moje dzieciaczki mają po 4,5 mca i córcia na spacerkach śpi jak misio snem
zimowym, ale syn daje do wiwatu!
Trzeba go wyjmować z wózka bo drze się w niebo głosy i aż zaczyna się dusić i
krztusić. Na rączkach jest w miarę oki. Już troszkę go podnosiłam i próbowałam
go odwracać w różne strony (bo można w wózku kombinować), ale to nic nie daje.
Za młody jest na spacerówkę

Już nie wiem co robić. Pośpi troszkę i na tym koniec, a spacerki by trwały ok
3h bo z córcią nie ma problemów.
Miałyście takie problemy?
Ja pożyczyłam nosidełko zobaczymy czy to ma sens. (ale mam babcię która mi z
nimi wychodzi czasami i ona nie da rady go nosić klocuszek waży już 7500g

)