magdalenkaaa78
04.07.06, 11:48
Mój żłobkowy trzylatek od kiedy tylko chodzi do złobka ciągle ma kaszel.
Dopóki był ze mną w domu - w zasadzie nie chorował. Od roku chodzi do złobka
i sukcesywnie,co dwa , trzy tygodnie, wraca ze złobka z kaszlem trwającym tez
około dwóch tygodni. Nie ma przy tym gorączki, słyszę, że trochę chrapoli mu
w nosku, ale nic nie leci, Kubuś nie umie jeszcze wydmuchac noska, ale i
gruszką mało się daje wyciągnąć ( katar wydaje się byc przezroczysty). Kaszle
zaraz jak się połozy ( jak wejdzie w głebszy sen to już nie kaszle do rana )
jak pobiega, jak wejdzie po schodach, jak szaleje to nawet co parę minut tak
zakaszle ( to nie jest "seria" kaszlu)
Chodzę z nim do lekarza ( wydaje mi się, że jest naprawdę dobry, w kazdym
razie traktuja mnie serio i ma czas i podejście do Kuby) który nieodmiennie
twierdzi, że kaszel ( to kaszel mokry ) jest "dobrym"
kaszlem, "poinfekcyjnym" ktory może trwać do 6 tygodni i że synek w żłobku ma
prawo tak chorowac, bo dzieci zarażają się od siebie. Standardowo przepisuje
Ambroxol ( albo pochodne ) wit C, Zyrtec, i krople do nosa, kaze też
oczyszczać nosek ( przede wszystkim pzred snem ) zawsze go osłuchuje - nigdy
nie jest to coś "poważnego" zadnych szmerów w płucach tylko gardło
zawsze "wirusowe"
Zrozpaczona jestem, wczoraj zasnęliśmy dopiero po pólnocy bo synek tak
kasłał, aż płakał, ze nie może spać. Potem zapadł w głebszy sen i do rana już
nawet razu nie zakasłał. Sama nie wiem - ma doktor rację a ja się czepiam?
czy powinnam zrobić jakieś badania?
U nas nie ma znaczenia czy to lato czy to zima, jak kaszel się pojawia ( trwa
około 10 dni ) to zawsze jest tak samo. Nigdy jeszcze lekarz nie przepisał mu
antybiotyku.