Wściekła młoda matka

25.06.09, 16:34
Był kiedyś taki blog, ale nie o tym.
Nie mogę poradzić sobie ze z wściekłością, która czasem we mnie
wzbiera. Może Wy też miewacie podobne odczucia i poradzicie mi co
robicie w takich sytuacjach.
To uczucie dotyczy głównie mojego męża. Korzenie problemu tkwią w
czasie kiedy chłopcy się urodzili. Mąż wziął na pierwsze tygodnie
urlop ale jedyna jego aktywność przy dzieciach ograniczała się do
trzymania dziecka na brzuchu i jednoczesnego grania na komputerze.
Nie karmił (odciągałam i do butli) bo nie umie, nie przewijał bo za
małe i kupa śmierdzi. Kąpał dzieci i robił mi kanapki. Jak robił
obiady, to jak dla siebie, więc nie mogłam za bardzo tego jeść -
schabowe, mnóstwo przypraw itp. Ani razu nie posprzątał -
przyjeżdżała moja Mama z drugiego końca miasta. Nie wstawał w nocy bo
jak się nie wyspał to był do niczego.
Przez pierwsze pół roku nic nie mówiłam - byłam nieprzytomna i żadna
refleksja do mnie nie docierała, żyłam tu i teraz.
Potem zaczął wzbierać we mnie gniew. Wszystko zaczęło mnie w nim
drażnić. W końcu wykrzyczałam, że mam żal do niego o te pierwsze
miesiące. Przeprosił i poprosił, żebyśmy już do tego nie wracali.
Więcej już nie poruszyłam tego tematu ale dalej jestem na niego zła,
zwłaszcza jak narzeka, że jest niewyspany, nie ma czasu na rozrywkę,
albo jak mówi:zostaw to, odpuść sobie i chodź spać. Wtedy czasem mam
przed oczami czerwoną mgłę. Nie jestem perfekcjonistką, naprawdę
robię minimum - zbieram zabawki wieczorem i wstawiam pranie żebyśmy
mieli czyste ciuchy do wkładania, myję dzieciakom miski i kubki z
całego dnia i tyle. Ale KTOŚ TO MUSI ZROBIĆ. Nie mam ochoty na seks,
bo mam odczucie, że on myśli tylko o swoich potrzebach. Robi mi
wyrzuty, że nie sypiamy ze sobą i ciągle na niego wjeżdżam, tymczasem
momentami już nad sobą nie panuję. Ostatnio próbuję to tłumić ale
zaczęłam zajadać się słodyczami jak dzika.
Próbowałam porozmawiać o tym, żebyśmy podzielili się obowiązkami, ale
mąż uważa, że przecież mi pomaga. Tyle, że jego pomoc zdarza się od
czasu do czasu i nie chce przyjąć do wiadomości, że bliźniaki i dom
(pół bliźniaka - do kompletu chyba) to ciężki zap...dol dzień w
dzień. Aha, pracuję na pełnym etacie. Mój dzień wygląda tak: 6-8
ubieram i karmię dzieci, przygotowuję się do pracy, 8-18 praca wraz z
dojazdami, 18-20 zabawa z chłopakami, kolacja, 20-21:30 kładzenie
spać bąbli, 21:30-23:00 ogarnianie domu, 23 budzi się Wiktor ze
strasznym płaczem, utulam go, czujny kolega nie daje się odłożyć
wcześniej jak po 40 minutach, zasypiam w trakcie.
Dodajcie do tego opiekunkę i kredyt zjadające prawie całe nasze
pobory.
Nie wiem, mam się leczyć na depresję, iść na terapię, odpuścić sobie,
napisać trzy rzeczy, z których jestem dumna ???
    • mamatrojcy Re: Wściekła młoda matka 25.06.09, 17:41
      Nie odpuszczaj sobie. Terapia to jedno rozwiązanie, dobre, zazwyczaj stosowane, kiedy "domowe" metody nie pomogą. A owe domowe metody to np. spisanie zakresu prac i obowiązków, wraz z harmonogramem godzinowym i podstawowymi założeniami. U mnie funkcjonowało to tak, że co godzinę zmieniałam się z mężem opieką nad dzieckiem (teraz, jak są bliźniaki, to co pół h, bo kurde, trzeba się zregenerować szybciej smile.
      W czasie "swoich" godzin mąż miał obowiązki, a więc odpadało siedzenie non-stop przed kompem z dzieckiem na kolanie (ale i przeciw temu nie mam nic przeciwko, jeśli dziecku to odpowiada). Np. o 17 miał podać obiadek, 0 19 miał wykąpać dziecko itd. Do tego w każdej godzinie min 15 minut zabawy Z dzieckiem, a nie KOŁO dziecka.
      U mnie zadziałało świetnie. Ja miałam czas dla siebie, na relaks, mniej marudziłam, a więc też i mąż nie narzekał, że marudzę. Teraz, po narodzinach bliźniąt sam zaproponował podział pracy.
      Do tego był jasny podział prac domowych, wiadomo, ktoś musi ugotować, to druga osoba sprząta.
      Mam nadzieję,że Ci się powiedzie.
      PS. Ile teraz mają dzieci?
      • mamatrojcy Re: Wściekła młoda matka 26.06.09, 11:39
        aha - uściślając, nie chodziło mi o terapię dla Ciebie, tylko dla Was, a w zasadzie doradztwo małżeńskie. Twoja złość jest uzasadniona.
    • chrust5 Re: Wściekła młoda matka 25.06.09, 20:26
      Moim zdaniem nie ma mowy o depresji, po prostu jestes przeciazona, w
      koncu spisz jak dobrze pojdzie 6h na dobe! Skoro obydwoje zarabiacie
      (i rozumiem, ze nie ma mowy o zmianie, tym bardziej, ze macie
      kredyt), koniecznie trzeba podzielic obowiazki. Zastanow sie, co
      konkretnie maz robi przy dzieciach i w domu i co moglby jeszcze
      robic: pranie?, odkurzanie?, zakupy? To sa rzeczy niewymagajace
      wielkiej fantazji... I co maz robi w tym czasie rano i wieczorem,
      kiedy Ty masz dom i dzieci? Moze ew. mozna pomyslec o kims do
      pomocy, ale skoro macie kogos do dzieci, to pewnie byloby to spore
      obciazenie.
      • anjazzielonego Re: Wściekła młoda matka 26.06.09, 11:38
        Masz za dużo na głowie.
        Mężowi powiedz, że ma Ci pomagać CODZIENNIE, nie od czasu do czasu; jak
        wyskoczy z tekstem, że jaki to on biedny, nigdzie nie wychodzi, powiedz, że TY
        tym bardziej nie wychodzisz, zapieprzasz przy dzieciach, a dzieci macie WSPÓLNE.

        Zróbcie listę, co jest do zrobienia (pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy) z
        wyszczególnieniem poszczególnych rzeczy: np. sprzątanie to odkurzanie, mycie
        podłóg, mycie naczyń.
        Ustalcie razem, co kto robi i kiedy.
    • izamama2 Re: Wściekła młoda matka 28.06.09, 12:17
      Witam

      Wiem, że jest Ci trudno.
      Bycie mama 2 dzieci w tym bliźniat to duże wyzwanie.
      Dodatkowo dom, obowiązki, kredyt to wszystko powoduje, ze czujesz
      się "wściekła".
      To minie tylko porozmawiaj z mężem o tym. On musi ći pomagać.
      Nie neguj go jak zrobi coś żle, tylko mu wytłumacz. To skutkuje,
      wiem sama po sobie. Mój mąż nic nie potrafił zrobic przy dzieciach,
      uczyłam go wszystkiego. A teraz gdy chłopcy mają 2 latka mam czas
      dla siebie. Jestem Kierownikiem wysokiego szczebla, mam ogromną
      odpowiedzialność w pracy, ucze sie jeszcze w weekendy i muszę tak
      dzielić dobę, żeby wszystko grało, a najważniejsze by moje dzieci
      były szczęśliwe. I powiem Ci że i Ty bedziesz szcześliwa a z Toba
      Twoje dzieci, ale zmień swoją sytuacje.
      Masz wspaniałe dzieci i to dla nich musisz być szczesliwa.
      p.s Ja tez miałam momenty żeby uciec od wszystkiego, ale pomogła mi
      wiara, ze bedzie lepiej.
      Trzymam kciuki
      Powodzenia


      Mama 2 urwisów
    • majka1978 Re: Wściekła młoda matka 22.07.09, 16:14
      Dziewczyno to nie depresja ta wściekłość jest z tego że chcesz
      ogarnąć wszystko ale brakuje ci sił i czesu na to wszystko a do tego
      mąż który jak coś już zrobi to jest bardzo zmęczony a nie widzi ile
      ty robisz. Ja również myślę że potrzebna jest między wami szczera
      rozmowa o podział obowiązków a mąż na tym zkorzysta bo jak ci
      pomoże w domu to i ty wieczorem będziesz mniej zmęczona
      ( przedstaw mu ten argument może to go przekona ) wink smilePozdrawiam
      serdecznie i odezwij się co tam słychać
    • anna_sla Re: Wściekła młoda matka 22.07.09, 21:10
      wiesz co musisz zrobić? W Wasz razem wolny, wyjść rano i wrócić wieczorem,
      zostawiając mu wszystko na głowie.. i nie mów mi, że nie można, bo można smile ja
      tak kiedyś zrobiłam, było ciężko, bo martwiłam się diabelnie, ale dzieciom nic
      się nie stało.. Nie zapowiadaj mu wcześniej, że wychodzisz, najwcześniej na
      wieczór przed tak aby nie zdołał ustawić sobie żadnej mamusi czy opiekunki wink
      najlepiej iść na żywioł i oznajmić góra godzinę przed wyjściem..
      • echo1978 Re: Wściekła młoda matka 23.07.09, 11:36
        Ania, ja chyba też tak muszę zrobić. Wyjść, zostawić wszystko. Tylko czy wrócę? smile


        Historybka, na pocieszenie powiem, że ja mam podobnie. Czuję się jak robot.
        Podobnie jak ty pracuję zawodowo, mam na głowie dom. Stać mnie było na to, że co
        tydzień na pół dnia przychodzi przemiła pani Ewa i robi generalne porządki w
        mieszkaniu. Czy główne sprzątanie mi odeszło z obowiązków, a zostały bieżące
        porządki. Ale podobnie jak tobie schodzi mi dzień od 6:30 do 22 na pracy
        zawodowo - domowej.

        Niestety nie mam rady co zrobić. U mnie nie działa nic: ani spisanie obowiązków,
        ani jakiekolwiek podziały. Maż zasłania się chorym kręgosłupem. Jeszcze do tego
        mam nianię, po której muszę sprzątać, bo dom po jej wyjściu wygląda jak po
        tornado (brudno w kuchni, rozwalone zabawki), ale nikogo lepszego do bliźniaków
        nie znalazłam za kasę, którą mogę zapłacić, wiec nie narzekam, a niania jest
        niereformowalna.
Pełna wersja