Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc

15.03.06, 06:36
Witam,

Chciałabym się z Wami podzielić informacją, która sprawiła, że nieco inaczej
spojrzałam w przyszłość.
Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że mój kolega z pracy urodził się
z wrodzoną wadą serca Tetralogia Fallota (TOF).
Będąc pełna obaw i rozterek emocjanolnych chciałam dowiedzieć się jak
najwięcej o "życiu ludzi po korekcji wady serca".
Na początek muszę dodać, że pracujemy razem od 7 lat i nigdy nie
podejrzewałam nawet, że ma wadę serca.
Krzysztof ma obecnie 44 lat i przeszedł 3 operacje na otwartym sercu. Dwie
pierwsze w wieku 5 i 9 lat. Były to operacje jak sam twierdzi jedynie
przedłużające Mu życie (bez faktycznego korygowania wady). W wieku 13 lat
jego stan uległ pogorszeniu. Żaden ośrodek w kraju nie chciał podjąć się
operacji. Wówczas jego rodzice zaczęli szukać pomocy za granicą. Operacji
podjęto się w Londynie (pełna korekcja wady). I od tamtej pory, a minęło 30
lat, nie miał żadnych problemów z sercem. Jak sam sie śmieje wczynowym
sportowcem nigdy byc nie mógł i musiał dbać o siebie bardziej jak rówieśnicy,
ale z perspektywy czasu dzieciństwo wspomina bardzo dobrze (pomimo częstych
hospitalizacji).
Acha dodam jeszcze jedno, choć może to zbędne....w mojej opinii jest ponad
przeciętnie inteligenty....
Co do nauki - czytałam, że były robione w USA badania i "ponoć" dzieci z
wadami serca (konkretnie hlhs) uczą się troszkę słabiej niż dzieci bez wady
serca.....Może K. jest wyjątkiem, ale skończył dwa zupełnie różne fakultetu
oraz napisał rozprawę doktorską.
No i co Wy na to wink
Obserwuj wątek
    • gosiamarciniak Re: Ku pokrzepieniu serc 15.03.06, 07:33
      To rzeczywiście pokrzepiające. Ja ostatnio w szpitalu poznałam 9-letnią (a więc
      dość młodą jeszcze) dziewczynkę też po Tetralogii. Wyglądała super, wcale nie
      była chda i drobna, po prostu normalna. Była operowana w wieku 10-m-cy jako
      jedno z pierwszych dzieci po tym jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
      dostarczyła odpowiedni sprzęt na Litewską, jej mama mówiła, że dzieci leżały na
      oddziale i dosłownie czekały aż ten sprzęt zainstalują na salę operacyjną.
      Operacja się oczywiście udała i do dziś jest wszystko dobrze. Do szpitala
      przyjeżdzają na kontrolne badania.
      O drugiej dziewczynie dowiedzialam sie też przypadkowo: to szwagierka mojej
      przyjaciółki, kiedyś spotkałyśmy się u mojej przyjaciółki i jak powiedziałam
      jej, że moja Maja ma wadę serca to ona przyznała się że też miała operację. ASD
      wykryli u niej w wieku 5 lat, a w wieku 8 lat była operowana w Aninie. Teraz ma
      już 36lat, urodziła dwójkę dzieci i jak sama mówi nie odczuwa zadnych
      dolegliwości.
    • ewaoriana Re: Ku pokrzepieniu serc 15.03.06, 13:55
      miło przeczytać takie fakty. Jestem mamą 18 mieisięcznej dziewczynki z Zespołem
      Fallota. Jest 9 miesięcy po korekcie całkowitej. Do operacji i do wyjścia ze
      szpitala tak bardzo sie bałam, że prosiłam Boga o każdy dzień jej życia. Teraz
      proszę o lata, dzisiątki lat. Wiem że niczego nie można być pewnym ale
      informacje z cyklu:ku pokrzepieniu serc" bardzo budują i dają nadzieję,
      pobudzaja wyobraźnię, dodaja otuchy i sprawiają wielką radość. Powinniśmy
      częściej pisać o takich przypadkach. Dziękuję i pozdrawiam wszystkie
      serduszkowe dzieciaczki, życząc im aby za kilkadziesiąt lat one były bohaterami
      opowieści "ku pokrzepieniu serc". Ewa mama Oriany
      • basikrzy Re: Ku pokrzepieniu serc 18.03.06, 18:34
        potrzeba nam takich pokrzepień jak najwięcej, przyznam, że mam odczucie jakby z
        10 kilogramów kamieni, które leżą mi na sercu z powodu obaw o moje dziecko, tak
        gdzieś ze 3 kg ubyło smile

        ps
        do Ewy mamy Oriany:
        jak się czujecie? czy Orinka dalej ma ten czarujący półuśmiech?
        pozdrawiamy serdecznie
        Baśka mama Bartka HLHS
        • ewaoriana Re: Ku pokrzepieniu serc 19.03.06, 13:33
          do Basi:sorry że piszę tutaj. U nas ok.Orinka szaleje, gada jak najęta, z
          półuśmiechu zrobił się uśmiech pełną michą. Pozwala zapomnieć na chwilę że ma
          chore serce. Całusy dla Bartusia. Pozdrawiamy. Ewa z Orianą
    • ewaoriana Re: Ku pokrzepieniu serc 15.03.06, 13:55
      miło przeczytać takie fakty. Jestem mamą 18 mieisięcznej dziewczynki z Zespołem
      Fallota. Jest 9 miesięcy po korekcie całkowitej. Do operacji i do wyjścia ze
      szpitala tak bardzo sie bałam, że prosiłam Boga o każdy dzień jej życia. Teraz
      proszę o lata, dzisiątki lat. Wiem że niczego nie można być pewnym ale
      informacje z cyklu:ku pokrzepieniu serc" bardzo budują i dają nadzieję,
      pobudzaja wyobraźnię, dodaja otuchy i sprawiają wielką radość. Powinniśmy
      częściej pisać o takich przypadkach. Dziękuję i pozdrawiam wszystkie
      serduszkowe dzieciaczki, życząc im aby za kilkadziesiąt lat one były bohaterami
      opowieści "ku pokrzepieniu serc". Ewa mama Oriany
    • stefcianna Re: Ku pokrzepieniu serc 19.03.06, 23:06
      To nieprawda, że dzieci z wadą serca będą słabsze - właśnie te dzieci dużo
      lepiej się rozwijają intelektualnie niż zdrowe, są od nich inteligentniejsze.
    • kingan75 Re: Ku pokrzepieniu serc 21.03.06, 09:20
      Nie wiem jak jest w przypadku dzieci z HLHS, ale mój synek który obecnie ma
      tylko lewą komorę - intelektualnie rowija się bardzo dobrze. Już w wieku 1,5
      roku znał wszystkie literki i umiał przy pomocy klawiatury podpisać się. W wieku
      trzech lat biegle obsługiwał Windowsy i potrafił przeliterować bardzo długie
      słowa (pierwsze to "wyeksponowane"). W wieku 5 lat bez zabawy w sylabowanie z
      dnia na dzień zaczął płynnie czytać książki, umie dodawać w słupkach i wykonywać
      w pamięci proste mnożenie. Obecnie ma 6,5 lat i nudzi się w zerówce bo jedyne co
      go bawi to czytanie kiążek dzieciom w grupie zamiast pani przedszkolanki. Jest
      już po testach psychologiczno-pedagogicznych do pierwszej klasy z oceną 6+.
      Czasem zastanawiam się, czy to "dzięki wadzie" jest taki zdolny, czy może gdyby
      nie miał jej byłby jeszcze bardziej zdolny. Tego się nie dowiem. Ale mogę
      powiedzieć że wszystko to osiągał sam, bo chciał, nikt go nie namawiał do nauki
      i nikt go nie zmuszał do nauki. Faktem jest to, że w dzieciństwie zamiat biegać
      za piłką z innymi dziećmi, mój synek siedział i bawił się książeczkami i różnymi
      grami edukacyjnym. Bieganie teraz nadrabia, bo już może. Mam nadzieję, że w
      szkole równie dobrze bedzie mu szło, tak jak do tej pory. Pozdrawiam wszystkie
      serduszkowe dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka