Dodaj do ulubionych

Fryzjer? Lubię.

14.11.08, 19:27
Jednak dobrze robi mi fryzjer wink
Ścięłam włosy.
Drastycznie.
Bałam się tego.
Ale niepotrzebnie ;O
Stan moich włosów poprawił.
Muszę tylko kupić odżywkę z jedwabiem.
I przestrzegać, żeby nie myć włosów szamponem innym od przeciw przetłuszczaniu
się.
A Wy co ile myjecie włosy?
Ja ogólnie co dwa dni, ale tego drugi to już niestety nie są one zbyt ładne.

A Wam kiedyś fryzjer obciął włosy tak, jak nie chciałyście, nie posłuchał
zaleceń Waszych? smile
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 19:31
      Ja nie jestem ekspert od włosów, więc zaleceniem nie mam smile Oddaję się w ręce
      fachowca.
    • myga Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 19:38
      Ja tak mialam. Poszlam skrocic troche wlosy, mialam dlugosc do polowy szyji, a
      fryzierka sie zapomniala. Wiec jak tak mocno mnie pociachala, ze obciela tak do
      dlugosci na zapalke, jak u Ewy Dzyzgi. Ale mi sie spodobalo, i to juz mija ponad
      3 lata i ta fryzurka zostala (ale zmienilam fryzierkesmile
    • gaskama Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 19:46
      Mi trzy razy w życiu totalnie spie....li fryzurę. Jak miałam 16 lat
      zrobiłam sobie trwałę(ą??) na długich do pasa włosach. To było 20
      lat temu i jakość tych płynów do trwałej była ciut gorsza no i po
      umyciu włosów, .... włosy mi odpadły u nasady. Wyglądałam ... tak
      sobie.
      Za drugim razem mnie się pomyliły słowa i powiedziałam, że chcę mieć
      tył podgolony, zamiast wycieniowany ... i wylądowałam z taką
      staropolską czapeczką na czubku głowy i łysym tyłem aż do wysokości
      powyżej uszu. Przed długi czas towarzyszyło mi pytanie
      znajomych "Przegrałaś zakład, czy co?". No i raz jakaś baba zrobiła
      mi na głowie takiego pudla natapirowanego jak dla
      sześćdziesięciolatki bez gustu. Teraz mam zaufanego fryzjera od 10
      lati nie ryzykuję wpadek, bo z wiekiem włosy robią mi się bardziej
      cienkie i widać już piersze siwe włosy.
    • gagunia Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 19:47
      Myję codziennie.

      Zapuszczam włosy, więc do fryzjera chodzę ostatnio bardzo rzadko. Przez kilka
      lat nie mogłam zapuścić włosów, aż mi pewna młoda fryzjerka wybiła z głowy
      regularne podcinanie końcówek. Posłuchałam jej i teraz mam już długie włosy, ale
      chcę jeszcze dłuższe.

      Z fryzjerami bywało różnie. W czasach studenckich eksperymentowałam z fryzurami
      i kolorami prawie co miesiąc.

      Zdarzyło mi się, że kiedyś byłam ostatnią klientką. Fryzjerka ok 50 lat, ja ok
      23. Powiedziałam jak ma ciąć. Bardzo mi się przyglądała w lustrze i cięła jakby
      miała pierwszy raz nożyczki w ręku. Skończyła i pyta czy nie za długie są.
      Mówię: oczywiście, że za długie. Za oknem ciemno, bo to zima była, więc ta tnie
      dalej w milczeniu i się gapi na mnie przenikliwie, az mi ciarki po tyłku
      przechodziły. Horrory już w głowie miałam - że to jakaś psychopatyczna
      lesbijka, że mnie zadźga tymi nożyczkami, zgwałci albo co smile
      W końcu obcięła i ze strachem mówi, żebym wzięła co chcę (żele, lakiery itp) i
      zrobiła sobie fryzurę jaką chcę. No to zrobiłam - nastroszyłam, popsikałam. A że
      wtedy punkowe klimaty mną miotały, to mi pasowało. Ale nigdy tego nie zapomnę wink
      Później już jej tam nie widziałam.
      • ibulka Re: gagunia, haahahahahahahahaha ;DDD 14.11.08, 19:49
        hahaha ;D
        sorry, nie mogłam big_grin
      • jowita771 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 15:25
        > Zdarzyło mi się, że kiedyś byłam ostatnią klientką. Fryzjerka ok 50 lat, ja ok
        > 23. Powiedziałam jak ma ciąć. Bardzo mi się przyglądała w lustrze i cięła jakby
        > miała pierwszy raz nożyczki w ręku.

        A może fryzjerki juz poszły do domu, a to była sprzątaczka, tylko głupio było
        jej się przyznać?
        • gagunia Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 19:58
          big_grin całkiem możliwe. Gdyby miała 20 lat to bym zrozumiała, że ręka niepewna, a
          tak to kto ją tam wie... Se kobita poszalała smile
    • dirgone Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 19:54
      Miałam kiedyś fryzjerską przygodę mrożącą krew w żyłach.
      Poszłam do fryzjera na początku czerwca. Pod koniec czerwca jechałam na wesele
      jakiejś kuzynki, a 31 lipca za mąż wychodziła moja przyjaciółka i ja byłam
      świadkową.
      Fryzjer włosy obciął dobrze, a raczej podciął trochę (do połowy szyi).
      Poprosiłam go, żeby mi zrobił coś również z obcinaną własnoręcznie grzywką (a
      raczej wycinaną najczęściej w nocy po pijaku nożyczkami do paznokci - to był
      koniec studiów). I on tak zaczął kombinowac, przycinać, wyrównywać i zanim się
      spostrzegłam, zrobił mi "schodki" - dolna warstwa grzywki była przycięta na
      długość 1 CENTYMETRA (!!!!!!), a na to puścił jakieś wyposzczone kłaki ze środka
      głowy. Skapował sie, że palnął głupotę, więc te nędzne kłaki przyciął do
      długości jakiegoś półtora centymetra. Z wielkim rykiem wybiegłam z zakładu
      grożąc sądem. A to centrum Warszawy było i musiałam wrócić na Ursynów... Nie
      miałam sie czym przykryć, a wyglądałam jak z więzień oświęcimski.

      W domu wpadłam w histerię straszną. Żadna chustka tego nie przykrywała, bo
      musiałabym ją mieć zsuniętą na połowę czoła, żeby mi te włosy spod niej nie
      wystawały. W dodatku akurat była sesja...

      Całe szczęście, że wtedy panowała moda na bawełniane opaski na włosy, bo kupiłam
      kilka sztuk i nie wychodziłam bez takiej na włosach ze swojego pokoju. Sesję
      przeszłam w miarę ok, w dodatku nasłuchałam się komplementów, że bardzo dobrze
      mi w nowej fryzurze, hehehe. Na wesele kuzynki tez poszłam w opasce.

      Najbardziej bałam się ślubu przyjaciółki, bo ona wtedy dostała fioła i wszystko
      musiało być IDEALNE. Ja również... Przez dwa miesiące grzywka odrosła na tyle,
      że dało się mnie wypuścić do ludzi bez opaski, ale do dzisiaj mam dreszcze, jak
      oglądam zdjęcia z tego dnia, bo jednak widać było, że nadal była trochę za krótka.
      • azile.oli Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 20:09
        Sytuacja nie dotyczyła mnie osobiście,ale i tak afera była
        niezła.Nasza koleżanka ze studiów miała długie włosy,a na nich
        trwała,robioną domorosłym sposobem przez siostrę.Jak włosy trochę
        podrosły to trwała była uzupełniana,a koleżanka miała na głowie
        istne siano.Włosy zniszczone totalnie i nieestetyczne.Wszystkie z
        grupy chodziłyśmy do bardzo znanego i dobrego fryzjera i koleżanka
        też w końcu zapragnęła tam pójśc.Nie wiedziała jednak,że ów pan ma
        pewien zwyczaj,a mianowicie choć stara się uwzględniać prośby
        klientek,to zawsze obcina wszystkie zniszczone włosy.My o tym
        wiedziałyśmy,owa koleżanka-nie.Wyszła od fryzjera ostrzyżona na
        zapałkę,choć my złośliwie podejrzewałyśmy,że chyba ją ogoli do gołj
        skóry.nie był jednak okrutny,stworzył ładną i twarzową fryzurkę ze
        zdrowych włosów.Ale właścicielka tego nie doceniła,jak tylko włosy
        jej odrosły zrobiła sobie trwała=siano na głowie.do dziś jednak
        wspominamy ze śmiechem,jak to Dorotka do fryzjera chodziła.
        • papiki Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 21:01
          była jedna taka pamiętna wizyta u fryzjera. Miałam wtedy krótkie
          włosy i wygalane włosy na karku. Poprosiłam, żeby mi właśnie na
          karku bardzo nie podgalał włosów. Gośc chyba nie dosłyszał co
          powiedziałam, albo zrozumiał na opak. I wiecie co? Wyglądałam jak
          szlachcic, jakby mi kto rondel na głowie założył i ciął. Dobrze, że
          z przodu było ok. Rodzice i chłopak to mieli niezły ubaw ze mnie.

      • mathiola Dirgone :D 15.11.08, 14:12
        Wybacz mi, ale się spłakałam ze śmiechu big_grinDDDDDDDDDDDDDDD
    • kali_pso Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 21:08
      Uwielbiam zabiegi fryzjerskie. Mogłabym godzinami poddawać się tym
      pieszczotomwinkP
      Chodzę rzadko- podciąć rozdwojone końcówki, przy okazji robię
      prostowanie, nie farbuję, bo mam piękne, naturalnie rude włosy.

      Myję co trzy, cztery dni.
      • asiaiwona_1 Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 21:18
        Ja myję włosy codziennie. Jak idę do fryzjera to według męża
        wychodzę zawsze z taką samą fryzurą jak miałam przed fryzjerem smile Od
        dłuższego czasu myślę o "drastycznej" zmianie długośi i strasznie mi
        się grzywki podobają. No ale jak już wejdę do fryzjera to odwaga
        mnie porzuca i nie decyduję się na taką zmianę sad
      • portala1 Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 21:20
        pol roku temu poszlam pierwszy raz do fryzjera od moze 20 lat, mam
        bardzo dlugie wlosy, a koncowki zazwyczaj podcinala mi siostra.
        Poszlam wiec do fryzjera i mowie babce, ze chce sobie te z przodu
        wlosy tak scieniowac, ale zeby nie ciela tylu. Moj maz czekal z
        synkiem i patrzyl ze strachem, bo bal sie, ze zetne wlosy.
        No i okazalo sie, ze babka normalnie sie bala sciac mi wlosy. Po
        prostu tylko odrobine mi podcieniowala, ja mowie do niej, ze wyzej
        troche, niech tnie smialo, bo chce krocej , a ona zawolala druga
        fryzjerke i obie mi zaczely gadac, zebym nie scinala tak krotko.
        No ok, wyszlam od fryzjera, maz ucieszony, ze wlosy prawie
        nietkniete, a ja po 2 tygodniach poprosilam siostre o sciecie -
        scieniowanie wlosow z przodu. Siostra wywiazala sie super, mimo,ze
        mi zal bylo kazdego straconego centymetra, ale po umyciu wlosow,
        bardzoi mi sie podobalo. Maz tez docenil fryzure, ale zastrzegl by
        juz nie scinac nic.
        I teraz mam klopot, bo wlosy odrosly, a ja chce miec znowu podciete,
        ale siostry nie ma w poblizu (ja za oceanem), no i juz myslalam
        nawet ,ze moze ja sama sobie podkroce. Ale moze jak mam juz sciete,
        to fryzjerka osmieli sie juz tylko poprawic. zobaczymy smile

        Acha, mam wlosy naturalnego koloru - to rzadkosc. Nie chce farbowac,
        moj kolor misie podoba.
    • 18_lipcowa1 Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 22:07
      lubie chodzic do fryzjera
      chodze co 2 miesiace
      farbuje w domu

      nigdy mnie fryzjer nie zawiodl no ale ja nigdy szczegolnych wymagan
      nie mialam

      myje wlosy co drugi dzien

      mam piekne wlosy, zdrowe, lsniace, geste
      • hrabina_murzyna Re: Fryzjer? Lubię. 14.11.08, 22:25
        Noo Ty cała jesteś piękna! Absolutnie wszystko masz piękne i
        lśniące, bo zdrowe to niekonieczniesmile
        • 18_lipcowa1 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 12:04
          hrabina_murzyna napisała:

          > Noo Ty cała jesteś piękna! Absolutnie wszystko masz piękne i
          > lśniące, bo zdrowe to niekonieczniesmile


          No jesli nie wiesz to Ci powiem- zdrowe wlosy sa wlasnie geste i
          lsniace.
          • babowa Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 12:16
            Lipcowa!
            Ale hrabinie nie chodziło o zdrowie twoich włosów chyba smile
            • 18_lipcowa1 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 14:12

              babowa napisała:

              > Lipcowa!
              > Ale hrabinie nie chodziło o zdrowie twoich włosów chyba smile



              O prosze, wiec hrabina jest moim lekarzem skoro wie tyle o moim
              zdrowiu?
          • kropkacom Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 12:22
            To ja mam też piękne bo geste i lśniące. Co z tego jak bywają niepokorne i
            zawsze chciałam mieć rzadsze. Do fryzjera chodzę rzadko bo mam zaufanie tylko do
            jednego. Facet ma talent w dłoniach smile)
    • lola211 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 13:12
      Zbytnio nie eksperymentuje, stopniowo scinalam wlosy i obecnie mam
      do linii brody.Lubie wizyty u fryzjera, mycie z masazem skory glowy-
      co za przyjemnosc..
      Fryzjera odwiedzam co 2 miesiace, tego samego, bo wiem czego sie
      spodziewac.Myje wlosy co 2 dni, dobrym szamponem.

      Najwieksza porazka- pare lat temu na wakacjach bedac w pewnej
      miescinie postanowilam podciac grzywke wlazaca mi juz do oczu.Włosy
      mialam wowczas dlugie, sciete na rowno, geste.No i ta prowincjonalna
      fryzjerka oprócz tego ze grzywke skrócila, wycieniowala mi ja.Szast
      prast i z grzywki zostalo pare smętnych kosmykow..Naprawde nie wiem
      jak mozna byc takim partaczem, nie potrafic zgrac rodzaju grzywki z
      reszta fryzury.Od tamtej pory uwaznie patrze na to co fryzjer
      wyczynia.
    • mathiola Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 14:19
      Mi też fryzjer robi dobrze wink
      Ale dopiero od niedawna, ja znalazłam taką, co mi umie dogodzić wink
      Zazwyczaj moje wizyty w salonie ończyły się średnim zadowoleniem.
      Najgorzej było z czesaniem na jakieś specjalne okazje. Mam strasznie
      grube włosy, ciężkie i naprawdę trudno je ujarzmić.
      Kiedyś były modne koki, ja z uoporem maniaka robiłam je sobie na
      wesela itp., ale żaden nie trzymał się mojej głowy dłużej niż
      pierwsze pół godziny imprezy smile Najgorzej było na studniówce, zanim
      skończyliśmy poloneza, z włosów wypadły mi wszystkie wsuwki, a z
      misternego koka została wylakierowana szopa smile
    • madame_zuzu Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 14:59
      W zakładzie fryzjerskim byłam może ze 3 razy w życiu. Pierwszy raz jak chciałam delikatne skrócenie włosów obciętych "na chłopaka". Wyszłam z salonu z wygolonym karkiem i bokami. Coś w stylu wokalistki Roxette uncertain
      Drugim razem poszłam bo zapragnęłam mieć długie włosy. Jeden z lepszych salonów w yokohamie, który zajmował się przedłużaniem kłaków.? po tygodniu musiałam je zdjąć (maleńkie warkoczyki pod włosami), bo tak ponaciąganą, swędzącą skórę miałam, że myślałam, ze je sobie powygryzam. Po zdjęciu tych włosów płakałam, taaaaka ulga. Nigdy więcej tergo typu experymentów. Całe życie moimi włosami zajmowała sie mama-fryzjerka i tylko jej ufam. Chociaz nie pracuje w zawodzie, to nadal zajmuje się fryzjerstwem hobbystycznie.
      Od początku czasów LO włosy tnę sobie sama. Grzywki, cieniowanie itd. Potrafię, lubię, wychodzi mi to ładnie i bardzo rzadko wymaga poprawek. Kolor mam swój naturalny- ciemny brąz, więc farbować nie muszę. Zawsze włosy miałam grube, mocne, błyszczące. teraz tylko mam problem, bo na czubku łba dostałam łupieżu i nic nie pomagauncertain

      no to se pogadałam.
    • magdalenadebkowska Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 15:56
      Sama jestem fryzjerka i najbardziej lubie jak przychodzi klientka
      ktora zdaje sie na moja wyobrazniesmile.Niestety zdarzaja sie i takie
      klientki ktore nie zmienily fryzury od ponad 20 lat wygladaja w niej
      okropnie i nie dadza sobie wytlumaczyc ze o wiele lepiej wygladalyby
      w innej.Nigdy jednak nie robie tak zeby bez zgody klienta zmieniac
      cos na sile zawsze staram sie wysluchac czego on sobie zyczy jak
      sobie to wyobraza ewentualnie wtedy mowie czy tak bedzie dobrze czy
      nie i zawsze idziemy na kompromis!
      A osobiscie wlosy myje co dziennie inaczej chyba bym zwariowala i
      farbuje co miesiac(teraz co dwa z racji ciazy)chodz wszyscy mowia ze
      nie mam odrostow ale to takie zboczenie zawodowetongue_out
    • magdalenadebkowska Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 16:15
      A skoro opowiadacie smieszne historyjki zwiazane z fryzjerami to
      moge sie pochwalic swojasmile wiec jak bylam w pierwszej klasie nauki
      zawodu bardzo lubilam eksperymentowac i zmieniac kolor wlosow!!!
      Mialam wtedy krotkie i rozlasnione do popielatego blondu wlosy mimo
      to zeby kolor byl jeszcze ladniejszy zawsze po myciu uzywalam
      plukanki.I tak tez bylo przed 1 listopada,kolega umyl mi glowe a
      poniewaz skonczyla sie plukanka poprosilam zeby na minute nalozyl mi
      fioletowego toneru.Myslalam ze sie domysli i rozcienczy go z woda
      ale niestety nie domyslil siesad w efekcie wlosy mialam jak ksiadz
      swoje wdzianko takie zajebiscie fioletowesmile Teraz to wydaje mi sie
      smieszne ale wtedy mialam lzy w oczach a wlosy prane w specjalnym
      sciagaczu koloru!
      • zales239 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 17:39
        Ja mam trzy włosy na krzyż,plus siwizna wdała się.
        Nie mam większego wyboru co do fryzur,zawsze do fryzjera idę
        nastawiona na DUŻĄ zmianę,ale cykor zawsze ze mnie i jakieś małe
        poprawki tylko.
        Teraz chcę obciąć grzywkę i sama nie wiem -brak decyzji.

        Ale zazdroszczę gęstych,lśniących włosów kobietom,zawsze elegancko
        się wygląda oraz schludnie.
        Ja po jednym dniu mam wiszące strąki .

        Moja córka 17 letnia panna ma piękne,lśniące włosy,i oczywiście
        miała chęć na zmianę.
        Poprosiła koleżankę-uczącą się fryzjerstwa,żeby jej trochę
        pocieniowała te włosy.Skończyło się na tym,że córka pytała się mnie
        czy może mieć indywidualny tok nauczania w domu,bo za żadne skarby
        świata nie pójdzie do szkoły.
        Współczułam jej,bo wiem i widzę co znaczy wygląd dla nastolatki-
        pryszcz jest ważny a co dopiero włosy.
        Płakała dłuuuugo pod kołdra,ale jakoś sobie poradziła-
        opaski,żele,spinki i teraz jest ok.Ale trochę to trwałosmile
    • deodyma Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 17:29
      8 lat temu mialam wlosy dlugie do pasasmile zarzekalam sie, ze nigdy
      ich nie zetne, ale stalo sie inaczej. w czerwcu 2000 roku wracajac z
      pracy weszlam do salonu fryzjerskiego i powiedzialam babce, ze ma mi
      je obciac do uszu. kobieta oslupiala i odwodzila mnie od tego
      pomyslu. mowila, ze mam piekne, zdrowe i zadbane wlosy, wiec szkoda
      by bylo mi je obcinac. niestety, uparlam sie. kazalam ciac i juz. z
      fryzury bylam bardzo zadowolona i od tamtego dnia zaczelam
      eksperymentowac z fryzurami na glowie. mialam wlosy roznej dlugosci
      i w kazej fryzurce bylo mi do twarzy. trwalo to jakies trzy lata.
      obecnie mam wlosy sredniej dlugosci a fryzjera odwiedzam jakies 2-3
      razy do roku, zeby podrownac koncowki. oprocz tego cieniuje je bo sa
      bardzo geste. no i rosna, jak szalone. na ogol nie mam z nimi
      problemow, poniewaz mi sie krecasmile a ze mi sie nie przetluszczaja,
      moge je myc raz na tydziensmile
      • blanka_32 Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 18:12
        Lubię chodzić do fryzjera, chodze około co 3 miesiące, to zależy.
        Mam jedyny, zaufany, profesjonalny zakład fryzjerski, a musiałam go
        długo szukać, bo inni fryzjerzy chyba nie mieli większego
        powołania uncertain.
        Myję co 2, 3 dni.
    • naughty-angel Re: Fryzjer? Lubię. 15.11.08, 18:48
      A ja mam taką dziwną przypadłość- zawsze, jak przychodzę od fryzjera
      i ryczę, na rugi dzień jestem zadowolona z fryzury (może się długo
      oswajam). Jak przychodzę w miarę zadowolona- na drugi dzień ryczę.
      Chyba wynika to też z tego, że tak na prawdę nie spotkałam jeszcze
      fryzjera, który potrafiłby odpowiednio dobrać mi fryzurę, mimo, że
      już nie raz o to prosiłam. Słyszę wtedy, że jak chcę, albo (jak
      ostatnio) podcinają mi tylko końcówki. Chyba nigdy jednak nie
      wyszłam od fryzjera z chęcią noszenia czapkismile
      Farbuję bo sama nie wiem, w jakim kolorze mi dobrze, co chwilę
      zmieniam szampon, raz mam grzywkę, raz jej nie mam- generalnie moje
      włosy to dla mnie tajemnicza tajemnicawink
      A nie, przypomniało mi się- moja próbna ślubna fryzura. Zdanie:
      proszę trochę unieść u nasady, dało efekt barokowej peruki, do tego
      ściągnięcie gumką recepturką do koka i wyłażące z każdej strony
      kosmyki. Dobrze, że zmieniłam fryzjerkęwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka