condor Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 16:25 Mama Zosi powinna zacząć szczepienia od siebie i zaszczepić się od głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
hogaforever Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 16:35 jasne, dlatego najlepiej żeby każdy się leczył sam. Po co chodzić do lekarza skoro się samemu wie najlepiej co dolega? Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pomocy. 24.08.09, 16:38 Czyz nie tak powinna zadeklarowac autorka artykulu? A moze jednak ufa, tylko pragnie sie (kosztem lekarzy) dziennikarsko "wybic"? Ciekawe, czy korzystajac z opieki lekarskiej na wstepie deklaruje: Nie ufam Panu/Pani! A powinna. A odpowiedz lekarza tez powinna byc jedna: Bez zaufania leczenie jest niemozliwe, zegnam. "Lekarz samo zlo" czyli "Juz nie ufam lekarzom" wpisuje sie niestety w caly ciag glupkowatych i szkodliwych, moze nawet bardzo szkodliwych, dziennikarskich "arcydziel". Pomimo jednak mniejszego spolecznego zaufania do dziennikarzy niz do lekarzy, dziennikarze poczuliby sie chyba obrazeni ogloszeniami typu: "Dziennikarz samo zlo" i "Dziennikarz - nie ufam mu". I byloby to obrazenie sie sluszne. Poniewaz nie mozna oceniac jakiegokolwiek srodowiska in gremio. Co ciekawe za takim delikatnym, zindywidualizowanym ocenianiem ludzi, szczegolnie jesli chodzi o historie, optuje Gazeta Wyborcza. Czy mozliwy bylby w niej np. artykul pod tytulem: "Zydzi. Nie ufam im."?! Mysle, ze ta i tym podobne prasowe dziela nie odpowiadaja pewnemu, niezbednemu, poziomowi intelektualnemu i moralnemu. Odpowiedz Link Zgłoś
jakrzy pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 16:40 ...system jest bezwzgledny bo trzeba sie prywatnie ubezpieczyc, totalna bzdura mieszkam w UK i NHS leczy nawet ludzi poza systemem ubezpieczen niepracujacych, moze faktycznie dlatego w UK lekarze rodzinni (GP szczegolnie azjaci) to najslabsze ogniwo systemu, jednak z osobistych doswiadczen tutaj i w Polsce uwazam, ze system opieki w UK jest lepszy np. darmowe leki dla dzieci, opieka szpitalna jest na o wiele wyzszym poziomie, albo nhs direct calodobowy numer telefoniczny pod ktorym uzyskamy biezaca porade, faktycznie GP - czyli lekarz pierwszego kontaktu to najslabsze ogniwo czesto bagatelizuja problem, odsylaja do domu bez skierowania na badania ale czesto to rowniez problem polakow, ktorzy nie potrafia sie dogadac i wyegzekwowac pewnych zachowan, osoby asertywne nie maja zadnych problemow Odpowiedz Link Zgłoś
makare1 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 17:56 jakrzy, odpowiedz mi proszę dlaczego ten doskonały angielski system zaproponował 3 lata oczekiwania pacjentowi na reoperację ucha z perlakiem? Dlaczego na protezę stawu biodrowego NHS każe czekać 4-5 lat? Wydaje mi się,że nie tylko GP-i "kuleją" A do rozważań wszystkim: zapytajcie swojego lekarza POZ ile dostaje na głowę pacjenta od monopolisty NFZ? Dlaczego są procedury szpitalne, które wycenione są poniżej kosztu znieczulenia, a gdzie pobyt pacjenta w szpitalu, sprzęt i na końcu praca personelu? Cemu na oddziale zabiegowym nie ma procedur zachowawczych, przecież na okulistyce, laryngologii i innych bez operacji też się leczy? Czemu Wybiórcza nie pisze o tym artykułów? Odpowiedz Link Zgłoś
indianski Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 18:31 "Czemu Wybiórcza nie pisze o tym artykułów?" O tym ze system jest popie" GW pisala nie raz . O tym ze w stanach bija murzynow tez powinna w P.S. napisac ? Odpowiedz Link Zgłoś
tw52 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 18:35 makare1 napisała: > jakrzy, odpowiedz mi proszę dlaczego ten doskonały angielski system > zaproponował 3 lata oczekiwania pacjentowi na reoperację ucha z > perlakiem? Dlaczego na protezę stawu biodrowego NHS każe czekać 4-5 > lat? Wydaje mi się,że nie tylko GP-i "kuleją" to jakas bajka. w latach 1990tych niedoinwestowany NHS faktycznie sie nie wyrabial z rosnacymi kolejkami i niemal norma bylo oczekiwanie ok 9-12 m na taka operacje jak wymiana biodra. zdarzaly sie przypadki siegajace 2 lat, ale to mozna bylo policzyc na palcach. nigdy nie bylo 4-5 lat. teraz sa maksymalne okresy od skierowania przez GP do wizyty w szpitalu i tez maksymalne okresy do czasu operacji - chyba teraz max 18 tygodni (w przypadku diagnozy nowotworu chyba 4 tygodnie do operacji). pisze "chyba", bo nie sledze dokladnie takich politycznie motywowanych raportow i moge sie mylic o 10-20%. kazdy przypadek przekroczenia tych dopuszczalnych terminow to tak wysokie konsekwencje finansowe dla szpitala i kierownictwa, ze lepiej w przypadku zwiekszajacej sie kolejki zorganizowac dodatkowa prace w sobote za 3-krotna stawke i nie zlamac terminu. Odpowiedz Link Zgłoś
sabina Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 23:37 8 tygodni to ja czekalam na wyniki cytologi, 1 tydzien na wyniki badania krwi. te 18 tygodni to od ktorego momentu sie liczy? Bo ja od momentu pierwszego pojscia do lekarza z nadcisnieniem do rozpoczecia leczenia (przepisania recepty) czekalam 9 tygodni (8 wizyt). Biorac pod uwage ze wiekszosc lekarzy przyjmuje od 9-16 ( czasami od 9:30 do 16:00) mialam sporo szczescia ze w tym czasie bylam bezrobotna inaczej w zyciu bym sie nie leczyla. Odpowiedz Link Zgłoś
nola9 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 19:59 wiekszej bzury nie slyszalam, w anglii jakby cos nagle mi sie stalo to owszem moge sie poradzic przez telefon i co z tego jesli potrzebuje zeby lekarz mnie zobaczyl, jade i czekam 5 godzin zwisajac z krzesła w poczekalni, w USA jest to samo...moja siostra z duszacym sie dzieckiem (krup) siedziala od 24 do 3 w nocy, byla w 9 miesiacy ciazy z dwojka dzieci...az w koncu wyszly jakies łamagi ktore deliberowaly pol godziny jaka dawke podac dziecku gdzie w polsce lekarz natychmiast zwazyl dziecko i jzu wiedzial!! mały czesto na to chorowal...juz nie mowiac o tym ze po porodzie prawie zeszla bo sytuacja ta sama! Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pomocy. 24.08.09, 16:42 Tak powinna sie zadeklarowac (byloby to logiczne!) autorka artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pom 24.08.09, 18:49 Optymista...... Jak trwoga to do nas. Jak dobrze to huzia na Józia ( sorry, doktora). Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi "czy jest pan lekarzem?" 24.08.09, 16:57 z jednej strony rozumiem że jest mocno wkurzające poucznie przez laika ale z drugiej widze że częso zaq tymi słowami kryje się totalne olewanie poacjęta i unikanie odpowiedzi. do tego dodajmy coś takiego że idąc do kolejnego lekarza obrywamy za stosowanie się do zaleceń tego wcześniejszego. "przestać pić palić schudnąć..." .... itd itd cały system jest chory! czasem masz ochotę dać lekarzowi w ryj ale tak naprawdę główna wina leży gdzieś inndziej.. i poniekąd jesteśmy winni my sami dając przyzwolenie na takie działąnia urzedników i polityków! Odpowiedz Link Zgłoś
matadore1 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:05 No tak, zdarzają się chamy i aroganci, ale.. najbardziej chamską i arogancką grupą zawodową są jednak dziennikarze. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:07 Cząsto społeczeństwa, moje studia zdążyłam juz, w ciągu 20 lat, dawno odpracowac. A pisząc takie teksty walnie przykładasz ręke do tego, aby w Polsce wogóle nie było lekarzy. Coraz więcej z nas nie ma ochoty leczyc polskiego społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:35 ależ nikt Ci nie każe leczyć polskiego społeczeństwa. jak się nie podoba, to won (cytując Ciebie) na Wyspy. czy medycyna to wiedza tajemna? czy jest niedostępna dla szarego obywatela? czy pacjent nie ma możliwości, żeby czegokolwiek się nauczyć/dowiedzieć z książki medycznej, z której uczą się potencjalni lekarze? czy muszę iść do lekarza, gdy boli mnie głowa, która przestaje boleć po pracetamolu? na biegunkę wystarczy smecta, na zaparcia herbata z kopru a na przeziębienie herbata z miodem i cytryną albo gripex. czy jeśli co sezon choruję na grypę i potrafię rozpoznać u siebie "niestandardowe" symptomy, to znaczy że się naczytałam internetu? czy jeśli wiem, jakie leki na grypę mi pomogą, a jakie nie i mówię o tym lekarzowi, to znaczy, że próbuję nim manipulować? w przypadku chorób dziecka jako rodzic jestem jeszcze bardziej wyczulona na wszelkie objawy standardowe dla zwykłego przeziębienia i nietypowe świadczące o czymś poważniejszym. ostatnio byłam u lekarza z bólem kręgosłupa. dostałam skierowanie na rtg i przykaz faszerowania się ketonalem. nieufność moją wzbudził fakt, że lekarz nawet mnie nie dotknął. nawet zza biurka nie wstał... a, i jeszcze jedno. ostatnio popularne są portale "internauto-lecz-się-sam", gdzie w roli ekspertów występują lekarze. skoro nie wzbraniają się przed taką działalnością znaczy, że jednak da się "leczyć" przez internet. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 18:49 Ubawiłam sie tym "lecz sie sam". Na ostatnim dyzurze operaowałam takiego własnie gościa, który leczył sie sam, bo cos przeczytał w internecie, w książkach, coś poradził mu kolega. Pomagało, ale na trochę. Potem juz wiedza okazała sie jednak niewystarczająca i zona przywiozła go do lekarza, sorry konowała. I ten lekarz, oczywiście niedouczony, jak tylko przyłozył reke do brzucha od razu sięgnął za słuchawke, zeby przygotowywali salę operacyjną. Sprawa była poważna, bowiem ów człowiek o mało nie niał perforacji wyrostka robaczkowego. Bardzo jestem ciekawa co by było gdybym ja i moi koledzy zamiast tu byli własnie na wyspach? Pewnie ten człowiek byłby juz opłakiwany przez rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:26 no i co z tego? łaskę mu zrobiłaś? pochwal się tymi pacjentami, których źle zdiagnozowałaś. Twoim psim obowiązkiem jest traktować pacjentów z uprzejmością. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:32 W ciągu 20 lat pracy pewnie zdarzały mi sie złe diagnozy. Jednego jestem w 100% pewna. NIKT NIGDY NIE UMARŁ Z POWODU MOJEGO BŁĘDU. A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Nie muszę. Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie nie leczy. Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora szpitala, do rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech koniecznie napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam TYLKO swoje obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:57 bądź sobie chamska. tylko się nie obrażaj, jak pacjenci narzekają, żeś chamska. odnośnie "wypełniania swoich obowiązków"... przemawia przez Twoje posty kompleks Boga, a to już jest podstawą do tego, żeby twierdzić, że jesteś złym lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
mango_mango Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:18 przyznajesz, że stac cie na chamstwo, to sie nie oburzaj, kiedy pacjenci pisza prawde. ty bys chciala byc chamska i za swoje chamstwo chwalona. Odpowiedz Link Zgłoś
jobenka Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:51 protozoa napisała: > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Nie muszę. > Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie nie leczy. > Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora szpitala, do > rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech koniecznie > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam TYLKO swoje > obowiązki. nikt z nas tego nie ma w umowie o prace. i prawie kazdy zostalby zwolniony za takie zachowanie wobec klienta. kazdy oprocz lekarza? Odpowiedz Link Zgłoś
mindflayer Z kim tu rozmawiać... 24.08.09, 22:38 I z kim tu dyskutujesz, na lewo borelioza, na prawo matka karmiąca co to na przeziębienie chciała antybiotyku, pośrodku biochemik, a każdy wie lepiej, bo przeczytał/mu wyłożyli itp. Esencja bomisiostwa. Zawsze będzie źle, bo miałaś dziadka w Wehrmachcie, a w 1965 roku czyjś ojciec zmarł na zawał i mojego dziadka sokiem z marchwi z raka wyleczyli. Taki poziom. Populacja trolli gazetowo-onetowych na szczęście jest tylko marginesem ludzi pozbawionych samokrytyki i insytnktu samozachowawczego. Spokojnie, Darwin zwycięża. Spośród moich pacjentów jako idiotów z nastawieniem jak powyżej mam ok. 3% (!), ja tam wyedukowanych pacjentów lubię i co mi przynoszą to czytam nieważne czy to homeopatia czy nowe terapie, ale przez 10 lat nie pamiętam ANI JEDNEGO przypadku, żeby pacjent mi wszedł na głowę. Wiadomo, choroba (i śmierć) brutalnie ściągają bomisiów na ziemię, jak jest źle, to kończy się pouczanie lekarza i przekonanie o naszej niewiedzy a własnej wyższości, bo się na forum gazety Goździkowej poradziło. 'Bedside manners' są ku...ko istotne, ale kto chce zrozumieć że do B-M po pierwsze trzeba czasu na nawiązanie kontaktu z pacjentem. Niech będzie jak na Zachodzie, 30-50 minut na wizytę i każdy będzie dopieszczony. Ciekawe, czemu nawet abo-przychodnie dziś ograniczają czas wizyt specjalistycznych do 15 minut, a NFZ- wizyty powinny być chyba zbiorowe (jak spowiedź przed bitwą). Ja tam bym z tymi mądralami nie dyskutował, życie ich nauczy. Życie ma zawsze kur.wa rację, jak trolle dożyją 60 i będą miały "prawdziwe choroby" a nie katarek u swojego smarkacza od 3 dni, to będą Cię pod niebo wychwalać. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Z kim tu rozmawiać... 24.08.09, 22:48 > I z kim tu dyskutujesz, Niestety, z Twojego (zważ wielką literę) postu wynika dokładnie takie samo trollowanie, które rzekomo tępisz. O takim drobiazgu jak pycha, przez grzeczność nie wspomnę... Odpowiedz Link Zgłoś
laelia Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:53 tu mnie ubawiłaś. Tak się składa, że składałam skargę z poważniejszego powodu. System, w którym jakakolwiek grupa zawodowa sama siebie sądzi i karze jest z założenia narażony na korupcje, nieuczciwość i patologię. Mam tylko nadzieję, że w końcu uda się tę bezkarność powstrzymać/zmienić. Ale wymagałoby to uczciwości i umiejętności przyznawania się do własnych błędów od lekarzy także, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:24 protozoa napisała: > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Masz. Przeczytaj dokładnie przepisy. > Może także złożyc skargę Może. Masz pewność że za 2-3 lata ktoś nie złoży? > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam Jak pojawi się ktoś kto będzie miał ładniejszy uśmiech i tańszy - to stracisz pracę. Sorry, sama się prosiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:30 Póki co wymaga się ode mnie tylko i wyłacznie skuteczności. Chociaz nie, wymaga się od kierownika mojej kliniki, zeby zapewnił obsadę dyzurową i on prosi nas, zebysmy wzięli kolejny dyzur. Nie bój zaby, bezrobocie mi nie grozi. Ciekawa jestem czy powiedziałabys mi to samo w oczy ? Watpie. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:22 Ja powiem: podaj szpital i o jakiego lekarza mam pytać Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:33 Czekam na złożenie skargi, ze się nie usmiecham, ze nie podlizuję się do pacjentów, ze nie przepisuje zażądanych leków, ze nie daję soba manipulować, ze mam własne zdanie. No i koniecznie, ze nie pozwalam łapac sie za rękaw - w drodze np. na blok operacyjny-, że wyznaczam godziny na rozmowy z rodzinami, a nie jestem do ich dyspozycji wtedy gdy sobie tego zyczą, no i koniecznie!!!!, ze wywalam za drzwi i straszę policją tych, którzy usiłuja wręczac mi koperty. Czekam na taka skargę. Ubawi się szef. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:42 W dupie mam czy lekarz się uśmiecha. Mam nadzieje że choć wredota z Ciebie to leczyć umiesz bo tylko tego wymagam od lekarza . Niestety za dużo dla 50%. Wiem jak się załatwia staże w dobrych szpitalach ( jak się jest asystenką prezesa zarządu którego córka studiuje medycynę widzi się duzo). Przynajniej 3 najbliższym mi osobą tacy "spacjaliści" zabrali zdrowie a nawet życie. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:28 > W dupie mam czy lekarz się uśmiecha. Mam nadzieje że choć wredota z > Ciebie to leczyć umiesz No i w tej części ja mam zdecydowane wątpliwości - sądząc po postach owej pani (nie tylko w tym konkretnym wątku) ma ona przeświadczenie o własnej wielkości i nieomylności a to dla pacjenta dużo groźniejsze niż udowodniany już (sama kobitka przecież przyznała) brak elementarnej kultury osobistej. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 21:35 no to zwiewaj ale to juz!od jutra zacznij leczyc w oparciu o internet i zdjecia ktore ogladasz,i juz nigdy przenigdy nie korzystaj z pomocy lekarzy,wyjdzie Ci to na dobre,bo przeciez znasz sie na tym znacznie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
maman3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 19:41 protozoa napisała: > W ciągu 20 lat pracy pewnie zdarzały mi sie złe diagnozy. Jednego jestem w 100% > pewna. NIKT NIGDY NIE UMARŁ Z POWODU MOJEGO BŁĘDU. > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Nie muszę. > Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie nie leczy. > Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora szpitala, do > rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech koniecznie > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam TYLKO swoje > obowiązki. Lekarka, która nie rozpoznała obrzęku krtani u mojego rocznego synka tez pewno twierdzi, ze nikt przez jej mylna diagnoze nie umarł- nie umarł, bo zawiozłam dziecko do innego lekarza, który natychmiast odpowiednio zadziałał. Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 01:28 > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. > > Nie muszę. Przez chwilę myślałam, że przysięga Hipokratesa - przepraszam, przyrzeczenie lekarskie, znacząco różni się od składanej przeze mnie przysięgi doktorskiej. A jednak, lekarze przyrzekają m.in. "strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić", podobnie jak doktorzy. Może gburowatość można pogodzić z godną postawą, czy z szacunkiem do pacjenta, ja jednak sobie jakoś na to nie potrafię pozwolić. Ani powiedzieć leniwym i niemiłym studentom: "won" do kopania rowów. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 22:32 e155 napisała: > Przez chwilę myślałam, że przysięga Hipokratesa - przepraszam, > przyrzeczenie lekarskie, znacząco różni się od składanej przeze mnie > przysięgi doktorskiej. A jednak, lekarze przyrzekają m.in. "strzec > godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić", podobnie jak > doktorzy. > Może gburowatość można pogodzić z godną postawą, czy z szacunkiem do > pacjenta, ja jednak sobie jakoś na to nie potrafię pozwolić. Ani > powiedzieć leniwym i niemiłym studentom: "won" do kopania rowów. Dzięki za ten post .. szczerze... Odpowiedz Link Zgłoś
yorik można nauczyć się z internetu 24.08.09, 20:46 ja na przykład mojej dziedziny uczę się od czasu gdy internet był przywożony na CD (dla nie znających - system dostępu do publikacji w GBL i AMWAW). I po tych latach, setkach pacjentów, dziesiątkach kursów (w których coraz częściej jestem uczestnikiem cznnym) - wydaje mi się, że zaczynam cokolwiek rozumieć. No ala ja chyba wyjątkowo tępy jestem. pzdr i życzę dobrego samopoczucia y. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 10:06 Mój mąż miał operację wyrostka robaczkowego, jak powiedział chirutg :"pięć minut przed smiercią" bo : 1. Pierwszy lekarz do którego sie udal powiedział, że to nerka, 2. Drugi po zrobieniu USG stwierdził, że nic nie ma i zeby nie dać się ciąć. Mąż miał prawie 40 stopni gorączki i dreszcze. Gdyby chirurg się nie uparł byłabym wdowom. Gdy poszłam rodzić lekarza będącego na dyżurze nie było . Zanalazł sie po 2 godzinach. Przypominam , że za te godziny mu płacono. NAszczęście nic złego się nie działo ale... Rodzinna pielęgniarka pracujęca na bardzo ciężkim oddziale opowiadała ostatnio jak reanimowali w nocy pacjenta. Szukanie lekarza, walenie w drzwi, w końcu telefony. Po którymś telefonie odebrał. Spał spokojnie i nie chciało mu się otworzyć, pacjent zmarł . Zarabiam dużo mniej od lekarza , nie zazdroszcze bo być nie chciałam. JAk komuś się nie podobaja pacjenci i pensja niech nie pracuje . Bo jego olewactwo może zabić. Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 11:59 To kto w koncu mezowi zycie uratowal, krasnoludki? Oj gdyby nie ci leniwi lekarze, to droga Pani, "bylaby wdowom"! Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:10 Proste - chirurg. Czy 1 z 3 lekarzy. Gdyby 1 lekarz się nie pomylił nie było by komplikacji. Wychodzi , że co 3 lekarz się uczy i na kasę zasługuje JA tam lekarzowi przedstawiłam moją chorobę po analizie internetu. Wcześniej mimo, że chodzilam 10 lat do ginekologów ( różnych) przedstawiałam objawy diagnoza :proszę luteinkę po 9 miesiącach braku okresu. Powiązałam objawy ( ach ta logika na studiach ) i powiedział gościowy, że mam PCO . Zrobił USG i też zobaczył, przy wczesniejszych USG nie widział . Skarżyłam mu sie też na ból z boku ale nic nie widział. Po tygodniu juz inny lekarz nie tylko potwierdził diagnozę ale ujrzał wielką cystę . Nie wiem czy poprzedni był ślepy czy nie umiał obsługiwać USG. No i teraz u dobrego lekarza na PCO się leczę ale po drodze 5 innych nawaliło. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 17:03 Widziałam setki "wyrostków"- każdy inny, zaden nie wyglądał książkowo, typowo. Nie wiem jakie objawy oprócz "prawie 40 stopni gorączki i dreszczy" miał Twój mąż więc nie podejmuje się rozstrzygać kto i czy w ogóle ktoś popełnił błąd. Na szczęscie dzięki chirurgowi ( sorry konowałowi) nie zostałaś wdową ( sorry wdowom). Jesli chodzi o brak lekarza na oddziale to tez jest to co najmniej do sprawdzenia. Też co najmniej przez 3-4 godziny dziennie jestem nieobecna, bo.....operuje na bloku. A bajeczki, które opowiadasz o tym jak lekarz spał i nie otworzył drzwi zostaw na dobranoc. Jesli to była prawda to dlaczego "rodzinna pielęgniarka" mająca świadkow nie zawiadomiła NATYCHMIAST szefa dyżuru ( jest to zwykle chirurg z Izby Przyjęć) i ordynatora? Albo jest to pomówienie lekarza - kolejne-, albo pielęgniarka jest współwinna. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenasa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 00:07 >>> czy muszę iść do lekarza, gdy boli mnie głowa, która przestaje boleć po pracetamolu? na biegunkę wystarczy smecta, na zaparcia herbata z kopru a na przeziębienie herbata z miodem i cytryną albo gripex. Musisz, bo za polecanie smecty i herbaty z miodem zaden lekarz na Karaiby nie pojedzie )). Ja tez nie ufam lekarzon i nie korzystam z ich uslug.Zdrowo sie odzywiam, duzo ruszam i mam nadzieje, ze nie trafie w lapy tych aroganckich nieukow za szybko.Przynajmniej tych ze sredniej statystycznej, bo przeciez zdarzaja sie perelki, ktore sa prawdziwymi lekarzami z powolania i maja holistyczne podejscie do pacjenta Odpowiedz Link Zgłoś
musia2002 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 00:37 Wynik cytologi 4-trzy razy robiona cytologia u tego samego ginekologa-jego stwierdzenie "w tak mlodym wieku nie mozesz miec takiego wyniku"-zaufalam lekarzowi. Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:02 Nie ma obaw. Jak sie nie chce, to sie w lapska tych przeobrzydlych konowalow nie wpadnie. Wystarczy nie chciec. Oczekuje od Pani odpowiedzialnosci za slowo i konsekwencji - do konca. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:26 O jakiej tu konsekwencji mówimy?????????Naiwny!!!!! Jak zachoruje, a stanie się to wczesniej czy póxniej, będzie ugrzeczniona, przylizana, gotowa otwierac przed nami drzwi. I wtedy nawet nie pomysli o Karaibach ( kolejny mit nagminnego wysyłania nas tam czy gdziekolwiek indziej), bo będzie czekała na nasze rozpoznanie jak na zbawienie. I wtedy może dojdzie do niej fakt, ze od naszej wiedzy, refleksu, decyzji, sprawności rak ( sorry łap) może zależeć jej zycie lub życie kogos bliskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 22:12 kurczę, to tylko dwóch lekarzy na świecie jest, że w razie choroby trafię akurat do "Was"? jeśli nie jesteś jedyna i najlepsza w swej dziedzinie, to ja mam Cię w dupie. uprzejmie proszę o podanie nazwiska i specjalności, żeby wiedzieć kogo omijać. ta sama prośba do st.lucasa. wielu lekarzy poznałam i kurczowo trzymam się tych, którym ufam, a jest to niewielka grupka. pozostali tracą, bo za mną idą prawdziwe pieniądze - od 10 lat skorzystałam z NFZ tylko przy porodzie. tak samo mój mąż i dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 11:19 nie ma co kwitnaca kultura wypowiedzi! a mozebys to ty, kapusciana glowo, najpierw sie przedstawila? Odpowiedz Link Zgłoś
tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:35 > a mozebys to ty, kapusciana glowo, najpierw sie przedstawila? Nie żebym się czepiała, ale to grzeczne też nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:20 ależ ja się przedstawiłam - mha1. co Ci powie moje imię i nazwisko? co za różnica dla Ciebie, czy nazywam się Apolonia Dudkiewicz czy Ewa Nowak? natomiast pani doktor, która mówi "jak nie chcesz, to nie przychodź", jest niekonsekwentna. skąd mam wiedzieć do kogo mam nie przychodzić? bo do niej nie chcę. odnośnie kultury - nie muszę być miła, ważne, że wywiązuję się ze swoich obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielapalucka Ojej, przypadkowo też mam na imię Gabriela..... 24.08.09, 17:23 Do wszystkich ewentualnych moich znajomych (i nie tylko): mam tak samo na imię i trochę młodszą niż "bohaterka" artykułu córkę ZOSIĘ. Ojej.... Naiwność i wiara w absolutną uczciwość prywatnego lecznictwa tej Pani jest przerażająca. Tak samo jak brak jakiegokolwiek śladu samodzielnego myślenia. Kiedy się leży na oddziale położniczym, to każda kobieta jest zarzucana ulotkami informacyjnymi. Każda matka może wiedzieć, jak wyglądają szczepienia. Jeśli rzeczywiście w tej przychodni pediatrycznej opieka lekarska tak wygląda (a nie chce mi się w to wierzyć), to (chyba) należałoby taką placówkę zamknąć. A naiwni znowu plują na lekarzy. Pozdrawiam wszystkich rodziców, w tym również lekarzy Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_tosia Polecam Lekarzy w Irlandii 24.08.09, 17:30 Niedawno urodzila mi sie coreczka i nie moge marudzic z powodu opieki medycznej - wszystkie szczepionki i badania darmowe do tego lekarze odrazu po urodzeniu wykryli wade w jednym oczku i ustatlili operacje jak tylko dzieckow bedzie wystarczajaco duze a nie jak bedzie miejsce w szpitalu. Krople tasmy bandaze opaski i pozniej okulary wszytko za darmo... a potem sie dziwic ze czlowiek psioczy na PL Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Re: Polecam Lekarzy w Irlandii 25.08.09, 12:06 Nie bardzo rozumiem, co maja darmowe okulary do lekarzy... Ale co do samych lekarzy w Irlandii zalecam ostroznosc!: Tam pracuje sporo lekarzy-Polakow!!! (ze tez ich Irlandczycy jeszcze nie wawalili...?) Odpowiedz Link Zgłoś
trick_me Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:32 "Przede wszystkim trzeba edukować pacjentów, żeby pamiętali o zdrowej diecie, żeby się badali profilaktycznie, żeby mieli większą świadomość - klaruje lekarka. - A teraz jest tak, że częściej pamiętają o przeglądzie samochodu niż o badaniach kontrolnych" tak, dziś byłam u lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie na badania krwi (ostatnie robiłam z 5 lat temu), na cukier, cholesterol i przy okazji na hormon tarczycy TSH bo kiedyś bywałam u endokrynologa, usg tarczycy te sprawy. To usłyszałam po co mi one. Jak wytłumaczyłam sytuację tarczycową i to że były podejrzenia niedoczynności to wydębiłam to skierowanie na TSH. A o badaniach na poziom cukru i cholesterolu lekarz powiedział żebym wzięła pod uwagę zrobienie ich prywatnie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
chris30 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:44 Bywałem z córka u lekarza we Francji, gdzie był dziecinnie prosty system: każdy płacił za wizytę, a ubezpieczenie zwracało to ubezpieczonym. W ten sposób każdy pacjent był traktowany równie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:09 NFZ "placi" tyle per capitam na glowe pacjenta, ze po prostu nie ma pieniedzy na badania. Trudno wymagac, by fundowal je lekarz z wlasnej kieszeni. Takie oczekiwanie to bezczelnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
hrv_77 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:42 "Moc w słabości się doskonali" - znakomicie oddaje relacje lekarz - pacjent Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:54 Do lekarzy mam bardzo ograniczone zaufanie niestety Nie jeden raz już się przekonałam, że często czegoś nie wiedzą, ale nie chcą też wypaść na głupszych od pacjenta i "leczą" na pokaz. Ponad dwa lata temu mój wtedy trzylatek dostał plamicy Schoenleina-Henocha (o tym wygrzebałam w necie właśnie). Po południu syn zaczął marudzić. Zrobiło mu się zimno, ale temperaturę miał tylko lekko podwyższoną (37 stopni). Zaczął przeraźliwie płakać, kiedy dotknęłam jego kolana, więc zdjęłam mu spodnie aby dokładnie się przyjrzeć, czy nie jest opuchnięte. Po ściągnięciu mu spodni przeraziłam się. Całe nogi od stóp do pośladków pokryte były siniaczkami i czerwonymi placami. Nie namyślając się długo pognałam do szpitala, bo wtedy głośno było o sepsie. Ze szpitala odesłali mnie do domu, bo sepsa to bardzo wysoka temperatura, a on takiej nie miał. Noc przesiedziałam w internecie wpisując w google objawy. Trafiłam na plamicę i wszystko mi się zgadzało, ale nie byłam lekarzem. Zapisałam nazwę na kartce. Rano poszłam z małym do naszej pediatry. Opowiedziałam o bólu kolana wieczorem i o bólu w przegubie stopy nad ranem, kiedy ból kolana ustąpił. Podzieliłam się moimi poszukiwaniami w necie i podałam kartkę z nazwą owej plamicy. Pediatra dziwnie się na mnie spojrzała i stwierdziła, że nie ma takiej choroby. Diagnoza - dziecko ma na coś uczulenie, a ból kolana i ból przegubu to nadwrażliwość dziecka przy temperaturze. Tłumaczyłam, że młody i przy 38,5 nigdy nie jest marudny i doskonale znosi temperaturę, a tu temperatura nie przekroczyła 37 stopni. Tłumaczenie jak bym w próżnię mówiła. Dostał receptę na clemastin i calcium. Diagnoza o uczuleniu nie dawała mi spokoju. Rozumiem czerwone plamki, ale siniaczki fioletowo brązowe przy uczuleniu ?? Poszłam po południu do innego lekarza i tam mimo dokładnego opisu jak i na rannej wizycie słyszę diagnozę - świerzb i recepta na jacutin z zaleceniem wysmarowania tym mleczkiem miejsc chorobowo zmienionych (czyli całych nóg i pośladków). Nieśmiało wspomniałam o plamicy podsuwając karteczkę z nazwą choroby. Lekarz stwierdził, że lekarzem jest on, a nie ludzie w internecie (info o plamicy wyszukałam na medycznych portalach wraz z niemieckim, gdzie były zdjęcia choroby). W aptece pani się bardzo zdziwiła, że jacutin został przepisany trzylatkowi i to na tak wielką powierzchnię. Doradziła, abym skontaktowała się z innym lekarzem i zapytała o to, czy jacutin można stosować u tak małego dziecka. Całą nockę przesiedziałam w necie, nazwy choroby nauczyłam się na pamięć. Po południu dnia następnego poszłam do jeszcze innego lekarza, opisuję objawy i mówię, że dziecko ma potworne bóle w różnych godzinach innego stawu. Lekarz stwierdził, że w całej swojej karierze nigdy z czymś takim się nie spotkał, ale nie jest to na pewno uczulenie, a już tym bardziej nie świerzb. Mówię o moich poszukiwaniach w necie, podaję nazwę możliwej choroby i tu cud - lekarz słucha mnie uważnie i mówi, że rano przyjdzie na pół godzinki (miał dyżury po południu) żeby jeszcze raz zobaczyć małego, wtedy podejmie odpowiednie kroki co do leczenia. Przyszedł rano, potwierdził diagnozę, zlecił badanie moczu (choroba może zaatakować nerki i prowadzić do wewnętrznych krwawień). Przywrócił mi wiarę w lekarzy, ale niestety to jeden przypadek na kilku, więc zaufanie mam OGRANICZONE, bo nigdy nie wiem na kogo trafię, jeśli nie trafię na niego. To nie jedyny przypadek, który mocno nadwyrężył moje zaufanie do lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
atena12345 figrut 31.08.09, 08:48 Ja Cię rozumiem, niesety mialam wiele podobnych doswiadczeń, a kilka nawet gorszych. W mojej rodzinie stwierdzono zgon mlodej osoby podlączonej do aparatury - dodam, że osoba ta zyje i ma sie dobrze. Mnóstwo, mnóstwo przypadków dyletanctwa i lekceważenia pacjentów, bo co oni moga wiedzieć kretyni. Ile razy slyszalm: co Pani bede tłumaczył, przeciez i tak Pani tego nie zrozumie... Muszę przyznać, że mam bardzo dobrego pediatrę, jest troche dziwny i wiele osób go nie lubi, ale to jeden z niewielu lekarzy, którym ufam (choć tez w ograniczonym zakresie ) Ale dzwoni do mnie, pyta o dziecko, byłam u niegio wczoraj z małym mimo iz niedziela. Ale poczytaj posty choćby protozoa - za każdym razem, gdy ktos pisze coś krytycznego o lekarzach, ona mówi, że to niemożliwe, ze w życiu lekarz by tak nie zrobił...itp. Poki lekarze bedą prezentowac taka postawe jak ona, to nic się nie zmieni niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:00 lekarka powiedziała, że media powinny edukować, a nie żyby uczyć się z mediów. To sa 2 różne rzeczy! Na pewno lekarce z wywiadu nie chodziło o edukację serialową... Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:16 Widze,ze nagonce na lekarzy nie ma konca.Dobrze,ze mnie tam juz nie ma.Zycze zdrowia naszemu spoleczenstwu.Nie potrafilabym juz leczyc w Polsce.Odwyklam od pewnych zachowan. Odpowiedz Link Zgłoś
indianski Re: "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:37 ja tez dziekuje Bogu ze w Polsce nie musze sie juz leczyc . Nie wiem czy to kwestia kasy czy zwyklej indolencji , ale porownania ze szwabskimi lekarzymi raczej nie macie Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:23 lekarzy z postów powyżej to mi się wszystko w środku wywraca. Jacy przepracowani, jacy niedopłacani. A ja się pytam - kiedy szli na studia, to sytuacja w polskiej służbie zdrowia była inna? Nie wiedzieli na co się piszą? Wolne żarty. Coś w końcu nimi kierowało, że wybrali takie studia a nie inne. A jak i tak nie pasuje, to może trzeba zachować się dorośle i pomyśleć o zmianie pracy albo zawodu. W każdym innym zawodzie, jak ci nie pasuje charakter pracy i płaca, to zmieniasz albo pracodawcę albo zawód i nikt nie kwęka. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:41 Bardzo wielu juz to zrobiło. I dlatego do chirurga naczyniowego czeka sie pół roku, do okulisty- podobnie, do ortopedy co najmniej 4 miesiące itd, itp. Brak pediatrów, operacje "spadają" bo nie ma kto znieczulić, mnóstwo wakatów nawet w szpitalach klinicznych nie mówiąc o lecznictwie otwartym. Po takich postach wielu z nas nie ma ochoty dawać pacjentom z siebie czegokolwiek więcej niz musi. A więc praca do godziny X i ani minuty dłużej. Odbieranie nadgodzin, zero telefonów do domu , NIE DAWANIE PRYWATNEGO NUMERU KOMÓRKI. Tak nieznosicie lekarzy, tak na nas psioczycie ale tylko wtedy gdy Wasze zdrowie jest ok, gdy szwankuje radykalnie zmieniacie postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
indianski Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:58 Psioczy sie na wszystkich : hydrauliko, kelnerki , kierowcow autobusow . Tyle ze oni nie zgrywaja bohaterow i nie pierd" o nagonkach tylko dlaetego ze ktos o nich zle pisze Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:08 protozoa, ja tutaj pojawiam się bardzo rzadko i zawsze jestem w mniejszości... okazuje się że tym razem też tak będzie z przyjemnością czytam twoje posty - mimo wszystko spokojne, wyważone i świadczące o sporej wiedzy i doświadczeniu (jestem jak na mój wiek chorobliwie wręcz zdrowa, ale gdybym miała iść pod kozik to tylko trzymany przez kogoś takiego jak ty) oczywiście jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku, wśród lekarzy - których pacjenci tak jakoś podświadomie uważają za wszechmogących a potem są zawiedzeni - też zdarzają się niedouczki, zwykłe chamy... i ludzie baaardzo zmęczeni pacjenci - a już szczególnie (sądząc po tym i innych forach gdzie jest mowa o medycynie) mamusie - bywają jak przypuszczam nie do zniesienia (wystarczy poczytać te posty tutaj no i dość głupawy artykuł od którego się to wszystko zaczęło) szukanie w necie informacji o osobiście zdiagnozowanej chorobie żeby później wciskać te mądrości lekarzowi to pomysł absolutnie koszmarny, podobnie jak leczenie się na podstawie rad udzielanych na forum (zgroza) a ja - cóż: pani po 50tce, zero chorób (nawet wzrok mi jeszcze nie wysiadł choć już dawno temu powinien bo go nadużywam ), córka osiemnastolatka też dziwnie zdrowa (wieki temu karmiona butelką i jakoś ani alergii, ani braku odporności, końskie zdrowie po prostu) o polskiej medycynie wiem sporo od środka jako była żona doktora (zresztą merytorycznie świetnego fachowca, gorzej chyba z tymi bedside manners o które tu głównie chodzi - ale to nie mój problem) znam sporo lekarzy prywatnie, zawodowo prawie żadnych bo się na nic nie leczę ale jakoś tak w takim sporze jak ten automatycznie staję po stronie - jednak - lekarza w każdym razie takiego jak ty, protozoa Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:16 A ja jednak wolę, żeby mój potencjalny lekarz nie mówił do mnie "won" - wolę tych kulturalnych. Taki kaprys. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:22 z ogromną satysfakcją stwierdzam że jeszcze nikt nigdy nie powiedział do mnie "won", ani lekarz, ani ktokolwiek inny nie sądzę, żebym była jakoś szczególnie na to narażona, ludzie zazwyczaj automatycznie reagują uprzejmością na uprzejmość ale domyślam się że może mnie to spotkać na tym konkretnym forum jeśli za bardzo będę bronić lekarzy i podśmiewać się z mamusiek no cóż... pewnie mi się nie będzie chciało dalej tu siedzieć bo "dyskusja" jest z tych żałosnych ale może zaryzykuję...? Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:31 "won" krzyczała w poprzednich postach właśnie protozoa - przeczytaj uważnie i to właśnie tym tak rozwścieczyła towarzystwo kultura, ot taki drobiazg p.s. co w tej dyskusji jest żałosne: pacjenci skarżący się na arogancję lekarzy, czy może lekarz, który otwarcie apeluje o "dowód wdzięczności"? Odpowiedz Link Zgłoś
trinte I jeszcze jedno 24.08.09, 19:33 Gdzieś na początku tej dyskusji w wątku pojawiła się kwestia błedów lekarskich - dziwne, że nikt z lekarskiego grona na tym forum akurat tam się nie wpisał. Odpowiedz Link Zgłoś
mordehajm Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 14:28 nie mam juz glowie kto, ale sie wpisal, bo chodzi o to, ze wiekszosc bledow bierze sie z przemeczenia lekarzy a autorka artykulu to zlekcewazyla Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 14:49 a tak na marginesie... jak na zabieganych, ciężko pracujących i nie mających czasu lekarzy, to stosunkowo dużo ich na tym forum... Wszyscy na urlopach? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 15:23 Nie, ja na dyżurze. 8 w tym miesiącu. Przy czym płacą mi za gotowość do pracy. Od 18.00 schodzę na Izbę Przyjęć, do 18.00 czekam na górze na pacjentów do operacji. Mam tez pod opieką cały oddział. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 16:43 Ja Ci nie mówię co masz robić w czasie gotowości do pracy. Mogę czytac, mogę pisać posty, mogę spac, mogę rozmawiać przez telefon. Muszę w ciagu kilkunastu sekund być gotowa do pracy. Tak więc nie moge oddalać sie poza oddział, uprawiać seksu, pić alkoholu itd. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 17:32 Droga Pani doktor Protozoa kiwam smutno głową czytajac te wypowiedzi.Zgadzam się z Panią calkowicie.W tym roku ukonczyłam medycyne,przygotowuje sie do egzaminu LEP i bede odbywac starz a pozniej jesli mi sie uda bede starac sie o specjalizacje.PAn pod nikiem aa-costam widac dokladnie nie ma pojecia o ksztalceniu medykow-tylko krzyczy.OWszem studia trwaja 6lat ,ale po ukoczeniu studow nie ma sie praktycznie NIC i nalezy wowczas oczywscie po zdanym LEPie starac sie o specjalizacje ktora trwa długo!!!Widze,ze wielu lekarzy wzielo udział w tej dyskusji,ale odwiesiło broń widząc jałowiść tej syskusji.Ciekawa jestem dlaczego tyle lat trwa kształcenie skoro Pani Ewa potrafi siebie zdiagnozowac (nie majc bladego pojacia o medycynie) w dwia wieczory w oparciu o Internet(ba jesli to były by fachowe zrodla takie jak PubMed).Zaskakujace!Nasze kształcenie trwałoby o wiele krocej i nie narazałoby panastwa,poniewaz jak to krzyczycie zlozyliscie sie na nasze studia.a ja sie pytam a kto Wam bronił,skoro na kazdym kroku nam wytykacie pieniadze?Tak samo ja sie składam na wasze wyksztalcenie,leczenie,pomoc spoleczna etc.Nie no czekam na wiecej takich ''kwaitkow'' ciekawa jestem czy pa jenic beda przychdozic do mnei z gotowa koncepcja leczenia,bo przeczytali w internecie....Pani doktor nie mam jeszcze wielkiego doswiadczenia,ale doskonale widzialm jak pacjenci potulnieja jak jest zle i nie wrzeszcza ze oni ''wymagaja'' i zadaja takich a nie innych tabletek.PAnu panie aaa radze zapoznac sie z ksiazka na temat historii medycyny.bo pan zwyczajnie caly czas pitoli.co za kraj zeby na tak wyksztalconego czlowieka psioczyc i uwazac ze ''wiedza''wiecej o medycynie bo przczytali malutki artukulik w zycie na goraco. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 17:36 mysle,ze szkoda strzepic jezyk po proznicy.a niech sobie pokrzycza pewnie!pan aaaa i pani ewa asytenta ktora wie poniewaz jej szef ma corke-studentke medycyny i ona wie!! Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 18:30 W tym roku ukonczyłam > medycyne,przygotowuje sie do egzaminu LEP i bede odbywac starz Jak anatomii uczyli tak jak ortografii to należy zwiewać i to szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 19:49 pomylka przepraszam wielmozna pania.rozumiem ze Pani nigdy przenigdy nei zdazyl sie blad ortograficzny.ja nie podwazam pani poziomu wyksztalcenia.prosze o wybaczenie o ten wielki blad.a tak na marginesie to anatomia nie jest jedynym przedmiotem i nie jedynym najwazniejszym alez skad to Pani moze wiedzec wszak w internecie juz sprawdzic sie nie chce krzycz dalej mowiac szczerze mam to w nosie jak bedziesz potrzebowala pomocy lekarza to co zrobisz?dalej bedizesz pluc jadem i zloscia?czy tez poczytasz sobie w internecie a noz Ci pomoga.krzyczysz tak mocno o nasze wyksztalcenie a ciekawe jakim Ty dyplomem mozesz sie pochwalic... Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 20:43 Dzięki! Dawno się tak nie ubawiłam czytając post!! Naprawdę! dalej > bedizesz pluc jadem i zloscia eee, znam swoje miejsce i w tej konkurencji lekarzy nie przeskoczę, przynajmniej nie na tym forum. btw w żadnym poście nie krzyczałam - czyżby przyganiał kocioł garnkowi? Hmmm.... Co do wykształcenia, oczywiście nie mam żadnego )))))))))))), nie udało mi się ukończyć nawet kursu obróbki skrawaniem, a ostatni dyplom dostałam za ukończenie z wyróżnieniem grupy starszaków w przedszkolu... )))) Odpowiedz Link Zgłoś
trinte i na dodatek 25.08.09, 20:47 pomylka przepraszam wielmozna pania.rozumiem ze Pani nigdy przenigdy nei zdazyl sie blad ortograficzny czy tez poczytasz sobie w internecie a noz Ci pomoga. " a nuż" pisze się prze "U" "nóż" to taki przyrząd do krojenia. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: i na dodatek 25.08.09, 21:24 ojej...co ja teraz zrobie?????????ale to nie ja pozniej placząco blagam o pomoc i ratunek.ciekawe czy w przychodni tez sie tak wymadrzasz?ja tez sie bawie jak czytam Twoje posty...psoczysz psioczysz a pozniej biegnie taka do lekarz i pomocy pomocy ratunku.i tak zawsze jestesmy wam potrzebni i w gabinecie grzeczniutka.jak ci pomaga taka gadak na forum to prosze bardzo.niech troche twoje kompleksy opadna Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: i na dodatek 25.08.09, 22:30 ale to nie ja pozniej placząco > blagam o pomoc i ratunek. Jasnowidz jak nic... Skąd pomysł na to, że mam kompleksy? Rozumiem, że jeśli będę miała zastrzeżenia do pracy np. pani w urzędzie, to pewnie też przez kompleksy, bo skrycie marzę o zostaniu urzędniczką, a jak wytknę coś ekspedientce to z pewnością przez zazdrość, bo dysponuje ona wiedzą tajemną.. Zejdź na ziemię! Nie jesteście pępkiem świata i chodzącymi bogami (choć część za takich się uważa)- pysznych i zadufanych w sobie buców trzeba tępić zawsze, a szczególnie jeśli ich pycha i głupota mogą zabić. Tyle. Mam nadzieję, że w miarę prosto to wyłożyłam. > ja tez sie bawie jak czytam Twoje posty Niestety z twych postów wynika, że jednak nie... Najwyraźniej moje pytania i ironiczne (ironia - po znaczenie słowa odsyłam do słownika języka polskiego) traktujesz bardzo osobiście, znaczy coś jest jednak na rzeczy... Ale, że nie mam zwyczaju bicia słabszych - nie będę już dalej złośliwa i pozwoliwszy ci zakuwać do LEP-u, pójdę spać. Odpowiedz Link Zgłoś
olencjamat Re: i na dodatek 26.08.09, 00:29 nie jestem slabsza,na pewno nie od Ciebie;/ale skoro tak sie dowartosciowujesz to prosze bardzo.Moim błedem bylo dac sie wciagnac w ta jałową dyskusje.Niestety,niektorzy pozostaną roszczeniowi i wszechwiedzacy.Polecam dalej leczyc sie z internetu,nie bedziecie mujsieli narzekac.Podejrzewam,ze wielu z nas mysli podobnie,lecz zwyczajnie ''olewa'' te glupie matki i niekotyrch ''madrych''pacjentow.Wykonujemy swoją prace i nie wdajemy sie zazwyczaj w glupawe dyskusje z pacjentami.pozytywizm minal nie bede nikogo nauczac elementarnych zasad.Kulture wynosi sie z domu.postepujcie tak dalej za 10 lat nikt nie bedzie chcial leczyc w Polsce,co juz pomalu jest widoczne.z mojego rocznika wielu chce wyjechac po zdaniu LEPu Odpowiedz Link Zgłoś
irmaaa Re: i na dodatek 26.08.09, 00:47 Olencja, Droga Moja . Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że internet to pole do popisu i królestwo FRUSTRATÓW TEGO ŚWIATA. Ty wiesz jak jest, powyższych nie przekonasz, więc nie wchodż w takie dyskusje. Szkoda Twoich nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 10:41 Jako (jak to tu już -bezpodstawnie, bo bezpodstawnie, ale co tam..) czołowa frustratka podpowiadam - czytanie ze zrozumieniem postów innych nie jest czynnością wykraczającą poza możliwości intelektualne (przynajmniej tak mniemam) studentów i absolwentów medycyny, radzę więc jeszcze raz przeczytać wątki Nigdzie nie pisałam o stawianiu diagnoz za pomocą internetu - drogiej Olencji pozajączkowały się nicki, wątki i inne takie - widać emocje nie sprzyjają czytaniu. Cóż... Skoro robi błędy ortograficzne w postach (przy możliwości sprawdzania pisowni!!) to jaką można mieć pewność, że prawidłowo zapisze nazwę medykamentu i kogoś nie zabije? Tak hipotetycznie pytam? Padła kwestia kultury - no i tu zgadzamy się całkowicie! Obie strony winny sobie nawzajem okazywać szacunek. Z tym, że to protozoa zwykła mówić do pacjentów "won", a olencjamat "olewać mamuśki" (polecam lekturę postów. Ale, kiedy im zwrócono uwagę, pojawiły się kwestie zamachu instytucję medyka. Czyli co, funkcjonuje tu stara zasada "Jak Kalemu ukraść krowa to źle, ale jak Kali komuś ukraść krowa, to dobrze"?... No i tak na koniec - bo dyskusja, rzeczywiście robi się jałowa - pragnę przypomnieć, ze lekarze pracuję w tzw. "usługach dla ludności". Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 10:55 och!Zabije..uuuuuuuuuuuu to sie bój ja bym sie bałabyć może natkniesz się na mnie.Radzę zatem zakupić odpowiednie podręczniki i już się szkolić.''usługi dla ludności" to nie korzystaj droga wolna.Przez lata nauczeni-służba zdrowia i tak o mamy ''służyć'' jako chłopi pańszczyźniani. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 12:38 Odsyłam do lektury moich pozostałych postów - nie chcę się powtarzać. Cóż jest obraźliwego w określeniu "usługi dla ludności" - to nie dla nich pracujecie?... Dziwne.. > och!Zabije..uuuuuuuuuuuu to sie bój ja bym sie bałabyć może > natkniesz się na mnie. Po pierwsze: to już groźba karalna. Po drugie: czy zatem sądzisz, że jesteś tak nieprzygotowana do zawodu, że zetknięcie się z tobą grozi śmiercią? Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 12:45 a kto mi zarzucił wczesniej,ze nieumiejetnie wypisze recepte i tym samym zabije pacjenta.sprytne, odwrocenie kota ogonem.odsylam takze do sprawdzenia znaczenia terminu ironia(czyz wczesniej nie radzilas mi to samo??)kij ma dwa konce,latwo jest obrzucac błotem,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 12:50 Zatem izi czy olencja? Bo zarzucałam to olencji? Chyba, że występujesz tu pod dwoma nickami, co jest, prawdę powiedziawszy, zastanawiające... Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 12:57 och prosze.skonczyly sie pomysly na zlosliwosci,ojejej.Nigdy nie twierdzilam ze nie jestem olencja a propos lekarze wypowiadajacy sie tutaj podkreslali wielokrotnie tu,ze nie wtracaja sie w w prace inzynierow.Wypowiadaja sie na temat,o ktorym maja pojecie,w przeciwinstwie do niektorych.A Ty zapewne pijesz urzednicza kawe i udzielasz sie na forum w czasie pracy,a kolejki za drzwiami... Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 13:24 A Ty zapewne pijesz urzednicza kawe i > udzielasz sie na forum w czasie pracy,a kolejki za drzwiami... Przykro mi cię rozczarować, ale nie. Właśnie jestem na wakacjach więc mam czas (zresztą wg zasady, że w pracy zajmuję się tylko pracą. No i nie jestem urzędnikiem - więc i ten aspekt odpada. A tak swoją drogą, ciekawe jak pan/pani "dochtor" zareagowaliby, gdyby "won" powiedział do nich przywołany przez ciebie urzędnik, albo np. ekspedientka w sklepie? ps. w którym miejscu moich wypowiedzi, jak to określasz, wtrącałam się w kompetencje lekarzy? Prosząc o kulturę czy prosząc o pytanie np. o alergie? p.s.2 Ułatwię Ci zadanie - nie będę odpowiadać. Straciłam resztki wiary w to, że ta dyskusja coś da, i, że medycy przemyślą swój stosunek do pacjentów (oczywiście ci, którzy powinni) Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: i na dodatek 26.08.09, 00:50 Szanowna Pani Olencjamat, nie wyobrażam sobie, jak można skończyć jakiekolwiek poważne studia i robić tak koszmarne błędy językowe i ortograficzne. Tu nie chodzi o pisownię kilku wyrazów, ale składnię, interpunkcję, a nawet odstępy. Tak mogą pisać gimazjalistki (nie wszystkie, bez obrazy) czy studentki zarządzania na prywatnej uczelni! Merytorycznie też jest fatalnie. Prosze więc nie kompromitować absolwentów polskich akademii medycznych i nie wypowiadać się więcej publicznie. Ja osobiście bardzo cenię polskich lekarzy, szczególnie na tle tych, którzy mnie leczyli w innych, bardziej rozwiniętych krajach. Proszę więc nie obniżać średniej. Odpowiedz Link Zgłoś
izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 10:07 coż za jad,cóż za emocje.oj przepraszam pani doktor e155 sie nie spodoba pisanie od malych liter.drże na samą myśl o ocene.bledy merytoryczne zarzuca sie absolwentce medycyny a nie pani sekretarce,ktora sie zdiagnozowala przez internet.co za kraj co za kraj.osobiscie uwazam ze dyskusja jest bezcelowa.i tak do pewnych ludzi nie dotrze a niech psioczą i krzycza wyzywaja.i tak predzej czy pozniej beda musieli skorzystac z uslug lekarzy.a wowczas co? przepraszam pania e155 o brak interpunkcji,ale w internecie zwyklem jej nie uzywac.moze tez mam sie publicznie nie wypowiadac bo mnie zjedzie ''pani okazujaca szacunek studentom'',no tak nauczyciele akademiccy to przyklad szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Na marginesie 26.08.09, 10:26 zmiana nicka w niczym nie pomaga - styl pisania jest wystarczająco czytelny - pa Olencjo! Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik Re: Na marginesie 26.08.09, 11:28 az trudno sie zwracac do tak wszechwiedzacej osoby, ale zapytam: o dysleksji slyszala? i jeszcze jedno, nie wszechwiedzaca pomysli, czy denerwujac lekarzy wszystko jedno gdzie, tez na forum, nie postepuje nieodpowiedzialnie Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Na marginesie 26.08.09, 12:49 Cóż... dysleksja z pewnością będzie wygodnym wytłumaczeniem... Nigdy nie twierdziłam, że jestem wszechwiedząca (w odróżnieniu od paru postów lekarskiej braci) - odsyłam do pozostałych moich wypowiedzi, czytanie to jednak pożyteczne zajęcie. A co do nerwów - jeśli ktoś podczas pełnienia dyżuru wchodzi (zakładam, że świadomie) na takie forum i obraża innych uczestników (vide:protozoa) to (znowu zakładam) na co liczy?... Odpowiedz Link Zgłoś
e155 Re: Na marginesie 26.08.09, 15:28 > az trudno sie zwracac do tak wszechwiedzacej osoby, ale zapytam: o > dysleksji slyszala? Dysleksja nie usprawiedliwa bełkotu. Przecież tego nie da się czytać! > > i jeszcze jedno, nie wszechwiedzaca pomysli, czy denerwujac lekarzy > wszystko jedno gdzie, tez na forum, nie postepuje nieodpowiedzialnie Chyba nie do mnie, ale rzeczywiście, pogłębianie przepaści lekarz- pacjent nikomu nie służy. Ale obrażanie na forum pacjentów i wyrażanie się o nich bardzo pogardliwie (i to o ogóle, nie szczególnych przypadkach), jest tym bardziej nieodpowiedzialne. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 18:34 > Nie, ja na dyżurze. 8 w tym miesiącu. Przy czym płacą mi za gotowość do pracy. > Od 18.00 schodzę na Izbę Przyjęć, do 18.00 czekam na górze na pacjentów do > operacji. Mam tez pod opieką cały oddział. Czyli jesteś (wg tego co piszesz) obciążona pracą i masz pod opieką tabuny pacjentów... Zatem czy wolno ci się tak dekoncentrować? Ba! Tak emocjonować - wszak powszechnie wiadomo, że emocje źle wpływają na racjonalny osąd - przecież to może być groźne dla pacjentów pod twoim nadzorem... Odpowiedz Link Zgłoś
off-sik Re: I jeszcze jedno 26.08.09, 11:29 czy ta mysl - o niebezpieczenstwie wyniklym ze zlych emocji - nie powinna wrocic do jej autorki? i czy autorka zdaje sobie sprawe, ze zdenerwowawszy lekarza, moze komus zaszkodzic? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:33 THX !!!!! Zdróweńka. Serce rośnie...... Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:43 > szukanie w necie informacji o osobiście zdiagnozowanej chorobie żeby później > wciskać te mądrości lekarzowi to pomysł absolutnie koszmarny, Czyżby ? Diagnoza na podstawie informacji z netu jest poddana pod opinię lekarza. Bez jego potwierdzenia lub zaprzeczenia diagnozy nie dostanę żadnego leku i żadnego ukierunkowania co do leczenia. Pomijam fakt stwierdzenia uczulenia i przepisania leków o ewentualnie małej szkodliwości (zasada nr.1 - nie szkodzić). Biorę pod uwagę fakt, iż lekarz też człowiek, a nie chodząca księga mądrości. Nie mogę jednak pojąć błędnej diagnozy świerzbu i przepisania jacutinu 3 letniemu dziecku do smarowania niemal połowy ciała - to już nie jest według zasady "nie szkodzić", to głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
kisielki Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 20:44 Skoro jesteś zdrowa i Twoja córka też nigdy specjalnie nie chorowała , to nie bardzo chyba rozumiesz jak to jest jak idziesz do lekarza z problemem a on Cie najzwyczajniej w świecie olewa...Ja niestety przeszłam parę operacji, moje dzieci już teraz są zdrowiutkie, ale był taki rok , że co tydzień dwa wizyta u lekarza, jeżdzenie po szpitalach itp...Wiem , że jak w każdym zawodzie są super lekarze i konowały, ale jak się ktos decyduje na zostanie lekarzem, to powinien mieć trochę więcej wyczucia i empatii niż np hydraulik. Lekarz pracuje z pacjentem, drugim człowiekiem, jego ciałem i psychiką...Chamstwo i gburowatość, brak poszanowania dla mojej intymności, brak komunikacji-wed ług mnie to świadczy o tym że ten ktoś wybrał zły zawód... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
jobenka Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 20:53 protozoa napisała: > Bardzo wielu juz to zrobiło. I dlatego do chirurga naczyniowego czeka sie pół > roku, do okulisty- podobnie, do ortopedy co najmniej 4 miesiące itd, itp. Brak > pediatrów, operacje "spadają" bo nie ma kto znieczulić, mnóstwo wakatów nawet w > szpitalach klinicznych nie mówiąc o lecznictwie otwartym. przed otwarciem granic czekalam tyle samo! > Po takich postach wielu z nas nie ma ochoty dawać pacjentom z siebie > czegokolwiek więcej niz musi. A więc praca do godziny X i ani minuty dłużej. > Odbieranie nadgodzin, zero telefonów do domu , NIE DAWANIE PRYWATNEGO NUMERU > KOMÓRKI. zaden lekarz panstwowy nie dal mi swojej komorki ani nie poswiecil minuty prywatnego czasu. wszystko sie zmienia, jak place za wizyte. Odpowiedz Link Zgłoś
vald Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 18:25 Należało by zapytać, kim są, kim byli nauczyciele tych lekarzy? Ci wszyscy profesorowie, docenci, czego ich nauczyli, prócz medycznych praktyk? Co przekazali, prócz wielkopańskich manier, nieomylności, buty, i traktowania pacjentów z góry? Czy naprawdę wiedza tych lekarzy, w ich mniemaniu, tak przyćmiewa normalne ludzkie podejście? Czy jest może jakimś balastem frustracji? Czy może weryfikacja na studia medyczne, prócz wiedzy na egzaminach , powinna zawierać również psychologiczną ocenę przydatności do zawodu lekarza? Odpowiedz Link Zgłoś
limakcki Każdy kij ma 2 końce 24.08.09, 18:36 Jestem studentem stomatologii na co dzień stykam się z lekarzami różnej specjalności (nie mówie o stomatologach) i rzeczywiście podchodzą z góry do pacjenta. Stomatologów pomimo, że będą przyjmować prywatnie nikt nie uczy, że jak zobaczą dużą próchnicę i brak połowy zęba powinni powiedzieć "proszę się nie martwić widziałem gorsze przypadki", 95% dentystów powie "o matko ale pan zapuścił zęby" i zniechęci klienta-pacjenta. Ale co powiedzieć o matce, która przyprowadza swoje 13 letnie dziecko na chirurgię w celu ekstrakcji zęba, bo jest tak zniszczony próchnicą, że nie nadaje się do leczenia? i to jest drugi koniec kija, bo jeśli się jej nie opie..rzy to nigdy nie będzie dbać o zęby dziecka, a gdy się ją opieprzy to najpewniej już będzie się bała iść z dzieckiem do dentysty żeby po raz kolejny nie przeżyć stresu, złotym środkiem jest wyjaśnić po cichu na spokojnie a jednocześnie stanowczo z uśmiechem na twarzy, zaproponować od razu zapisanie na następną wizytę powiedzieć, że nie ma na co czekać, napomknąć, że wyleczy się dziecko ze zniżką, bo szkoda dziecka i już!!! Można ? można!!! Odpowiedz Link Zgłoś
twilight.pl Kolego stomatologu. 24.08.09, 19:16 Hmm..ciekawe...Kolego stomatologu, zastanawiam sie czy po studiach pracując w swoim gabinecie przyjmiesz kogoś z bólem kogo nie będzie stać na zapłacenie Ci kilkudziesięciu złotych za leczenie? Zalożę się że nie. Koledzy stomatolodzy się sprywatyzowali i mają w nosie jakies przysięgi Hipokratesa. Ich to przeciez juz nie dotyczy.Nie zapłacisz, po prostu nie zostaniesz przyjęty. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Kolego stomatologu. 24.08.09, 19:36 Oczywiście, że tak. Pożyjemy zobaczymy jak kolega stomatolog po roku pracy zmieni zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
makare1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:04 Lekarz ma słuchać pacjenta. Czasami ciężko zważywszy, że ten niewiele chce mu powiedzieć. Na początku kazdej wizyty zbieram wywiad (to ta część gdzie lekarz pyta co dolega) i wcale nie zadko zamiast objawów słyszę od pacjenta "No może mnie pani zbada!". Ale ja drążę dalej, bo muszę wiedzieć czego mam szukać. Nie jesteśmy jasnowidzami, nie wiemy jakie leki są w postaci różowych pastylek z podziałką, które przyjmuje pacjent na stałe. Pytam o leki chcąc zorientować się na jakie choroby się pacjent leczy(a wierzcie, naprawdę nieliczni potrafią wymienić choroby). Najczęściej na nic są moje pytania jakie leki przyjmował pacjent przez ostatnie 2 miesiące, albo jaki był poprzedni antybiotyk. Dlaczego odpowiedzialnymi za swoje zdrowie robicie, ludzie, tylko lekarzy? Tu na forum wypowiadają się głównie ludzie młodzi, którzy nie cierpią na liczne choroby przewlekłe. To domena ludzi starszych, którzy nawet karteczki z przyjmowanymi lekami ze sobą nie wezmą. Ale już od drzwi chcą być zbadani... A przecież dobrze zebrany wywiad to połowa sukcesu... I nie dziwcie się, bo do lekarza należy "odsianie ziarna od plew". To on musi podjąć decyzję, które informacje są istotne, a które nie. A swoją drogą, jak pacjent trochę się poedukuje, oszczędza czas, którego zawsze brakuje na wizycie. Dyrektor wyznaczył nam 10 min na 1 pacjenta(specjalistyka). Wywalczyliśmy 15min i staliśmy się "nierentowni" bo nie wyrabiamy kontraktu NFZ. Ale nikt więcej nie chce przyjść na taką pensję. Także nie daję sobą manipulować i zlecać badań, bo sąsiadka takie miała, albo wyczytane w internecie...A że inwazyjne i zagrożone ewentualnymi powikłaniami, tego już nie doczytane. I że lepsze jest inne nieinwazyjne. Tego też nie doczytane... I to się pewnie nie będzie podobało forumowej społeczności... Ale chociaż zalaminujcie swoim rodzicom i dziadkom kartki z aktualnie przyjmowanymi lekami i czasem je aktualizujcie. Zapisujcie leki i substancje na które jesteście uczuleni, bo "takie robaczki w puchu"(cytat z dziennikarki z warszawskiej telewizji) raczej nie wystacza do dialogu z opluwanym tu lekarzem. Życzę zdrowia, bo niedługo nie będzie miał kto leczyć Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:42 makare1 napisała: > miała, albo wyczytane w internecie...A że inwazyjne i zagrożone > ewentualnymi powikłaniami, tego już nie doczytane. I że lepsze jest Dużo mądrych rzeczy piszesz. Ale czyją winą jest, że brak rzetelnej informacji w Internecie? Czy gdyby informacja o badaniach była rzetelna i wiarygodna - to byłoby źle? Lekarze trzymają lud w ciemnocie - bo to im daje od czasów Hipokratesa całkiem niezły zarobek (tak, jak ktoś nie wie - to Hipokrates zakazał uczenia medycyny kogokolwiek spoza kolesiów i dzieci kolesiów). I jeszcze drobiazg - raz piszesz o staruchach, co to nie potrafią nawet zapamiętać co mają łykać za pigułki... a potem lekko przechodzisz do internautów, co potrafią dobrać się do specjalistycznych baz danych. Manipulacja celowa czy tak samo wyszło? Co zaś do badań - gdyby nieinwazyjne były aż tak dobre - to inwazyjne byłyby zakazane. A pacjent czasem woli nawet jednorazowe ryzyko - ale podjęte świadomie - niż ciamkanie się z czymś przez parę miesięcy i z niepewnym skutkiem. Tak sobie np. nieinwazyjnie będziemy nowotwór badać, badać, badać... a on sobie będzie rósł, rósł, rósł - no i jesteśmy w zgodzie z sumieniem - wydaje się nam że nie szkodzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:04 O dziwo: chodzę tylko do Przychodni Kasy Chorych (czy jak się to teraz nazywa!) i mam raczej dobre doświadczenia. Mój lekarz rodzinny ma do mnie stosunek przyjazny i troskliwy - mimo że ze mnie stary, a zatem nieatrakcyjny zgred, podobnie lekarze specjaliści. Trudno było z lekarką chorób zakaźnych (borelioza!), straszna nadliczba pacjentów, ale gdy po ludzku z nią porozmawiałem, a nawet trochę jej pomogłem z obcojęzyczną literaturą predmiotu (bezcenne Google!) - niemal zaprzyjaźniliśmy się! Teraz czekam z pewną trwogą na wizytę u traumatologa, stłuczony staw barkowy strasznie boli - a tu na zdjęciu rentgenowskim nie widać fraktury! Odpowiedz Link Zgłoś
bathroommaster Parada natręctw 24.08.09, 19:10 Sorry nie doczytałem do końca tego belkotu. Jest tu wszystko z wyjatkiem zdrowego rozsadku osób wypowiadajacych się. W wiekszosci wypowiedzi przeważa jedno: brak zdrowego rozsądku rodziców i przewrazliwienie na punkcie własnych pociech. Jak się łazi po prywatnych gabinetach i wyszukuje u dzieci urojonych chorób to nie dziw że lekarze prywatni "kroją" łosi. Odpowiedz Link Zgłoś
borkus44 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:13 Etos zawodu lekarza w naszym kraju upadł. Dla mnie to strasznie przykre. Gdyby ktoś zliczył tysiące godzin poza pracą które poświęciłem w celu dokształcania się bądź porządnego "załatwienia" trudnych pacjentów i za nie mi zapłacił, nawet według tak kiepskich stawek jakie są w naszym kraju, byłbym bogatym człowiekiem. Nie wszystkim jednak chodzi o pieniądze, mógłbym zmienić kraj w którym pracuje, znam biegle angielski, mógłbym zmienić dziedzinę medycyny na taką w której się znacznie lepiej zarabia. Czas jakiś wytrzymam jeszcze jednak na onkologii gdzie ludzie są naprawdę chorzy a czasem nawet się zdarzy (niezbyt często) że są wdzięczni za to co dla nich robimy. Przyjmując 30 pacjentów dziennie można mieć dla wszystkich uśmiech i miłe słowo, można oczywiście porozmawiać sobie spokojnie i rozwiązać kilka egzystencjalnych problemów, a przy tym wszystkim podjąć niezbyt dobre decyzje kliniczne (z braku czasu na analizę dokumentacji i dokładne zbadanie pacjenta). Można też mówić niezbyt wiele,uśmiechać się rzadko i unikać rozmowy "o pierdołach" a większość czasu poświęcić na analizę dokumentacji i dokładne zbadanie pacjenta by podjąć jak najlepszą decyzję z największą korzyścią dla pacjenta. Można oczywiście znaleźć złoty środek i połączyć jedno z drugim wystarczy tylko w mojej działce ograniczyć liczbę przyjęć o połowę dzięki czemu część osób nigdy nie doczeka leczenia a kolejki wydłużą się do kilku miesięcy. p.s. Gratuluję pani redaktor bezstronności, rzetelności i wnikliwości , mógłbym napisać z równym zaangażowaniem co ona artykuł o krowach morskich, bądź szczurach torbatych na podstawie podręcznika czwartej klasy szkoły podstawowej do nauki przyrody. Jeszcze Ciągle Niewypalony Doktor Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:39 Mam mnóstwo złych wspomnień z pediatrami i lekarzami róznych specjalizacji. Moje pierwsze dziecko przeszło chyba przez 30-40 gabinetów lekarskich w swoim życiu i kilka szpitali. Długo by opisywać nie tylko brak fachowości ale i arogancję i zachowania lekarzy niegodne. Ale... Spod noża chirurgicznego w pewnym renomowanym szpitalu warszawskim uciekliśmy z synem (dosłownie) do CZD. Ta sama specjalizacja (onkologia), lekarze też "publiczni", a różnica niewyobrażalna. I nie tylko problem w diagnostyce (zupełnie inna), w organizacji (mimo mnóstwa pacjentów tu panował ład) ale w podejściu do pacjenta i rodziców. Nasza lekarka znała imię mojego synka, rozmowę zaczynała od "tortur chińskich", czyli śmiechotek, nas- zrozpaczonych rodziców poddtrzymywała na duchu. Wszyscy lekarze, pielęgniarki jakby innego ducha. A przecież jakby nie było- ten sam płatnik: NFZ. Czasem niewiele trzeba by LECZYĆ PO LUDZKU! Odpowiedz Link Zgłoś
maciejkozlowski Lekarz o lekarzach. 24.08.09, 19:39 Artykuł dobry, ważny i niestety prawdziwy. Studia medyczne zaniedbują aspekt kontaktu z pacjentem, który jest sprawą, moim zdaniem najważniejszą. Na co się zda świetna wiedza, doświadczenie jeżeli trafi się na lekarza, który pacjenta lekceważy, albo nawet zwykłego chama? Sprawa zakończy sie tym, że pacjent nawet nie wykupi zaleconych leków w aptece, lub je wyrzuci. I cała sprawa na nic. Ja jestem psychiatrą , lecz niekiedy ze wstydem słuchałem i patrzyłem na sposób kontaktowania się niektórych moich "kolegów" z pacjentami. Na szczęście była to mniejszośc, lecz mająca wielki wpływ na opinię o całej grupie zawodowej. Jakby zapomnieli, że zawód ten jest służbą a pacjent osobą najważniejszą w całym procesie leczenia. Niektórym internistom, pediatrom, ginekologom....brakuje elementarnych nawyków grzecznościowych. "Się rozbierze" zamiast "Proszę się rozebrać". "Odwrócić się!" zamiast " Proszę się odwrócic, chciałbym osłuchać płuca". Dziesiątki takich "drobnych" niestosowności składają sie na odczucie pacjenta. Powtarzam: tego wcale nie uczy się i jeżeli adept nie ma silnie wpojonego szacunku do drugiego człowieka, czego naucza najsilniej rodzina, to niestety jest duże prawdopodobieństwo, że będzie miał opinie gbura i mało chętnych do leczenia. Oczywiście pieniądze w prywatnej praktyce bardziej dyscyplinują lekarzy do poprawności i grzeczności, lecz jeżeli ktoś jest chamem zupełnym to nim będzie.Jego "ugrzecznienie" chory wyczuje jako fałsz skrywający nonszlancję, wyższościowość, lekceważenie. Znałem profesorów za których było mi wstyd, ale znałem też zwyczajnych lek.med. od których można by się uczyć wspaniałego podejścia. Teraz żyję w Anglii. To prawda, że lecznictwo tutaj jest żałosne a stosunek do pacjenta wręcz poraża lenistwem i spychologią. Pocieszmy się gorzko, że w Anglii a tym bardziej w USA jest znacznie gorzej. Jedyna rada - nie bać się zmieniać lekarza, aż trafi się na kompetentnego i darzącego szacunkiem. Na szczęście wielu takich stale jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mango_mango Re: Lekarz o lekarzach. 24.08.09, 20:42 Wie Pan, lekarz w prywatnej służbie zdrowia, jeśli będzie chamem, po prostu nie będzie zarabiał. Śmiem twierdzić, że każdy "państwowy" po krótkiej praktyce w klinice prywatnej raz dwa nauczy się kultury. Nauczą go pacjenci, omijając jego gabinet szerokim łukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_pyskowania W najlepszym z ziemskich rajow 24.08.09, 19:40 czyli w USA pacjenci tez sie boja lekarzy, zarowno indywidualnie jak i zbiorowo. Dlatego wynalezli mafie prawnikow. Mafia prawnicza za pieniazki (typowo za 1/3 sumy odszkodowania) doskonale umie trzymac w szachu mafie lekarska. Mafia lekarska, aby nie pojsc z torbami, poszla po pomoc do mafii ubezpieczycieli i wcale nie sa rzadkie przypadki, kiedy skutkiem duzej efektywnosci mafii prawniczej czesto- gesto wygrywajacej w sadach wielomilionowe odszkodowania lekarz musi placic grubo ponad sto tysiecy dolarow za jeden rok ubezpieczenia od "bledow w sztuce". Tak, tak, (to dla tych, co wolniej czytaja), sto tysiecy zielonych plus wynosi rocznie nie wysokosc polisy tylko oplata za ubezpieczenie. Lekarz oczywiscie musi zarobic na czysto wielokrotnosc tych 100 kola rocznie. A pacjent zaplacic. Zaplacic lekarzowi oraz calej tej prozniaczej i pasozytniczej czapie urzedniczej zorganizowanej w mafie numer cztery, czyli mafie zarzadzajacych tamtejszymi "kasami chorych". I w najlepszym z ziemskich rajow caly system trzeszczy w szwach. Tzw. "szary pacjent" nie jest bowiem w stanie, nawet w USA, utrzymac wymienionych powyzej czterech mafii plus mafii farmaceutycznej i tej szostej, zwyklej, do ktorej wszyscy na swiecie sa przyzwyczajeni, czyli politykow. Jezeli nie zarabiasz plus/minus 200k na rodzine to mozesz wypchac sie sianem, a nie liczyc na dobra opieke i powazne traktowanie u lekarza. Czyli wszystko tak jak w Polsce tylko banknotow trzeba podac wiecej. Jak w Zimbabwe. Jezeli komus przeklulem balonik zludzen, to jest mi bardzo przykro. Odpowiedz Link Zgłoś
olandria Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:41 No ja myślę, że najlepiej będzie, jeśli wszyscy Szanowni Państwo ukończycie medycynę i sami będziecie swoim sterem, żaglem i okrętem. Pomysł dla położników na zwracanie się zawsze z należytym szacunkiem do swoich pacjentek jest wprost świetny. W warunkach sali porodowej sprawdzi się idealnie. "Szanowna Pani, proszę poprzeć. Nieco mocniej, jeśli pani będzie łaskawa". A redakcji proponuje opracowanie wielce ciekawego tematu na temat grubiaństwa pacjentów wobec pracowników opieki zdrowotnej. Odpowiedz Link Zgłoś
trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:48 Jasne, że "przyj" jest szybsze i w trakcie porodu nikt się chyba tej formy czepiał nie będzie. Ale "tykanie" pacjenta bez względu na wiek, mówienie "kochaniutka", czy "babciu" jest IMHO niedopuszczalne a do tego fatalnie rzutuje na relacje lekarz-pacjent. Czy zdarzyło się wam, aby lekarz pukał przed wejściem do pokoju, w którym leżeliście (nie mówię oczywiście o sytuacjach nagłych, ratowania życia itp)? A powinien. To jest u nas taka fanaberia, że jak samą mnie spotkało (w klinice we Włoszech, po wypadku na nartach) to byłam tak zaskoczona, że mnie zatkało. Odpowiedz Link Zgłoś
falszywy_klamca Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:57 O lekarzach to można wykłady pisać. Przychodzę do lekarza z pomocy nocnej, bo mam spuchnięty przełyk. Jezyczek jest kilka razy większy niż zwykle, wpada do przełyku i powoduje mdłości jak w przypadku wkładania palca. Cały przełyk jest spuchnięty i podrażniony i każdy kęs jedzenia to tortura. Sobota wieczór, zaniepokojony takimi objawami idę do lekarza na dyżur nocny w przychodni. Pierwsze co słyszę to pytanie o nr pesel, książeczka ubezpieczeniowa. Wpisuje mnie w swój zeszyt, każe mi dyktować nr pesel i podniesionym głosem pyta się czy na pewno cyfra 6. Zanim odpowiem z boleścią przełykam ślinę, bo mam z gardła i przełyku sajgon, więc opóźnienie w odpowiedzi to 3 sekundy i już widzę zaciskająca się pięść na długopisie, już widzę te wkur...ne oczka i czerwone policzki. Dopiero jakby na sam koniec lekarka pyta się co mi jest. Mówię, opisuję. A ona wyjmuje kajecik i pisze nazwę tabletek do ssania. Pytam się o nazwę tych tabletek, bo nie mogę rozczytać grezmołów. Dostaję odpowiedź, że w aptece będą wiedzieli. Oczywiście pani doktor dokładnie nie wie, jak się te tabletki nazywają stąd też taki charakter pisma. Tabletki to może sobie sama possać, mi potrzebny był antybiotyk. A większą pomoc dostałem w aptece gdzie pani dała mi środek przeciw opuchliźnie. Dzięki temu przeżyłem niedzielę i w poniedziałek poszedłem prywatnie. Więc jak słyszę o podwyżkach dla lekarzy to śmiech mnie ogarnia. Za co tym konowałom płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:55 Lekarze nadal są wynagradzani jak za komuny..czy się stoi czy się leży...a nie za prawdziwą pracę i wyniki. Odpowiedz Link Zgłoś
yorik wynagradzanie za wyniki 24.08.09, 21:16 to zwłaszcza dotyczy onkologów i patomorfologów. Odpowiedz Link Zgłoś
pisar1978 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:59 Wszystko sprowadza się do tego ,że są ludzie którzy wykonują swój zawód dobrze i tacy którzy nie całkiem dobrze lub źle. Nie dotyczy to tylko lekarzy - nauczyciele policjanci, architekci, inżynierowie itd.... Tak było i będzie zawsze. Swoją drogą pacjenci też potrafią być mili inaczejNie odpowiada nam lekarz prowadzący - można iść do innego - proste Odpowiedz Link Zgłoś
malyflowers Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 16:31 co do architektów i inzynierów to sie mylisz - pracują głównie w małych, prywatnych firmach i od jakości ich usług zalezy czy maja zlecenia czy pracuja za grosze. Odpowiedz Link Zgłoś