Dodaj do ulubionych

Pier..........y dzień :(

22.02.09, 19:35
Noż krew mnie zaleje, co za dzień popieprzony. Ranek zapowiadał się
miło, ale chłop postanowił obudzić się w debilnym nastroju. Warczy
na mnie od rana, bąka coś tam od niechcenia, trzaska drzwiami, czuje
się nieszczęśliwy, nos na kwintę. Tylko brwi marszczy. Ni ch..a się
z nim komunikować. Nie odzywamy się do siebie, a mnie coś strzela i
o mały włos nie wygnałam go z chałupy. Kuźwa niech już będzie jutro,
niech idzie w pi...u do roboty i nie wraca,bo ocipieje.
Ot się wyżaliłamsad
Obserwuj wątek
    • karolcia86 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 19:44
      A ja mam cały taki weekend, a w założeniu miał być fajny i pełen
      atrakcji. A był do kitu. Mój nastrój, gdzieś się obija o dno Rowu
      Mariańskiegosad(( I jeszcze na koniec upojnej niedzieli awantura z
      mężem, buuuuuuu.
    • dusia25 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 19:45
      bo może un peemesa ma?? wink))
      niech pójdzie honornie krew oddać to mu ciśnienie zejdzie od razu ;P
    • liwilla1 Re: to ja tez 22.02.09, 19:46
      myslalam, ze chociaz niedziele spedzimy cala rodzinka, ale gdzie tam, on musi
      pracowac. musi to musi, praca nie zatry, wiec mu dwojke dziecia z glowy
      sciagnelam, do rodzicow pojechalam, pol dnia mial spokoju. wrocilam, a tu
      okazuje sie, ze w sumie nie ma zainstalowanego jakiegos programu do obrobki
      graficznej i biedactwo nie mogl pracowac, wiec sobie troche "popykal" w jakas
      durna gierke. OK, ja rozumiem, on zapieprza caly tydzien, wiec sie ciesze, ze
      troche przyjemnosci ma. ale zesz do cholery, moglby jak juz wrocilam troche sie
      zajac nami, a nie wciaz "pykac" ("alez kochanie, przeciez obiad sie robi
      [grzanki w piekarniku] wiec mam wolna chwile"). i jest cholera zdziwiony, ze
      chce byc z nim ("ale przeciez ja jestem z Wami" - rzuca zza monitora). w koncu
      wyrwalam mu kabel od netu, wiec strzelil focha i poszedl ze starszym na sanki.
      znajac go nie odezwie sie do mnie do jutrzejszego wieczora, ale co mi tam -
      przynajmniej dziecko skorzystalo smile
    • nutka07 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 19:47
      Nic nie pisnal o co mu chodzi? Musi byc jakis powod.
      • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 19:53
        Guzik ma a nie powód, zresztą nie pytałam. Mi tam zwisa jego powód
        jakiby nie był. Pierdziele jego powody, chciałam mieć miłą
        niedzielę, a w zamian mam warczącego durnia. Przyszedł przed chwilą
        i warknął gdzie rachunki położyć. A w doope se wsadź i na fujarę
        powarcz! Nic mu kurna nie pasi, no nic.
        • mama-maxa Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 20:00
          ano pierdziel, przejdzie mu i tyle, a nich sobie warczy jak mu sie
          podoba
          • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 20:06
            mama-maxa napisała:

            > ano pierdziel, przejdzie mu i tyle, a nich sobie warczy jak mu sie
            > podoba

            O nie nie moja droga, nie będzie na mnie jakiś fiut warczał. Zły
            humor to jedno, a walenie tym złym humorem wkoło to drugie. I to
            drugie ma u mnie przerypane.
            • mama-maxa Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:41
              hrabina szkoda naszych nerwów na ich wyimaginowane problemysmile

              zrób cos fajnego dla siebie, a go olewaj przez nastepne dni, bedzie
              się kajał jak psiak
        • nutka07 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 20:24
          No jak Ciebie nie interesuje powod to mnie tym bardziej wink
          Bedzie banalnie: zrob cos dla siebie. Jakby go nie bylo.
          • 11anetta Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 21:46
            a co zamierzasz z tym fochatym mezusiem zrobic?Moze wezmiemy lekcje od ciebie u
            mnie tez fochaty jest
            • czar_bajry Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 21:50
              oj dziewczyny jakby w nocy troszkę pojęczeli to w dzień by nie warczelibig_grinbig_grinbig_grin
              • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:46
                czar_bajry napisała:

                > oj dziewczyny jakby w nocy troszkę pojęczeli to w dzień by nie
                warczelibig_grinbig_grinbig_grin

                Wisz, że chyba dobrze plecieszuncertain
    • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:38
      A zrobi Ci się lepiej jak Ci powiem, że mój się do mnie już z miesiąc jak nie
      więcej nie odzywa? To jest dopiero hardcore sad
      • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:45
        Madame nie zrobi, bo jakby się mój tak ze dwa dni nie odzywał to by
        mnie kur..a strzeliła. Po tygodniu powiedziałabym wóz albo przewóz,
        a po 10 dniach kopa w doopę.
        Zresztą mój się odzywa- warczy jak stary piessmile
        • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:48
          Cholera jasna hrabina zrobilabym to samo.
          Jak to mozliwe nie odzywac sie do polowki przez miesiac?
          Czy to z domu wyniesione czy jak?
          Moja stara ma takie zajawki, ale to kobita po menopauzie i nie chce
          brac hormonow, wiec po czesci ja rozgrzeszam za rozne upierdliwe
          zachowania.
          Ale facet?
          • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:53
            Nie wiem Emigrantka czy z domu , ale szkoda mi dziewczyny, bo chyba
            niedługo rodzić będzie sądząc po suwaczku. A ten jej chłop to kawał
            wała, jak tak można wogóle. Uważam, że lepiej się rozstać niż
            codziennie mijać się z obcym człowiekiem. Ja bym ześwirowała
            totalnie. Szkoda życia na takich gnojków.
            • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:00
              Ja to traktuję jako dopust boży i trening cierpliwości. Może obraza to złe
              słowo, raczej totalny długotrwały dół, którego efekt akurat na mnie się skupia.
              I chwilowo nic nie poradzę, ale wiecznie tak nie będzie, bo nie zamierzam tak
              sobie bezczynnie na to pozwalać.
              • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:04
                Ale CZEMU on tak ma????


                • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:11
                  Od lat popada w takie doły, wg mnie to depresja, nieleczona. A poza tym to
                  cholernie trudny, zamknięty w sobie człowiek z wielkim bagażem negatywnych
                  doświadczeń z dzieciństwa i młodości.
                  Bo normalnie to on jest do rany przyłóż niemal tylko jak się pojawiają problemy
                  to on tak sobie z nimi "radzi".
                  • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:17
                    Moja matka popada w takie doly i w tej sprawie konsultowalam sie juz
                    z kilkoma psychiatrami/psychologami - nieleczona depresja.
                    Podczas ostatniego pobytu mojego w PL skonczylo sie radykalnymi
                    krokami - wyprowadzilam sie do znajomych, matka miala potworne jazdy.
                    Od tego czasu jest nieco lepiej w tym sensie, ze stara sie. Jednak do
                    czasu, do nastepnej jazdy. Problem w tym, ze ona nie chce sie leczyc.
                    Nawet jej przyjaciolki nie maja rady, jak ja zaciagnac na terapie.
                    Czy Ty kiedykolwiek radzilas sie w tej sprawie psychiatry/psychologa?
                    Musisz miec potworne obciazenie psychiczne, a przeciez jestes w ciazy
                    i za chwile porod..
                    • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:20
                      No i kwestia po porodzie. Jak facetowi nie przejdzie to tylko
                      większego doła złapiesz. Bierz się za niego już teraz, bo potem nie
                      dasz rady i nadąsany facet zepsuje Ci początki macierzyństwa.
                      • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:25
                        Dam radę, jak już napisałam, to przerażające do czego się można przyzwyczaić,
                        ale można i człowiek wytwarza naprawdę gruby pancerz, aż za gruby. Nie byłabym w
                        stanie o tym pisać, gdyby mnie to tak strasznie raniło. Nic sobie nie dam zepsuć smile
                    • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:22
                      To jest dokładnie taki sam przypadek. W życiu leczyć się nie pójdzie. Ale ja
                      zamierzam, tylko się muszę ogarnąć z tym wszystkim. Dam sobie radę, posiadanie
                      dzieci daje wielkiego kopa. Dzięki za ciepłe słowa smile
                      • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:24
                        Trzymaj sie cieplo...ale dla potmostwa tez niedobrze "posiadanie" w
                        domu nieleczonej depresji...
              • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:10
                madame_edith napisała:

                > Ja to traktuję jako dopust boży i trening cierpliwości. Może
                obraza to złe słowo, raczej totalny długotrwały dół, którego efekt
                akurat na mnie się skupia.I chwilowo nic nie poradzę, ale wiecznie
                tak nie będzie, bo nie zamierzam tak sobie bezczynnie na to pozwalać.

                A ja bym to traktowała jako dziecinadę. Jak chłop ma doła takiego,
                że własną żonę traktuje jak psa to niech do lekarza idzie i depresję
                wyleczy, a jak chce ją chodować to nie pod moim dachem, u mamusi
                może. Mamusię niech katuje swoimi dąsami.
                • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:16
                  Macie rację, czasami po prostu człowiek zbyt wiele wybacza, za mało wymaga,
                  przyzwyczaja się o zgrozo do pewnych rzeczy i takie potem wychodzą cuda. Ale
                  dorosła jestem, wiedziałam co robię, więc mogę co najwyżej popłakać nad własną
                  głupotę i zrobić porządek jak pozbieram siły.
            • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:03
              Mnie tez szkoda. Ale sie zastanawiam, bo tego typu zachowania sa
              raczej typowe dla plci zenskiej.
              Masz racje, ze lepiej sie rozstac, ale nie wszystkie na to stac
              (zwlaszcza przed porodem...)
        • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:51
          Ja wiem, że cudze nieszczęścia nikogo nie pocieszą... Jak spojrzysz w mój mega
          wielki suwak to zobaczysz, że mam chwilowo dość ograniczone pole manewru w
          kwestii wozu i przewozu wink
          • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 22:57
            No masz, ale jak Ty to wytrzymujesz? Ja bym padła trupem chyba i
            zaśmiardła na drugi dzień. Nie nawidzę kwasów pod swoim dachem i
            jakby mój takie jazdy fundował to wyrzuciłabym na zbity pysk, bo
            dziecko matki przy zdrowych zmysłach potrzebuje. Zresztą ja bym wała
            przestała jakimikolwiek uczuciami już wtedy darzyć.
            • madame_edith Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:02
              Napisałam Ci wyżej. Plus jest taki, że mi dupa przy nim stwardniała i byle co
              mnie teraz nie rusza. Ale łatwo nie jest, zwłaszcza teraz.
            • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:05
              Ja tez nie wytrzymalabym na drugi dzien, i moj malz tez.

      • net79 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:04
        Przejdzie mu jak urodzisz, jeśli to ciśnienie ciążowesmile Jak nie przejdzie to
        niech się wali na ryj i żałuje braku dostępu do cudnych cycuszków matki
        karmiącejsmileNos do góry i siłę czerp z wnętrza własnej macicysmile
      • liwilla1 Re: madame_edith! 23.02.09, 10:06
        mam nadzieje, ze zauwazysz moj post.
        sluchaj, Ty tego faceta wez za kark i gnaj do dobrego psychiatry, jak tylko
        ogarniesz sie z potomkiem. nie ma nic gorszego niz zycie z facetem z depresja.
        nie tylko dla polowicy, ale w szczegolnosci dla dzieci.
        moglabym Ci wiele poopowiadac, ale na prv. Wiec jesli jestes zainteresowana moja
        historia, wal jak w dym.
        Pozdrawiam i zycze latwego porodu!
    • net79 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:01
      Kiedyś, dawno temu, powiedziałam obecnemu małżowi, że jak ma zamiar wyskakiwać z
      jakimś pms-em w męskim wydaniu, to tylko nie z rana i nie wieczorem, niech to
      ku... z głową robitongue_out Z rana taki foch człowieka na cały dzień wytrąca z
      równowagi, a wieczorem spać nie daje. W południe nich se robi co chce, wali mnie
      tosmile Czego i wam życzęsmile
      • madameblanka Re: Pier..........y dzień :( 23.02.09, 08:42
        dokładnie to samo powiedziałam, mojemu. Jak masz cos powiedziec to wal a nie
        łazi nadęty i nie wiadomo o co chodzi. Zwłaszcza że ja swojego pms nigdy nie
        użyłam przeciwko niemu, ogólnie komuś, dla mnie to nie jest usprawiedliwienie na
        kretyńskie zachowanie.
    • agama77 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:09
      tak to czasem jest, że kiedy człowiek wkurzony wyżywa się na
      najbliższych. tak najłatwiej, co nie znaczy, że ok.

      u mnie bywają podobne sytuacje. też wkurzam się na chłopa, wyzywam
      od fiutów i też myslę sobie niech już będzie rano i nich już spada
      do roboty.
      a kiedy czytam Twojego posta widzę nas i myślę sobie, że takie
      wkurzanie się nie ma w ogóle sensu i wyzywanie go na forum też nie.
      to chwilowe na bank.
      zaraz wam przejdzie i będzie kaziowe spojrzenie, jak nic!!


      • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:14
        Przejść to już mu przeszło i się kaja jak pies, ale niedziela też
        przeszła i moje plany diabli wzięli. I tego mu nie zapomnę, tej
        niedzieli! Będę mu jeszcze wypominała przez miesiąc codziennie! A
        niech ma burek jedenbig_grin
        • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:19
          A nie wystarczy przez tydzien ????
          • hrabina_murzyna Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:22
            Niebig_grin bo jego tak dużo w domu nie ma, że muszę przez miesiąc gadać
            to co inni w tydzieńbig_grin
            • emigrantka34 Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:23
              OK.
              Dobranoc smile
        • mama-maxa Re: Pier..........y dzień :( 22.02.09, 23:40
          a nie mówiłam, że mu przejdzie i się będzie kajał... zawsze się
          kajają, a wtedy nasz spojrzenie na nich z góry - bezcennebig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka