Dodaj do ulubionych

Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców...

23.05.08, 10:59
Hej,
przede wszytkim słowa skierowane dla "świeżych" rodziców
bliźniaczków.
Nasze dzieciaczki mają już 11 miesięcy i są REWELACYJNE!! Bawią się
razem, śmieją się, oczywiście łobuzują ale nie ma porównania do
czasu gdy miały 2-6 miesięcy kiedy były marudne, miały kolki,
wyżynały się pierwsze zęby i wyły, na okrągło ktoś musiał je
zajmować (kiedy nie spały). Powiem szczerze, że w tym czasie oboje
dostaliśmy nieżle w d....
Tak więc cieszę się że ten czas już nadszedł i w końcu z
przyjemnością można obserwować jak się rozwijają nasze maluchy. No i
nie zgadzam się ze stwierdzeniem niektórych mam, że jak dzieci
zaczynają raczować i chodzić to dopiero jest przechlapane...
pozdrawiam
Andrzej
Obserwuj wątek
    • justyna1130 Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 12:31
      dobrze się czyta takie rzeczy wink Moje maluchy mają prawie 3
      miesiące i jak narazie jestem przerażona że zajmują mi 100% mojego
      czasu... ale oczywiście nie zamieniłabym je na nic na świecie wink
      Czekam cierpliwie na moment kiedy będę miała więcej czasu dla
      siebie wink
      • ewbert Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 12:53
        moje dziewczyny 5 czerwca skończa roczek...
        raczkuja.. a własciwie jak dwie wyscigówki zasuwaja po całym
        domu..włażą w każdą dziure, sciągaja wszsytko co w zasięgu ich
        małych łapek...
        KOCHAM JEST BARDZO!!!!!!!!!!
        nigdy rodzice pojedyńczych dzieci nie doświadczą radości takiej jak
        bliźniakowi rodzice smile))
        moje małe daja sobie buziaki, robią cześć, łapia sie za rączki kiedy
        jadą w oddzielnych wózkach. Jedna drugą ratyje kidy okropna mama
        męczy i daje lekarstwa.. zaraz sa obok kiedy jedna płacz...
        ale oczywiscie gryza sie, zabieraja sobie zabawki...dokuczają...
        ach.. w domu zawsze pełno jest ich smiechu..
        cieszmy sie tym smile))))))))
    • mamaigiiemilki Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 13:05
      ja tez mogeg napisac takie słowa otuchysmile
      moje 28maja koncza juz 3lata(kiedy to minęło?smilei wlasnie siedza w swoim pokoju i bawia sie razemsmilei to wlasnie jest duuuuuuuuuuuuuuuuzy plus posiadania blizniatsmileowszem, czasem zdarzaja sie "male" nieporozumienia(jedna panna ma bardziej władczy charakter i jak mowi "poprosze" to znaczy "oddaj mi to natychmiast")ale ogolnie jest super!nie wyobrazam sobie, zebym miala jedno dziecko...
    • anna_sla Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 13:21
      to prawda i też się pod tym podpisuję. A jak się ma jeszcze niewiele starsze
      rodzeństwo to już bajka smile))
      • moon79 Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 18:29
        A moje maleństwa skończyły 5 miesięcy, właśnie jestem w tym okresie
        w którym trzeba je zabawiać, pochłaniają większość naszego czasu,
        czasem są irytujące, jestem sama z nimi i z 5 letnim synkiem
        praktycznie cały dzień, mąż pracuje od rana do późna. Jak wraca
        nieraz z pracy to zastaje zmęczoną żonkę, jestem wprost nieprzytomna
        i marzę aby poszły spać, bo ja nie daję rady. Bardzo mnie to dziwi,
        bo uważam się za silną osobę, a moje dzieciaczki nieraz wykończyły
        mnie fizycznie i psychicznie. Czekam więc na ten moment gdy zaczną
        bawić się ze sobą, a ja będę wreszcie mogła trochę odetchnąć.
    • 2ter Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 21:36
      Moi kończą 4 m-ce i już się razem trochę "bawią" - jak leżą obok
      siebie, to się do siebie uśmiechają i gaworzą. Potrafią się też
      chwilę sami bawić na macie edukacyjnej - ale oprócz tego oczywiście
      potrzebują dużo naszego towarzystwa ale żeby tylko nie było gorzej.
    • fasolka_a Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 22:51
      Witajcie
      Ja tez jestem mama blizniat 6 czerwca skoncza rok Oskare i Oliwka i
      tak naprawde to nie jest tak ciezko ... od poczatku wychowywalam je
      sama a mam jeszcze strsza corke ma 2,5 roku ... nnie pozwalalam
      nosic , bawic sie tylko na ziemi czy matach ... teraz juz chodza i
      nawet jak raczkowaly to i tak nie bylo zle .... a teraz jest super
      bawia sie .. ganiaja na czworaka .. .smieja czasem bija zwlaszcza o
      jedna zabwke ale az milo popatrzec...
    • fasolka_a Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 23.05.08, 22:51
      Witajcie
      Ja tez jestem mama blizniat 6 czerwca skoncza rok Oskare i Oliwka i
      tak naprawde to nie jest tak ciezko ... od poczatku wychowywalam je
      sama a mam jeszcze strsza corke ma 2,5 roku ... nnie pozwalalam
      nosic , bawic sie tylko na ziemi czy matach ... teraz juz chodza i
      nawet jak raczkowaly to i tak nie bylo zle .... a teraz jest super
      bawia sie .. ganiaja na czworaka .. .smieja czasem bija zwlaszcza o
      jedna zabwke ale az milo popatrzec...
      • stopjedzeniustokrotek Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 24.05.08, 13:13
        O to to,a w przedszkolu radość podwojna z osiągnięć
        dzieci,pozdrawiam smile))))
    • mika1976 Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 24.05.08, 16:00
      MOGĘ POIWEDZIEĆ TO SAMO smile
      Moje 31 maja kończą 2 latka. Teraz jest dobrze wiadomo, że są
      momenty pisków, krzyków itd. ale to sa momenty smile
      Pierwszy rok to był koszmar!!! Szczególnie pierwsze kilka miesięcy
      kiedy nie chciały spac w nocy, ciągle płakały nie wiedomo dlaczego
      itd. Rehabilitacja malego do roku. Tamten okres z męzem wspominamy
      koszmarnie!
      Od 1 kwietnia wróciłam do pracy, odżyłam!!!
      W tej chwili pada deszcz a one wlaśnie siedzą sobie w pokoju i bawią
      sie razem od godziny, ja przy komputerze, mąż przed telewizoremsmile
      Pozdrawiam!
    • molnarka Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 24.05.08, 19:11
      > przede wszytkim słowa skierowane dla "świeżych" rodziców
      > bliźniaczków.

      A Ty jako ojciec niespełna rocznych dzieci czujesz się
      już 'nieświeży' i godny do udzielania takich rad? uncertain
      Żenada.


      > ale nie ma porównania do
      > czasu gdy miały 2-6 miesięcy kiedy były marudne, miały kolki,
      > wyżynały się pierwsze zęby i wyły, na okrągło ktoś musiał je
      > zajmować (kiedy nie spały).

      No widzisz ... a ja czas kiedy moje dzieci miały 2-6 miesięcy
      wspominam jako wczasy ... jadły, spały, uśmiechały się i w ogóle
      luz blues wink))


      > Tak więc cieszę się że ten czas już nadszedł i w końcu z
      > przyjemnością można obserwować jak się rozwijają nasze maluchy.

      Duuużo jeszcze przed Wami ...


      > No i
      > nie zgadzam się ze stwierdzeniem niektórych mam, że jak dzieci
      > zaczynają raczować i chodzić to dopiero jest przechlapane...

      Jak ktoś ma narąbane w głowie i lata za dziećmi non-stop to
      faktycznie czas raczkowania zaczyna być trudny.

      Ja osobiście najgorzej (w sensie najtrudniej) wspominam czas około
      1,5 roku - kiedy już były w pełni sprawne (bez problemu na przykład
      wchodziły na stół) a jeszcze na tyle małe, ze tłumaczenie nie
      docierało.

      Przetrwaj to, później bunt dwulatka ... i dopiero wtedy zacznijcie
      _dawać_ rady.
      Bo teraz ... to jesteś mało wiarygodny ;-/

      Pozdrawiam
      MOLNARka

      • madzia_lema Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 24.05.08, 19:28
        Ja podobnie - najgorzej wspominam okres między pierwszym a drugim rokiem życia. Fakt, że potrafiły się wtedy ładnie razem bawić, ale zaczęły już chodzić, nie chciały jeździć w wózku, wolały dreptać przy nodze albo być noszone na rękach. A ja sama, z zakupami i jeszcze wózek targałam przed sobą. Więc lekko nie było. Wcześniej rzeczywiście wymagały ciągłego zajmowania się nimi i zabawiania, ale przyajmniej mogłam je włożyć do kojca bez obaw że za chwilę ich tam nie znajdę smile Po drugich urodzinach było już duuużo lepeiej, zaczęły więcej kumać i generalnie od tamtego czasu jest już ok. Potrafią zająć się sobą, od kiedy poszły do przedszkola znają wiele nowych zabaw które wykorzystująw domu. A ja mam wreszcie chwilkę dla siebie, tym bardziej że na dwa tygodnie rodzę. Rok to chyba za mało, żeby ocenić który etap jest najlepszy a który najgorszy, poza tym każde dziecko jest inne. Ale gneralnie mogę powiedzieć że im starsze dziecko tym jest lepiej, szczególnie w wieku przedszkolnym są super smile Pozdrawiam
      • karolina_marta Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 24.05.08, 19:29
        A moje 7 miesięcy nigdy nie chorowały, żadnych problemów zdrowotnych.
        Tylko fakt, uwagi wymagają bardzo dużo. Same sie bawić jeszcze nie potrafią.
        Oby to sie zmieniło wkrótce smile)
      • 123atomek Do molnarka... 26.05.08, 08:48
        Po pierwsze to chyba nie zrozumiałaś intencji mojego posta. Nie
        miałem zamiaru nikogo pouczać w przeciwieńctwie do Ciebie tylko
        pocieszyće wentualnych "zmęczonych" rodziców, że "póżniej będzie
        lepiej".
        Z drugiej strony z tego postu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=574&w=77553574&a=77652530
        wynika, że urodziłaś wcześniaki więc wcale się nie dziwię, że parę
        pierwszych miesięcy miałaś względny spokój. Nasze maluchy urodzone
        dokładnie miesiąc przed terminem pierwszy miesiąc też tylko spały i
        jadły.

        ... I polecam więcej luzu trochę na przyszłość...

        pozdrawiam
        • molnarka Re: Do molnarka... 26.05.08, 19:20
          Po pierwsze ... to nick MOLNARka się odmienia wink powinno być "do
          molnarki ..."


          > Po pierwsze to chyba nie zrozumiałaś intencji mojego posta. Nie
          > miałem zamiaru nikogo pouczać w przeciwieńctwie do Ciebie tylko
          > pocieszyće wentualnych "zmęczonych" rodziców, że "póżniej będzie
          > lepiej".

          I naprawdę nie dostrzegasz, że żenująco brzmi jak pocieszasz nie
          mając sam za wiele doświadczeń w tym temacie.
          Tym bardziej, ze najtrudniejszy okres (ogólnie dużej motoryki) masz
          jeszcze przed sobą.

          Poza tym - to, ze Wasze dzieci dawały Wam w kość jako maluchy nie
          jest regułą, ze tak jest u wszystkich.
          Śpiące, jedzące i niekolkowe bliżnięta się zdarzają wink))
          I zdarzają się też mądrzy rodzice, kórzy nie lecą na każde
          kwięknięcie, nie noszą, nie lulają i mają naprawdę spokój.


          > Z drugiej strony z tego postu:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=574&w=77553574&a=77652530
          > wynika, że urodziłaś wcześniaki

          Nigdy tego nie ukrywałam.
          Urodziłam skrajne wcześniaki.


          > więc wcale się nie dziwię, że parę
          > pierwszych miesięcy miałaś względny spokój.

          A to niby czemu?
          Wcześniaki spokojniejsze są niz donoszone dzieci? Taaaak???
          Ale masz na poparcie tych słów jakieś wsparcie, co?


          > Nasze maluchy urodzone
          > dokładnie miesiąc przed terminem pierwszy miesiąc też tylko
          > spały i jadły.

          Ochmujbosze a to poniżej to kto o własnych dzieciach napisał:
          "[...]ale nie ma porównania do
          czasu gdy miały 2-6 miesięcy kiedy były marudne, miały kolki,
          wyżynały się pierwsze zęby i wyły, na okrągło ktoś musiał je
          zajmować (kiedy nie spały). Powiem szczerze, że w tym czasie oboje
          dostaliśmy nieżle w d...."[...]

          Więc dokładnie to ... pierwszy miesiąc super dzieci a później
          nieźle dały Wam w dupę, co?

          A moje cały czas super dzieci wink)))


          > ... I polecam więcej luzu trochę na przyszłość...

          A ja odrobine pokory.

          Pozdrawiam
          MOLNARka
          • mamaigiiemilki Re: Do molnarka... 26.05.08, 21:31
            sluchaj molnarkO, ale o co ci chodzi???przeciez ten post był takim pocieszeniem dla rodzicow ze bedzie ok; a ty (moim zdaniem) atakujesz autora watku zupełnie niepotrzebnie...
            • molnarka Re: Do molnarka... 27.05.08, 07:26
              > sluchaj molnarkO, ale o co ci chodzi???przeciez ten post był
              takim pocieszeniem
              > dla rodzicow ze bedzie ok;

              Ale skąd on może wiedzieć, ze będzie OK (w sensie łatwiej)?
              Ma za mało danych ... za młodym rodzicem jest ... jeszcze za mało
              przeszedł zeby udzielac takich rad i dawac takie pocieszenia.

              Ja na swoim przykładzie podważyłam jego słowa - czyli to co on
              uważa za dawanie w dupę u mnie było spokojne i suuuper.
              Więc co? - jakbym to przeczytała jako mama niespełna roczniaków to
              pomyślałabym sobie, ze juz teraz to w ogóle będzie taaaki luz, ze
              umrę z nudów.
              I wtedy nastąpił 'kataklizm' czyli dzieci zaczęły same chodzić i
              stały sie naprawdę trudne do opanowania.

              No to co to za _rada_ ??? uncertain

              Wiesz ... ogólnie rzecz biorąc ... patrząc na wychowanie dzieci to
              z każdym kolejnym miesiącem będzie 'lepiej' bo w końcu starsze,
              mądrzejsze itd.
              Ale wiemy, ze to wcale nie jest reguła bo wychowywanie dzieci to
              huśtawka jak diabli.
              Po grzecznym roczniaku - bunt dwulatka.
              Po słodkim 3 latku - mający swoje zdanie i gadający non stop
              czterolatek.
              I tak dalej ...


              > a ty (moim zdaniem) atakujesz autora watku zupełnie
              > niepotrzebnie...

              ... jakoś nie umiem tak klepac po plackach i przytakiwać jak widze
              głupotę.

              Pozdrawiam
              MOLNARka
              • anna_sla Re: Do molnarka... 27.05.08, 10:21
                a ja Ci powiem, ja mama prawie dwulatków już, że istotnie najtrudniejszym
                okresem były pierwsze miesiące do ok. 5-6-go. Potem nadpobudliwość Bartusia była
                może na równi a może ciut mniej ciężka, ale istotnie gdy ukończyli rok (a
                dokładniej 13 m-cy) to mimo trudnych chwil czy nawet miesięcy nic nie równało
                się z poprzednim okresem..
        • anna_sla molnarce się nie odpowiada 26.05.08, 23:43
          może o tym nie wiecie, jesteście nowi na forum, albo po prostu krótko.. My stare
          wygi wiemy już, że na posty molnarki się nie odpowiada, bo ona żyje w jakimś
          wyimaginowanym świecie i dla niej wszystko jest godne czepienia się. Ją po
          prostu chyba Bozia nie kocha, albo nie wiem kto, bo pozytywnych postów ona
          prawie nigdy nie pisze. Tak, że dajcie sobie spokój i nie prowadźcie z nią
          dyskusji bo to nie ma sensu i tak i tak zrobi z Was zwyrodnialców..
          • molnarka Re: molnarce się nie odpowiada 27.05.08, 07:30
            > że na posty molnarki się nie odpowiada,

            Tak, tak ... ja jestem takim forumowym trolem co to zauważa głupie
            rzeczy i mówi o tym głośno.
            smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


            Oj anna_sla ... szkoda, ze nie masz _argumentów_ ;-/


            Pozdrawiam
            MOLNARka
            • anna_sla Re: molnarce się nie odpowiada 27.05.08, 09:55
              bo ja wiesz jestem taka płytka pusta blondynka wink)
          • chrust5 Re: molnarce się nie odpowiada - zgadzam sie! 27.05.08, 09:27
            Uderza mnie zawsze jej zlosliwosc i chec dolozenia innym. Nie mam
            pojecia co sie za tym kryje i nawet nie chce mi sie w to zaglebiac.
            Zupelnie nie rozumiem, po co psuc czyjas radosc, ze jest z maluchami
            lepiej?! Najprostsza metoda byloby po prostu, gdyby Molnarka
            przestala pisac.
            • molnarka Re: molnarce się nie odpowiada - zgadzam sie! 27.05.08, 09:54
              > Zupelnie nie rozumiem, po co psuc czyjas radosc, ze jest z
              > maluchami lepiej?!

              Widzę, ze mnie nie zrozumiałaś. No trudno ... bywa.
              Wykazałam, ze to nie jest reguła - więc taką radę można sobie w
              buty wsadzić. I że duuużo jeszcze przed nim, żeby stwierdzieć, ze
              _jest_lepiej_ wink
              Bardzo czekam na posty 'nieświeżego ojca' jak dzieci będa miały 2
              lata czy 4 ... naprawdę wink Idąc tropem jego rozumowania ... będzie
              już tylko lepiej, co nie? wink)))


              > Najprostsza metoda byloby po prostu, gdyby Molnarka
              > przestala pisac.

              Widzę, ze Ty z tej _jedynie_słusznej_własnej_ linii_ ... kto się
              nie zgadza powinien zniknąć ...
              Podyskutuj ze mną na argumenty ... nie bój się ;-/

              Pozdrawiam
              MOLNARka
              • twinsy07 Re: molnarce się nie odpowiada - zgadzam sie! 27.05.08, 10:13
                To, czy jest lepiej czy gorzej stwierdza się na podstawie tego, co
                było, a nie - co będzie. Więc każdy może stwierdzic, że jest lepiej,
                nie wiedząc, co będzie w przyszłości smile

                Jak ktoś się cieszy, to pozwól mu na to smileNikt tutaj nie prosił o
                kubeł zimnej wody.
              • chrust5 Re: molnarce się nie odpowiada - zgadzam sie! 28.05.08, 12:52
                Primo: post pierwotny nie mowil, ze tak jest zawsze, tylko po prostu
                podtrzymywal na duchu. Nie jest Ci to potrzebne - fantastycznie, ale
                tez byl skierowany zwlaszcza do poczatkujacych rodzicow.
                Secundo: nawet jesli nie jest regula (agnieszka_i_dzieci, czy tez
                ktos inny ma inne doswiadczenia), to milo, ze komus jest teraz
                lepiej niz bylo. Jak Cie to zlosci, to zawsze mozna nie czytac.
                Tertio: jesli Twoje doswiadczenia sa inne, mozesz je opisac, ale
                moze mozesz postarac sie zrobic to milej, p. wyzej wspomniana
                Agnieszka?
                Quarto: jesli nawet nie dwie, ale chyba z siedem - osiem osob
                twierdzi, ze jestes pijana, to moze jednak trzymaj sie plotu?
                • cytrusowa Re: molnarce się nie odpowiada - zgadzam sie! 28.05.08, 13:21
                  bo molnarka sie gdzie smusi wygadac - na nas trafilo.-)

                  a propos, ja odpwoiem: wczesniaki SA spokojniejsze, ja to wiem, bo moje dzieci
                  byly dluzej spokojne niz donoszone. mialam porownanie.

                  co do temat watku....
                  moje koncza niedlugo poltora roku, trudno mi jednoznacznie odpwoiedziec, ze jest
                  super, bo potrafia dac w kosc.
                  panienki sa charakterne, wiec obie potrafia zawalczyc. ale i potrafia i lubia
                  dac sobie buzi, podac wzajemnie ciuszki do ubrania, rozsmieszac sie, ganiac itp.

                  prawda jest taka, ze miec blizniaki to wyroznienie.
                  nie wyobrazam sobie jednego dzieckachoc czasem marze....bo wydaje mis ie ze
                  wtedy bede tylko odpoczywac, hehehe
                  • chrust5 cytrusowa 29.05.08, 14:30
                    He, he... Pewnie najdalej za pare dni bede Ci mogla powiedziec jak
                    to jest: formalnie termin porodu mija mi dzis!

                    > nie wyobrazam sobie jednego dzieckachoc czasem marze....bo wydaje
                    mis ie ze
                    > wtedy bede tylko odpoczywac, hehehe
                    >
    • makl3 Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 26.05.08, 09:48
      Zgadzam się z Tobą Andrzeju. Moje maluchy mają 10 mcy i teraz jest
      naprawde wesoło. Dziewczynki bawią sie ze sobą dzięki czemu mogę
      zając sie innymi sprawami. Smieja się z siebie wzajemnie, ganiają
      się i czasem mogę spokojnie sie polozyc i tylko je obserwowac.
      To prawda, że poczatki nie są łatwe ale gdy dzieci zaczęły raczkowac
      to jest już tylko lepiej. Pozdrawiamsmile
    • jummymami Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 26.05.08, 11:42
      nie czytajac innych odpowiedzi, stwierdzam po moim przykladzie ze to
      prawda co piszesz, moje maluchy maja dzis rowny miesiac, i wlasnie
      wczoraj daly mi pierwszy raz niezle w d...
      buuuu
    • las.vega Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 26.05.08, 12:28
      Gratuluję serdecznie.smile
      • ela82 Re: Parę słów otuchy dla bliźniaczych rodziców.. 26.05.08, 21:24
        Wiesz - to jest tak.
        Jak moje starsze dziecko bylo male i darlo sie non stop, to miczym
        kania dzdzu czekalam, az zacznie sie porozumiewac w cywilizowany
        sposob, zacznie sam chodzic, jesc ubierac sie. Teraz ma 6 lat i jest
        malym pyskunem.
        6 m-cy temu urodzilam blizniaki. Placza na zmiane, spia na zmiane,
        kupe tez robia na zmiane smile - ale za to pieknie sie smieja, nie
        obrazaja i nie pyskuja. I dolaczam sie do Molnarki. W d...to Wy
        jeszcze dotsaniecie i to duzo bardziej. Poczytaj o 5-latkach, ktore
        wlasnie odkrywaja wolna wole. i powodzenia!
        • moon79 do ela82 27.05.08, 08:57
          Nie wszystkie pięciolatki są takie, mojego Marcinka opanowałam i
          jest cudowny, a nam sprawia przyjemność patrzenie na to jak zmienia
          się z dzieciaczka w starszego dzieciaka z którym można podyskutować.
          Na razie nie pyskuje, więc chyba jest dobrze i nie wqszystkie
          dzieciaki są takie jak piszesz.
          • jummymami zgadzam sie z moon 27.05.08, 13:00
            mam dwie cory 12 i 15 letnie, wiem cos na ten temat... "jak sobie
            poscielisz tak sie wyspisz"
            • ela82 Re: zgadzam sie z moon 27.05.08, 16:03
              tak tak, ja wiem ze wszystkie dzieci na forach internetowych sa
              idealne.
              Ale ja sie akurat ciesze, ze moje dziecko potrafi powiedziec nie.
              I ze jest malym pyskunem tez.
    • prolens Re: nawiazujac do postu molnarki.. 27.05.08, 15:25
      i z perspektywy mamy dziecka czteroletniego i dwojga dwulatków: za
      nic nie zamieniłabym dzisiejszego czasu: zbuntowanych bliźniaków i
      upartej starszej dziewczynki nad wyjące z różnych powodów całymi
      dniami niemowlaki.
      Różnie bywa i doprawdy, molnarko - dla kazdego rodzica inny czas
      zycia i rozwoju dzieci jest trudniejszy.

      A tak w ogole to o byciu rodzicem będziemy cos wiedziec jak dzieci
      zaczna dojrzewać wink
      • agnieszka_i_dzieci Re: nawiazujac do postu molnarki.. 27.05.08, 16:27
        To moje dzieci jakieś inne ;p
        Stanowczo łatwiej było jak były małe-miały kilka tygodni, miesięcy- bez
        kolek,wycia, kłócenia się (tak jak teraz)... jakby co to się zatykało cyckiem
        lub smokiem..
        Co nie znaczy,że teraz nie jest fajnie i ciekawie z nimi być,ale łatwiej nie
        jest na pewno.
        • lidiaa Re: nawiazujac do postu molnarki.. 27.05.08, 21:34
          123Atomek,
          Takie posty dużo dają dla świeżo upieczonych rodziców - bardzo
          dobrze, że taki napisałeś smile
          Moje maluchy mają 10 miesięcy i też najgorzej wspominam okres ok. 5-
          6 miesiąca.

          Co do złości innych - ludzie opamiętajcie się !
          Człowiek próbuje założyć wspierający wątek, a tu taka wściekłość się
          sączy - wstyd !!!!
          Myślałam, że bliźniaczy rodzice są znacznie bardziej wyrozumiali !
          • jummymami Re: nawiazujac do postu molnarki.. 28.05.08, 07:47
            lidiaa to norma, niestety takie spoleczenstwo, bez wyroznien czy to
            rodzic blizniakow czy nie... musialbys poczytac inne fora np kobiet
            w ciazy tam sie dzialo..hehehe
            niektorzy chyba nie czytaja dolkadnie lub nierozumieja watku
    • lee.loo a ja sie zgadzam z molnarka i z 123atomek 30.05.08, 12:25
      z molnarka (uwaga!brak polskich liter) w sensie merytorycznym.
      O jej sposobie i tonie postu nie bede sie wypowiadac, bo nie ma sensu.

      Ja okres pierwszch miesiecy moich szkrabow wspominam jako czas laby. No moze
      troszke przesadzam, ale bieganiny bylo mniej. W chwilach ciezkich mozna bylo
      wsadzic do wozka i wiooooo, a poza tym lezaly sobie w lozeczkach lub na
      materacykach i fikaly nogami.

      Teraz jest "troszke" gorzej (maja 14 miescy). Zaczelo sie, jak zaczelismy
      wprowadzac stale pokarmy. martwilam sie czy tyle wystarczy i czy na pewno
      zdrowe, a moze im zaszkodzi i takie tam. Potem przyszedl czas raczkowania i
      nauki chodzenia. Chyba mam jakies zdolne bestie, bo zamiast chodzic nauczyly sie
      biegac smile zaraz potem wlazic na kanape, fotele itp. Wsadzaja rece doslownie
      wszedzie, a potem nie moga wyjac. Oczy musze miec w d.... tfu wroc, do okola glowy

      A 123atomkowi gratuluje inicjatywy napisania takiego listu. Wiele osob szuka na
      forum takiego pocieszenia (ja takze taka osoba jestem) i fajnie jest uslyszec
      kilka pozytywnych slow.
      Aczkolwiek z opiniami na temat jak to jest cudownie z roczniakami/ dwulatkami/
      osiemnatsolatkami bym sie powstzrymala, bo kazde dziecko jest inne, ma inny
      charakter, inaczej sie zachowuje i reaguje.

      Jeden bedzie uwazal za cudowne chwile, kiedy dzieci spia, a drugi kiedy
      nareszcie w weekendy moga cala rodzinka wyhasac sie w lesie itp.

      Pozdrawiam i zycze duzo optymizmu podwojnym (potrojnym i jeszcze wiecej) Rodzicom.
      l.l
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka