Jadę autobusem, siedzę i czytam.
Liczę na błogostan wynikający z chwili lektury i braku konieczności
kierowania pojazdem. Obok mnie( takie siedzenia poczwórne) siadaja
młodzi ludzie z Azji- brak danych- z jakiego kraju. I zaczynają
MÓWIĆ w jakimś języku, swoim języku.....Ja nie wiem, czy to tylko ja
tak mam, ale nie mogłam się już skupić. Myślałam, że wyjdę z siebie-
ten mlaskający, głośny, szybki jazgot doprowadzał mnie do rozpaczy.
Błogosławiłam chwilę kiedy wysiedli i wokół zapanowała ta wyczekana
cisza, przerywana od czasu do czasu jakimś bluzgiem gościa stojącego
niedaleko

ppppppp
Nie wiem, o czym rozmawiali. Sprawiali wrażenie młodych, pogodnych
ludzi- ale ich głosy do dnia dzisiejszego mnie prześladują

p
Coś ze mną nie tak?

p