13.07.06, 18:11
Mój mąż starszego Antka kocha strasznie, świetnie się nim zajmuje i mam
wrażenie że bardziej się o niego martwi czasem niż ja.
Ale wczoraj powiedział, że on nie wie czy mu miłości starczy dla dwóch i do
Franka to on właściwie nic nie czuje. Fakt że cały wolny czas poświęca
starszemu a młodszym zajmuję się wyłącznie ja i nie ma okazji się z nim
zapoznać. Myślę, że gdy Franuś zrobi się bardziej kontaktowy to bardziej się
polubią. Mężczyźni się chyba muszą nauczyć miłości do dzieci, kobiety kochają
tak instynktownie.
Obserwuj wątek
    • dawida25 Re: tatuś:( 13.07.06, 19:43
      Powiem vi że Kubuś jest naszym pierwszym, długo wyczekiwanym dzieckiem i
      myślałam, że będzie mój m przykładnym mężem. Kocha synka, widać po nim, jest
      naprawdę szczęsliwy, ale cholera mnie bierze że tak rzadko z nim przebywa. To
      prawda, prowadzi firmę nie ma czasu, ale dla swojego dziecka zawsze powinien go
      znaleźć. Dziś mnie zabolało to że potrafił z siostrzenicą pojechać na cały
      dzień do Krakowa, na kontrolę- co mógł to zrobić dziadek, bo mała przyjechała
      na wakacje z Krakowa- a gdy go proszę, żeby z dzieckiem został na godzinę, bo
      chcę jechać na zakupy to nie ma czasu. To mnie bolisad
      • karolcia86 Re: tatuś:( 13.07.06, 22:20
        Wielu mężczyzn po prostu boi się niemowlaków. Mój mąż też mimo iż to nasze
        drugie dziecko. Oni po prostu wolą dzieci z któymi można się już dogadać i
        które można lubić za to jakie są.
    • emmilka Re: tatuś:( zupelnie jak ja 13.07.06, 22:27
      powinnam byc facetem he he ... jakos nie poczulam od pierwszej chwili fali
      milosci do malego... swirowalam pod koniec pierwszego miesiaca - karmie,
      przewijam etc. a ten wyje... uch... teraz, jak jest bardziej kontaktowy juz
      lepiej - to hcyba iscie po mesku...?
      tez bym chetnie uciekła do pracy albo na zakupy - dobrze, ze moj maz baaardzo
      kocha synka i zajmuje sie nim tak dobrze...
      • mysza_33 Re: tatuś:( zupelnie jak ja 13.07.06, 22:39
        Emmilka, u mnie też ta miłość nie eksplodowała jak bomba. Kocham mojego malca i
        tęsknię za nim, gdy wybędę na 3-4 godzinki do pracy, ale też wolę go, jak już
        jest taki bardziej kontaktowy. Wcześniej zajmowałam się nim i tyle. Karmienia
        bardzo mnie nudziły, choć czułam bliskość. A dziś właśnie skończył 3 miesiące!
        Jejku, nie do wiary!!! I jest inaczej - uśmiecha się przy cycu nawet, przy
        butli, na przewijaku, w kąpieli, wszędzie. To jest takie urzekające i
        rekompensuje zmęczenie, monotonię, uwiązanie, obowiązek zamienia się w
        przyjemność. Po prostu zaczęło się czerpanie obustronne smile

        Nie Ty jedna

        Mysza
    • babie_lato1 Re: tatuś:( 14.07.06, 11:56
      Mój mąż natomiast jest b. troskliwy, aż do przesady. RObi wszystko, zeby mały
      nie płakał, ale odnoszę przykre wrażenie, że raczej żeby był spokój i cisza niz
      ze względu na młodego. Wczoraj dostałam rozstroju żołądka. Późny wieczór,
      minęło 45 min. od ostatniego karmienia malca. Mąż stoi pod kiblem i mnie
      pogania, bo mały płacze. Dowiedziałam się, że a) ja chyba go (dziecka) nie
      kocham b) aż strach pomyśleć co się tu dzieje, kiedy on (mąż) jest w pracy.
      Bardzo mi w związku z tym przyjemnie. POmijam już fakt, że w kilka dni po
      powrocie ze szpitala stwierdził, że już rozumie mężczyzn, którzy wychodzą po
      papierosy i więcej nie wracają do żony i dziecka. Wcześniej sądził, że to
      potwory.
      • cleo1976 Re: tatuś:( 14.07.06, 12:15
        Hej dziewczyny, mój m natomiast jak go poprosze zeby sie troche malym
        pozajmowal to niby to robi ale twierdzi przy tym ze jest przemeczony po pracy a
        ja go jeszcze zmuszam do opieki nad dzieckiem a ja to nic nie robie calymi
        dniami tylko dziecmi sie zajmuje (dodam ze w tym jego synem z pierwszego
        malzenstwa bo jest u nas na wakacjach, ma 11 lat ale trzeba mu duzo uwagi
        poswiecac bo potrafi niezle mojej coreczce 6 letniej dokuczac i bywa wrednawy),
        przy gosciach albo u kogos to wspanialy z niego tata a w domu to z łaski sad
      • emmilka Re: tatuś:( 14.07.06, 14:25
        no to faktycznie nie bylo mile... pocieszy Cie, ze tez tak raz uslyszalam, jak
        sie rano nie ruszalam przez minute jak maly plakal? no to teraz rano tatus go
        nosi az do wyjscia z pracy, ja zdecydowanie zle znosze te poranne (5-6)
        marudzenia, przed kawa i sniadaniem... bo po takich uwagach przeprowadzilismy
        "meska" rozmowe...

        jak maly czasem wyje to tez rozumiem tych facetow co zwiewaja do pracy...
        • dysia83 Re: tatuś:( 14.07.06, 14:38
          We mnie od razu miłość eksplodowała-gdy tylko położna położyła mi Szymka na brzuchu pokochałam go nad życie.W ciąży zresztą też byłam z nim mocno związana, drżałam o niego...Gdy wróciliśmy do domu nikomu nie pozwalałam sie do niego zbliżyć, nawet mężowi.Wszystko robiłam sama.Wtedy mąż zarzucił mi, że nie pozwalam mu na kontakty z synem i uniemożliwiam budowanie między nimi więzi.Teraz jest tak, że mąż zajmuje sie Szymkiem jak muszę gdzieś wyjść albo mały strasznie krzyczy i siadają mi nerwy.No, czasem w przypływie tęsknoty zmieni mu pieluchę albo przebierze no i tyle.Gdy mały w nocy nie śpi to mąż przenosi się do drugiego pokoju.Szymek ze mną praktycznie spędza cały dzień ale to do męża po raz pierwszy się uśmiechnął i uśmiecha się gdy tylko zobaczy tatusia...Co za niewdzięczność ;o)
          • dysia83 Re: tatuś:( 14.07.06, 14:41
            Zapomniałam dodać, że w kąpieli mi pomaga...
          • gosik_26 Re: tatuś:( 14.07.06, 15:21
            Oj, wiem coś o tym... Ja kocham synka ponad wszystko, jest dla mnie
            najważniejszy. Wiem, że mąż też go kocha, ale czasami mam wątpliwości, czy
            Maciuś jest dla niego tak samo ważny i drogi, jak dla mnie...
            Męża całymi dniami nie ma w domu, bo pracuje. Jak wraca z pracy, to w biegu je
            obiad i leci pomóc tacie ( mieszkamy razem z teściami ) w malowaniu domu. I tak
            jest od poniedziałku do soboty. Tylko w niedzielę jesteśmy razem, we trójkę. A
            i wtedy, kiedy ja chcę trochę odpocząć i proszę go, żeby zajął się Małym, to
            robi to z łaski. Odnoszę wrażenie, że dla każdego może znaleźć czas, tylko nie
            dla nas. Jak tata, szwagier, czy kolega poproszą go o pomoc, to rzuci wszystko
            i pobiegnie im pomóc. Ale kiedy ja go potrzebuję, zawsze znajdzie tysiąc
            wymówek, żeby mi odmówić. Owszem, pomaga mi przy kąpieli Małego i w weekendy
            wstaje do niego w nocy. Ale to wszystko. Nie umie go przewinąć, ani przebrac,
            mimo, że już nie raz chciałam go nauczyć. Każda nasza dyskusja na ten temat
            kończy się kłótnią. On po prostu uważa, że skoro pracuje, to jest zwolniony z
            wszelkich zajęć w domu i przy dziecku. Tak, jakbym ja przez cały dzień leżała
            do góry brzuchem...
            Ech... mam już czasami dość tego wszystkiego...
            Gosia


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka