Witam, właśnie przeczytałam o epidemii grypy, która ma do nas dojśc i prawde
mówiac zaczęłam się bać. Nie o siebie, nie o rodzinę tylko o małą. Dorosłym
łatwiej jest leżeć w łóżku i brać leki a dziecku nie wytłumaczysz, że to dla
jego dobra. tym bardziej że moje dziecko do spokojnych nie nalezy

Boje się tych spotkań rodzinnych w czasie świat, wystarczy że jedna osoba
bedzie chora........ nie mam ochoty jeżdzić gdzies daleko do rodziny. Może to
jakas paranoja ale ja naprawdę mam jakis uraz po ostatniej chorobie malucha.
Ale najgorsze jest to,że na Wigilii będą dziadki mojego męża, jakis tydzien
temu wrócili z Egiptu i wiem, że to może smieszne ale obawiam się czy nie
przywieźli z wyprawy jakiejś choroby, którą złapie moje dziecko. Przecież oni
nie musza jeszcze miec objawów grypy czy tym podobne a innych moga zarazić.
pewnie, niekróre z was powiedza że z takim podejściem powinnam zamknąc się w
domu z dzieckiem i nigdzie nie wychodzić ani z nikim sie nie spotykać ale z
tego co słysze od lekarzy i czytam to ta epidemia grypy bedzie bardzo grożna
a wiadomo, że dzieci przechodza wszystkie choroby bardziej niz my.
I co tu robic dalej ....

Pozdrawiam.