Dodaj do ulubionych

Operacje serca u dwulatków.

23.10.06, 13:19
Mam jeszcze prośbę do mam u których operacje serca dziecka odbywały się w
wieku około dwóch lat. Jak dzieci znosiły ten koszmar. Boje się że po
przebudzeniu będzie wyrywał sprzęt medyczny, będzie płakał , rozdrapywał
rane. Jak mu pomóc. I czy ktoś wie jak długo leży się po koarktacji? Mama
Kubulinki.
Obserwuj wątek
    • polibius Re: Operacje serca u dwulatków. 23.10.06, 14:42
      Witam
      W lipcu moja 2, 4 letnia córeczka przeszła operację serca.
      Na początku chciałabym Ci napisać, ze dzieci potrafią zaskoczyć rodziców swym
      zachowaniem. Otóż, ogromnie się martwiłam pobytem Ani na oddziale
      pooperacyjnym, kiedy musiała być sama, a ja mogłam się tam pojawić na kilka
      chwil. Z relacji lekarzy/pielęgniarek dowiedziałam się, ze po przebudzeniu ( o
      ile można tak to nazwać) Ania wołała mnie, ale szybko się uspokajała ( SIC!) .
      Pamiętam, ze dwa razy weszłam do niej, ale moje wizyty kończyły się płaczem,
      zatem skorzystałam z rady ordynatora POPu i nie wchodziłam na tą salę - wiem że
      było spokojnie, a nie sądzę, żeby lekarze mnie okłamywali.Najgorzej było po
      przewiezeniu na "R", Ania najwyraźniej miała tam "dół psychiczny" ( o czym
      uprzedzali mnie anestezjolodzy). Przez cały dzień płakała. Z tym, że nie wiem,
      czy był to dół na skutek leków, czy też na skutek hałasu na "R-ce". Na
      szczęście po jednej dobie przewieziono nas na zwykły oddział ( trafiłyśmy na
      pojedyńczy pokój) i było spokojnie.
      Twoje pytanie dotyczyło również zachowania dziecka bezpośrednio po
      operacji/wybudzeniu. Otóż, dzieci nie mogą rozdrapywać ran itp, gdyż są
      przywiązane za rączki ( to brzmi strasznie,a le nie martw się, przez cały okres
      dzieci są faszerowane lekami)
      Uważam, ze Ania dobrze zniosła operację i pobyt w szpitalu. Chciałam również
      dodać, ze moja córeczka jest ze mną strasznie związana i przed operacją
      dostawałam "szału" kiedy o tym myslałam.
      Pozdrawiam
      • agamista Re: Operacje serca u dwulatków. 23.10.06, 22:46
        bardzo dziękuje za odpowiedz. Trocheńke mniej sie boję.
        Mama Kubulinki.
        • oljot Re: Operacje serca u dwulatków. 26.10.06, 22:34
          My "bylismy" w szpitalu miesiac,ale Miki byl noworodkiem,mial 4 dni,jak byl
          operowany.Widzilam tam mnoswtwo starszych dzieci,radza sobie niezle,a po
          operacji sa na lekach uspokajajacych i sporo spia.Nie martw sie jesli to sama
          koarktacja to moga was wypuscic juz po 10dniach.Na mojego synka
          mowili,to "tylko koarktacja,co prawda ma jeszce zwezony luk aorty ale sa
          naprawde o wiele powzniejsze wady serca,dowiedzialm sie od siosrt,ze jedna mam
          z dzieckiem lezala rok,od urodzenia az do roku.Byl to dla mnie szok.Goraco
          pozdrawiam.Jola
    • basikrzy Re: Operacje serca u dwulatków. 27.10.06, 14:51
      właśnie po to, żeby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy, dostaje po operacji dość
      silne środki uspokajające i rzeczywiści rączki są przypinane do poręczy lub
      prześcieradła (z pewnym luzem oczywiście), żeby nie złapało za rurkę itp.
      nasz Bartek miał trzeci zabieg w wieku 2 i pół roku, kiedy weszliśmy do niego
      po zabiegu, słodko spał (na rurki staraliśmy się nie zwracać uwagi), a na
      buziaczku miał ślady dżemu - okazało się, że po obudzeniu powiedział, że jest
      głodny, a na pytanie - co zjesz? odpowiedział - kanapkę smile ale potem znowu
      zasnął,
      potem jest trochę ciężej, kiedy zmniejszają ilość środków uspokajających, ale
      da się przeżyć,
      najgorsze jak zawsze wkłucia wenflonów, oj ciężki temat, ale i to jakoś trzeba
      przetrzymać
      pozdrawiam
      • barbarajarzabek Re: Operacje serca u dwulatków. 27.10.06, 21:03
        nasz marekmiał operację w wieku 2,3l. i przeszliśmy ją super. wcześniej kupiłam
        książeczkę o franklinie jak idzie do lekarza oraz franklina maskotkę. i na
        operację marek szedł z franklinem. był przygotowany do zabiegu, do wizyt w
        zabiegówce, dużo miał ropy w ranie i trzeba ją było ściągać,nakłuwać i nacinać
        ale nawet to dawał sobie robić. franklin miał zakładane wenflony i podawane leki
        więc też był pacjentem i bardzo pomagało to markowi rok później byliśmy na
        zabiegu operacji przepukliny pachwinowej i już na drugi dzień po zabiegu
        wypisali nas do domu. marek szedł świadomie na operację wiedzial co bedzie pan
        doktor napawiał i mam wrażenie, że dlatego się nie bał.
        jak bedziesz miała pytania służę pomocą .możesz zaglądnąć do naszych książeczek
        na str, www.sercedziecka.org.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka