie wyczerpuje tematu.
                          > Dochodzi jeszcze wymuszona pozycja ciała, odpowiedzialność za
                          > podejmowane decyzje, stres, higiena, palacze itd itp.

                          Zawsze jest tak że "nicnierobienie" jest lepsze od pracy -
                          niezależnie od tego czy się jest w ciąży - czy nie. Pamiętaj że
                          wątek jest o "normalnych" ciążach -tych nie zagrożonych. wiec nie
                          rozumiem argumentu o odpowiedzialności za podejmowane decyzje ani
                          kwestię higieny (palenie zaś jest zabronione w miejscach pracy od
                          jakiegoś czasu!). O stresie wspominałem wczesniej -że dla mnie jest
                          to czynnik "szkodliwy".


                          >
                          > Tak jak wczesniej wspominałam - możemy się tak przerzucac
                          > argumentami - Ty masz swoje na udowodnienie swojej tezy, ja mam
                          > swoje na moją.
                          >
                          > Odzywam się w tym wątku, bo mnie irytuje takie kwitowanie
                          > ciężarnych - kombinatorki, cwaniary, naciągaczki. Kompletnie nie
                          > widze, by takie branie L4 od pierwszych kresek na tescie było
                          > powszechne. Wręcz odwrotnie widzę, że dziewczyny są ZMUSZONE do
                          > pracy, bo boją się o swoje miejsca pracy. I bardzo często pracują
                          > ponad swoje siły byle tej pracy nie stracić.

                          To nie jest kwitowanie wszystkich ciężarnych....tylko wskazywanie że
                          narasta taki trend wśród kobiet w ciąży, na zasadzie po co sie
                          wysilac, skoro zwolnic nie moga, a dostanę taką samą pensję.
                          Ty uważasz że tego zjawiska nie ma -gdyby tak było to pracodawcy z
                          miłą chęcią zatrudnialiby kobety w ciąży...nie bojąc się ze za kilka
                          dni taka osoba pójdzie na L4 -tylko dlatego że może, a nie dla tego
                          że musi. To jest własnie ta subtelna róznica.
                          • lila1974 Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 02:14
                            Czemu mam wrażenie, że jakoś bardzo wybiórczo czytasz moje posty?

                            Każda ciąża jest zagrożona - tylko niektóre bardziej.
                            Jest taka masa zagrożeń, że to aż cud, że dzieci przeważnie rodzą
                            się zdrowe.

                            A pracodawcy?
                            Spora ich rzesza nie zatrudnia kobiet, bo nie.
                            Mój pracodawca zatrudnia, mojego męża pracodawca również i jakoś się
                            nie martwią, że te młode siksy to im niedługo wyfruną na zwolnienie
                            i macierzyński. Mało tego, zastępują je osobami na czas określony i
                            bez problemu przyjmują na powrót. I mimo tak sprzyjającej atmosfery
                            gro tych dziewczyn zasuwa praktycznie do ostatniej chwili.

                            Ale to tak fajnie popsioczyć, nie?
                            • memphis90 Re: 4 godziny przed kompem 12.11.08, 22:35
                              > Każda ciąża jest zagrożona - tylko niektóre bardziej.
                              Taaaak, a wszyscy jesteśmy zagrożeni śmiercią, a niektórzy nawet bardziej. Więc
                              nikt nie powinien pracować, nigdy...
                        • moofka Re: 4 godziny przed kompem 10.11.08, 07:58
                          > Ale tak masz rację, że techniczna strona nie wyczerpuje tematu.
                          > Dochodzi jeszcze wymuszona pozycja ciała, odpowiedzialność za
                          > podejmowane decyzje, stres, higiena, palacze itd itp.

                          niedosypianie, zrywanie sie o swicie
                          klopotliwe dojazdy w tlumie kaszlacych chamow, z ktorych zaden nie uzna za
                          stosowne ustapic miejsca
                          albo skrobanie auta z lodu
                          informacja praktyczna - juz pieciomiesieczny brzuch powoduje, ze ciezko sie
                          nachylic i ja dobrze oczyscic, to od grudnia dolutego naprawde stanowi spory
                          problem smile
                          i ta wymuszona pozycja - to jest koszmar, nie monitor
                          po czterech godzinach na krzesle brzuch powoduje bol i nieznosny ucisk, w
                          efekcie stawianie sie macicy i skurcze
                          mozna jeszcze tak dlugo
                          a i tak kazdy bedzie wiedzial lepiej, ze ciezarna jest kombinatorka i MUSI
                          zapitalac ponad sily, zeby udowodnic, ze nie jest
                          ja juz wyroslam na przyklad i wole miec spokoj niz racje smile
                          ostatnie 4 miesiace ciazy spedzilam na zwolnieniu i to bylo najlepsze co dla
                          siebie moglam zrobic
                          firma sie nie zawalila i swietnie sie ma
                          co wiecej, deklaruja ze jestem tam mile widziana jak tylko wysiedze swoje
                          jajeczko smile
                          ale nie osmiele sie madrzyc co ciezarna POWINNA - jak prosic, przepraszac, kajac
                          sie przy kasie pierwszenstwa lub przy miejscu w autobusie i co ile ma miec
                          skurcze, zeby opuscic stanowisko pracy bez poczucia winy i wycia hien dookola
                          • atra1 Re: 4 godziny przed kompem 11.11.08, 21:49
                            moofka no podpiszę się pod tym wszystkimi możliwymi kończynami.

                            I pożyczę tekst, ok? "wolę mieć spokój niż rację"
                          • kra123snal Re: 4 godziny przed kompem 13.11.08, 18:09
                            dokładnie
      • memphis90 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 12.11.08, 22:29
        > Jakoś nie zauważylam aby ktoś w Polsce specjalnie traktował kobiety
        > w ciąży ani w tramwaju ani w sklepach.
        A jest taki obowiązek?

        >Chamstwo raczej kwitnie.
        Aaaa, czyli brak specjalnego traktowania=chamstwo?

        "Ciąża to nie choroba", ale ogromny wysiłek dla
        > organizmu i nie ma podstaw, aby kobieta która pracuje zawodowo
        > działala na równi z ludzmi nie będącymi w ciąży.
        No to niech idzie na urlop. Ale nie na lewe L4.

        > Kiedy byłam w pierwszej ciąży miałam takie same głupie teorie jak
        > Ty, ambitnie i głupio chodziłam non stop do pracy i nie nadużywałam
        > podchodzenia bez kolejkiUrodziłam wcześniaka a
        > wcześniactwo nikomu na zdrowie nie wychodzi.
        A ja pracowałam niemal do końca i urodziłam w terminie.

        > Obecnie kobiety chodzą na zwolnienia i słusznie, bo kobieta w ciąży
        > powinna się oszczędząć, jest ustawa o ochronie życia poczętego,
        Bez komentarza...
    • triss_merigold6 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 08:39
      Od robienia badań się odsmerfuj. Po to płacę podatki i do lekarza
      publicznej służby zdrowia chodzę ze sobą mniej więcej raz w roku,
      żeby w ciązy móc robić za free wszystkie możliwe badania. Ciążę
      prowadziłam prywatnie, usg prywatnie, amnio prywatnie a wszystkie
      badania podstawowe robiłam co miesiąc po znajomości w szpitalu i mam
      zerowe wyrzuty sumienia z tego powodu.
      • beniusia79 Re: od strony pracodawcy 09.11.08, 08:45
        wiele ciezarnych swoim podejsciem uniemowliwia nam, mlodym kobietom
        w wieku rozplodowym, znalezienie pracy. pracodawcy na ogol
        spotykaja sie z tym, ze ciezarna idzie na L4 wiec logicznym jest,
        ze zanim zatrudnia mloda dziewczyne/mloda mazatke to dwa razy sie
        zastanowia i przyjma faceta. sama, gdybym byla na L4 w ciazy,
        martwilabym sie o swoja przyszlosc zawdodowa po porodzie. wiem, ze
        dziewczyny, ktore chca po macierzynskim lub wychowawczym wrocic do
        swojej pracy, niechetnie wybieraja sia na zwolnienie lekarskie.
        • falka32 Re: od strony pracodawcy 09.11.08, 09:26
          No, bo kobieta może pracować, dopóki jest facetem. Jak przestaje być facetem i
          wpada w nienaturalne dla mężczyzny stany fizjologiczne (inne niż permanentny
          wzwód zaburzający koncentrację lub ciężki kac), to oczywiście, że się przestaje
          nadawać do pracy i można ją nazwać świętą krową.
          • truscaveczka Re: od strony pracodawcy 09.11.08, 12:51
            Faleczko, Ty mądra kobieta jesteś.
          • kra123snal Re: od strony pracodawcy 13.11.08, 18:13
            Zajebiste jest to co napisałaś. 100% w sedno.
    • moofka odnosnie tych zwolnien 09.11.08, 10:11
      to wcale takie glupie nie jest
      ciaza ma to do siebie, ze nawet najzdrowasz i najsilniejsza moze sie zamienic w
      ciagu jednego dnia w zagrozona i powiklana
      a przy tym nie grypa i raczej nie przejdzie
      latwiej jest zorganizowac i przeszkolic zastepstwo na spokojnie, zanim cos sie
      zacznie dziac
      ja prosto z pracy pojechalam do lekarza i stamtad z bateria lekow
      przeciwskurczowych prosto do lozka
      szkolenie zastepstwa odbywalo sie z lozka przez telefon i laptop
      trwalo codziennie sporo czasu
      a wystarczylo pomyslec o tym wczesniej
      zrobilabym to, kiedy jeszcze moglam chodzic
    • 18_lipcowa1 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 10:27
      U mnie pracowaly w ciazy dwie babki, obydwie do 8go miesiaca. Jedna
      chciala dluzej, ale ze jest Tajka i ma jakies 146 cm a brzuch
      ogromny po prostu nie dala juz rady.
      W UK ciaze traktuje sie troche inaczej - nie robi sie USG od razu
      tylko jak pokaze sie kobita u lekarza i powie ze jej dodatni test
      wyszedl to on gratuluje, wklepuje w kompa i kaze czekac na
      zaproszenie do szpitala i spotkanie z polozna, ktore odbywa sie ok
      12 tyg ciazy ( pierwsze USG tez )
      Potem cala ciaze opiekuje sie kobieta polozna, porod odbiera
      polozna, no chyba ze sie jest Victoria Bekham.

      Taka kultura tego kraju, ciezarna jak jest chora to lezy a jak nie
      to chodzi, ale wtedy nie wpycha sie do kolejek ,nie lazi na L4, nie
      uwaza ze nosi boga pod sercem, ogolnie nie wymaga jakiegos cud
      traktowania. Rozumiem, w domu od meza, tak ale od innych ludzi??????

      DLa POlek w UK na cale szczescie jest w LOndynie wiele polskich
      przychodni i mozna sie umowic na wczesniejsze USG i badania, co one
      ochoczo robia, nie dziwie sie - tez to robie.
    • exotique Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 11:24
      Nie mieszkam w PL od 3 lat.
      Wlasnie jestem w ciazy. I faktycznie, po pokazaniu sie 2ch kresek od razu do
      lekarza (slugie starania o dziecko, jedna ciaza poroniona), od razu usg. Ale ja
      za to place co miesiac skladki, i bede korzystac z tego, co mi sie nalezy.
      Co do pracy w ciazy- Ja w ciazy wlasnie zostalam zatrudniona. SZefowie
      wiedzieli, ze jestem w ciazy, ze ciaza mi daje popalic, ale mnie chcieli. Sama
      wybralam rodzaj umowy, jak sie zle czuje to pracuje z domu. Niby praca za
      biurkiem, ale bol kregoslupa po 4h juz daje o sobie znac. Z kanapy wygodniej
      pracowacsmile
      W autobusie ludzie sami ustepuja miejsca. Na poczcie nie bywam, w banku tez nie,
      wiec nie wiem.

      A co do fasolkopaniki- we Wloszech dopiero jest jazda. Tam od 4tygodnia ciazy,
      jak test moze cos wykazac prawdziwe Wloszki chodza w portkach ciazowych, nagle
      maja mega problemy z poruszaniem (wstaja i siadaja jak kobiety tuz przed
      rozwiazaniem)i sa swiete. Nie pija kawy, wode filtruja nrazy, cierpia jak diabli
      hehe. ALe to u nich w tradycji jest. I nikt nie zwroci takiej ciezarnej uwagi,
      bo jest swieta.
      • nangaparbat3 zaraz zaraz - a my to niby co? 10.11.08, 07:51
        exotique napisała:

        > Nie mieszkam w PL od 3 lat.
        > Wlasnie jestem w ciazy. I faktycznie, po pokazaniu sie 2ch kresek od razu do
        > lekarza (slugie starania o dziecko, jedna ciaza poroniona), od razu usg. Ale ja
        > za to place co miesiac skladki, i bede korzystac z tego, co mi sie nalezy.

        Chcesz powiedziec, ze jak mieszkamy w Polsce to nie płacimy skladek co miesiac i
        badania nam się nie należą?
    • twarz2 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 12:04
      Ale o co chodzi? Pracując do ostatniego dnia oczekujesz medalu, pochwał o tym
      jaka to dzielna jesteś? Każdy ma swoje priorytety - jedna pracę, druga własną
      d..ę i jest ok.
      • nangaparbat3 priorytety 10.11.08, 07:54
        twarz2 napisała:

        > Ale o co chodzi? Pracując do ostatniego dnia oczekujesz medalu, pochwał o tym
        > jaka to dzielna jesteś? Każdy ma swoje priorytety - jedna pracę, druga własną
        > d..ę i jest ok.


        A ja mam priorytet, zeby moje podatki nie szly na cwaniaków czy cwaniaczki -
        nawet w blogoslawionym stanie.
        Rozumiem, ze częśc kobiet w ciazy z roznych wzgledow chodzic do pracy nie moze,
        choc niektóre nie musza od razu zalegac w domu. I OK, zlego slowa nie powiem.
        Ale uzasadnienie "kazdy ma swoje priorytety, np. wlasna d." - no niestety,
        przeginasz.
        • iwles Re: priorytety 11.11.08, 00:46


          > A ja mam priorytet, zeby moje podatki nie szly na cwaniaków czy
          cwaniaczki -
          > nawet w blogoslawionym stanie.



          Komuś się chyba coś popinkoliło. Odkąd to zasiłki chorobowe
          wypłacane są z podatków ?
          Co ma do tego Urząd Skarbowy ?????????


          a nawet, gdyby przyjąć tezę, że masz rację (chociaż nie masz smile -
          to od każdego zasiłku chorobowego i macierzyńskiego podatek zawsze
          JEST odprowadzany...... więc nikt na twoim podatku nie żyruje.
          • nangaparbat3 Re: priorytety 11.11.08, 18:45
            Dobra - moje składki, ok?

            A Ty bądź uprzejmia nie ucinac zdania w połowie, bo calkowicie zmienilas tresc
            mojej wypowiedzi.
            • iwles Re: priorytety 11.11.08, 18:57



              treść wypowiedzi może i zmieniło ucięcie zdania, ale sens został.


              A dlaczego uważasz, że wypłacane mi są środki z TWOICH składek a nie
              z moich ?

              I powiem ci jeszcze, że zanim przejdę na emeryturę, to wysokość
              moich składek będzie kilkakrotnie wyższa niż wykorzystane przeze
              mnie zwolnienie przez całą ciążę + macierzyński + ewentualne
              zwolnienia chorobowe zanim skończę 60 lat smile

              Nie "objadam" więc ciebie, a jeśli już - to sprawiam, że prezes ZUS
              będzie zmuszony wypłacić sobie niższą premię.
              • nangaparbat3 Re: priorytety 11.11.08, 19:10
                I powiem ci jeszcze, że zanim przejdę na emeryturę, to wysokość
                moich składek będzie kilkakrotnie wyższa niż wykorzystane przeze
                mnie zwolnienie przez całą ciążę + macierzyński + ewentualne
                zwolnienia chorobowe zanim skończę 60 lat


                Mogę Ci tylko zyczyc, by tak bylo.
              • memphis90 Re: priorytety 12.11.08, 22:39
                > A dlaczego uważasz, że wypłacane mi są środki z TWOICH składek a nie
                > z moich ?
                Dlatego, że na okoliczność L4 pobierane jest co miesiąc 2.45% Twojej pensji.
                Czyli- na jeden miesiąc zwolnienia musisz odkładać 40 m-cy. 9 m-cy lewego
                zwolnienia to 360 miesięcy składek. Uskładałaś już sobie tyle czy jednak
                dostajesz wypłąty ze składek innych pracujących?
                • iwles Re: priorytety 13.11.08, 09:26


                  Powinnaś zatem tez wiedzieć, że podstawą naliczenia składki
                  chorobowej jest kwota brutto (czyli taka, od której naliczana jest
                  także składka emerytalno-rentowa i chorobowo-wypadkowa).

                  Zaś wysokość zasiłku chorobowego to kwota pomniejszona o te
                  wszystkie składkniki, a także o ubezpieczenie zdrowotne.
                  Od zasiłku chorobowego odprowadza się tylko podatek.

                  Tak więc - mój miesięczny zasiłek chorobowy to na pewno nie 40
                  składek tylko o wiele mniej, coś ok. 30. I teraz 30 x 9 miesięcy =
                  270. No to, jakby nie patrzeć - tyle to ja już za niedługo
                  wypracuję. A do przejścia na emeryturę mam obowiązek jeszcze drugie
                  tyle pracować.
                  Więc akurat o MOJE składki - nie martw się wink mieszczę się w swoim
                  własnym limicie.
        • siasiunia1 Re: priorytety 11.11.08, 12:36
          jak ktoś nie ma argumentu to mówi o podatkach jak zauważyłam.
          a tu d..pa bo to tak nie jest.
          i co teraz?
          • nangaparbat3 Re: priorytety 11.11.08, 18:46
            siasiunia1 napisała:

            > jak ktoś nie ma argumentu to mówi o podatkach jak zauważyłam.
            > a tu d..pa bo to tak nie jest.
            > i co teraz?

            Sa skladki.
            I co? Cos się zmienilo?
            Mogą isc na naprawdę chorych (w tym ciężarne) albo na cwaniakow i cwaniaczki (w
            tym ciezarne).
        • twarz2 Re: priorytety 11.11.08, 14:56
          > A ja mam priorytet, zeby moje podatki nie szly na cwaniaków czy cwaniaczki -
          > nawet w blogoslawionym stanie.
          > Rozumiem, ze częśc kobiet w ciazy z roznych wzgledow chodzic do pracy nie moze,
          > choc niektóre nie musza od razu zalegac w domu. I OK, zlego slowa nie powiem.
          > Ale uzasadnienie "kazdy ma swoje priorytety, np. wlasna d." - no niestety,
          > przeginasz.

          Dziewczyny napisały Ci o Twoich podatkach..
          A co w tym miejscu jest przegięciem? Pewnie to, że mam inne zdanie wink
          • nangaparbat3 Re: priorytety 11.11.08, 18:49
            twarz2 napisała:
            > > Rozumiem, ze częśc kobiet w ciazy z roznych wzgledow chodzic do pracy nie
            > moze,
            > > choc niektóre nie musza od razu zalegac w domu. I OK, zlego slowa nie pow
            > iem.
            > > Ale uzasadnienie "kazdy ma swoje priorytety, np. wlasna d." - no niestety
            > ,
            > > przeginasz.
            >
            > Dziewczyny napisały Ci o Twoich podatkach..
            > A co w tym miejscu jest przegięciem? Pewnie to, że mam inne zdanie wink

            O podatkach wyzej, nie ma sprawy.
            Natomiast widzę, ze Twoje "inne zdanie" to rzeczywiscie przekonanie, ze zdrowa,
            z dobrze rozwijajacą się ciążą kobieta ma nie pracowac. A niby dlaczego? I
            niezależnie od tego, czy za podatki, czy za skladki, za cudze pieniadze.
    • katia.seitz Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 12:08
      > ciezarna w Polsce jest osoba wyjatkowa. Od pierwszego testu idzie na
      > zwolnienie, bo jest w ciazy (...)
      > Od wszystkich i wszedzie wymaga wyjatkowego traktowania bo jest w
      > ciazy.Miejsca typu autobus, poczta, kolejka do lekarza czy w sklepie ciezarna
      > uwaza za miejsca pierwsze i wlasne?

      Jakoś kurcze nie zauważyłam. Może trochę mniej przesiadywania na forach, a
      więcej rozejrzenia się po otoczeniu by się przydało? To chyba jasne, że na
      forach ciążowych siedzą w dużej mierze te babki, które siedzą w ciąży w domu i
      się nudzą.

      Jestem w 5 miesiącu, pracuję normalnie, u mnie - a pracuję na uczelni -
      wszystkie dziewczyny pracują w ciąży, chyba że mają jakieś powikłania. Inna
      sprawa, że to jest taki rodzaj pracy, który daje się w miarę łatwo pogodzić ze
      "stanem odmiennym" - jakieś zajęcia, zebrania po 2-4 godziny 3-4 razy w
      tygodniu, a poza tym pracujesz siedząc w domu za kompem. Z drugiej strony,
      szefostwo jest wyrozumiałe, nie obciąża takich kobiet dodatkowymi obowiązkami,
      kto inny bierze na siebie pewne rzeczy - po prostu traktujemy się z wzajemnym
      zrozumieniem i życzliwością. To jest możliwe.

      Miejsca w autobusie ani tramwaju nie ustąpił mi nikt - tłumaczę sobie to
      obszernym płaszczem, który noszę smile Bo przecież Polacy to naród tak życzliwy i
      empatyczny, że jakby ktoś zauważył, to na pewno by ustąpił.

      A zapewniam cię, że nie jest tak lekko, łatwo i przyjemnie stać w zatłoczonym
      tramwaju, gdy ma się anemię i tachykardię. Owszem, anemia w ciąży to nie jest
      stan poważnego zagrożenia, nie idę z takiego powodu na zwolnienie. Ale, do
      cholery jasnej, nie mam ochoty wysłuchiwać stwierdzeń, że powinnam z radosną
      miną stać w tramwaju, bo ten młodzieniec obok, co siedzi rozparty na krześle, na
      pewno nie spał przez ostatnie trzy noce (czyżby zachlał?)

      Ciąża to nie tylko taki stan, który albo przebiega bezproblemowo, albo ma się w
      nim poważne powikłania, przy których trzeba leżeć w szpitalu. Jest też mnóstwo
      stanów pośrednich. Czy to tak trudno zrozumieć?
    • gandzia4 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 12:18
      Moja koleżanka mieszka w Czechach i niebywale ją zdziwiło, że tam każda kobieta
      ciężarna idzie na obowiązkowy urlop ciążowy niezależnie od zajmowanego
      stanowiska i wykonywanego rodzaju pracy od (o ile dobrze pamiętam) 12 tygodnia
      ciąży, a jeśli są problemy wcześniej to idzie wcześniej na normalne zwolnienie i
      nikt nie ma o to do kobiet pretensji. Więc nie piszcie że my Polki to się tak
      strasznie ze sobą pieścimy, bo to że w Anglii jest tak czy siak to nie znaczy że
      w całej Europie tak jest. Mało tego powiem że nie wszystkie rozwiązania jakie są
      w Anglii czy Danii lub Holandii szczególnie w służbie zdrowia są dobre i warte
      naśladowania. Np w Holandii koleżanka urodziła w domu swoje pierwsze dziecko,
      była sama, kilka tygodni przed terminem, bo jej położna przez telefon
      twierdziła, że to skurcze przepowiadające i odmówiła przysłania ambulansu, a tam
      podpisuje się kontrakt z położną i w nim zawarte jest czy chcesz rodzić w domu z
      jej pomocą czy w szpitalu, a w razie gdy coś się dzieje to dzwonisz właśnie do
      niej i ona albo przyjeżdża do ciebie sama, albo wysyła ambulans.
      Dodam jeszcze, że 5 razy byłam w ciąży 4 dzieci urodziłam i częściej spotykałam
      się z wyjątkowo chamskim traktowaniem pomimo, że nigdy nie wymagałam specjalnego
      traktowania, niż z jakimiś przywilejami.
      • l.e.a Gandzia4 09.11.08, 12:22
        hmmm jestem Czeszką, i wybacz ale tytlko JEDNA z moich wielu
        koleżanek i kobiet z rodziny poszła na zwolnienie z powodu,
        zagrożenia przedwczesnego porodu uncertain

        Pracując w Czechach w szpitalu, dziewczyny z oddziału nie szły na
        zwolnienie, tylko zmieniały pracę na lżejszą ( zazwyczaj papierkową
        lub szły do gabinetu lekarskiego ).
        • gandzia4 Re: Gandzia4 09.11.08, 12:55
          No cóż czyli koleżanka wprowadziła mnie w błąd. W takim razie przepraszam na
          przyszłość będę starała się sprawdzić info nim je podam. Jednak nie zmieniam
          zdania co do tego że systemy Angielskie duńskie czy holenderskie nie są
          najlepszymi do naśladowania.
        • przeciwcialo Re: Gandzia4 09.11.08, 16:21
          Ja na całą ciążę zosytałąm zwolniona ze świadczenia pracy.
          Pracodawca mi płacił, jak było trzeba to przychodziłam na
          konsultacje jak był problem. Było to związane ze szkodliwymi
          warunkami pracy.
    • fergie1975 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 13:29
      a ja bralam zwolnienia, kiedy mi sie chcialo, bo wlasnie chcialo mi sie byc na
      zwolnieniu i juz. od tego sa zwolnienia B1 i B2.

      Moze medalu nie dostane ale przynajmniej MAM zdrowe dziecko i nie pluje sobie w
      brode... jak moja znjaoma ktora chciala cos komus udowodnic, tylko do konca nie
      wiem co i komu.
    • elkas3 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 13:34
      Ciąża nie jest normalnym stanem. Ja akurat w miarę dobrze znosiłam swoje ciąże,
      mogłam spokojnie pracować , bo nie mam pracy fizycznej. Jednak pamiętam jak
      fatalnie znosiłam przy drugiej ciąży jakiekolwiek stanie. Miałam ciągle
      wrażenie, że za chwilę upadnę. Więc bez pardonu wchodziłam bez kolejki i
      prosiłam o miejsce w autobusie. Nie zdarzało się, żeby ktoś ustępował mi z
      własnej inicjatywy, ale na wyraźną prośbę o miejsce zawsze mi ustępowano. Nie
      uważam, żebym wtedy zachowywała się jak święta krowa. Ja po prostu nie byłam w
      taki a nie innym stanie.
      Różne są ciężarne i różne ciąże. To, że ktoś nie leży plackiem całej ciąży nie
      oznacza, że nie odczuwa żadnych dolegliwości. Do tej pory pamiętam jak syn kopał
      mnie po żebrach i jak pod koniec drugiej ciąży jedyną w miarę wygodną pozycją
      była pozycja półleżąca na kanapie.
      Jest takie staropolskie przysłowie o ustępowaniu ciężarnym, żeby w domu myszy
      rzeczy nie zjadły. Zawsze ustępowałam ciężarnym i kobietom z małymi dziećmi i
      zawsze ustępować będę.
    • akado Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 13:56
      No- jeżeli dobrze się czułaś w ciąży i nie miałaś kłopotu z przemieszczaniem się
      a do tego miałaś do pracy blisko (ewentualnie samochód) to Cię rozumiem.
      Ale gdybyś się czuła tak, jak ja się czułam w ciąży, to zapewniam że nie
      miałabyś ochoty wysuwać nawet nosa z domu!!! WIĘC NIE GENERALIZUJ!!!
    • akado Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 14:00
      Moja koleżanka przy pierwszej ciąży czuła się fantastycznie i pracowała do
      końca. Przy drugiej rzygała 3 pierwsze miesiące, naprawde nie było sensu
      wychodzić z domu do pracy. Dostała L4 od początku w związku z tym.
      • rauxa Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 14:58
        w Hiszpanii nie placi sie 100% L4 w ciazy, (tylko 80% albo i mniej, zalezy jak
        dlugo)ale to nie jest powodem ze kobiety pracuja w ciazy,
        pracuja bo chca, bo nikt automatycznie nie idzie na zwolnienie i gdybym zaniosla
        takie zwolnienie do pracy to pewnie cale szefostwo by mi sie zwalilo do szpitala
        z checia pomocy - bo do glowy by im nie przyszlo ze leze sobie w domu..
        co kraj to obyczaj, najczesciej w ogole sobie nie zdajemy sobie sprawy jak malo
        jestesmy soba (czyli osobowoscia swiadomoe wypracowana)a jak bardzo otaczajacym
        nas spoleczenstwemwink, lubie glowy uniezalenione od zwyczajów, ale o to trudnowink
        jestem w drugiej ciazy, pracuje tak samo jak w pierwszej, czuje sie troche
        gorzej - moja ciaze traktuje sie w pracy naturalnie i z taryfa ulgowa, tak samo
        jak ja traktuje inne ciezarne, bo stan normalny to nie jest, co oczywiscie nie
        upowaznia to swietokrówstwa,
        pozdro l.e.a i luxurewink
        • memphis90 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 12.11.08, 22:44
          gdybym zaniosl
          > a
          > takie zwolnienie do pracy to pewnie cale szefostwo by mi sie zwalilo do szpital
          > a
          > z checia pomocy - bo do glowy by im nie przyszlo ze leze sobie w domu..

          I pewnie w głowach by im się nie mieściło, że Ciebie nawet w domu nie ma, tylko
          brykasz po centrach handlowych, chodzisz na kawusie z koleżansiami, na jogę, na
          wakacje za granicę sobie pojechałaś... wink Bo wszystkie te ciężko chore ciężarne
          mają na to siły, tylko na pracę nie. Tak samo jak komputery- w pracy szkodzą na
          potęgę, w domu już nieuncertain
          • myga [...] 12.11.08, 22:49
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kinga127 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 15:18
      Ja jestem z tych co to była pewna, że w 9 miesiącu z brzuchem do pracy będzie
      latać, ale sie przeliczyłam i chcąc nie chcąc od 6/7 miesiąca na L4 byłam. Do
      dzisiaj zazdroszczę kobietom, które w zaawansowanej ciąży widze jak normalnie
      mogą funkcjonować i cieszyć się ciążą do samego końcasmile Szkoda, że ja tak nie
      mogłamsad
      • mamaemmy Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 15:33
        ja jestem osoba,która do końca pracowała-tylko u mnie koniec ciąży był w 26
        tygodniu..
        Ale pewnie,gdybym nie urodziła wczesniej-pracowałabym do 9 miesiaca.
        Ale w drugiej ciązy-juz z tytułu "zagrozona"jako ciąża osoby,która miała
        przedwczesny pierwszy poród-poszłabym na zwolnienie od razu.Gdybym oczywiscie
        pracowała u kogos smile
    • gacusia1 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 15:56
      Bylam ciezarna w PL i bylam tez w Kanadzie. Jaka roznica? A no
      taka,ze w PL ustapiano mi miejsca ZAWSZE,pomimo ze mialam TYLKO 22
      lata. W Kanadzie NIGDY!!! W PL Usg robilam co miesiac. W Kanadzie 2
      razy w ciagu ciazy. W PL bylam na zwolnieniu od chyba 3 m-ca bo
      wymiotowalam tak,ze skonczylo sie w szpitalu. W Kanadzie rzygalam
      tak samo,tyle ze nie pracowalam a lekarze nie przejeli sie tym wcale
      tylko kazali sucharki wpylac... W PL sa wywieszki,ze kobiety
      ciezarne obsluguje sie poza kolejnoscia,w Kanadzie nie ma. Wszystkie
      ciezarne pracuja do ostatniego miesiaca. Kanadyjskie dzieci rodza
      sie doslownie mikroskopijne. Moj mlody mial 3920gram i polozna z
      zachwytu wyjsc nie mogla,jakie duze i ladne dziecko.... Moj mlody
      mial miesiac a obce kobiety zaczepialy i zachwycaly sie jaki slodki
      4-miesieczniak...bo kanadyjskie dzieci w wieku 4 m-cy wygladaja,jak
      polskie dopiero po urodzeniu.... W PL jak urodzilam,przyszla
      pielegniarka,uczyla jak karmic,jak trzymac,jak myc,jak przewijac. W
      Kanadzie przyszla po kilku godz,zajrzala,zapytala "Are you ok?" i
      poszla(tak,bylam OK!).
      Jak mnie przyjmowali,to stwierdzili,ze jeszcze czas i odeslali do
      domu-w Kanadzie. Wrocilam po 2h ze skurczami co 3min.
      Jedynie sam porod byl o niebo lepszy w Kanadzie niz w PL. To pewnie
      dlatego,ze dostalam znieczulenie...
      Wolalabym chodzic do polskich lekarzy w PL niz do tutejszych...
      Rodzic wolalabym w Kanadzie .-)
    • donkaczka Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 17:39
      taa zapomnial wol chyba..

      jestem w trzeciej ciazy
      i zeby nie bylo, z lekarskiego punktu widzenia moje ciaze sa fenomalne
      zero problemow, zero zagrozen, nuda nuda nuda

      ale bywam zmeczona jak kon po dniu orki od latania z brzuchem za dziecmi, w
      kazdej ciazy siadaja mi stawy biodrowe i chodzenie sprawia mi bol, takze zakupy
      i stanie w kolejkach, wiec z luboscia korzystam z kas uprzywilejowanych jesli
      mam mozliwosc
      upierdliwe zgagi, sennosc, rozkojarzenie i demencja ciazowa sa do zniesienia na
      codzien, ale w pracy bylabym wrzodem na tylku wspolpracownikow i pewnie tez
      poszlabym na zwolnienie, zeby troche odpoczac

      po ciazy wakacje nie nastepuja, zaczynaja sie nieprzespane nocki, akurat
      odespanie i poleniuchowanie w ciazy, zeby naladowac akumulatory na trudne
      pierwsze miesiace to nie przestepstwo

      niech kazdy robi jak sie czuje i jak uwaza, po co to ocenianie innych? ciekawe
      czy jak by pogadac z tymi ciezarowkami z cywilizowanych krajow, to czy
      wyrazalyby jedynie zadowolenie z zasuwania do roboty do konca ciazy, czy jednak
      wiele z nich ze lzami przyznaloby ze nie ma wyjscia i tyle..

      zwlaszcza ze i tak wiekszosc matek po porodzie przy pierwszej nadarzajacej sie
      okazji dostanie wypowiedzenie z pracy.. wiec nie dziwie sie tym bardziej, ze ani
      mysla sie napinac i wykorzystuja mozliwosci i ida na zwolnienie traktujac to
      jako bonus zanim je wykopia z roboty
      • memphis90 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 12.11.08, 22:46
        > po ciazy wakacje nie nastepuja, zaczynaja sie nieprzespane nocki, akurat
        > odespanie i poleniuchowanie w ciazy, zeby naladowac akumulatory na trudne
        > pierwsze miesiace to nie przestepstwo
        Sorry, ale nie da się wyspać na zapasuncertain
    • liwilla1 Re: hmmmm 09.11.08, 17:58
      nie wiem skad bierzesz dane smile 90% to naprawde sporo smile
      ja powiem tak - sama jestem w zaawansowanej ciazy i niczego nie wymuszam na
      innych, jezdze swoim samochodem, na zakupy chodze z dzieckiem w godzinach, gdy
      nie ma specjalnie kolejek, wiec mnie specjalnie nie dotykaja trudnosci innych
      ciezarnych. mysle jednak, ze w poznych miesiacach, kiedy brzuchol jest juz duzy,
      nogi opuchniete i ciezko sie oddycha - podobnie jak w przypadku ludzi starszych
      czy zniedoleznialych - powinno sie pomoc takiej osobie. ja przynajmniej tak
      robilam, nawet jak bylam na ciezkim kacu po trzydniowej libacji na dzialce u
      znajomego i w dodatku z okresem.
      a w kontekscie innych krajow - z tego co zauwazylam bedac dluzej za granica w
      innych krajach (Szwecja, Stany, Niemcy), kobiety w ciazy maja o wiele wieksze
      przywileje spoleczne niz w Polsce, a ludzie podchodza do nich z sympatia i
      usmiechem smile
      • liwilla1 Re: dodam 09.11.08, 18:05
        ze nie pracuje, tylko studiuje dziennie, wiec na zadne L4 nie poszlam. chodze
        normalnie na zajecia, wszystkie wyklady, cwiczenia, dodatkowo zajmuje sie
        dwulatkiem i domem. jednak jest mi coraz ciezej wdrapywac sie 150 stopni na moim
        wydziale i mysle, ze pociagne jeszcze do konca listopada. wtedy synka zdam do
        teszczow, a sama ostro sie wezme za wczesniejsze zaliczenie projektow i dwoch
        egzaminow.
    • rybka.marcowa Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 18:18
      Ja co prawda nie planuję juz dzieci-mam trójkę,ale gdybym(tfu,tfu) wpadła to tez
      z miejsca idę na zwolnienie.
      W ostatniej ciąży pracowałam do ósmego miesiąca.Czułam się naprawdę paskudnie,a
      nie wziełam dnia zwolnienia,mimo to szef się bez przerwy czepiał o pierdoły.
      Koleżanka pukała się w czoło że łaże do roboty z brzuchem,ona od razu szła na
      zwolnienia a ja kretynka uważałam to za niegodziwość.
      Przekonałam się na własnej dupie że niewarto było się poświęcac.
    • karimea Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 18:28
      tak.
      ta moda na roznorakie badania rowniez rzucila mi sie w oczy.
      i co druga ciaza jest "zagrozona" wg moich obserwacji.
    • lila1974 Tak powinno być jak najdłużej 09.11.08, 19:03
      Mój szef sam wysłał mnie na zwolnienie, gdy się dowiedział, że
      jestem w ciąży.
      Ja czułam się dobrze ... ba! nawet lepiej niż bez ciąży i grzecznie
      dreptałam do firmy. Mój szef jest lekarzem i kiedy na jego
      stwierdzenie, że mam iść na zwolnienie, zapewniłam, że nie ma takiej
      potrzeby, bo czuję się znakomicie, stwierdził, że mój organizm jest
      wystawiony w tej chwili na tak dużą próbę sił, że nie ma potrzeby,
      by dodawać mu stresów i uciążliwości pracowych.

      Mnie to bardzo cieszy, że żyję w kraju, w którym ciężarna traktowana
      jest wyjątkowo i oby jak najdłużej tak było.
      • daisy74 lila1974 09.11.08, 19:21
        Brawo!Ja też cieszę się,że kobietom w ciąży przywraca się należne
        prawo do szacunku.
        A do autorki wątku-widać,że nie masz poważniejszych problemów skoro
        tak bardzo ciebie to irytuje.Jak czytam wypowiedzi podobne do Twoich
        to mam wrażenie,że kobiety twojego pokroju zazdroszczą babkom w
        ciąży albo odreagowują w ten sposób swoje problemy,bo po prostu
        muszą się na kimś wyżyć.Same dostały po dupie to teraz "walą"na oślep
        • osa551 Re: lila1974 09.11.08, 23:39
          > Brawo!Ja też cieszę się,że kobietom w ciąży przywraca się należne
          > prawo do szacunku.

          Należne prawo do szacunku????? A z jakiego to powodu kobiecie ciężarnej należy
          się jakiś ponadstandardowy szacunek?????
          • lila1974 Re: lila1974 10.11.08, 00:04
            Dla mnie to bardziej wyraz troski ogólnospołecznej i miło jest, że w
            Polsce jeszcze tak dużo ludzi ją wykazuje. Choć jak się czyta
            niektóre wypowiedzi to można się zmartwić.

            Nie twierdzę, że kobieta ciężarna z racji swego stanu ma prawo czuć
            się świętą krową ale miło wiedzieć, że jeszcze są ludzie, których
            interesuje cudze samopoczucie i stan.
          • daisy74 osa551 11.11.08, 20:23
            > Należne prawo do szacunku????? A z jakiego to powodu kobiecie
            ciężarnej należy
            > się jakiś ponadstandardowy szacunek?????
            tak jak zacytowałaś-prawo do szacunku,ja nie pisałam o
            ponadstandardowym szacunku.To już sobie sama dopowiedziałaś.A Ty
            wiesz co to znaczy być życzliwym człowiekiem?Nie sądzę.Czytając
            niektóre wypowiedzi mozna odnieść wrażenie,że kobieta w ciąży to
            człowiek gorszej kategorii,bo przesadnie dba o sbiebie i swoje
            dziecko.Żenujące!!
            • osa551 Re: osa551 12.11.08, 22:58
              Żenujące jest wykorzystywanie sytuacji przez kobiety, i to że kompletnie zdrowe
              osoby siedzą na zwolnieniach od momentu kiedy zobaczą dwie kreski na teście. Mam
              dwoje dzieci, byłam dwa razy w ciąży. Płacę na ZUS kilkukrotnie większe składki
              niż większość osób na tym forum. Nie doszłam do wniosku, że mi się należy, że
              już się dostatecznie dużo nawpłacałam, że powinnam teraz to sobie odebrać, że
              niewiadomo co. Po prostu chodziłam do pracy jak byłam w ciąży. Oszustwa związane
              ze zwolnieniami w ciąży uważam po prostu za ŻENUJĄCE.

              a szacunek należy się człowiekowi za to jakim jest człowiekiem, ale nie za to,
              że ktoś jest w ciąży.
              • iwles Re: osa551 13.11.08, 09:37

                osa551 napisała:
                > Mam dwoje dzieci, byłam dwa razy w ciąży.


                no to masz szczęście.
                A potrafisz zrozumieć obawy tych, które nie miały tyle szczęścia co
                ty ????
                • osa551 Re: osa551 13.11.08, 11:06
                  > no to masz szczęście.
                  > A potrafisz zrozumieć obawy tych, które nie miały tyle szczęścia co
                  > ty ????

                  Jak każda kobieta w ciąży miałam obawy o zdrowie moich dzieci. Tyle tylko, że
                  chodziłam do lekarza i lekarz twierdził, że mogę pracować to pracowałam.

                  Super by było, żeby do wątku o lewych L4 w ciąży nie wplatać wszystkich
                  możliwych nieszczęść życiowych i poronień bo właśnie dla ciąż zagrożonych są
                  zwolnienia.

                  Ja nie potrafię zrozumieć oszustów po prostu i tyle. Może taka głupia jestem,
                  ale nie wyznaję zasady podwójnej moralności.
    • kicia031 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 19:30
      Tez nie rozumiem zwolnien z powodu ciazy u kompletnie zdrowych osob. Znam osobe,
      ktora byla na zwolnieniu z powodu zagrozenia ciazy - wykonywala prace biurowa. W
      domu zasuwala ciezko fizycznie, az w koncu tak zajadle w 7 miesiacu szorowala
      szafki kuchenne, ze wyladowala w szpitalu na podtrzymaniu. To chyba lepiej juz
      bylo chodzic do pracy?

      Ja przez obie swoje ciaze bylam w pelni aktywna, tydzien po terminia porodu
      starszaka bylam normalnie na zajeciach - studiowalam wtedy - a potem dopiero
      zglosilam sie do szpitala. Przy mlodszym, pracowalam do piatku, a Wscieklak
      urodzil sie w sobote nad ranem, 3 dni wczesniej niz planowane. nie pisze tego,
      by epatowac swoim meczenstwem, bo to po prostu jest normalne zachowanie!

      Oczywiscie co innego, gdy ktos ma problemy zdrowotne, albo wykonuje prace
      potencjalnie szkodliwa w ciazy, ale umowmy sie, to jest margines.

      A najgorsze jest to, ze osoby ktore naprawde maja problemy zdrowotne sa
      taktowane jak symulanci i przezywaja okropne stresy z powodu oszustw jakich
      dopuszczaja sie zdrtowe ciezarne, najbardziej mi szkoda tych dziewczyn i
      serdecznie je pozdrawiam.
      • anusia1912 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 21:10
        kicia031 napisała:


        > Oczywiscie co innego, gdy ktos ma problemy zdrowotne, albo wykonuje prace
        > potencjalnie szkodliwa w ciazy, ale umowmy sie, to jest margines

        Wygląda,że ja mogę zaliczyć się jako margines...big_grin bo zamaist dzwigać ciężkie
        skrzynki..poszłam na zwolnienie!! smile
      • haganna Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 21:42
        Znam osobe
        > ,
        > ktora byla na zwolnieniu z powodu zagrozenia ciazy - wykonywala
        prace biurowa.

        Forumowiczka pewnie myśli, że praca biurowa jest lekka, łatwa i
        przyjemna. Nic bardziej błędnego. Stres, praca "na czas" i wieczne
        nadgodziny (kilkanaście godzin za biurkiem - a nogi puchną). Nie
        mówiąc już o tych ciągnących się jak spaghetti spotkaniach. I gęstej
        atmosferze w pracy na wieść o ciąży (traktowanej jak ciężkie
        naruszenie obowiązków pracowniczych!).
        • memphis90 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 12.11.08, 22:50
          O matko, wynika z tego, że w Polsce dowolna praca jest ponad siły ciężarnej...
          Stanie złe, chodzenie złe, siedzenie na d... na spotkaniu w ogóle najgorsze...
          Jak słucham potem babć opowiadających, jak to lata temu w zaawansowanej ciąży
          dźwigały 25kg worki w jakichś przetwórniach spożywczych czy hutach, to się
          zastanawiam- czy to jakiś lepszy gatunek czlowieka był?
          • myga [...] 12.11.08, 22:58
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • ib_k Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 12.11.08, 23:31
              myga napisała:
              > Nie wiem, czy jest sens z toba dyskutowac, bo tyle bezinteresownej nienawisci d
              > o calego gatunku jakim jest kobieta ciezarna
              TO KOBIETA W CIĄŻY JEST NOWYM GATUNKIEM????

              (zastanawiam sie dlaczego?) niejako wyklucza chec dyskusji. Natomiast te babcie, to chyba jednak plod twojej
              > wyobrazni, albowiem w PRL kobieta ciezarna byla od momentu przyniesienia zaswiadczenia o ciazy byla chroniona.

              CHYBA ZA DUŻO PRODUKCYJNIAKÓW NA KINIE POLSKA SIĘ NAOGLĄDAŁAŚ

              Istnialy tzw zaklady pracy chronionej,
              > gdzie kobiety ciezarne mialy warunki jak w sanatorium, byly pod opieka lekarza zakladowego.

              TEGO JUŻ NAWET SZKODA KOMENTOWAĆ


              L4 bylo oczywiscie platne 100%, opieka na dziecko tez.
              NA TEN TEMAT WIEDZY NIE MAM ALE JUTRO ZAPYTAM MAMY

              Reasumująć zdrowo przesadzasz!
              • myga [...] 12.11.08, 23:41
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • iwles ib_k 13.11.08, 09:54


                proszę wyłączyć caps lock !
                • ib_k Re: ib_k 13.11.08, 11:45
                  a dlaczego? Caps to podobno internetowy "krzyk" a ja pisząc posta właśnie krzyczałam a raczej mocno podniosłam głos odpowiadając na głupoty napisane przez cytowaną
            • osa551 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 00:06
              albowiem w PRL kobieta ciezarna byla od momentu przyniesienia
              > zaswiadczenia o ciazy byla chroniona. Istnialy tzw zaklady pracy chronionej,
              > gdzie kobiety ciezarne mialy warunki jak w sanatorium, byly pod opieka lekarza
              > zakladowego.

              Myga, ile masz lat??? Bo ja PRL doskonale pamiętam i wydaje mi się że nie wiesz
              o czym piszesz. Jeśli się naoglądałaś kronik filmowych - to pamiętaj, że były to
              produkcje propagandowe. Jejku - normalnie nie mogę uwierzyć, ze Ty wierzysz w to
              co napisałaś.
              • myga [...] 13.11.08, 00:23
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • osa551 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 09:17
                  Wiec doskonale pamietam ten zaklad pracy chronionej, gdzie
                  > kobiety z produkcji w warunkach cieplarnianych, bez planu i stresu, pod opieka
                  > lekarza i rehabilitanta (codzienne cwiczenia) przy cichej muzyce tkaly powolutk
                  > u
                  > gobeliny na recznych krosnach, zamiast stac przy krosnach. Mogly sie polozyc,
                  > kiedy sie poczuly zmeczone itd.

                  To chyba mieszkałyśmy w dwóch różnych krajach. W moim PRL stomatolog ze
                  specjalizacją stała 7h dziennie w ciąży przyjmując pacjentów, dojeżdżając do
                  pracy o 6 rano w autobusie ze śmierdzącymi robotnikami, stojąc w pełnym ścisku.
                  Zarabiała tyle samo co sprzątaczka, która przychodziła sprzątać na 2h dziennie
                  od 18:00 do 20:00 i naprawdę zastanawiała się, czy nie zostać sprzątaczką..

                  Ja mam 2 dzieci urodzonych "za kapitalizmu", też czasem chorują i jakoś mnie
                  nikt z pracy nie zwalnia. Tyle tylko, że ja sobie gobelinów na krosenkach nie
                  tkam w cieplarnianych warunkach ani nie pracuje w biurze z nogami w szufladzie i
                  stać mnie na zatrudnienie opiekunki do chorych dzieci. A o to, czy mi ktoś
                  ustąpi miejsca się nie martwię bo jeżdżę do pracy samochodem.

                  A o kolejkach to proszę nie opowiadaj mi bajek, bo naprawdę swoje w mięsnym
                  odstałam i pamiętam ten ścisk, awantury i mdlejące kobiety w ciąży z kartkami w
                  zębach.
                  • myga [...] 13.11.08, 09:33
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • osa551 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 11:10
                      > Teraz to cie ponioslo. Stomatolog za PRL mial jeszcze lepiej, niz teraz.
                      > Osobiscie ja i wszyscy moi znajomi leczylismy zeby tylko w prywatnych
                      > gabinetach. Co ty jeszcze wymyslisz, biedna zawzieta kobieto?

                      Moja mama była stomatologiem, więc biorę przykład z życia wzięty. Obawiam się,
                      że powodów do bycia zawziętą mam naprawdę mniej niż ty. Brakuje Ci argumentów,
                      że schodzisz na grunty personalne? wink
                  • azile.oli Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 09:58
                    Jak już kiedyś napisałam,jestem osobą bezstronną,bo dzieci już
                    mam,mieć więcej nie będę,ze zwolnień w ciąży nie korzystałam,bo nie
                    pracowałam,a uczyłam się,nie jeździłam autobusami,do sklepu
                    wysyłałam chłopa,nie wpychałam się do kolejek w przychodni,ale nie
                    potrafię sobie wyobrazić,jak można z taką wrogością podchodzić do
                    kobiet w ciąży.Przyszłam na świat w PRL.Moja matka zapieprzała jako
                    pielęgniarka do końca ciąży,ale wcale nie była tym zachwycona,czuła
                    się fatalnie,do dziś wspomina to jako traumę,a pracowała,.bo lekarz
                    nie dał jej zwolnienia,choć wymiotowała,mdlała itd.I wcale nie
                    uważa,że ja też powinnam tak zachrzaniać i że to jest dobre.A teraz
                    przytoczę historię mojej prababci- była w ciąży 6 razy,przeżyło
                    troje dzieci.Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami zapierdzielała w
                    polu,domu i ogrodzie.Prawie każda sąsiadka miała za sobą jakąś
                    stratę.Ale one podchodziły do tego ''BÓg dał, Bóg wziął",nawet nie
                    przeżywały tak naprawdę żałoby po tych dzieciach,bo była jeszcze
                    trójka do obrobienia i całe gospodarstwo na głowie.tak,jakby jakieś
                    uczucia zostały uśpione.A teraz każda matka chce urodzić zdrowe
                    dziecko,o które się czasem długo starała. Nie kierujmy się też
                    argumentami,że dawniej...Bo chyba chcemy żyć na lepszym poziomie i
                    zapewnić ją dzieciom.Znam osoby ,które w ciąży czuły się
                    wyśmienicie,ale ja do nich nie należałam,mimo,że byłam młoda i
                    zdrowa.A dziwi mnie potem,że z chwilą urodzenia dziecka nawet taka
                    matka,która cały czas pracowała zaczyna utyskiwać,jak to
                    dyskryminowane są kobiety z małymi dziećmi.
                    • babcia47 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 11:57
                      A teraz
                      > przytoczę historię mojej prababci- była w ciąży 6 razy,przeżyło
                      > troje dzieci.Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami zapierdzielała w
                      > polu,domu i ogrodzie.Prawie każda sąsiadka miała za sobą jakąś
                      > stratę.Ale one podchodziły do tego ''BÓg dał, Bóg wziął",nawet nie
                      > przeżywały tak naprawdę żałoby
                      ..nie przesadzajmy z wpływem pracy fizycznej na przeżywalność
                      noworodków i kobiet w połogu!! Ich choroby i smierc były zwiazane z
                      niską higieną, brakiem lekarstw, które mogły im uratowac życie lub
                      aparatury medycznej..W obecnych czasach ratuje się noworodki, słabe,
                      z wadami, które jeszcze 20 lat temu nie miały by szans na przeżycie
                      a 40 lat temu na urodzenie (ciąża kończyła sie poronieniem), przed
                      wojną o antybiotykach, które by zwalczyły goraczkę porodową nie
                      słyszano a porody w szpitalu były rzadkościa i to tylko w sytaucji
                      gdy z połoznica naprawdę było bardzo źle. Po wojnie przez całe
                      dziesięciolecia kobiety rodziły w izbach porodowych..to było po
                      prostu czyste pomieszczenie z odpowiednim meblem..nikt tam na
                      codzień nie urzedował..czasem przyjezdżała połozna i mozna było do
                      niej pójśc po porade..wiele kobiet ginekologa na oczy nie widziało
                      przez całe zycie..w miastach nie było wcale duzo lepiej. Dziś
                      zabiegi invitro sś dla nas częscią rzeczywistości, robimy badania
                      prenatalne, dziecko mozna juz leczyc i operować w łonie matki lub
                      zaraz po porodzie dokonać skomplikowanej operacji na sercu albo
                      przeszczepu..a to, ze niektóre płody sa słabsze i gorzej uformowane
                      (tak było od tysiącleci) jest wynikiem setek czynników a nie tylko
                      wysiłkiem matki w czasie ciąży, choc ta przyczyna jest najbardziej
                      widoczna i najłatwiej rozpoznawalna więc najłatwiej na nia "zwalić"
                      problemy zdrowotne dziecka
                      • azile.oli Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 12:17
                        To wszystko prawda,co napisałaś,o braku higieny,antybiotyków,ale
                        poronienia,czy przedwczesne porody spowodowane zapierniczaniem jak
                        wół też się zdarzały,tyle,że wtedy taki wcześniak umierał,a teraz
                        czasem uda się go uratować,ale niestety,nie zawsze jest zdrowy.A
                        przecież każda matka chciałaby mieć dziecko zdrowe i szczęśliwe i
                        jeżeli coś ją niepokoi,czy nawet gorzej się czuje,to ma prawo przez
                        te 9 miesięcy dać trochę na luz.Bo co pokolenie to
                        słabsze,niestety.A omdlenie matki w czasie ciąży też może być
                        niekorzystne dla dziecka.Więc jeśli dbamy tak o dzieci już
                        narodzone,to może warto też pomyśleć o tym,że jakaś kobieta nosi go
                        dopiero pod sercem i może długo na nie czekała.No ja jakoś nie widzę
                        tego terroru ciężarnych i już.Jakby się tak zacząć czepiać kto i za
                        czyje pieniądze siedzi na zwolnieniu to by się niezła jatka zaczęła.
                        • babcia47 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 22:59
                          Więc jeśli dbamy tak o dzieci już
                          > narodzone,to może warto też pomyśleć o tym,że jakaś kobieta nosi
                          go
                          > dopiero pod sercem i może długo na nie czekała
                          jestem jak najbardziej "za" tym bardziej ze sama pierwsza ciążę
                          przeszłam paskudnie..lepiej na zimne dmuchać, nawet jezeli tylko
                          mały procent cięzarnych na zwolnieniach jest uzasadniony ze względów
                          medycznych..nawiasem mówiąc uporczywe wymioty ciężarnej, których
                          padłam ofiarą (potem przyplatały sie tez inne sprawy i zakończyła
                          się CC) są w duzym stopniu spowodowane stresem, brakiem snu
                          poczuciem braku komfortu w elementarnym stopniu..kobieta ciężarna
                          zastanawiajaca się czy juz lecieć "pogadać z kiblem" czy jeszcze
                          chwile poczekac i tak nie jest wydajnym pracownikiem..jezeli pójdzie
                          na zwolnienie, ona będzie czuła sie lepiej co dobrze wpłynie na
                          zdrowie dziecka..a pracodawca nie będzie miał złudzeń, zacznie
                          szukać kogos na zastepstwo i wyszkoli go by mógł to robić równie
                          efektywnie..co prawda może sie okazac że jest równie dobry na tym
                          stanowisku..ale kazdy ma swoją hierarchię wartości i wolny wybór..i
                          nie piszę, ze dbanie o ciążę jest wyborem "gorszym"..ja i tak po
                          urodzeniu dzieci zmieniłam pracę, bo nie była zgodna z moim
                          wykształceniem i ambicjami, jej zmiana była tylko kwestia czasu
          • vibe-b Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 08:54
            memphis90 napisała:


            > Jak słucham potem babć opowiadających, jak to lata temu w
            zaawansowanej ciąży
            > dźwigały 25kg worki w jakichś przetwórniach spożywczych czy
            hutach, to się
            > zastanawiam- czy to jakiś lepszy gatunek czlowieka był?


            Jest wielce prawdopodobne ze tak wlasnie jest. Ne jest tajemnica, ze
            kolejne pokolenia sa coraz slabsze i to jest fakt ponaddyskusyjny.
            • moofka Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 09:01
              vibe-b napisała:

              > memphis90 napisała:
              >
              >
              > > Jak słucham potem babć opowiadających, jak to lata temu w
              > zaawansowanej ciąży
              > > dźwigały 25kg worki w jakichś przetwórniach spożywczych czy
              > hutach, to się
              > > zastanawiam- czy to jakiś lepszy gatunek czlowieka był?
              >
              >
              > Jest wielce prawdopodobne ze tak wlasnie jest. Ne jest tajemnica, ze
              > kolejne pokolenia sa coraz slabsze i to jest fakt ponaddyskusyjny.
              ____________________
              warto sie zastanowic po pierwsze czy babki bzdur nie gadają
              a po drugie jakie mają intencje, kiedy tak gadają
            • myga [...] 13.11.08, 09:29
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • hanalui Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 13:54
                myga napisała:

                > Kraje cywilizowane juz to dawno zrozumialy.

                A ktore dokladnie te cywilizowane kraje masz na mysli? Te
                europejskie cywilizowane nie przewiduja zwolnien w ciazy na dlugie
                dojazdy do pracy, 4 godziny przed kompem czy na urzadzanie pokoju
                dziecinnego. Za to przewiduja na to kiedy jestes w szpitalu lub masz
                jakies bardzo powazne problemy i zapewniam cie ze ani cukrzyca
                ciazowa, ani opuchniete nogi d nich nie naleza.

                > W Polsce tez prawo dba o kobiety w
                > ciazy (nadal jest 100% platne L4).

                A sporo tychze cywilizowanych nie placi 100% za ciazowe, placi jak
                za zwykle zwolnienie i wierz mi...jest to czasem duzo mniej niz
                zasilek dla bezrobotnych. Nie ma nawet kategorii specjalnej jak
                zwolnienie chorobwe w ciazy, jest zwyczajnie zwolnienie
                chorobowe...i ba...jak zaczynasz chorowac dluzej to lekarze moze
                odmowic wystawiania ci zwolnien i kaze isc na macierzynskie.

                > Dziwi mnie tylko to, ze to wlasnie same
                > kobiety tego nie sa w stanie zrozumiec, i wciaz im teskno do
                dawnych czasow,
                > gdzie zajscie w ciaze rownalo sie z rosyjska ruletka: "przezyje
                porod, czy nie
                > przezyje? A jezeli przezyje, to czy moje dziecko porod przezyje?"

                A ja rozumiem ta co chora idzie na zwolnienie, nie rozumiem tutaj
                tych kombinatorek co to na zwolnienie ida coby sie delektowac
                brzuszkiem, wymyslac sobie problemy i urzadzac pokoj dla maluszka i
                ogolnie odpoczac.
                I jakos dziwnym trafem kobiety w Polsce nie rodza bardziej zdrowych
                dzieci niz cala reszta cywilizowanych krajow, czesciej umieraja przy
                porodach, jestesmy w dalekim ogonie zdrowotnym...trabia o tym
                raporty rzadowe odnosnie zdrowotnosci spoleczenstwa nawet
                • osa551 Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 15:20
                  > A ja rozumiem ta co chora idzie na zwolnienie, nie rozumiem tutaj
                  > tych kombinatorek co to na zwolnienie ida coby sie delektowac
                  > brzuszkiem, wymyslac sobie problemy i urzadzac pokoj dla maluszka i
                  > ogolnie odpoczac.
                  > I jakos dziwnym trafem kobiety w Polsce nie rodza bardziej zdrowych
                  > dzieci niz cala reszta cywilizowanych krajow, czesciej umieraja przy
                  > porodach, jestesmy w dalekim ogonie zdrowotnym...trabia o tym
                  > raporty rzadowe odnosnie zdrowotnosci spoleczenstwa nawet

                  hanalui - głową muru nie przebijesz. Po prostu ludzie kombinują, a potem jak
                  ktoś nazwie po imieniu to co robią - czyli oszustwem, to odsądzają go od czci i
                  wiary twierdząc, że nienawidzi ciężarnych kobiet. Po prostu Polska i tyle.
                  • hanalui Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 15:35
                    osa551 napisała:
                    > hanalui - głową muru nie przebijesz. Po prostu ludzie kombinują, a
                    potem jak
                    > ktoś nazwie po imieniu to co robią - czyli oszustwem, to odsądzają
                    go od czci i
                    > wiary twierdząc, że nienawidzi ciężarnych kobiet. Po prostu Polska
                    i tyle.

                    Eeee ja to wiem...to taka podwojna moralnosc: zlodziejstwo w ciazy
                    nie jest zlodziejstwem tylko dbaniem o siebie wink
                • vibe-b Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 15:27
                  > I jakos dziwnym trafem kobiety w Polsce nie rodza bardziej
                  zdrowych
                  > dzieci niz cala reszta cywilizowanych krajow, czesciej umieraja
                  przy
                  > porodach, jestesmy w dalekim ogonie zdrowotnym...trabia o tym
                  > raporty rzadowe odnosnie zdrowotnosci spoleczenstwa nawet


                  Wydaje misie ze problem zdrowotnosci spoleczenstwa czy- jak w
                  kontekscie dyskusji- ilosci zdrowych urodzen to problem daleko
                  bardziej zlozony i opisany wieloma skladowymi, nie zas tylko
                  chodzeniem/niechodzeniem do pracy. Kto wie, moze nawet i fakt
                  niepodtrzymywania ciazy za wszelka cene(= w jakims sensie selekcji
                  naturalnej) jest wlasnie wiodacym czynnikiem, iz , jesli juz ciaza
                  jest donoszona to plod sila rzeczy jest silny po prostu? Dalej,
                  umieralnosc okoloporodowa to tez kwestia "obslugi" porodu, sprzetu i
                  tak dalej. Doprawdy, sprowadzanie kwestii do absencji w pracy jest
                  jak uwazanie ze np. zarabianie pieniedzy polega na wyjecu ich z
                  bankomatu.
                  • hanalui Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 15:48
                    vibe-b napisała:
                    > Kto wie, moze nawet i fakt
                    > niepodtrzymywania ciazy za wszelka cene(= w jakims sensie selekcji
                    > naturalnej) jest wlasnie wiodacym czynnikiem, iz , jesli juz ciaza
                    > jest donoszona to plod sila rzeczy jest silny po prostu?

                    No chyba niekoniecznie bo wczesniakow rodzi sie u nas mniej wiecje
                    tylke samo co w innych krajach, problem ze u nas rodza sie z bardzo
                    niska waga urodzieniowa. Tu bardzo ciekawy artykul na ten temat...no
                    i faktycznie opieka i naklady na nia sa za male...ale cos za
                    cos...albo szpitale i opieka albo panie delektujace sie
                    brzuszkiem...to jakby nie patrzec naczyna polaczone kasa smile::
                    wczesniaki.phorum.pl/viewtopic.php?p=10
          • iwles Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 13.11.08, 09:33

            > Jak słucham potem babć opowiadających, jak to lata temu w
            zaawansowanej ciąży
            > dźwigały 25kg worki w jakichś przetwórniach spożywczych czy
            hutach, to się
            > zastanawiam- czy to jakiś lepszy gatunek czlowieka był?


            lata temu była też większa umieralnośc noworodków, lata temu uważano
            selekcję naturalną, lata temu nikt nie przejmował się az tak bardzo
            podtrzymywaniem zagrożonej ciąży.
            Nie rozumiem, czego dowodzi twoje "lata temu"....
    • toniesamowite xemiro 09.11.08, 21:44
      moze te kobiety zwyczajnie bardziej siebie szanuja?
      dlaczego tak bardzo przezywasz to,ze ktos moze zachowywac sie
      inaczej niz Ty?
    • malgra Re: z cyklu ciezarna w Polsce... 09.11.08, 22:19
      ,,> w innych krajach TAK nie ma wiec dlaczego tak jest w PL?Dlaczego?''
      we Francji,a przynajmniej w regionie w którym mieszkam ciężarna traktowana jest
      jak przysłowiowe jajko. Przepuszczana w kolejce do zwykłej kasy,nie wspominając
      o kasach pierwszeństwa,kierowana jest przez swojego lekarza na przeróżne badania
      i ćwiczenia i przepisywane jej są przeróżne witaminy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka