Dodaj do ulubionych

Problem z moimi łobuziakiami :)

05.01.12, 15:28
Witajcie, dawno nie zaglądałam na forum... różne sprawy na głowie a czasu wolnego mało wink
Zresztą same wiecie... ale do rzeczy. Moi chłopcy mnie momentami wykańczają. Po pierwsze są strasznie zazdrośni, jak jednego wezmę na kolana drugi ryczy i rzuca się na podłogę. Innym razem jak biorę atakuje brata i gryzie. Ciężko ich razem przytulić bo się szarpią za włosy i za ubranka. Do tego czasami dochodzi jeszcze starsza siostra która widząc akcje zaczyna płakać... mamusiu chcę się przytulić... no i mam trójkę ryczącą. Dodam, że moje dzieci wrzeszczą nie płaczą więc mamy "wesoło". Wszystko co daje chłopcom musi być jednakowe, bo od razu szarpanie i płacz...
Ponadto nie daję rady nad nimi zapanować. Wchodzą wszędzie, przykładowo - wywalają ubrania z szafy i nic do nich nie dociera. Jak jednemu tłumaczę że nie wolno, drugi biegnie i ze śmiechem wyrzuca wszystko z szafy... i tak w kółko...
Wchodzą na stół, potrafią się tam przepychać, spadają... Otwierają szuflady, przycinają palce, przepychają się w szafie za rozsuwanymi drzwiami....generalnie nie można ich spuszczać z oczu wink Co chwilę płacz... Mam nadzieję że jak przyjdzie wiosna rozładują swoją energię na placu zabaw smile
Czasami z utęsknieniem czekam na noc, na szczęście śpią spokojnie. Jeden jeszcze je dwa razy mleko, ale daję mu butlę i zasypia, drugi śpi cała noc ale ze mną w łóżku....
Czy u Was też były takie akcje? Czy to kiedyś minie....?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pajesia Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 05.01.12, 20:11
      współczuję Ci bardzo, to naprawdę ciężki okres.Ale minie.

      Poszukaj na forum wypowiedzi anna_sla czy ... hm, nie pamiętam nicków. Parę razy przewijały się na forum te sprawy.

      Ja mam tylko dwóch ancymonków, już dużych, bo zerówkowiczów, ale też mi się wiele razy chciało wyć. Jutro poszukam listy poradników, do których mogłabyś zajrzeć.
      A tak na szybko: spróbuj spędzić dzień na :"wolniejszych" obrotach, tak, by każde z dzieci miało czas nacieszyć się Tobą. i chwal, za każde osiągnięcie oczekiwane przez Ciebie, np: "o, jak pięknie poczekałeś na swoją kolej, jesteś duży zuch, możesz być dumny z siebie, bardzo mamie pomogłeś, gdy tak ładnie ..... takie pozytywne wzmocnienie smile podbuduje i Ciebie i Twoje Mądralki smile
      trzymaj się
    • monia1-23411 Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 05.01.12, 22:58
      Ja mam dwóch chłopaków w wieku 2,5 roku i wcale nie jest lepiej. Z utęsknieniem czekam , kiedy to w końcu minie. U mnie jest podobna sytuacja (córka ma 12 lat, więc przynajmniej ona nie wyje). Moje chłopaki strasznie się biją. Większy dusi mniejszego kładąc się na nim całym ciałem, a jak ich rozdzielam to mi się obrywa od obydwóch. Tłumaczenie, proszenie, krzyczenie, zabawianie nic nie pomaga. Jedyny spokój jest na spacerze, ale to zależy niestety zależy od pogody.
      Wydaje mi się, że jak najbardziej można tłumaczyc i prosic ale jak to nie skutkuje to przede wszystkim trzeba to przetrzymac. W bardzo trudnych momentach, jak już jestem na skraju wytrzymałości wspomagam się tabletką uspokajającą i dziękuję Bogu że nie mam trojaczków.
      A na razie życzę dużo siły, cierpliwości i wytrzymałości.
    • agulle Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 05.01.12, 23:05
      Półtora roku - pamiętam, kiedy moi mieli półtora, też przerażona płakałam co się stało z moimi dziećmi. Dzisiaj mają 2l i 9m i są lepsi. Nie powiem kłótnie się zdarzają i bitki też, ale przede wszystkim razem się bawią, już więcej można z nimi utargować.

      Zazdrość też była, jak jeden siedział na kolanach to odganiał drugiego, wtedy tłumaczyłam, ze mam ich dwóch, obu jednakowo kocham i muszą się umieć mną podzielić. Jak chce siedzieć sam na kolanach, to niech poczeka, aż drugiemu przejdzie ochota na przytulanki i wtedy posiedzi u mnie sam. Dzisiaj już nie mamy tego rodzaju walk.

      Jak mieli okresy demolowania (wyrzucali ubrania z szafy i po nich skakali, ściągali nam pościel z naszego łózka, w kuchni zrzucali z kredensu co stało itd), zamykałam wszystkie pomieszczenia, zostawiałam tylko duży pokój i przedpokój do dyspozycji. Mi łatwiej ich było upilnować i potem była mniejsza przestrzeń do sprzątania.
      Blokady (bardzo ułatwiają życie) na niektórych szaflach i szufladach jeszcze mamy pozakładane, chociaż już widzę, że nie są potrzebne. Szafy z przesuwanymi drzwiami też blokowałam (listewkami, ale już widziałam w sklepie i na takie drzwi profesjonalne blokady) i zamykałam drzwi do pokoi w których są.

      No i niezależnie od pogody trzeba ich było przegonić po dworze bo inaczej energia ich rozpierała. A zimą to nawet krócej trwa, bo jednak noszenie tych całych tabunów ubrań też szybciej męczy. Pamiętam jak kiedyś mój mąż już wykończony ich wariacjami w domu, zabłysnął wisielczym humorem: "może załóżmy im kozaki to trochę zwolnią".

      Poza tym dzieci nie są cały czas takie "paskudy", mają okresy brojenia, potem na chwilę się uspokajają, człowiek się cieszy, ze pewnie już minął ten zły okres a tu się okazuje, że oni zbierali siły na większą rozróbę smile

      Z małymi bliźniakami jest ten problem, ze mają towarzystwo i widownię przy brojeniu. Był ostatnio tu wątek o tym, ze z bliźniakami jest trudniej niż z pojedynczymi dziećmi, polecam.

      Ogólnie głowa do góry, przejdzie im szybciej niż tobie zdąży przejść miłość do nich. Konsekwencji, stanowczości i cierpliwości życzę.
    • anna_sla Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 07.01.12, 15:30
      tak w skrócie: zawsze mówiłam w takiej sytuacji gdy obaj na raz chcieli się tulić, że kocham obu/troje i będę tulić obu, jak się szarpali, odpychali to nie tuliłam żadnego, odpychałam ich powtarzając to samo co wyżej, albo wszystkich albo nikogo. I potem było tak, że jeden na jedno kolano, drugi na drugie, a córcia z tyłu za nimi na oba kolana klamrą zamykała uścisk za pleckami braci big_grin
    • agatikox Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 10.01.12, 21:19
      Jak wiesz mam chłopaków w tym samym wieku i podzielę się jak ja sobie radzę. Moi nie są zazdrośni (jeszcze?), nauczyłam ich że do mamy przytulamy się po kolei. Jak jeden się przytula to drugi zajmuje się czymś innym i potem zmiana w razie potrzeb. Nie ma zmiłuj. A jak muszę przytulić ich razem to każdy ma swoje ramię i tak ich mocno obejmuję żeby nie mogli poruszać kończynami wink

      Jak mam jeden egzemplarz czegoś nowego to daję jednemu a drugiemu odwracam uwagę i potem zamiana. Mam to szczęście, że chłopcy lubią sie ze sobą bawić. Czasami są spory i jeden daje drugiemu po głowie, ale takie zachowanie szybko ukrucam. Mają też swoje fochy, humorki itp. Głośny sprzeciw i stanowczość to podstawa. Też jestem zmęczona po takim 'soczystym' dniu.

      Jeśli chodzi o zapanowanie nad dziećmi to zapomnij. Wchodzą w najgorszy wiek i za nic nie będą cię słuchać. Trzeba zabezpieczyć pomieszczenia tak aby dzieci były pod kontrolą. Np. nie mam już krzeseł (pod kluczem w pokoju) bo wchodzili na stół, szafki zamknięte albo rzeczy przeniesione na wyższe pólki. W ich zasięgu jest tylko dywan kanapa i zabawki. Mam jeszcze problem z TV ale nie ma rzeczy idelanych. Pomocny jest duży kojec. W ten sposób nie muszę ciągle ich pilnować. Pocieszające jest, że to kiedyś minie.

    • bejbi30 Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 12.01.12, 16:42
      moja parka jest w podobnym wieku, maja prawie 18 miesiecy, wiec az mam ochote napisac "mam tak samo jak Ty..."smile ja tez momentami mam dosyc, wieczorem jestem wykonczona!! dziecmi opiekuje sie babcia i niania, one jeszcze jakos daja rade w ciagu dnia. ja z mezem jestesmy dosc dlugo w pracy i jak wracamy wieczorem, dzieci juz sa czesto wymeczone, i wtedy sie dopiero zaczyna jazda. dziennie daja popisy swoich mozliwosci-wszedzie wchodza, wywalaja co sie da z szaf, wrzeszcza, bija sie, gryza, potem strasznie placza, sa zazdrosni o siebie. ale tez strasznie sie kochaja, i czesto sie caluja i robia sobie wzajemnie "moja moja". my zaczelismy od zabezpieczenia w mieszkaniu czego sie da-bramka do kuchni, zabezpieczona kazda szafa (jedna celowo nie, do niej dalismy pare rzeczy spisanych i tak na straty, i w tej szafie sobie lubia grzebac), telewizor i sprzet na specjalnym mocowaniu, kable pochowane lub pociagniete gora. oczywiscie staramy sie ich nie spuszczac z oczu, bo wiemy ze jak przez chwile jest spokoj, to cos wspolnie majstrujawink pilnujemy zeby nie skakaly z kanapy na stol (ciagle probuja). Jak wejda do lazienki od razu podnosza klape i lapy do wody brrrr. staramy sie z mezem byc cierpliwi, spokojni, kazda nasza nerwowa reakcja tylko potegowala placz. jest to niestety ciezki okressad pocieszalam sie tym, ze w nocy odpoczne, i dotychczas tak bylo, bo od 2 miesiaca zycia przesypiaja cale nocesmile ale... teraz co noc mamy w lozku "dzikiego lokatora", corka od 2 tyg. ok. 4.00 rano budzi sie z placzem i wyje, nie da jej sie uspokoic, wiec ja bierzemy do swojego lozka, zeby nie obudzila brata, bo to juz bylaby tragediawink w naszym lozku potrafi sie wiercic nawet 2 godziny, zanim zasnie, mamy juz dosycsad(((( moja mama mnie pociesza mowiac, ze ze mna i bratem tez tak miala, i ze to minie... pytanie: kiedy???
    • fresmenka Re: Problem z moimi łobuziakiami :) 11.01.13, 22:47
      widzę ze temat w sam raz dla mnie,gdyż jestem właśnie na etapie łobuzowania.Chłopcy mają 19 miesięcy i przechodza samych siebie,tak jak większość was mam czasami choć może czesciej serdecznie dość,potrafią niezle zalesć za skórę ale i też zdarzają się nawet spokojne chwile gdy cisza i spokój w domu czyli jak spią.staram się być cierpliwa ale moja cierpliwosć chyba nie wytrzymała i poszła sobie odemnie.mama nadzieje że przejdzie im to łobuzowanie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka