obchody maja 1988

24.04.08, 23:36
Wkrótce w Gdańsku...ja chciałbym przedstawić własną wersję tamtych
wydarzeń:

MAJ 1988 - ROZBROJONA BOMBA


Strajk w maju 1988 był dla mnie pewnym zaskoczeniem. Wydawało mi się
wtedy, że ludzie pogodzili się z tym, że komuna będzie panować
wiecznie a spora niegdyś opozycja antykomunistyczna będzie pełnić
taką samą rolę jak dysydenci w innych krajach rządzonych przez
komunistów.
Słyszałem, że po niedzielnej mszy w kościele św. Brygidy, ludzie
krzyczeli "Jutro strajk"...ale podchodziłem do tego sceptycznie. A
jednak! Strajk się rozpoczął. Najpierw w Stoczni Gdańskiej a później
w innych stoczniach. Spotkałem się z kolegami ruchu "Wolność i
Pokój". Stwierdziliśmy, że nie możemy siedzieć bezczynnie. Musimy
wesprzeć strajk.
Pojechaliśmy pod stocznię. Kilkunastu stoczniowców stało pod bramą.
Wśród nich Janek Stanecki, główny organizator strajku (chyba tak się
zwał, choć nawet nie jestem pewien czy dobrze napisałem jego
nazwisko...w ogóle mało kto o nim pamięta - jaki wstyd!). Obok żądań
płacowych żądanie relegalizacji "Solidarności". Ale postulaty
płacowe były tam zdecydowanie na drugim planie. To chyba był jedyny
strajk, kiedy wolność była przed "chlebem" i to od samego początku.
Następnie udaliśmy się do kościoła św. Brygidy, aby tam pod
skrzydłami ks. Henryka Jankowskiego zorganizować pomoc dla
strajkujących. Księdza Henryka wszyscy znaliśmy tylko z widzenia.
Trochę się baliśmy, czy nas nie pogoni. Ale wszystko było OK.
Rozmowa trwała dwie minuty. Ksiądz Henio oddał do naszej dyspozycji
salki katechetyczne obok swojej plebanii i rzucił tylko jedna
uwagę "Jak będziecie kleić plakaty na murach kościoła, to nie
używajcie mocnego kleju, żeby zabytku nie niszczyć".
W ten sposób ruszyły Grupy Pomocy Strajkowej, jak nazwaliśmy naszą
akcję wspomagającą. Zaraz dołączyli do nas koledzy z FMW. Część z
nich już wcześniej wylądowała w stoczni, gdzie uruchomili mini-
drukarnię. Wkrótce druga mała drukarnia ruszyła na w "Brygidzie".
Rozpoczęliśmy też zbiórkę żywności i innych potrzebnych rzeczy dla
stoczniowców. Starsi ludzie okazali się bardzo hojni. Ale wręcz
zadziwiające było zaangażowanie młodych ludzi w przenoszenie pomocy
na teren stoczni. Stocznia była otoczona kordonem ZOMO, ale młodzi
ludzie zawsze znaleźli sposób aby się tam dostać.
Na początku w akcji brała młodzież z WiP i FMW oraz innych
organizacji opozycyjnych. Później pojawiało się coraz więcej młodych
ludzi, nigdzie dotąd nie zaangażowanych. I pewnie to szerokie
zaangażowanie młodych ludzi przeraziło dotychczasowych liderów
opozycji, którzy już wtedy powoli przygotowywali się do czegoś w
rodzaju okrągłego stołu. Prawdopodobnie dlatego szybko zaczęli
myśleć o zakończeniu strajku. Ale o tym później.
Strajk w Stoczni Gdańskiej poruszył także studentów. Niezależne
Zrzeszenie Studentów podjęło decyzję o strajku na Uniwersytecie
Gdańskim. Przewodniczącym komitetu strajkowego został Paweł
Adamowicz (aktualny prezydent Miasta Gdańska)- osoba spoza NZS,
ponieważ każdy z "prominentnych" działaczy tej organizacji chciał
objąć tę funkcję, w związku z czym, wszyscy musieli z niej
zrezygnować. Co ciekawe Pawełek od początku był niechętnie
nastawiony do strajku. Można wręcz powiedzieć, że był jego
przeciwnikiem. Wkrótce jego nastrój udzielił się innym członkom
komitetu strajkowego. Po kilku dniach podjęli decyzję o zakończeniu
strajku, mimo protestów sporej części studentów, głównie z
ruchu "Wolność i Pokój". Ja niestety nie mogłem wziąć udziału w tych
burzliwych scenach, bo dzień wcześniej dałem się jak cymbał zamknąć
przy rozrzucaniu ulotek na dworcu PKP.
Niebawem zakończono także strajk w stoczniach. W sierpniu 1988
wybuchł kolejny strajk. Tym razem studenci nie mieli szans na
zorganizowanie strajku, gdyż były wakacje. Strajk został również
szybko wygaszony. Wałęsa i inni pseudo-opozycyjni liderzy, zamiast
rozwijać społeczny opór, zdecydowali się na układy z głównym
milicjantem kraju - Czesławem Kiszczakiem.


Klaudiusz Wesołek
    • zdybex Re: obchody maja 1988 25.04.08, 18:16
      Cymbałow zamykali bo mądrzy siedzieli w domu. Cymbalstwo ma się w genach. Pewnie
      czekasz na medal. Wpadnij do Kocborowa , to tak kolo Starogardu.
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: obchody maja 1988 04.05.08, 01:29
        zdybex napisała:

        > Cymbałow zamykali bo mądrzy siedzieli w domu. Cymbalstwo ma się w
        genach. Pewni
        > e
        > czekasz na medal. Wpadnij do Kocborowa , to tak kolo Starogardu.

        A to co ty prezentujesz, to jakaś paranoidalna fobia - jak się coś
        dzieje, to w domu siedzieć, nie wychodzić, nie mieszać się. To
        właśnie jest chore.
    • pisz_pan_na_berdyczow nonkonformizm 88 04.05.08, 01:32
      NONKONFORMIZM 88


      Obchodom XX rocznicy strajków w maju 1988 przyświeca hasło
      nonkonformizmu. Faktycznie można nazwać tamte wydarzenia zrywem
      nonkomformistów. Na pewno można określić jako nonkomformistów,
      młodych stoczniowców, którzy rozpoczęli strajk w Stoczni Gdańskiej.
      Określenie to pasuje też do młodzieży wspierającej strajki. Byli to
      nonkonformiści przede wszystkim wobec komunistycznego systemu, ale
      także w stosunku do większości społeczeństwa, które miało co prawda
      negatywny stosunek do systemu, ale nie było też zainteresowane
      aktywnym działaniem przeciwko niemu.

      Czy można jednak nazwać nonkonformistami ówczesnych organizatorów
      strajku studenckiego na Uniwersytecie Gdańskim? Początkowo na takich
      wyglądali. Odważyli się po kilku latach rozpocząć radykalną jak na
      owe czasy formę protestu. Jednak już po czterech dniach, pod różnymi
      naciskami, zdecydowali się na przerwanie strajku. Wtedy okazali się
      totalnymi konformistami. Nonkonformizm prezentowała wtedy stosunkowo
      nieliczna grupa studentów, która nawoływała do kontynuowania strajku
      aż do zakończenia strajku w Stoczni Gdańskiej. Niestety ówcześni
      przywódcy strajkowi mieli większy autorytet. Wspierała ich też
      konformistycznie nastawiona kadra naukowa, należąca do
      uczelnianej "Solidarności".

      To było właśnie pierwsze zwycięstwo konformizmu. Następnym
      zwycięstwem konformizmu było wygaszenie kolejnej fali strajków w
      sierpniu 1988 i rozpoczęcie magdalenkow-okrągłostołowych układów.
      Przywódcy studenckich strajków jak Paweł Adamowicz i Przemysław
      Gosiewski, konformistycznie wskoczyli w okrągłostołową
      rzeczywistość. Konformistami pozostali przez dalsze dwadzieścia lat.
      Widziałem to w ich późniejszych działaniach na uczelni i w ich
      późniejszych działaniach politycznych. Najwyraźniej się im to
      opłaciło, gdyż zrobili wielkie polityczne kariery.

      O prawdziwych nonkonformistach nie można tego powiedzieć. Niektórzy
      w ogóle nie mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Niektórym
      nonkonformistom poszło lepiej, ale i oni byli w stanie ciągłego
      konfliktu z konformistycznym otoczeniem. Dwadzieścia lat temu
      konformiści pokroju Gosiewskiego i Adamowicza ewidentnie zwyciężyli
      i wygrywają do dziś. Nie rozumiem tylko dlaczego obecnie tak bardzo
      chcą się zaprezentować jako nonkonformiści.


      Klaudiusz Wesołek
Pełna wersja