Witajcie, dawno nie zaglądałam na forum... różne sprawy na głowie a czasu wolnego mało

Zresztą same wiecie... ale do rzeczy. Moi chłopcy mnie momentami wykańczają. Po pierwsze są strasznie zazdrośni, jak jednego wezmę na kolana drugi ryczy i rzuca się na podłogę. Innym razem jak biorę atakuje brata i gryzie. Ciężko ich razem przytulić bo się szarpią za włosy i za ubranka. Do tego czasami dochodzi jeszcze starsza siostra która widząc akcje zaczyna płakać... mamusiu chcę się przytulić... no i mam trójkę ryczącą. Dodam, że moje dzieci wrzeszczą nie płaczą więc mamy "wesoło". Wszystko co daje chłopcom musi być jednakowe, bo od razu szarpanie i płacz...
Ponadto nie daję rady nad nimi zapanować. Wchodzą wszędzie, przykładowo - wywalają ubrania z szafy i nic do nich nie dociera. Jak jednemu tłumaczę że nie wolno, drugi biegnie i ze śmiechem wyrzuca wszystko z szafy... i tak w kółko...
Wchodzą na stół, potrafią się tam przepychać, spadają... Otwierają szuflady, przycinają palce, przepychają się w szafie za rozsuwanymi drzwiami....generalnie nie można ich spuszczać z oczu

Co chwilę płacz... Mam nadzieję że jak przyjdzie wiosna rozładują swoją energię na placu zabaw

Czasami z utęsknieniem czekam na noc, na szczęście śpią spokojnie. Jeden jeszcze je dwa razy mleko, ale daję mu butlę i zasypia, drugi śpi cała noc ale ze mną w łóżku....
Czy u Was też były takie akcje? Czy to kiedyś minie....?
Pozdrawiam