Dodaj do ulubionych

rodzice w szpitalu

16.05.05, 19:00
Witam wszystkich!
Wlasnie wrocilam dzis z moim 22 miesiecznym Mikolajem od chirurga ze
skierowaniem na operacje wodniaka jadra. Pomijam kwestie moich nerwow i
wachania czy jednak czekac czy nie-ale najbardziej zabolalo mnie to, ze pan
doktor poinformowal mnie, ze w dniu operacji i nocy po niej nie bede wogole
widziec synka! Zostanie zabrany na oddzial operacyjny na caly dzien i noc,
gdzie nie maja wstepu rodzice. Dopiero na drugi dzien mozliwa bedzie wizyta.
Czy to jest normalna procedura w przypadku operacji? czy jednak szpitale
roznia sie miedzy soba pod tym wzgledem? Czy naprawde konieczne jest
przebywanie synka na oddziale operacyjnym tak dlugo? Nie wyobrazam sobie tego-
tym bardziej, ze do tej pory nigdy sie nie rozstawalismy...Napiszcie prosze o
swoich doswiadczeniach.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • edycia274 Re: rodzice w szpitalu 16.05.05, 19:30
      nikola sie ur w czerwcu od sierpnia non stop prawie do list bylam z nia w
      klinice.............mnostwo badan i jedna operacja teraz jest cudnym dzieckiem
      jak chcesz pogadac to ci opowiem gg 8751679 eda27@wp.pl
    • kajami1 Re: rodzice w szpitalu 27.05.05, 11:15
      Zgodnie z kartą praw pacjenta masz pełne prawo być przy dziecku non stop. Jeśli
      Lekarz nie wyraża zgody to idź do jego szefa, jeśli ten będzie oporny to idź do
      dyrektora szpitala, możesz postraszyć komitetem obrony praw pacjenta. Zmięknąsmile
      gwarantuję.

      Pozdrawiam
      • dorrit Re: rodzice w szpitalu 27.05.05, 11:33
        Moi obaj synkowie mieli operacje wodniaka jadra, w ramach chirurgii jednego
        dnia (ale jeden musial zostac do nastepnego rana, bo operacja odbyla sie pozno
        po poludniu). Mozna bylo byc z dzieckiem caly czas z wyjatkiem samej operacji -
        tj. na blok operacyjny odjechal sam w towarzystwie pielegniarek ale juz prawie
        zasypial, bo dano mu do buzi rurke z lekiem "przed-znieczuleniowym"
        (przepraszam, ale jak sie to zwie po polsku, nie wiem). Pozostawal tam ok.
        godziny, potem wrocil na sale (oddzial chirurgii dzieciecej).
        Na blok operacyjny nie bylo wstepu, ale tam dzieciak nie lezy 24 h! Ten typ
        operacji, uwazany wszedzie za "standardowy" (a w Polsce medycyna az tak bardzo
        nie odbiega od swiatowej, przeciwnie) nie wymaga jakiegos hermetycznego
        zamykania pacjenta w specjalnych niedostepnych salach!
        Zatem do dziela i ekzekwuj prawa dziecka i swoje. Pozdrawiam i powodzenia!
    • korneliap Re: rodzice w szpitalu 27.05.05, 11:35
      a mysmy mieli taka sytaucje w srode
      Córeczka(14 miesiecy) musiala miec zobaczone uszko pod mikroskopem Poniwaz
      mikroskop jest na sali operacyjnej to nie moglam z nia wejsc.
      Dla mnie dziwne bo mala tez nie byla sterylna ani przebrana ani nic.
      Musialam stac pod drzwiami i sluchac jak placze.
      Nic ja nie bolalao ale musieli ja przytrzmac zeby sie nie ruszala. Plakala bo
      czula sie pewnie samotna wsrod obych ludzi
      Mowie Wam serce mi pekalo. Oczywiscie nie wytrzymalam i tez sie poplakalam
      Tak mi bylo jej zal bo jak ja pielegniarka wynisosla to jeszcze chlipala i tak
      ciezko wzdychala Biedne te nasze malenstwa

      A wracajac do tematu nie zostawilabym samego dziecka w szpitalu !!! Dowiedz sie
      jak procedura wyglada w innych szpitalach
      To jest chore zeby narazac dziecko na taki stres!!!!!!!!!!
    • marianna17 Re: rodzice w szpitalu 27.05.05, 16:05
      Moje dziecko też przeszło operację. Dla mnie jest zrozumiałe, że jest zakaz
      wstępu na salę operacyjną. Jeśli zabieg lub operacja przeprowadzane są w pełnym
      znieczuleniu to zazwyczaj dziecko przez kolejną dobę przebywa na bloku
      pooperacyjnym i tam również nie można przebywać za wyjątkiem krótkich odwiedzin
      przez szybę. To wszystko spowodowane jest tym, że na bloku operacyjnym jak i
      pooperacyjnym jest zazwyczaj kilkoro dzieci i narażanie ich na infekcję (w tak
      ciężkich dla nich momentach) od osób z zewnątrz byłoby chyba czymś najgorszym.
      Tak więc domaganie się za wszelką cenę bycia z dzieckiem w takich sytuacjach
      wydaje mi się niestosowne.
    • katiuszka78 do Macchiato i Dorrit 27.05.05, 16:46
      witajcie, przeczytałam że wasi synkowie mają lub mieli wodniaki jąder i w
      związku z tym chciałam was zaprosić na forum wady i choroby układu moczowego,
      które najpierw było na gazecie to link
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26131 ,podaję go by móc zapoznać się ze
      starymi wątkami, a od początku maja mamy nowy super adres
      www.wadyukladumoczowego.poo.pl/forum/index.php jest tam też podforum
      wodniaki jąder, serdecznie zapraszam do rejestracji i pozostawienia przynajmniej
      swoich namiarów i kontaktu żeby inne osoby z podobnym problemem mogły Was
      znaleźć i żeby sobie nawzajem pomóc

      pozdrawiam i zapraszam
    • gandzia4 W Polsce są kliniki "chirurgi jednego dnia"....... 30.05.05, 16:21
      .....i tam taki zabieg jest wykonywany w ciągu jednego dnia i jeszcze tego
      samego dnia wracasz z dzieckiem do domku. Nasz synek miał w takiej klinice w
      Lublinie operowane wędrujące jąderko, w pełnym znieczuleniu. Sami go zanieśliśmy
      na salę operacyjną i wyszliśmy z niej dopiero gdy usnął po podaniu gazu. Zaraz
      po wybudzeniu przyniesiono nam zaraz małego do pokoiku, w którym byliśmy przez 8
      godzin, do chwili opuszczenia kliniki. Oczywiście mieliśmy wszystkie możliwe
      numery telefonów do anastezjologa i chirurga. Przez pierwsze 3 doby po zabiegu
      składaliśmy telefonicznie sprawozdanie dwa razy w ciągu doby (rano i wieczorem)
      panom doktorom, jak się czuje Oskar. Zanim trafiliśmy do tej kliniki
      dowiadywałam się w normalnym szpitalu jak to ma wyglądać i tam była mowa o 5-7
      dniowym pobycie, oraz właśnie też nie spodobał mi się brak możliwości
      przebywania z dzieckiem zaraz po zabiegu.
      Koleżanki synek miał w takiej klinice operowanego wodniaka jąderka i też była z
      nim przez cały czas oczywiście z wyłączeniem czasu trwania samego zabiegu. Dodam
      jeszcze, że są to prywatne kliniki ale często mają popodpisywane umowy z
      Funduszem Zdrowia na tego typu zabiegi. Zabieg naszego synia był finansowany z
      ubezpieczenia.
      • kasiaz10 Re: W Polsce są kliniki "chirurgi jednego dnia".. 25.08.05, 08:26
        Witam
        bardzo proszę o podanie mi kontaktu do tej kliniki poniewaz równiez będę
        musiała skorzystać z jej pomocy.
        Z góry dziekuję
    • anmala Re: rodzice w szpitalu 25.08.05, 13:34
      Mój synek w lipcu przeszedl zabieg w znieczuleniu ogolnym na uszka. I powiem
      szczerze kazdemu dziecku i wszystkim rodzicom zycze takich warunkow i komfortu.
      Małego ja zanioslam do sali operacyjnej, przytulalam go do czasu az nie usna,
      wtedy musialam wyjsc. Mogłam przyjsc na sale pooperacyjną zaraz po przewiezieniu
      na nią dziecka. Miej wiecej po 1 godzinie przeszliśmy na normalną sale gdzie
      byłam z małym do nastepnego dnia.
      Uważam że lekarze w większosci przypadków i sytuacji przesadzają, albo chca
      podnieść swój prestiż. Kiedy opowiedziałam znajomej pani doktor o tym, to bardzo
      sie dziwiła i stwierdziła że u niej w szpitalu nie byłoby to mozliwe. A w
      niektórych przypadkach naprawdę wystarczy chcieć. A i pielegniarką jest lżej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka