Dodaj do ulubionych

Lot samolotem...

21.03.07, 14:48
Za kilka tygodni wyjeżdżam z moimi maluchami i czeka nas lot samolotem. Wiem, że musze lecieć z
mężem, bo jedna osoba dorosła nie może podróżować z dwoma "infantami". Czy leciałyście ze swoimi
dziećmi i czy pozwolono wziąć na pokład foteliki-nosidełka? Lot jest na trasie europejskiej, więc linia
nie zapewnia gondolek, tak jak na długich trasach. Proszę o poradę.
Obserwuj wątek
    • papasowa Re: Lot samolotem... 21.03.07, 15:14
      ja w maju tez lece z moimi malymi- dzis 5,5 mies. wozek bierzemy za friko w
      wizzair ale do srodka nie wolno nic zabrac w rodzaju fotelikow. przypina sie
      maluchy do siebie specjalnymi pasami.ja natomiast martwie sie o wode na mleko
      itp bo ja mam lot z przesiadka w europie i duzo godzin oczekiwania. nie wiem
      jak z zupkami bo przeciez nie wolno zabierac plynow.
      • kasia_g4 Re: Lot samolotem... 21.03.07, 17:17
        Ja na początku marca leciałam do Rzymu z 5 miesięcznymi córkami. Jeszcze wtedy
        karmiłam wyłącznie piersią, więc nie martwiłam się jedzeniem dla dzieci. Ale w
        torbie podręcznej miałam herbatki dla dzieci (na wszelki wypadek), kosmetyki do
        pielęgnacji i nikt nawet nie zaglądał do mojej torby. Obsługa na lotnisku
        widząc nas z takimi brzdącami traktowała nas z przymrużeniem oka. Jak dobrze
        pamiętam, to odżywki dla dzieci można przewozić bez ograniczeń. Musisz poczytać
        na stronie przewoźnika.
        My dzieci mieliśmy w nosidłach na brzuchu. W samolocie mieliśmy to szczęście,
        że każde z nas miało cały rząd tylko dla siebie. Więc dzieci zamiast na
        kolanach spały rozłożone na siedzeniach obok.
        Pamiętaj, że masz prawo do obsługi poza kolejnością, wszędzie idziesz pierwsza.
        To znacznie ułatwia podróż.
        • joannanb Re: Lot samolotem... 21.03.07, 17:38
          My latamy samolotem co najmniej 2 razy w roku i z doswiadczenia nie radze brac
          gondolek.Toreb,torebek,walizek itp i tak zwykle duzo a nosic ich brak rak.Duzo
          wygodniejsze sa nosidelka na brzuch gdyz nie 'blokuja' rak. Zreszta jedynie raz
          zdarzylo nam sie bysmy mogli wziasc godole na poklad(bylo bardzo malo ludzi),
          zwykle kazali nam oddawac na bagaz. Co do plynow to bywa roznie zalezy wiele od
          lotniska i pracownika. Nam pozwolono na glowe 150 ml plynu (mleko czy woda bez
          roznicy) i musialo byc w nie wiekszych butelkach niz 150 ml.Mielismy zakorkowane
          butelki z woda + kubki niekabki z sokiem i kazano nam wode zostawic.Wszelkie
          plyny nawet kosmetyki jesli przekraczaly 150 ml nie mogly byc zabrane na poklad
          w bagazu podrecznym.Musielismy je miec spakowane oddzielnie w przezroczysta
          foliowa torebke i okazac na zadanie.
          Im mniejsze dzieci tym mniejszy problem w samolocie bo dluzej przesypiaja.Glowa
          do gory. A szczegolow odnosnie gondolek i przewozenia plynow radze dowiedziec
          sie od przewoznika.Pozdrawiam
        • joannanb Re: Lot samolotem... 21.03.07, 17:45
          Zapomnialam dodac,ze z ta obsluga bez kolejki roznie bywa i zwykle jesli
          podrozni nie uslysza glosno i wyraznie od pracownika lotniska,ze ta pani wchodzi
          bez kolejki to nie pozwola sie 'wciac'.Najczesciej proszeni jestesmy by wchodzic
          na koncu.Nam to bardzo pasuje,bo czas miedzy wstapieniem na poklad a startem
          jest czesto dlugi i lepiej spedzic go w poczekalni, niz uzerac sie z
          ludzmi,ktorzy nie moga sie doczekac kiedy posadza swoje 4 litery na
          siedzeniach(ciezko sie rozpakowac z tlumem napierajacym od tylu).My wolimy
          unikac przepychania i stresu.
          • kasia_g4 Re: Lot samolotem... 21.03.07, 18:12
            To chyba my trafiliśmy na wyjątkowych ludzi. Wszyscy podróżni byli bardzo
            uprzejmi, przepuszczali nas bez kolejki. Mało tego, oferowali swoją pomoc kiedy
            tylko się dało- nieśli nasze bagaże, podawali chusteczki gdy dzieciom się
            ulewało. Suuuuper. Byliśmy pod wrażeniem, że są jeszcze tacy ludzie. I to nasi
            Polacy.
            • cytrusowa vercueil 21.03.07, 18:54
              a jakimi liniami lecicie?

              bo ja bede leciec Wizzairem i sprawa wyglada tak, ze za darmo moge wziac ze soba
              albo po foteliku albo wozek.
              ale wyglada to tak, ze na pokladzie i tak nie wolno miec dzieci w fotelikach -
              cala droge musisz trzymac na kolanach. super, co???

              wiec ja biore dziecaki w nosidelka i wozek ze soba. foteliki maz dowiezie.
    • gosiawroclaw5 Re: Lot samolotem... 21.03.07, 22:26
      Ja leciałam już dwa razy z jednym maluchem (jak miał 2 i 3 miesiące) - do
      Warszawy , do szpitala (niestety). Za bilet dla małego nie płaciłam. Za każdym
      razem brałam swoją gondolkę, nie było żadnego problemu. Udawało się znaleźć
      miejsce tak, aby była obok mnie - więc mieliśmy 2 miejsca. Bardzo sobie to
      ceniłam - duża wygoda, wolne ręce jak trzeba coś zrobić, przygotować herbatkę
      czy mleczko do pojenia malucha przy starcie i lądowaniu (aby wyrównać ciśnienie
      w uszach). Stewardessy zawsze były bardzo pomocne.

      Przy przechodzeniu przez odprawę musiałam wyjąć małego i przejść przez bramkę, a
      gondolka przejeżdżała przez skaner.
      • vercueil Re: Lot samolotem... 21.03.07, 23:54
        Ja duzo podrozowalam z moim starszym dzieckiem i jedyny szok, jaki przezylam, to ostatni przy
        kupowaniu dla niej biletu, kiedy okazalo sie, ze poniewaz skonczyla juz 2 latka placi strasznie duzo (w
        porownaniu z tym jak bylo przed drugimi urodzinami). Podroz z blizniakami i mala troche mnie przeraza.
        Cytrusku, a Ty sama lecisz? Bo mi w LOCIE powiedzieli, ze jesli jest dwojka maluchow (do drugiego roku
        zycia) to sama nie moge leciec, tylko musze z kims (jeden infant na jedna osobe dorosla)???
        • luska1973 Re: Lot samolotem... 22.03.07, 08:36
          Dokładnie 1 infant na 1 dorosła osobę, co jest chyba logiczne zważywszy, ze
          infant nie ma własnego miejsca tylko jest przypięty pasem do osoby dorosłej.
          Mało tego, przpisy lotnicze mówią jeszcz o tym, że w jednym rzędzie nie mogą
          siedzieć 2 infanty (tzn. obok siebie).
          My lecielismy 2 razy i 2 razy złamalismy ten przepis, z tym, że raz -zupełnie
          nieświadomie i bez żadnych uwag ze strony personelu pokładowego, a drugi raz po
          wielkich kłótniach z szefową stewardes sad
          Dopiero jak mąż jej powiedział, żeby wytłumaczyła 17 miesięcznemu dziecku, ze
          nie może siedzieć na kolananach taty obok mamy, tylko rząd przed lub rząd za -
          ręce jej opadły i pozwoliła nam zostać, ale stwierdziła, ze to na własną
          odpowiedzialność.
          Dla niewtajemniczonych - chodzi o ilośc masek tlenowych nad siedzeniami. Zawsze
          jest tyle ile siedzeń w rzędzie + 1 zapasowa = w razie czego 1 dziecko nie ma
          czym oddychać sad
          • cytrusowa moj lot 22.03.07, 09:24
            no wiec nie lece sama, bo powiedzieli ze musi leciec druga osoba i wtwdy dzieci
            placa symbolicznie.
            oczywiscie jest mozliwe bym leciala sama z dwojka maluchow, ale wtedy jednemu
            musze wykupic normalnxy bilet.

            ale powiem ci szczerze, ze dla mnie za wczesnie jest leciec smej. jak male beda
            starsze, to pewnie - damy rade we 3. a tak sciagam mame i wracamy razem
    • chrust5 Re: Lot samolotem... 22.03.07, 11:26
      Lecielismy ze Stanow do Warszawy z dwumiesiecznymi maluchami dwa miesiace temu.
      LOT-em. Foteliki pozwolono wziac bez problemu, na czas startu maluchy byly
      przypiete do nas, a foteliki schowane, potem byly lotowskie kolyski. Nie
      pozwolono natomiast wziac wody w butelkach, a na moje tlumaczenie, ze to do
      mieszanki dla dzieci zaproponowano, zebym ja zrobila na miejscu i tak moglam
      przeniesc, jesli nie to wyleja wode. Ludzie - stewardzi i wspolpasazerowie
      bardzo zyczliwi i pomocni ("Pani zje spokojnie ten obiad, ja potrzymam"), z tym
      ze jedynie Polacy i inni Slowianie. Amerykanie przepuszczanie nas bez kolejki
      (podobnie jak wczesniej mnie w ciazy) traktowali bardzo wrogo!
      • justyna.bia Re: Lot samolotem... 22.03.07, 18:20
        J aleciałam egipskimi liniami z półtorarocznymi maluchami, ale z mężem i z
        mamą. Płyny typu soki, wodę na mleko wiozłam w obydwie strony i nikt nic nie
        sprawdzał. Także maluchy w jedną stronę siedziały obok siebie a pani na Ławicy
        w Poznaniu nie wiedziała o co mi chodzi jak powiedziałam jej, ze podobno nie
        wolno. A w drodze powrotnej to chyba sie pomylili, bo dzieci miały osobne
        miejsca i obiady dodatkowe. Lot zniosły super, latały po samolocie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka