Dodaj do ulubionych

Już jesteśmy razem

09.02.05, 09:47
Adaś od poniedziałku (7.02) jest już na kardiochirurgii, szalejemy ze
szczęścia, że nareszcie jesteśmy razem(na razie my z mężem, bo mały nas chyba
jeszcze nie kojarzy, a może?). Wczoraj byliśmy na pierwszym spacerku -
pojechaliśmy na echo i oglądaliśmy to jego maleńkie serdcho, no i wszystko
jest ok. Oby tak dalejsmile
Pierwszy raz tuliłam mojego synka w ramionach, to niesamowite uczucie. Właśnie
do niego uciekam. Serdecznie wszystkich pozdrawiamy
Obserwuj wątek
    • danusia-mamusia Re: Już jesteśmy razem 09.02.05, 10:16
      TAK SIE CIESZE!!!!!!Co za radocha -nareszcie! Cieszę się razem z Wami.Adaś to
      twardy zawodnik-on nie poddaje się tak łatwo! Buziaki dla Adasia i Serdecznie
      WAS pozdrawiamy z Radomia!.Danusia i MIKI co ma 5 lat i " wyjątkowe serduszko"
      • ewelia5 Re: Już jesteśmy razem 09.02.05, 11:09
        strasznie się cieszę. W niecierpliwości chyba wszyscy czekaliśmy aż będziecie w
        końcu razem. smile smile smile
    • anfido Re: Już jesteśmy razem 09.02.05, 14:02
      Bardzo, bardzo się cieszymy razem z Wami.
    • buleczka3 Re: Już jesteśmy razem 09.02.05, 15:48
      Super !!!!Bardzo sie ciesze !!!!!
    • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 11.02.05, 10:18
      Bardzo nam miło, że tyle osób cieszy się z nami. Mój maluch jest taki cudny!!!
      Ale musiałam go na troszkę zostawić (teraz "dyżuruje" mój mąż), bo po 40
      godzinach chodzenia przy nim bez snu czułam się jak pijana, a ten stan przy
      dziecku nie jest wskazany wink Ale mam się czym pochwalić - mały cały czas
      wymiotował, ale miał ogromny apetyt, więc stwierdziłam, że da się to uregulować.
      Karmiłam go co godzinę po 10 ml przez 24 godziny (wczesniej dostawał duze ilości
      w większych odstępach czasu). I tak powoli, powoli doszlismy juz do 30ml, dziś
      spróbuje więcej jak mi pozwolą. Acha i dodam, że mi ani razu nie wymiotował, mój
      kochany Skarb. A raz się do mnie śmiał, tak pięknie, szeroko i długo! No to się
      pochwaliłam... Lecę do Adasia! dziś wychodzi z separatek na oddziałsmile Gorąco
      pozdrawiamy!
      • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 12.02.05, 03:22
        Jestem chora. Uciekłam od mojego synka jak tylko poczułam, że "coś mnie
        bierze", tak strasznie cierpię, że nie mogę być z nim. I tak bardzo się boję,
        że mógł już złapac ode mnie choróbskosad Nadal jesteśmy pod obserwacją na
        separatkach. Byłam już spokojna a teraz znów tak strasznie się boję...
        Trzymajcie kciuki za Mojego Synka.
        • bernadka.1 Re: Już jesteśmy razem 12.02.05, 10:08
          jestem z Wami. trzymam za Twojego Synusia. Trzymaj się. bernadeta
        • anfido Re: Już jesteśmy razem 12.02.05, 11:28
          Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Jak wróciłam z ledwo dwutygodniowym
          Adasiem do domu, wszyscy czyli mój mąż, starszy synek Filipek i moja teściowa
          byli przeziębieni i to ostro. Adaś nic nie złapał od nich. W moim mleczku
          dostawał tyle przeciwciał, że udało mu się obronić przed paskudnym wirusem.
          Adasie to silne chłopaki. Twój z pewnością sobie poradzi.
        • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 12.02.05, 22:03
          Asiu,
          Ciesze sie bardzo, ze jestescie juz razem. Trzymam kciuki, zeby ominely Cie
          wszelkie dodatkowe choroby i zebys mogla jak najszybciej wrocic do Adaska.
          Najwazniejsze to uspokoic nerwy, bo czasami to dlugotrwaly stres powoduje
          zalamanie zdrowia.
          Buziaczki dla Dzielnego Chlopczyka.
          • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 13.02.05, 17:17
            U nas nieciekawie, Adaś ma problemy z oddychaniem, nie "działa" przepona,
            trozkę go źle "poskładali" oddycha tylko górną częścią płuc. Prawdopodobnie
            bedzie miał rentgena w ruchu i po nim zostanie podjęta decyzja - co dalej.
            Prosimy o ciepłe myśli i serdecznie pozdrawiamy. Trzymajcie kciuki...
            • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 13.02.05, 23:44
              Ciagle mysle o Adasiu i wysylam kolejna porcje dobrych fluidow. Nawet jezeli
              cos okaze sie nie tak, to Adas sobie poradzi - juz pokazal jak potrafi walczyc
              o siebie. Czasami zastanawialam sie co kosztuje mnie wiecej nerwow - operacja,
              czy wszystkie nieprzewidziane komplikacje po. A tych w przypadku naszych dzieci
              jest niestety czesto bardzo duzo.
              Trzymam mocno kciuki.
    • danusia-mamusia Re: Już jesteśmy razem 13.02.05, 19:28
      Mamusiu-Asiu cały czas myslami jestem z Wami, wierzę całym sercem że będzie
      dobrze , ze to tylko przejściowe. Adaś tyle przeszedł bo chce normalnie żyć i
      być pociechą dla swoich rodziców.Więc i tym razem -DA RADĘ! Jestem z
      Wami.Sciskam i pozdrawiamy z Radomia!!!!
    • m.musur Re: Już jesteśmy razem 13.02.05, 21:56
      Asiu, wybacz,że dopiero teraz piszę ale byłam z Filipkiem na Mazurach i nie
      miałam dostępu do internetu.Bardzo się cieszę że "awansowaliście" na 3piętro i
      że możecie być już razem.I oby tak dalej!Oby Adaś zdrowiał jak najszybciej i
      wracał do domku!Trzymam za was kciuki.
      Monika mama Filipka
      • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 14.02.05, 19:35
        Zaczyna mi brakować sił, mam straszny kryzys, jeszcze nie byłam tak bardzo
        załamana po urodzeniu Adasia. Dziś walentynki, a ja siedzę sama w domu i nawet
        nie mam komu się "wygadać", dobrze, że mam Was, że jesteście z nami. Jestem
        chora, ale mam wrażenie, że z dnia na dzień zamiast być ze mną lepiej jest
        coraz gorzej. Miałam już dziś wrócić do mojego męża i synka, ale choroba mnie
        zatrzymała w domu, nie chce ich zarazić. Małemu dziś w nocy spowrotem założyli
        sondę - rozwścieczyło mnie to i jednocześnie zdołowało, bo wiem jak pięknie
        jadł. Wymusiłam wyjęcie sondy kilka dni temu, bo nie była już potrzebna. Znów
        zaczął wymiotować, a ja nie mogę o niego zadbać, a wiem, że to by wystarczyło.
        Jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo samotna i bezradna. Świat wydaje mi się
        taki okropny, nikt nie ma czasu, żeby być cały czas przy mnie kiedy tak
        strasznie cierpię i panicznie się boję, kiedy tak bardzo tego potrzebuję...
        • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 14.02.05, 20:55
          Asiu,
          Tak ciezko pocieszyc mi Ciebie na odleglosc. Musisz jednak wierzyc, ze trudne
          dni mina.
          Podobnie jak Ty toczylam boje z lekarzami o sonde gastryczna. Grozilo nam, ze
          Marta zostanie wypisana z nia do domu. Do tego wymiotowala na okraglo, a w
          wieku prawie 3 miesiecy nie mogla przekroczyc zakletej wagi 4kg. I kiedy juz
          praktycznie sie poddalam - stal sie cud. Moje malenstwo, ktore wszyscy
          podejrzewali o brak umiejetnosci ssania, z dnia na dzien zaczelo pic z butelki.
          Wtedy dopiero lekarze zaczeli sie domyslac, ze byc moze mialy na to wplyw
          podawane antybiotyki podawane prawie bez przerwy od urodzenia (Marta miala
          zakazenie Klebsiella).
          Po powrocie do domu zaczelam przeszukiwac amerykanskie strony internetowe w
          poszukiwaniu informacji na temat wymiotow, klopotow z jedzeniem i niskiej wagi
          dzieci z wadami serca. I okazalo sie, ze w wielu wypadkach bylo podobnie.
          Zaakceptowalam wiec, ze z mojego dziecka chlusta mleko na caly pokoj
          praktycznie co drugi posilek i ze w wieku prawie 3 lat potrafi przeploszyc
          ludzi w restauracji glosnym krzykiem "zaraz zwymiotuje!".
          Odpoczywaj Asiu, pij ziolka, lykaj lekarstwa i pamietaj, ze chociaz
          wirtualnie, to my jestesmy z Toba. Stres w jakim sie znajdujesz moze podciac
          sily nawet najsilniejszych.
          Sciskam mocno.
          • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 14.02.05, 21:06
            Dzięki Gosiu. Jakoś nie mogę zebrać sił i wziąć się dziś w garść. Sonda jest
            zakładana dziecku jeśli nie potrafi samo jeść, ma problemy ze ssaniem, prawda?
            Czy są jeszcze jakieś inne wskazania? Mój maluch waży niewiele, bo 2750 (jak
            się urodził 2650, przed operacją 2900, a po wyjściu z intensywnej terapii
            2700), ale je pięknie - myślę tu o ssaniu, bo jak już pisałam znów zaczął
            wymiotować.
            • bernadka.1 Re: Już jesteśmy razem 14.02.05, 23:08
              Witaj. Asiu! Wierzę że trudno w takich chwilach sie podnieść, ale nie możesz
              teraz się poddawać kiedy już tyle za Wami. Wierzę z całego serca że te ciężkie
              chwilę powoli, bo powoli ale będa sie kończyć i nadeją lepsze, pogodniejsze dni.
              Jestem z Tobą i Twoim Synkiem myślami. Trzymam cały czas za Was. Bernadeta
            • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 14.02.05, 23:38
              Marta slabo ssala, ale tez bardzo sie meczyla w trakcie jedzenia. Wg lekarzy
              sonda miala jej to ulatwic. Uwierz mi, jedzenie i wymioty sa problemem dla
              wielu dzieci po operacjach serca. Amerykanie pisza o tym otwarcie uznajac to za
              norme. Jezeli chcesz poszukam jutro w internecie i przesle Ci wiecej informacji
              (niestety wszystko bedzie po angielsku). Mnie naprawde bardzo to podnioslo na
              duchu. Wierze mocno, ze Adas sobie poradzi. Z mojej Marty tez byl okruszek
              ponizej 3kg, a dzisiaj majac 3 latka i 9 miesiecy nosi ciuszki dla 5-cio
              latkow, bo ma 105cm wzrostu i wazy ponad 16kg.
              Wiem, ze Ci bardzo trudno, ale najwazniejsze to nie zalamywac sie. Kiedy
              pytalam lekarzy, czy powiklania kiedys sie skoncza i czy kiedys w koncu Marta
              wyjdzie do domu, powtarzali - CIERPLIWOSCI, CIERPLIWOSCI, CIERPLIWOSCI.
              • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 15.02.05, 00:03
                Właśnie się dowiedziałam, że jutro mamy usg przewodu pokarmowego, bo mogą byc
                zrosty po cewniku tenhoffa uciskające jelita (czy wiecie coś na ten temat, czy
                to jest groźne??? wolę usłyszeć, że groźne niż w ogóle nie wiedzieć, nie
                rozumieć), ale mam nadzieję, że to raczej to o czym piszesz, Gosiu. Za info na
                ten temat byłabym bardzo wdzięczna, tylko mój angielski, no cóż pozostawia
                wiele do życzenia, więc nie wiem czy coś zrozumiem. Dziś Adaś miał ruchomy
                rentgen - przepona jest luźniejsza niż powinna byc, ale jeszcze nie wiedzą, czy
                to przeszkadza, bo ma lepsze wyniki. Tatuś go trzymał i oglądał go "w środku".
                Ale to musi być dziwne uczucie. Przyznam, że nie do końca rozumiem o co chodzi
                z tą przeponą. Ale płuca są w porządku. Seturację miał przez cały dzień 100% z
                tlenem i 96% bez tlenusmile. Po operacji raczej nie miał z tym problemów, no ale
                muszę się pochwalić, bo taki wynik to rewelacjasmileDostał "jedzonko" w kroplówce,
                ten mój mały Łobuziak. Bardzo się cieszę, że jesteście, nie wiem jak dałabym
                sobie bez Was radęsmileTroszkę mi lepiej, chociaż jak dla mnie za dużo w tym
                wszystkim znaków zapytania.
                • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 15.02.05, 00:11

                  • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 11:31
                    Asiu,
                    Przejrzalam moje wydruki z internetu i jedyne co znalazlam o odzywianiu i
                    sondzie (tube feedings) to informacje z American Heart Association
                    www.americanheart.org/presenter.jhtml?identifier=4885 . Niestety
                    wszystko, co czytalam na ten temat znajduje sie albo w ksiazkach, albo w
                    opisach przypadkow dzieci z wadami serca (amer. Congenital Heart Disease CHD)
                    na roznach stronach intrenetowych.
                    Daj znac jak sie ma malutki Adas. Ufam, ze wszystko zmierza w dobrym kierunku.
                    Trzymaj sie dzielnie Asiu.
                    Pozdrawiam goraco.
                    • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 12:17
                      Dzięki Gosiu za link, postaram się to "rozszyfrować". Czy wszystko zmierza w
                      dobrym kierunku? Sama nie wiem... Po usg przewodu pokarmowego okazało się, że
                      Adaś ma refluks (klapka zamykająca żołądek, która powinna zamknąć się w 6
                      tygodniu życia jeszcze się nie zamknęła, ale prawdopodobnie samo się "naprawi".
                      a na pytanie co z przeponą lekarz odpowiedział, że "to teraz nie ważne", więc
                      znów trzeba czekaćindifferent
                      • gosiap10 Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 13:17
                        Tlumacze z ksiazki "The parents guide to Congenital Heart Defects", gdzie na
                        pytania rodzicow odpowiadaja lekarze:
                        1) Pyt. Kiedy dziecko powinno byc karmione przez sonde? Odp.Kazde dziecko jest
                        inne. Wiekszosc potrzebuje 100kcal na kg wagi. Jednak dzieci z wadami serca,
                        ktore slabo przybieraja na wadze potrzebuja od 130 do 150 kcal na kg wagi.
                        Jezeli twoje dziecko nalezy do tej grupy, a podniesienie kalorycznosci posilkow
                        nie przynosi efektow, lekarze powinni podjac decyzje o karmieniu przez sonde.
                        2) Pyt. Jaka jest korzysc z karmienia dziecka przez sonde? Odp. Sonda pomaga
                        dziecku otrzymac dostateczna ilosc kalorii jaka jest mu potrzebna do
                        prawidlowego rozwoju. Jest to bardzo wazne w przypadku dzieci z wadami serca,
                        szczegolnie przed i po operacji. Uwazamy, ze szanse dziecka na powrot do
                        zdrowia sa wieksze, gdy jest prawidlowo odzywione.
                        3) Pyt. Jakie sa pana rady dla rodzicow dzieci karmionych przez sonde? Odp.
                        Zazwyczaj mowie rodzicom, ze chciaz sonda ich troche przeraza, to nie powinni
                        sie niczego obawiac, bo decyzja o jej zalozeniu zostala podjeta przez lekarzy
                        dla dobra ich dziecka. Najwazniejsze to uzyskac pewnosc, ze dziecko jest
                        prawidlowo odzywione.

                        A to w skrocie tlumaczenie informacji o sondzie z linku, ktory Ci przyslalam:
                        Niektore dzieci z wadami serca karmione jedynie piersia lub butelka moga nie
                        przybierac na wadze wystarczajaco. Te dzieci potrzebuja dodatkowego karmienia
                        przez sonde gastryczna. Sonda ta wchodzi przez nosek i idzie prosto do zoladka
                        i przez nia dziecko otrzymuje mleko matki lub mieszanke. Odzywianie w ten
                        sposob jest latwiejsze i pozwala dziecku lepiej przybierac na wadze.

                        Sama wiesz,ze w przypadku Adasia z waga sa pewne klopoty. Jezeli dzieki temu
                        zwieksza sie jego szanse powrotu do zdrowia, to chyba lepiej nie protestowac.
                        Najlepiej popros lekarza prowadzacego o udzielenie Ci pelnej i szczegolowej
                        informacji o stanie Twojego dziecka i podjetych dzialaniach.
                        • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 17:31
                          Dzięki serdeczne, Gosiu. No niby ta sonda byłaby wskazana z tego względu, że
                          Mały słabo przybiera na wadze, ale on częściej wymituje po jedzniu przez sondę,
                          bo kiedy któreś z nas go karmi butelką dba o to, żeby był trochę w pionie, a
                          jak w niego wlewają w nocy tą samą ilość to zwraca, czyli to nie jest chyba
                          rozwiązanie, tymbardziej, że z butelki zjada dużo i chciałby więcej, ale ma
                          ograniczane. A sonda może być przyczyną refluksu który ma. Jutro będe w
                          szpitalu (dopiero się wyleczyłam z grypysmile, więc spytam czym się kierowali
                          zakładając mu sondę. No i mam nadzieję, że jak będziemy we dwójke będzie można
                          być przy Małym całą dobę i problem sam się rozwiąże. Jeszcze raz bardzo
                          dziękuje za info, Gosiusmile
                          • m.musur Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 22:06
                            Asieńko, trzymaj się cieplutko i nie poddawaj sie .Mam nadzieję że wywalczysz
                            wyjęcie tej nieszczęsnej sondy, tym bardziej,że przecież taka rurka w gardełku
                            podrażnia i może stąd te wymioty.Wiem też jak pielęgniarki karmia dzieci sondą-
                            pakują jedzenie jak w tuczna gęś, byle szybciej.Mój Filip po takim szybkim
                            karmieniu przez sondę też zawsze zwracał, a kiedy ja wlewałam mu wolniutko, nic
                            się nie działo.Filip jeszcze teraz czasami zwraca posiłek bez powodu,zawsze z
                            dużą ilością flegmy i podobno to normalne bo żołądek nie trawi
                            flegmy.Pozdrawiam gorąco i czekam na wieści o Adasiu.Acha, może włóż maseczkę w
                            szpitalu, mały jest bardzo wrażliwy po operacji.
                            Monika mama Filipka
                            • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 22:20
                              Mój mąż dzisiaj wywalczył, wcale nie było ciężko, bo wie jak mnie "boli" ten
                              kawałek plastikuwink, dlatego, że jest niepotrzebny. Mały wcale nie wymitował w
                              dzień. O maseczce będę pamietać (zawsze miałam w szpitalu taką "dyżurną" , bo
                              mam strasznie słabą odporność)
                              • asiajulk Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 22:24
                                A jak Filip? Zdrówko mu dopisuje?
                                • m.musur Re: Już jesteśmy razem 16.02.05, 23:41
                                  Filip się trzyma nawet nieźle.Ostatnio miał pełną buzię pleśniawek bo zjada z
                                  podłogi po której raczkuje wszystkie paproszki, ale walczymy z nimi
                                  aftinem,więc może się uda.Poza tym wychodzą mu kolejne ząbki więc jest trochę
                                  marudny, ale to takie słodkie marudzenie.Ja oczywiście jestem przewrażliwiona
                                  na jego punkcie, więc gdy tylko kichnie już panikuję i wybieram się do lekarza,
                                  ale narazie jest dobrze, wszechpanująca grypa nas omija-unikam większych
                                  skupisk ludzi.Trzymajcie się Asiu, mam nadz.że pozwalają Ci zostawać na noc z
                                  Adasiem.Teraz już będzie "z górki".Buziaki.
                                  Monika mama Filipka
                                • barbarajarzabek Re: Już jesteśmy razem 20.02.05, 16:03
                                  JESTEM MAMĄ MARKA (HLHS 20 MIESIĘCY). PO DRUGIM ETAPIE ,CZYLI ROK TEMU ,MAREK
                                  MIAŁ OBUSTRONNIE PORAŻONĄ PRZEPONĘ.KARMIONY BYŁ SONDĄ LUB NIE DOSTAWAŁ NIC POZA
                                  KROPLÓWKAMI, CZĘSTO WYMIOTOWAŁ. STRACIŁ NA WADZE PRAWIE DWA KILOGRAMY. MIAŁ
                                  PROBLEMY Z ODDYCHANIEM I PRZEZ PONAD 40 DNI ODDYCHAŁ DZIĘKI POMOCY RESPIRATORA.
                                  PROFESOR ZDECYDOWAŁ SIĘ NA PLIKACJĘ PRZEPONY NAJPIERW PO LEWEJ STRONIE A POTEM
                                  PO PRAWEJ. BYŁY TO DWIE OPERACJE W ZNIECZULENIU OGÓLNYM.W 3 DOBIE PO DRUGIEJ
                                  PLIKACJI MARKA ODŁĄCZONO OD RESPIRATORA I SKOŃCZYŁY SIĘ PROBLEMY Z ODDYCHANIEM.
                                  JEDNAK MAREK NIE PRZYJMOWAŁ ŻADNYCH PŁYNÓW BO ZARAZ SIĘ DŁAWIŁ. JEDZENIE
                                  MUSIAŁO MIEĆ KONSYSTENCJĘ PAPKI A DO PICIA DOSTAWAŁ PRZECIERKI OWOCOWE LEKKO
                                  ROZCIEŃCZONE. TAKA SYTUACJA TRWAŁA PONAD PÓŁ ROKU. PODCZAS WAKACJI MAREK
                                  NAUCZYŁ SIĘ PIĆ. TERAZ JAST WSPANIAŁYM ROZRABIAKĄ I JUŻ NIE MA ŚLADU PO
                                  PORAŻONEJ PRZEPONIE. NASZE DZIECI SĄ NARAŻONE NA TAKIE KOMPLIKACJE. MOŻE DOJŚĆ
                                  DO PORAŻENIA KRTANI PRZEPONY ITP. KIEDYŚ WIDZIAŁAM CHŁOPCA Z LEKKIM NIEDOWŁADEM
                                  LEWEJ CZĘŚCI CIAŁA PO OPERACJI, KTÓRY BARDZO SZYBKO USTĄPIŁ. GORĄCO POZDRAWIAMY
                                  I ŻYCZYMY DUŻO CIERPLIWOŚCI.
                              • gosiap10 Asiu - co u Adasia? 23.02.05, 09:19
                                Jak znajdziesz chwilke, daj znac co nowego u Adasia. Usciski.
        • barbarajarzabek Re: Już jesteśmy razem 20.02.05, 17:25
          zapomniałam napisać że marek do tej pory często wymiotuje np. gdy sie
          zdenerwuje lub płacze.pozatym wszystko jest w porządku. a co z ADASIEM i Jego
          przeponą?
          • dosa2 Re: Już jesteśmy razem 21.02.05, 15:02
            chciałabym dodać , że mój synek często wymiotuje, ma 4 latka i jest po 3
            operacjach. W wieku niemowlęcym zdarzało mu się bardzo często wymotować, przy
            płaczu , przy robienuu kupy , Obecnie na także duze skłonności do wymiotów. Raz
            na miesiąc zdarza mu się wymiotować sliną - bez powodu - zazwyczaj rano , trwa
            to około dwóch godzin, bardzo się wtedy męczy, jest bardzo słaby i czasem boli
            go głowa. Później zasypia na 2-3 godzinki i nic mu nie jest.Myślę , że to od
            leków. Mam nadzieje , że to mnie. Dosa2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka