jak sobie radzilyscie

05.05.07, 22:58
z wprowadzaniem nowych pokarmow, gdy trzeba bylo dawac jednocyesnie.
mam na mysli stale typu zupki, marchewka, jablko itp.

no bo nie da rady karmic tak jedno po drugim...

ja zaczelam podawac warzywa no i jak zostane sama w domu, to trudno mib bedzie
jednoczesnie podawac dwum dziewczynkom
    • shemsi1 Re: jak sobie radzilyscie 05.05.07, 23:06
      ja je układam na lozku wszystkie 3, załadam sliniaki i HEYAH!!!!!!!!!!
      jedna łyzeczką karmie wszystkie smile po kolei smile
      Cytrusek, czasem nawet jedna łyzeczke wystarczy i dziecko dostaje
      niezbedniki smile nic sie nie martw. Ja potem butlą dokarmiam, a po tych słoikach
      apetyt maja niesamwity!!
      • dragonia Re: jak sobie radzilyscie 05.05.07, 23:19
        Ja początkowo najpierw dawałam jednemu potem drugiemu. Jak tylko więcej zaczęło
        zostawać w buzi zamiast lądować na brodzie i śliniaku, zaczęłam karmić
        jednocześnie obydwoje, najpiew w fotelikach samochodowych a teraz mam krzesełka
        (co za ulga!!!). Trzeba szybko zasuwać łyżeczką , karmię jedną łyżeczką z dwóch
        miseczek lub słoiczków. w jednej ręce łyżeczka w drugiej zabawiacz. ogólnie
        karmienie dwójki naraz nie jest łatwe, np. nie da się nakarmić mocno
        wygłodniałych dzieci, więc nie odkladam obiadku i nie przeciagam, bo zdarzyło
        się, że trzeba było zrezygnowac z jedzonka i szybko dawać pierś lub butelkę.
        Poza tym nie jest łatwo bo np. mój synio jednoczesnie otwiera buzię do
        łyżeczki, jedną rękę pakuje ze sliniakiem do buzi, drugą ręką próbuje chwycić
        łyżeczkę lub chwyta za stope i tez ją pakuje do buzi, a w tym czasie córa
        pakuje sobie do buzi cześc swojego ubranka i wszytsko jest w marchewce, dyni
        itp a jedno i drugie trudno se spiera. Na poczatku zajmowało mi godzinę czasu
        aby jedno i drugie zjadło 125 - 150 g słoiczka teraz wyrabiam się sama w 20
        minut i 190g zupki. Pod ręką zawsze mam oprócz zabawiacza pieluchy tetrowe.
    • blizniaczki5 Re: jak sobie radzilyscie 05.05.07, 23:12
      Dasz sobie radę smile ja na początku sadzałam małe w fotelikach samochodowych lub
      leżaczkach i dawałam na zmiane raz jednej łyżeczkę raz drugiej, jak już umiały
      siedzieć to sadzałam w fotelikach do karmienia i też dawałam łyżkę jednej łyżkę
      drugiej POWODZENIA
    • chrust5 Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 07:36
      Nasze sa chyba niewiele starsze od Waszych? Sadzam w fotelikach samochodowych i
      jedna lyzeczka z jednej miseczki. Oczywiscie oblozone sliniakami, bo zwlaszcza
      synek uwielbia pakowac lape do buzi, chyba w celu popchniecia jedzenia... Jak
      na razie dynia jest the best!
      • trojakowamama Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 07:48
        Ja na początku dawałam po łyżeczce każdemu - na przemian. Im starsze, tym
        zjadały całą porcję, reszta czekała w kolejce na swojąsmile
    • anna_sla Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 08:34
      Ja z samego początku karmiłam osobno, bo i tak różnie spali, różnie jedli (w
      dzień), więc zdąrzałam nakarmić jednego nim obudził się drugi.. tylko, że im
      dłużej ten drugi spał tym bardziej zupka traciła na wartości i potem była blee
      po następnym podgrzaniu i nie chciał jej jeść. Więc zaczęłam karmić ich razem o
      tej porze kiedy razem nie spali (na ogół wypadało to ok. godziny 16-18).
      Zapinałam ich w leżaczki i jak persing karmiłam raz jednego raz drugiego jedną
      łyżeczką. Gimnastyka niezła przy tym i tempo też, bo marudzili gdy dostawał
      jedzonko braciszek, więc musiałam się starać robić tak by mieli jeszcze w tym
      momencie pełną buźkę.. Jak zrobili się za bardzo wiercący (po paru
      tygodniach/miesiącach) wkładali łapusie do buzi i ogólny bajzel, kupiłam im
      śliniaczki/fartuszki ceratki z rękawami dla dzieci starszych (wiek 2-7), tak, że
      sięgają im daleko za kolana wkładałam pod pas od leżaczka (żeby całego do buzi
      nie pchali) i na resztę nie zwracałam uwagi, bo ubranka wychodziły z tego cało
      ;P tylko teraz już trochę z tego wyrośli i nie sięga tak daleko, ale jeszcze
      udaje się, że ubranka są czyste, a powoli przesiadamy się do krzesełek, więc nie
      będą tak operować w okolicach nóżek wink)))))))) powodzenia
      www.photoblog.pl/annas/miesiac/20073/2975370
      • anna_sla Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 08:38
        ach właśnie.. oczywiście w jednej ręce trzymam coś co zabawia ich, lalka
        gadająca albo np. taki malutki domeczek z kukułką co kuka albo np. nogą naciskam
        na dmuchanego tygrysa, który piszczy.. albo pomaga mi córcia albo zabawiać ich
        albo karmić.. Zerknij na filmik: www.youtube.com/watch?v=dlPURNAwND0 tu
        akurat karmię ich na poduszce, bo chwilowo leżaczki schły wyprane..
    • mamaigiiemilki Re: na zmiane 06.05.07, 11:56
      raz jednej raz drugiej; na poczatku osobnymi lyzeczkami ale potem dalam sobie z
      tym spokoj, zwlaszcza jak bardzo chcialy jescsmilejak beda starsze to radze
      nauczyc je jesc samodzielnie jak najszybciej i wtedy bedziesz miala spokoj a
      jesc bedziecie sobie wszyscy jednoczesnie.Pozdrawiam!
      • mamaigiiemilki Re: i nie zabawiaj 06.05.07, 11:59
        bo to sie zemsci w przyszlosci...
        • anna_sla Re: i nie zabawiaj 06.05.07, 20:57
          jak??
          • mamaigiiemilki Re: i nie zabawiaj 06.05.07, 22:03
            a no tak, ze jedzenie beda kojarzyc z zabawa(ale to jest moje zdanie ja nie
            zabawialam ale nie krytykuje tych ktore to robia...)Uwazam ze jedzenie powinno
            byc swiadoma sprawa. Moze mowie tak, bo moje chetnie jadly.A gdybym miala
            niejadki to czy bym zabawiala?Trudno mi powiedziec...teoria a praktyka czesto
            sie rozmijaja...
            • anna_sla Re: i nie zabawiaj 07.05.07, 09:58
              wiesz moja córa jak była mała nie mogła być ani zabawiana ani nie jadła (jako
              niemowlę) w obecności kogoś obcego (nawet babci), musiałam się z nią zamykać w
              innym pomieszczeniu dopóki nie zjadła.. Chłopcy są tak 'rozbiegani', że gdy
              karmię jednego to jest ok, jeżeli drugi w tym czasie nie włazi mi do miseczki
              wink) ale za to krzyczy i histeryzuje, bo też chce jeść.. ale kiedy karmię obu
              wkurzają się gdy drugi dostaje łyżeczkę z jedzeniem, tacy mali egoiści (jak to
              faceci ;P) i właśnie zabawianie odwraca ich uwagę od zazdrości i nie uciekają mi
              obrażeni smile)
    • mathiola Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 11:57
      Zawsze karmiłam jednocześnie, najpierw w leżaczkach, potem na krzesełkach. Nie
      miałam jakichś szczególnych przejść z nowymi potrawami, jedna łyżeczka dla
      jednego, druga łyżeczka dla drugiego dziecka i dalej tak samo - na zmianę smile
      • agiq Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 16:02
        a ja na poczatku tak robiłam tzn. jedna łyżeczka obie jednoczesnie a teraz jak
        juz lepiej jedzą to wolę karmić je po kolei- więcej wtedy mi zjedzą a mniej się
        ubrudzą bo jak karmiłam razem to jak tej drugiej dawałam łyzeczkę to ta
        pierwsza już zdążyła wlozyc reke do buzi i wytrzeć ją razem z zupką we wszystko
        naokoło. A tak to karmię najpierw Klarę bo ona je lepiej i szybciej a potem
        Lenę bo z nią muszę się dłuzej pomęczyć niestety troszkę pozabawiać....
    • oyate Re: jak sobie radzilyscie 06.05.07, 21:23
      Sadzałam w leżaczki i karmiłam jedną łyżeczką obiesmile)
    • ukomo Re: jak sobie radzilyscie 07.05.07, 10:57
      Ja karmię po kolei na fotelikach; najpierw jeden potem drugi, na bieżąco oceniam
      który bardziej rozbawiony i może jeszcze poczekać, też nie czekam aż chłopcy
      będą strasznie głodni bo to by się źle skończyło; na początku oczywiście było
      karmienie naraz bo strasznie protestowali jak widzieli brata jedzącego ale teraz
      jakoś spokojniej jest przy jedzeniu więc tylko jak któryś marudzi to musi
      słuchać podśpiewywania mamy. Ogólnie to nie mają problemów z jedzeniem więc na
      chwilowy brak apetytu pomaga jak im pokaże że mi bardzo smakuje ich jedzenie wink
      • cytrusowa Re: jak sobie radzilyscie 08.05.07, 18:23
        powiem tak, poki co srednio mi idze, bo pojawil sie problem, ktorewgo nie bralam
        pod uwage a jest oczywisty jak to, ze dwa razy dwa jest cztery. otoz jedna panna
        je marchewke z ziemniakami az furczy, druga absolutnie nie.

        no i nie dosc ze karmienie na dwie rece, to bedzie dwoma roznymi daniami
        • chrust5 Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 09:41
          A probowalas jablko? Moi za marchewka tez nie przepadaja, natomiast jabluszko
          jest baaardzo lubiane, wiec przemycam tam tez coraz wiecej marchewki. Swietnie
          wchodzi tez dynia z kartofelkami - gotowa.
          • cytrusowa Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 14:59
            nie, dzis dalam im pasternak z ziemniakami - Jasia wccinala az milo.
            a Kalinka jak marchewke - jadla ze smakiem
            • chrust5 Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 15:48
              Oooo! A jak to wyglada i gdzie to nabywasz? Bo ja znam pasternak tylko z figi z
              makiem... smile
              • cytrusowa Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 17:28
                eeee, ja mieszkam poki co w niemczech i tutaj normlanie w sloiczkach jako dnaie
                jest.

                to pewnie zastepstwo za pitruske - korzen, ktorej tutaj ne ma, a jesli jest to
                jako rarytas i nie w sloiczkach.
                • cytrusowa Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 17:29
                  no i wyglada jak pietruszka wlasnie lub biala rzodkiew
                  • dragonia Re: jak sobie radzilyscie 09.05.07, 19:30
                    a ja widziałam ten pasternak z ziemniakami w warszawie w delikatesach bomi, ale
                    na dziale ze zdrową zywnoscia a nie tam gdzie inne słoiczki. Cena normalna nie
                    przesadzona chyba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja