Dodaj do ulubionych

CO MYSLICIE NA TEMAT.....

05.12.03, 21:38
CO MYŚLICIE NA TEMAT PRZETRZYMANIA DZIECKA W PŁACZU , CZYLI NIE REAGOWANIE NA
PŁACZ, KIEDY JUZ JEST NAKARMIONE I PZREWINIETE!CZY JESTESCIE MOŻE
ZWOLENNICZKAMI INNYCH METOD "WYCHOWYWANIA" DZIECI??
Obserwuj wątek
    • trivoli Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 21:48
      ja mysle ze to bezduszne i okrutne.przeczytaj sobie "Dobra milosc", bardzo
      fajnie pisza tam na ten temat.
      • asiunia235 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 21:52
        wiesz pytam dlatego,ze coraz więcej ludzi zaczyna stosowac taka metode
        wychowywania dzieci, chciałabym poznać wasze opinie, dziekuje za odpowiedzsmile)
    • gandzia4 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 21:56
      Po pierwsze w jakim wieku jest dziecko i czy tu chodzi o usypianie?
      Nie reaguję na udawany płacz, zawsze wieczorem gdy nie działają na nas
      nawoływania, lub słyszy odpowiedź: "prosze się położyć i śpimy kolego", ale
      synek ma 23 miesiące i wiem, że po góra 5 minutach się znudzi. Na prawdziwy
      płacz reaguję zawsze, czasem potrzebuje dodatkowych pieszczot i po 2 minutach
      sam się przytula do podusi, a czasem coś mu dokucza - dzisiaj bolące uszko.
      • asiunia235 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 22:03
        wiesz , moi znajomi postępuja tak ze swoim 9-miesięcznym dzieckiem, tak chodzi
        własnie o usypianie , myślicie,ze to dobra metoda dla takiego małego dziecka,
        mi by się chyba serduszko krajało, ja będe mamą za 28 dni, jeśłi wszytko
        pójdzie zgodnie z planem dlatego równiez pytamsmile
        • gandzia4 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 22:44
          To jest za maleńkie dziecko, ono potrzebuje jeszcze dużo bliskości. Jeśli boją
          się żeby nie przyzwyczaić dziecka do kołysania to może wystarczy mu głaskanie po
          główce lub policzku przed zaśnięciem, mój synek uspokajany jest tak gdy płacze w
          nocy przez sen, czasami przed uśnięciem bierze moją rękę i kładzie sobie na
          policzku.
    • sylwik7 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 05.12.03, 22:05
      Jeżeli chodzi o niemowlę to osobiście nie jestem w stanie wytrzymać płaczu i
      nie reagować.Oprócz tego, że ma sucho i jest najedzone może być jeszcze wiele
      innych przyczyn płaczu.Często to potrzeba bliskości matki.
      Gdy moja 8-m-czna córka szaleje nie zawsze biorę ją na ręce i noszę.Niekiedy
      biorę ją na kolana, niekiedy próbuję rozśmieszyć a gdy nic na krzyki nie pomaga
      (a wiem ,że jej nic nie dolega biorę na ręcę puszczam muzykę i tańczymy).
      Natomiast nigdy nie zostawiam jej samej i nie wychodzę z pokoju. Szczególnie w
      nocy. Boję się nie wiem czy słusznie czy nie,że pomyśli sobie, że jest samiutka
      bez mamy w ciemnościach i że mama zninęła.Wydaje mi się ,że dzieki takiemu
      postępowaniu, gdy budzi się to nie wrzeszczy przeraźliwie tylko "woła" mnie bo
      wie że zawsze do niej przyjdę. Uważam,że tak małemu dziecku trzeba stworzyć
      maksymalne poczucie bezpieczeństwa.
      Trochę inna sprawa jest ze starszym dzieckiem Takim już 1,5 - 2 latka- myślę że
      nie będę pozwalała się terroryzować wrzaskami nawet w miejscu publicznym a w
      domu pozwole jej się wykrzyczeć w osobnym pokoju(pilnując rzecz jasna żeby nic
      się nie stało jej wtedy).
      Być może odezwą się głosy ,że to błąd być dla niemowlaka na każde zawołanie ale
      nie mogę inaczej mam chyba mocno rozwiniętą zdolność empatii i wczuwam się w
      sytuację pozostawionego samemu sobie niemowlaka, gdy mama nie reaguje na jego
      rozpacz - nie istotne z jakiego powodu.
      Każdy ma prawo robic jak uważa -dla mnie przetrzymywanie płaczącego dziecka
      przez dłuższy czas jest okrutne . To tyle mojego zdania.
    • goska271 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 06.12.03, 08:41
      ja tez sobie nie wyobrażam jak mozna zostawic maleństwo same sobie, zeby się
      wypłakało i przestało, to p[o co ma niby rodziców, tylko do tego żeby dali
      jeść i przewineli tyłek, bez sensu. Ja tez nie umiałam znieśc płaczu i mimo że
      może proces samodzielnego usypiania i spania trwał dłużej to warto było.
      Wszystkie moje pociechy były tymi hustanymi dziećmi, chłopcy w wózku, Oliwia
      na poduszcze i jakos przeżyłam i wcale tego huśtania nie żałuje. dzieci nie
      potrafią kłamac więc płaczą jak coś jest nie tak
    • mal_gosia2 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 06.12.03, 09:29
      E tam, dla mnie ta metod jest nic niewarta.
      Mam w rodzinie dziewczynkę, która tak była "tresowana" od niemowlęctwa.
      Dziś jest małą dzikuską (przepraszam za to słowo, ale ona tak się zachowuje),
      ma słaby kontakt z innymi dziećmi i dorosłymi, boi się rodziców, a przy tym
      wpada w histerię z błahych powodów. Kiedyś spędzałam z nią i jej rodzicami
      więcej czasu i widziałam, że wszystko w ich wzajemnych relacjach jest OK,
      tylko ten płacz do upadłego, kiedy przychodził czas spania, czas jedzenia,
      koniec spaceru, zabawy etc.
      Ja raz zostawiłam mojego Malca żeby sobie popłakał i kiedy po 5 minutach
      zobaczyłam jak siedzi zasmarkany, z czerwonymi ślipkami to strasznie mi się go
      szkoda zrobiło.
      Więcej mozna zdziałać przytuleniem, pogłaskaniem, tłumaczeniem.
      Małgosia
    • ikrasiejko1 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 06.12.03, 12:11
      Też słyszałam o tej metodzie, jest nawet polecana w literaturze. Ja jednak nie
      chcę i nie mogłabym jej stosować. Pamietam jak mój synek miał blisko rok i nie
      chciał zasnąć w łóżęczku, grymasił w łóżeczku (wcześniej tego nie było). Mąż
      postanowił go przetrzymać i Łukaś płakał tak z pół godziny, aż nie wytrzymałam.
      Następnego dnia okazało się, że ma ropne opryszczkowe zapalenie jamy
      ustnej .... nie mogłam sobie spojrzeć w twarz.
      Teraz syn ma 2 lata i 2 miesiące i wiem, że są naprawdę lepsze sposoby na płacz
      i odreagowywanie emocjonalne maluszków. I.
      P.S. Jak ja mam zły humor lub jest mi smutno to też wolę, by ktoś był przy mnie
      a nie zostawił, zamknął w pokoju, z myślą że niech mi przejdzie, niech się
      wypłaczę.
    • ostrowskaanna0606 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 06.12.03, 15:40
      Mam dla Ciebie rade: rob tak jak bedziesz czula w swoim sercu ze jest dobrze.
      Oczywiscie mozna pozwolic dziecku na chwile placzu, bo inaczej bys sie chyba
      zameczyla. Ja mam roczna coreczke i oczywiscie probowalam na niej metody
      pozostawienia az sie wyplacze ale ona byla uparta i plakala godzine. Cala sie
      spocila, i nie miala juz sily zlapac powietrza. Po tym czasie juz nie
      eksperymentuje bo wiem ze to nic nie da. U moich znajomych dzieci usypialy same
      w lozeczkach od urodzenia , nie znaly kolysania i teraz maja cos w rodzaju
      choroby sierocej i sa bardzo placzliwymi dziecmi, boja sie rodzicow i kleja sie
      do kazdego nieznajomego kto zechce ich wziac na kolana. Jeszcze raz powtarzam ,
      to jak bedziesz wychowywac swoje dziecko to przede wszystkim zalezy od
      charakterku dziecka i od twoich przekonan. Nie rob nic na sile, ani nawet tak
      jak pisza w gazetach ze jest dobrze, sama to bedziesz wiedziala czy w danym
      momencie ukolysac i przytulic dziecko jesli placze prawdziwie czy tylko marudzi
      bez powodu i wtedy mozna pozwolic sobie na nie reagowanie na placz. Anka
    • utalia Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 09.12.03, 19:30
      uwazam ze to to samo jakbys miala jakis problem np. wredny szef nakrzyczal na
      Ciebie bez powodu a Twoj maz lub mama albo przyjaciolka nie chcieli Cie
      wysluchac i pocieszyc poniewaz: obiad zjadlas, wyspalas sie te 5-6 godzin w
      nocy, jestes wysikana i ubrana i masz dach nad glowa to rycz w kacie i nie
      zawracaj glowy innym. Utalia
      • asiunia235 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 09.12.03, 20:58
        przystpuj troszke, kto powiedział,ze ja mam tak zamiar dziecko wychowywać ,
        pytam o zdanie , wiec nie zakładaj ,ze tak postepuje, lub bede postepować,
        zreszta tak jak koleżanka powyzehj zauwazyła o tej metodzie pisza równiez w
        literaturze!!!
    • kassik Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 09.12.03, 21:00
      To że dziecko jest przewinięte i nakarmione wcale nie oznacza, że wszystkie
      jego potrzeby zostały zaspokojone. Zawsze reaguję na płacz nojego synka mimo że
      czasem ma dosyć, jak np dzisiaj gdy padał na nos ze zmęczenia a za nic nie
      chciał usnąć i zaczynał płakać jak tylko wsadzałam go do łóżeczka (normalnie
      nie ma z tym problemu). Nie wim co dzieję się u niego w główce (czasami bardzo
      bym chciała wiedzieć)ale jeśli płacze to znaczy że ma powód (teraz ma 15 m-cy.
      Czasem mały płacze bo nie podoba mu się jakiś zakaz itp. Wtedy też go nie
      zostawiam bo to że jest zły nie oznacza, że mnie nie potrzebuje. Z reguły
      przytula się wtedy do mnie i złość szybko mija albo ja zajmuję go czymś innym.
      Niereagowanie na płacz dziecka uczy je że jego potrzeby nie są ważne a czy o to
      chodzi???
      • asiunia235 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 09.12.03, 21:16
        WIESZ PODOBNO CHODZI TU O TO,ZEBY NIE PRZYZWYCZAJAĆ DZIECKA DO TEGO,ZE JEST SIĘ
        NA KAŻDE JEGO ZAWOŁANIE, NIE POCHWALAM YEJŻE METODY , UWAŻAM ,ZE NIE JEST
        LUDZKA, ALE NIESTETY NIEKTÓRZY JA STOSUJĄ!!!
        • utalia Re: CO MYSLICIE NA TEMAT.....do assik 09.12.03, 22:20
          Alez asiuniu, ja wcale nie zakladam, ze Ty tak postepujesz. To Ty zle mnie
          zrozumialas. Rozumiem, ze jestes ciekawa naszych opinii a swoj poglad chcialam
          przedstawic wlasnie w taki sposob. Ty pytasz dlatego wlasnie zwrocilam sie do
          Ciebie abys wyobrazila sobie siebie w podobnej sytuacji w jakiej niektorzy
          rodzice zostawiaja male dzieci. Pozdrawiam Utalia
          • umargos pytanie jest tendencyjne... 09.12.03, 23:10
            To w pierwszym poście. Bo niby co można mysleć na ten temat??
            Ja też sie naczytałam różnych rzeczy. I wyciągnęłam z tego wniosek. Mianowicie,
            że czymś innym jest reagowanie na płacz dziecka - czymkolwiek by nie był
            spowodowany, a czymś innym reagowanie zawsze w taki sam sposób. Kiedy płacze,
            bo głodne wiadomo - nakarmić; kiedy mokro - przewinąć, kiedy gorąco - troche
            rozebrać itp. kiedy boli - pomóc, utulić. Ale...czasem dzieci płaczą z powodów
            mniej racjonalnych i zrozumiałych. I tutaj jest pole do różnych sposobów
            reagowania. Ja założyłam, że w takiej sytuacji celem nie jest żeby dziecko
            natychmiast przestało płakać. Co znaczy, że nie zawsze stosowałam
            najskutecznijeszą na to metodę - czyli noszenie. Można wziąć na ręce i usiąść z
            dzieckiem, można położyć się obok, można wreszcie usiąść obok i śpiewać,
            głaskać, mówić, zabawiać. Nie wiem czy to zawsze skutkuje, bo doświadczenie mam
            jednostkowe. Ale u nas działa bez pudła. Na początku dziecko wolniej się
            uspokajało, ale z czasem wszystko działało równie szybko jak wzięcie na ręce. A
            z tym płaczem dzieci to najczęściej jest tak, że to nas on bardziej boli lub
            nam przeszkadza, a dla niego jest po prostu sposobem komunikowania się ze
            światem. Dlatego pozwalam mojemu dziecku płakać, tylko, ze nie uciszam na
            siłę....jestem obok, przytulam jeśli potrzeba, głaszczę, mówię, nawet biorę na
            ręce (bo niby czemu nie), ale nigdy nie zostawiam samego. I w takim momencie
            pomimo, że dziecko płacze, nie czuję się wyrodną matką. Wyrodna to jestem wtedy
            kiedy rano totalnie nieprzytomna po mało przespanej nocy, bo zasnęłam później
            niż zwykle, a dziecko wstało wcześniej niz zwykle, za późno wybudzam się z
            letargu i robię jej śniadanie. I mam post factum swiadomość, że przez 1-1,5 h
            moje dziecko było głodne.
            Pozdrawiam
            Ula

            Ps. Większość tych książek o metodach radykalnych jest dla zdesperowanych,
            którzy wcześniej postarali się żeby dziecko nabrało przyzwyczajeń, a teraz
            zmienili zdanie i chcą, żeby nagle umiało zasnąć samo, zająć się sobą, nie
            płakać i dać wreszcie rodzicom chwilę wytchnienia. Innymi słowy to od nas
            zależy jakich przyzwyczajeń nasze dzieci nabiorą. A i "uczyc/przyzwyczajać"
            można zacząć je w dowolnym momencie (noworodka raczej nie ;o))))) i to nie
            uciekając się do pozostawiania żeby wypłakało się w samotności.
          • asiunia235 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT.....do assik 10.12.03, 08:21
            masz racje, ja tez nie byłam zadowolana kiedy moja mama czasami nie miała czasu
            dla mnie, na szczescie zdażało sie to bardzo sporadycznie i zgadzam sie
            zopinia,ze czym wiecej damy dziecku tym wiecej ono nam w przyszłości odda
            miłośći i zaufania i pzrede wszytkim uczucia, pozdrowionka, jestes juz mama??
    • edytka73 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 09.12.03, 23:32
      Jak rozumiem tu chodzi o noworodka i bardzo małe niemowlę. To popatrzmy na to
      od jego strony. Do urodzenia mama była zawsze, było ciepło, półmrok, pełny
      brzuszek. I nagle tego nie ma. A mama jest nadal całym światem -
      chociaż 'odłączona'. No to jak czuje się to dziecko, kiedy cały świat na jego
      wołanie nie reaguje, a on sam nie radzi sobie z tym, z czym mu jest źle? Chyba
      nikt z nas nie chciałby się tak poczuć, nie?
      Założenie o przyzwyczajaniu się tak małego dziecka do noszenia wymyślili
      wygodni rodzice, którzy chcą by ich życie z dzieckiem wyglądało tak, jak bez
      dziecka. Czynia do tego załozenie, że dziecko manipuluje, kombinuje i
      wykorzystuje. Trudno o większa bzdurę. Prawda jest taka, ze im więcej damy
      dziecku siebie, czułości, miłości, cierpliwości - tym więcej nam tego kiedyś
      odda.
      I poczytaj "Dobrą miłość" - dla refleksji.
      Ed.
    • mamka_tip Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 10.12.03, 08:45
      Ja nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale mam już dwóch synów i
      też "stosowałam" to przetrzymywanie w płaczu. Ale wierzcie mi matka najlepiej
      wie kiedy dziecko płacze z bólu, kiedy z grymasów, a kiedy jeszcze by soć
      chciało. Ja kilka razy stosowałam to, ale wtedy jasno widzieliśmy z mężem, e to
      naprawdę grymaś. i nie dawałam mu płakać wieczorem. To było w dzień przed
      zaśnięciem. Jest to straszne, aż się serce kraje, więc jeśli nie musisz to tego
      nie rób. Choć na marginesie przyznam, że najpierw byłam zła na męża, że tak
      kazał zrobić ale po dwóch dniach widziałam efekty.
      Z jednym i z drugim synem powtórzyło się to gdy mieli około roku. Potem było
      już dobrze.
      Pozdrawiam i pamiętajcie - jak macie możliwośc nie stosujcie tego, (choć daje
      efekty)jeśli nie musicie
    • maadzik3 Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 10.12.03, 09:07
      Ja nie moglabym zniesc placzu malego. Podobno czasami metoda skuteczna, ale
      przyznaje, ze jak on tylko miauknie mnie sie serce kroi. Sama obiecuje sobie
      nie brac go juz nad ranem do naszego lozka tylko usypiac w swoim (nie zostawiac
      placzacego a usypiac), ale jak mi juz zasnie na rekach i widac ze po prostu
      chce sie przytulic do mamy, to nie moge sie od niego oderwac i mimo ze moglabym
      go odlozyc (duze szanse ze by sie nie obudzil) to czesto zal mi tej bliskosci
      i... Macius konczy noc miedzy nami mocno wtulony we mnie wyciagajac raczke do
      taty. To oczywiscie dla mnie zadne spanie, ale jaka przyjemnosc...
      Nie potrafilabym go zostawic placzacego, zwlaszcza gdy w placzu nie slychac
      zlosci (wtedy mnie tak nie rusza), ale tesknote, strach czy smutek.
      M.
    • mama_wiktora Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 10.12.03, 09:27
      Nawet jeśli kiedykolwiek przeszłoby mi przez głowę, żeby nie reagować, a na
      szczęście nie przeszło, to po przeczytaniu książeczki "Mit szczęśliwego
      dzieciństwa" już na pewno nigdy nie przejdziesmile

      Jest tam przedstawiona taka hipoteza, jak bardzo bolesne i koszmarne to dla
      dziecka doświadczenie: a mianowicie wydostanie się z bezpiecznego brzucha mamy
      na świat, bycie owiniętym w szorstkie ubranie i brak kontaktu z mamą,
      cierpienie dziecka gdy płacze, a nikt nie reaguje, jak strasznie opuszczone i
      niechciane dziecko się wtedy czuje. Ja na tym opisie sama popłakałam się jak
      bóbr z żałości. Jest tam też napisane, że instynkt podpowiada matkom aby
      reagować, ale "mądre rady" każą im inaczej.

      Słuchaj instynktu! Moim zdaniem ani przytulanie, ani noszenie na rękach, ani
      głaskanie nie jest w stanie dziecka rozwydrzyć, ostatecznie po to mamy te
      maleństwa aby dać im maksimum miłości. Płacz wyrachowany, u mojego malca w
      postaci buczenia pojawił się dopiero w okolicach półtora roku, a rozróżnić go
      bardzo łatwo!!! Wcześniej ta istotka potrzebuje tylko wyrazów bezwarunkowej
      miłości i wcale nie próbuje nami manipulowaćsmile

      Pozdrawiam
      Gosia
    • ungaunga Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 10.12.03, 18:34
      A JAKBYŚ WYSZŁA NA SPACER??? DZIECI NA SPACERZE PRZESTAJĄ PŁAKAĆ.
      • aluc Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 10.12.03, 21:51
        he he he smile))

        zapewniam cię, że są dzieci, które dopiero na spacerze naprawdę zaczynają
        płakać smile)))
        • agga_ma Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 12.12.03, 13:11
          Ja dopiero zostane mama za ok 3 tyg smile
          ale mam doswiadczenie z corka brata meza, oni mieli wlasnie zwyczaj po pierwsze
          nie bujania dziecka a po drugie niech sie wyplacze to przestanie - no i mala
          zasypiala splakana i budzila sie z placzem klebek nerwow, czy takie dziecko ma
          poczucie bezpieczenstwa ? raczej nie sad
          Rozumiem ze trzeba wyposrodkowac i nie wychowac malego histeryka ale bez
          przesady
          pozdrawiam Aga i Dawidek
    • judytak Re: CO MYSLICIE NA TEMAT..... 12.12.03, 13:26
      Generalnie, w/g mojego doświadczenia dzieci przeważnie nie płaczą dlatego, że
      są nieprzewinięte (jak głodne, to owszem) tylko dlatego, że potrzebują
      towarzystwa.
      Ja to towarzystwo z zasady staram się zapewnić, tym bardziej, że chyba
      zwariowałabym, jakbym musiała słuchać, jak moje dziecko się drze.
      Ale były też wyjątki.
      Duża, jak była mała, ok. półroku, kompletnie przestała w nocy spać. Tzn.
      budziła się po 20-40 minutach, usypiałam ją potem godzinę lub więcej, ale w
      trakcie też krzyczała, no chyba że mąż też się obudził i sie pokłóciliśmy -
      wtedy milkła i zasypiała...
      Próbowałam wszystko, w końcu postanowiłam zastosować metodę "zostawić, niech
      płacze". Przez kilka miesiecy tak zasypiał co wieczór: krótki koncert na
      najwyższych obrotach (1-3 minuty), potem spała bez pobudek do rana. I to bez
      żadnego "okresu przejściowego", tak od razu od pierwszej nocy! Sama się
      dziwiłam.
      Średni, który miał swego czasu mnóstwo problemów zdrowotnych i przechodził
      mnóstwo nieprzyjemnych badań i zabiegów (nie bolesne, takie jak rentgeny czy
      inhalacje), walczył strasznie za każdym razem, był wprost niemożliwy do
      utrzymania. Po ok. minucie, jak nie uspokajałam, trzymałam, i nie przerywałam
      zabiegu, poddawał się, zaczął głośno płakać, ale mięśnie rozluźnił i można było
      zabieg wykonać. Szybko, sprawnie. Potem błyskawicznie się uspokajał.
      Mały przechodzi właśnie okres "nie bo nie" (tak właśnie mówi, ma 21 miesięcy).
      Jak coś nie po jego myśli, to się drze. Strasznie głośno i z krokodylimi łzami.
      Jak go uspokojać, odwracać uwagi itp., to będzie tylko wynajdywał następne
      powody do wrzasków. Jak powiem mu, że już nic więcej nie mogę pomóc, a noża
      wyjąć z szuflady na pewno nie pozwolę, to pójdzie sobie, powrzeszczy minutę lub
      dwie, potem przestaje (po co spektakl, jak nikt nie ogląda) i przychodzi się
      przytulić.
      Ja myślę, że nie warto z góry ustalać (ani wykluczać) żadnej metody. Trzeba
      mieć empatię, trzeba znać dziecko, trzeba znać siebie, trzeba mieć pomysły i
      nie wolno się bać niekonwencjonalności.
      WQszystkie metody, stosowane z wyczuciem, są dobre, a wszystkie metody,
      stosowane podręcznikowo, są złe.
      Pozdrawiam
      Judyta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka