Witajcie!
Mój 4 letni synek zaczął się skarżyć na nudności ponad miesiąc temu.
Początkowo jego "myślę, że zwymiotuję" zdarzało się tylko wieczorami, po
położeniu do łóżka. Później coraz częściej pojawiało się także w ciągu dnia.
Teraz jest już cały czas.

Jedynym objawem są nudności bez żadnych dodatkowych rzeczy. Nic go nie boli,
ani brzuch ani gardło (początkowo podejrzewałam, że ma zgagę), nie piecze, nie
drapie. Nigdy też nie zwymiotował. Opisuje to w ten sposób, że ma wrażenie, że
jedzenie mu podchodzi do gardła i taki stan ma już teraz non - stop. Poza tym
funkcjonuje normalnie, gdy się czymś zajmie, zaangażuje np. w gry komuterowe,
w ogóle o tym zapomina, ale ledwo odejdzie od komputera, od razu sobie o tym
przypomina. Ma apetyt, dobry humor, tylko chwilami się zasępia. No i mówi, że
cały czas ma to uczucie (a wcześniej mówił, że ma, a potem że już jest dobrze).
Ponadto brzydko pachnie mu z buzi. Nie jest to sprawa stomatologiczna (zęby w
porządku), ani laryngologiczna (byliśmy w zeszłym tygodniu - pod względem
laryngologicznym wszystko ok).
Muszę dodać, że synek nigdy nie symuluje i gdy mówi, że coś takiego czuje to
to na pewno jest prawda.
Co to może być?
Zaczynam się tym poważnie martwić... Za długo to już trwa i coraz bardziej się
nasila.

Mam zamiar wybrać się do pediatry, ale odwlekam tę wizytę, bo boję się, że coś
złapie przy tej pogodzie od chorych dzieci w poczekalni. Już mu obiecałam, że
w pierwszy słoneczny dzień pójdziemy do lekarza.
Odpiszcie, proszę, jeśli spotkałyście się z czymś podobnym!