Dodaj do ulubionych

jedno z bliźniąt w szpitalu...

08.06.08, 11:57
mamy straszny dylemat. Nasza córeczka musi być operowana (ma termin na
lipiec). Nie chodzi o aspekt medyczny, ale o bliźniaczy...
Nasze bliźniaki nigdy nie były oddzielnie. Zawsze razem. Nie wiemy jak zniosą
rozłąkę. Może możecie nam coś poradzić jak im w tym pomóc?? My nie mamy pojęcia.
Druga sprawa, zamierzam zostać z córeczką w szpitalu na czas operacji i
rekonwalescencji. Jakie rzeczy koniecznie trzeba mieć ze sobą, a co jest
zbędne??? Czy o czymś muszę pamiętać szczególnie?? W szpitalu nie udzielono
nam żadnych wskazówek poza podaniem ceny za nocleg...
Mamy okropny mętlik w głowie....
Może któraś z mam była w podobnej sytuacji i pomoże nam w ułożeniu sobie planu
na ten szpitalny czas.
Dodam, że córeczka ma 2 lata i będzie operowana w GCZDiM w Katowicach
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • cytrusowa Re: jedno z bliźniąt w szpitalu... 08.06.08, 12:38
      ja ci powiem jak to jest z rodzielanymi bliznietami.
      moje dwa razy byly rozdzielone, raz jedna cora byla w szpitalu, raz - druga.

      na pewno beda sie inaczej zachowywc, to ktore zostanie w domu, bedzie cckiem i
      bedzie lazilo krok w krok za opiekunem. bezdie sie czulo w jakis sposob
      niepewnie rpzez to, ze nie ma rodzenstwa.
      moje dziewczyny bedac w domu, gdy druga w szpitalu, wymagaly czestszego
      przytulania, poswiecania ma uwagi. z zasypianiem bylo ciut trudniej niz zwykle,
      bo cory sie budzily.

      jedna mala lezala w Pl w szpitalu, ja bylma przy niej - druga z dzadkami. moja
      mama przyjezdzala poznym popoludniem i ja wracalam do drugiej malej. bylam z nia
      troche, mylam, karmilam, usypialam. potem wracalam do szpitala.
      niestety raz zdarzylo sie tak, ze gdy ja wyruszylam w druge, a moj tata z nia
      zostal,w ybudzila sie - mnie nie bylo, babci tez nie i histeria.
      ale dzadek sobie poradzil az do powrotu babci.

      druga cora byla niedawno w spitalu. tutaj w Niemczech.
      ze wzgledu na jej stan i to ze nie wiezdielismy co jej jest, tzreba bylo sie
      dopytywac lekarzy - maz z mala byl, ja przyjezdzalam na kilka godzin.
      z druga cora w tym czasie byla opiekunka.

      tez kiepskie rozwiazanie, bo obie male trskily do siebie i za mna

      ale dalysmy rade.

      fakt ze po szpitalu mala byla bardzo marudna, placzliwa itp. ale w koncu, na
      szczescie, minelo.

      to, co moge ci polecic, to jesli masz mozliwosc, zmieniaj sie z mezem w
      szpitalu, lub z kims, do kogo mala jest przyzwyczajona.

      jak lezalam z mala w szpitalu w Polsce, mialam ze soba pampersy, reczniki,
      mydlo, krem - balsam do ciala, jedzenie dla niej - kaszki (mleka nie pije) i
      jakies sloiczki. bo to, co dawali w szpitalu, nie wystarczalo. zawsze mialam
      jakies zapasy.
      sok do picia lub wode.
      powinni dawac ale czasem czeka sie wieki a dziecko spragnione.
      podklad do rpzewijania, kocyk domowy, zabawki, pieluszke - przytulanke, male
      radyjko dla mnie, kawe rozp, mleko, cos do jedzenia (trzymalam w ogolnodostepnej
      lodowce).
      chusteczki, bo w kiblu czesto papieru toaletowego nie bylo.

      no i jesli bedziesz tam na noc,a do domu nie bedziesz jechala by sie kapac, to
      dla siebie recznik, szlafrok, pizame, klapki gumowe itp.
      a dla dziecka wygodne lekkie ciuszki typu body, spodenki, rajstopki....

      nie wiem co jeszcze....

      pewnie dziewczyny dopowiedza

      powodzenia
    • badziul Re: jedno z bliźniąt w szpitalu... 08.06.08, 12:53
      Cytrusowa - dziękuję Ci bardzo za opis. Mam nadzieję, że Twoje córeczki mają już problemy zdrowotne za sobą. Na nas fakt, że mała będzie operowana spadł jakby "kamieniem w głowę" i jeszcze nie potrafimy się z tym oswoić.
      mąż na czas pobytu Minii w szpitalu bierze L4, żeby zostać z synkiem w domu. Mamy też do pomocy dwie babcie, do których dzieci są przyzwyczajone bo często u nas bywają więc problemów z opieką nad synkiem nie powinno być. Ja postaram się zamiennie z mężem być w szpitalu i raz dziennie przyjechał do domu do synka.
      Ale nas niepokoi coś jeszcze.
      Córeczka jest dzieckiem OGROMNIE nieśmiałym i wrażliwym. Jakby potęguje emocje. I ma duże problemy aby zaakceptować nowej dla niej sytuacji. Nie wiem jak da sobie radę w szpitalu dlatego ktoś ZAWSZE będzie przy niej (naturalnie również na noc, inna opcja nie wchodzi w grę).
      myślę, że damy radę, ale na razie nie potrafimy wszystkiego poskładać logicznie bo wiadomość o konieczności operacji spadła na nas zbyt gwałtownie.
      Więc będę wdzięczna za każdą radę od Was
      pozdrawiam
      ola
      • cytrusowa Ola 08.06.08, 14:05
        Kalinka tez jest takim dziecikem, wiec balam sie tego co bedzie.
        caly czas albo byla przyklejona do mnie czy meza albo spala w lozeczku (40
        stopni goraczki).
        na biale fartuchy reagowala placzem i histeria, ale taka juz jest - wazliwa.
        bedie ciezko przy tkaim dziecku, bo szybko tracisz cierpliwosc jak widzisz, ze
        nie dogodzisz i nie masz pomyslu co zrobic, by male sie uspokoilo. ale sie uda,
        zobaczysz

        a to ze beda obie babcie plus tata - los na loterii ci powiem.
        ja marzylam o tkaim rozwiazaniu tutaj ale byla tylkod ochodzaca niania. dobre i
        tosmile

        sluchaj, po prostu zapewnijcie malej max czulosci, nawet jelsit o burzy
        dotychcasowy porzadek i lamie jakie stam zasady.
        szpital w tym wieku jest dla dziecka duzym przezyciem.

        aha i to co polecam ci sporbowac: jak beda mala kluli, mocujac welflon, nie daj
        sie wyprosic i badz rpzy tym.

        nie musisz patrzec, wazne ze dziecko jest w towich ramionach. i cie czuje.

        tak jak juz napisalam, pamietaj o wszelikch ulubionyhc zabawkahc malej i
        kocykach, podusiach itp.
        a moge wiezdiec co to za rodzaj zabiegu - mala po nim bedzie musiala lezec czy
        moze chodzic?
        • badziul Cytrusowa 08.06.08, 14:51
          myślę, że pozwolą jej chodzić. Na pewno zostanie dłużej w szpitalu bo z ręki
          będzie jej wystawał dren.
          Małgosia będzie miała częściowo usunięte i potem odtwarzane naczynia krwionośne
          (żyły i tętnice) w lewej rączce. Szczegóły operacji poznamy dopiero pod koniec
          czerwca.
          a boimy się jak diabli... sad((
          pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję za rady
          ola
          • perlai Re: Cytrusowa 09.06.08, 08:24
            kilka razy przerabialiśmy taką sytuację, bo aga często była w
            szpitalu z powodu zapalenia płuc. zmienialiśmy się z mężem w
            spzitalu: ja zwykle zostawałam na noc, mąż przyjeżdżał na dzień.
            ponieważ druga bliźniaczka w domu bardzo tęskniła i przy mnie była w
            ciągu dnia spokojniejsza. zawsze było bardzo ciężko. dzieci
            potrzebowały sporo czasu po szpitalu, by "dojść do siebie".
            do szpitala zawsze zabierałam wszystko, co potrzebne małej.
            wyżywienie, środki higieniczne, jakieś zabawki, kocyki, ubranka.
            wyżywienie w szpitalu gwarantują, ale zawsze mam jakieś obawy do
            takiej kuchni zbiorowej, poza tym mając swoje można być bardziej
            elastycznym czasowo. na jednym oddziale kiedyś dawano pampersy, ale
            to był wyjątek. lepiej przygotować się jak na wyjazd i wziąć
            wszystko ze sobą.
            • vercueil My właśnie wróciłyśmy ze szpitala 09.06.08, 23:26
              I okazało się, że córeczka, która była w szpitalu, chyba mniej
              tęskniła, niż braciszek, który został w domu. Po szpitalu Ania,
              która zawsze byąa bardziej "odważną" i niezależną zaczęła bardzo się
              "lepić" do mnie, chociaż widzę, że z dnia na dzień staje się tą
              dawną niezależną dziewczynką. Po synku, który został w domu, po
              tygodniu widać było ślady ogromnego smutku. Wieczoram, kiedy
              zasypiał wpatrywał się w łóżeczko Ani i płakał... Po tygodniu nie
              chciał jeść i był bardzo smutny. Wieczorami, kiedy moja starsza
              córeczka wracała do domu z przedszkola, stawał się innym dzieckiem -
              wesołym, pełym życia. Ale kiedy był sam z opiekunką lub moim mężem
              widać było, że brakuje mu towarzystwa siostry.

              Niestety przywlokłyśmy ze szpitala rota wirusa i teraz wszyscy
              cierpimy w domu sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka