xemira
09.11.08, 05:20
ciezarna w Polsce jest osoba wyjatkowa. Od pierwszego testu idzie na
zwolnienie, bo jest w ciazy, w kazdym nastepnym robi usg, "dla dobra dzidzi",
robi tysiace przeroznych badan, bierze przerozne lekarstwa, a wszystko to dla
dobra , zdrowia i zycia dzidzi.
Od wszystkich i wszedzie wymaga wyjatkowego traktowania bo jest w
ciazy.Miejsca typu autobus, poczta, kolejka do lekarza czy w sklepie ciezarna
uwaza za miejsca pierwsze i wlasne?
DLACZEGO?
Mialam kolezanke, ktora miala problemy z utrzymaniem ciazy, to lezala w
szpitalu i byla pod okiem specjalistow i nigdzie wtedy nie lazila
Ja problemow z ciaza nie mialam i niczego od nikogo nie wymagalam(skad wiecie,
ze osoba przed Wami w kolejce nie jest chora, nie ma mdlosci, nie spala juz 3
noc i tak dalej...tylko pretensje pretensje pretensje
mozecie mi powiedziec dlaczego tak jest?a w innych krajach jest inaczej?czyja
to wina?panstwa, systemu, czy samych ciezarnych?
i na koniec: choroba choroba, zagrozenie, zagrozeniem, ale prawdziwe, a cala
reszta?
ja znam te sytuacje z forum, ale rowniez od znajomych z PL, ktore nie mogly
sie nadziwic, ze w 9 miesiacu jeszcze pracuje.Jak to w ciazy i praca?a znam
ich kilka i ich znajomych i wszystkie jak jedna szly na zwolnienia i zalily
sie, ze apoleczenstwo je nie traktuje "wyjatkowa", a one przeciez dzidzie
nosza w sobie.
kieruje to do 90% kobiet w PL
w innych krajach TAK nie ma wiec dlaczego tak jest w PL?Dlaczego?