dziewczyny mam pytanie.
moje córeczki (julka i zosia)do 8 miesiąca spały razem w pokoju (w nocy)
sprawa skomplikowała się kiedy wróciłam do pracy. Zosia zaczęła się budzić z
płaczem kilka razy w nocy (pewnie odreagowywała moje wyjścia)i po kilku takich
nocach dla dobra jej, swojego i Julki, która budził ten płacz i była
niewyspana wzięłam ją do nas do sypialni (tzn przeniosłam jej łóżeczko)i spała
u nas. sytuacja wróciła po jakimś czasie do normy (w trakcie my
wyprowadziliśmy się z sypialni bo jak sie przebudziła i widziała mnie w łóżku
to koniecznie chciała żebym się nią zajęła i płakała) teraz przesypiają całe
noce (zdarzają się wyjątki ale sporadycznie) i zastanawiam się co robić.
trochę męczące jest spanie na kanapie w salonie to raz

a dwa chcielibyśmy wyjechać gdzieś na wakacje a w tej sytuacji musielibyśmy
wynająć apartament, zeby każda królewna miała swój pokój. owszem próbowałam
układać je razem do snu ale nic z tego. próbowałam tez położyć zosie najpierw
(potem dołaczyć julę) ale zosia chyba z powodu zmiany miejsca protestowała
blisko godzinę i zrezygnowałam...dodam, że dziewczynki zasypiają same odłozone
do łóżeczek tzn nie siedzę przy nich, nie kołysze, nie nosze itd..
poradźcie co robić?? ponowić walkę o jeden pokój czy poczekać aż będą więcej
rozumieć (teraz mają rok) i wtedy wyjaśniać??