mamamisiasia
22.10.06, 12:41
W weekend zachorowalo mi dziecko i zostalismy bez pomocy. W Warszawie nie
bylo dyzurnego laryngologa. W szpitalach nie przyjmuja, bo niby tki obowiazek
maja przychodnie rejonowe (zamkniete w weekend) i osrodki pomocy nocne (gdzie
nie ma laryngologa tylko pediatra) lub szpitale |(ale ktore, tego nikt nie
byl w stanie pwoeidziec- nawet w szpitalu

. Odeszlismy z kwitkiem, na
szczescie kazalo sie, ze to gardlo, a nie ucho.Pani z Litewskiej z
rozbrajajaca szczetoscia stwierdzila, ze larygologicznie mogl dziecko
przebadac pediatra.Na korytarzu bylam swiadkiem rozmowy co zrobic z
dzieckiem, ktore plakalo z bolu- czy isc do pediatry i zeby w ciemno zapisal
antybiotyk, czy podac kropelki rozgrzewajace do ucha. Kto jest odpowiedzialny
za takie cos i po cholere jest obowiazkowe ubezpieczenie. Za moja skladke z
powodzeniem moglabym sie prywatrnie ubezpieczyc i jeszcze by mi zostalo. Nie
dziewie sie, ze mlodzi wyjezdzaja z tego kraju, bo tu sie nie da normalnie
zyc. Ale coz- jak ma sie prezydenta, ktory ma corke z babcia i premiera,
ktory woli matke od normalnej kobiety, to tak jest.