mama_nicoli
11.12.06, 17:09
nasza Nicolka od kilku dni strasznie "wariuje" przy ubieraniu. Wychodząc z
domu, trzeba zacząć ją pół godziny wcześniej ubierać, bo dostaje "szału".
Płacze, zrywa z siebie ubranie, krzyczy,że chce zostać sama w domu. U kogoś w
domu też tak się zachowuje, wtedy krzczy, że nie chce iść do domu. Ostatnio
miała aż dwie godziny takiego napadu. Z jedej strony chciała się przytulić, a
z drugiej mnie odpychała, jakby miała jakiś szalony, niezrozumiały atak. Jak
już jeteśmy na dworze to się bawi, biega, jest zadowolona, nie ma problemu,
żeby wrócić do domu bez awantur. Nie wiem, co mam o tym myśleć, zawsze
wcześniej jej mówimy, że będziemy wychodzić. Szykuje ze mną ubrania, jest
zadowolona, że wychodzimy. Nigdy jej na siłe nie ubierałam. Nie wiem, czy to
jest zwykły bunt, czy coś poważniejszego. Martwię się o jej serduszko, bo
przez te krzyki i płacz, zazwyczaj później "pada" zmęczona, a serduszko bije
jak szalone.
Może wy mieliście takie problem z dziećmi w Nicoli wieku (2,7)
bardzo prosze o rady
Ania mama Nicoli (strasznego kochanego uparciucha)