Dodaj do ulubionych

---DOBRZE to czy ZLE---

28.03.02, 22:03
Od kilku lat rozbudowuje się u nas - i to w bardzo solidny sposób - bulwary
spacerowe z towarzyszącymi im ścieżkami rowerowymi.
Zasadniczo nie można mieć nic przeciw temu...
Przykładowo bulwar prowadzący od Czarnego Dworu do mola w Brzeźnie powstał na
drodze polnej, a rowery jeżdżą ponad tzw. rowem pancernym (ciekawe skąd ta
zwyczajowa nazwa?), a więc ponad ściekiem.
Za wydmami także bulwar - aż do mola sopockiego. Niestety na wysokości Brzeźna
i Jelitkowa, aby powstał w istniejącej formie, musiały paść drzewa...
W Sopocie wszedł nawet na wydmy...
Tu cieszy mnie jego istnienie nieco mniej...
A co mnie poważnie martwi, to fakt, że ciągnie się kolejną nitkę z Przymorza
przez tzw. lasek między Brzeźnem a Jelitkowem w kierunku plaży. Tym razem
kosztem przynajmniej kilkudziesięciu drzew.
W tej chwili to płacz nad rozlanym mlekiem, bo przecinkę już dawno wykonano...
Dobrze to?
Bo mnie strasznie wkurza taka arogancja.
Zwłaszcza że w tym konkretnym przypadku to na dodatek jedyna oaza naturalnej
zieleni w okolicy dla mieszkańców kilku dzielnic.
Obserwuj wątek
    • jarromir Re: ---DOBRZE to czy ZLE--- 29.03.02, 11:41
      Zoppoter!
      Napisz przynajmniej Ty, co myslisz o sopockich wydmach!
      Wyglada to na pewno swiatowo, ale...
      • zoppoter Oj, kiedy ja nie wiem... 29.03.02, 11:52
        jarromir napisał(a):

        > Zoppoter!
        > Napisz przynajmniej Ty, co myslisz o sopockich wydmach!
        > Wyglada to na pewno swiatowo, ale...

        Ja za mało wiem o tym. Wydmy to dosyć trudna rzecz. Maja swoją funkcję w przyrodzie, swoją konstrukcję. Z drugiej
        strony maja ludzi, którzy je rozdeptują. Zwłaszcza w Sopocie. Przecież na sopockich wydmach ludzie łażą, chleją,
        opalają się, fajdają i sikają. To juz chyba lepiej, żeby na tej wydmie zrobić drogę rowerową, i tak gdzieś ja trzeba
        zrobić... A projektanci tej drogi chyba wiedzieli, jak to zrealizować zważywszy, że chodzi o wydmy...
        • kasia_57 Re: Oj, kiedy ja nie wiem... 29.03.02, 12:40
          Czasem i mnie denerwują te wycinki, ale z drugiej strony ,kiedy się patrzy na
          babcią, która broni topoli, to śmiech ogarnia. Wiadomo, że topola ma wyjątkowo
          złe biopole. I niszczy "psychicznie" wszystko dokoła. POza tym próchnieje od
          środka co stwarza zagrożenie...Itd.
          Wydmy natomiast, w Sopocie, to początek MIerzei Wiślanej, i są to wydmy młode,
          czyli białe. coś-tam próbowało je porastać, ale, jak napisał Zoppoter, więcej
          tam było mętów, niz trawy. Zresztą smrodedek unoszący się od wydm w lecie
          dobitnie informował, do czego najczęsciej służyły. Może więc faktycznie dobrze,
          że robi się scieżki rowerowe. Sama lubie jezdzic rowerem raiutko, zenim tlumy
          wylegna na alejke.
          • Gość: Green Re: Oj, kiedy ja nie wiem... IP: 195.116.214.* 29.03.02, 13:13
            Pewnie, że dobrze że są ścieżki rowerowe. Sam jestem cyklistą to mi dobrze.
            Spróbujcie przejechać w lecie tam gdzie ich nie ma... na bulwarze prędzej czy
            później zderzycie się z jakimś pijanym idiotą, a na zwykłej drodze inny idiota
            zepchnie was do rowu ciężarówką...
            • jarromir Re: Oj, kiedy ja nie wiem... 31.03.02, 23:11
              Gość portalu: Green napisał(a):

              > Pewnie, że dobrze że są ścieżki rowerowe.

              Też jestem tego zdania.
              Ale czy muszą być tam, gdzie są zbędne - za cenę wycinania drzew - skoro i tak
              jest przyjemnie. Lasek, o którym pisałem, to obszar gdzieś 1500x200m. Od
              niepamiętnych czasów ci, którzy chcieli pójść "na łono przyrody", potrafili
              dotrzeć tam polnymi ścieżkami. Spacer czy jazda po nich to frajda. A teraz wycina
              się drzewa, żeby schodzili się ludzie, którzy piwko mogą sobie walnąć
              gdziekolwiek indziej... przynajmniej puszki czy kubka nie wywalą w krzaki.
              Sens mają takie inicjatywy jak np. na Al. Hallera.
              A jeśli nie rusza Was ten coraz marniejszy "lasek", to wyobraźcie sobie coś
              takiego w Ptasim Raju... albo wylanie asfaltem i wyłożenie kostką Lasów Oliwskich!
              • Gość: flybylot Re: Oj, kiedy ja nie wiem... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 01.04.02, 08:35
                Wszedlem przez zwykla ciekawosc. W zasadzie nie powinienem sie odzywac, ale...
                U nas sciezki rowerowe to niejako swietosc, szczegolnie na przedmiesciach. Sporo tego w parkach i lasach
                miejskich, ktore tu zazwyczaj nosza nazwe "pasow lasow ochronnych" (forest preserve) i sluza zatrzymaniu
                smogu. Ale dwa lata temu zaczeli robic takie sciezki rowerowe wzdluz wazniejszych ulic odbierajac kierowcom
                jeden pas ruchu. Skutek taki, ze generalnie ruch samochodowy zwolnil (bo zostal tylko jeden pas), wjazd na
                sciezke rowerowa (zadnych rowerow tam nie widac) kosztuje mandat $50, a i tak w godzinach szczytu pelno
                hazardzistow, ktorzy gnaja tamtedy. U nas, w Chi, amatorzy jednosladow maja prawo jezdzic z pradem (czyli w
                tym samym kierunku co auta) i robia za swiete krowy. Masz autem kolizje z rowerem - tys winien i tyle. Tak wiec
                zycze Wam byscie nie doswiadczyli naszych przeklenstw losu w postaci roweru na Wielkiej Alei, np.
                Piotr
                • jarromir Re: Oj, kiedy ja nie wiem... 01.04.02, 17:30
                  Gość portalu: flybylot napisał(a):

                  > Wszedlem przez zwykla ciekawosc. W zasadzie nie powinienem sie odzywac, ale...
                  > U nas sciezki rowerowe to niejako swietosc, szczegolnie na przedmiesciach. Spor
                  > o tego w parkach i lasach
                  > miejskich, ktore tu zazwyczaj nosza nazwe "pasow lasow ochronnych" (forest pres
                  > erve) i sluza zatrzymaniu
                  > smogu. Ale dwa lata temu zaczeli robic takie sciezki rowerowe wzdluz wazniejszy
                  > ch ulic odbierajac kierowcom
                  > jeden pas ruchu. Skutek taki, ze generalnie ruch samochodowy zwolnil (bo zostal
                  > tylko jeden pas), wjazd na
                  > sciezke rowerowa (zadnych rowerow tam nie widac) kosztuje mandat $50, a i tak w
                  > godzinach szczytu pelno
                  > hazardzistow, ktorzy gnaja tamtedy. U nas, w Chi, amatorzy jednosladow maja pra
                  > wo jezdzic z pradem (czyli w
                  > tym samym kierunku co auta) i robia za swiete krowy. Masz autem kolizje z rower
                  > em - tys winien i tyle. Tak wiec
                  > zycze Wam byscie nie doswiadczyli naszych przeklenstw losu w postaci roweru na
                  > Wielkiej Alei, np.
                  > Piotr


                  To Ty chyba w Amsredamie mieszkasz.
                  W Niemczech sa ulice jednokierunkowe, po ktorych rowerzysci moga jezdzic i pod
                  prad!
                  Pomysl wcale nie tak glupi, jak na pierwszy rzut oka moze sie wydac...
                  • lucy_z Re: Oj, kiedy ja nie wiem... 01.04.02, 17:39
                    jarromir napisał(a):


                    To Ty chyba w Amsredamie mieszkasz.
                    > W Niemczech sa ulice jednokierunkowe, po ktorych rowerzysci moga jezdzic i pod
                    > prad!
                    > Pomysl wcale nie tak glupi, jak na pierwszy rzut oka moze sie wydac

                    Jaro:) Z tego co wiem to Piotr mieszka w Chicago;)
                    • jarromir Re: Oj, kiedy ja nie wiem... 02.04.02, 16:13
                      lucy_z napisał(a):

                      > Jaro:) Z tego co wiem to Piotr mieszka w Chicago;)

                      Ależ wiem... Tylko czyta się jego opis jakby rodem z Amsterdamu... lub choćby z
                      Münsteru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka