Gość: guest
IP: *.*
27.11.01, 10:10
wiem że jest to walka z wiatrakami ale ręce i nogi mi się uginają gdy rozmawiam na tematy lekarzy i leczenia z moimi znajomymi. przy pierwszej kontroli u ortopedy - Basia miała prawie dwa miesiące - Pani doktor stwierdziła, że mała jest okropnie opóźniona motorycznie i wymaga długotrwałej rechabilitacji i oczywiście skierowała do swojej znajomej rechabilitantki: 60 zł za 30 min. Przerażona natychmiast pobiegłam do neurologa. Oczywiście prywatnie bo o wizycie "panstwowej" nie był co marzyć - najwczesniejszy termin był za dwa miesiące.Pani neurolog przeczytał to co napisała pani ortopeda - stwierdziła, że dziecko ma totalną asymetrię i zaleciła wizyty u siebie co miesiąc.Oczywiście prywatnie 60 zł za wizytę.Roztrzesiona ubłagałam mężą aby natychmiast jechać na usg głowki. Wynik był bardzo dobry. Poczułam wielką ulgę. Aby mieć całkowitą pewność "zaprosiłam" do domu na wizytę specjalistę z CZD. lekarz popatrzył stwierdził, że dziecko wymaga długotrwałego leczenie bo chyba ma porazenie mózgowe zainkasował 100zł i skierował na echo serca do swojej znajomej bo z sercem też coś jest nie tak.Załamana udałam się z córeczka do ppradni AGA dla dzieci z porazeniem mózgowym. Pani doktor stwierdziła, że zdrowszego dziecka nie widziała i kazał unikać specjalistów jak ognia.Echo serca zrobiłam ale nie u koleżanki pana doktora ale na Niekłańskiej w szpitalu. Dziś Basia ma osiem miesięcy sama siedzi, wstaje, raczkuje i nawet robi sama parę kroczków trzymając się barierek kojca. Nie ważne, że straciłam dużo pieniędzy na wizyty mam tylko żal do lekarzy, że przez swoją pazerność na pieniądze i kiepską wiedzę zamienili część najpiękniejszych chwil mojego życia w koszmar.Ciekawa jestem czy są mamy, które doświadczyły podobnych sytuacji. Ewa