stysia1987
05.06.15, 21:13
Wybaczcie, jesli nieskladnie.
Pojechalismy dzis na prochowa. Do logopedy, a co nam szkodziniech sprawdzi, wedzidelko itp Przy okazji postanowilismy zglosic, ze konczymy rehabilitacje. Spotkalismy "nasza" psycholog i z grubej rury, ze dziekujemy, ale na juz starczy. A wtedy pani psycholog, ze Ewe zalicza do dzieci zagrozonych autyzmemi i zaburzeniami pokrewnymi. My w szoku, pytamy na jakiej podstawie, a pani, co wyliczam,mpowiedziala:
-slaby kontakt wzrokowy
-rzadka reakcja na imie
- brak nasladownictwa (kaszel i dzwieki to nie nasladownictwo)
- zbyt silne zaintesowanie tekefonami, tabletem
- interesuje sie zabawkami swiecacymi, kolka u np grajacych zabawek, zabawki w ksztalcie kola, poruszajace sie
- nie pokazuje rodzicowi czym sie bawi, nie nawiazuje wspolnegompola uwagi podczas zabawy
-problemy z koncentracja
- skape gaworzenie
-nie rozumie polecen - nie reaguje na daj czy nie wolno
-nie wskazuje palcem, czyli nie jest gotowa na komunikacje
- nie sygnalizuje swoich potrzeb - kupa czy siku nie powoduje u niej placzu,tak samo nie sygnalizuje glodu
- streotypie - grzebie w uchu, czasem kreci paluszkami
- nie lubi pluszowych zabawek (ze co kur....?!)
-malo sie smieje, usmiecha
O kupie wie od nas, reszta z jej obserwacji. Ja wszystko tlumacze nadruchliwoscia. Pani psycholog ma inna teorie.
Jestem totalnie skolowana. Wyszlismy bez slowa.