Dodaj do ulubionych

Lekarze? Już im nie ufam

    • condor Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 16:25
      Mama Zosi powinna zacząć szczepienia od siebie i zaszczepić się od głupoty.
    • hogaforever Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 16:35
      jasne, dlatego najlepiej żeby każdy się leczył sam. Po co chodzić do
      lekarza skoro się samemu wie najlepiej co dolega?
    • st.lucas Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pomocy. 24.08.09, 16:38
      Czyz nie tak powinna zadeklarowac autorka artykulu?

      A moze jednak ufa, tylko pragnie sie (kosztem lekarzy)
      dziennikarsko "wybic"?

      Ciekawe, czy korzystajac z opieki lekarskiej na wstepie deklaruje:
      Nie ufam Panu/Pani! A powinna. A odpowiedz lekarza tez powinna byc
      jedna: Bez zaufania leczenie jest niemozliwe, zegnam.

      "Lekarz samo zlo" czyli "Juz nie ufam lekarzom" wpisuje sie niestety
      w caly ciag glupkowatych i szkodliwych, moze nawet bardzo
      szkodliwych, dziennikarskich "arcydziel".

      Pomimo jednak mniejszego spolecznego zaufania do dziennikarzy niz do
      lekarzy, dziennikarze poczuliby sie chyba obrazeni ogloszeniami
      typu: "Dziennikarz samo zlo" i "Dziennikarz - nie ufam mu".
      I byloby to obrazenie sie sluszne. Poniewaz nie mozna oceniac
      jakiegokolwiek srodowiska in gremio.

      Co ciekawe za takim delikatnym, zindywidualizowanym ocenianiem
      ludzi, szczegolnie jesli chodzi o historie, optuje Gazeta Wyborcza.
      Czy mozliwy bylby w niej np. artykul pod tytulem: "Zydzi. Nie ufam
      im."?!

      Mysle, ze ta i tym podobne prasowe dziela nie odpowiadaja pewnemu,
      niezbednemu, poziomowi intelektualnemu i moralnemu.
    • jakrzy pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 16:40
      ...system jest bezwzgledny bo trzeba sie prywatnie ubezpieczyc,
      totalna bzdura mieszkam w UK i NHS leczy nawet ludzi poza systemem
      ubezpieczen niepracujacych, moze faktycznie dlatego w UK lekarze
      rodzinni (GP szczegolnie azjaci) to najslabsze ogniwo systemu,
      jednak z osobistych doswiadczen tutaj i w Polsce uwazam, ze system
      opieki w UK jest lepszy np. darmowe leki dla dzieci, opieka
      szpitalna jest na o wiele wyzszym poziomie, albo nhs direct
      calodobowy numer telefoniczny pod ktorym uzyskamy biezaca porade,
      faktycznie GP - czyli lekarz pierwszego kontaktu to najslabsze
      ogniwo czesto bagatelizuja problem, odsylaja do domu bez skierowania
      na badania ale czesto to rowniez problem polakow, ktorzy nie
      potrafia sie dogadac i wyegzekwowac pewnych zachowan, osoby
      asertywne nie maja zadnych problemow
      • makare1 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 17:56
        jakrzy, odpowiedz mi proszę dlaczego ten doskonały angielski system
        zaproponował 3 lata oczekiwania pacjentowi na reoperację ucha z
        perlakiem? Dlaczego na protezę stawu biodrowego NHS każe czekać 4-5
        lat? Wydaje mi się,że nie tylko GP-i "kuleją"
        A do rozważań wszystkim: zapytajcie swojego lekarza POZ ile dostaje
        na głowę pacjenta od monopolisty NFZ? Dlaczego są procedury
        szpitalne, które wycenione są poniżej kosztu znieczulenia, a gdzie
        pobyt pacjenta w szpitalu, sprzęt i na końcu praca personelu? Cemu
        na oddziale zabiegowym nie ma procedur zachowawczych, przecież na
        okulistyce, laryngologii i innych bez operacji też się leczy?
        Czemu Wybiórcza nie pisze o tym artykułów?
        • indianski Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 18:31
          "Czemu Wybiórcza nie pisze o tym artykułów?"
          O tym ze system jest popie" GW pisala nie raz . O tym ze w stanach bija murzynow
          tez powinna w P.S. napisac ?
        • tw52 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 18:35
          makare1 napisała:

          > jakrzy, odpowiedz mi proszę dlaczego ten doskonały angielski system
          > zaproponował 3 lata oczekiwania pacjentowi na reoperację ucha z
          > perlakiem? Dlaczego na protezę stawu biodrowego NHS każe czekać 4-5
          > lat? Wydaje mi się,że nie tylko GP-i "kuleją"

          to jakas bajka. w latach 1990tych niedoinwestowany NHS faktycznie sie nie
          wyrabial z rosnacymi kolejkami i niemal norma bylo oczekiwanie ok 9-12 m na taka
          operacje jak wymiana biodra.
          zdarzaly sie przypadki siegajace 2 lat, ale to mozna bylo policzyc na palcach.
          nigdy nie bylo 4-5 lat.
          teraz sa maksymalne okresy od skierowania przez GP do wizyty w szpitalu i tez
          maksymalne okresy do czasu operacji - chyba teraz max 18 tygodni (w przypadku
          diagnozy nowotworu chyba 4 tygodnie do operacji). pisze "chyba", bo nie sledze
          dokladnie takich politycznie motywowanych raportow i moge sie mylic o 10-20%.

          kazdy przypadek przekroczenia tych dopuszczalnych terminow to tak wysokie
          konsekwencje finansowe dla szpitala i kierownictwa, ze lepiej w przypadku
          zwiekszajacej sie kolejki zorganizowac dodatkowa prace w sobote za 3-krotna
          stawke i nie zlamac terminu.
          • sabina Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 23:37
            8 tygodni to ja czekalam na wyniki cytologi, 1 tydzien na wyniki badania krwi.
            te 18 tygodni to od ktorego momentu sie liczy? Bo ja od momentu pierwszego
            pojscia do lekarza z nadcisnieniem do rozpoczecia leczenia (przepisania recepty)
            czekalam 9 tygodni (8 wizyt). Biorac pod uwage ze wiekszosc lekarzy przyjmuje od
            9-16 ( czasami od 9:30 do 16:00) mialam sporo szczescia ze w tym czasie bylam
            bezrobotna inaczej w zyciu bym sie nie leczyla.
      • nola9 Re: pani doktor mowi ze w UK i USA... 24.08.09, 19:59
        wiekszej bzury nie slyszalam, w anglii jakby cos nagle mi sie stalo to owszem
        moge sie poradzic przez telefon i co z tego jesli potrzebuje zeby lekarz mnie
        zobaczyl, jade i czekam 5 godzin zwisajac z krzesła w poczekalni, w USA jest to
        samo...moja siostra z duszacym sie dzieckiem (krup) siedziala od 24 do 3 w nocy,
        byla w 9 miesiacy ciazy z dwojka dzieci...az w koncu wyszly jakies łamagi ktore
        deliberowaly pol godziny jaka dawke podac dziecku gdzie w polsce lekarz
        natychmiast zwazyl dziecko i jzu wiedzial!! mały czesto na to chorowal...juz nie
        mowiac o tym ze po porodzie prawie zeszla bo sytuacja ta sama!
    • st.lucas Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pomocy. 24.08.09, 16:42
      Tak powinna sie zadeklarowac (byloby to logiczne!) autorka artykulu.
      • protozoa Re: Skoro Nie Ufam - Nie Korzystam wiec z ich pom 24.08.09, 18:49
        Optymista...... Jak trwoga to do nas. Jak dobrze to huzia na Józia ( sorry,
        doktora).
    • truten.zenobi "czy jest pan lekarzem?" 24.08.09, 16:57
      z jednej strony rozumiem że jest mocno wkurzające poucznie przez
      laika ale z drugiej widze że częso zaq tymi słowami kryje się
      totalne olewanie poacjęta i unikanie odpowiedzi.

      do tego dodajmy coś takiego że idąc do kolejnego lekarza obrywamy za
      stosowanie się do zaleceń tego wcześniejszego.

      "przestać pić palić schudnąć..."
      ....

      itd itd

      cały system jest chory! czasem masz ochotę dać lekarzowi w ryj ale
      tak naprawdę główna wina leży gdzieś inndziej.. i poniekąd jesteśmy
      winni my sami dając przyzwolenie na takie działąnia urzedników i
      polityków!
    • matadore1 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:05
      No tak, zdarzają się chamy i aroganci, ale.. najbardziej chamską i arogancką
      grupą zawodową są jednak dziennikarze.
    • protozoa Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:07
      Cząsto społeczeństwa, moje studia zdążyłam juz, w ciągu 20 lat, dawno
      odpracowac. A pisząc takie teksty walnie przykładasz ręke do tego, aby w
      Polsce wogóle nie było lekarzy. Coraz więcej z nas nie ma ochoty leczyc
      polskiego społeczeństwa.
      • mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:35
        ależ nikt Ci nie każe leczyć polskiego społeczeństwa. jak się nie podoba, to won
        (cytując Ciebie) na Wyspy.
        czy medycyna to wiedza tajemna? czy jest niedostępna dla szarego obywatela? czy
        pacjent nie ma możliwości, żeby czegokolwiek się nauczyć/dowiedzieć z książki
        medycznej, z której uczą się potencjalni lekarze?
        czy muszę iść do lekarza, gdy boli mnie głowa, która przestaje boleć po
        pracetamolu? na biegunkę wystarczy smecta, na zaparcia herbata z kopru a na
        przeziębienie herbata z miodem i cytryną albo gripex. czy jeśli co sezon choruję
        na grypę i potrafię rozpoznać u siebie "niestandardowe" symptomy, to znaczy że
        się naczytałam internetu? czy jeśli wiem, jakie leki na grypę mi pomogą, a jakie
        nie i mówię o tym lekarzowi, to znaczy, że próbuję nim manipulować?
        w przypadku chorób dziecka jako rodzic jestem jeszcze bardziej wyczulona na
        wszelkie objawy standardowe dla zwykłego przeziębienia i nietypowe świadczące o
        czymś poważniejszym.
        ostatnio byłam u lekarza z bólem kręgosłupa. dostałam skierowanie na rtg i
        przykaz faszerowania się ketonalem. nieufność moją wzbudził fakt, że lekarz
        nawet mnie nie dotknął. nawet zza biurka nie wstał...

        a, i jeszcze jedno. ostatnio popularne są portale "internauto-lecz-się-sam",
        gdzie w roli ekspertów występują lekarze. skoro nie wzbraniają się przed taką
        działalnością znaczy, że jednak da się "leczyć" przez internet.
        • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 18:49
          Ubawiłam sie tym "lecz sie sam". Na ostatnim dyzurze operaowałam takiego własnie
          gościa, który leczył sie sam, bo cos przeczytał w internecie, w książkach, coś
          poradził mu kolega. Pomagało, ale na trochę. Potem juz wiedza okazała sie jednak
          niewystarczająca i zona przywiozła go do lekarza, sorry konowała. I ten lekarz,
          oczywiście niedouczony, jak tylko przyłozył reke do brzucha od razu sięgnął za
          słuchawke, zeby przygotowywali salę operacyjną. Sprawa była poważna, bowiem ów
          człowiek o mało nie niał perforacji wyrostka robaczkowego. Bardzo jestem ciekawa
          co by było gdybym ja i moi koledzy zamiast tu byli własnie na wyspach? Pewnie
          ten człowiek byłby juz opłakiwany przez rodzinę.
          • mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:26
            no i co z tego? łaskę mu zrobiłaś? pochwal się tymi pacjentami, których źle
            zdiagnozowałaś. Twoim psim obowiązkiem jest traktować pacjentów z uprzejmością.
            • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:32
              W ciągu 20 lat pracy pewnie zdarzały mi sie złe diagnozy. Jednego jestem w 100%
              pewna. NIKT NIGDY NIE UMARŁ Z POWODU MOJEGO BŁĘDU.
              A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Nie muszę.
              Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie nie leczy.
              Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora szpitala, do
              rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech koniecznie
              napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam TYLKO swoje
              obowiązki.
              • mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:57
                bądź sobie chamska. tylko się nie obrażaj, jak pacjenci narzekają, żeś chamska.
                odnośnie "wypełniania swoich obowiązków"... przemawia przez Twoje posty kompleks
                Boga, a to już jest podstawą do tego, żeby twierdzić, że jesteś złym lekarzem.
              • mango_mango Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:18
                przyznajesz, że stac cie na chamstwo, to sie nie oburzaj, kiedy
                pacjenci pisza prawde. ty bys chciala byc chamska i za swoje
                chamstwo chwalona.
              • jobenka Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 20:51
                protozoa napisała:

                > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma. Nie muszę.
                > Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie nie leczy.
                > Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora szpitala, do
                > rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech koniecznie
                > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam TYLKO swoje
                > obowiązki.

                nikt z nas tego nie ma w umowie o prace. i prawie kazdy zostalby zwolniony za
                takie zachowanie wobec klienta. kazdy oprocz lekarza?
              • mindflayer Z kim tu rozmawiać... 24.08.09, 22:38
                I z kim tu dyskutujesz, na lewo borelioza, na prawo matka karmiąca co to na
                przeziębienie chciała antybiotyku, pośrodku biochemik, a każdy wie lepiej, bo
                przeczytał/mu wyłożyli itp. Esencja bomisiostwa. Zawsze będzie źle, bo miałaś
                dziadka w Wehrmachcie, a w 1965 roku czyjś ojciec zmarł na zawał i mojego
                dziadka sokiem z marchwi z raka wyleczyli. Taki poziom. Populacja trolli
                gazetowo-onetowych na szczęście jest tylko marginesem ludzi pozbawionych
                samokrytyki i insytnktu samozachowawczego. Spokojnie, Darwin zwycięża.

                Spośród moich pacjentów jako idiotów z nastawieniem jak powyżej mam ok. 3% (!),
                ja tam wyedukowanych pacjentów lubię i co mi przynoszą to czytam nieważne czy to
                homeopatia czy nowe terapie, ale przez 10 lat nie pamiętam ANI JEDNEGO
                przypadku, żeby pacjent mi wszedł na głowę. Wiadomo, choroba (i śmierć)
                brutalnie ściągają bomisiów na ziemię, jak jest źle, to kończy się pouczanie
                lekarza i przekonanie o naszej niewiedzy a własnej wyższości, bo się na forum
                gazety Goździkowej poradziło.

                'Bedside manners' są ku...ko istotne, ale kto chce zrozumieć że do B-M po
                pierwsze trzeba czasu na nawiązanie kontaktu z pacjentem. Niech będzie jak na
                Zachodzie, 30-50 minut na wizytę i każdy będzie dopieszczony. Ciekawe, czemu
                nawet abo-przychodnie dziś ograniczają czas wizyt specjalistycznych do 15 minut,
                a NFZ- wizyty powinny być chyba zbiorowe (jak spowiedź przed bitwą).

                Ja tam bym z tymi mądralami nie dyskutował, życie ich nauczy. Życie ma zawsze
                kur.wa rację, jak trolle dożyją 60 i będą miały "prawdziwe choroby" a nie
                katarek u swojego smarkacza od 3 dni, to będą Cię pod niebo wychwalać.
                • trinte Re: Z kim tu rozmawiać... 24.08.09, 22:48
                  > I z kim tu dyskutujesz,

                  Niestety, z Twojego (zważ wielką literę) postu wynika dokładnie takie samo
                  trollowanie, które rzekomo tępisz.
                  O takim drobiazgu jak pycha, przez grzeczność nie wspomnę...
              • laelia Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:53
                tu mnie ubawiłaś. Tak się składa, że składałam skargę z poważniejszego
                powodu. System, w którym jakakolwiek grupa zawodowa sama siebie sądzi i karze
                jest z założenia narażony na korupcje, nieuczciwość i patologię. Mam tylko
                nadzieję, że w końcu uda się tę bezkarność powstrzymać/zmienić. Ale wymagałoby
                to uczciwości i umiejętności przyznawania się do własnych błędów od lekarzy
                także, prawda?
              • abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:24
                protozoa napisała:

                > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma.

                Masz. Przeczytaj dokładnie przepisy.

                > Może także złożyc skargę

                Może. Masz pewność że za 2-3 lata ktoś nie złoży?

                > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam

                Jak pojawi się ktoś kto będzie miał ładniejszy uśmiech i tańszy - to
                stracisz pracę.

                Sorry, sama się prosiłaś.
                • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:30
                  Póki co wymaga się ode mnie tylko i wyłacznie skuteczności. Chociaz nie, wymaga
                  się od kierownika mojej kliniki, zeby zapewnił obsadę dyzurową i on prosi nas,
                  zebysmy wzięli kolejny dyzur. Nie bój zaby, bezrobocie mi nie grozi.
                  Ciekawa jestem czy powiedziałabys mi to samo w oczy ? Watpie.
                  • trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:22
                    Ja powiem: podaj szpital i o jakiego lekarza mam pytać
                • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:33
                  Czekam na złożenie skargi, ze się nie usmiecham, ze nie podlizuję się do
                  pacjentów, ze nie przepisuje zażądanych leków, ze nie daję soba manipulować, ze
                  mam własne zdanie. No i koniecznie, ze nie pozwalam łapac sie za rękaw - w
                  drodze np. na blok operacyjny-, że wyznaczam godziny na rozmowy z rodzinami, a
                  nie jestem do ich dyspozycji wtedy gdy sobie tego zyczą, no i koniecznie!!!!, ze
                  wywalam za drzwi i straszę policją tych, którzy usiłuja wręczac mi koperty.
                  Czekam na taka skargę. Ubawi się szef.
                  • ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:42
                    W dupie mam czy lekarz się uśmiecha. Mam nadzieje że choć wredota z
                    Ciebie to leczyć umiesz bo tylko tego wymagam od lekarza
                    . Niestety za dużo dla 50%. Wiem jak się załatwia staże w
                    dobrych szpitalach ( jak się jest asystenką prezesa zarządu którego
                    córka studiuje medycynę widzi się duzo). Przynajniej 3 najbliższym
                    mi osobą tacy "spacjaliści" zabrali zdrowie a nawet życie.
                    • trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 18:28
                      > W dupie mam czy lekarz się uśmiecha. Mam nadzieje że choć wredota z
                      > Ciebie to leczyć umiesz

                      No i w tej części ja mam zdecydowane wątpliwości - sądząc po postach owej pani
                      (nie tylko w tym konkretnym wątku) ma ona przeświadczenie o własnej wielkości i
                      nieomylności a to dla pacjenta dużo groźniejsze niż udowodniany już (sama
                      kobitka przecież przyznała) brak elementarnej kultury osobistej.
                      • olencjamat Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 21:35
                        no to zwiewaj ale to juz!od jutra zacznij leczyc w oparciu o
                        internet i zdjecia ktore ogladasz,i juz nigdy przenigdy nie
                        korzystaj z pomocy lekarzy,wyjdzie Ci to na dobre,bo przeciez znasz
                        sie na tym znacznie lepiejsmile
                        • trinte Znaczy - trafiłam w czułe miejsce... 25.08.09, 21:43
                          n/t
              • maman3 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 19:41
                protozoa napisała:

                > W ciągu 20 lat pracy pewnie zdarzały mi sie złe diagnozy. Jednego
                jestem w 100%
                > pewna. NIKT NIGDY NIE UMARŁ Z POWODU MOJEGO BŁĘDU.
                > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma.
                Nie muszę.
                > Moge być gburowata. Jesli sie to komus ni podoba niech sie u mnie
                nie leczy.
                > Może także złożyc skargę do kierownika kliniki, do dyrektora
                szpitala, do
                > rektora, do NFZ, do ministra, do Rezecznika Praw Pacjenta. Niech
                koniecznie
                > napisze, że sie nie usmiecham, że jestem gburowata i wypełniam
                TYLKO swoje
                > obowiązki.
                Lekarka, która nie rozpoznała obrzęku krtani u mojego rocznego synka
                tez pewno twierdzi, ze nikt przez jej mylna diagnoze nie umarł- nie
                umarł, bo zawiozłam dziecko do innego lekarza, który natychmiast
                odpowiednio zadziałał.
              • e155 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 01:28
                > A w umowie o prace nie ma ani słowa o tym, ze muszę byc uprzejma.
                > > Nie muszę.
                Przez chwilę myślałam, że przysięga Hipokratesa - przepraszam,
                przyrzeczenie lekarskie, znacząco różni się od składanej przeze mnie
                przysięgi doktorskiej. A jednak, lekarze przyrzekają m.in. "strzec
                godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić", podobnie jak
                doktorzy.
                Może gburowatość można pogodzić z godną postawą, czy z szacunkiem do
                pacjenta, ja jednak sobie jakoś na to nie potrafię pozwolić. Ani
                powiedzieć leniwym i niemiłym studentom: "won" do kopania rowów.
                • atena12345 Re: Lekarze? Już im nie ufam 01.09.09, 22:32
                  e155 napisała:

                  > Przez chwilę myślałam, że przysięga Hipokratesa - przepraszam,
                  > przyrzeczenie lekarskie, znacząco różni się od składanej przeze
                  mnie
                  > przysięgi doktorskiej. A jednak, lekarze przyrzekają m.in. "strzec
                  > godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić", podobnie jak
                  > doktorzy.
                  > Może gburowatość można pogodzić z godną postawą, czy z szacunkiem
                  do
                  > pacjenta, ja jednak sobie jakoś na to nie potrafię pozwolić. Ani
                  > powiedzieć leniwym i niemiłym studentom: "won" do kopania rowów.



                  Dzięki za ten post .. szczerze...
            • yorik można nauczyć się z internetu 24.08.09, 20:46
              ja na przykład mojej dziedziny uczę się od czasu gdy internet był przywożony na
              CD (dla nie znających - system dostępu do publikacji w GBL i AMWAW).
              I po tych latach, setkach pacjentów, dziesiątkach kursów (w których coraz
              częściej jestem uczestnikiem cznnym) - wydaje mi się, że zaczynam cokolwiek
              rozumieć.
              No ala ja chyba wyjątkowo tępy jestem.
              pzdr i życzę dobrego samopoczucia
              y.
          • ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 10:06
            Mój mąż miał operację wyrostka robaczkowego, jak powiedział
            chirutg :"pięć minut przed smiercią" bo :
            1. Pierwszy lekarz do którego sie udal powiedział, że to nerka,
            2. Drugi po zrobieniu USG stwierdził, że nic nie ma i zeby nie dać
            się ciąć.
            Mąż miał prawie 40 stopni gorączki i dreszcze. Gdyby chirurg się nie
            uparł byłabym wdowom.

            Gdy poszłam rodzić lekarza będącego na dyżurze nie było . Zanalazł
            sie po 2 godzinach. Przypominam , że za te godziny mu płacono.
            NAszczęście nic złego się nie działo ale...
            Rodzinna pielęgniarka pracujęca na bardzo ciężkim oddziale
            opowiadała ostatnio jak reanimowali w nocy pacjenta. Szukanie
            lekarza, walenie w drzwi, w końcu telefony. Po którymś telefonie
            odebrał. Spał spokojnie i nie chciało mu się otworzyć, pacjent
            zmarł .
            Zarabiam dużo mniej od lekarza , nie zazdroszcze bo być nie
            chciałam. JAk komuś się nie podobaja pacjenci i pensja niech nie
            pracuje . Bo jego olewactwo może zabić.
            • st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 11:59
              To kto w koncu mezowi zycie uratowal, krasnoludki?

              Oj gdyby nie ci leniwi lekarze, to droga Pani, "bylaby wdowom"!
              • ewcia1976 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 14:10
                Proste - chirurg. Czy 1 z 3 lekarzy. Gdyby 1 lekarz się nie pomylił
                nie było by komplikacji. Wychodzi , że co 3 lekarz się uczy i na
                kasę zasługuje wink

                JA tam lekarzowi przedstawiłam moją chorobę po analizie internetu.
                Wcześniej mimo, że chodzilam 10 lat do ginekologów ( różnych)
                przedstawiałam objawy diagnoza :proszę luteinkę po 9 miesiącach
                braku okresu. Powiązałam objawy ( ach ta logika na studiach
                ) i powiedział gościowy, że mam PCO . Zrobił USG i też zobaczył,
                przy wczesniejszych USG nie widział . Skarżyłam mu sie też na ból z
                boku ale nic nie widział. Po tygodniu juz inny lekarz nie tylko
                potwierdził diagnozę ale ujrzał wielką cystę . Nie wiem czy
                poprzedni był ślepy czy nie umiał obsługiwać USG.

                No i teraz u dobrego lekarza na PCO się leczę ale po drodze 5 innych
                nawaliło.
            • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 17:03
              Widziałam setki "wyrostków"- każdy inny, zaden nie wyglądał książkowo, typowo.
              Nie wiem jakie objawy oprócz "prawie 40 stopni gorączki i dreszczy" miał Twój
              mąż więc nie podejmuje się rozstrzygać kto i czy w ogóle ktoś popełnił błąd. Na
              szczęscie dzięki chirurgowi ( sorry konowałowi) nie zostałaś wdową ( sorry wdowom).
              Jesli chodzi o brak lekarza na oddziale to tez jest to co najmniej do
              sprawdzenia. Też co najmniej przez 3-4 godziny dziennie jestem nieobecna,
              bo.....operuje na bloku. A bajeczki, które opowiadasz o tym jak lekarz spał i
              nie otworzył drzwi zostaw na dobranoc. Jesli to była prawda to dlaczego
              "rodzinna pielęgniarka" mająca świadkow nie zawiadomiła NATYCHMIAST szefa dyżuru
              ( jest to zwykle chirurg z Izby Przyjęć) i ordynatora? Albo jest to pomówienie
              lekarza - kolejne-, albo pielęgniarka jest współwinna.
        • magdalenasa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 00:07
          >>> czy muszę iść do lekarza, gdy boli mnie głowa, która przestaje
          boleć po pracetamolu? na biegunkę wystarczy smecta, na zaparcia
          herbata z kopru a na przeziębienie herbata z miodem i cytryną albo
          gripex.


          Musisz, bo za polecanie smecty i herbaty z miodem zaden lekarz na
          Karaiby nie pojedzie smile)).
          Ja tez nie ufam lekarzon i nie korzystam z ich uslug.Zdrowo sie
          odzywiam, duzo ruszam i mam nadzieje, ze nie trafie w lapy tych
          aroganckich nieukow za szybko.Przynajmniej tych ze sredniej
          statystycznej, bo przeciez zdarzaja sie perelki, ktore sa
          prawdziwymi lekarzami z powolania i maja holistyczne podejscie do
          pacjenta
          • musia2002 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 00:37
            Wynik cytologi 4-trzy razy robiona cytologia u tego samego
            ginekologa-jego stwierdzenie "w tak mlodym wieku nie mozesz miec
            takiego wyniku"-zaufalam lekarzowi.
          • st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:02
            Nie ma obaw. Jak sie nie chce, to sie w lapska tych przeobrzydlych
            konowalow nie wpadnie. Wystarczy nie chciec.

            Oczekuje od Pani odpowiedzialnosci za slowo i konsekwencji -
            do konca.
            • protozoa Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:26
              O jakiej tu konsekwencji mówimy?????????Naiwny!!!!! Jak zachoruje, a stanie się
              to wczesniej czy póxniej, będzie ugrzeczniona, przylizana, gotowa otwierac przed
              nami drzwi. I wtedy nawet nie pomysli o Karaibach ( kolejny mit nagminnego
              wysyłania nas tam czy gdziekolwiek indziej), bo będzie czekała na nasze
              rozpoznanie jak na zbawienie. I wtedy może dojdzie do niej fakt, ze od naszej
              wiedzy, refleksu, decyzji, sprawności rak ( sorry łap) może zależeć jej zycie
              lub życie kogos bliskiego.
              • mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 22:12
                kurczę, to tylko dwóch lekarzy na świecie jest, że w razie choroby trafię akurat do "Was"? jeśli nie jesteś jedyna i najlepsza w swej dziedzinie, to ja mam Cię w dupie. uprzejmie proszę o podanie nazwiska i specjalności, żeby wiedzieć kogo omijać. ta sama prośba do st.lucasa.
                wielu lekarzy poznałam i kurczowo trzymam się tych, którym ufam, a jest to niewielka grupka. pozostali tracą, bo za mną idą prawdziwe pieniądze - od 10 lat skorzystałam z NFZ tylko przy porodzie. tak samo mój mąż i dziecko.
                • off-sik Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 11:19
                  nie ma co kwitnaca kultura wypowiedzi!

                  a mozebys to ty, kapusciana glowo, najpierw sie przedstawila?
                  • tinga1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 12:35
                    > a mozebys to ty, kapusciana glowo, najpierw sie przedstawila?

                    Nie żebym się czepiała, ale to grzeczne też nie było.
                  • mha1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 15:20
                    ależ ja się przedstawiłam - mha1. co Ci powie moje imię i nazwisko? co za różnica dla Ciebie, czy nazywam się Apolonia Dudkiewicz czy Ewa Nowak?
                    natomiast pani doktor, która mówi "jak nie chcesz, to nie przychodź", jest niekonsekwentna. skąd mam wiedzieć do kogo mam nie przychodzić? bo do niej nie chcę.
                    odnośnie kultury - nie muszę być miła, ważne, że wywiązuję się ze swoich obowiązków.
                    wink
    • gabrielapalucka Ojej, przypadkowo też mam na imię Gabriela..... 24.08.09, 17:23
      Do wszystkich ewentualnych moich znajomych (i nie tylko): mam tak
      samo na imię i trochę młodszą niż "bohaterka" artykułu córkę ZOSIĘ.
      Ojej.... Naiwność i wiara w absolutną uczciwość prywatnego
      lecznictwa tej Pani jest przerażająca. Tak samo jak brak
      jakiegokolwiek śladu samodzielnego myślenia.
      Kiedy się leży na oddziale położniczym, to każda kobieta jest
      zarzucana ulotkami informacyjnymi. Każda matka może wiedzieć, jak
      wyglądają szczepienia. Jeśli rzeczywiście w tej przychodni
      pediatrycznej opieka lekarska tak wygląda (a nie chce mi się w to
      wierzyć), to (chyba) należałoby taką placówkę zamknąć.
      A naiwni znowu plują na lekarzy.
      Pozdrawiam wszystkich rodziców, w tym również lekarzy wink
    • babcia_tosia Polecam Lekarzy w Irlandii 24.08.09, 17:30
      Niedawno urodzila mi sie coreczka i nie moge marudzic z powodu opieki
      medycznej - wszystkie szczepionki i badania darmowe do tego lekarze odrazu po
      urodzeniu wykryli wade w jednym oczku i ustatlili operacje jak tylko dzieckow
      bedzie wystarczajaco duze a nie jak bedzie miejsce w szpitalu. Krople tasmy
      bandaze opaski i pozniej okulary wszytko za darmo... a potem sie dziwic ze
      czlowiek psioczy na PL
      • st.lucas Re: Polecam Lekarzy w Irlandii 25.08.09, 12:06
        Nie bardzo rozumiem, co maja darmowe okulary do lekarzy...

        Ale co do samych lekarzy w Irlandii zalecam ostroznosc!:
        Tam pracuje sporo lekarzy-Polakow!!! (ze tez ich Irlandczycy jeszcze
        nie wawalili...?)
    • trick_me Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:32
      "Przede wszystkim trzeba edukować pacjentów, żeby pamiętali o zdrowej diecie,
      żeby się badali profilaktycznie, żeby mieli większą świadomość - klaruje
      lekarka. - A teraz jest tak, że częściej pamiętają o przeglądzie samochodu niż
      o badaniach kontrolnych"


      tak, dziś byłam u lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie na badania krwi
      (ostatnie robiłam z 5 lat temu), na cukier, cholesterol i przy okazji na
      hormon tarczycy TSH bo kiedyś bywałam u endokrynologa, usg tarczycy te sprawy.
      To usłyszałam po co mi one. Jak wytłumaczyłam sytuację tarczycową i to że były
      podejrzenia niedoczynności to wydębiłam to skierowanie na TSH. A o badaniach
      na poziom cukru i cholesterolu lekarz powiedział żebym wzięła pod uwagę
      zrobienie ich prywatnie ;]

      • chris30 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:44
        Bywałem z córka u lekarza we Francji, gdzie był dziecinnie prosty system: każdy
        płacił za wizytę, a ubezpieczenie zwracało to ubezpieczonym. W ten sposób każdy
        pacjent był traktowany równie dobrze!
      • st.lucas Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:09
        NFZ "placi" tyle per capitam na glowe pacjenta, ze po prostu nie ma
        pieniedzy na badania.
        Trudno wymagac, by fundowal je lekarz z wlasnej kieszeni.

        Takie oczekiwanie to bezczelnosc.
        • hrv_77 Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 12:42
          "Moc w słabości się doskonali" - znakomicie oddaje relacje lekarz - pacjent
    • figrut Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 17:54
      Do lekarzy mam bardzo ograniczone zaufanie niestety uncertain Nie jeden raz już się
      przekonałam, że często czegoś nie wiedzą, ale nie chcą też wypaść na głupszych
      od pacjenta i "leczą" na pokaz. Ponad dwa lata temu mój wtedy trzylatek dostał
      plamicy Schoenleina-Henocha (o tym wygrzebałam w necie właśnie). Po południu syn
      zaczął marudzić. Zrobiło mu się zimno, ale temperaturę miał tylko lekko
      podwyższoną (37 stopni). Zaczął przeraźliwie płakać, kiedy dotknęłam jego
      kolana, więc zdjęłam mu spodnie aby dokładnie się przyjrzeć, czy nie jest
      opuchnięte. Po ściągnięciu mu spodni przeraziłam się. Całe nogi od stóp do
      pośladków pokryte były siniaczkami i czerwonymi placami. Nie namyślając się
      długo pognałam do szpitala, bo wtedy głośno było o sepsie. Ze szpitala odesłali
      mnie do domu, bo sepsa to bardzo wysoka temperatura, a on takiej nie miał. Noc
      przesiedziałam w internecie wpisując w google objawy. Trafiłam na plamicę i
      wszystko mi się zgadzało, ale nie byłam lekarzem. Zapisałam nazwę na kartce.
      Rano poszłam z małym do naszej pediatry. Opowiedziałam o bólu kolana wieczorem i
      o bólu w przegubie stopy nad ranem, kiedy ból kolana ustąpił. Podzieliłam się
      moimi poszukiwaniami w necie i podałam kartkę z nazwą owej plamicy. Pediatra
      dziwnie się na mnie spojrzała i stwierdziła, że nie ma takiej choroby. Diagnoza
      - dziecko ma na coś uczulenie, a ból kolana i ból przegubu to nadwrażliwość
      dziecka przy temperaturze. Tłumaczyłam, że młody i przy 38,5 nigdy nie jest
      marudny i doskonale znosi temperaturę, a tu temperatura nie przekroczyła 37
      stopni. Tłumaczenie jak bym w próżnię mówiła. Dostał receptę na clemastin i
      calcium.
      Diagnoza o uczuleniu nie dawała mi spokoju. Rozumiem czerwone plamki, ale
      siniaczki fioletowo brązowe przy uczuleniu ?? Poszłam po południu do innego
      lekarza i tam mimo dokładnego opisu jak i na rannej wizycie słyszę diagnozę -
      świerzb i recepta na jacutin z zaleceniem wysmarowania tym mleczkiem miejsc
      chorobowo zmienionych (czyli całych nóg i pośladków). Nieśmiało wspomniałam o
      plamicy podsuwając karteczkę z nazwą choroby. Lekarz stwierdził, że lekarzem
      jest on, a nie ludzie w internecie (info o plamicy wyszukałam na medycznych
      portalach wraz z niemieckim, gdzie były zdjęcia choroby). W aptece pani się
      bardzo zdziwiła, że jacutin został przepisany trzylatkowi i to na tak wielką
      powierzchnię. Doradziła, abym skontaktowała się z innym lekarzem i zapytała o
      to, czy jacutin można stosować u tak małego dziecka. Całą nockę przesiedziałam w
      necie, nazwy choroby nauczyłam się na pamięć.
      Po południu dnia następnego poszłam do jeszcze innego lekarza, opisuję objawy i
      mówię, że dziecko ma potworne bóle w różnych godzinach innego stawu. Lekarz
      stwierdził, że w całej swojej karierze nigdy z czymś takim się nie spotkał, ale
      nie jest to na pewno uczulenie, a już tym bardziej nie świerzb. Mówię o moich
      poszukiwaniach w necie, podaję nazwę możliwej choroby i tu cud - lekarz słucha
      mnie uważnie i mówi, że rano przyjdzie na pół godzinki (miał dyżury po południu)
      żeby jeszcze raz zobaczyć małego, wtedy podejmie odpowiednie kroki co do
      leczenia. Przyszedł rano, potwierdził diagnozę, zlecił badanie moczu (choroba
      może zaatakować nerki i prowadzić do wewnętrznych krwawień). Przywrócił mi wiarę
      w lekarzy, ale niestety to jeden przypadek na kilku, więc zaufanie mam
      OGRANICZONE, bo nigdy nie wiem na kogo trafię, jeśli nie trafię na niego.
      To nie jedyny przypadek, który mocno nadwyrężył moje zaufanie do lekarzy.
      • atena12345 figrut 31.08.09, 08:48
        Ja Cię rozumiem, niesety mialam wiele podobnych doswiadczeń, a kilka
        nawet gorszych.
        W mojej rodzinie stwierdzono zgon mlodej osoby podlączonej do
        aparatury - dodam, że osoba ta zyje i ma sie dobrze.
        Mnóstwo, mnóstwo przypadków dyletanctwa i lekceważenia pacjentów, bo
        co oni moga wiedzieć kretyni. Ile razy slyszalm: co Pani bede
        tłumaczył, przeciez i tak Pani tego nie zrozumie...
        Muszę przyznać, że mam bardzo dobrego pediatrę, jest troche dziwny i
        wiele osób go nie lubi, ale to jeden z niewielu lekarzy, którym ufam
        (choć tez w ograniczonym zakresie wink) Ale dzwoni do mnie, pyta o
        dziecko, byłam u niegio wczoraj z małym mimo iz niedziela.
        Ale poczytaj posty choćby protozoa - za każdym razem, gdy ktos pisze
        coś krytycznego o lekarzach, ona mówi, że to niemożliwe, ze w życiu
        lekarz by tak nie zrobił...itp.
        Poki lekarze bedą prezentowac taka postawe jak ona, to nic się nie
        zmieni niestety.
    • agatita82 "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:00
      lekarka powiedziała, że media powinny edukować, a nie żyby uczyć się
      z mediów. To sa 2 różne rzeczy!
      Na pewno lekarce z wywiadu nie chodziło o edukację serialową...
      • seniorita15 Re: "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:16
        Widze,ze nagonce na lekarzy nie ma konca.Dobrze,ze mnie tam juz nie ma.Zycze
        zdrowia naszemu spoleczenstwu.Nie potrafilabym juz leczyc w Polsce.Odwyklam od
        pewnych zachowan.
        • indianski Re: "Pacjent powinien uczyć się z mediów" ??? 24.08.09, 18:37
          ja tez dziekuje Bogu ze w Polsce nie musze sie juz leczyc . Nie wiem czy to
          kwestia kasy czy zwyklej indolencji , ale porownania ze szwabskimi lekarzymi
          raczej nie macie
    • trinte Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:23
      lekarzy z postów powyżej to mi się wszystko w środku wywraca. Jacy
      przepracowani, jacy niedopłacani. A ja się pytam - kiedy szli na studia, to
      sytuacja w polskiej służbie zdrowia była inna? Nie wiedzieli na co się piszą?
      Wolne żarty. Coś w końcu nimi kierowało, że wybrali takie studia a nie inne.
      A jak i tak nie pasuje, to może trzeba zachować się dorośle i pomyśleć o
      zmianie pracy albo zawodu. W każdym innym zawodzie, jak ci nie pasuje
      charakter pracy i płaca, to zmieniasz albo pracodawcę albo zawód i nikt nie kwęka.
      • protozoa Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:41
        Bardzo wielu juz to zrobiło. I dlatego do chirurga naczyniowego czeka sie pół
        roku, do okulisty- podobnie, do ortopedy co najmniej 4 miesiące itd, itp. Brak
        pediatrów, operacje "spadają" bo nie ma kto znieczulić, mnóstwo wakatów nawet w
        szpitalach klinicznych nie mówiąc o lecznictwie otwartym.
        Po takich postach wielu z nas nie ma ochoty dawać pacjentom z siebie
        czegokolwiek więcej niz musi. A więc praca do godziny X i ani minuty dłużej.
        Odbieranie nadgodzin, zero telefonów do domu , NIE DAWANIE PRYWATNEGO NUMERU
        KOMÓRKI. Tak nieznosicie lekarzy, tak na nas psioczycie ale tylko wtedy gdy
        Wasze zdrowie jest ok, gdy szwankuje radykalnie zmieniacie postępowanie.
        • indianski Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 18:58
          Psioczy sie na wszystkich : hydrauliko, kelnerki , kierowcow autobusow . Tyle ze
          oni nie zgrywaja bohaterow i nie pierd" o nagonkach tylko dlaetego ze ktos o
          nich zle pisze
        • jotembi Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:08
          protozoa, ja tutaj pojawiam się bardzo rzadko i zawsze jestem w mniejszości...
          okazuje się że tym razem też tak będzie

          z przyjemnością czytam twoje posty - mimo wszystko spokojne, wyważone i
          świadczące o sporej wiedzy i doświadczeniu (jestem jak na mój wiek chorobliwie
          wręcz zdrowa, ale gdybym miała iść pod kozik to tylko trzymany przez kogoś
          takiego jak ty)

          oczywiście jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku, wśród lekarzy - których
          pacjenci tak jakoś podświadomie uważają za wszechmogących a potem są zawiedzeni
          - też zdarzają się niedouczki, zwykłe chamy... i ludzie baaardzo zmęczeni
          pacjenci - a już szczególnie (sądząc po tym i innych forach gdzie jest mowa o
          medycynie) mamusie - bywają jak przypuszczam nie do zniesienia (wystarczy
          poczytać te posty tutaj no i dość głupawy artykuł od którego się to wszystko
          zaczęło)
          szukanie w necie informacji o osobiście zdiagnozowanej chorobie żeby później
          wciskać te mądrości lekarzowi to pomysł absolutnie koszmarny, podobnie jak
          leczenie się na podstawie rad udzielanych na forum (zgroza)

          a ja - cóż: pani po 50tce, zero chorób (nawet wzrok mi jeszcze nie wysiadł choć
          już dawno temu powinien bo go nadużywam wink ), córka osiemnastolatka też dziwnie
          zdrowa (wieki temu karmiona butelką i jakoś ani alergii, ani braku odporności,
          końskie zdrowie po prostu)
          o polskiej medycynie wiem sporo od środka jako była żona doktora (zresztą
          merytorycznie świetnego fachowca, gorzej chyba z tymi bedside manners o które tu
          głównie chodzi - ale to nie mój problem)
          znam sporo lekarzy prywatnie, zawodowo prawie żadnych bo się na nic nie leczę
          ale jakoś tak w takim sporze jak ten automatycznie staję po stronie - jednak -
          lekarza
          w każdym razie takiego jak ty, protozoa smile
          • trinte Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:16
            A ja jednak wolę, żeby mój potencjalny lekarz nie mówił do mnie "won" - wolę
            tych kulturalnych.
            Taki kaprys.
            • jotembi Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:22
              z ogromną satysfakcją stwierdzam że jeszcze nikt nigdy nie powiedział do mnie
              "won", ani lekarz, ani ktokolwiek inny
              nie sądzę, żebym była jakoś szczególnie na to narażona, ludzie zazwyczaj
              automatycznie reagują uprzejmością na uprzejmość
              ale domyślam się że może mnie to spotkać na tym konkretnym forum jeśli za bardzo
              będę bronić lekarzy i podśmiewać się z mamusiek
              no cóż... pewnie mi się nie będzie chciało dalej tu siedzieć bo "dyskusja" jest
              z tych żałosnych
              ale może zaryzykuję...?
              • trinte Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:31
                "won" krzyczała w poprzednich postach właśnie protozoa - przeczytaj uważnie i to
                właśnie tym tak rozwścieczyła towarzystwo

                kultura, ot taki drobiazg

                p.s. co w tej dyskusji jest żałosne: pacjenci skarżący się na arogancję lekarzy,
                czy może lekarz, który otwarcie apeluje o "dowód wdzięczności"?
                • trinte I jeszcze jedno 24.08.09, 19:33
                  Gdzieś na początku tej dyskusji w wątku pojawiła się kwestia błedów lekarskich -
                  dziwne, że nikt z lekarskiego grona na tym forum akurat tam się nie wpisał.
                  • mordehajm Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 14:28
                    nie mam juz glowie kto, ale sie wpisal, bo chodzi o to, ze wiekszosc
                    bledow bierze sie z przemeczenia lekarzy a autorka artykulu to
                    zlekcewazyla
                    • trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 14:49
                      a tak na marginesie...
                      jak na zabieganych, ciężko pracujących i nie mających czasu lekarzy, to
                      stosunkowo dużo ich na tym forum...
                      Wszyscy na urlopach?
                      • protozoa Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 15:23
                        Nie, ja na dyżurze. 8 w tym miesiącu. Przy czym płacą mi za gotowość do pracy.
                        Od 18.00 schodzę na Izbę Przyjęć, do 18.00 czekam na górze na pacjentów do
                        operacji. Mam tez pod opieką cały oddział.
                        • abccbaabccba Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 16:26
                          A tak poczytać Lancet smile
                          • protozoa Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 16:34
                            A dlaczego Lancet?
                          • protozoa Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 16:43
                            Ja Ci nie mówię co masz robić w czasie gotowości do pracy. Mogę czytac, mogę
                            pisać posty, mogę spac, mogę rozmawiać przez telefon. Muszę w ciagu kilkunastu
                            sekund być gotowa do pracy. Tak więc nie moge oddalać sie poza oddział, uprawiać
                            seksu, pić alkoholu itd.
                            • olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 17:32
                              Droga Pani doktor Protozoa kiwam smutno głową czytajac te
                              wypowiedzi.Zgadzam się z Panią calkowicie.W tym roku ukonczyłam
                              medycyne,przygotowuje sie do egzaminu LEP i bede odbywac starz a
                              pozniej jesli mi sie uda bede starac sie o specjalizacje.PAn pod
                              nikiem aa-costam widac dokladnie nie ma pojecia o ksztalceniu
                              medykow-tylko krzyczy.OWszem studia trwaja 6lat ,ale po ukoczeniu
                              studow nie ma sie praktycznie NIC i nalezy wowczas oczywscie po
                              zdanym LEPie starac sie o specjalizacje ktora trwa długo!!!Widze,ze
                              wielu lekarzy wzielo udział w tej dyskusji,ale odwiesiło broń widząc
                              jałowiść tej syskusji.Ciekawa jestem dlaczego tyle lat trwa
                              kształcenie skoro Pani Ewa potrafi siebie zdiagnozowac (nie majc
                              bladego pojacia o medycynie) w dwia wieczory w oparciu o Internet(ba
                              jesli to były by fachowe zrodla takie jak PubMed).Zaskakujace!Nasze
                              kształcenie trwałoby o wiele krocej i nie narazałoby
                              panastwa,poniewaz jak to krzyczycie zlozyliscie sie na nasze
                              studia.a ja sie pytam a kto Wam bronił,skoro na kazdym kroku nam
                              wytykacie pieniadze?Tak samo ja sie składam na wasze
                              wyksztalcenie,leczenie,pomoc spoleczna etc.Nie no czekam na wiecej
                              takich ''kwaitkow'' ciekawa jestem czy pa jenic beda przychdozic do
                              mnei z gotowa koncepcja leczenia,bo przeczytali w internecie....Pani
                              doktor nie mam jeszcze wielkiego doswiadczenia,ale doskonale
                              widzialm jak pacjenci potulnieja jak jest zle i nie wrzeszcza ze
                              oni ''wymagaja'' i zadaja takich a nie innych tabletek.PAnu panie
                              aaa radze zapoznac sie z ksiazka na temat historii medycyny.bo pan
                              zwyczajnie caly czas pitoli.co za kraj zeby na tak wyksztalconego
                              czlowieka psioczyc i uwazac ze ''wiedza''wiecej o medycynie bo
                              przczytali malutki artukulik w zycie na goraco.
                              • olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 17:36
                                mysle,ze szkoda strzepic jezyk po proznicy.a niech sobie pokrzycza
                                pewnie!pan aaaa i pani ewa asytenta ktora wie poniewaz jej szef ma
                                corke-studentke medycyny i ona wie!!
                              • trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 18:30
                                W tym roku ukonczyłam
                                > medycyne,przygotowuje sie do egzaminu LEP i bede odbywac starz

                                Jak anatomii uczyli tak jak ortografii to należy zwiewać i to szybko.
                                • olencjamat Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 19:49
                                  pomylka przepraszam wielmozna pania.rozumiem ze Pani nigdy przenigdy
                                  nei zdazyl sie blad ortograficzny.ja nie podwazam pani poziomu
                                  wyksztalcenia.prosze o wybaczenie o ten wielki blad.a tak na
                                  marginesie to anatomia nie jest jedynym przedmiotem i nie jedynym
                                  najwazniejszym smile alez skad to Pani moze wiedzec wszak w internecie
                                  juz sprawdzic sie nie chce smilekrzycz dalej mowiac szczerze mam to w
                                  nosie jak bedziesz potrzebowala pomocy lekarza to co zrobisz?dalej
                                  bedizesz pluc jadem i zloscia?czy tez poczytasz sobie w internecie a
                                  noz Ci pomoga.krzyczysz tak mocno o nasze wyksztalcenie a ciekawe
                                  jakim Ty dyplomem mozesz sie pochwalic...
                                  • trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 20:43
                                    Dzięki!
                                    Dawno się tak nie ubawiłam czytając post!! Naprawdę!

                                    dalej
                                    > bedizesz pluc jadem i zloscia
                                    eee, znam swoje miejsce i w tej konkurencji lekarzy nie przeskoczę, przynajmniej
                                    nie na tym forum.

                                    btw w żadnym poście nie krzyczałam - czyżby przyganiał kocioł garnkowi? Hmmm....

                                    Co do wykształcenia, oczywiście nie mam żadnego wink)))))))))))), nie udało mi
                                    się ukończyć nawet kursu obróbki skrawaniem, a ostatni dyplom dostałam za
                                    ukończenie z wyróżnieniem grupy starszaków w przedszkolu... wink))))

                                    • trinte i na dodatek 25.08.09, 20:47
                                      pomylka przepraszam wielmozna pania.rozumiem ze Pani nigdy przenigdy
                                      nei zdazyl sie blad ortograficzny
                                      czy tez poczytasz sobie w internecie a
                                      noz
                                      Ci pomoga.

                                      " a nuż" pisze się prze "U"
                                      "nóż" to taki przyrząd do krojenia.

                                      • olencjamat Re: i na dodatek 25.08.09, 21:24
                                        ojej...co ja teraz zrobie?????????ale to nie ja pozniej placząco
                                        blagam o pomoc i ratunek.ciekawe czy w przychodni tez sie tak
                                        wymadrzasz?ja tez sie bawie jak czytam Twoje posty...psoczysz
                                        psioczysz a pozniej biegnie taka do lekarz i pomocy pomocy ratunku.i
                                        tak zawsze jestesmy wam potrzebni i w gabinecie grzeczniutka.jak ci
                                        pomaga taka gadak na forum to prosze bardzo.niech troche twoje
                                        kompleksy opadna
                                        • trinte Re: i na dodatek 25.08.09, 22:30
                                          ale to nie ja pozniej placząco
                                          > blagam o pomoc i ratunek.
                                          Jasnowidz jak nic... wink

                                          Skąd pomysł na to, że mam kompleksy? Rozumiem, że jeśli będę miała zastrzeżenia
                                          do pracy np. pani w urzędzie, to pewnie też przez kompleksy, bo skrycie marzę o
                                          zostaniu urzędniczką, a jak wytknę coś ekspedientce to z pewnością przez
                                          zazdrość, bo dysponuje ona wiedzą tajemną..
                                          Zejdź na ziemię! Nie jesteście pępkiem świata i chodzącymi bogami (choć część za
                                          takich się uważa)- pysznych i zadufanych w sobie buców trzeba tępić zawsze, a
                                          szczególnie jeśli ich pycha i głupota mogą zabić. Tyle. Mam nadzieję, że w miarę
                                          prosto to wyłożyłam.

                                          > ja tez sie bawie jak czytam Twoje posty
                                          Niestety z twych postów wynika, że jednak nie...
                                          Najwyraźniej moje pytania i ironiczne (ironia - po znaczenie słowa odsyłam do
                                          słownika języka polskiego) traktujesz bardzo osobiście, znaczy coś jest jednak
                                          na rzeczy...
                                          Ale, że nie mam zwyczaju bicia słabszych - nie będę już dalej złośliwa i
                                          pozwoliwszy ci zakuwać do LEP-u, pójdę spać.

                                          • olencjamat Re: i na dodatek 26.08.09, 00:29
                                            nie jestem slabsza,na pewno nie od Ciebie;/ale skoro tak sie
                                            dowartosciowujesz to prosze bardzo.Moim błedem bylo dac sie wciagnac
                                            w ta jałową dyskusje.Niestety,niektorzy pozostaną roszczeniowi i
                                            wszechwiedzacy.Polecam dalej leczyc sie z internetu,nie bedziecie
                                            mujsieli narzekac.Podejrzewam,ze wielu z nas mysli podobnie,lecz
                                            zwyczajnie ''olewa'' te glupie matki i
                                            niekotyrch ''madrych''pacjentow.Wykonujemy swoją prace i nie wdajemy
                                            sie zazwyczaj w glupawe dyskusje z pacjentami.pozytywizm minal nie
                                            bede nikogo nauczac elementarnych zasad.Kulture wynosi sie z
                                            domu.postepujcie tak dalej za 10 lat nikt nie bedzie chcial leczyc w
                                            Polsce,co juz pomalu jest widoczne.z mojego rocznika wielu chce
                                            wyjechac po zdaniu LEPu
                                            • irmaaa Re: i na dodatek 26.08.09, 00:47
                                              Olencja, Droga Moja wink.
                                              Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że internet to pole do popisu i królestwo
                                              FRUSTRATÓW TEGO ŚWIATA.
                                              Ty wiesz jak jest, powyższych nie przekonasz, więc nie wchodż w takie dyskusje.
                                              Szkoda Twoich nerwów.
                                              • trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 10:41
                                                Jako (jak to tu już -bezpodstawnie, bo bezpodstawnie, ale co tam..) czołowa
                                                frustratka podpowiadam - czytanie ze zrozumieniem postów innych nie jest
                                                czynnością wykraczającą poza możliwości intelektualne (przynajmniej tak mniemam)
                                                studentów i absolwentów medycyny, radzę więc jeszcze raz przeczytać wątki wink
                                                Nigdzie nie pisałam o stawianiu diagnoz za pomocą internetu - drogiej Olencji
                                                pozajączkowały się nicki, wątki i inne takie - widać emocje nie sprzyjają
                                                czytaniu. Cóż...
                                                Skoro robi błędy ortograficzne w postach (przy możliwości sprawdzania pisowni!!)
                                                to jaką można mieć pewność, że prawidłowo zapisze nazwę medykamentu i kogoś nie
                                                zabije? Tak hipotetycznie pytam?

                                                Padła kwestia kultury - no i tu zgadzamy się całkowicie! Obie strony winny sobie
                                                nawzajem okazywać szacunek. Z tym, że to protozoa zwykła mówić do pacjentów
                                                "won", a olencjamat "olewać mamuśki" (polecam lekturę postów. Ale, kiedy im
                                                zwrócono uwagę, pojawiły się kwestie zamachu instytucję medyka. Czyli co,
                                                funkcjonuje tu stara zasada "Jak Kalemu ukraść krowa to źle, ale jak Kali komuś
                                                ukraść krowa, to dobrze"?...

                                                No i tak na koniec - bo dyskusja, rzeczywiście robi się jałowa - pragnę
                                                przypomnieć, ze lekarze pracuję w tzw. "usługach dla ludności".
                                                • izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 10:55
                                                  och!Zabije..uuuuuuuuuuuu to sie bój ja bym sie bałasmilebyć może
                                                  natkniesz się na mnie.Radzę zatem zakupić odpowiednie podręczniki i
                                                  już się szkolić.''usługi dla ludności" to nie korzystaj droga
                                                  wolna.Przez lata nauczeni-służba zdrowia i tak o mamy ''służyć''
                                                  jako chłopi pańszczyźniani.
                                                  • trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 12:38
                                                    Odsyłam do lektury moich pozostałych postów - nie chcę się powtarzać.

                                                    Cóż jest obraźliwego w określeniu "usługi dla ludności" - to nie dla nich
                                                    pracujecie?...
                                                    Dziwne..

                                                    > och!Zabije..uuuuuuuuuuuu to sie bój ja bym sie bałasmilebyć może
                                                    > natkniesz się na mnie.
                                                    Po pierwsze: to już groźba karalna. Po drugie: czy zatem sądzisz, że jesteś tak
                                                    nieprzygotowana do zawodu, że zetknięcie się z tobą grozi śmiercią?
                                                  • izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 12:45
                                                    a kto mi zarzucił wczesniej,ze nieumiejetnie wypisze recepte i tym
                                                    samym zabije pacjenta.sprytne, odwrocenie kota ogonem.odsylam takze
                                                    do sprawdzenia znaczenia terminu ironia(czyz wczesniej nie radzilas
                                                    mi to samo??)kij ma dwa konce,latwo jest obrzucac błotem,prawda?
                                                  • trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 12:50
                                                    Zatem izi czy olencja?

                                                    Bo zarzucałam to olencji?

                                                    Chyba, że występujesz tu pod dwoma nickami, co jest, prawdę powiedziawszy,
                                                    zastanawiające...
                                                  • izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 12:57
                                                    och prosze.skonczyly sie pomysly na zlosliwosci,ojejej.Nigdy nie
                                                    twierdzilam ze nie jestem olencjatongue_out a propos lekarze wypowiadajacy
                                                    sie tutaj podkreslali wielokrotnie tu,ze nie wtracaja sie w w prace
                                                    inzynierow.Wypowiadaja sie na temat,o ktorym maja pojecie,w
                                                    przeciwinstwie do niektorych.A Ty zapewne pijesz urzednicza kawe i
                                                    udzielasz sie na forum w czasie pracy,a kolejki za drzwiami...
                                                  • trinte Re: i na dodatek 26.08.09, 13:24
                                                    A Ty zapewne pijesz urzednicza kawe i
                                                    > udzielasz sie na forum w czasie pracy,a kolejki za drzwiami...

                                                    Przykro mi cię rozczarować, ale nie. Właśnie jestem na wakacjach więc mam czas
                                                    (zresztą wg zasady, że w pracy zajmuję się tylko pracą.
                                                    No i nie jestem urzędnikiem - więc i ten aspekt odpada.
                                                    A tak swoją drogą, ciekawe jak pan/pani "dochtor" zareagowaliby, gdyby "won"
                                                    powiedział do nich przywołany przez ciebie urzędnik, albo np. ekspedientka w
                                                    sklepie?

                                                    ps. w którym miejscu moich wypowiedzi, jak to określasz, wtrącałam się w
                                                    kompetencje lekarzy? Prosząc o kulturę czy prosząc o pytanie np. o alergie?

                                                    p.s.2 Ułatwię Ci zadanie - nie będę odpowiadać. wink Straciłam resztki wiary w
                                                    to, że ta dyskusja coś da, i, że medycy przemyślą swój stosunek do pacjentów
                                                    (oczywiście ci, którzy powinni)

                                            • e155 Re: i na dodatek 26.08.09, 00:50
                                              Szanowna Pani Olencjamat,
                                              nie wyobrażam sobie, jak można skończyć jakiekolwiek poważne studia
                                              i robić tak koszmarne błędy językowe i ortograficzne. Tu nie chodzi
                                              o pisownię kilku wyrazów, ale składnię, interpunkcję, a nawet
                                              odstępy.
                                              Tak mogą pisać gimazjalistki (nie wszystkie, bez obrazy) czy
                                              studentki zarządzania na prywatnej uczelni! Merytorycznie też jest
                                              fatalnie.
                                              Prosze więc nie kompromitować absolwentów polskich akademii
                                              medycznych i nie wypowiadać się więcej publicznie.

                                              Ja osobiście bardzo cenię polskich lekarzy, szczególnie na tle tych,
                                              którzy mnie leczyli w innych, bardziej rozwiniętych krajach. Proszę
                                              więc nie obniżać średniej.
                                              • izi_easy Re: i na dodatek 26.08.09, 10:07
                                                coż za jad,cóż za emocje.oj przepraszam pani doktor e155 sie nie
                                                spodoba pisanie od malych liter.drże na samą myśl o ocene.bledy
                                                merytoryczne zarzuca sie absolwentce medycyny a nie pani
                                                sekretarce,ktora sie zdiagnozowala przez internet.co za kraj co za
                                                kraj.osobiscie uwazam ze dyskusja jest bezcelowa.i tak do pewnych
                                                ludzi nie dotrze smilea niech psioczą i krzycza wyzywaja.i tak predzej
                                                czy pozniej beda musieli skorzystac z uslug lekarzy.a wowczas co?
                                                przepraszam pania e155 o brak interpunkcji,ale w internecie zwyklem
                                                jej nie uzywac.moze tez mam sie publicznie nie wypowiadac bo mnie
                                                zjedzie ''pani okazujaca szacunek studentom'',no tak nauczyciele
                                                akademiccy to przyklad szacunku.
                                                • trinte Na marginesie 26.08.09, 10:26
                                                  zmiana nicka w niczym nie pomaga - styl pisania jest wystarczająco czytelny - pa
                                                  Olencjo!
                                                  • off-sik Re: Na marginesie 26.08.09, 11:28
                                                    az trudno sie zwracac do tak wszechwiedzacej osoby, ale zapytam: o
                                                    dysleksji slyszala?

                                                    i jeszcze jedno, nie wszechwiedzaca pomysli, czy denerwujac lekarzy
                                                    wszystko jedno gdzie, tez na forum, nie postepuje nieodpowiedzialnie
                                                  • trinte Re: Na marginesie 26.08.09, 12:49
                                                    Cóż...
                                                    dysleksja z pewnością będzie wygodnym wytłumaczeniem...

                                                    Nigdy nie twierdziłam, że jestem wszechwiedząca (w odróżnieniu od paru postów
                                                    lekarskiej braci) - odsyłam do pozostałych moich wypowiedzi, czytanie to jednak
                                                    pożyteczne zajęcie.

                                                    A co do nerwów - jeśli ktoś podczas pełnienia dyżuru wchodzi (zakładam, że
                                                    świadomie) na takie forum i obraża innych uczestników (vide:protozoa) to (znowu
                                                    zakładam) na co liczy?...
                                                  • e155 Re: Na marginesie 26.08.09, 15:28
                                                    > az trudno sie zwracac do tak wszechwiedzacej osoby, ale zapytam: o
                                                    > dysleksji slyszala?
                                                    Dysleksja nie usprawiedliwa bełkotu. Przecież tego nie da się
                                                    czytać!
                                                    >
                                                    > i jeszcze jedno, nie wszechwiedzaca pomysli, czy denerwujac
                                                    lekarzy
                                                    > wszystko jedno gdzie, tez na forum, nie postepuje
                                                    nieodpowiedzialnie
                                                    Chyba nie do mnie, ale rzeczywiście, pogłębianie przepaści lekarz-
                                                    pacjent nikomu nie służy. Ale obrażanie na forum pacjentów i
                                                    wyrażanie się o nich bardzo pogardliwie (i to o ogóle, nie
                                                    szczególnych przypadkach), jest tym bardziej nieodpowiedzialne.
                        • trinte Re: I jeszcze jedno 25.08.09, 18:34
                          > Nie, ja na dyżurze. 8 w tym miesiącu. Przy czym płacą mi za gotowość do pracy.
                          > Od 18.00 schodzę na Izbę Przyjęć, do 18.00 czekam na górze na pacjentów do
                          > operacji. Mam tez pod opieką cały oddział.

                          Czyli jesteś (wg tego co piszesz) obciążona pracą i masz pod opieką tabuny
                          pacjentów...
                          Zatem czy wolno ci się tak dekoncentrować? Ba! Tak emocjonować - wszak
                          powszechnie wiadomo, że emocje źle wpływają na racjonalny osąd - przecież to
                          może być groźne dla pacjentów pod twoim nadzorem...
                          • off-sik Re: I jeszcze jedno 26.08.09, 11:29
                            czy ta mysl - o niebezpieczenstwie wyniklym ze zlych emocji - nie
                            powinna wrocic do jej autorki?

                            i czy autorka zdaje sobie sprawe, ze zdenerwowawszy lekarza, moze
                            komus zaszkodzic?
                            • trinte Re: I jeszcze jedno 26.08.09, 12:52
                              Odpowiedź w poście powyżej.
                              smile
                      • aneczkag Re: I jeszcze jedno 09.11.10, 16:56
                        Ja na L4 z grypą.
          • protozoa Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:33
            THX !!!!! Zdróweńka. Serce rośnie......
          • figrut Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 19:43
            > szukanie w necie informacji o osobiście zdiagnozowanej chorobie żeby później
            > wciskać te mądrości lekarzowi to pomysł absolutnie koszmarny,
            Czyżby ? Diagnoza na podstawie informacji z netu jest poddana pod opinię
            lekarza. Bez jego potwierdzenia lub zaprzeczenia diagnozy nie dostanę żadnego
            leku i żadnego ukierunkowania co do leczenia.
            Pomijam fakt stwierdzenia uczulenia i przepisania leków o ewentualnie małej
            szkodliwości (zasada nr.1 - nie szkodzić). Biorę pod uwagę fakt, iż lekarz też
            człowiek, a nie chodząca księga mądrości. Nie mogę jednak pojąć błędnej diagnozy
            świerzbu i przepisania jacutinu 3 letniemu dziecku do smarowania niemal połowy
            ciała - to już nie jest według zasady "nie szkodzić", to głupota.
          • kisielki Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 20:44
            Skoro jesteś zdrowa i Twoja córka też nigdy specjalnie nie chorowała , to nie
            bardzo chyba rozumiesz jak to jest jak idziesz do lekarza z problemem a on Cie
            najzwyczajniej w świecie olewa...Ja niestety przeszłam parę operacji, moje
            dzieci już teraz są zdrowiutkie, ale był taki rok , że co tydzień dwa wizyta u
            lekarza, jeżdzenie po szpitalach itp...Wiem , że jak w każdym zawodzie są super
            lekarze i konowały, ale jak się ktos decyduje na zostanie lekarzem, to powinien
            mieć trochę więcej wyczucia i empatii niż np hydraulik. Lekarz pracuje z
            pacjentem, drugim człowiekiem, jego ciałem i psychiką...Chamstwo i gburowatość,
            brak poszanowania dla mojej intymności, brak komunikacji-wed ług mnie to
            świadczy o tym że ten ktoś wybrał zły zawód...
            Pozdrawiam!
        • jobenka Re: Jak czytam to jojczenie 24.08.09, 20:53
          protozoa napisała:

          > Bardzo wielu juz to zrobiło. I dlatego do chirurga naczyniowego czeka sie pół
          > roku, do okulisty- podobnie, do ortopedy co najmniej 4 miesiące itd, itp. Brak
          > pediatrów, operacje "spadają" bo nie ma kto znieczulić, mnóstwo wakatów nawet w
          > szpitalach klinicznych nie mówiąc o lecznictwie otwartym.

          przed otwarciem granic czekalam tyle samo!

          > Po takich postach wielu z nas nie ma ochoty dawać pacjentom z siebie
          > czegokolwiek więcej niz musi. A więc praca do godziny X i ani minuty dłużej.
          > Odbieranie nadgodzin, zero telefonów do domu , NIE DAWANIE PRYWATNEGO NUMERU
          > KOMÓRKI.

          zaden lekarz panstwowy nie dal mi swojej komorki ani nie poswiecil minuty
          prywatnego czasu. wszystko sie zmienia, jak place za wizyte.
    • vald Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 18:25
      Należało by zapytać, kim są, kim byli nauczyciele tych lekarzy? Ci wszyscy
      profesorowie, docenci, czego ich nauczyli, prócz medycznych praktyk? Co
      przekazali, prócz wielkopańskich manier, nieomylności, buty, i traktowania
      pacjentów z góry? Czy naprawdę wiedza tych lekarzy, w ich mniemaniu, tak
      przyćmiewa normalne ludzkie podejście? Czy jest może jakimś balastem
      frustracji? Czy może weryfikacja na studia medyczne, prócz wiedzy na
      egzaminach , powinna zawierać również psychologiczną ocenę przydatności do
      zawodu lekarza?
    • limakcki Każdy kij ma 2 końce 24.08.09, 18:36
      Jestem studentem stomatologii na co dzień stykam się z lekarzami różnej
      specjalności (nie mówie o stomatologach) i rzeczywiście podchodzą z góry do
      pacjenta. Stomatologów pomimo, że będą przyjmować prywatnie nikt nie uczy, że
      jak zobaczą dużą próchnicę i brak połowy zęba powinni powiedzieć "proszę się
      nie martwić widziałem gorsze przypadki", 95% dentystów powie "o matko ale pan
      zapuścił zęby" i zniechęci klienta-pacjenta. Ale co powiedzieć o matce, która
      przyprowadza swoje 13 letnie dziecko na chirurgię w celu ekstrakcji zęba, bo
      jest tak zniszczony próchnicą, że nie nadaje się do leczenia? i to jest drugi
      koniec kija, bo jeśli się jej nie opie..rzy to nigdy nie będzie dbać o zęby
      dziecka, a gdy się ją opieprzy to najpewniej już będzie się bała iść z
      dzieckiem do dentysty żeby po raz kolejny nie przeżyć stresu, złotym środkiem
      jest wyjaśnić po cichu na spokojnie a jednocześnie stanowczo z uśmiechem na
      twarzy, zaproponować od razu zapisanie na następną wizytę powiedzieć, że nie
      ma na co czekać, napomknąć, że wyleczy się dziecko ze zniżką, bo szkoda
      dziecka i już!!! Można ? można!!!
      • twilight.pl Kolego stomatologu. 24.08.09, 19:16
        Hmm..ciekawe...Kolego stomatologu, zastanawiam sie czy po studiach pracując w swoim gabinecie przyjmiesz kogoś z bólem kogo nie będzie stać na zapłacenie Ci kilkudziesięciu złotych za leczenie?
        Zalożę się że nie.
        Koledzy stomatolodzy się sprywatyzowali i mają w nosie jakies przysięgi Hipokratesa. Ich to przeciez juz nie dotyczy.Nie zapłacisz, po prostu nie zostaniesz przyjęty.
        • protozoa Re: Kolego stomatologu. 24.08.09, 19:36
          Oczywiście, że tak. Pożyjemy zobaczymy jak kolega stomatolog po roku pracy
          zmieni zdanie.
    • makare1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:04
      Lekarz ma słuchać pacjenta. Czasami ciężko zważywszy, że ten
      niewiele chce mu powiedzieć. Na początku kazdej wizyty zbieram wywiad
      (to ta część gdzie lekarz pyta co dolega) i wcale nie zadko zamiast
      objawów słyszę od pacjenta "No może mnie pani zbada!". Ale ja drążę
      dalej, bo muszę wiedzieć czego mam szukać. Nie jesteśmy
      jasnowidzami, nie wiemy jakie leki są w postaci różowych pastylek z
      podziałką, które przyjmuje pacjent na stałe. Pytam o leki chcąc
      zorientować się na jakie choroby się pacjent leczy(a wierzcie,
      naprawdę nieliczni potrafią wymienić choroby). Najczęściej na nic są
      moje pytania jakie leki przyjmował pacjent przez ostatnie 2
      miesiące, albo jaki był poprzedni antybiotyk.
      Dlaczego odpowiedzialnymi za swoje zdrowie robicie, ludzie, tylko
      lekarzy?
      Tu na forum wypowiadają się głównie ludzie młodzi, którzy nie
      cierpią na liczne choroby przewlekłe. To domena ludzi starszych,
      którzy nawet karteczki z przyjmowanymi lekami ze sobą nie wezmą. Ale
      już od drzwi chcą być zbadani...
      A przecież dobrze zebrany wywiad to połowa sukcesu...
      I nie dziwcie się, bo do lekarza należy "odsianie ziarna od plew".
      To on musi podjąć decyzję, które informacje są istotne, a które nie.
      A swoją drogą, jak pacjent trochę się poedukuje, oszczędza czas,
      którego zawsze brakuje na wizycie. Dyrektor wyznaczył nam 10 min na
      1 pacjenta(specjalistyka). Wywalczyliśmy 15min i staliśmy
      się "nierentowni" bo nie wyrabiamy kontraktu NFZ. Ale nikt więcej
      nie chce przyjść na taką pensję.
      Także nie daję sobą manipulować i zlecać badań, bo sąsiadka takie
      miała, albo wyczytane w internecie...A że inwazyjne i zagrożone
      ewentualnymi powikłaniami, tego już nie doczytane. I że lepsze jest
      inne nieinwazyjne. Tego też nie doczytane...
      I to się pewnie nie będzie podobało forumowej społeczności...
      Ale chociaż zalaminujcie swoim rodzicom i dziadkom kartki z
      aktualnie przyjmowanymi lekami i czasem je aktualizujcie. Zapisujcie
      leki i substancje na które jesteście uczuleni, bo "takie robaczki w
      puchu"(cytat z dziennikarki z warszawskiej telewizji) raczej nie
      wystacza do dialogu z opluwanym tu lekarzem.
      Życzę zdrowia, bo niedługo nie będzie miał kto leczyć
      • abccbaabccba Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 16:42
        makare1 napisała:

        > miała, albo wyczytane w internecie...A że inwazyjne i zagrożone
        > ewentualnymi powikłaniami, tego już nie doczytane. I że lepsze jest

        Dużo mądrych rzeczy piszesz. Ale czyją winą jest, że brak rzetelnej
        informacji w Internecie? Czy gdyby informacja o badaniach była
        rzetelna i wiarygodna - to byłoby źle? Lekarze trzymają lud w
        ciemnocie - bo to im daje od czasów Hipokratesa całkiem niezły
        zarobek (tak, jak ktoś nie wie - to Hipokrates zakazał uczenia
        medycyny kogokolwiek spoza kolesiów i dzieci kolesiów).

        I jeszcze drobiazg - raz piszesz o staruchach, co to nie potrafią
        nawet zapamiętać co mają łykać za pigułki... a potem lekko
        przechodzisz do internautów, co potrafią dobrać się do
        specjalistycznych baz danych. Manipulacja celowa czy tak samo wyszło?

        Co zaś do badań - gdyby nieinwazyjne były aż tak dobre - to inwazyjne
        byłyby zakazane. A pacjent czasem woli nawet jednorazowe ryzyko - ale
        podjęte świadomie - niż ciamkanie się z czymś przez parę miesięcy i z
        niepewnym skutkiem. Tak sobie np. nieinwazyjnie będziemy nowotwór
        badać, badać, badać... a on sobie będzie rósł, rósł, rósł - no i
        jesteśmy w zgodzie z sumieniem - wydaje się nam że nie szkodzimy.
    • konrad.ludwik02 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:04
      O dziwo: chodzę tylko do Przychodni Kasy Chorych (czy jak się to
      teraz nazywa!) i mam raczej dobre doświadczenia. Mój lekarz rodzinny
      ma do mnie stosunek przyjazny i troskliwy - mimo że ze mnie stary, a
      zatem nieatrakcyjny zgred, podobnie lekarze specjaliści. Trudno było
      z lekarką chorób zakaźnych (borelioza!), straszna nadliczba
      pacjentów, ale gdy po ludzku z nią porozmawiałem, a nawet trochę jej
      pomogłem z obcojęzyczną literaturą predmiotu (bezcenne Google!) -
      niemal zaprzyjaźniliśmy się! Teraz czekam z pewną trwogą na wizytę u
      traumatologa, stłuczony staw barkowy strasznie boli - a tu na
      zdjęciu rentgenowskim nie widać fraktury!
    • bathroommaster Parada natręctw 24.08.09, 19:10
      Sorry nie doczytałem do końca tego belkotu. Jest tu wszystko z wyjatkiem
      zdrowego rozsadku osób wypowiadajacych się. W wiekszosci wypowiedzi przeważa
      jedno: brak zdrowego rozsądku rodziców i przewrazliwienie na punkcie własnych
      pociech. Jak się łazi po prywatnych gabinetach i wyszukuje u dzieci urojonych
      chorób to nie dziw że lekarze prywatni "kroją" łosi.
    • borkus44 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:13
      Etos zawodu lekarza w naszym kraju upadł. Dla mnie to strasznie przykre. Gdyby
      ktoś zliczył tysiące godzin poza pracą które poświęciłem w celu dokształcania
      się bądź porządnego "załatwienia" trudnych pacjentów i za nie mi zapłacił,
      nawet według tak kiepskich stawek jakie są w naszym kraju, byłbym bogatym
      człowiekiem.
      Nie wszystkim jednak chodzi o pieniądze, mógłbym zmienić kraj w którym
      pracuje, znam biegle angielski, mógłbym zmienić dziedzinę medycyny na taką w
      której się znacznie lepiej zarabia. Czas jakiś wytrzymam jeszcze jednak na
      onkologii gdzie ludzie są naprawdę chorzy a czasem nawet się zdarzy (niezbyt
      często) że są wdzięczni za to co dla nich robimy.
      Przyjmując 30 pacjentów dziennie można mieć dla wszystkich uśmiech i miłe
      słowo, można oczywiście porozmawiać sobie spokojnie i rozwiązać kilka
      egzystencjalnych problemów, a przy tym wszystkim podjąć niezbyt dobre decyzje
      kliniczne (z braku czasu na analizę dokumentacji i dokładne zbadanie pacjenta).
      Można też mówić niezbyt wiele,uśmiechać się rzadko i unikać rozmowy "o
      pierdołach" a większość czasu poświęcić na analizę dokumentacji i dokładne
      zbadanie pacjenta by podjąć jak najlepszą decyzję z największą korzyścią dla
      pacjenta.
      Można oczywiście znaleźć złoty środek i połączyć jedno z drugim wystarczy
      tylko w mojej działce ograniczyć liczbę przyjęć o połowę dzięki czemu część
      osób nigdy nie doczeka leczenia a kolejki wydłużą się do kilku miesięcy.

      p.s.
      Gratuluję pani redaktor bezstronności, rzetelności i wnikliwości , mógłbym
      napisać z równym zaangażowaniem co ona artykuł o krowach morskich, bądź
      szczurach torbatych na podstawie podręcznika czwartej klasy szkoły podstawowej
      do nauki przyrody.

      Jeszcze Ciągle Niewypalony Doktor
      • alinaw1 Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:39
        Mam mnóstwo złych wspomnień z pediatrami i lekarzami róznych
        specjalizacji. Moje pierwsze dziecko przeszło chyba przez 30-40
        gabinetów lekarskich w swoim życiu i kilka szpitali. Długo by
        opisywać nie tylko brak fachowości ale i arogancję i zachowania
        lekarzy niegodne. Ale... Spod noża chirurgicznego w pewnym
        renomowanym szpitalu warszawskim uciekliśmy z synem (dosłownie) do
        CZD. Ta sama specjalizacja (onkologia), lekarze też "publiczni", a
        różnica niewyobrażalna. I nie tylko problem w diagnostyce (zupełnie
        inna), w organizacji (mimo mnóstwa pacjentów tu panował ład) ale w
        podejściu do pacjenta i rodziców. Nasza lekarka znała imię mojego
        synka, rozmowę zaczynała od "tortur chińskich", czyli śmiechotek,
        nas- zrozpaczonych rodziców poddtrzymywała na duchu. Wszyscy
        lekarze, pielęgniarki jakby innego ducha. A przecież jakby nie było-
        ten sam płatnik: NFZ. Czasem niewiele trzeba by LECZYĆ PO LUDZKU!
    • maciejkozlowski Lekarz o lekarzach. 24.08.09, 19:39
      Artykuł dobry, ważny i niestety prawdziwy. Studia medyczne zaniedbują aspekt
      kontaktu z pacjentem, który jest sprawą, moim zdaniem najważniejszą. Na co się
      zda świetna wiedza, doświadczenie jeżeli trafi się na lekarza, który pacjenta
      lekceważy, albo nawet zwykłego chama? Sprawa zakończy sie tym, że pacjent
      nawet nie wykupi zaleconych leków w aptece, lub je wyrzuci. I cała sprawa na nic.
      Ja jestem psychiatrą , lecz niekiedy ze wstydem słuchałem i patrzyłem na
      sposób kontaktowania się niektórych moich "kolegów" z pacjentami. Na szczęście
      była to mniejszośc, lecz mająca wielki wpływ na opinię o całej grupie
      zawodowej. Jakby zapomnieli, że zawód ten jest służbą a pacjent osobą
      najważniejszą w całym procesie leczenia.
      Niektórym internistom, pediatrom, ginekologom....brakuje elementarnych nawyków
      grzecznościowych. "Się rozbierze" zamiast "Proszę się rozebrać". "Odwrócić
      się!" zamiast " Proszę się odwrócic, chciałbym osłuchać płuca". Dziesiątki
      takich "drobnych" niestosowności składają sie na odczucie pacjenta.
      Powtarzam: tego wcale nie uczy się i jeżeli adept nie ma silnie wpojonego
      szacunku do drugiego człowieka, czego naucza najsilniej rodzina, to niestety
      jest duże prawdopodobieństwo, że będzie miał opinie gbura i mało chętnych do
      leczenia.
      Oczywiście pieniądze w prywatnej praktyce bardziej dyscyplinują lekarzy do
      poprawności i grzeczności, lecz jeżeli ktoś jest chamem zupełnym to nim
      będzie.Jego "ugrzecznienie" chory wyczuje jako fałsz skrywający nonszlancję,
      wyższościowość, lekceważenie. Znałem profesorów za których było mi wstyd, ale
      znałem też zwyczajnych lek.med. od których można by się uczyć wspaniałego
      podejścia.
      Teraz żyję w Anglii. To prawda, że lecznictwo tutaj jest żałosne a stosunek do
      pacjenta wręcz poraża lenistwem i spychologią. Pocieszmy się gorzko, że w
      Anglii a tym bardziej w USA jest znacznie gorzej. Jedyna rada - nie bać się
      zmieniać lekarza, aż trafi się na kompetentnego i darzącego szacunkiem. Na
      szczęście wielu takich stale jest.
      • mango_mango Re: Lekarz o lekarzach. 24.08.09, 20:42
        Wie Pan, lekarz w prywatnej służbie zdrowia, jeśli będzie chamem, po
        prostu nie będzie zarabiał. Śmiem twierdzić, że każdy "państwowy" po
        krótkiej praktyce w klinice prywatnej raz dwa nauczy się kultury.
        Nauczą go pacjenci, omijając jego gabinet szerokim łukiem.
    • nick_do_pyskowania W najlepszym z ziemskich rajow 24.08.09, 19:40
      czyli w USA pacjenci tez sie boja lekarzy, zarowno indywidualnie jak
      i zbiorowo. Dlatego wynalezli mafie prawnikow. Mafia prawnicza za
      pieniazki (typowo za 1/3 sumy odszkodowania) doskonale umie trzymac
      w szachu mafie lekarska. Mafia lekarska, aby nie pojsc z torbami,
      poszla po pomoc do mafii ubezpieczycieli i wcale nie sa rzadkie
      przypadki, kiedy skutkiem duzej efektywnosci mafii prawniczej czesto-
      gesto wygrywajacej w sadach wielomilionowe odszkodowania lekarz musi
      placic grubo ponad sto tysiecy dolarow za jeden rok ubezpieczenia
      od "bledow w sztuce". Tak, tak, (to dla tych, co wolniej czytaja),
      sto tysiecy zielonych plus wynosi rocznie nie wysokosc polisy tylko
      oplata za ubezpieczenie. Lekarz oczywiscie musi zarobic na czysto
      wielokrotnosc tych 100 kola rocznie. A pacjent zaplacic. Zaplacic
      lekarzowi oraz calej tej prozniaczej i pasozytniczej czapie
      urzedniczej zorganizowanej w mafie numer cztery, czyli mafie
      zarzadzajacych tamtejszymi "kasami chorych".

      I w najlepszym z ziemskich rajow caly system trzeszczy w szwach.

      Tzw. "szary pacjent" nie jest bowiem w stanie, nawet w USA, utrzymac
      wymienionych powyzej czterech mafii plus mafii farmaceutycznej i tej
      szostej, zwyklej, do ktorej wszyscy na swiecie sa przyzwyczajeni,
      czyli politykow.

      Jezeli nie zarabiasz plus/minus 200k na rodzine to mozesz wypchac
      sie sianem, a nie liczyc na dobra opieke i powazne traktowanie u
      lekarza.

      Czyli wszystko tak jak w Polsce tylko banknotow trzeba podac wiecej.
      Jak w Zimbabwe.

      Jezeli komus przeklulem balonik zludzen, to jest mi bardzo przykro.
    • olandria Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:41
      No ja myślę, że najlepiej będzie, jeśli wszyscy Szanowni Państwo ukończycie
      medycynę i sami będziecie swoim sterem, żaglem i okrętem. Pomysł dla
      położników na zwracanie się zawsze z należytym szacunkiem do swoich pacjentek
      jest wprost świetny. W warunkach sali porodowej sprawdzi się idealnie.
      "Szanowna Pani, proszę poprzeć. Nieco mocniej, jeśli pani będzie łaskawa". A
      redakcji proponuje opracowanie wielce ciekawego tematu na temat grubiaństwa
      pacjentów wobec pracowników opieki zdrowotnej.
      • trinte Re: Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:48
        Jasne, że "przyj" jest szybsze i w trakcie porodu nikt się chyba tej formy
        czepiał nie będzie.
        Ale "tykanie" pacjenta bez względu na wiek, mówienie "kochaniutka", czy "babciu"
        jest IMHO niedopuszczalne a do tego fatalnie rzutuje na relacje lekarz-pacjent.
        Czy zdarzyło się wam, aby lekarz pukał przed wejściem do pokoju, w którym
        leżeliście (nie mówię oczywiście o sytuacjach nagłych, ratowania życia itp)? A
        powinien. To jest u nas taka fanaberia, że jak samą mnie spotkało (w klinice we
        Włoszech, po wypadku na nartach) to byłam tak zaskoczona, że mnie zatkało.
      • falszywy_klamca Re: Lekarze? Już im nie ufam 25.08.09, 13:57
        O lekarzach to można wykłady pisać.
        Przychodzę do lekarza z pomocy nocnej, bo mam spuchnięty przełyk. Jezyczek jest
        kilka razy większy niż zwykle, wpada do przełyku i powoduje mdłości jak w
        przypadku wkładania palca. Cały przełyk jest spuchnięty i podrażniony i każdy
        kęs jedzenia to tortura.
        Sobota wieczór, zaniepokojony takimi objawami idę do lekarza na dyżur nocny w
        przychodni.
        Pierwsze co słyszę to pytanie o nr pesel, książeczka ubezpieczeniowa. Wpisuje
        mnie w swój zeszyt, każe mi dyktować nr pesel i podniesionym głosem pyta się czy
        na pewno cyfra 6. Zanim odpowiem z boleścią przełykam ślinę, bo mam z gardła i
        przełyku sajgon, więc opóźnienie w odpowiedzi to 3 sekundy i już widzę
        zaciskająca się pięść na długopisie, już widzę te wkur...ne oczka i czerwone
        policzki.
        Dopiero jakby na sam koniec lekarka pyta się co mi jest. Mówię, opisuję. A ona
        wyjmuje kajecik i pisze nazwę tabletek do ssania.
        Pytam się o nazwę tych tabletek, bo nie mogę rozczytać grezmołów. Dostaję
        odpowiedź, że w aptece będą wiedzieli. Oczywiście pani doktor dokładnie nie wie,
        jak się te tabletki nazywają stąd też taki charakter pisma.
        Tabletki to może sobie sama possać, mi potrzebny był antybiotyk.

        A większą pomoc dostałem w aptece gdzie pani dała mi środek przeciw opuchliźnie.
        Dzięki temu przeżyłem niedzielę i w poniedziałek poszedłem prywatnie.

        Więc jak słyszę o podwyżkach dla lekarzy to śmiech mnie ogarnia. Za co tym
        konowałom płacić?
    • ulanzalasem Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:55
      Lekarze nadal są wynagradzani jak za komuny..czy się stoi czy się leży...a nie
      za prawdziwą pracę i wyniki.
      • yorik wynagradzanie za wyniki 24.08.09, 21:16
        to zwłaszcza dotyczy onkologów i patomorfologów.
    • pisar1978 Lekarze? Już im nie ufam 24.08.09, 19:59
      Wszystko sprowadza się do tego ,że są ludzie którzy wykonują swój
      zawód dobrze i tacy którzy nie całkiem dobrze lub źle. Nie dotyczy
      to tylko lekarzy - nauczyciele policjanci, architekci, inżynierowie
      itd.... Tak było i będzie zawsze. Swoją drogą pacjenci też potrafią
      być mili inaczejsmileNie odpowiada nam lekarz prowadzący - można iść do
      innego - proste
      • malyflowers Re: Lekarze? Już im nie ufam 26.08.09, 16:31
        co do architektów i inzynierów to sie mylisz - pracują głównie w małych,
        prywatnych firmach i od jakości ich usług zalezy czy maja zlecenia czy pracuja
        za grosze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka